Najnowsze notki

subskrybuj
Trzy przekąski

najnierozlaczniejsza.blog.pl

Zdjęcie

Postanowiłam otworzyć tu swój dział kulinarny. Głównie dlatego, że wymyślam różne potrawy i potrawki, ale nigdzie tego nie zapisuję i oczywiście zapominam. Dlatego blog może pomoże mi prowadzić kulinarne zapiski, z których i Wy skorzystać możecie. Choć przyznaję całkiem egoistycznie, że robię to przede wszystkim dla siebie. W Dzień Świętego Walentego postanowiłam uraczyć swego Lubego czymś smakowitym, ale nie za "ciężkim"

więcej

Tagi: życie, codzienność, kuchnia, gotowanie, skleroza, szpinak, przepisy

Rękawiczki cz. 6

ziarnomysli.piszecomysle.pl

Zdjęcie

Siedząc w domu nad szklanką czarnej herbaty z cukrem Joanna rozważała wszelkie sposoby podejścia w pobliże kamienicy. Właściwie to nasuwały jej się tylko dwa. Nocne podchody, skradanie, próba wystrychnięcia na dudka wzmożonych patroli lub dzienna akcja na bezczelnego. Złapanie jej nocą na pewno zaowocuje aresztem. Nerwy wszystkich zaangażowanych w sprawę były napięte do granic możliwości. Ryzyko znacznie zwiększał fakt, iż miejsce od wczoraj było rzęsiście oświetlane przez policyjne szperacze. Nie przez całą noc. Włączano je na kilka minut, by po krótkiej chwili, znów pozwolić ewentualnemu przestępcy się rozgościć. Sens tego działania był dla Joanny nad wyraz tajemniczy. Prawdopodobnie chęć schwytania degenerata walczyła w umysłach władz z potrzebą nie dopuszczenia do kolejnych wybuchów. Zatem większe powodzenie zdawała się mieć akcja przeprowadzona w ciągu dnia. Będzie udawać ekscentryczną dziennikarkę. Mocno ekscentryczną – ubierającą rękawiczki w środku lata. Na samym początku odkryła, że aby działały, obydwie muszą być porządnie włożone na dłonie, żadne oszustwa typu wsunę w ostatniej chwili lewą, albo co gorsza wyjmę ją z kieszeni i dotknę kamienicy odpowiednim fragmentem, nie wchodziły w grę. Rękawiczki tworzyły jedność ze sobą i z nią. Maszyna rozkręcona na części nie działała. Zatem cóż. Postanowione. Ruszy jutro przed południem.

 

Przygotowała się starannie. Pożyczyła aparat z długim obiektywem, który wyglądał niezwykle profesjonalnie, odnalazła w czeluściach komody swój stary dyktafon, założyła powłóczystą spódnicę, sporą torbę wypchała papierami, które miały imitować zbieranie przez nią wcześniej materiały. Obwieszona niczym choinka bez problemu dotarła na miejsce „zbrodni”. Osypisko wokół kamienicy wydało jej się jakby głębsze niż to było wczoraj. Pamiętając o rękawiczkach zatrzymała się na chwilkę, żeby założyć je i wielkie ciemne okulary, skutecznie zakrywające jej twarz. Odetchnęła i z sercem w gardle stanowczym krokiem ruszyła w stronę nieco już sflaczałych taśm odgradzających kamienicę od reszty świata. Przekroczyła je bezproblemowo i dotarła na odległość mniej więcej trzech metrów od budynku gdy ostry gwizd połączony z okrzykiem „STAĆ” praktycznie wmurował ją w ziemię. Szybko chwyciła aparat i zaczęła robić serie bezsensownych zdjęć, między innymi biegnącym w jej stronę policjantom.

- Proszę natychmiast przejść za taśmę! – dysząc ciężko powiedział ten który dobiegł do niej pierwszy.

- Stamtąd nie mogę zrobić dobrych zdjęć! – stanąwszy na szeroko rozstawionych stopach, starała się wyglądać bardzo stanowczo. – Opinia publiczna domaga się  szerszego przedstawienia sprawy kamienicy w mediach! Czy pan nie rozumie, jakie to jest ważne? Mamy wolność słowa, prawo do informacji!! A wy tu nikogo nie dopuszczacie!

- To niebezpieczne… – policjant cofnął się o krok, gdy jej niewielka postać zaczęła nad nim górować pod koniec monologu.

- Niebezpieczne! – fuknęła. – Też coś! Jestem dorosła, potrafię ocenić niebezpieczeństwo i się przed nim uchronić! Przecież widzę, że nic się w tej chwili nie dzieje! Podejdę tylko na chwilę, zajrzę do środka – kilka zdjęć i wywiad z panami na pierwszej stronie murowany… - przeszła na ton przypominający łaszącego się kota.

- Czy pani wie, co zrobi z nami szef jeśli zobaczy nas na pierwsze stronie… – drugi policjant pokręcił sceptycznie głową. – A właściwie na pierwsze stronie czego? Czy może pani pokazać nam jakąś legitymację prasową?

- Jestem wolnym strzelcem! Nie mam legitymacji. To będzie pierwsza strona tego, kto najwięcej zapłaci! – poczuła się nagle znacznie mniej pewnie i właściwie zaczęła już wyobrażać sobie nocną eskapadę, gdy nagle kamienica delikatnie zadrżała.

Początkowo gdzieś na granicy poznania słuchowego złowiła dźwięk przypominający mruczenie. A może trzeszczenie starej drabiny? Gdy na wpół świadomie podniosła głowę, dojrzała, iż szczyt kamienicy powoli zmienia swe miejsce w stosunku do zawieszonych nad nim chmur.

Teraz albo nigdy, pomyślała i szybka jak bolid formuły jeden, w trzech susach dopadła ściany budynku celując w niego palcem wskazującym lewej ręki. Kamienica kontynuowała chwiejne przeciąganie się. Oczywiście, nic z tego, westchnęła w duchu, nieco zawiedziona.

Silny uścisk na ramieniu, wyrwał ją z głupiego stuporu, który za chwilę mógł nawet kosztować ją życie.

- Uciekaj kobieto! – policjant wrzeszczał jej do ucha. – Przez ciebie zwolnią mnie z roboty! – popchnął ją w kierunku taśm, nadając tym samym pęd jej ucieczce.

Zatrzymali się oboje obok drugiego policjanta, łączył się właśnie z kimś przez radio relacjonując na bieżąco mające miejsce wydarzenia.

- Dziękuję… – zatoczyła się lekko, szczerze przerażona. Jakby dopiero teraz dotarła do niej cała powaga niebezpieczeństwa. – Przepraszam, zgłupiałam, gdy zaczęła się ruszać. Nogi poniosły mnie na oślep.

- Wariatka… – wyburczał policjant, który przed chwilą ryzykował dla niej życie. – Czemu teraz nie robi pani zdjęć? Już pani nie chce materiału na pierwszą stronę?

 

Oglądała zdjęcia na monitorze i zastanawiała się, czy policjanci będą jutro w kioskach szukać jej artykułu. Nie doczekają się, westchnęła. Zdjęcia przeglądane szybko wyraźnie wskazywały, iż kamienica próbuje wydostać z gruntu swoje fundamenty. Można było sobie wyobrazić, iż budynek co kilka dni budzi się z letargu, podejmuje wysiłek wydostania się na wolność, który jednak tak go męczy, iż znów zasypia. Przyjdzie dzień, kiedy jej się uda, a wtedy… Co za idiota! Jak mógł zrobić coś tak bezmyślnego! Jakie kompleksy go dręczyły, że wpadł na pomysł ożywiania budynków! No dobrze… ona też wpadła, lecz w końcu szkód nie narobiła…

 

Poszukiwania w szpitalach nie szły jej najlepiej. Nie chciano udzielać jej żadnych informacji. Nie była wszak członkiem rodziny, a prasy szpitale miały powyżej uszu. Spacery po korytarzach i zaglądanie na sale chorych, nie przyniosły spodziewanych skutków, często na dodatek kończyły się niezbyt uprzejmym wyproszeniem jej przez personel. Nie miała pretensji. Nawet cieszyła ją ta dbałość o spokój pacjentów. Swoją drogą dziwne, iż nazwa szpitala, w którym leżał poszkodowany mężczyzna nie przeciekła do prasy. Jeszcze dziwniejsze, iż policja najwyraźniej nie nałożyła na niego aresztu w związku z całą sprawą, w końcu jako znaleziony na miejscu zdarzenia idealnie kwalifikował się na podejrzanego numer jeden. Może zresztą nim był? Może po prostu czekają, aby po opuszczeniu szpitala zaprowadził śledczych do współsprawców? A może poszlaki są za małe? Nie miał przy sobie nic, co pozwoliłoby prokuraturze go zatrzymać? Nie miała zupełnie się na czym oprzeć. Żadnych informacji w mediach. Pełen profesjonalizm w trzymaniu dziennikarzy z daleka dla dobra śledztwa. Cokolwiek zresztą kierowało władzami, nie miało to żadnego znaczenia dla jej zadania. Co teraz? Co teraz? Potrzebowała jakiegoś nowego punktu zaczepienia… Może warto zajrzeć do sklepu, w którym kupiła rękawiczki?

 

***

 

Michał nie dawał już sobie rady z wszechobecną szpitalną bielą. Każda minuta leżenia rozciągała się w jego umyśle do godziny, godzina do całego dnia, a dzień… lepiej nie myśleć. Poczucie winy rosło mu w żołądku i nie pozwalało spać. W nieskończoność wyobrażał sobie krwawy ślad jaki zostaje po przejściu kamienicy. Walące się latarnie, snopy iskier, nierozpoznawalnie zmasakrowane ludzkie zwłoki, krzyki matek dzieci, zjadanych przez wściekłe domostwo. Rozbuchana nudą szpitalnej codzienności wyobraźnia, nie dawała mu spokoju. Galopada myśli narastała stopniowo. Początkowo, po tym jak Anka przyniosła wieść, iż karetką podróżował już w jednej rękawiczce, popadł w apatię. Nie odzywał się, nie jadł zbyt wiele, ostentacyjnie zamykał oczy gdy tylko ktoś wchodził na salę. Po jakimś czasie dotarło do niego, iż właściwie powinien się cieszyć. Jak niby wyobrażał sobie przeszukiwanie wysypisk ze szpitalnymi śmieciami? Zresztą czy oni czasem tych rzeczy nie palą? Jeśli zgubił ją gdzieś przy kamienicy, to obecnie jest to najlepiej chronione miejsce w Katowicach. Ma szansę ją odnaleźć, niech tylko go stąd wypuszczą. Niepokój i chęć działania zaczęły go dusić. Jak bardzo bezsilny może czuć się człowiek, przykuty do szpitalnego łóżka?

 

Bliżej początku jego pobytu pośród sterylnych rurek, przyszli go odwiedzić przedstawiciele władzy. Przeprowadzili fachowe przesłuchanie. Co robił w takim miejscu, o takiej porze? Skąd pomysł na biegi w dzielnicy cudów? Co dokładnie pamięta? Czy słyszał wybuch? Czy zna się na materiałach wybuchowych? Czy jest pewny, że nie przyszedł tam celem wypróbowania jakiegoś wynalazku? Czy lekarze stwierdzili amnezję? Gdy już kompletnie go zmęczyli, tak, że praktycznie był w stanie wyznać im prawdę, niższy z dwóch przesłuchujących go mężczyzn, podziękował i przeprosił za niedogodności. Wyższy natomiast wyznał, iż nie mają żadnego najmniejszego dowodu, łączącego jego osobę z tajemniczym poruszeniem się kamienicy, a jedyna poszlaka, to jego obecność na miejscu wypadku. Z tego też powodu sędzia nie przychylił się do wniosku o zatrzymanie go na okres trzech miesięcy w areszcie śledczym. Proszą go tylko aby w najbliższym czasie, nigdzie nie wyjeżdżał, a zwłaszcza za granicę, gdyż prawdopodobne jest, że będą chcieli mu zadać jeszcze parę pytań. Nie, nie wybiera się za granicę, nigdzie się nie wybiera, póki co nie pozwalają mu nawet wstać z łóżka. Nie gniewa się i nie ma pretensji, rozumie, iż muszą działać, życzy im powodzenia. Ponieważ był dla nich tak uprzejmy zadbają o to, aby nie nękali go dziennikarze. Teraz to on dziękował.

 

Od tamtej wizyty minęły już ponad 4 tygodnie. Drugi raz nie przyszli, lecz najwyraźniej byli bardzo skuteczni w blokowaniu prasy, gdyż nikt go nie nachodził. Nie żeby nie próbowano. Nawet wczoraj siostra Alicja podając mu kieliszek z lekami, wyznała, iż była zmuszona przegonić z korytarza jakąś dziennikarę.

- Łazi taka i węszy – wysyczała z lekką nienawiścią. – Spokój będzie ludziom zakłócać. Mało to się pan nacierpiał? Ale niech się pan nie martwi, kiedy ja jestem na dyżurze, żadna się nie prześliźnie.

- Siostro, a pozwoli pani na spacerek?

- A dokąd to by chciał iść?

- Nogi rozruszać, przecież nóg nie mam połamanych.

- No dobrze, niech idzie – pobłażliwy uśmiech upiększył jej przeciętną twarz. – Ja popatrzę czy sobie dobrze radzi.

To nie był jego pierwszy raz na nogach. Próby czynił przeważnie w nocy. Nie bardzo rozumiał jak może mieć aż tak słabe nogi, skoro połamał rękę i żebra. Wyraźnie jednak całe jego ciało odczuwało obciążenie związane z naprawą uszkodzonych części. Każdy krok stawiał z wysiłkiem, a potem musiał długo odpoczywać. Zdawał sobie jednak sprawę z tego, iż musi koniecznie opuścić szpital jak najszybciej. Kamienica wciąż była żywa, a jej kolejne zdjęcia prezentowane w wiadomościach ukazywały jego oczom, straszliwą prawdę – była coraz bliższa uwolnienia się z gruntu. Jego głowę obecnie zaprzątał brak ubrań. Anka zabrała, to co przyniosła z szatni, celem uprania, i oczywiście nie widziała potrzeby przynoszenia tego z powrotem do szpitala.

- Jak będziesz wychodził braciszku, to ci przyniosę najlepsze ubranie, mam przecież klucz do twojego mieszkania.

Zgrzytał zębami, lecz jak miał umotywować potrzebę posiadania spodni w szpitalu? Rękawiczkę na szczęście wsunął niepostrzeżenie pod koc w półprzytomnym przeczuciu, więc była z nim. Gdyby chociaż miał na sobie dres! Lecz nie, leżał w uroczej prążkowanej piżamie z koszulą na guziki. Jego siostra miała osobliwe poczucie godności. Jego godności.

 

Szansa pojawiła się jak to bywa niespodziewanie. Na salę przyjęto nowego pacjenta. Z postury niewiele różnił się od Michała, a ubrania zakamuflował sprytnie w szafce, zanim jakakolwiek salowa zdołała je wynieść do szatni. Aktualnie Michał zastanawiał się, czy negocjować z nowym wypożyczenie ubrań czy po prostu mu je ukraść. Niezależnie od wariantu, który wybierze – przyszła pora działania. Uświadomił sobie, iż czuje się jakby lepiej.

 

 

więcej

Tagi: opowiadanie, fantastyka, twórczość własna, Rękawiczki

Kruche rogaliki drożdżowe

smakowity.blog.pl

Zdjęcie

Prosty przepis na wyśmienite rogaliki. Można je nadziewać czekoladą, marmoladą, owocami (np. jabłkami) lub zrobić z nich ciasteczka z wróżbą. Pole do popisu ogromne, ciasto smaczne i niezbyt słodkie. Trzeba mieć na nie trochę czasu, bo jak to przy kruchych wypiekach bywa: surowe ciasto musi poleżeć trochę w lodówce

więcej

Nowy etap

lepszealesamotne.blog.pl

Zdjęcie

Nie planowałam tego wcześniej, chciałam skończyć studia i zacząć pracę w zawodzie. Los chciał inaczej. Co mi było z tego, że miałam magistra, jeśli nigdzie mnie nie chcieli zatrudnić. Jak setki osób zderzyłam się z szarą rzeczywistością. Nawet nie przyjmowałam takiej opcji, jak praca w sklepie za 1500 zł. Nie po to poświęciłam pięć lat życia, aby teraz wylądować na stanowisku sprzedawczyni. W takiej nicości przetrwałam pół roku, po czym zdesperowana spakowałam walizki, kupiłam bilet na prom do Anglii i z wielka nadzieją wyruszyłam rozpocząć nowy etap.

więcej

Tagi: wyjazd, Anglia, praca, bilety promowe, prom

Sen z dzieciństwa

dzienpodniu.piszecomysle.pl

Zdjęcie

Schodząc w głąb ciemnej piwnicy poczułem niepokój, wewnętrzny chłód, coś co sprawiło, że zamarłem bez ruchu. Gdy zostałem jakoś magicznie "uwolniony" przez tę tajemniczą siłę. zebrałem się do ucieczki. Biegnąc przez dłużącą się piwnice, czułem jakby stała nade mną jakaś postać i patrząc z góry śmiała się ze mnie, z ośmioletniego dziecka, które jest wobec niej bezsilne. Wreszcie udało mi się wybiec z piwnicy. Z uśmiechem na twarzy, będąc pewien swojego sukcesu. Stanąłem w wyjściu i schyliłęm się w celu zaczerpnięcia porządnej dawki sielskiego powietrza. Nagle poczułem jak coś owija moje nogi.

więcej

Tagi: Codzienność, Życie, Sen, Koszmar, Strach

Załóż bloga

Zalety naszych blogów:

  • nowoczesne i funkcjonalne
  • duży wybór domen
  • multimedialność
  • dodatki na blogi
Dowiedz się więcej »

Top blogów »

1

mojetorty

http://mojetorty.blog.pl

Ostatnia notka: 2012-02-22 11:12:14

W związku z tym iż otrzymuję...»
2

zycie

http://zycie.crazylife.pl

Ostatnia notka: 2012-02-12 17:38:08

Niedawno odkryłem na YouTube...»
3

rak wspak

http://rakwspak.blog.pl

Ostatnia notka: 2012-02-21 17:02:14

Zawsze się przyda mieć coś w...»
4

Dziennik-Eurowizyjny.blog.pl

http://dziennik-eurowizyjny.blog.pl

Ostatnia notka: 2012-02-22 11:35:36

Prawie jak gospodarz Dziś poznamy...»
5

Przyjazny blog księdza Karola

http://kskarol.blog.pl

Ostatnia notka: 2012-02-22 21:46:03

»
Zobacz ranking
1

boli

http://boli.blog.pl

Ostatnia notka: 2012-01-16 19:17:57

szczęśliwego nowego roku roz...»
2

m-jak-milosc

http://m-jak-milosc.blog.pl

Ostatnia notka: 2012-01-25 08:31:46

Koniec roku był dla Kacpra Kuszewskiego...»
3

barbarella

http://barbarella.blog.pl

Ostatnia notka: 2012-02-23 11:10:32

Hoduje rzeżuchę (tak, takie zaklinanie...»
4

skafander-i-hiena

http://skafander-i-hiena.blog.pl

Ostatnia notka: 2012-02-23 08:40:28

Pewnego razu wielce bezmyślnie...»
5

zimno

http://zimno.blog.pl

Ostatnia notka: 2012-01-09 22:46:48

W kąciku megalomana serwuję dziś...»
Zobacz ranking
Tag Dnia
Tag dniaspacer
Popularne tagi: Zobacz chmurę tagów