Msza tylko dla dorosłych?
2011-04-20 14:29:36 Paulina Waleczek

Niedzielne przedpołudnie. Wierni gromadzą się w ławkach, za chwilę zacznie się msza. W powietrzu można wyczuć atmosferę skupienia i zadumy. Jednak nie wszyscy zdają sobie sprawę z powagi sytuacji i potrafią dostosować się do panujących reguł. Kombinują, jak przetrwać najbliższą godzinę. Szukają towarzystwa i atrakcji. I sposobu na uśpienie czujności rodziców.
Bieganie, skakanie, krzyki i śmiech - to tylko nieliczne oznaki ich obecności. Swoim zachowaniem potrafią rozbawić do łez. Bo jak się nie uśmiechać, kiedy dziecko podchodzi do księdza i bez zbędnych wyjaśnień, z całej siły ciągnie za rąbek sutanny? Kiedy już sprawdzi, czy materiał jest wytrzymały, nadchodzi czas na kolejny punkt programu - spotkania towarzyskie. Maluch doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nie jest tutaj sam. Błądzi wzrokiem i w końcu zauważa inne krasnale, równie zdezorientowane i znudzone. Na początku z dystansem obserwuje potencjalnego kompana, po chwili decyduje się na nawiązanie kontaktu. Wspólna zabawa trwa przez chwilę. Ktoś kogoś uderzy, zabierze zabawkę i jak na zawołanie wierni otrzymują krzyk i łzy. Niewzruszony ksiądz kontynuuje, rodzice palą się ze wstydu, ale malec się nie poddaje. Jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Rezygnuje z grupowych zabaw i samodzielnie wyrusza na podbój ołtarza. Po drodze wykonuje slalom wśród ludzi, aż wreszcie dociera do celu. Gra była warta świeczki. Wszystkie oczy skierowane są właśnie na niego. Niestety nie każdy się uśmiecha. Na twarzach dorosłych pojawia się grymas.
"Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie, nie zabraniajcie im"
Wielu wierzących rodziców decyduje się na przekazywanie tradycji chrześcijańskich swoim pociechom od najmłodszych lat ich życia. Jednym z elementów tej edukacji jest uczestnictwo we mszy. Coraz częściej w parafiach organizowane są specjalne spotkania dla maluchów. Formuła znacznie różni się od tradycyjnych nabożeństw - jest krótsza i bardziej atrakcyjna dla małego człowieka. Poprzez zabawę dziecko oswaja się z instytucją kościoła, panującymi tam zwyczajami, a przede wszystkim dowiaduje się, czym jest wiara chrześcijańska. Ciekawy przykład opisuje ksiądz Karol: "W centrum wielkiego osiedla, w parafii Matki Bożej Jasnogórskiej w Łodzi, w ogromnej przestrzeni kościoła jest wydzielona mała kaplica. Są tam ławki, nagłośnienie, przeszklone drzwi. Jest dywan, na którym leżą rozrzucone zabawki. Bardzo dobrze sprawdza się to rozwiązanie. Rodzice mogą skupić się na mszy bez strachu o pociechy, dzieci zajęte są zabawą, osłuchują się z liturgią".
Niestety nie zawsze w kościele istnieje specjalna "strefa" dla dzieci. Rodzic nie ma wyjścia i zabiera malucha na tradycyjne nabożeństwo. I jedyne co mu pozostaje, to liczyć na wyrozumiałość ludzi. Przeważająca część internautów, którzy wzięli udział w debacie "Małe dziecko w kościele", nie ma problemu z obecnością najmłodszych.
Wronowska komentuje: "Dzieci są bardzo mądre i jak czegoś chcą, to potrafią być grzeczne. Dlatego ja wymagam od córki, aby się należycie zachowywała w kościele". Kabucz uważa, że maluchy powinny chodzić do kościoła z rodzicami i dodaje: "To pozwala dziecku nawiązywać relacje z Bogiem i utożsamiać się z wiarą rodziców od małości". Mariusz dodaje: "Dzieci od małego wychwytują, znacznie silniej niż dorośli, wszystkie bodźce zewnętrzne docierające do ich oczu i uszu. To w kościele kształtują się pierwsze postawy, które później będą decydowały o dalszym dorosłym już życiu. Jeśli nie chcesz by twoje dziecko bało się kościoła i źle rozwijało się duchowo, nie zabraniaj mu uczestniczenia we mszy razem z tobą".
Laprechaun przyznaje, że często przeszkadza jej obecność dzieci, które zachowują się w niewłaściwy sposób, po czym pisze: "Przeszkadza mi również, jeśli kapłan się jąka, ktoś z tyłu śpiewa zbyt głośno, a starsze panie pozajmowały wszystkie miejsca siedzące... Czy w związku z tym mam wypędzić wszystkich z kościoła?".
{strona}
Błędy dziecka błędami rodziców?
"Tutaj liczy się świadomość i mądrość rodziców, którzy pozostają opiekunami swoich pociech także w kościele. Do nich należy stopniowe przyzwyczajanie dziecka do obecności na mszy" - pisze Laprechaun.
Wielu uczestników debaty uważa, że niewłaściwe zachowanie maluchów w trakcie mszy, wiąże się z brakiem dyscypliny i bezmyślnością rodziców. Bo to właśnie oni powinni wcześniej przygotować swoje pociechy do uczestnictwa w tym wydarzeniu.
"Podczas głębokiej modlitwy nie ma nic gorszego niż płacz dziecka! Nie raz będąc bliski kontaktu z Jezusem, zaraz po Eucharystii, stan mojej medytacji zostaje przerwany przez tego typu hałasy" - pisze Friedrich Traum i dodaje: "Mimo, że Kościół jest ostatnią ostoją normalności, to dzieci powinny być uczone w domu wartości chrześcijańskich i przychodzić do kościoła dopiero, jak będą mogły aktywnie uczestniczyć w modlitwie i zadeklarują pierwszy kontakt z Bogiem w samotnej modlitwie! Nie róbmy z kościoła przedstawienia!".
Jak się okazuje, trudno zapanować nad temperamentem małej istoty, która w nowym otoczeniu zachowuje się zupełnie inaczej, niż moglibyśmy się tego spodziewać. Często rodzic nie jest w stanie przewidzieć reakcji swojej pociechy.
Juana jest matką dwójki dzieci. Dziewięcioletnia córka nigdy nie przysparzała kłopotów, natomiast szesnastomiesięczny syn - "to już zupełnie inna bajka". Blogerka stwierdza: "Nie wysiedzi nawet 20 minut w wózku, a jak go wyjmę, to zaczyna się chodzenie i bieganie za nim. Uważam, że takie maluchy niestety nie powinny przychodzić do kościoła. Ani dla mnie, ani dla innych modlących się, nie jest to komfortowa sytuacja. Wiem, co mówię, bo nieraz czułam na sobie wzrok innych, a po mszy słyszałam niemiłe komentarze. Powoli staram się go przyzwyczajać, ale długa droga przed nami".
Oczami dziecka
"Bita godzina w kościółku dłużyła się jak diabli. Tfu, jak wszyscy święci. Ple, ple, ple, potok słów, których nie rozumiem. Poza tym - zimno. Gdyby Bozia sprzedała kilka obrazów, może mogłaby pozwolić sobie na chociażby małą farelkę. Nudy. I to klęczenie! Próbowałam chyłkiem usiąść na chwilę na piętach, żeby nie klęczeć cały czas na tych brudnych deskach" - wspomina swoje dziecięce msze Faukwadrat, po czym dodaje: " Ziewanie, spanie, jedyną atrakcją było śpiewanie i przekazywanie znaku pokoju. Ale nawet przy tym ludzie się nie uśmiechali, podczas gdy ja uśmiechałam się od ucha do ucha. Nie do końca zdawałam sobie sprawę, po co ja tam w ogóle jestem. Pan w czarnej szacie wydawał się jednak zadowolony obecnością dzieci, widząc w nich przyszłych dorosłych wiernych krzewiących dalej chrześcijańską tradycję".
Faukwadrat - z wyboru agnostyk - stwierdza, że rodzice nie powinni bez zgody dziecka, zaszczepiać w nim chrześcijańskich tradycji. Ma w przyszłości podjąć decyzję samodzielnie i w pełni świadomie.
Internautka Laprechaun wspomina: "Z tego czasu pozostało mi wiele obrazów, szczególnym sentymentem darzę ten, w którym babcia cierpliwie tłumaczy mi, że jak już muszę robić pociąg z różańca, to powinnam przynajmniej Pana Jezusa odwrócić, żeby nie jeździł twarzą po ławce czy posadzce. Jednak, jako mały, bezrozumny i czasem dziki człowieczek, dostrzegałam wpływ modlitwy czy obecności Bożej w moim życiu".
***
Internauci zgodnie twierdzą, że parafie są zobowiązane do zadbania o swoich najmłodszych wiernych i organizowania oddzielnych spotkań dla maluchów. Krótsze msze, dostosowane do poziomu kilkulatków, mogą przynieść zaskakujące rezultaty. Wierni, którzy nie tolerują głośnego zachowania, nie musieliby wysłuchiwać krzyków: "Mamusiu ile do końca?" albo "Kim jest ten pan w sukience". Ostateczna decyzja, czy zabierać dziecko do kościoła, czy też nie, należy do rodziców - to oni znają swoje pociechy najlepiej.
Paulina Waleczek
Przeczytaj również
2012-05-24 10:33:07 Just Arek
"Za nic w świecie nie chciałabym, aby mój poród odbierał mężczyzna! Moim zdaniem, wybierają ten zawód, ponieważ chcą po prostu pooglądać sobie to i owo. Bez urazy dla mężczyzn, ale oni chyba są lepsi w innych profesjach." – pisze Mercy. Czy rzeczywiście kobiety rezygnują z pomocy położnego w trakcie... »
2011-12-21 00:28:40 Rozmawia Damian Gajda / Onet.pl
Damian Gajda: Jacek czy Ela? Jak się do Ciebie zwracać? Jacek Pałka: Jacek. (śmiech) Swój blog (elka-gra.blog.pl) podpisujesz jednak kobiecym imieniem. Skąd ten pomysł, by opisywać rzeczywistość z kobiecego punktu widzenia? Cóż, napotkałem w życiu wiele bardzo osobliwych perypetii natury damsko-męskiej,... »
2011-11-21 10:28:36 Jolanta Przygoda
- Czasem mam wrażenie, że żyję w jakimś dziwnym trójkącie - mówi Agnieszka, od dwóch lat mężatka. - Ja, mój mąż i ta jego przyjaciółka. Wiem, że Tomek mnie nie zdradza, ale dziwnie się czuję, kiedy on z nią spotyka się sam na sam, albo spędza godziny na pogaduszkach na Skypie. Nie zdradził, ale… Agnieszka... »
Zalety naszych blogów:
- nowoczesne i funkcjonalne
- duży wybór domen
- multimedialność
- dodatki na blogi
Katalog »
- Fotoblogi (10217)
- Życie codzienne (14665)
- Kulinarne (4941)
- Polityka, społeczeństwo (3333)
- Pasje i zainteresowania (10237)
Chmura tagów »
- życie (9596),
- milosc (8430),
- ja (4360),
- muzyka (3955),
- kobieta (3549),
- codzienność (3515),
- zdjęcia (2896),
- foto (2779),
- praca (2767),
- fotografia (2665),
- przemyślenia (2469),
- blog (2378),
- smutek (2252),
- podroze (2243),
- polityka (2134),
- szkoła (2132),
- kuchnia (2029),
- film (2016),
- warszawa (1959),
- poezja (1942),

A tych wszystkich, którzy przyszli na mszę, a nie oglądać twojego dzieciaka, nie wzięłaś pod uwagę? Z małym dzieckiem nie przychodzi się na mszę, bo to nie jest teatrzyk.Nikt nie broni przychodzenia do kościoła z dzieckiem.Tylko należy wiedzieć po co się tam idzie. Matka malca nie bierze czynnego udziału we mszy, a dziecko nie ma o tym pojęcia.Pan Jezus powiedział pozwolcie dziateczkom przyjść do mnie, ale w czasie przeistoczenia nie było tam dzieci.
Po co Pani w ogóle przychodzi na msze św. jeśli oczekuje Pani rozrywki w postaci wygłupów różnych malców? Tego rodzaju doznania powinna Pani zapewniać sobie poprzez wizytę na placu zabaw albo w przedszkolu,kościół nie jest do tego odpowiedni. W większości parafii jest wyznaczona msza św. dla dzieci i zupełnie nie rozumiem dlaczego rodzice małych dzieci tak uparcie katują innych wiernych wrzaskiem swoich latorośli.
A MOZE BY TAK NAJPROSTSZE ROZWIAZANIE??? MSZA DLA DZIECI? MY Z NASZYM 3 LATKIEM CHODZIMY NA TAKA CO TYDZIEN I NIE MA PROBLEMU... ZDARZAJA SIE DZIECI KRZYCZACE I BIEGAJACE ALE TO MSZA DLA DZIECI WIEC KAZDY JEST NA TO PRZYGOTOWANY JESLI KTOS PRZYCHODZI TAM BEZ DZIECKA TO JEGO PROBLEM... MSZA JEST INACZEJ SPIEWANA.... PIESNI SA BARDZIEJ PRZYSTOSOWANE DLA DZIECI A W RAMACH KAZANIA KSIADZ ROZMAWIA Z DZIECMI... TLUMACZY ZAWILE SLOWA EWANGELI I PRZEDSTAWIA WSZYSTKO W PROSTYCH SLOWACH ZEBY KILKULATEK BYL W STANIE TO SOBIE PRZYSWOIC... TUTAJ WE WSZYSTKICH KOSCIOLACH SA POKOJE TZW DLA DZIECI WG MNIE TO TOTALNA GLUPOTA DZIECIAKI BAWAIA SIE TAM WRZESZCZA I RODZICE NIE WIEDZA Z MSZY KOMPLETNIE NIC... NIGDY DO TAKOWYCH POKOJOW NIE USZCZESZCZAMY W KONCU ZADNYM MALPIATKIEM MOJ SYN NIE JEST ZEBY GO W KLATCE ZAMYKAC I IZOLOWAC... DODAM ZE RZECZ DZIEJE SIE W CHICAGO WIEC.... TYLKO TROSZKE DOBRYCH CHECI ZE STRONY NASZYCH DROGICH DUCHOWNYCH I PROBLEM W POLSCE BYLBY Z GLOWY. ..
Ty możesz sobie wierzyć w co chcesz, ale indoktrynacja dzieci to robienie im krzywdy i dlatego ateiści nie są na to obojętni.
"Jak dorosną" to juz zwykle jest za późno. To tak samo jak z przemocą w rodzinie, normalny człowiek zwykle sprzeciwia się, gdy ktoś próbuje go uderzyć, dziecko wychowane w patologicznym domu odbiera to jako cos normalnego, zazwyczaj także w dorosłym życiu, Tak samo jest z patologią psychiczną, jaką jest religia.
Dzieci nie są przedmiotami, by mieć do nich prawo własności, Jeśli ktoś krzywdzi dzieci odbiera mu się prawa rodzicielskie.
tortury? to strasznie cię w tym dzieciństwie trzymali pod pręgierzem. Ale to nic każdy miał jakiś...
... każdy w każdym wieku modli się inaczej modlitwa to coś więcej niż grzeczne siedzenie w ławce, ale co do nauczenia dzieci zachowania w sytuacji społecznej to jak najbardziej TAK...
...tak Jezus chce żeby dzieci przychodziły i uczestniczyły w tym jak raz w tyg jednoczą się we wspólnocie ich Rodzice - to znacznie bardziej wpłynie na dzieci, prócz oczywiście Ducha Świętego, który może przyjść do każdego zawsze i wszędzie niezależnie od jego wieku i skupiania uwagi... Pozdrawiam
Żyjecie tylko po to by umrzeć.
tylko co to jest grzeczne dziecko ja się pytam ?
pamiętam siebie, jako 3letnia dziewczynke w kościele. Nudziłam się, czasem kucałam, ale jeśli chodzi o zachowanie w kościele, to rodzice zawsze trzymali mnie 'w ryzach' Nie pamiętam żadnego biegania czy jedzenia podczas Mszy. Gdy wszyscy klęczeli-ja też. Nie wiem dlaczego, może to zasługa rodziców, ale czułam się wtedy doroślejsza. I tu pojawia się konkluzja: to chyba w dużym stopniu zależy od rodziców. Mama karciła mnie nawet, gdy zaczynałam się wiercic. Surowe, ale efektem jest, że gorszych rzeczy nigdy w kościele nie zrobiłam. Gdyby rodzice przyprowadzali do kościoła dzieci najedzone, troche zmęczone a przede wszystkim z wpojonymi zasadami, nie byłoby takich problemów
Jesteś zwykłym betonem (skład).Nie narzucam swoich poglądów, jedynie dzielę się swoją prawdą życiową, doświadczeniami. Księdzem nie jestem, bo klementynki są rodzaju żeńskiego. Niejeden ksiądz powiedziałby ci wiele ważnych słów, ale jak widać nie są one przeznaczone dla ciebie, nie wyciągasz wniosków. Pewne prawdy u pewnych ludzi nie mają szans. To strata ewidentna tych ludzi. W chwili śmierci nie mogą mieć pretensji do innych, tylko do siebie. A wystarczyłoby trochę pokory i ciekawości życia. Zycie daje tyle mozliwosci... Mozna zaczac od pierwszego przykazania i 3 grzechow glownych. Bedziesz w tym w porzadku to wtedy dochodza do ciebie najwazniejsze prawdy. Nawet kommpter zaczal przeszkadzac mi w dawaniu ci dobrych rad. :)) Cos ci jest jednak. Komputer poprawimy, ale co z toba :))
Sa ludzie którzy w mądry, delikatny ale stanowczy sposób potrafią zapanować nad swoimi dziećmi. Nieraz obserwuje ma mszy rodziny z małymi grzecznymi aniołkami. Podejrzewam że rodzice "aniołków" umieją połączyć czułość wobec dziecka ze stanowczością, modlitwę z uwagą poświęconą malcowi.. Pewne jesteś jedną z tych cudownych osób. Pozrawiam i życzę dalszych sukcesów wychowawczych.
współczuję Twoim dzieciom, nie ma nic gorszego niż zmuszać dzieci do siedzenia w Kościele. Teraz się cieszysz że Cie słuchają, ale z czasem wyjdzie że nie miałaś racji.
Głębia twych metafor jest powalająca. A tymczasem swoim obskuranckim piskiem, próbujesz swoje prymitywne poglądy na świat narzucić innym ludziom strasząc ich. Jesteś pewnie księdzem co w moich oczach (małych) dyskwalifikuje cię w 100%.
Muśle podobnie, obce dzieci nigdy nie przeszkadzały mi w kościele, maluszek (1-3 lata) nawet jak chodzi lub biega po kościele robi zazwyczaj mniej zamieszanie niż usiłujacy go uspokoić rodzice, gaworzacy niemowlak to hałas mniejszy niż uliczny szum lub prak za oknem. Moje bachorki zdarzało mi sie wyprowadzać z mszy lub rumienić za ich niespodziewane odgłosy. Ale z rozczuleniem wspominam starszą panią, która podałam grzecznemu inaczej 4-latkowi reke na znak pokoju, usmiechneła się, pogłaskała po główce i pochwaliła za przyjście z mamusią do kościółka. Widocznie niektórzy pamietają jak trudno jest wychować dzicko i nauczyć go odpowiednich zachowań.
Może będziesz zgrzytała, tylko zadbaj o stan uzębienia, na stare lata
I BEDZIE PŁACZ I ZGRZYTANIE ZĘBAMI
Ta ofiara jest wynikiem miłości do nas ludzi. Tajemnica męki- tak, również. Jednak Jezus daje nam siebie w całości. I to właśnie jest sens tej Uczty.
I BEDZIE PŁACZ I ZGRZYTANIE ZĘBÓW
religia powinna być dozwolona dopiero pełnoletnim od 18 lat jak używki alkohol, papierosy, jazda samochodem
cud? niech jak w Niemczech każdy płaci dziesięcinę= 10% podatku na swoją religię i kościół i zobaczymy ilu naprawdę jest "wierzących"
90% "katolików " w Polsce to konformiści stojący zawsze po stronie większości z wygody, dla korzyści. gdy pojawia się trudności zrezygnują
Oczywiście zmarnowałam czas. Ciekawe jest to przypisywanie własnych błędów komuś innemu, czyli widzenie źdźbła w cudzym oku... gdy tym czasem nie ma się prawie własnych oczu!
Dzieci nawet te małe są świetnymi obserwatorami i słuchaczami. Moja córeczka, która dobrze mówi, w wieku dwóch lat doskonale łączy usłyszane słowa ze zdarzeniami, układając wszystko w logiczną całość. Niezbędne są rozmowy uświadamiające cel wizyt w kościele. Również uważam, że dla małych powinna być krótsza, dedykowana msza, aby dzieciaczki mogły od najmłodszych lat uczestniczyć we mszy.
Gdyby nie religia ludzie znaleźliby sobie po prostu inny powód żeby się nie lubić, niechęć do ludzi spoza własnej grupy jest odruchem naturalnym wywodzącym się jeszcze z czasów plemiennych, religia to po prostu jeszcze jedna wymówka, nie ta to inna. Wiem ,że trudno to zaakceptować ale to nie religie ponoszą winę za zło, to ludzie.
wolę ekologię wiedzę o świecie religie obiecując raj w niebie tworzą piekło na ziemi więcej osób widziało ufo niż boga a "wierzą" stawia mu kościoły poświęcają życie pieniądze itp zabija "w jego imieniu" tych co nie wierzą z nimi w ich szaleństwo.
boga wymyślono na ludzkie podobieństwo jak w greckiej mitologii, nie trzeba składać ofiar by rano wzeszło słońce, ziemia nie jest płaska itp. wojny religijne= trzeba jej zakazać =to zbrodnia przeciw ludzkości chcą by ludzie oddali im swój czas i majątek, zdali się na ich decyzje zamiast myśleć wierzą fanatyzmem zastępując wiedze
Skoro takie dorosłe dziecko nie zechce świadomie przyjąć sakramentów to chyba znaczy, że nie jest do swej wiary przekonane, prawda? Z Twojego posta wynika więc, że należy być katolikiem z pakietem sakramentów, bo "co ludzie powiedzą". Gratuluję głupoty.
Gratuluję Ci rozsądku i odwagi. Patrząc na reakcję ludzi na forum nawet nie chcę wiedzieć jaka była reakcja ludzi dookoła Ciebie. Ja zrobię dokładnie tak samo z moimi dziećmi: z tym, że ja mieszkam zagranicą, więc będzie mi z tym o wiele łatwiej.
A co jak by takie dziecko wierzące poznało się z ateistą? Wtedy by głupio nie było? Niee, bo przecież to ateista musi się dostosować...
Przesadzasz oczywiście. Czym innym jest wybór języka, którym posługujesz się praktycznie od narodzin, to rzecz, z którą nie można czekać. Poza tym, większość rodziców zna tylko 1 lub 2 języki, więc nie mają zbyt dużego wyboru. Co nie zmienia faktu, że akurat moje dzieci będą dwujęzyczne. Jeśli chodzi np. o dietę to uważam, że dzieci powinno się karmić według standardów żywieniowych, a nie stosować np. dietę wegetariańską, bo może to się odbić na ich zdrowiu etc. Jak dorosną, to zmienią nawyki żywieniowe, ale JAKIEŚ z domu muszą wynieść, bo bez jedzenia umrą, prawda? Co innego wiara. Można żyć całe życie bez wiary i wcale nie trzeba się spieszyć z jej wyborem. Lepiej dłużej pomyśleć i dobrze wybrać. Mi np. przeszkadza fakt, że jestem ochrzczona i poszłam do komunii. Bierzmowania już nie mam, sama o tym zadecydowałam. Czuję się jak hipokrytka będąc wpisana na listę wiernych, dlatego też zastanawiam się poważnie nad wypisaniem z kościoła katolickiego. Ślubu i tak nie chcę brać, więc do niczego mi to nie potrzebne.
dzieci są rózne - jedne potrafią usiedzieć na miejscu, inne nie, bo mają więcej temperamentu ... podałem tylko przykład, jak można rozwiązać "problem ruchliwych dzieci na mszy" .. mnie one nie przeszkadzają ++++++++++++++++
nie mówię "nie" .. tylko gdzie jesteś kouderko ? :O) ++++++++++++++++++++++=
Nie nie nie. Zabiera się, bo przecież trzeba z dziećmi do kościółka chodzić, bo wszyscy sąsiedzi patrzą. Jak się nie zabiera, to pewnie się nie wychowuje po katolicku? Ja musiałam z mamą chodzić co niedzielę od małego, siostra też, chociaż tata zostawał wtedy w domu. Tym bardziej nie znosiłam tam chodzić wiedząc, że tata sobie siedzi w domu i robi co chce, a ja nie mogę tego czasu spędzić z nim (w ciągu tygodnia do późna pracował). Z samej mszy nic nie rozumiałam, nikt mi nigdy nie próbował nic wytłumaczyć. Babcia też mnie ze sobą na msze targała, a tam jeszcze gorzej i nudniej było. I zimno jak cholera. Jeśli ktokolwiek chciał mnie w ten sposób indoktrynować religijnie to gratuluję: jestem ateistką.
dokładnie tak ,a KK sie pogubił w tej pazernosci i zaczyna zbierac owoce
religia to obłęd: wyprawy krzyżowe inkwizycja tortury palenie na stosach książek ludzi, hamowanie nauki, cenzura, fanatyzm, nietolerancja, epidemie chorób z ciemnoty zabobonu i zacofania, pedofilia zamiast edukacji sexualnej
kościół katolicki dopiero w 1960r. zlikwidował indeks ksiąg zakazanych, w 1822r. uznał teorię Kopernika że ziemia nie jest płaska i krąży wokół słońca za prawdziwe i zgodne z wiarą :)
Wychowanie dzieci swiadczy o rodzicach! Jesli nie potrafia ich nauczyc kultury i wlasciwych wzorcow zycia w spoleczenstwie to moze botem ulica ich tego bedzie uczyc!
Na sama mysl o Tobie dobrze robie sobie!
jak się nie ma z kim zostawić, to się do kościoła nie idzie. tak samo, jak nie idzie się z małym dzieckiem na koncert do filharmonii.
vzarny Janek,Czyli kosciol to taki punkt docelowy dla matek z dziecmi coby im sie w domu nie mudzilo hehe TEZ WYMYSLILES!!
To nie jest zadna msza! Sped dzieciakow i ich matulek ,szkoda gadac!!!
brawo ,w tym miejscu powinna zakonczyc sie dyskusja ,bądzmy dla siebie dobrzy a religie zostawmy sobie jako sprawy intymne
wy mnie obrażacie co dzień i jakoś to znoszę. a wiara w Boga, a kościół i chodzenie na mszę to dwie różne sprawy.
marian Alez o tym ci ciemni i naiwni ludzie wogole nie mysla! Bo tez i nie czuja,ze za swoje zabobony placa!Kazdy pracujacy Polak placi na tych nierobow czy chce czy nie chce.Ze swych podatkow karmi ta cala bande pasibrzuchow ,ktorzy nawet nie maja solidnego dowodu,ze Bog ustnieje.Jakiez to zabawne nie???
marian.Zobaczymy jak chetnie sie Zofia zajmie tymi tlustymi kieckowymi nierobami!
Ja nie mam idoli. Szkodliwość religii jest oczywista - vide prezerwatywy i AIDS, wysadzanie sie fanatyków chcących wstąpić do raju, stosy z heretykami czy nawracanie prawosławnych na katolicyzm w Jasenovacu.
Nic nie zrozumiałaś. Ale nic dziwnego.
Zofia,ah Zofia pamietasz te noce w Augustowie? Na sama mysl sie juz grzeje!
Modlę się więc do Allaha (oraz do innych bogów) dokładnie tyle, ile dusza zapragnie. :-)
Zofia to stary,zgnusnialy ,potluczony mlotkiem TROLL wiec sie nie podniecajcie!
Dokładnie. Jestem katolikiem i dzieci w kościele mi nie przeszkadzają.
Rozpaczaj całe życie.
Beata.Jezus ochszczil sie beda doroslym mezczyzna! Czy uwazasz,ze zle postapil?A Matka Boska nigdy sie nie ochszcila! I jaki z tego wniosek?
Jesli z Polski wyrzucie niekatolikow,lub jesli dobrowolnie wyjada,to na was spadnie utrzymanie 30 tysiecy darmozjadow i ich palacow.Zastanowcie sie dobrze nim to zrobicie.Powinniscie ateistow szanowac,bo dzieki nim mniejszy haracz placicie.
Nie wiem dlaczego i co nas skłania do myślenia, że Boga zajdziesz tylko w kościele. Litości, aby wierzyć w Boga niekonieczenie trzeba szukać GO w kościele. Przemyślcie to sobie "moim kościołem nie są budowle zbudowane ręką ludzi". Każdy jednak ma możliwość wyboru.
Szkodliwe? A kto tak powiedział? Nawet twój wspaniały dawkins nie ma absolutnie żadnych dowodów na szkodliwość religii poza swoim życzeniowym myśleniem. A odejście religii? Nie, ona towarzyszy ludziom od początku, od czasów sprzed cywilizacji. Zmieniają się wyznania, systemy i zasady,ale religia jako zasada trwa. Może wyrośnie coś innego, coś na bazie new age albo scjentologów ale wyrośnie.
w.cz.Alez glupoty haha Baju baju bedziesz w raju!Modl sie wiec do tego Allaha ile dusza zapragnie!
Zostaniesz wkrotce sama w tej katolickiej Polsce a na utrzymaniu twoim bedzie 30 tysiecy darmozjadow.
gunia Wyglada na to,ze duzo Polakow zyje w totalnej obludzie! Zostali ochszczeni bedac niemowlakami,nie majac zadnego wyboru! Nawiasem mowiac Jezus zostal ochszczony bedac doroslym a Matka Boska nigdy nie zostala ochszczona.
Dla mnie to oczywiste :)
Gdybyś był muchą, jadłbyś kupę, a niektórzy mieliby dwie kupy. Byliby tez tacy, którzy zadnej nie widzą i musieliby zginąc, bo taki odsetek też byłby. Musiałbyś zginąć... Ciekawe, dlaczego nie chce to sie przyjąc na forum
fff Jesli twoja wiara ma sie opierac na strachu to ja dziekuje za takiego Boga! Straszyciie nim a w miedzyczasie mowicie o jego wiekjiej milosci do ludzi.cHYBA COS Z WAMI JEDNAK NIE TAK!
Do kościoła chodzi się dla Boga. Wtedy dzieci (ani staruszki, ani pijaki, ani źli księża) nie przeszkadzają. Jak chcesz pomyśleć w ciszy i spokoju możesz posiedzieć w domu.
To jeszcze nie uczmy dzieci pływać, bo podejmą decyzję później, nie każmy im czytać, bo może okaże się, że jako dorośli nie będą tego potrzebowali... Dlaczego nie w drugą stronę - teraz podejmuję decyzję, bo dziecko jest na to zbyt małe, a ja jestem świadomym rodzicem. Dziecko i tak potem samo będzie realizowało swoje ideały w życiu. Ale czy zechce przyjąć chrzest, I Komunię, bierzmowanie - jako dorosły? Rzadko z prawdziwego wyboru, raczej pod wpływem wierzącej narzeczonej, której rodzice podjęli świadomą decyzję... i jaki wtedy będzie wstyd...
Mi się Zofio katoliczko nie podobasz i dlatego "wypat" do twojego złodziejskiego Watykanu!
dlatego, ze one moglyby innym przeszkadzac, ale dlatego ze inni mogliby przeszakdzac im. W przeciwienstwie do niektorych opinii w artykule nie uwazam, zeby kosciol mial uczyc moje dzieci jakiejs postawy i zachowania, ale dac im poczucie bliskosci z Bogiem. Jak juz ze mna pojda opowiadam im o Bogu ktory przchodzi do oplatka i wina. Przygladamy sie temu razem, ale nie lubie go upominac, zeby sie "ladnie" zachowywal, czyli zeby siedzial cicho w lawce. Chce zeby czul sie dobrze w kosciele, a nie zeby sie nudzil i czul sie upupiany. Chce zeby dostrzegal tu tajemnice, a nie bande sztywniakow. Chce, zeby mogl byc w kosciele soba, bo chce, zeby czul, ze Bog kocha go takim jakim jest, a nie tylko wtedy gdy jest grzeczny. To dla mnie niezwykle wazne, zeby moje dzieci mialy dobry kontakt z kosciolem, ale to musza wypracowac sobie same... Ja moge je tylko do tego przygotowac... I im w tym nie przeszkadzac...
Według Waszej teorii dzieci mogą wrzeszczeć i przeszkadzać w Kościele. W autobusie teatrze, sklepie już nie powinny, prawda? Tam niegrzeczne zachowanie byłoby rażące?
pokazać. Dziecko zachowuje się tak jak ma się zachowywać. Czasem płacze, czasem śpiewa, czasem biega. Jak siedzi spokojnie i słucha to znaczy, że jest chore. pewnie ze wszystkim można przesadzić (jak wspomniane w Artykule wchodzenie na ołtarz i zaczepianie księdza) ale to się zdarza raczej rzadko. Ja z niczym takim nigdy się nie spotkałem (za to regularnie spotykam np. dzwoniące na mszach komórki). Biegające krzyczące czy płaczące dziecko w modlitwie nikomu nie przeszkadza. A jeśli przeszkadza to znaczy ze coś nie w porządku jest z tą modlitwą.
Nie zrozumiałam tekstu, autorce pomerdało się co jest w zdaniu podmiotem, a co orzeczeniem. Czego można sie spodziewać po żonie rachmistrza
w kwestii prowadzenia dzieci do kościoła - prowadziłam, a jakże. Pewnej niedzieli jedna świątobliwa pani zwróciła mi niegrzecznie uwagę, że z dziećmi nie powinnam przychodzić. Gdyby jeszcze były one bardzo niegrzeczne, jakieś ADHD, czy nadpobudliwość choćby, ale nie, zupełnie spokojne dzieci, które po prostu nie potrafią wytrzymać godziny w bezruchu. Było mi niesamowicie przykro, pamiętam zdarzenie do dziś, choć minęło od tej pory już bardzo wiele lat... Obecnie dzieci są dużo bardziej niesforne, ale nie widzę, żeby pobłażliwi rodzice zbytnio się tym przejmowali. Choć powinni.
potrafią zachować się odpowiednio: w kościele, u lekarza, w taksówce etc
Ach i to jest ta sławna Chrystusowa i katolicka miłość nieprzyjaciół ;-)))
popieram w 100%
Najpierw powiedziałabym, że masz śliczny tyłeczek, a potem okryłabym go kocykiem, by się nie zaziębił;-) No ale ja nie uczęszczam...
BAHOR TO TY
...a porządne wciry dałyby spokój raz na zawsze.
wiara=niewiedza:(
I w ten właśnie sposób przyzwyczaja się biedne małe istoty do kościoła . Nie dając im szans ( czym skorupka za młodu nasiąknie...)
Nie daje im poznać Krasnala (wielka litera, bo jest tylko jeden prawdziwy Krasnal, chociaż w siedmiu osobach). Dzieci wychowywane bez Krasnala stają się łatwym łupem Baby Jagi, która będzie je piekła na rożnie przez wieczność (z wyroku miłosiernego Krasnala).
A obłuda tych, którzy kopertę wzięli i przymknęli oczy to już się nie liczy??? Wygląda na to, że trafił swój na swego...
ja pierdziele - sami katolicy az mi wstyd trochę . Cóż nikogo nie namawiam ani nikomu nie zabraniam . Jak ktoś nie chce to nie. Polacy musza zrozumieć że nie wszyscy są katolikami i nie wszystkim odpowiada jak ksiądz napierdziela o 6 rano w dzwony pod czyimś oknem .
najlepiej widac z boku ,tekst polecam katolikom a przy okazji ,po co te złote kalmki w zakrystii???? skoro to nie budyneka ludzie stanowia kosciół???
No właśnie. I kto tu się bardziej niestosownie zachował w kościele? Ta "przemiła starsza Pani przepełniona pokorą i miłością bliźniego", czy jakieś małe dziecko które się nudzi??? No chyba że wychodzimy z założenia, iż wiek upoważnia nie tylko do tego, aby osobie starszej ustępowano miejsce, ale też zwalnia osobę starszą z obowiązku myślenia i respektowania podstawowych zasad kultury osobistej. Daleki jestem jednak od twierdzenia, iż starsi ludzie są tacy, siacy czy owacy. Cham, ćwok, prostak - to nie zależne od wieku. Mamy prostaków i prymitywów w każdym wieku - jedyna różnica jest taka że wraz z upływem lat prostactwo jest "realizowane" poprzez "różne środki wyrazu artystycznego". Tak więc spokojnie, gdyby ta "miła starsza Pani" powiedziała coś takiego nie do Ciebie, a do swojego nastoletniego odpowiednika, to zapewne... Ale to czysta fikcja: "miła starsza Pani" zapewne nie odezwała by się nawet do "przemiłego młodzieńca", gdyż prostacy kierują się w życiu jedna podstawową zasadą: zawsze i wszędzie kopać słabszego i lizać buty silniejszemu.
...może by tak w ogóle z tym dać se na luz?? De facto łażenie po kościołach na msze to strata czasu!
popieram ! Chociaz ja ochcilam dzieci,do komuni tez(chyba wtedy nie bylam zbyt dorosla)do bierzmowania juz przystepuja wedlug swojego upodobania.Nie wnikam,nie zmuszam do chodzenia do kosciola i sa z tego zadowoleni.Ja z mezem sporadycznie czuje potrzeba pojscia na msze,za duzo tam polityki i jatrzenia jak na nasz zmysl moralny.To zrobiles swietnie.Pozdrawiam,
Mi się Zofio katoliczko nie podobasz i dlatego "wypat" do twojego złodziejskiego Watykanu!
artykul napisany jest bardzo tendencyjnie odnosze wrazenie ze z niechecia do dzieci, najpierw dzieci przeszkadzaja w kosciele a potem jest zdziwienie ze tak mało młodych osób do niego przychodzi - bo niby kiedy maja sie tego nauczyc skoro jako dzieci przeszkadzaja starszym sie modlic a jesli ktos traktuje msze św jako spektakl to chyba czegos nie zrozumiał..
...bo tam klechy od małego zatruwają dzieciakom umysły, co jest całkiem niepotrzebne. Pora skończyć ze starąświecką tradycją, no nie???
Związać i zakneblować lub izolować żywotne dzieci? Proszę, zastanówcie się trochę. Poczytajcie odrobinę o psychologii człowieka.
...Chopinie.
Dobre. :-)
bardzo dobrze zrobiłeś. dzieci powinny mieć wybór nie tylko religii, ale i życia bez religii. a sekta katolicka warczy i straszy jakbyśmy wierzyli w te ich brednie. im bardziej cietrzewi się katolik, tym mniej szacunku mam dla niego. buddysta nie domaga się przyjęcia jego wiary. nawet islamiści, znani z krewkich charakterów religijnych, nie chodzą po domach i nie każą mi wierzyć w allacha. tylko fanatyczni katolicy się plują. przecież powinni raczej skupić się na sobie samych i pilnować siebie czy nie grzeszą, a nie zaglądać do cudzego ogródka.
popieram ale co ciekawe to katolicy uwazajaz e sa atakowani ,chociaz zawłaszczyli juz wszystkoie uroczystosci (wszystko zaczyna sie mszą)
Ten Wasz Bóg niby taki pelen miłości, ale jak się zaweźmie to dzieci za rodziców karze.
i nie radzą sobie wzajemnie z opanowaniem negatywnych emocji. Po wyjściu z domu zupełnie nie reagują na zachowywanie dziecka aby nie wzbudzić w nim agresji.I to są te przypadki biegających w kościele dzieci, innego wytłumaczenia nie widzę. Nie sądzę bowiem, żeby dziecko już chodzące i mówiące brać na mszę świętą do kościoła nie przygotowawszy go wcześniej we wspólnych rozmowach o Bogu , do jakiego miejsca idzie.
zachowanie dzieci ilustruje jak ONE to widza ,i gosc ma racje ,utrwala sie im schemat obowiazku co niedziela i czasu który musi jakos zlecec
Zofio - po pierwsze: wypadł i Północnej, a po drugie - jakie masz prawo decydować kto , gdzie ma mieszkać?! Dlaczego się tak po chamsku odzywasz? Tego Cię uczą w kościele Zofio - katoliczko? I czy Ty rzeczywiście jesteś katoliczką z taką pogardą do bliźniego!?!
Zofio - po pierwsze: wypadł, a po drugie - jakie masz prawo decydować kto , gdzie ma mieszkać?! Dlaczego się tak po chamsku odzywasz? Tego Cię uczą w kościele Zofio - katoliczko? I czy Ty rzeczywiście jesteś katoliczką z taką pogardą do bliźniego!?!
antydebil Do zaczadzonych zindoktrynowanych na maxa nawiedzonych ludzi nie trafisz! Sa jak ci narkomani ,Rzadko ktory sie w pore opamieta bo potrzebuje solidnej terapii a wokol? Coz podobni zaczadzeni a kler zaciera rece !!!
99,99% katolikow nie wie ze Dekalog z Ksiegi Wyjscia rozni sie od 10 a raczej 9 przykazan.
Jaka madra wypowiedź, brawo
ple,ple-w.przedszkolny-to przede wszystkim potrzeba ruchu,zabawy a kościół-msza-trwanie przez np godz. w bezruchu dla dziecka nie pomoze nawet rodzica "wychowanie"-jesli się skupi ono na 10 min to tylko np.na spiewie i muzyce organów czy wykonywaniu ruchów wiernych-ich rąk,głowy czy nóg!!
Wątpie, czy zrozumiałeś mój tekst. Ja zresztą też nie mam pewności, o co ci chodziło. Ja na pewno nie mam pretensji do nikogo, tylko mi smutno i dziwię się, że coś tak oczywistego jak potrzeba pracy duszpasterskiej z maluchami nie przychodzi do głowy większości duchownych lub nie mają na nią pomysłu. A wychowywanie w wierze katolickiej bez chodzenia do kościoła raczej nie jest możliwe, spytaj księdza, chyba nie powie ci niczego innego. Ale pisałem też, w domu trzeba wychowywać w wierze, to przecież jasne. Spróbuj też prowadzić jakiekolwiek zajęcia z dziećmi - wieloma dziećmi - bez przygotowania pedagogicznego - szybko sobie dasz spokój, a jeśli nie, to zgłoś się to Mam talent. Czasy są takie że dzieci trzeba zachęcić do chodzenia do kościoła, nie jest to łatwe i chodząc do kościoła na msze dla dzieci doskonale widzę, że są w większości na żenującym poziomie. A z drugiej strony widzę też super pracę o. Kapucynów w Lublinie, którzy prowadzą fajną msze św. dla przedszkolaków. Więc jednak można...
bo z dziecmi chodzi sie na msze DLA DZIECI i nie ma problemu. i nie rozumiem całego tego artykułu.... proszę isc na Nowe Miasto w Warszawie ,gdzie kościół jest pełen dosłownie PEŁEN maluchów , i jest super.Dzieci mówią do mikrofonów śmieją się i bawią jednocześnie Ten artykuł trzeba skierowac do rodziców a nie do ksieży czy kościoła... pozdrawiam
Renia Juz ochlonalem haha Widzialas ty kiedys tego twojego Boga? To daj namiary chetnie z nim pogadam,czemu nic nie robi z tymi czarnymi kieckowymi.Smieja sie mu prosto w oczy,grzesza na grande ,molestuja ile wlezie ,klamia oszukuja a on NIC!!! Moze Ty spytasz???
Trudno odmówić racji. Może warto by było zastanowić się, czy słowa Chrystusa: "Błogosławieni Ci co nie zobaczyli a uwierzyli" nie są przypadkiem fałszywie interpretowane jako nakaz ślepej wiary. Bo puki co można pokusić się o refleksję, iż wielu członków KRK wyznaje zasadę: Nie ma sensu, abym zastanawiał się nad swym postępowaniem, gdyż wszystko to co robię jest słuszne, albowiem wszyscy w okół tak postępują - skoro więc ktokolwiek cokolwiek neguje, to oczywistym jest, iż osoba ta jest w błędzie. Może warto by zrobić coś takiego jak autor "opinii nie Katolika": spojrzeć na stare sprawy z nowej perspektywy. Albo jeśli już nie, to chociaż jeszcze raz ze starej perspektywy im się przyjrzeć, ale dokładnie i bez uprzedzeń.
Dzieci w kościele - babcie w domu. Babcie w kościele - dzieci na spacer.
Renia ALES TY NAIWNA AZ MI TCHU ZABRAKLO!!!
Byłem kiedyś w Edynburgu (Szkocja) w kościele na niedzielnej mszy (katolicka, prowadzona po polsku). Chciałem posiedzieć, pomyśleć w spokoju nad pewnymi sprawami - ale gdzie tam! Niedzielna msza w tym kościele to spotkanie młodych Polek-mam w celu zachwycania się swoimi bachorami, które biegają, skaczą i hałasują i nikt nie reaguje! A one się patrzą z głupkowatymi uśmieszkami jakie to ich pociechy są cudowne. Gorzej niż w Polsce! Tylko piaskownicy tam brakowało! Wyszedłem z zażenowaniem i tyle było z mojej zadumy w ciszy i spokoju. To ma być msza???
Mi się podoba, z jaką przyjemnością maluchy wrzucają pieniążki od rodziców na tacę. "Nareszcie coś można zrobić samemu". Na początku taki adept czy adeptka są lekko speszeni, ale po kilku razach nie mogą się doczekać, lecą kilka metrów do zbierającego, choć i tak by podszedł. U nas zbierają na tacę młodzi na ogół zakonnicy i obowiązkowy punkt programu to pobłogosławienie małego darczyńcy, czyli pogłaskanie po łepku. A kiedyś widziałem małą dziewczynkę, przychodzącą zawsze z babcią. Rodzice za granicą na placówce? Co tydzień na znak pokoju musiała wszystkich naokoło oblecieć i przybić piątkę. W końcu ludzi tak w tej części kościoła "wyszkoliła" że i sami sobie zaczęli podawać rękę, a nie tylko kiwać głową ... zaczęła, jak miała ze 4 latka, po 3 latach dalej się jej nie znudziło ... babcia jej nie namawiała, sama tak, mimo że normalnie dzieciak do obcych nie idzie, a i ludzie tam przybijali piątkę tylko ew. członkom rodziny obok.
Ja jestem wierzący, ale Ty jesteś dewotka
..Ja jestem droga i prawda i zywot,Nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko przeze mnie -slowa Jezusa Chrystusa.Widac tu,ze sam Jezus mowi,ze jedynym posrednikiem miedzy Bogiem a czlowiekiem jest ON SAM! Po co wiec sa ci *swieci* *blogoslawieni* i inni nawiedzeni.To katolicy powinni sie bac co bedzie po ich smierci bo nie wypelniaja slow prorokow i nie dostapia zbawienia wiecznego! niech o to sie boja i martwia a nie strasza ateistow!
To samo można by zaproponować przeciwnikom Polski neutralnej światopoglądowo (wg Konstytucji) - ale po co?
Masza dla dzieci - babcie w domu. Masza dla babci - dzieci na rower.
1. Bardzo merytoryczne, bardzo kulturalne, bardzo wyważone... No i to wyszukane słownictwo które wręcz rzuca na kolana. 2. Najmocniej przepraszam że skomentowałem twoją wypowiedź: nie jestem wszak Katolikiem obrządku Rzymskiego, nie mam więc prawa zabierać w tej dyskusji głosu. 3. A jeśli w swoich wypowiedziach zmusił bym się do posługiwania się komunałami, uproszczeniami, nasycił bym je dużą dozą agresji i arogancji, a do tego wszystkiego zmusił bym się do posługiwania się słownictwem typu: "won", "ryj" itp, to czy wtedy, pomimo że nie jestem członkiem KRK wasza Katolicka Wspólnota wyrazi zgodę na moje uczestnictwo w dyskusji???
kazałaś stać przez całą mszę takiemu małemu dziecku!?
sie zachowac czy to w kosciele czy w hipermarkecie czy na placu zabaw, rozpieszczone przez skretynialych rodzicow
Taaa mądra mama mądre dziecko ale raczej oboje nietolerancyjni
Oglądasz za duzo telenowel.
a może ani jedno ani drugie?
a dlaczego nie uczysz dzieci o krasnalach, elfach i innych, też napisali o tym książeczki z bajeczkami?
Skoro dorosły w kościele liczysz na atrakcje to pewnie lepiej będzie jak pódziesz do wesołego miasteczka .
Jasne, tak też jest. Albo ksiądz w wakacje gani rodziców że dzieci latają przed kościołem. A w wakacje przynajmniej u mnie mszy nawet dla dzieci w wieku szkolnym nie ma. I gdzie tu konsekwencja? Księża przypominają, że trzeba chodzić do kościoła w wakacje, ale mszy dla dzieci to już w wakacje nie ma...
Mamy 2,5 letnią córkę. Do kościoła chodzimy w każdą niedzielę i niestety nie mamy jej z kim zostawić w domu więc chodzi z nami. Owszem czasami chodzi w kościele i się rozgląda ale nigdy nie krzyczy i nie zaczepia innych.
Tego akurat jestem pewien. :-) Pozostają jednak ludzie, a z tymi różnie bywa.
Można brać kościelny ułomki bez szkół jako ateista i tylko jedna strona bierze chlebek i takie tam bzdury. Może powodem ich ślubu kościelnego była miłość do wierzącego współmałżonka, dla którego było to ważne? Wiadomo, katol musi wiedzieć najlepiej, bo taki (anty)oświecony
ania Allah Jahwe Adonai to trzy imiona ale tego samego Boga! Modlac sie do Boga modlisz sie tez do Allaha1 Skoro mamy jedna Ziemie,jeden ksiezyc i jedno slonce to iluz to Bogow moglo tworzyc to dzielo? TYLKO JEDEN! I tak jest!
ale ludzie zmuszają. Ja na przykład zmuszam wszystkich dookoła mnie, żeby mnie nie okradli, nie uderzyli ani nie zabili. Co więcej, wymuszam na nich to samo względem moich bliskich. A na złość nie pozwalam nawet - chamsko ograniczając ich wolność - żeby na mnie pluli, krzyczeli mi do uszu lub rzucali choćby papierkiem. A nawet żeby klęli jak te chamy ostatnie!
NIE KRZYCZ tym swoim bożkiem! Gdzie jest bozia w kk? w spodniach księdza, bo chyba teraz na tym chodzenie (podkreślam chodzenie, bo do tego sprowadza się "wiara" większości dewotów) polega
AMEN !!!
dokładnie! 100%
w czasach gdy nikt nie myślał o mszach dla dzieci nasz proboszcz wołał zawsze mniejsze i wieksze małolaty pod ołtarz.
dobieranie się do dzieci - jesteś księdzem? oni się w tym specjalizują...
alicja Bardzo duzo jest takich obludnych katolikow! Nie jest to wszakze ich wina! Religie im narzucono a nie oni sami sobie ja wybrali!
Jeżeli dziecko z całej siły kopie w ławkę, z całych sił ryczy a rodzic śmiejąc się nie reaguje to jak takie zachowanie łagodnie określić.
Dlatego nikt nie oczekuje od malucha, żeby zrozumiał kazanie, ale jednocześnie oczekuje się od niego - i od jego rodziców - żeby umiało się zachować kulturalnie. A dlaczego się zabiera? Ja wiem. Otóż dlatego, że nie zostawia się go samego na godzinę w pustym domu.
człowieku dlaczego się wypowiadasz kompletnie nie znając się na temacie? Gdybyś miał dzieci to byś wiedział, że czasem rodzice zwyczajnie chcą pójść razem na mszę, a malucha nie ma jak zostawić. I poza tym popieram autorkę głównego posta.
lepszy jest taki, żeby uczyć dziecka spokojnego zachowania się, kiedy wymaga tego sytuacja. To takie proste.
Mirek.W Czechach jest bardzo duzy procent ateistow wiec nie za bardzo rozumiem o czym piszesz pod koniec postu. Podziwiam twoja bardzo logiczna i wlasciwa postawe i nie zmacenie dzieciom umyslow sredniowiecznymi bajami i duperelami a takze chronienie dzieci przed zakusami kieckowych,ktorzy czesto maja *lepkie *rece.
racja
Chodzenie do kościoła (czy innej świątyni) porównałbym do bycia kibicem jakiejś drużyny. Nie jest to samo w sobie ani złe, ani dobre - to zależy od uczestników zabawy (dla niektórych to więcej niż zabawa). Jeśli zabiera się swoje dzieci, należy je uczyć, jakie się ma obowiązki, jak się zachować, kiedy i co krzyczeć, śpiewać, tańczyć, kiedy robić falę/przyklęk, co można wypić a czego nie itd. Rozróby tu i ówdzie z tej czy innej przyczyny się zdarzają, ale ważne by klub współpracował z organami porządku i nie stawiał się ponad prawem (nie wszystkie kluby i "Kluby" to rozumieją, niestety).
pomyliło ci się z demokracją
OJ tak, życiowo nie zaradnych gościu.....!!!!
Gratuluję.... inteligencji i dziecku i tobie!! Nie ciesz się za wcześni!!!
mi dzieci nie przeszkadzaja absolutnie!!!natomiast przeszkadzja mi pseudo katolicy "drący" sie w kościle zamiast spiewac kto głosniej i obgadujacy zaraz po wyjściu z kościoła reszte ludzi,pamietam jak byłam w ciąży 8-miesiac ledwo doczłapałam sie do kościoła ale chciałam pomodlic sie przed porodem, siedze w ławce i słysze z tyłu :"no a taka młoda gówniara przyjdzie i nawet starszemu miesjca nie ustapi i to w kościele"!!!!hormony wzięły góre,popłakałam sie i wyszłam.do dziś to wspominam ze łzami w oczach.
100% racji
nieprawda. szczytem głupoty jest zabieranie ich w sytuacji kiedy rodzice kompletnie nie mają nad ich zachowaniem kontroli. A to nie zawsze się dzieje.
Pamiętaj! Ty też kiedyś byłeś BACHOREM!!!
Dziecko też powinno trochę rozumieć co trzeba a co nie. Tu tylko wiek b. małego dziecka usprawiedliwia rodziców. Nic więcej.
To własnie usłyszałąm od naszego proboszcza w Piekarach Sl w Bazylice kilka lat temu,gdy mój syn miał 3 latka i jak wiadomo ,takie małe dziecko nie usiedzi i nie ustoi na jednym miejscu.Tak sie to konczyło,ze w połowie mszy musiałąm wychodzic.Raz spotkałąm proboszcza i pytam go,kiedy jest msza dla dzieci.Tak było za moich czasów,kiedy to ksiadz wychodził z mikrofonem i rozmawiał z nami dziecmi.Co usłyszałąm???Msza jest dla dorosłych a dzieci maja brac przykład.BZDURA!Pan Jezus mówił zeby dzieciom pozwolono do niego przyjsc.Nie podoba mi sie jak ksiadz na ambonie powiedział,,,prosze zabrac to dziecko bo rozprasza;;Bo takie cos równiez miało miejsce w ubiegłym roku.Chciałąm wejsc n a ołtarz i powiedziec ksiedzu Jackowi,ze jak moze cos takiego powiedziec!W koncu jak w dziecku nie zaszczepimy coniedzielnej mszy sw,to jako dorosły tez nie pójdzie do koscioła.I co?I zamkna koscioły.
wróg :P
Dokładnie: dlatego na takich rodziców patrzyłem i będę patrzył jak na półgłówków, bo niestety są nimi. Mówię o tych, którzy nie reagują na wyraźne rozrabiactwo dzieciaków, żeby była jasność.
Nie ciesz się za wcześnie!!!
to chodź na prywatne msze
nie martw się, Bóg nikogo do niczego nie zmusza +++++++++++++++++++++++++
zeby znikło całe sacrum ,zeby to była nuda i obowiazek i zeby akurat jak dorosna wyrosły z tego jak ze starej kurtki
Tu nie chodzi o to kto jak kogo nazywa, ale o to, żeby nie katować innych wrzaskami waszych milusińskich!!!
nie martw się, Bóg nikogo do niczego nie zmusza +++++++++++++++++++
warmiak.Gdyby ta kase,ktora naiwni ludzie przeznaczaja na wiare w zabobony przeznaczyli na walke z chorobami nekajacymi ludzkosc wierz mi wielu ludzi daloby sie uratowac lub co najmniej umiejszyc im cierpienia.Ale niestety tak nie jest!Ludzie wola zyc urojeniami niz zderzyc sie z przykra rzeczywistoscia,Taka juz natura ludzi,ze uciekaja od problemow.
Raczej jaka wiara tacy ludzie.
Raczej nie jest to głupi komentarz, co stawia twój w dość podejrzanym świetle... :P
nie sadz wszystkich według siebie ,nie kazdy jest wychowany w strachu a ty w zapiekłosci i nienawisci nawet nie zauwazyłwes nie tekst dotyczył religii w ogóle -wszystkich
Mam trzech synów: 5 lat, 3 lata, 3,5 miesiąca. Starszy zaczyna właśnie aktywnie uczestniczyć we mszy.Średni się buntuje... Z perspektywy czasu wiem, że wszystko da się wyważyć. Dziecko, by poznać obowiązujące w kościele normy, musi w nim przebywać. Dla jego rozwoju duchowego ważne jest, by był jego częścią. Tylko od rodziców zależy, na co mu pozwalają. Moi synowie, czasami za bardzo dokazują. Wtedy wychodzimy z nimi przed kościół, by nikomu nie przeszkadzać. Jak się wyciszą, to wracamy. Przezornie okupujemy tyły:). I to się sprawdza od 5 lat.
szok Jak cos,czego nie ma (istnieje tylko w wyobrazni ludzi,ich abstrakcji) moze komukolwiek w czymkolwiek pomoc?
OSZOŁOM RELIGIJNY!
Ja mam dziecko w wieku 16 miesięcy (i to już drugi chłopak) więc powiem tak: to prawda. Ale to nie znaczy, że ma zwyczajnie rozrabiać. A jak ktoś nie umie przed tym rozrabianiem go powstrzymać, to zwyczajnie niech nie zabiera do kościoła.
Irytują mnie rodzice, którzy wszędzie zabierają swoje pociechy, zwłaszcza nadpobudliwe. To dla nich ich dzieci są najwspanialsze na świecie i nawet przeraźliwy wrzask jest dla nich miłą muzyką. Nie wszyscy jednak muszą tych wrzasków wysłuchiwać, także w kościele. Również w kawiarni, gdzie wybrałem się np. nastrojowo porozmawiać z wybranką serca, nie chcę żeby wokół mojego stolika ganiał wrzeszczący berbeć. Na wszystko przyjdzie czas, gdy dzieciak będzie w odpowiednim wieku. Trochę zrozumienia i szacunku dla innych!
Zagnało nas na Jasną Górę. Troszke niefortunnie bo w dwa dni przed Matki Boskiej Częstochowskiej co równa się wzmożony tłok. Na Apelu mój 4-latek wierci się, spiewa (niekoniecznie pieśni maryjne), chce na ręce, chce wyjść, wejść, znowu wyjść, na koniec donośnie oznajmia "siku mi się chce!!!". I co? Żadnych syknięć, uwag w stylu "bądź grzeczny", pełnych dezaprobaty spojrzeń. Przeciwnie ktoś przełał usniech, ktoś pogłaskał malca po głowie, jakis ksiądz dał mu obrazek, jedna pani pokiwała ze zrozumieniem głową słysząc "siku".. Pomyślałam sobie, że ci wszystcy ludzie przybyli tu - często z daleka lub/i na piechotę - by się pomodlić, i jeden lub kilkoro dzieciaków nie jest w stanie im w tym przeszkodzić. A może ludzie NAPRAWDE wierzący potrafią byc tolerancyjni i życzliwi. A może zadziałał klimat tego miejsca... Nie wiem.. Ale dzięki pozytwnej reakcji otoczenia mogłam się i ja pomodlić zamiast stesować, że mój "bachorek" przeszkadza..
Małe dziecko w kościele nudzi się śmiertelnie i dlatego jest "niegrzeczne", bo nic ciekawego się nie dzieje i czymś się trzeba zająć. Zabieranie do kościoła dziecka w wieku kilkunastu miesięcy, żeby....po co właściwie ? To maluch, który nie ma pojęcia, gdzie jest i jak powinien się zachować! W dzieciństwie jako 6-letni przedszkolak uczęszczałam do salki katechetycznej na lekcje religii, które trwały 30 minut, bo tyle my jako dzieci mogliśmy spokojnie wysiedzieć. A do kościoła nie znosiłam chodzić - było nudno i smutno, nic z mszy nie rozumiałam, nie mogłam się końca doczekać.
Z pokorą jest tak, że nie powinno jej być ani za mało ani za dużo, lecz w sam raz. W każdym wieku. A rodzice powinni tego pilnować.
"Zdrowo myślący obywatel" - inaczej zdrowe cielę w zdrowym ciele!
wyobraź sobie, że dobre wychowane właśnie na tym polega! Widzisz, gdzieś na dnie mózgu tkwi jednak ta wiedza...
Wbrew temu co myślisz, nie dałeś im wyboru!
Mam dzieci 19 i 15 i jak nie mogły wytrzymać w kościele to wychodziliśmy na zewnatrz, zabraliśmy książeczkę żeby przejrzały a nie krzyczały i wszystkim przeszkadzały. Twoje dziecko nie będzie inne jak będzie starsze, bo je przyzwyczaisz że zawsze wszystko może. Ty wychowujesz czy ono Ciebie ? Potem powiesz ze ma adhd i dlatego wszystkim przeszkadza...
Religia pojawiła się z chęci władzy nad innymi, poprzez straszenie ich zabobonami. Strach przed nieznanym, jako narzędzie władzy i bogactwa dla wybranych.
I na tym to właśnie polega. W kościele dobrze widać kto się nadaje do roli rodzica a kto nie.
nie jest żadnym problemem.Nie powinno się jednak ciągnąć nawet najgrzeczniejszego dziecka na zwykłą mszę ponieważ nie jest przystosowana do jego rozumienia.Od tego są msze dla dzieci,krótsze,bardziej zrozumiałe dla nich. Dzieci szalejące w kościele to po prostu efekt złego wychowania albo bezradności rodziców.
maddalena.Jesli juz tak lubisz sie modlic proponuje przejsc na islam.Przy tym samym Bogu ( Allah Jahwe Adonai to trzy imiona ale tego samego Boga) bedziesz sie modlila az 5 razy dziennie.Zadowolona???
Nawet iq=50 powinno wystarczyć do zrozumienia tej prostej prawdy, że miłość to nie znaczy tylko wodzenie maślanymi oczami za pociechą i wpatrywanie się w jej wyczyny jak w obrazek. Miłość to też chęć nauczenia tego małego człowieka, jak żyć. Jakie wartości uznawać. Co jest dobre, a co złe.
zupełnie nie liczą się z odczuciami innych uczestników mszy, bo oni przyprowadzili dziecka, a dziecko jest ciekawe świata. Ale niestety innym zachwanie głośnego i wiercącego sie dziecka jest uciążliwe i dlaczego maja być z tego zadowoleni??
Nawet takie małe dziecko powinno wiedzieć, ze kościół to nie plac zabaw a one często biegają w kościele jak na podwórku, wrzeszczą a rodzice nie reagują lub wyglądają na zadowolonych. WYCHOWANIE to podstawa. Dzieci się WYCHOWUJE A NIE HODUJE.
i dlatego najpierw czcił słonce pioruny i to czego nie rozumiał ,a potem jak sie pytan namnozyło wymyslił kogos kto wie wszystko i zdejmie z niego obowiazek myslenia -to takie wygodne powierzyc wszysko komus innemu
nie daliscie im szansy poznac Boga, trzeba bylo najpierw im o Nim opowiedziec zeby mogli dobrze zrozumiec z czego rezygnuja, jesli Boga nie ma - ok, ale jesli jest to nie chcialabym byc na miejscu waszym ani waszych dzieci...
Poczytałam Wasze komentarze i chcę zadać kilka pytań. Pierwsze już zadałam powyzej. Mam poczucie, że w naszym kraju jeśli nie ochrzcisz dziecka, to od razu skazujesz się na złą opinię, będą Cię wytykac palcami, umoralniać, jak to źle zrobiłeś itd... Drugie moje pytanie: po co w ogóle ludzie chodzą do kościoła? Tylko nie piszcie mi, że dlatego, iż tutaj jest taka tradycja, że mieszkamy w kraju katolickim itd. chodzi mi o osobiste powody. I trzecie pytanie: czy jeśli dziecko (dorosłe już) odchodzi od wiary katolickiej, to rodzice mają prawo czuć się zranieni i uważać iż źle wychowali swoje dziecko?
warmiak.No i sam widzisz,ze Bog tak bardzo kocha ludzi,ze co po chwila zsyla im jakas nowa bakterie czy wirusa.Chyba po to,zeby im tak zycie umilic.
Byłem kiedyś na mszy w kościele, wydaje mi się że to zajęcie dla delikatnie mówiąc,nie zbyt rozgarniętych i nie zaradnych życiowo ludzi.
Dobrze wychowane, czyli jakie? posłuszne bezwzględnie i bierne jak krowa prowadzona na rzeź? Jestem przeciwna zabijaniu w dzieciach osobowości. A co do zachowania w miejscach publicznych, to dziecko uczy się tego właściwego zachowania przebywając w tych miejscach i obserwując dorosłych.Niektórzy to już nie mają się czego czepiać
Pod warunkiem,że tatuś i córeczka nie bawią się w ganianego i nie biegają dookoła ciebie podczas mszy,wołając na zmianę "a ku ku", ucieszeni jakby za chwilę mieliby pójść żywcem do nieba, nie mam powodu, żeby zabraniać dzieciom ...itd
oczywiście, że wychowywanie należy do rodziców ale jak widzisz jesteśmy różni i mamy różne priorytety widocznie tamtej mamie nie zależało na przeżywaniu ceremonii święcenia jajek tylko żeby po prostu były poświęcone bo tak trzeba, a nam najłatwiej jest "umyć" ręce bo to cudze dziecko a potem obsmarować- co za bachor...jaki brak wychowania itd...
warmiak.A co ma piernik do wiatraka?AIDS to AIDS A wiara w gusla i zabobony to inna dzialka!W Czechach tez sa chorzy na AIDS a duzo jest ateistow .Nie rozumiem twojego myslenia!
Niekoniecznie. Mnie nie indoktrynowano religijnie, ale ojciec opowiadał mi i czytał o różnych bogach, np. greckich, hinduskich, katolickich. Nie wybrałem żadnego z nich, ale trochę się dowiedziałem o różnych mitologiach. Nikt mi nie zabraniał chodzenia do kościoła ani innej świątyni (byłem też w cerkwi i synagodze). Gdybym chciał, z pewnością by mnie ochrzczono, tak jak to było z moją siostrzenicą i bratem ciotecznym (ich rodzice nawet wzięli ślub wyznaniowy, im samym do niczego niepotrzebny, bo to ułatwiało procedurę).
Byłem kiedyś na mszy w kościele, wydaje mi się że to zajęcie dla ludzi delikatnie mówiąc, niezbyt rozgarniętych i życiowo niezaradnych.
Nie. Ten, którego masz na myśli jest bardzo pobożny.
Ty wiedziesz całe życie bez Boga i nawet o tym nie wiesz.
Niepotrzebnie czuły się pokrzywdzone - dziewczynki ksiądz gładził po pupkach jak chłopcy nie widzieli.
też miałam małe dzieci i chodziłam do kościoła z nimi. To jest tak proste że nie uwierzycie. ZASADY - wszędzie - w Domu i w kościele muszą być! Na mszę nigdy nie zabierałam ze sobą słodyczy, paluszków czipsów. Przed wyjściem tłumaczyłam gdzie wychodzimy. Ale przede wszystkim moje dzieci miały kontakt z modlitwą której napewno nie rozumiały -w domu przed jedzeniem z rana i przed pójściem spać. i uwieżcie dziecko można nauczyć zasad - szybciej niż dorosłych. Moje dzieci zawsze potrafiły zachować się to nie chodzi tylko o kościół. Ale co się dzieje w sklepach - mamo kup mi,kup mi! i tupanie nogami albo gorzej "leżak na posadzce i wisk". A przecięż można przed wyjściem na zakupy porozmawiać z dzieckiem co kupimy w sklepie co nam jest potrzebne no i oczywiście na koniec listy podkreślić że kupimy lizaczka.- konkretnie określić co kupimy. A dziecko przy tym czujnie obserwuje że mama kupuje mleko, chleb i zaraz będzie ten obiecany lizak. Ale do wszystkiego trzeba cierpliwości i chęci uzyskania efektów włożonej przez nas pracy. Bo chyba jak chcemy by maluch w domu potrafił się czymś zająć to też mu organizujemy pewne zajęcia. A już napewno nie wolno wyznaczać dzieciom miejsca do zabawy w kościele czy też w sklepach. Bo jak będzie miał 17 lat to też mu można uśiąść w oddzielnym pomieszczeniu w kościele i zapalić papierosa i wypić z kumplami piwo???!!!!- "a dlaczego by nie przecież jak byłem mały to nie było to złe jak robiłem co chciałem, a teraz to raptem zabronione i jest to grzech"??????? Napewno nie karcić dzieci ale jest tyle różnych sposobów na wychowanie. Ale na pewno nie stać i nie przyglądać się jak dziecko biega po kościele. za którymś razem zrozumie ze nie wolno. Tylko zawsze trzeba reagować. Powodzenia Mama
Zazdroszczę proboszcza, bo ja mam podobne do niego podejście do dzieci w kościele. Mój proboszcz ma tak złe, porażające spojrzenie, którym gromi dzieci i rodziców nieco hałasujących, że mi jest za niego wstyd przed tymi biednymi ludźmi, którzy próbują wdrożyć dzieci do kościoła. Poza tym u mnie w parafii jest msza dla dzieci, na której wszystkie ławki są zajęte przez osoby starsze, a kazanie niczym się nie różni od tego z innych mszy. Gdzie tu logika? Czy sądzicie, że jak zaprowadzicie 5 letnie dziecko pierwszy raz do kościoła, to ono wtedy nie będzie się nudzić? Tym bardziej będzie nie oswojone...
jokerro - typowy "katolicki" wychowanek, niczego nie rozumie, niczego do siebie nie przyjmuje, rynsztokowy język, bijąca "miłość" do bliżniego, brak dyskusji tylko atak. Jaki człowiek taka wiara!
Jest zrozumiałe, że dziecko może nie wytrzymać długo spokojnie, ale dlazcego rodzice na siłe "MUSZĄ uszczęśliwiać" swoją pociechą innych ludzi? Bo przeważnie prowadzą dzieci przed sam ołtarz i wtedy dziecko "popisuje się" przed całym kościołem i rozprasza wszystkich i przeważnie nawet nie zwraca uwagi, jak dziecko sobie biega czy podskakuje i głośno krzyczy domagajac się uwagi. I za to winie rodziców a nie dzieci.Mój syn nie zawsze wytrzymywał ale ja starałam się stać z tyłu, żeby jak najmniej przeszkadzał.
no właśnie dzieciom-a nie pieronom jasnym u nas jest specjalnie wybudowana i wyposażona salka obok ołtarza jest z niej widok na ołtarz,jest nagłośniona-salka dla ludzi z małymi dziećmi Ale co robią ludzie z małymi dziećmi?-ano pchają sie przed sam ołtarz i pozwalają by ich "pociechy" demolowały kościół-wywalaja bukiety kwiatów,bawią się dzwonkami,włażą na ołtarz... Jest też msza specjalnie dla dzieci-krótsza,przed południem.Ale co robią rodzice bachorów?Ida na tą o 20.00... Ja też byłam dzieckiem i chodziłam do kościoła ale wtedy chodziły tam dzieci a nie stado małp tak jak teraz. Nie przeszkadzajcie reszcie ludzi sie modlić.Bo inni idą się tam modlić a nie oglądać popisy cyrku!
Bóg może kochać każdego z nas, nie ma to jednak nic wspólnego z żadną religią, z żadnym kościołem, Kościołem, czy panami w sukienkach, którzy indoktrynują Polaków od małego.
to takie oczywiste, nie da się inaczej nauczyć zachowywać odpowiednio w kościele.. trzeba dzieciaka na msze zaprowadzić.. niestety wiele osób nawet tych uwżających sie za bardzo wierzące, są zbyt egocentrycznie nastawienie do otoczenia.. zbyt skupieni na porzebach własnych "przeżyć".. latego widza w dzieciach przeskadzajace bachory a nie malutkich członków wspólnoty
Oj naiwna,Ty naiwna! Pomiedzy katolikami a ateistami nie ma zadnej roznicy poza ty,ze jedni wierza w te gusla i zabobony a inni juz nie.Ale ateisci przynajmniej sa fair wobec innych i samych siebie a wy juz nie beda i balwochwalcami i bluzniercami.Przeczytaj swieta ksiege BIBLIE choc raz w zyciu a sie przekonasz!
Człowiek uczy się całe życie. Również zaraz po urodzeniu. Uczy się rozpoznawać. Czekanie z naukami na odpowiedni wiek świadczy o niedojrzałości rodziców.
Zacznij czytać ze zrozumieniem warmiak i nie pisz bzdur.
ze w kosciele ksiadz gladzil po glowkach tylko chlopcow,dziewczynki czuly sie pokrzywdzone.
Ciekawe, że modlitwa i ich bóg nie pomaga chorym (wierzącym chorym), ponoć jest miłosierny, wszechmocny i wszechmogący. Naukowcy i lekarze są tylko ludźmi.
Wtedy żaden dorosły nie ma prawa narzekać.
No to chyba nie przeczytałaś do końca tego, co napisał. Mieli wybór. Dzieci nawet same zapisały się na religie, a syn niedawno się ochrzcił. Czy to jest złe? Przecież oni im niczego nie zakazywali. Ach, to czytanie ze zrozumieniem.
Szanowny Panie, Nieomylność Papieża w kwestiach Wiary to [ujmując sprawę językiem Pisma Świętego] OPOKA NA KTÓREJ ZBUDOWANO WSPÓŁCZESNY KRK. Powołuje się Pan na "coś, co wydarzyło się 40 lat temu" - stąd płynie wniosek, że nie jest Pan człowiekiem "ślepo wierzącym". Jest Pan człowiekiem myślącym, nadto, człowiekiem posiadającym WIEDZĘ o historii Kościoła [w odróżnieniu od statystycznego Polaka-Katolika, dla którego sobór to "takie spotkanie ważnych księży ubranych na czerwono" i przekonanego nieomal że iż "Matka Boska była Polką i mieszkała w Częstochowie"]. Wie Pan więc doskonale, iż jednym z przełomowych momentów w historii Kościoła było ustanowienie nieomylności Ojca Świętego w kwestiach wiary, przy zachowaniu formy "ex catedra". Od tego momentu przyzna Pan że zaczęło "dziać się bardzo intensywnie i bardzo ciekawie": zaś skutkiem tych wydarzeń jest obecna forma Kościoła. Pominę tu okoliczności w jakich dogmat ten ustanowiono, które zapewne są Panu doskonale znane. No więc co z tym dogmatem? Jest Ojciec Święty nieomylny, czy nie jest? Jeśli nie jest, no to mamy duży problem: cały KRK to sekta która psu na budę się nie zda. Jeśli zaś jest nieomylny, to taki z Pana Katolik za ze mnie książę duński. Chrześcijanin owszem tak, ale w żadnym razie Katolik.
a blondi to nie człowiek......
Ale z religią już się uporali.
ze do kosciola chodzic nie bedzie. Jak widac nie bez powodu ma srednia 6,0.
A czyją rolą jest tłumaczenie dziecku, jak ma się zachowywać? Obcych ludzi? Od tego są rodzice! Nikt nie ma obowiązku wychowywania CUDZYCH dzieci!!!
tak bo zamiast się uczyć i rozwijać, to żyją urojeniami (religią)
Mój syn, który jest autystą, nie mówi tylko wydaje z siebie "dziwne dźwięki", ma pewne stereotypie - typu klaskanie. Wielkie katoliczki z pierwszych ławek zwróciły mi uwagę, że nie mogą się skupić i powinnam z dzieckiem stać przed kościołem aby inni mogli się modlić. Ręce mi opadły. KATOLICY i wy kochacie, modlicie za zdrowie waszych dzieci , wnuków. Obłuda, lekko powiedziane.
Zdecydowanie TAK!!!
Na naukę przychodzi odpowiedni czas co do wieku."Jakiego mnie BOŻE stworzyłeś takiego mnie masz!"
Fajnie, ciekawe czy jak by w szkole twoich dzieci robili dwa razy w roku apele ku czci Marcina Lutra i śpiewali hymn reformacji- "Warownym grodem..." a w głównym holu wisiałby portret Marcina Lutra to czy byś się nie czuł zniesmaczony. Nawet na Śląsku cieszyńskim gdzie w wielu miejscowościach luteranie są większością nikt takich rzeczy nie robi i szanuje się tam katolików. Koleżanki i koledzy moich dzieci pytają ich dlaczego one nie odmawiają "Zdrowaś..." a niektóre głupio to komentują i moje dzieci czują się wyobcowane i napiętnowane.
Nie masz wpływu! Ale ja zacznie myśleć i dojdzei do tego, że ty coś robisz nie rozumiejąc tego- to będziesz mieć problem - Chyba, że wychowasz debila. Albo inteligenta, który zrozumie, że nie wiedziałes co robisz! A czemu aspołeczna? - bo nie pójdzei z resztą do kościółka - głupie myślenie! Trochę takie wiejskie!
Mój synek chodzi do kościoła praktycznie od pierwszych dni życia. Na początku jak był mały szłam z nim do kościoła w porze jego drzemki. Mały po drodze do kościoła zasypiał, a później całą msze stał. Jak przez stał już spać w dzień (miał 2 lata) zaczęłam chodzić na msze dla dzieci. Msza trwa jakieś 30-40 minut. Dzieci śpiewają piosenki, a podczas kazania zbierają się wokół księdza,który z nimi rozmawia. Mój synek ma teraz 4 latka. Jest bardzo żywiołowy, ale jak idziemy do kościoła to się uspokaja. Idzie do dzieci, razem z nimi śpiewa. Na tej mszy nikt nie zwraca uwagi na biegające po kościele dzieci. Mój synek chętnie uczestniczy we mszy, a mi samej podoba się sposób prowadzenia.
O co tu chodzi ??
To jeszcze pół biedy ,kiedy rodzice palą się ze wstydu.Najgorzej ,kiedy malec uprawia biegi od końca kościoła aż do ołtarza, a rodzice w pogoń za nim ,radośnie roześmiani jak to ich dziecko szybko potrafi biegać.
Jeśli mają też prawo nie przychodzenia, to wszystko w porządku.
dodam,że w chwili obecnej zrezygnowałam z pracy na rzecz wychowywania dziecka, poświęcam mu cały swój czas a nie oglądaniu seriali!! a jak chcę poplotkować z koleżankami to dzidzia zostaje z tatą lub pod opieką rodziny..nie jest tak,że my robimy swoje a dziecko swoje, jednak wszystko wymaga czasu i każdy z nas rozwija się swoim rytmem- nie zapominajcie o tym w swoich często wygórowanych roszczeniach wobec najmłodszych, co do dziewczynki od święconek to co Ty zrobiłaś? też tylko stałaś i się przyglądałaś-może wystarczyło jej delikatnie wytłumaczyć powagę sytuacji?...
Może niepotrzebnie przedmówca uogólnił, bo katolicy są różni - ale niektórzy (nie wszyscy) z tego forum na lepszą odpowiedź nie zasłużyli.
Mamy XXI wiek szok, a ludzie nadal nie mogą się uporać chorobami nowotworymi, czy AIDS.
Kim Ty byłaś -byłeś,zastanów się co piszesz.Prawdopodobnie bezdzietny i masz uraz!Bardzo mi jest przykro że masz spaczone poglądy na ten temat,prawdopodobnie jest to jakaś choroba w tej dziedzinie,radzę do psychologa!
W moim kościele jest wydzielone miejsce do zabawy dla dzieci. Oprócz klocków są domki plastikowe. Podczas mszy jest taki hałas że na podwórku tego nie ma. dzieci trzaskają drzwiczkami rzucają czym się da i wrzeszczą, zaś rodzice mocno skupieni są na słuchaniu liturgii. Guzik prawda. Nawet ludzie siedzący w kościele co rusz się oglądają bo rodzice nawet nie przyznają się że to ich pociecha tak się zachowuje. No cóż niedługo wrzesień dzieci pójdą do przedszkoli i wtedy rodzice odpoczną bo tam ich pani nauczy.
zaledwie 3,3% naukowców wierzy w Boga (dotyczy Royal Society (brytyjskiej akademii nauk) W skali całej Wielkiej Brytanii odsetek ten jest znacznie wyższy i wynosi 68,5%. Korelacja jest oczywista. Im jesteś inteligentniejszy, tym mniej religijny – ogłosił Lynn. O badaniach naukowca czytamy w "Rzeczpospolitej".
Twój "Bóg" - to Twoje urojenie - nikt Ci go nie zabiera!
Ja tez znam takich ochrzczonych bo rodzice tak zrobili, potem niewierzacych co do slubu w kosciele poszli. Ale znam ateistow ktorzy tego nie zrobili z przekonania a nie z braku sakramentow... Mozna te swistki kupic bez problemu. Mam kolezanke ktora zalatwila sobie biezmowanie w taki sposob, bo zaczela niewierzyc w LO :) NO ALE POTEM WESELE TRZEBA BYLO ZROBIC...
Ja to samo robię ze szkołą jak chce to idzie jak nie to zostaje w domu. Dorośnie to będzie sam decydował czy chce się uczyć czy nie, a co wolność.
To, że dla nich ich własne dziecko jest pępkiem świata, najpiękniejszym i najmądrzejszym stworzeniem, wcale nie oznacza, że dla innych ludzi też nim musi być.
Niech będzie dumny! Gdyby moi rodzice nie ciągnęli na siłe do koscioła a ojciec katolik nie lał nas 5-10 latków, za to że nie chcemy tam iść może teraz bym wierzył... Pozdrawiam Pana M. Mądrość życiowa nie jest dana wielu.
Dziecko nie jest w stanie zrozumieć, co to religia i po co, ale ze względu na autorytet starszych bezmyślnie uwierzy we wszystko, co mu się powie. Za to taka indoktrynacja wcale nie musi mieć wpływu na jego świadome życie religijne w dorosłym życiu - znam mnóstwo osób, które w dzieciństwie były zmuszane do uczestniczenia w praktykach religijnych i przyjmowania sakramentów, których nie rozumiały, a wyrosły na w stu procentach niewierzących dorosłych. Pomysł z kącikiem dziecka w kościele uważam za dobry, bo rodzice idący do kościoła mogą nie mieć z kim malucha zostawić, ale uczestnictwo dziecka w mszy jest ZUPEŁNIE bez sensu.
Dobre spostrzeżenie człowieka stojącego z boku.
A miło byście się czuli gdyby ktoś was nazywał "bachorami" jak byliście małymi dziećmi??? To jest przykre jak dorosły człowiek wypisuje o dzieciach takie rzeczy, a nie pomyśli wcześniej, że gdy on był w ich wieku zachowywał się tak samo lub podobnie. Trzeba pamiętać, że KAŻDE dziecko trzeba wychowywać na inny sposób bo jedno może "rządzić" rodzicami, a drugie podporządkować się im!!!
zapomniał wół jak cielęciem był
Dla osoby wierzącej Bóg, jego istnienie i miłość są jak najbardziej realne, więc osoba taka idzie drogą prowadzącą do Niego w przekonaniu, że osiągnie szczęście. Czy mając to przekonanie może, pragnąc szczęścia także dla swojego dziecka, nie wskazać mu tej drogi? Powiedzieć "samo sobie poszukaj"? Coś jest nie w porządku w takim myśleniu. To tak jakby powiedzieć: "Panie Boże, ja tam wierzę że jesteś i przychodzę do Ciebie, ale dzieci moich to ja do Ciebie nie przyprowadzę".
nie wiesz?????? "nie czyn drugiemu co tobie nie miłe" i "zyj tak aby nikt przez ciebie nie płakał" -religie do tego niepotrzebne
to nieh pakuje walizy i wypat do Korei Pułnocnej !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jestem mamą 6-cio latka i świadomie wybieram mszę św. przeznaczoną dla rodzin z dziećmi. Tak jak osobom starszym nie będzie pasowała msza, na której młodzież gra na gitarach i bębnach i wszyscy skaczą, tak Ci którzy chcą komtmplować w ciszy niech nie przychodzą na msze dziecięce czy rodzinne i swoją drogą, niech rodzice nie zabierają dzieci na typowe msze dla dorosłych. Gdy jest u nas msza dla rodzin z dziećmi, maluchy mają czynny udział w liturgii- wręcz czasami jest prowadzona dla nich osobna liturgia słowa-np przy wykorzystaniu kolorowanek,dzieci są zapraszane do ołtarza na modlitwę Ojcze nasz, później biegną ze znakiem pokoju do rodziców, a po komunii modlą się nad osobą, za którą jest sprawowana msza bądź w intencji np. maturzystów. Po błogosławieństwie jest 2-3 minutowa homilia dla dzieci i specjalna dziecięca piosenka, aby maluchy mogły ją śpiewać i wykonywać określone gesty. Nikomu nie przeszkadza, że niektóre dzieci są spokojniejsze a inne ciekawi prezbiterium i są bliżej ołtarza. W całej rozpisce niedzielnej ta msza jest przeznaczona dla RODZIN Z DZIEĆMI i każdy ma świadomość, że nie będzie to "spektakl" dla dorosłych. Kwestia wyboru miejsca i czasu.
Wybór, to nie tylko posyłanie lub nie, na religię. Nie dałeś im wyboru, bo narzuciłeś im własne wychowanie i własny język. Narzuciłeś im też własny ateizm, a to już nie jest dane mu wyboru, jeśli chcesz być taki skrupulatny. Wychowując dzieci nie dajemy im wyboru, tylko coś narzucamy. Według jakichś zasad ich wychowujemy i to jest narzucanie im czegoś na nie danie wyboru.
Ja mam to samo kiedy jestem w kościele. Ja jednak twierdzę że to wina rodziców. Dzieci jak chcą to potrafią. Irytują mnie te mamy które stoją i udają że się nic nie dzieje podczas gdy pociecha wrzeszczy i uderza zabawką o konfesjonał. Dzieci jednak powinny chodzić do kościoła od małego. Mnie rodzice zabierali na msze i jak byłam niegrzeczna tata wychodził z kościoła i słuchał Mszy przez nagłośnienie a ja mogłam się wyszaleć :)
Piszesz o szkole - a więc i o dzieciach w wieku szkolnym, które raczej po kościele nie biegają i mogą wysiedzieć w ławce (kościelnej czy szkolnej). Chodzące, gadające i przeszkadzające bezwiednie są raczej maluchy.
Niestety sa i tacy. Nic na to nikt nie poradzi. Zyja we wlasnej obludzie i to tylko dowod jak ochrzczeni za niemowlaka pozniej postrzegaja kosciol. Nie wierza w doroslosci ale slub biora.
Dlaczego obrażasz katolików? Myślisz, że jesteś od nich lepszy? Bo co? Bo masz w nosie Boga? To twoja sprawa,ale twój post pokazuje, jakim jesteś człowiekiem. I ni ma ci czego zazdrościć.
czyli wychodzi na to, mądralo, że wszyscy mają równe prawo przychodzić na spotkanie z Bogiem ++++++++++++++++++++++
Napisali niektórzy że Ci współczują a ja moge się modlić abyś i Ty odczuł(zrozumiał) na sobie miłośc Bożej... ( bo Bóg i ciebie kocha)w chwilach trudnych wiesz że jest "Ktoś' kto Cię kocha, "ktoś" kto pomimo błędów życiowych dalej Cię kocha, ktoś do kogo zawsze możesz się udać... To pomaga i daję wiare w ludzi, zycie, świat....pomimo tego co się dzieje na świecie. Tylko nalęzy NAPRAWDĘ wirzyż, co w codziennym życiu nie jest łatwe ale możiwe. Sama mimo, ze wierzę i staram się żyć jak na chrześcijankę przystało popęłniam błędy...względem tego w "co" ( Kogo) wierzę ale wiem, ze Bóg jest i mi pomaga a jak "trafisz" do opowiedniego księdza ( co nie jest takie oczywiste ) w trakcie spowiedzi i dobrze się (szczrze) przygotujesz to odchodząc od konfesjonału czujesz się "lekko' i dobrze niczym "piórko" Niktórzy mówią, ze księża są tacy a tacy... i mówiąc to mają racje (też ludzie, co ich ni tłumaczy) ale ja idąc do kościoła nie idę do księdza ale do Boga bo o to chodzi aby uczestniczyć we mszy w tym cudzie który ona reprezentuej czyli zmartwychwstanie... i gdy naprawde sie skupić na tym, pomimo niejednokrotnego "przynudzania" księdza albo polotikowania to i tak można dużo wynieśc ze mszy. życie wieczne. Ps. przepraszam za ewentualne błędy ;-)
Dla mnie jest. I nie zgadzam się z twoim postem. Znam rodziny ateistyczne i takiej zawiści, jak u nich w stosunku do innych ludzi, nie widziałam. Dlatego nie można twierdzić, że katolik jest zły czy ateista jest zły. Człowiek jest zły lub dobry, bez względu na wyznanie.
No tragedia, będzie mial traumę, bo nie dali mu baje oglądać. Zabrać im prawa rodzicielskie! To się nazywa wychowywanie dla dobra dziecka, zrozum to!
co racja to racja
moi drodzy to nie jest żadne pranie mózgu tylko wychowanie wierze katolickiej i tak też zamierzam wychować swoje dzieci, większość tego typu wypowiedzi formułują ateiści i agnostycy, szanuję wasze poglądy, nie ważne jest dla mnie czy wierzycie czy nie ale ważne jest to czy jesteście dobrymi ludźmi. Ja wierzę i dlatego przekażę tę wiarę dzieciom tak jak mi przekazała mama i powiem że jestem jej teraz bardzo wdzięczna za to. A teraz parę słów do tzw katolików ... jeśli nie podoba wam się kochani gwar dzieci na mszy, jeśli w jakichś sposób przeszkadza wam to, zawsze macie wybór, chodzić na msze dla dorosłych, zostawcie msze dziecięce dzieciom. Jezus kochał dzieci takie jakie są, mówił pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie, Jan Paweł II również ukochał dzieciaczki, dlaczego nam katolikom tak ciężko zaakceptować obecność dzieci w kościele, niech biega, niech gaworzy, zrobi to raz drugi, trzeci a na czwartej mszy tłumaczenia rodziców wreszcie dotrą do tej małej główki i będzie grzeczniejsze, tylko tak dziecko się nauczy. Kiedyś pewien bardzo mądry proboszcz z Parafii w Olsztynie, podczas gdy dzieci zaczęły się głośno zachowywać w czasie kazania i gdy zobaczył nietęgie miny niektórych wiernych niezadowolonych z całej sytuacji, najczęściej były to stare babcie, powiedział takie piękne słowa..... one też się modlą, na swój sposób, ale się własnie w tej chwili modlą.... to było najpiękniejsze zdanie jakie usłyszałam w życiu od księdza skierowane do dzieci. Jestem pod wrażeniem tych słów i nigdy nie robię min w kościele w kierunku rodziców którzy nie mogą upilnować dziecka, choć moje dzieci są grzeczne i stoją jak trusie cichutko to zdaje sobie sprawę ze każde dziecko jest inne i nawet rodzic nie jest wstanie przewidzieć pewnych sytuacji. Jeden dzieciak może mieć dziś zły dzień focha chimery i ma do tego prawo tak jak każdy z nas dorosłych tym bardziej że to tylko dziecko inny ma niewielkie ADHD i niby dlaczego takie dziecko wypchnąć na margines. Drodzy rodzice nie bójcie się prowadzać te piękne istoty do kościoła i nie zwracajcie uwagę na opinię tzw mocherów- fanatyków kościelnych. Kiedy jestem w kościele i patrze na te rozrabiaki to czuję ze Bóg się raduje tam w niebiosach, bo i ja czuję radość w sercu.
Tu nawet nie chodzi o to, czy jesteś w kościele, czy nie - dzieci powinny znać swoje miejsce. Teraz większość małej latorośli nie powie do dorosłego per Pan/Pani oraz dzien dobry, tylko np. "cześć". Nie jestem stara, a wiem, że ja i moi rówieśnicy byliśmy wychowywani inaczej, zwracano nam uwagę na szanowanie osób dorosłych i kulturę. Ciekawe co wyrośnie z tego bezstresowego pokolenia.
To co się dzieje w dzisiejszych kościołach to jakaś samowolka i efekt bezstresowego wychowywania: dzieci już nie tylko biegają i wrzeszczą, ale przynoszą ze sobą połowę swoich zabawek, książki, jedzenie... Kiedyś mamusia karmiła swojego synka gumami do żucia, raz po raz rozpakowywala mu po jednej i wkładała do busi. Czego uczy taka matka? Chyba nie szacunku do miejsca, w którym się znajduje. Mam wrażenie, że dzisiaj rodzice chodzą z dziećmi do kościoła po to, aby się polansić, pochwlaić pociechą czy też nową sukienką,bo na pewno nie po to, aby wpajać mu jakieś wzorce, przekazywać tradycje chrześcijańskie. Taka smutna prawda!
ponawiam zatem pytanie: po co baba zabierała ze sobą dzieciaka? do pracy też go ciągnie ze sobą? i do opery? i do lekarza? i do kosmetyczki?
to jest chore co większość wasz pisze
A u nas czasem stoją na dworze, ale tylko w lecie, a najczęściej w krużgankach, bo mamy takowe ze względu na nietypowy ośmiokątny kształt wnętrza kościoła. Dzieciak biega, piłuje mordkę czasem, jak jest małe, w wózku, ale to jest w korytarzu, jasnym, obszernym, nagłośnionym, z którego ołtarz i księdza można obserwować, bo i tak przeszklone drzwi są zostawione uchylone. Ostatnio ciekawą rzecz widziałem: była kobieta z synkiem, ze 4 lata, Wietnamka czy Filipinka i po przyjęciu komunii główkę trzymanego dziecka księdzu "podstawiła" do błogosławieństwa - to chyba zwyczaj w Azji, to znaczy wiem, że w Chinach.
Tylko niektóre mają głupich rodziców, mamę która niesie do kościoła pół domu, chrupki, paluszki, samochodziki i wyciąga wszystko po kolei i szeleści i przeszkadza
w moim Kosciele byly specjalne msze dla dzieci,i wspominam je bardzo dobrze. Ksiaza mowili jezykiem zrozumialym dla dzieci,zawsze zapraszali nas przed oltarz gdzie ksiadz wychodzil z mikrofonem i rozmawial z dziecmi tlumaczac Ewangelie,ale tak zeby zrozumialy i zadajac pytania. Czesto bylo smiesznie,bo dzieciaki odpowiadaly ze swojego punktu widzenia. Na te msze chodzilo tez bardzo duzo starszych ludzi. Tez wydawaly im sie te msze bardziej interesujace. Prawda jest taka,ze dziecko jak jest male nie do konca rozumie to co mowi ksiadz, wszystkie te madre zdania nie do konca wchodza mu do glowy.Trzeba z dziecmi rozmawiac normalnym jezykiem,wtedy chetnie wezma udzial. Pamietam tez ze byl ksiadz,ktory gral na gitarze, i spiewal,co bardzo nam sie podobalo,a proboszcz czasem rozdawal cukierki:)
no. i który wybór jest lepszy ?
komentarz wspanialy! popieram. Dodaj te jeszcze omdlewające spojrzenia i słaniającą się sylwetkę gdy w poblizu nie ma wolnego miejsca.
Moze byc dumny. Z tego iz jego dzieci sa dobrymi ludzmi i nie obrazaja nikogo w taki sposob jak ty ... KATOLIKU
A wasz Bóg karze dzieci za rodziców?
jest coraz wiecej kosciolow gdzie odprawiane sa Msze Trydenckie
Wiara rodzi się ze słuchania, wiara jest łaską. Czy dziecko można nauczyć wiary?Dziecko nie ma grzechu nie uczestnicząc we mszy, grzech spada na rodzica. I tak okaże się, że twoim największym grzechem - uwaga ciężkim - będzie to, że nie poszedłeś w niedzielę do kościoła bo miałeś dość użerania się z dwójką czy trójką swoich ruchliwych maluchów podczas godzinnej mszy. Sam nie skorzystasz nic, bo nawet modlić ci się odechciewa wiecznie uspokajając wiercące się dzieci. Masz dosyć dezaprobaty w spojrzeniu nabożnych pań siedzących obok i chrząknięć sióstr zakonnych. Dziecko traktuje to jak męczarnię, nie rozumie prawie nic. Jedne dzieci wolą biegać wokół kościoła, jeśli pogoda pozwala, zbierać kamyki, kasztany, inne ciągną matkę po kolei za wszystkie guziki. Z ulgą oczekujesz końca tej mordęgi. Masz wyrzuty sumienia, że jestes tak złym rodzicem, bo masz "takie dzieci", które nawet w kościele tak "źle" się zachowują. Na koniec z czytań nie pamiętasz nic, a dzieci sa wdzęczne, że to już koniec. Następnym razem nie łatwo będzie ci przekonać siebie i dzieci, żeby powtórzyć ten niedzielny wyczyn, a chodzić powinieneś co niedziela, bo inaczej jesteś zły katolik i cały czas pogrążasz się w grzechu ciężkim jakim jest nieuczestnictwo we mszy świetej niedzielnej. Podczas spowiedzi ksiądz cię co prawda rozgrzeszy, ale mocno ochrzani. Nie rozumiem w jaki sposób nie pójście do kościoła na mszę w niedzielę lub święta jest zakwalifikowane na równi z kradzieżą czy zabójstwem. Czy waga takich grzechów jest naprawdę równa? Czy jest to bat na wiernych, żeby regularnie pojawiali się w kościele? Według mnie, Kościół powinien szukać nowych atrakcyjniejszych form przyciagnięcia wiernych, w tym dzieci i młodzieży. Batem, surowością, stawianiem złych stopni na religi, nikt nikogo do tego nie przekona. Skutek będzie odwrotny od zamierzonego. Msza dla dzieci powinna byc króciótka, śpiewy wesołe, kazanie krótkie i dla dzieci. Kościół powinien byc dla ludzi, a nie odwrotnie.
a ja prowadzę 16 miesięcznego malucha do kościoła ale zostaję z nim na zewnątrz bo wiem, że jeśli nie śpi to całej godzinnej mszy nie wytrzyma siedząc albo stojąc swobodnie. Kwestia znajomości swojego dziecka, ale już parolatek powinien być stanie opanować się na tę godzinę.
Zwyczajnie wychowujesz dziecko. Pani ktora pisała, ze masz anemiczne dziecko nie wie co to dobre wychowanie. I sama sie przekona co to "bezstresowe" wychowywanie za parę lat jak jej dziecko na głowę wejdzie. Gratuluje.
Ewa u nas też jest w domu miłość i spokój, nie przesadzaj
Dobrze zrobil... widzi Pan jacy sa katole. NIENAWISC I OSZCZERSTWA. Pana syn sam wybral i dlatego mocno wierzy, jest prawdziwym katolikiem a nie farbowanym przez rodzicow bo tak wypada... Pozdrawiam.
A jeden ksiądz twierdził, że jak dziecko słucha techno lub rocka, to znaczy, że jest opętane przez szatana.
wiedziałam, że to ty :-)
Musisz zyc w malej miescinie skoro slub mieszany jak to nazwalas, moze niezbyt jasno sie wyrazilas ale chyba wiem o co chodzi - stanowi problem. To zaden problem, jesli dwoje ludzi sie kocha a jedno z nich jest niewierzace kosciol daje mozliwosc takiego slubu bez problemu, dla tego kto wierzy. Dla ateisty bedzie to tylko przygoda zycia i uklon w strone ukochanego.
Byłem niedawno na mszy; tata z synkiem 3,5 lat podszedł z małym na ręku bliżej ołtarza i coś mu tłumaczył, pewnie malucha zainteresowało, co ten ksiądz tam robi. Po wyjaśnieniach ojciec zaczął się ewakuować na koniec kościoła. W tym momencie wszyscy uklękli, bo trzeba było. A tu z tyłu, słyszalny na pół kościoła rozżalony głosik: "dlaczego wszyscy klęczą, a mi nie wolno? ja też chcę". Widać ojciec prowadził już małego za rączkę i wolał kontynuować marsz na koniec kościoła, na co maluch zaprotestował. Czyli małe, ale wcale nie głupiutkie.
To nie jest anemiczne dziecko a dobrze wychowane. Twoj 3-latek nie ma stawianych przez ciebie granic. Brawo. To sie nazywa hodowanie a nie wychowywanie. Co złego w tym, ze dziecko wie co mu wolno a czego nie. A jak zapomni to rodzic jest od tego zeby przypomnieć, a nie patrzeć z rozczuleniem jak jego energiczne? nie, niewychowane dziecko innym przeszkadza. Sobie urodziłąś dziecko. Inni nie muszą być zachwyceni jego obecnością. Ja mam 2 synów. Byli bardzo zywi i energiczni ale w kościele/restauracji/autobusie/przychodni musieli zachowywać się odpowiednio Krzywda sie im nie stała ze wysiedzieli godzine w kosciele. Potem był długi spacer i dzieci mogly sie wybiegać. To ze ja mam dzieci nie znaczy ze mam innym psuć mszę czy spokojny obiad w restauracji.
widzisz Mirek jaki odzew? tak ich (wściekłych katolików) boli, że nie jest tak oni by chcieli. to jest właśnie ta zaraza, która żre nasz kraj od wieków! jeszcze by ci w twarz napluli gdyby mogli. chrześcijanie he he he....
O tak.... Moglem jeszcze w wychowaniu przestrzec swoje dzieci przed takimi katolikami, ktorzy jak zwykle osadzaja innych i oczerniaja innych w imie wlasnego Boga... Zapomnialem ale mysle, ze moje dzieci zauwazaja mankamenty kosciola we wlasnym zakresie i eliminuja takich ludzi jak Ty.
~~jędruś popieram mam roczne dziecko i także chodzę z nim do kościoła,czasami jest grzeczne a czasami nie do opanowania ale wiem, że dalej będziemy razem uczestniczyć we mszy pomimo wrogości ludzkiej,kawiarnie i restauracje też odwiedzamy i czasami jest to dla mnie samej udręka ganiając maluszka pomiędzy stolikami jednak nie przestanę bo za parę lat to dziecko będzie już wiedziało jak się zachować w różnych miejscach i sytuacjach jednak teraz nie przywiąże go do kaloryfera bo musi się nauczyć żyć w społeczeństwie, trzymając go tylko w domu będzie dzikusem!!! Ci którym się to nie podoba niech powspominają z rodziną jacy byli będąc dziećmi....pomijam już fakt że w naszym kraju nie ma żadnych przywilejów ze strony społeczeństwa dla rodziców z dziećmi, zapomnijmy o miejscu w autobusie o przepuszczeniu w kolejce jakiejkolwiek o tolerancji w kościele i innych publicznych miejscach trzymając małego smyka rękach!!! a bywa też tak że w sklepach z artykułami dla dzieci właśnie nasze pociechy są traktowane jak intruzi..nie jest łatwo ...
Nie zabralismy. Nigdy nie zakazywalismy im chodzenia do kosciola. Sy nawet chodzil w LO, corka tez z kolezankami, zapisala sie nawet na religie w szkole, ksiadz wyrazil zgode. Mieli wybor, nas rodzice ciagneli na sile i moze dlatego nie wierze. Dlatego moje dzieci dokonaly wyboru, a syn sie ochrzcil. Jak mowi wierzy w Boga prawdziwie, a nie jak reszta jego znajomych bo rodzice "kazali".
Jak sie dzieci nie wychowuje a się je hoduje to takie są wyniki. Na świeceniu pokarmów było duzo dzieci. Jedno jednak biegało wkoło stołu. Ksiądz święcił, dziecko sie wydzierało. Mama nic tylko sie uśmiechała. Dziecko podeszło do księdza zaczeło go deptać, ksiądz nic. Mama nadal sie uśmiechała. Inne dzieci stały grzecznie, jeden chciał też pobiec ale rodzice nie pozwolili. Ponieważ nikt nie reagował na dziewczynkę, ta zaczęła zrzucać koszyki ze świeconką. Ludzie rzucili sie ratować, mama dziecka nadal nic. Stała i się słodko uśmiechała. Na koniec dodała, ze jej dziecko jest "bardzo energiczne i ona go nie bedzie ograniczać bo sie bedzie źle rozwijać"...
Ale tu nie dziecko jest winne. Rodzic. Jak sie dzieci nie wychowuje a się je hoduje to takie są wyniki. Na świeceniu pokarmów było duzo dzieci. Jedno jednak biegało wkoło stołu. Ksiądz święcił, dziecko sie wydzierało. Mama nic tylko sie uśmiechała. Dziecko podeszło do księdza zaczeło go deptać, ksiądz nic. Mama nadal sie uśmiechała. Inne dzieci stały grzecznie, jeden chciał też pobiec ale rodzice nie pozwolili. Ponieważ nikt nie reagował na dziewczynkę, ta zaczęła zrzucać koszyki ze świeconką. Ludzie rzucili sie ratować, mama dziecka nadal nic. Stała i się słodko uśmiechała. Na koniec dodała, ze jej dziecko jest "bardzo energiczne i ona go nie bedzie ograniczać bo sie bedzie źle rozwijać"...
Dzieci w kościele są słodkie. U nas ksiądz zrobił specjalną sale zabaw dla dzieci jak zaczynają wariować rodzice mogą pójść do tej sali i dzieci nie przeszkadzają. A co do wypraszania uważam że tak być nie powinno.
Stoi bardzo blisko drogi, jest mały, więc wielu wiernych stało na zewnątrz. Dżisuuuuuu, ale wybieg, normalnie załama. XXI w., środek niby cywilizowanej Europy, a tu takie gusła i zabobony w oprawie plastyku i tandety. Wstyd.
Jedzmy kupę miliardy much nie moga się mylić.
Ja sam nie jstem katolikiem tylko protestantem, ale to jest teraz istotne. Dzieci są bardziej bezpośrednie i spontaniczne i my dorośli. My dorośli powinniśmy się uczyć niektórych rzeczy oddzieci. W Biblii jest napisane żey nie zbranić przychodzić do mnie dzieciom. Niekiedy dorośli nie powinni ograniczać zachowań dziecka np kościele czy na spotkniu chrześcijańskim.Kiedyś słyszałem na mszy św (kiedy jeszcze byłem katolikiem ) "Dziecko , które krzyczy lub głośno mówi w kościele śpiewa dla Pana Boga "W tym wypadku pocam obejrzeć fillm pt " OBÓZ JEZUSA " fillm opowiada o dzieciach które wyjechały na obóz chrześcijański....
Dokładnie. Dwniej rodzice wychowywali swoje dzieci, dzisiaj dzieci wychowują sobie rodziców i ci pozwalają na wszystko. A potem tragedia wielka jak 16-letnie dziecko odwali coś porządnego. Zawsze przeciez był taki grzeczny...
Siano masz Ty albo nie znasz swiata, poczytaj, dowiedz sie wiecej zanim cos palniesz. My mielismy taki slub, ja ateistka, maz wierzacy. Ksiadz o tym wiedzial od poczatku. Maz chcial wziac slub w kosciele, dla mnie nie bylo sprawy. Poczytaj o takich mozliwosciach. Powodzenia w nie szerzeniu idiotyzmow.
Ty się zastanów lepiej, jak bezmyślne rzeczy wypisujesz. Tłumy niewierzących szły dumnie do ołtarza. A to wzgląd na ciocię, która sypnie kasiorką na pokrycie części kosztów ślubu i też wesela. A liczenie na część testamentu po babci, co ma cukiernię i zakład fryzjerski itp.? Tylko że babcia i ciocia są wierzące i w przypadku odrzucenia ślubu kościelnego ich hojność spadnie o 90%. Ich kasa, mają prawo. Albo presja rodziców: płacimy za wasze wesele, ślub, a wy nam taki wstyd wobec całej rodziny? Naprawdę jesteś aż tak żałośnie zielony życiowo, aby o takich rzeczach nie wiedzieć i myśleć? No tak, typowy uczeń z gimnazjum, liceum, co nie myśli skąd się bierze kasa. "Mamo, potrzebuję, tato, daj bo muszę mieć do szkoły." I tak latami.
Ja znam taka co to niewierzyla,niebylachrzczona i bierzmowana ale slub wziela w kosciele.Specjalnie na te okazje nadrobila braki dala wiecej niz zwykle to koperty i miala co chciala.Obluda bez granic!!
ale ja widzę!
Czyli w/g ciebie samej jesteś "niepraktykującym ograniczonym człowiekiem"- miło, że się nam przedstawiłaś
Tzn ze "energicznym" zachowaniem mozna tłumaczyć wszystko? Nie. Dzieci często są zwyczajnie niegrzeczne. Dziecko dobrze wychowane nie bedzie biegać po kościele czy ściągać obrus w restauracji bo zwyczajnie rodzice na to nie pozwolą. Skoro bieganie i piszczenie w kosciele tłumaczysz "żywiołowością" malca tzn ze sama zapewne tez nie reagujesz. To nie jest wychowywanie dziecka. To jest hodowanie dziecka. Dzieci 2-3 letnie muszą juz wiedziec co im wolno a co nie, a jak zapomną to rodzic jest od tego zeby im przypomniej i je okiełznać.
A odchodzić mogą?
tak właśnie jest.Dziecko ma być grzeczne, a jeżeli nie jest, to wina rodziców!! Tyle w temacie. Aha, niektórzy nie powinni mieć dzieci ty też sądząc po poglądach
Potwierdzam - uważam że religia od najmłodszych lat to pranie mózgu maluchowi. Mam żonę katoliczkę i widzę jak ma sprany mózg na temat kościoła i religii. nie da rady z nią rzeczowo i normalnie podyskutować na temat kościoła religii katolickiej. bo jak cos nie tak to zaraz nerwy krzyki i wyzywanie. to są objawy indoktrynacji.
Jak dziecko bedziesz wychowywał od pocztąku anie tylko hodował, to nie bedzie trzeba klapsa dawać. Zabranie ulubionej zabawki, szlaban na TV czy na lody działa dośc dobrze. Ale to trzeba robić konsekwentnie. Otstnio kolezanka płakała dosłownie, ze dziecko jej nie słucha. W tym samym czasie 2letnie córeczka waliłą kubkiem o podłoge, w kubku było jeszcze torche kawy. Popryskałą wszystko, kanapę, ścianę i mnie. Wziełam małą, powieddziałam "chodź pokażesz gdzie jest zmywarka". Dziecko chetnie pokazało, mówie" włozymy kubek do zmywarki" i kubek juz prawie był w środku ale usłyszałąm od mamy dziecka "nie zabieraj jej, nie można dziecka ogranioczać, tak się rozwija". Wychodziłam to dziecko nadal waliło kubkiem w podłogę a mam nadal niezadowolona bo dziecko jej nie słucha...
U MNIE POD GORLICAMI TEŻ BYŁA TAKA SYTUACJA, KSIĄDZ PROBOSZCZ KAZAŁ ZABRAĆ DZIECKO Z KOŚCIOŁA BO GO ROZPRASZA. A CHŁOPCZYK SOBIE CICHUTKO CHODZIŁ KOŁO ŁAWEK I NIKOMU TO NIE PRZESZKADZAŁO. BIEDNA MAMA WZIĘŁA ZACZERWIENIONA DZIECKO I WYSZŁA. MYŚLE ŻE BYŁA OGROMNIE UPOKORZONA PRZEZ KSIĘDZA.
U mnie w rodzinie jest taka sama zasada. Nikt (z tych, których znam) nie jest zmuszany do przynależności wyznaniowej ani jej braku.
Kto śpiewa modli się dwukrotnie, a kto fałszuje- trzy. Trudno wskoczyć w tonację, gdy obok mamy "głośnego śpiewaka", dzieci też rozpraszają, ale msza to wspólnota modlitewna i każdy chwali Boga jak potrafi. Sądzę, że znasz się na muzyce, więc daj popis od czasu do czasu. Będzie jakaś odmiana, a dla Ciebie satysfakcja. Organistę zmobilizujesz do treningu, a uszy wszystkich na tym zyskają.
no. jak ktoś jest głupi, głupim pozostanie. zapytaj się co twoje 5-letnie dziecko rozumie z tej religii.
Zgodnie z doktryną Wiary Katolików Kościół to nie jest budynek. To nie jest ksiądz. To nie Watykan. To wspólnota. A do wspólnoty należą nie tylko "standardowi" ludzie, ale i "niestandardowi": przygłuche babcie, niepełnosprawni i właśnie dzieci. Człowiek zawsze podkreśla swoje PRAWA, ale z reguły milczy o swoich OBOWIĄZKACH. Jeśli więc realizujemy swoje PRAWA poprzez celebrowanie chrztu [na który przecież dziecko nie wyraziło zgody], to dlaczego mamy coś przeciwko wypełnianiu naszych OBOWIĄZKÓW: znoszenia z cierpliwością "niewłaściwego" zachowania dzieci w kościele ["więcej pokory Bracia"]. A co to w ogóle za "niewłaściwe" zachowanie? Czyż nie jest to zachowanie właśnie jak najbardziej normalne dla dziecka? Czyli co, Jezusowi jest przykro, że małe dziecko hałasuje w kościele, czyż nie tak? Ale Jezus cały skacze z radości widząc, jak starsze Panie przez całą mszę nie słuchają słów Kapłana, tylko klepią różaniec. Jezus dumny jest że Kowalski co niedziela przyprowadza swoją rodzinę na Mszę Świętą nie dlatego że taki jest Wymóg Wiary Kowalskiego, tylko dlatego, że jest niedziela więc TRZEBA??? Napawa Jezusa dumą fakt, że Kowalski odwiedza go nie z "chęci spotkania swego Boga", a z przymusu i pod presja społeczna? Kochani, skoro twierdzicie, że WYŁĄCZNIE wasza Wiara jest prawdziwa i słuszna, to nie róbcie ze swojego Boga prymitywnego głupka, który "dwa a dwa zrachować nie potrafi". Inny przykład: zgodnie z liturgią podczas Mszy Świętej żegnają się znakiem Krzyża TYLKO 2 RAZY !!! Na początku i na końcu mszy. No to teraz w najbliższą niedzielę przypatrzcie się ludziom w kościele: żegnają się co 5 minut, łapki im latają jak wiatraki!!! I powiecie, że Jezus ma za złe dzieciom że są żywe i rozrabiają, a nie widzi nic złego w tym, że 99% jego dorosłych wiernych nie ma bladego pojęcia o obrządku [o tym, że wiele osób "wstaje gdy wszyscy wstają i siada gdy wszyscy siadają" nie wspomnę]. No więc powiedzcie mi moi mili: kto zachowuje się w Kościele niestosownie: dzieci czy dorośli???
Zamykasz dzieciom drogę do nieba, czy świadomie odpowiesz za nie.
A może po prostu nie ma ich z kim zostawić? I albo pójdzie z nimi albo wcale??
a jak przyjdę tam między was rozmodlonych z gołą doooopą ? też mnie będziecie miłować jak siebie samych?
Nikt ciebie za to nie ukarze! Sadzę, że każesz robić dziecku coś, czego sam nie rozumiesz i to jest niestety tragiczne! I swoim działaniem wzmacnasz fanatyzm! - bo Kościołowi chodzi o masę - w ilości siła!
DUMNIN ??? Z CZEGO CHYBA ZE SWOJEJ GŁUPOTY..CZYM SIE CHWALISZ.. PUSTE SŁOWA I PROSTACKIE..
Jaką wolność wyboru katolicy oferują dzieciom? Dziecko nie ma nic do gadania, MUSI iść do kościoła, czy tego chce, czy nie. Samo ochrzczenie nieświadomej, nie mogącej się bronić istotki jest moim zdaniem przegięciem.
Tak, Niemcy to postęp, tylko w czym? W dobrym dość działaniu urzędów, firm. Ale co do tych rzeczy, które są domeną wiary: np. jeden Niemiec poznał drugiego przez Internet, zaprosił, zabił, po czym na raty skonsumował. Inny, nastoletni syn zamożnego ojca, dla którego kolekcjonowanie licznie posiadanej broni było zapewne ważniejsze niż dbanie o dziecko (ale który nauczył go strzelać i wpoił zainteresowanie bronią) poszedł do szkoły i zabił z 10 osób, inne ranił. Na całe szczęście jego psychika tego nie wytrzymała i uciekł, bo miał 2 sztuki broni i tyle amunicji z zapasów ojca, że swobodnie mógł wystrzelać i 50 osób. Poza tym wcale nie uważam, że dałeś dzieciom wybór, tylko zapewne wsztancowałeś im w główki słów ateizm. Zresztą, nie piszesz, czy jesteś ateistą, czy agnostykiem, a jeśli ateistą, czy choć pozwoliłeś dzieciom być agnostykami. Doborem tematów, i prowadzeniem rozmów można przez lata wiele.
słodka czy niesłodka, a już stracona bo się modli. żal dziecka.
Nie chodzi o grzeczne dzieci a o rodziców, ktorzy nie dają sobie z dzieckiem rady. Jak dzieciak sie wydziera, biega, piszczy a mamusia słodko patrzy na swoją pocieche..nie dla kazdego to jest takie słodkie, komus moze przeszkadzać. Dzisiaj to dzieci sobie wychowuja rodziców.
Na szacunek Wasze poglądy zasługują w takim samym stopniu jak te talibów albo nazistów. Są szkodliwe i nadszedł już czas aby to powiedziec jawnie. Czasy udawania,że jest inaczej, żeby się Wam nie narazić już bezpowrotnie minęły.
Kto cię upoważnił, żeby mnie karać? Trzymaj się z daleka od moich dzieci, żebym ja nie dobrał się do twoich.
no i brawo się należy dla odważnych!
rodziców kretynów nie brakuje...
Gdyby nie poprawność, byłby oczywisty. Tak samo jak na różnych drzwiach widzimy znaczek z przekreślonym psem, tak widzielibyśmy z przekreślonym dzieckiem. Nie rozumiem dlaczego nikt czegoś takiego nie wprowadza.
Otóż to Indoktrynacja nigdy nie prowadzi do superlatywów. skrajności zawsze wywołują opór. Niestety tak mała liczba osób formuje ludzi, docenia ich wolna wolę, konsekwencję wyborów. To że ochrzciwszy dziecko, zabiorę je na mszę jest tylko pokazaniem mojego świata. Nikogo nie przymuszę, jeśli mu ten system nie będzie odpowiadał to jego sprawa, jego wybór.
twój Bóg mieszka w kościele ? jak ma na imię ? JP II ? ++++++++++++++++++++++
Ja tak miałam. Kazali mi chodzić, a ja nic a nic z tego nie rozumiałam. Nienawidziłam tego miejsca i musiało upłynąć sporo czasu zanim zaczęłam się na nowo przekonywać że warto chodzić do kościoła. Obecnie własne dzieci zabieram do kościoła tylko czasami i wyłącznie na msze dla dzieci. Córka nawet lubi ale dla synka (4 latka) to nawet te dla dzieci są za długie i niezrozumiałe.
jesli przyszlas sie spotkac z tym, czego nie ma, to chociaz nie dawaj tym oszustom na tace.
Nie tak to powiedziałem! - Wychowanie to nie sprawa szkoły! Szkoła ma obowiązek wykształcić "pożytecznego" obywatela - piekarza, lekarza itp. Wychowanie to Twój obowiązek! Ty masz mówić dziecku - nie kradnij, nie śmieć, nie obrażaj itp.
w takim razie kim jest ? ++++++++++++++++++++++++++
Za 100 lat okaże się że ziemia jest płaska od dolu podparta pieklem.
Ależ straszliwa dyskryminacja, faktycznie. Być 2x w roku zmuszanym sobie postać przez około 30 sekund nic nie robiąc podczas gdy wszyscy dookoła odmawiają "zdrowaśkę". Normalnie to co mieli chrześcijanie za Nerona czy choćby za PRLu to betka przy tym.
Ale to nie znaczy, że mamy tolerować każde wybryki dziecka. Rodzice powinni je uświadomić, że nie jest na placu zabaw, ale w ważnym miejscu. Jeśli nie jest na tyle dojrzałe, to powinno się poczekać pół roku, rok i dziecko na pewno więcej wyniesie wtedy z liturgii.
akichś bogów i konwenanse żeby im się łatwiej żyło na świecie.
Pysk to masz ty, ona ma twarz. W którym miejscu Ateistka napisała, że chodzi jej wyłącznie o katolików? Każda religia to pranie mózgu.
AA..jaka matka takie dziecko..nic dodać nic ująć..jest takie powiedzenie,że "byle co zawsze bedzie byle co " a co do kościoła to P.JEZUS powiedział /'BRAMY PIEKIELNE GO NIE PRZEMOGĄ" ciebie nie bedzie a ON będzie istniał...
masz jakieś zastrzeżenia do tego cytatu ? co takiego jest w nim "prostackiego" ? +++++++++++++++++++++
To że tak jest nie znaczy że to jest dobre. Możliwość wyboru jest zawsze lepsza niż jej brak.
Nie chodziłam do szkoły rodzenia, a urodziłam czworo dzieci siłami natury. Chodzili i chodzą do kościoła i też są wykształceni i pracowici, ale nie we wszystkim zgadzają się z księżmi, bo mają swoje racje i już. Stać ich na to, żeby swojemu księdzu powiedzieć wprost o tym co ich oburza. Myślę, że tak powinien zachowywać się każdy wierzący, bo po to mamy dar mowy. A Ciebie chcę spytać, czy z nałogami postąpiłeś tak jak z wiarą? Też wolna ręka?
Masz racje. Neudolni rodzice. Tylko ich można pożałować. Jeżeli nie potrafią okiełznać malca przez godzine, jak poradzą sobie z wychowaniem? Kiedyś rodzice radzili sobie z dziećmi, dzisiaj dzieci radzą sobie z rodzicami.
zgadzam się ... nie twierdzę, że dzieciom nalezy zezwalać na wszystko w kościele, ale odrobina hałasu i zamieszania to nic złego ... przynajmniej niektorzy nie zasną w swoich ławkach ++++++++++++++++++
Może dla ameby, eugleny zielonej, pantofelka i ateisty. Religia się pojawiła (w prymitywnych postaciach) od razu kiedy tylko człowiek zaczął bardziej przypominać człowieka niż małpę. Ale jak widać niektórzy wolą wracać do atawizmów.
wnętrza koscioła by poznała czym się różni obiekt sakralny od np.zamku,pałacu ze znanych jej bajek i jej lokatorów[królewny,rycerzy] od zgromadzonych w nim wiernych-odbywających swoje rytuały!!
A jaki masz wpływ na to co twoja latorośl uczyni za jak będzie w okresie 13-30 lat jedyne co możesz dać to twój przykład postępowania, twój standard myślenia, religijności. Założenie, że trzymając dziecko z dala (ciekawe jak) od systemów religijnych uzyskasz wpływ że dziecko nie będzie antyspołeczne( społeczeństwo w zdecydowanej większości jest w jakimś systemie religijnym) Twój wybór, mnie nie przekonuje. Jeśli to działa w twoim przypadku proszę bardzo nie przeszkadzam
Rozumiem, że już jako niemowlak wierzyłeś/aś w boga? Religie biorą się stąd, że ludziom nie chce się używać rozumu, potrzebują mieć kogoś kto będzie nad nimi stał z biczem i mówił co mają robić. To bardzo wygodne, podobnie z sumieniem. Ateistom jest nawet trudniej grzeszyć, bo nie mają spowiedzi, która polega na tym, że odbębniasz zdrowaśki w pokucie i już jesteś "czysty"
Gdyby psychiatra zaniemógł, z racji przebywania z potrzebujacymi pomocy chociazby, to niech spróbuje podociekac w inny, nie utarty dla niego sposób. Tobie zalecam zgłębić myśl, cóż to takiego filozofom się nawet nie śniło! O co może im chodzić? To jest dla ciebie za trudne... Takie ulotne... Swoją drogą, zbyt dużo ludzi musiałoby gadać głupstwa, a przecież większość uznaje życie niewidzialne, duchowe, ponadczasowe - na które człowiek nie ma wpływu, coś dzieje się ponad jego siły, poza jego planem, wielu rzeczy nie zauważa, choć inni zauważają, nawet tych materialnych. A niematerialne zauważają ci co maja zauważyc, bo ktos silniejszy od człowieka tak chce, albo nie maja zauwazyc, bo ktos silniejszy tak chce... Pogłówkuj...
do kosciola nie chodzi sie po to, by się modlić, bo to możesz robić wszędzie i o każdej porze, kiedy tylko masz wolną chwilę ... do kościola chodzi sie po to, by spotkać innych członkow wspólnoty, posłuchać jakichś informacji odnośnie życia Kościoła, posłuchać tego, co mają nam do przekazania władze kościelne oraz by przyjąć "sakrament" ... naturalnie dzieci nie są zobowiązane do tego by w tym wszystkich uczestniczyć, ale nie widzę powodu, by im tego prawa odmawiać ... nie powinny biegać swobodnie po kosciele, ale wiadomo, że czasem nie da się tego uniknąć, póki rodzice ich nie złapią ... uczcie się nie tylko odpowiedzialności za swoje dzieci, ale także cierpliwości ... to wielka cnota +++++++++++++++++++++++
tylko zabraliście im kawał zycia bez BOGA...
Ślub w kościele?! nigdy w życiu!
Mamy XXI wiek a ty nadal wierzysz w bajki opowiadane przez facetów w sukienkach w celu manipulowania ludźmi?
Według sondażu Newsweeka: ponad 80% katolików nie zna wszystkich 10 przykazań i nie potrafi wymienić imion czterech ewangelistów,czyli nie znają tytułów najważniejszych ksiąg stanowiących podstawę ich religii.
Widzę że co najmniej kilka osób poruszył mój komentarz:) W ramach odpowiedzi: córka ma mnóstwo ruchu na świeżym powietrzu, staramy się jej zapewniać rozwijającą rozrywkę, ciekawie spędzać czas. Wszystko staram się tłumaczyć jej tak, żeby jako tako poukładała to sobie w swojej małej główce. Kompletnie nie jest anemiczna:) potrafi być aż za bardzo energiczna! może po prostu rozumie więcej niż dzieci w jej wieku (moje siostry i ja też podobno takie byłyśmy). A że przy okazji jesteśmy wierzący - nie widzę nic złego w tym, że razem chodzimy do kościoła.
Jestem niepraktykującą katoliczką i dlatego wiem co mówię .Też byłam ograniczona :))
No tak - jak umrzesz będziesz słyszał nad twoją trumną jak ksiądz "szkramczy" jak kot na wiosnę! ;-) - strasznie głupiutki jesteś!
jestes jakis dziwny! a jak dziecko twoje zapozna osobę wierząca i co wtedy?? slub mieszany ?? Jesteś dumny ! z czego ?? pusta głowa a może siano w niej ?? wstyd by mi było tak napisać o sobie...
Z rzadka zdarzają się rodzice ucieszeni i wybałuszający z zachwytem oczy, jakie to ich dziecko asertywne, jak "rządzi" w kościele. Jednak normalny rodzic dziecko temperuje. Dzieci na schodkach do ołtarza czasem się znajdą, ale raz tylko widziałem, jak się do niego zbliżyło - nagle zmieniło kierunek marszu i: kierunek skraj obrusa, a matka, pewnie w stanie przedzawałowym, wtedy (dopiero wtedy) rzuciła się sprintem, aby złapać dziecko. Ale żeby miało dojść do ciągnięcia księdza przy ołtarzu za ornat, czy żeby tego było blisko - to nigdy. Artykuł jest naturalnie trochę prowokacyjny, bo rodzic w kościele jest nie od tego, aby biernie stać i "palić się ze wstydu", tylko żeby podejść do dziecka, wziąć za rękę, odprowadzić. Coś szeptem wytłumaczyć, jak spyta. Z drugiej strony, jak widać, że tata czy mama się starają, za trochę ruchu (czy parę słów) dzieciaka po kościele nie wypalać wzrokiem rodzicom dziur w odzieży, a są starsze panie, co taki bazyliszkowy wzrok potrafią zaprodukować. Kiedyś broniłem już nie takiej młodej mamy malucha, bo rzeczywiście ze 2 minuty za późno wkroczyła do akcji, dzieciak ludziom przeszkadzał, to takie teksty dostała po mszy od ok. 60-letniej kobiety, choć bez wyzwisk, bo w kościele, że się popłakała. Z drugiej strony, trochę empatii - ktoś może mieć 40-65 lat, zdiagnozowanego raka, albo chorą bliską osobę, z pracy go wyrzucili, idzie w udręce serca na mszę, a tu dzieciak obok hałasuje, skacze, a bezmyślna mamusia jedynie wybałusza oczy pełne zachwytu, jakie to jej potomstwo żywe i ruchliwe. Ona o innych nie myśli, a jej twarz sugeruje, ze w ogóle to nie jest zajęcie, którym zbyt często się przemęcza. Ale to wyjątki.
To wina rodziców. Dawniej dzieci chodziły do kościoła. Ja nie mówię, że dziecko ma kleczec i sie nie odzywać. Ale jak widze dziecko biegające, piszczące a mamusia sie słodko uśmiecha...ręce opadają. Jak rodzic nie moze przez godzinę upilnować dziecka 3-letniego to co bedzie jak dziecko bedzie miał 6 czy 16 lat? Dzisiaj dziecka nie mozna opanować, nie mozna ukarać (nie mówię tu o karaniu cielesnym!). Dzieci rządzą rodzicami i prawda taka ze to krzywdzi jedynie dziecko. Rodzice dzisiaj mają pampersy, super wózki, karuzele nad łózkami, podgrzewacze, elektryczne niańki...a nie potrafią okiełznać dzieci.
Za moich dziecięcych czasów, gdy religia była jeszcze w kościele ,a nie w szkole słowo ,,kościół'' oznaczało wspólnotę ,a teraz niestety tylko instytucję.W mojej parafi u redemptorystów życie ,,przykościelne ''było bardzo bogate.Msza na 11-tą ,to była naprawdę msza dla dzieci ( i tych mniejszych i tych w wieku szkolnym).Gdy niektórych parafianów to oburzało ,zawsze z ambony padały prośby , by dorośli przychodzili na inną godzinę do kościoła i nie zajmowali miejsca w ławkach dzieciom...Wszystkie pieśni i psalmy były śpiewane ,,po dziecięcemu'',często z towarzyszącą intensywną gestykulacją. Kazanie było skierowane tylko do dzieci ,ksiądz podchodził bliżej ławek i właściwie prowadził z dziećmi dyskuję , w której wszystkie dzieci brały udział.Oczywiście we mszy uczestniczyły katechetki upominające bardziej rozbrykaną dzieciarnię. Uwielbiałam chodzić do kościoła!!! Księża pracujący z dziećmi potrafili z nimi rozmawiać, swojego katechetę ks.Maziarza wręcz kochałam...Teraz , gdy moje dziecko przygotowuje się do I Komuni Św. ogarnia mnie przerażenie ,setki prób i powaga,powaga i jeszcze raz powaga...O mszach niby dla dzieci wolę już nie wspominać...
Najglupszy tekst jaki mozna tutaj wpisac... Pomysl nad roznica religia - wychowanie. Swoje dzieci wychowuja tak ateisci jak i katolicy czy inne wiary. Osobiscie znam takie i takie rodziny, co ciekawe dzieci ateistow sa lepszymi ludzmi. Tamci dawno po rozwodach, jeden w wiezieniu... Masz swoje wychowanie w wierze. Wazne jest przekazanie zasad pozycia miedzy ludzmi i calej reszty potrzebnej do zycia. Czy religia jest potrzebna do zycia danej osobie ona wibierze sama.
a u nas w kosciele jest msza w kaplicy dla dzieci malych krotka i nikowu nie przeszkadza ze dzieckop chodzi lub jest ciekawskie i zaglada w wszystkie zakamarki
Jak się jest katolikiem to się chodzi do kościoła. Jak córka była mała to nie wozilismy jej w wózku. Teraz ma prawie 5 lat chodzi z nami, siedzi razem z dziećmi na przodzie, przy ołatrzu, obserwuje, nie nudzi się. Kiedy razem wychodzimy to jesteśmy szczęśliwi, że mogliśmy byc razem na mszy.
Juz odpowiadam. Otoz syn w dniu naszej rocznicy slubu zaskoczyl mnie zyczeniami w ktorych dodal, iz dziekuje za wychowanie w milosci i zdrowiu, za wszystko co dla niego zrobilismy i za pokazanie dobra na swiecie. Nigdy nie zapomne tych slow. Zycze Ci tego samego od wlasnego dziecka, byc moze jest to dla mlodych dosyc lzawe wyznanie ale mam swoje 60 lat i takie slowa sa w tym wieku niesamowicie mile, podsumowanie naszego wychowania przez nasze dzieci w taki sposob jest dla nas bezcenne. Pozdrawiam.
pozdrawiam
Ale skoro jest forum, to znaczy, że można wypowiedzieć własne zdanie nie narażając się na niegrzeczny komentarz tych, którzy mają inne zdanie, nieprawdaż.
i jak zwykle znajdzie się jakiś Adam, który wie lepiej od nas samych co jest dla nas dobre. idź się wyspowiadaj Adaś!
Religia pojawiła się z chęci dobrego życia. Paru koleżków stwierdziło, że jak powie innym, że widziało Booooga, to będą wyróżniani przez społeczeństwo, ale chyba sami nie wiedzieli, że to się aż tak rozrośnie.
Tak zdecydowanie masz rację .Podpisuję się pod tym .
A podobno katolicy mieli być dobrzy?
Indoktrynacja zgadzam się, wychowanie w wierze dlaczego?? Indoktrynacja zabija jakiekolwiek myślenie i swobodę podejmowania decyzji. Jak chyba żadna inna wiara, w katolicka zakłada, ze mam wolna wolę i może wybierać jak postępuje. Dlaczego za to miałbym być karany?
Ten mit o bogu obrósł dobrami doczesnymi tak bardzo, że trudno uwierzyć... A dzieci w kościele to oznaka ciemnoty rodziców. Lepszy byłby plac zabaw i wspólna zabawa.
Znaczy zakładasz, że jak pozwole aby mój obowiązek wychowania realizował ktoś inny (ulica, szkoła, bidul)to moja latorośl nie będzie demolował przystanków itp. Niestety żaden system wychowania nie da mi takiej gwarancji i kierunek dyskusji nie wprowadza żadnych argumentów za ani przeciw. Zgodzę się, to przykre, że ludzie często postępują wbrew temu co deklarują (chuligaństo i deklarowanie bycia katolikiem)
Nikt kto nie wierzy nie bedzie sie domagal slubu w kosciele, przeciez to niedorzeczne! Zastanow sie co piszesz. Co do pogrzebu, mam doswiadczenie z pochowkiem kogos z rodziny, kto zarzyczyl sobie swieckiego pogrzebu i wiesz co... nigdy nie bylam na piekniejszym pogrzebie, kazdy ze znajomych powiedzial cos o zmarlym, w tle leciala jego ulubiona muzyka... Nastroj jaki tworzyli znajomi i rodzina byl adekwatny do charakteru zmarlego i godny jego osoby, ktora niosla dobro cale zycie nie bedac w cale katolikiem. Pomysl czasem zanim palniesz cos glupiego na forum. Pozdrawiam.
obnażają dzieci swą niwinnością
Co Ty porównujesz dzicz z ZSRR!. Chyba, że sam/a masz tę mentalność!. Wszak mówi się , że Polska jest krajem katolickim (ok.95% - jest nie prawda) - gdzie wartości?! Popatrz na Skandynawię!
ale po co ciągniesz roczne dziecko do kościoła ? przecież ono nawet nie wie gdzie jest.
dzieci uczą się,że msza to taki nudny cotygodniowy obowiązek,trzeba iść bo inaczej mama okrzyczy i da klapsa. Więc się idzie do tego kościoła i gapi się w ścianę,za okno,na podłogę...nuda... Taki obraz kościoła zakodowuje się w głowie maluchów.
Idź i zaśpiewaj lepiej. Pomożesz panu organiście. Mi nie bardzo przeszkadza, gdy ktoś śpiewa przeciętnie. Bo kiedyś pojechałem do dużego kościoła na Pragę (nazwę litościwie przemilczę) na jakąś specjalną mszę - w sumie byłem tam 2 czy 3 razy w odstępach miesięcznych. Organista śpiewał - jak Połomski, koszmarek mego dzieciństwa zresztą. Ja do pana P. nic nie mam, jak by leciał jego kawałek w radiu, nie wyłączę, no ale podobny głos i ta maniera śpiewania w połączeniu z tym, co jest śpiewane podczas mszy i to dłuższej ...
Bo państwo polskie opłaca 30 tysięcy szkolnych katechetów,więc lepiej nie zwracać uwagi na fakt,że można by uczyć dzieci religii...w KOŚCIELE który do tego przecież służy.
aż mi się ciśnienie podniosło jak przeczytałem Twoją wypowiedź i jeszcze kilka innych komentarzy. Wy wszyscy od razu wszystko rozumieliście i potrafiliście się zachować w każdej sytuacji? Pogratulować i niestety szkoda że nie mieliście w takim wypadku dzieciństwa. Jak dziecko ma się uczyć jak ma się zachowywać w kościele nie chodząc tam? Z opowiadań? Z Telewizji? Dziecko uczy się od pierwszego dnia swojego życia i uwierzcie mi ale taki 4-5 letni maluch więcej rozumie niż wam się wydaje. Co do kawiarni o których pisze tutaj część osób, to co dlatego że rodzice mają dziecko to już nie mogą iść kulturalnie na kawę, lody... Wystarczy się uśmiechnąć do dziecka i momentalnie staje się grzeczne, a nie krzywo na nie patrzeć jak tupta sobie i się śmieje...
a dlaczego nie dałeś im wyboru jakim językiem chcą kiedyś mówić? może wcale nie polskim! może wybiorą arabski albo węgierski! po co też wybierzesz im szkołę? niech czekają do dorosłości i same zdecydują jakie przedszkole i podstawówkę wybrać. Czemu narzucasz im swoj styl życia, dietę? może zostaną weganami noszącymi buty z łyka?? Ciekawe że żydzi się nie pytają dzieci o to czy chciały być obrzezane. A tego odkręcić się już nie da .. Te argumenty o "dawaniu wyboru" są żenujące, bo . Urodziłeś się w rodzinie katolickiej - nie masz nic do gadania. Tak samo w arabskiej czy żydowskiej. Musisz się dostosować, bo los chciał, że urodziłeś się w takiej rodzinie !! Jak dorośnie i pokuma, że to mu nie odpowiada, to zrezygnuje. Przecież to nie jest trwałe jak np. obrzezanie.
Macie rację.W naszej parafii jest odprawianych kilka mszy w niedziele i każdy może wybrać odpowiednią dla niego godzinę.A to że ktoś wybrał mszę o godz.11 kiedy w kościele jest najwięcej rodzin z dziećmi które płaczą,śmieją sie głośno i spacerują po kościele to już jego problem i powinien komentarze pozostawić dla siebie.
Tyle, ze ja nie musze Twojego dziecka rozumiec. Jak masz "energiczne" dziecko nie zabieraj do kosciola niech nie przeszkadza innym. Zreszta to nie tylko o kosciol chodzi ale o kazde miejsce, w ktorym jestem narazona na bezstresowo wychowane dziecko.
Rozkapryszony bachor to nie bliźni.
Jak się nie potrafi uspokoić własnego dziecka, to niestety, takie są efekty...
ochrzcił się z przekonania i pewnie nigdy nie dowiesz się czy ma do ciebie żal za ten brak w życiu który spowodowany był niekoniecznie trafną decyzją dorosłych. inne dzieci poszły do komunii miały rocznice, inne możliwości korzystania z tego środowiska społecznego, myślę że trochę zostały okaleczone wszak jesteście katolikami. to miom zdaniem tak jak byście chcieli zostawić dziecku decyzję o zjedzeniu cukierka w czasie gdy będzie dorosłe, może zębów nie zepsuje ale czy to ma sens? Pozdrawiam
zajęcie dla nich w przedszkolu[trwa od 10-30 min.]Dzieci poznają i są ciekawe najbliższego otoczenia w tym wieku poprzez obserwację,środki dydaktyczne,aktywność wlasną a nie-wiarę-mistyfikację!!
Nie znasz znaczenia tego wyrazenia. Latwiej uderzyc niz poswiecic dziecku wiecej czasu tlumaczac i postepujac tak, aby dziecko zrozumialo, czego robic nie powinno, a co powinno. Nie opowiadaj, ze bezstresowe wychowanie to lenistwo itp jak nie wiesz na czym rzecz polega.
moim zdaniem do koscioła powinny przychodzic te dzieci ktore sa juz swiadome miejsca w ktorym sie znajdują
Zazwyczaj... Ale często też bywa, że wjeżdżają na mszę w środek kościoła wózkami (i głębokimi, i spacerówkami)zamiast stanąć na jego początku lub w przedsionku - potem dziecko zazwyczaj zaczyna płakać, albo pojawiają się inne problemy, i taki inteligentny rodzic przepycha się z tym wielkim wózkiem między ludzi, którzy i tak stoją upchani jak sardynki, bo zazwyczaj ludzi jest dużo.
Przejdź się na Pierwszą Komunię i posłuchaj (ze zrozumieniem!) co każe się przysięgać tym dzieciom, może Ci się klapki na oczach otworzą!
Msza święta to zwykły obrzęd magiczny cos jak wywoływanie duchów, tylko lekko przydługi i co tydzień taki sam i nic dziwnego, że wszyscy się nudzą a dzieci nie boja się tego okazywać.
tak zgadzam sie, u nas tez na mszy dla dzieci przedszkolnych nie ma gdzie z przodu dziecka posadzic, starzy zajmuja miejsca w pierwszych rzedach, kiedys mielismy ksiedza ktory przed msza przepraszal doroslych i kazal sie przesiadac do tylu, wiele osob sapało, wtedy ksiadz mowil ze to jest msza dla dzieci, widzialam tez wiele razy ze jakies babcie ustawiaja obce dzieci, jak maja kleczec, kiedy wstac a kiedy i co spiewac, tragedia!!!
a gdzie jest wyraźnie napisane, że nie może być w rzymskokatolickim
I oto katolik niosący bliźnim miłosierdzie i zrozumienie. Wierzysz w coś bo cię nauczyli w dzieciństwie - choć szerszej refleksji pewnie nigdy temu nie poświęciłeś, jako człowiek jesteś prawdopodobnie ułomny by nie powiedzieć upośledzony bo musisz mieć Boski bat nad sobą żeby wiedzieć co ci wolno a co nie - zresztą widać że w twoim przypadku zasady twojej wiary i postępowanie to dwie różne rzeczy,ale co tam polecisz odklepiesz dwie formułki ksiądz machnie ręką i do następnej spowiedzi możesz popełnić każde świństwo - bardzo się mylę?
roznica jest powiedziec w nienachalny sposob zasugerowac swoja opinia w okreslonej sprawie o charakterze noramtywnym (jak byc powinno) a czym innym jest poslugiwanie sie takim prymitywnym jezykiem i w prymitywny sposob jak czynisz to Ty Drogi Jelopie. Pozdrawiam,
A może tak coś od siebie?! ;-) Za dużo wymagam?
na głupotę i idiotyczną interpretację koranu nie ma siły, mozna tylko z politowaniem kręcić głową i nie dawac im opracy, niech idą do siebie na pustynię
zasadniczo dzieciak na maszę powinien chodzic najwczesniej od 5 roku zycia, wcześniej nie ma to żadnego sensu
Ty również Kasiu jesteś indoktrynowana przez Szatana, tylko o tym sama nie wiesz. Spytasz: kiedy? Co i jak? A na przykład pisząc ten swój komentarz, Szatan dyktował Ci go podstępnie. Mi nie przyszło by nawet na myśl, aby pisać o tym, kto i jak jest ubrany.
nie łatwiej zostać z dzieckiem w domu : na mszę niech idzie jedno z rodziców, a później na inna godzinę drugie i po sprawie - czy to takie trudne i niemozliwe ? musicie za wszelka cene taszczyć bachory do koscioła ?
Gratuluję, masz wyjątkowo grzeczną (anemiczną??) córeczkę. Mój trzylatek nie potrafi posiedzieć w jednym miejscu przez 5 min. Ale ja to akceptuję i pozwalam na to, żeby nie musiał siedzieć jak trusia. Jego prawo w tym wieku. Nie zmuszam do siedzenia w miejscu, więcej niż wymaga tego sytuacja. Modlimy się w domu, oglądamy i czytamy Biblię dla Dzieci. Przez tyle, na ile starcza mu cierpliwości, dzięki temu okazuje ciągłe zainteresowanie "Bozią". Opowiadamy również o Kościele, zachodzimy czasami pomiędzy Mszami. Wie, że jak podrośnie będzie tu przychodził na dłużej. W niedzielę chodzimy na spacery, spędzamy razem czas. Synek jest wybiegany i szczęśliwy.
Otóż to. Poza tym: ja rozumiem, że dziecko jest ciekawe świata i ciężko mu wysiedzieć w jednym miejscu, ale trafia mnie, gdy widzę, że rodzice NIC, ale to NIC nie robią, by to dziecko w jakikolwiek sposób wychować! Częsty obrazek: dziecko biega jak szatan po całej restauracji, ściąga obrusy, zagląda obcym ludziom do talerzy, chowa się pod stołami, itd. A rodzice co? Siedzą zadowoleni, że mają takie fajne i wesołe dziecko!!! Żadnej próby uspokojenia dziecka, odwrócenia jego uwagi czy czegokolwiek! Po prostu czysta poza z serii: oto moje dziecko, proszę je kochać i zabawiać. Takie zachowania doprowadzają mnie do szału. Co innego, gdy rodzic chociaż próbuje opanować dziecko, a co innego, gdy się cieszy jak głupi, że dzieciak już zdążył "zaprzyjaźnić się" ze wszystkimi w knajpie. Nie wiem, jak inni, ale ja, idąc do restauracji/kina/teatru itd. na pewno nie idę tam po to, by niańczyć cudze dzieci!
mam wielki szacunek do dawkinsa jako do biologa ewolucyjnego( Najwspanialsze widowisko jest ozdobą biblioteki), ale filozof z niego denny, jest znakomitym pisarzem i ma lekki styl więc bardzo przemawia do ludzi którzy są podatni na charyzmatyczny typ przywódczy (z reguły 14-18 lat, i nie próbuję cię obrazić a jedynie stwierdzam fakt). Dawkins jakby sam nie zauważa nieścisłości tego co głosi, ludzie nie walczą ze sobą z powodu religii, ludzie walczą ze sobą ponieważ są ludźmi,zabierz religię a będą się tłuc o to czyja drużyna jest lepsza, jakie piwo jest smaczniejsze i czy lepszy jest star trek czy star wars. Ludzkie pragnienie przynależności grupowej jest niezwykle silne, ty również podpisując się ateista ukazujesz swoje poczucie przynależności do grupy i atakujesz grupę przeciwną w bardzo niewybrednych słowach, na przykład twój tekst ,że człowiek bez religii jest jak świnia bez siodła, czy pamiętasz co napisał twój idol dawkins "każda religia zasługuje na szacunek w takim samym stopniu w jakim szanujemy przekonanie kolegi,że jego żona jest piękna a jego dzieci mądre" jak rozumiem ty wchodząc do znajomego do domu witasz jego żonę słowami "ale pasztet" a dzieci " są tak głupie ,że pewnie z trudem chodzą w pozycji wyprostowanej". Jeśli będziesz zachowywał się w taki sposób, atakował ludzi i ośmieszał ich to zmienisz postrzeganie ruchu który kiedyś znamionowała bystrość, intelekt i tolerancja w ruch postrzegany jako banda zwykłych ziejących nienawiścią ludzi rzucających cytaty z jednej i tej samej książki które to cytaty łatwo podważyć. Na przykład dawkins stwierdza,że bóg nie jest logiczny, jak można stosować ludzkie zasady logiki do bytu istniejącego ponad wymiarami i poza czasem? Dawkins twierdzi,że bóg jest niezwykle złożony musi być więc efektem ewolucji czyli nie może istnieć od początku świata, zapominając ,że jeśli bóg faktycznie jest efektem ewolucji i w którymś momencie swojego rozwoju wykroczył poza czas to dokładnie w tym momencie zaczął istnieć poza czasem czyli był od zawsze. Skomplikowane? Niejasne? Oczywiście,że tak, nie mówimy tu o czyszczeniu samochodu, tylko o czymś przy czym fizyka kwantowa to zabawka dla grzecznych dzieci, a tak skoro jesteśmy przy fizyce kwantowej, tam nieraz przyczyna następuje po skutku tak więc złota logika dawkinsa leci się śpiewac, a przecież naukę rozwijamy na serio dopiero od stu lat, kto wie ile będą warte nasze prawdy naukowe za lat 100, 200, 500, może kiedyś ludzie rozwiną się na tyle,że hipoteza boga przestanie być hipotezą i ludzie będą patrzyć na ateistów w taki sam sposób jak dzisiaj patrzymy na towarzystwo płaskiej ziemii, poczekamy zobaczymy, trzeba mieć otwarty umysł
Klementynko, kocham Polskę, która jest tak twoją jak i moją ojczyzną. Nigdy nie myślałam o emigracji, chcę tylko, żeby moi drodzy rodacy, którzy są katolikami mieli na uwadze że nie tylko oni tu mieszkają.
fajny sposób mają parafie ewangelickie, podczas mszy jest tzw. szkółka niedzielna lub coś w tym rodzaju, rodzice zostawiają tam dzieci na czas pobytu w kościele, są pod opieką, jakieś rysowanie, śpiewanie i temu podobne rzeczy a przy okazji nauka podstaw religii, tylko u nas na pewno trzeba by było za to płacić jak za przedszkole!
zaopiekuje sie dzieckiem, a drugie pojdzie na msze i pozniej sie wymienia
Ale fantazja, Pełen jestem podziwu. Odmieńcy, lenie, skrzaty, bożki. Toz to cała mitologia. Świetny materiał dla psychologa a może nawet da psychiatry.
I Msza będzie się im kojarzyła ze szlabanem na bajki...
Przestałam chodzic do kościoła jak ksiądz z parafi zlikwidował najbardziej "popularną"msze na naszym osiedlu-masz dla najmłodszych gdzie ołtarz był przeniesiony niżej,ksiadz wyrozumiały i cierpliwy,wciągajacy dzieci w świat wiary w ich rozumieniu a dzieci mogły w ten sposób uczestniczyć w nabożeństwie-nikomu nie przeszkadzało ich rozkojarzenie i z checia przychodziły z rodzicami do kościoła.Nie wyobrażam sobie by maluszki sztywno przesiedziały na normalnej mszy!!!
Ładna tolerancja, szacunek i miłość bliźniego. To dlaczego wrzeszczycie katolicy, że się was rzekomo dyskryminuje? Gdzie ta dyskryminacja katolików? Ja widzę jak narzucacie nam - mniejszościom swoje zwyczaje. Depczecie nasze prawa, pomimo tego że prawo gwarantuje nam poszanowanie także naszych uczuć religijnych.
Każdy może uczestniczyć w mszy dziecięcej, jednak jeśli ktoś już się na to decyduje i potem ma pretensje do rodziców o to, że ich dziecko się bawi, albo śmieje, to już jego problem. Msza jest przeznaczona dla maluszków i maluszki mają prawo podczas mszy trochę pobrykać.
potwierdzam, zero wychowania dzieciaków w dzisiejszych czasach
jakoś nie widac tej Twojej wiary, w Twoich słowach... :-(, szczególnie w epitetach! Wiesz, jest taka prawda ludowa: "lepiej nie oddzywać się wcale i tylko wydawać głupim, niż odezwać i rozwiać wszelkie wątpliowości..." Pokora jest najwyższym dobrem...
Msza Świeta to nie UCZTA!!! tylko Ofiara i rozpamiętywanie Męki i Śmierci naszego Zbawiciela.Polecam książkę ks.Feliksa Cozela:"Msza Święta-Jej znaczenie,korzyści,obrzędy i sposoby słuchania"
A czytałaś żeby Jezus kiedykolwiek odprawiał msze w kościele a nie na wolnym powietrzu ???
A dla mnie cudowne jest jak dzieciaki biegają, śmieją się, podśpiewują i włażą na ołtarz! To często o niebo przyjemniejsze niż ględzenie przydługiego, nudnego kazania przez mamrotającego księdza (niestety często się takie coś zdarza). Przecież to sam Jezus chciał, żeby dzieci do niego przychodziły, a wiadomo, że dziecko nie rozumie po co, ale swoją niewinnością, uśmiechem, spontanicznością pokazuje, że Bój istnieje, i tak go chwali, pewnie lepiej niż my wszyscy! Niedawno, podczas nabożeństw wielkosobotnich organista zakwilił smętnie Alleluja.... oj cóż to było za alleluja.... płaczący kot.... ale jak skończył, to dzieciak siedzący w ławce obok zaczął wyśpiewywać Alleluja!!! No i nie było osoby, która nie uśmiechnęłaby się!!! Czy to nie więcej warte???? Jak dla mnie to bezcenne...
Dobrze Pani Sylwio, to jest jedna strona medalu (Pani wypowiedź). A napisze również Pani dlaczego zostaliście wyproszeni?
Tylko proszę nie domagać się ślubu w kościele - bo to tak ładnie i żeby jeszcze sąsiedzi zazdroscili. Pogrzeb tez powinien być tylko w towarzystwie grabarza. Tak trzymac.
nie widzę nic złego w zabieraniu dzieci w takie miejsce jeśli rodzice czują taką potrzebę, ale powinni potrafić zapanować nad kilkulatkiem i to się tyczy nie tylko kościoła. szlag mnie trafia jak u mojej mamy w urzędzie dzieci biagają, wrzeszczą, klienci nie słyszą pracowników i nawzajem. ja nie jestem zwolenniczką ciągłego strofowania dzieci i stawiania ich w kąt, ale są jakieś granice i jeśli rodzice nie potrafią ich wyznaczyć to są durni.
Niedawno, podczas nabożeństw wielkosobotnich organista zakwilił smętnie Alleluja.... oj cóż to było za alleluja.... płaczący kot.... ale jak skończył, to dzieciak siedzący w ławce obok zaczął wyśpiewywać Alleluja!!! No i nie było osoby, która nie uśmiechnęłaby się!!! Czy to nie więcej warte???? Jak dla mnie to bezcenne...
no dokładnie! Przeciez w Korei Północnej tak robią i co? Wzrost gospodarczy 25%, nowoczesna infrastruktura, innowacyjna gospodarka Pozdrawiam ;)
mamy 2 dzieci i razem z żoną je WYCHOWUJEMY; hasło "bezstresowe wychowanie" jest wytrychem usprawiedliwiającym lenistwo i zazwyczaj ludzie je głoszący nie wychowują, tylko hodują dzieciaka, tzn. dają jeść, ubierają i tyle !
mamy 2 dzieci i razem z żoną je WYCHOWUJEMY; hasło "bezstresowe wychowanie" jest wytrychem usprawiedliwiającym lenistwo i zazwyczaj ludzie je głoszący nie wychowują, tylko hodują dzieciaka, tzn. dają jeść, ubierają i tyle !
A moja koleżanka poszła kiedyś do kościoła i ksiądz na mszy dla dzieci, tłumacząc grzech powiedział, że jeżeli dziecko wraca ze szkoły i mama nie czeka z obiadem na niego to popełnia grzech... no i co? Dziecko w domu powiedziało, że mama codziennie grzeszy. A jak nie "grzeszyć" skoro za jedną pensję się w tym kraju nie wyżyje. Może dla księdza to normalne, kasa zarabia, a dzieci utrzymywać nie musi :/
wszak wszyscy jesteśmy dziecmi Bozymi, nawet ten maluch, więc czymże on rózni się od Ciebie? cóż wyznajemy wartości chrześcijańskie dla nas wygodne i do nas przystosowane!!! chyba nie tego uczył nas Pan nasz? różnica między wami jest taka, że ten maluch nie może poskarzyć się na Ciebie!!! a to dlatego, że bliżej jest wiary w Boga i bardziej otwarty na nauke Chrystusa niż inni...
Szczególnie Tobie MM.
dlatego biega, bo uważa, że Bóg jest wszędzie. Tak mówi nasz ksiądz Marek w Katedrze p.w św.Jana Ewangelisty w Kwidzynie. Ja się z Nim zgadzam. Pozdrawiam bigoto-dewoty.
a może mamy im kazać oglądać w telewizji cyniczny uśmiech premiera albo nonszalancki, pozbawiony etykiety toast bula?
Dokładnie. Przecież wszyscy wiemy ,że w ZSRR nie było przestępczości a dzieci wychowane bez Boga były potulne jak baranki (wszak w Łagrach nie było ani jednego urka) ps. a jak twoje dziecko wychowane wg. postmodernistycznych wzorców popełni przestępstwo to co?
hasło "bezstresowe wychowanie" jest wytrychem usprawiedliwiającym lenistwo, a oni nie wychowują, tylko hodują dzieciaka, tzn. dają jeść, ubierają i tyle !
modlić się można w domu, w tramwaju, na spacerze...
mamy 2 dzieci (trochę starszych) i podobne podejście z żoną; hasło "bezstresowe wychowanie" jest wytrychem usprawiedliwiającym lenistwo i zazwyczaj ludzie je głoszący nie wychowują, tylko hodują dzieciaka, tzn. dają jeść, ubierają i tyle !
Narzucanie, a wychowanie ich w danym poglądach Mirek, to dwie inne sprawy. Nie narzucam, a uświadamiam ich w swojej wierze.
umysł zniewala wiele rzeczy: -doktrna polityczna (demokracja, nazizm) -narkotyki -inni ludzie Pod to możesz podciągnąć wszystko
to ty jesteś ten Miro?
dokładnie tak ! ale leniwi i głupi rodzice mają takie uwagi gdzieś; hasło "bezstresowe wychowanie" jest wytrychem usprawiedliwiającym lenistwo, a oni nie wychowują, tylko hodują dzieciaka, tzn. dają jeść, ubierają i tyle !
Zrobilismy to samo, jestesmy dumni z 3 swoich dzieci, sa dobrymi ludzmi, maja wlasne rodziny. Syn ochrzcil sie w tamtym roku w wierze katolickiej, byla to jego wlasna decyzja i z tego co obserwuje naprawde zyje zgodnie z zasadami religii jaka sam wybral. Wychowalismy dzieci zgodnie z zasadami moralnymi na dobrych ludzi. Religie zostawilismy im.
Bujaj się aa z tą swoją paranoją. Ty, który o innych mówisz sekta.
Moje dzieci od chrztu co niedziele chodzą do kościoła . Na początku były w wózku lecz gdy podrosły nie chciały już siedzieć i patrzeć na to co się dzieje. Chciały wszystkiego dotknąć i wszędzie zajrzeć. Nasz ksiądz powiedział na mszy że aby dziecko mogło poznać nie tylko świat ale i Boga musi być ciekawe i zaglądać w różne zakamarki. Taka jest natura dzieci a nam starszym kazał się uczyć od tych maluczkich uśmiechu,otwartości i szczerości . Bo my dorośliśmy i nauczyliśmy się za bardzo panować nad emocjami, a to prowadzi bardzo często do nieporozumień. Od tamtej pory dzieci w różnym wieku przychodzą na msze.
my też mamy Pallotynów .O 11.30 msza z kazaniem dla dzieci . Wszystkie dzieciaki idą przed ołtarz i rozmawiają o liturgii .Bardzo mi się to podoba i dzieciaki chętnie chodzą na mszę.
a potem jak ta twoja ateistyczna latorośl zdemoluje przystanki, stadiony, pobije kogoś - to dalej będziesz mówić, że to twoja sprawa, twoje wychowanie!?
i nie ma znaczenia czy to odbywa się podczas Mszy Św., na urodzinach cioci, czy w pierwszomajowym pochodzie. Na nas spoczywa odpowiedzialność za to, że dziecko będzie znało swoje prawa i obowiązki, będzie wiedziało, że są Msze Św., kolejki do urzędów, itp. oraz jak należy się zachować. Dzieci powinny uczestniczyć w życiu i wtedy istnieje duże prawdopodobieństwo, że wychowamy człowieka, który umie żyć w społeczności i nie jest nastawionym na własne ja pasożytem, który niszczy wszystko co nie pracuje na niego. Przy okazji pozdrawiam wszystkich, których zżera jad nienawiści do świat i samych siebie a uwidaczniają to za pomocą postów typu indoktrynacja, nie wolno zabierać dzieci na Msze, itp. Za prawdę maluczcy jesteście i obyście się nie spotkali z zapłatą na jaką zasługujecie.
a więc jeśli wszyscy byli na początku ateistami (omijając fakt iż nawet Neardentalczyk wykazywał przejawy życia dychowego ale ten fakt pominiemy aby wasza teoria trzymała sie kupy) to skąd się pojawiła religia? Jakim sposobem od otoczenia ją przejęliśmy? Od małp? Religia jako zbiór reguł moralnych wykształconych w danej cywilizacji jest jak cement spajający tą cywilizację. Nie wrzucajcie do jednego worka klerykalizmu/kumoterstwo z wiarą i zasadami
do póki za nie odpowiadam ( także finansowo) SĄ MOJE, a jak sie biurwom to nie podoba to niech wezmą je na utrzymanie, wychowanie i za nie odpowiadają, dziwne tylko iż wychowywane przez urzędników ( w domach dziecka ) dzieci nie potrafią ( zazwyczaj, bo są wyjątki )po takim wychowaniu stworzyć normalnych rodzin
zacznij wychowywać a nie tylko hodować; mam 2 dzieci i wiem co piszę
Pamiętam to, bo tam byłem. Wszyscy wstali i klaskali a starsza kobieta obok mnie płakała ze wzruszenia.
i ryją po internecie żeby wygłosić swój "pogląd" i kazac innym jak mają życ. To przepraszam wy jeszcze macie czelnośc mowic o tolerancji? to jest śmiach.I znowu jakas oszołomiona antykatoliczka otwiera pysk tam gdzie jej nikt nie prosi. Jesteś taka mądra to idz i powiedz muzulmanom,ze nie podoba ci sie indoktrynowanie dzieci. Jak ci poleją pysk kwasem to bedziesz przepraszać katolików. A wdawanie sie z taką jak ty w dyskusje to strata czasu, bo ty nie pytasz tylko atakujesz.
A Ty od tych matek.
Bla bla bla i znowu jakas oszołomiona antykatoliczka otwiera pysk tam gdzie jej nikt nie prosi. Jesteś taka mądra to idz i powiedz muzulmanom,ze nie podoba ci sie indoktrynowanie dzieci. Jak ci poleją pysk kwasem to bedziesz przepraszać katolików. A wdawanie sie z taką jak ty w dyskusje to strata czasu, bo ty nie pytasz tylko atakujesz.
Tak. Najpierw trzeba dziecko nauczyć teorii W DOMU. Tak samo jak nie siadasz za kółko auta zanim nie skończysz nauki teoretycznej. Dziecku trzeba wyjaśnić co to jest kościół, co to jest msza, co się tam dzieje i jak należy się zachowywać (i dlaczego). Widzę, że współcześni rodzice w większości nie myślą o niczym.
DENERWUJĄCE JEST TO,ŻE NA MSZĘ DLA DZIECI NA GODZ:11 PRZYCHODZĄ EMERYCI, ZAJMUJĄ SOBIE MIEJSCA JUŻ PÓŁ GODZINY PRZED MSZĄ. PRZYCHODZĄCE DZIECI NIE MAJĄ GDZIE USIĄŚĆ. JA RÓWNIEŻ CHODZĘ DO KOŚCIOŁA Z 5 LETNIĄ CÓRKĄ I UWAŻAM,ŻE TO JEST MSZA DLA DZIECI I SKORO CHCĄ TO NIECH SOBIE CHODZĄ,ŚMIEJĄ SIĘ....
To smutne, potem takie dziecko wyrasta na katolika.
Rodzice wierzący mają prawo wychowywać dzieci we własnym światopoglądzie (jakoś nikt nie mówi, że przekazywanie dzieciom własnych ateistycznych przekonań jest także ich "indokrynacją") ale na pewno warto sprawić, by zarówno dzieci czuły się w kościele dobrze (by nie kojarzył im się z czymś w rodzaju koszar:)) i dorosłym było z nimi dobrze. Wydzielone miejsca i specjalnie msze dla dzieci (na które "uduchowione mistyczki" którym maluchy przeszkadzają w drodze do Boga, nie muszą przecież przychodzić:)) - to dobre rozwiązanie. To w końcu przecież także dom ICH Ojca. Pisałam już o tym:http://cienistadolina.blog.onet.pl/Skaranie-boskie-z-dzieciakami,2,ID371275149,n
Dlatego ponoć szykuje krwawą apokalipsę.
Bez przesady. Wystarczy się zająć dość mocno dyskryminacją dzieci ateistów przez dzieci katolików, która ma miejsce w szkołach a na którą po cichu pozwalają dorośli katole łącznie z księżmi. Może wówczas niewierzący "katolicy" wyszliby z cienia i zjawisko urabiania dzieciom mózgów pod kościelne dyktando zmalałoby automatycznie.
Nie chrzciłem ich nie posyłałem zatem na religie. Wyrosły na zdrowo myślących obywateli.To oni mieli zadecydować o sobie i o swoich przekonaniach jak dorosną a nie narzucanie im mojej woli . Dlatego są moi za to bardzo wdzięczne. Maja już swoje dzieci i zrobiły to samo. Wychodzę z założenia iż wiara równa się ciemnocie i zacofaniu co widać po nas i po sąsiadach czyli Niemcach Czechach Łotyszach .
Zgadza się, na początku każdy jest ateistą, dopiero od otoczenia (często niestety od rodziców) słyszy, że gdzieś istnieje Mzimu, którego gniewu trzeba się bać za byle pierdnięcie.
im więcej tym lepiej
u mnie w kościele jak dzieci są niegrzeczne podczas mszy to rodzice po prostu zabierają je na zewnątrz kościoła i jest ok.Rozumiem że małe dzieci często chodzą po całym kościele ale po to mają rodziców żeby ich pilnowali.
A co coś jest nie tak z tym cytatem? Nieprawdziwy jest, czy co? Czy może mam wymyśleć inny podobnie brzmiący? Właściwie dlaczego nie. Człowiek bez religii jest jak świnia bez siodła.
Tak, tak oddajmy dzieci ateistom na wychowanie, bo oni jedynie prawdziwie żyją! Oddajmy dzieci na wychowanie korporacjom, bo one zapewnią im życie usłane różami! A tak poważnie. Rodzice maja mądrze wychowywać dzieci, a nie robić tylko tego co należy. Kościół to nie chrzest, komunia, bierzmowanie , ślub i święta. To wspólnota ludzi żyjących prawdą chrystusową.
Msza Święta to nie kamienna twarz, powaga i skupienie. Oczywiście skupienie jest potrzebne, jednak Msza to uczta! Nie zakładamy maski poważnego, ponurego człowieka, tylko jesteśmy sobą i radujemy się. Jesteśmy wspólnotą, więc radością jest patrzeć na biegające dziecko, które naturalnie nie będzie stało biernie przez godzinę. Mnie osobiście, nie rozpraszają dzieci, a ten artykuł wywołuje u mnie uśmiech (wręcz ironiczny). Więcej Miłości :)
Potem rosną na debili bez zasad moralnych, którym się wydaje że wszystko się im należy. Na końcu mają kłopoty wlaśnie przez RODZICÓW bo nie wpoili im za młodu że jest takie coś jak wychowanie i dobre maniery. Dziwią się że nikt ich nie lubi, nie mogą znaleźć pracy a jeśli juz to nie awansują -"rodzice mnie kochali za to jaki jestem" co jest grane ? . Tak się tworzy margines społeczny.
Uświadomionych? Cha, cha, cha... Na przykład tacy Amerykanie tak się uświadomili, że masowo chodzą do wróżki lub psychoanalityka.
Rozwrzeszczeni "obrońcy krzyża" pod pałacem to nie jest żenada?
mój syn był i nadal jest bardzo "zwiercony" był okres gdy zastanawiałam się czy nie ma ADHD, w kościele zawsze wymagaliśmy aby zachowywał się grzecznie, jak już był bardzo znudzony wychodziliśmy na zewnątrz.teraz ma 13 lat zapisał się do oazy, jak był na koloniach też walczył o obecność na mszy bo dla 2 dzieci nie ma sensu delegować wychowawcy.dzieci są mądre i wiele rozumieją jeżeli i my to zrozumiemy to będzie nasz sukces
Powinno sie wprowadzic kategoryczny zakaz wprowadzania dzieci do ktoregos tam roku(az zmadrzeja!)do miejsc publicznych,t.j.supermarkety,a dlaczego? Jest zakaz wprowadzania psow-obok powiesic tabliczke odnosnie dzieci! Przeciez to one niszcza towary na nizszych polkach-niczego nie szanujac,a rodzice udaja ze tego nie widza! i to jest najgorsze-brac opiekunow za doopy! Uciekam od wrzeszczacych bachorow jak najdalej- spojrzcie na miny opiekunow wtedy-to jest karygodne...Maja swoje place zabaw-ogrodzone zreszta niech tam sie bawia tym przynajmniej nie męczą.Pozdrawiam grzeczne dzieci ;)
Jestes okrutna.
Rodzice pewnie do Kościoła a dzieci do piwnicy? Ludziska trochę myślenia nikomu nie zaszkodzi!!
Prawie w każdej większej parafii są mszy dla dzieci zwykle w południe - co wtedy tam robią szacowne matrony??????
Czyżbyś wyznawała nieprawdziwa religię?
Szkółka niedzeilna jest nauczaniem dla dzieci nie z kościoła katolickiego - tylko kościół katolicki wprowadził się do szkól powszechnych. Na szczęscie protestanci, grekokatolicy, starobratcy czy inni nie katolicy nie pchają się tam, gdzie nauka religii przyjmuje formę obowiązku (tłumaczenie matek z klasy mojego dziecka - skoro jest lekcja, to masz na niej być, bo ja ci tak każę). Szkółka niedzielna jest więc zastępstwem za lekcje religii w szkole - a ponieważ jest w nas w czasie nabożeństwa dla dorosłych, dzieci nie nudzą się poważnym kazaniem i nie muszą "siedzieć grzecznie" w ławkach. Jak mają ochotę pogadać międzey sobą, też jest ku temu miejsce.
byle nie katolickiego
He, he, he.. Gdy rozum śpi, powiedzmy w nocy, upiory 'budzą się' tylko u tych leniwych i zaspanych duchem. Jeśli już upiory oglądam, to te ludzkie.. z których został już duch.. i 'straszą' swoją od nas odmiennoscią. Zwykle są to ci dawniej zagubieni ludzie, do których już ty pewnie masz przyjemność wątpliwą należeć..
Brawo! wsrod wypowiedzi zjawionych rodzicow egoistow piszacych na tym forum jest Pani przykladem zdrowego i kulturalnego podejscia. To niestety nie jest takie czeste. Oby wiecej takich osob!
Życie wymaga dostosowania się, a nie na odwrót. Później szkoła ma się dostosować, pracodawca, mąż, żona. Skrócone msze, praca przyjazna matkom... tak wiele oczekujemy nie dając od siebie nic w zamian. Dlaczego inni mają poświęcać się dla nas? Czy są gorsi? Niżej rangi ludźmi? Bądźmy odpowiedzialni i uczmy dzieci, że w życiu nie wszystko idzie tak jakby one chciały.
Powinny być specjalne msze dla rodziców z dziećmi trwające krócej niż pół godziny. To przecież głupota siedzieć godzinę z dzieckiem, które się nudzi nawet jak jest grzeczne. Dl;a dziecka to żadna przyjemność stać w tłumie dorosłych zza których się nic widzi i do konca nie rozumie się o co chodzi
Trzeba zacząć już od małego urabiać klientów.
ups sorry, zmieniłem ci płeć, z rozpędu przeczytałem ateistka
Nazwałbym to trochę inaczej. Przez nieuctwo(głupotę) rodziców, dzieci poddawane są indoktrynacji (praniu mózgu), której skutki odczuwalne są przez całe życie.
Bachory i niepełnosprawni ...w kościele ...ohyda...! Tylko zdrowi ...z kasą są tu mile widziani.....!
zgadzam się, dziecko od początku powinno być uczone gdzie w jaki sposób powinno się zachowywać, ułatwi mu to życie w przyszłości
Ksieza przewaznie nie interweniuja, ale nie slychac kazania, nie mozna sie skupic na modlitwie i tylko sie czlowiek denerwuje na tych durnych rodzicow bez wyobrazni, ktorzy urzadzaja sobie w kosciele placyk zabaw. Jezeli nie maja z kim zostawic dziecka, jest jeszcze msza swieta radiowa. I tyle w temacie!
Poprostu dziadowskie wychowanie i niski poziom kultury tych młodych matek.
Religia zniewala umysł, a kościół dba o swoje interesy wciągając potencjalnych członków już od dziecka.
A nie lepiej zabrać dziecko na spacer do lasu, zapalić ognisko,pokazać jak kaczuszki pływają po rzece czy zalewie czy co tam macie w okolicy?I opowiedzieć że to Bozia zrobiła.Tylko trzymać w kościelnej ławce między prychającymi, często nieprzyjemnie pachnącymi starymi ludźmi (nie chcę tu nikogo obrazić,nie wiem jak to najgrzeczniej ująć).Na kościelne modły przyjdzie czas.Nasza mała ma rok i narazie była "obejrzeć" stajenkę, grób Jezusa i poświęcić jajka, no i oczywiście chrzciny.I myślę że to na razie z powodzeniem wystarczy.A niedziele spędzamy na świeżym powietrzu.Nawet w zimie;-)
to jak komunizm . tez miał naczelną organizację PZPR - niczym się nie różni.
Znam parafię na Śląsku (Siemianowice-Bytków) w której pierwszy proboszcz wprowadził zwyczaj odprawiania w niedzielę specjalnej mszy dla matek z małymi dziecmi. Masza trwała całe 30 minut, chociaz jak to w niedzielę była całkiem uroczysta a nie na odwal. Tyle, że czytanie lekcji zredukowano do jednej zamiast dwóch i zrezygnowano z kazania. I mało tego proboszcz w każdych ogłoszeniach przypominał "babciom kościelnym", że ta msza jest dla małych dzieci, a dorośli mają sześc innych mszy. I o to chodzi! Mądre rozwiązanie problemu.
Jezus do Św. Faustyny: Jestem święty po trzykroć i brzydzę się najmniejszym grzechem. Nie mogę kochać duszy, którą plami grzech, ale kiedy żałuje, to nie ma granicy dla Mojej hojności, jaką mam ku niej. Miłosierdzie Moje ogarnia ją i usprawiedliwia. Miłosierdziem Swoim ścigam grzeszników na wszystkich drogach ich i raduje się Serce Moje, gdy oni wracają do Mnie. Zapominam o goryczach, którymi poili Serce Moje, a cieszę się z ich powrotu. Powiedz grzesznikom, że żaden nie ujdzie ręki Mojej. Jeżeli uciekają przed miłosiernym Sercem Moim, wpadną w sprawiedliwe ręce Moje. Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję [się] w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeżeli udaremnią wszystkie łaski Moje, poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie i daję im czego pragną.(Dz 1728)
Typowo katolicki brak argumentów ! I obrażanie...
Podobnie jak w innych cywilizowanych ( uświadomionych ) krajach KK przestanie istnieć - wystarczy wprowadzić podatki - kto chce niech płaci na utrzymanie tego tałatajstwa. Korupcja , handel nieruchomościami , prowadzenie dochodowych interesów , łapówkarstwo za wystawianie lewych faktur z darowiznami - jak każdy Polak Katolik będzie miał się określić czy chce płacić podatek w takiej a takiej wysokości na KK to padnie to wszystko na ryj. W Kościołach będą galerie i muzea bo czarny kler nie będzie utrzymywał ich za własną kasę - pójdą na sprzedaż. Niedawno odwiedziłem tą instytucję - poniżej 50 ;lat to widziałem może 5 % osób. Wymrze jedno pokolenie i koniec. I nie jestem ateistą - wierzę w swojego Boga - nie takiego ustanowionego przez sektę , która o innych religiach mówi poganie. O zgrozo poganie ... a co to jest za obrządek - pijcie krew moją , jedzcie ciało moje - czy Chrystus nawet jakby żył chciałby aby go zeżarto ? To jest normalne? Testament zabrania modlenie się do innych osób niż Bóg - tak więc co to za Święci - uświęceni przez ludzi ? Kto im dał takie prawo - ja będę decydował kto jest Święty ? Bujajcie się z tą paranoją - tylko ciemna masa to kupuje. Mój dzieciak się zapytał na religii dlaczego dziecko indiańskie jest gorze od niego i ma nie pójść do nieba ? Bo nie zna Naszego Boga? Przecież jest kochane , pomaga innym itp. - ale nie jest w strukturach żadnej sekty - do nieba nie pójdzie.
Na Mszach w Klasycznym Rycie Rzymskim takich hocków nie ma. Nie ma gitarek, księży przebranych za smoki, klaskania w łapki. Dzieci na takich Mszach zachowują się cicho i spokojnie. I tak powinno być, ale teraz wszędzie jest zabawa, nawet w kościele, więc nie ma co się dziwić.
Tylko zastanawiać się będziesz po fakcie, w miejscu w którym na nic nie będziesz mieć wpływu! I tak mówi wiele, chociaż strzega się wcześniej. Nie lepiej myśleć za wczasu - ucz dzieci myśleć!! Kształć! Bo religia - nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy - bardzo ogłupia!
Ateizm jest naturalny, religia-nie !
Witam, w mojej parafii są właśnie misje... wychowuje dziecko sama, więc udałam sie do koscioła na msze z dzieckiem, ale w kosciele zostałam wyproszona.. bo ksiadz nie mógł się skupic... a to z kolei spowodowało moja niechęc do pójścia do tego koscioła na msze. Bo niby po co? żeby znów mnie ktoś wyprosił... każde dziecko jest ciekawe swiata.To nie moja wina że dzieci nie rodza sie z pełna swiadomością tego co robia w swiecie dorosłych. A ksiadz co najprawdopodobniej nie ma dzieci nie potrafi zrozumiec sytuacji rodziców a juz na pewno nie osób samotnie wychowujacych dziecko. Wiec skoro mi nie wolno przyjśc do koscioła z dzieckiem a nie zawsze mam go z kim zostawic-bo przeciez każdy ma swoje zycie, dziadkowie również, to co mam robic? Czekac az dziecko będzie na tyle dojrzałe i spokojne że wytrzyma cała msze tak jak dorosły??? ile lat mam nie chodzic do kościoła?
A gdzie i jak ma się nauczyć jak sie w kościele zachowywać? Teoria? To może i teoretycznie będziemy uczyć kierowców jeździć na symulatorach a lekarze będą się uczyć operować na fantomach? Jeśli ktos jest wierzący to niech zabiera dzieci NA MSZE DLA DZIECI i prosiłabym, żeby te msze odpuszczali sobie niedzieciaci. Narazie jest tak, że NA MSZACH DLA DZIECI więcej można spotkać emerytów zajmujących wszystkie ławki.
wiadomo niemowlak płacze to tak jego natura nie powie momo boli mnie główka noga mam kolkę tylko jak go boli to płacze podobnie jest z rocznym dzieckiem boli go to płacze jest za głosno(śpiewy,szumy) to płacze I NIC SIĘ NA TO NIE PORADZI NIEMOWALAK I ROCZNE DZIECKO BĘDZIE PŁAKOŁO BO JESZCZE NIE MÓWI. dzieci wieku 2-5 lat są ciekawe świata i dobrze widza coś nowego i to ich intryguje więc chcą podotykać po przez ZMYSŁ DOTYKU POZNAJĄ ŚWIAT a tu ŚPIEWY-ZYMYSŁ SŁUCHU OBRAZY,TŁUM LUDZI-ZMYSŁ WZROKU KADZIDŁA-ZMYSŁ WĘCHU wiec wariacia zymysłów dla dużych dzieci i dorosłych to morma ale dla małego dziecka to coś nowego chce wszystko poznać. inna sprawa 2-5 letnie dzieci nie maja jeszcze rozwinietej uwagi wszystko ich rozprasza po prostu nie potrafią się skupic ba ze skupieniem maja problem dorośli A CO DOPIERO MAŁE DZIECKO ono nie usiądzie w w jednym miejscu nie dłuzej niż 5 minut a msza trwa godzinę. dziecko siedzi bawi sie jedną zabawką 5 minut potem zmienia zabawke lub miejsce zabawy po prostu jest RUCHLIWE A TO ZNACZY ŻE DOBRZE ROZWIJA GORZEJ BY BYŁO GDY BY DZIECKO SIEDZIAŁO SMIETNIE W JEDNYM MIEJSCU GODZINAMI Reasumując TO ŻE DZIECKOM PŁACZE,BIEGO TO NORMALNE BO TAKA JEGO NATURA
W domu przed wyjściem był jeden wrzask i histeria. Rodzice szybko się poddali, bo potrafiłam z kościoła uciec. Kiedy szłam do komunii znów horror bo do kościoła trzeba było chodzić na 9 a ja wolałam się wysypiać. Później od komunii aż po bierzmowanie nie chodziłam. Po bierzmowaniu aż do ślubu nie byłam i powiem szczerze, że wcale się tego nie wstydzę ani nie żałuję.
Gdyby tylko z dziećmi był problem... Ostatnio widziałem starą babę lejącą młodego faceta laską z niewiadomych przyczyn. Prawda - dzieci i mohery powinno się trzymać w klatkach. Życie.
Mowcie sobie co chcecie ale .Ja mam 43 i nie pamietam by kiedys dzieci wyrabialy takie cyrki jak teraz w kosciele.Przedtem zanim doszlo do cyrkow rodzice-rodzic wychodzil z dzieckem (by nie przeszkadzalo innym) .W ten sposob dziecko powoli przyzwyczajalo sie i za kazdym razem wytrzymywalo coraz wiecej.Normalne, dziecko ze wszystkim potrzebuje czasu i cierpliwosci takie oczywiste jak chodzenie jedzeniem ,mowienie ale kosciol nie? Bo sie nie chce zwyczajnie .Sama mam dzieci corka potrafila od malego siedziec ,syn nie.Wiec niestety kosztowalao to wiecej pracy ale jakos sie udalo .Jak przedtem moim rodzica a wczesniej ich rodzica bez przeszkadzania innym .Prawda jest taka ,ze to wylaczna wina rodzicow, niechce im sie ,ida na latwizne i na wszystko pozwalaja byle by miec spokoj .To i tak w koncu obroci sie przeciwko nim ale ok .A te robienie spacjalnych miejsc jeszcze im to ulatwia i jest niepotrzebne .
ojej, czytałaś dawkinsa, jesteś taka mądra,że potrafisz cytować jego teksty, a myślałem,że ateizm polega na samodzielnym myśleniu a nie cytowaniu guru
Nikogo nie oceniam, i nie rozumiem tego pytania ? co to znaczy jedyna prawdziwa religia?
może czas najwyższy droga pani zacząć chodzić do kościoła na msze dla dorosłych bo jak mniemam swoje lata pani juz ma)
Przy tym szarpaniu korona mu z głowy nie spadła Powinien się cieszyć że już jest młody "narybek" do indoktrynacji
Czy odróżnianie dobrego od złego nauczył się pan w Kościele? To bardzo współczuję. Podstawowe rozumienie tego co jest dobre a co złe jest w człowieku. Czy trzeba chodzić do kościoła, żeby wiedzieć, że sprawianie komuś bólu jest złe? Czy ksiądz jedynie wie, że zabranie komuś jego własności jest złe, Pan tego dowiedział się od księdza? Ja to wiedziałem od kiedy pamiętam a w kościele doświadczyłem tylko nudy, niezrozumiałej paplaniny i srogości wobec tych co są inni.im księdzem, któremu bardziej zależało na tym, żeby być w kościele niż robić coś dobrego. Jako dziecko oczywiście byłem wysyłany do kościoła co niedzielę rano. Ponieważ to było w sąsiedniej wsi, musiałem zasuwać na piechotę 5 km, co dla kilkuletniego chłopca było nie lada trudem. Tam godzina stania w zimnym lub, w lecie gorącym i dusznym kościele, wysłuchiwania niezrozumiałych dla mnie modlitw (były po łacinie). Ale uważałem to za swój obowiązek wobec rodziców. Z kościoła nie wyniosłem żadnej nauki oprócz tego, że trzeba do niego uczęszczać, trzeba się modlić, spowiadać i przyjmować komunię i nie wpuszczać do domu "świadków Jehowy" Nigdy nie usłyszałem w kościele niczego nt. pomagania ludziom starszym i słabym, poszanowania prawa, uczciwości w codziennym życiu, nie złorzeczenia innym ludziom. Swoje dzieci postanowiłem wychowywać neutralnie, nie zmuszać ich do chodzenia do kościoła, ale również nie odciągać ich od tego. Wyrosły na porządnych ludzi, do kościoła nie chodzą ale nie są wobec niego źle nastawione. Syn ślub brał w kościele i nawet miał poważny problem z tym czy zataić w "spowiedzi" przedślubnej to, że mieszał ze swoją przyszłą żoną. Oczywiście wyznał to na spowiedzi, spotykając się ze strony księdza z reprymendą i nakazem rozdzielnego mieszkania na 1 miesiąc przed ślubem. (mieszkali z sobą już 2 lata). Radził się mnie co ma zrobić bo nie chce kłamać księdzu na następnej spowiedzi tuż przed ślubem (nawiasem mówiąc skąd wiedział ze nie powinno się kłamać - nie chodził wcześniej do kościoła?). Poradziłem mu, żeby oczywiście nie "wyrzucał" swojej narzeczonej z mieszkania a księdza na następnej "spowiedzi" zapytał co jest lepsze: czy dotrzymać obietnicy swojej przyszłej żonie i mieszkać z nią nadal i w ten sposób zostać pozbawiony sakramentu małżeństwa, bo nie zostanie dopuszczony do ślubu czy wyrzucić ją wbrew swojej woli i jej woli, zostać dopuszczonym do ślubu ale go nie wziąźć bo nie byłoby już narzeczonej
Otóż to, moja droga. "Mnie i mojemu mężowi" a tu chodzi o to, żeby na innych zwrócić uwagę, czy im nie przeszkadza!
Nie lubię PiS,ale głupków (jak ty) jeszcze bardziej.
Swoją wypowiedzią dałeś dowód że katolicy to pestka w porównaniu do ciebie - tzn. bezproduktywnego myślowo konsumenta dóbr ziemskich.
Gdy rozum śpi, jak u Ciebie, budzą się upiory.
A na czym polega to "dobre życie" ?
msze do poludnia ,bo dzieci przeszkadzaja w modlitwie
Urojenia i objawienia to symptomy schizofrenii.
Takie dzieci wystawiają wizytówke rodzicom, msza jst dla wszystkich , nie tylko dla nich...
Tobie widać wpojono jakieś nieokreślone, ale wyjątkowo głupie i wyjątkowo skutecznie. Współczuję spojrzeń w lustro. Musi byc straszne.
ja jakoś nie miałam żadnych zabawek w kościele, nudziłam się też ale rodzice uczyli mnie pobożnego zachowania w kościele, spokojnego siedzenia, wyrosłam na porządnego człowieka i katolika, ale nie dzięki zabawom w kościele ale rodzicom którzy tłumaczyli mi gdzie się znajduję, kościół to nie plac zabaw lecz modlitwy a modlitwa dziecka jest grzeczne siedzenie w ławce
jest !
Rozpuszczone dzieci to wina ''umiastowionych '' mamusiek ,które oczytały się durnych książek, że rozrabiakę nie wolno uderzyć, a babcia jest be, bo nie pozwala skakać po fotelu.
ble!!!!
Ja osobiście stopniowo przyzwyczajałam syna do Kościoła. Ale zaczełam od 2 roku życia. Najpierw wybieraliśmy kościoły z nagłośnieniem na zewnątrz lub z przedsionkiem, gdzie mogliśmy nikomu nie przeszkadzać, a jak syn nie miał ochoty klęczeć też nie rzucało się w oczy. Wraz z wiekiem dziecka wzrosła jego cierpliwość i wieku 5 lat zaczął uczesniczyć w normalny sposób we Mszy Św. Myślę, że przez te pierwsze 2 lata nic nie stracił jako "nie praktykujący" ;-) katolik :-)
msza dziecięca jest dla dzieci - kropka. Jak wszyscy chodzą na tą masze, bo nie ma kazania... to niech nie mają pretensji że są dzieci!! trochę rozumu!
we mszy, de facto przeszkadzając pozostałym wiernym są wykolejeni moralnie. Tak rozumując powinni dzieciom przyglądać się jak uprawiają seks. Głupota i egoizm niektórych tzw. rodziców nie ma granic.
Dokładnie! Dzieci są własnością państwa i powinny być nauczane zgodnie z planami premiera.
absolutnie wkurzające i maks.irytujące!!!dobrze że ktoś to wreszcie poruszył..ciekawe że MOJE małe dzieci potrafia byc grzeczne w kościele ale ja po prostu się nimi zajmuję i wiedza że kościół to nie plac zabaw czy przedszkole! ale jak ktoś nie zajmuje się dziećmi na co dzień i pozwala im na wszystko to póżniej rosną takie koszmarne bachory przeszkadzające w każdym publicznym miejscu,choć oprócz kościoła jest mi to w sumie obojetne
Dużo jest dziwnych rzeczy na świecie. Najważniejsze dla ciebie to nic o nich nie wiedziec, co? Można spać spokojnie, nie, ty nawet spokojnie pewnie nie śpisz. Uśpiony jest tylko twój duch, po to by wszedł dalej 'w las', skąd nie ma powrotu
ja też uważam że dieci powinny nauczyc się zachowywać w Kościele.Ciekawa jestem czy w szkole też tak jest że na lekcji wrzeszczą?Po to trwa lekcja 45 min.by czegos sie nauczyły a nauczyciela mają słuchać.Tak samo jest w Kościele.Msza trwa 45-50 min. a ksiądz to nauczyciel.Panują te same zasady, a jeżeli ktoś tego nie rozumie to znaczy że niepowinien chodzić do Kościoła, bo chodzi tylko po to by odbębnić godzinkę, by nie być na językach iż jest beżbożnikiem.
Wasz Bóg musi Was bardzo kochać.
To się nazywa pranie mózgu od małego :)Katolicy to ograniczeni ludzie .Coś o tym wiem :) Pozdrawiam
Oczywiście! Będzie mi wstyd, że nie umiałam wychować dzieci! Będę zastanawiać się gdzie popełniłam błąd.
Czy Ty także wychowałaś się w jedynej prawdziwej religii?
Co ty za herezje głosisz Pomódl się o swój rozum Widać że za dużo opium zażyłaś ...
Jest wyraźnie napisane w Kościele EWANGELICKIM - a nie rzymskokatolickim.
Bylam zabierana z siostra do kosciola w kazda niedziele chyba od zawsze. Nie pamietam z nich absolutnie nic. Zaczelam pamietac nieco okolo7 lat, ale tez jedynie to, ze bylo nudno, zimno, brudno i pachnialo sola. Nie lubilam stac przez ponad godzine ani siedziec przy smierdzacych babkach. O religii wiem tyle, co sama wyczytalam z biblii, w artykulach, ksiazkach. Teraz mam 23 lata i do kosciola nie chodze. Jedna z pczyczyn jest pewnie to, ze mi to obrzydzili w dziecinstwie.
Chodzi o to, że rodzice odpowiadają za swoje dzieci, a nie szkoła, Kościół czy ZSMP.
mniemam,ze znasz to z autopsji...
ja uważam to za głupotę. ty musisz pilnować dziecka żeby nie rozrabiało - więc nic z tzw. przeżycia duchowego nie masz, dziecko tym bardziej bo w tym wieku nic nie rozumie. nie lepiej się pomodlić w domu?
w mojej parafii (księża Pallotyni) odkąd pamiętam o 11. jest specjalna msza w dolnej kaplicy dla najmłodszych, która cieszy się ogromną popularnością. trwa krócej oczywiście, jest dużo śpiewu, dzieci czynnie w niej uczestniczą. za kogo się dzisiaj modlimy? - pyta ksiądz i wychodzi na środek, i nagdle przed ołtarzem tworzy się ogromna kolejka, i kolejno do mikrofonu padają słowa: za mamę, za babcię, za rodziców, za grzeszników (!) oby więcej takich księży i takich kościołów
Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru.
Tak, tak. Państwo powinno wychowywać dzieci w domach dziecka, zaraz od ich urodzenia. Żeby rodzice nie skazili ich swoimi indoktrynacjami.
witam serdecznie,mieszkam w poznaniu i w mojej parafi jest miejsce wydzielone dla małych dzieci i rodziców z dziecmi w wózkach,jest to miejsce obok ołtarza duże przestronne,oszklone,na godz 11 jest msza dla dzieci i kościół jest pełen,nigdy nie zdarzyło sie zeby ksiądz miał jakies pretensje,raczej uśmiecha sie widzac jak dzieci tam kombinuja,dodam iz jest równiez osobne wejscie z podjazdem,sama jestem matką trójki dzieci chłopcy 14 i 7 lat juz nie korzystaja z tego miejsca ale miesiąc temu urodziłam córeczke i korzystam znowu z tamtego miejsca i uwazam iz jest to bardzo dobre rozwiązanie,powinno tak byc w kazdym kosciele pozdrawiam
mam dwoje dzieci: starszy syn (4,5) raczej nigdy nie broił w kościele, raczej zasypiał...natomiast córka (prawie 2) jest zupełnie z innej bajki. taki ma temperament, musi wszystko sprawdzić, dotknąć. gdy staram sie Ją uciszyć, mówi: nie cicho, nie cicho. w naszej parfii sa msze dla dzieci, ale prowadzi je proboszcz, któremu przeszkadza bieganie dzieci i hałasowanie. dlatego wybraliśmy msze u dominikanów, na której trochę trudno czasami wytrzymać, bo hałas jest jak w ulu, ale za to nikt na nigoko krzywo nie patrzy :-)
na mszę i religia w ogóle powinna być dla osób pełnoletnich, gdyż jest niebezpieczna. Jako dzieci nie powinniśmy być wtłaczani w jakąś religię. Niech każdy wybiera sam, gdy dorośnie.
Dowiesz się, że pozory obecnego szczęścia szybko przeminą, a w perspektywie koniec. I wybierasz całkowity koniec, czyli "klapa". A my katolicy mamy życie wieczne z naszymi bliskimi i to w jakim szczęściu - na całą wieczność. Za Siostrą Łucją z objawień FATIMSKICH przypomnę, że nasze wyobrażenie o piekle (choć już w wyobraźni jest przerażające) jest piękne w porównaniu z prawdziwym potwornym, nie mającym końca piekłem i mękami. Już jestem szczęśliwa, że jestem katoliczką :)
Ja jestem przeciwny temu by wpajać dzieciakom od małego tego typu bzdury. Czy to katolickie, czy muzułmańskie czy jakiekolwiek inne. A teraz PiSiory czas start. Jechać po mnie :*
zgadzam się, ponadto uważam ze rodzice dbają o to by dzieci były spokojne.. a ze nie zawsze sie to udaje.. nikt nie jest doskonały...
absolutnie popieram!! nie po to idę do kościoła aby wysłuchiwać rozpuszczonych wrzeszczących bachorów bo ich rodzicom nie chce sie nimi po prostu odpowiednio zająć!idę się modlić w spokoju od tego jest kościół.. jak niektórzy chcą bezzstresowo wychowywac to niech po prostu nie zabieraja ich ze sobą i modlą się w domu,bo Bóg jest wszedzie..moje dzieci zawsze wiedzą gdzie i jak się zachowywać to kwestia nauczenia dziecka pewnych rzeczy.sama widziałam jak rodzice olewają kompletnie zachowanie swych dzieci w kościele bo tak jest im po prostu wygodnie!!
jesteś bardzo mądrą kobietą, na pewno w twoim domu panuje miłość i spokoj. Tak czuję... serdecznie cię pozdrawiam
A co ma uczenie dobra i zła wspólnego z religią ?????????
Pamiętam jak w dzieciństwie zmuszano mnie do chodzenia do kościoła, dla mnie to były tortury.
to wiara też powinna mu być obojętna !!! http://kozacy.com.pl
Co za bełkot. Skąd tacy się biorą. A najdziwniejsze, że potrafią używać komputera.
Religia to część tradycji. Rodzice mają prawo wychowywać dzieci w tradycji i wg swoich zasad moralnych i zasad wiary. A dzieci i tak kiedyś wybiorą...Ja jestem wdzięczna rodzicom, że wychowali mnie w wierze...
proponuję żeby dzieci zostały w domu a rodzice chodzili osobno do koscioła i tym sposobem dziecko nie będzie robiło problemu w kosciele,bo niektórzy rodzice przesadzają czasami tylko wejdą do koscioła i już wyciągają chrupki,słodycze i itp.i bardzo wątpię że coś wynoszą z tej mszy poza opieką nad dzieckiem,a dziecko można brać do koscioła jak już coś z tego rozumie i potrafi usiedzieć w kosciele i nie rozprasza wszystkich
a potem jak ta twoja katolicka latorośl zdemoluje przystanki, stadiony, pobije kogoś - to dalej będziesz mówić, że to twoja sprawa, twoje wychowanie!?
Tylko, że ludzie o tym nie wiedzą.
Dzieci nieświadome są zanoszone do chrztu i też przez nie wiele więcej uświadomionych rodziców W Polsce tak naród jest zidoktrynowany że nie wie co czyni
jak to nie pierzesz? Czy swoim przykładem nie pokazujesz dziecku jaki powinien być jego światopogląd? A co do szkodliwości religii to jest to po prostu bzdura,ludzie wykorzystają każdy powód,żeby ze sobą walczyć, taka jest nasza natura, popatrz na pseudokibiców, biją się z powodu barw klubowych, nie można winić religii za słabość ludzkiej natury
A tu zdziwienie, że zbliża się koniec sielanki i wkrótce nie będzie miał kto rzucać na tacę. Nie tak jak bylo dotychczas.
dziecko ma takie samo prawo moralne bycia w kościele jak dorosły czy komuś się to podoba czy nie!
- po prostu ciężko nam ją komukolwiek "podrzucić". Gdy zaczynała robić sceny, po prostu mąż lub ja wychodziliśmy z nią przed kościół. Był okres, że trochę po kościele biegała. ALE! Jako już półtoraroczna "panienka" zauważyła, że ludzie siedzą w ławkach, a nie biegają. Też trak chciała. Teraz siedzi z nami grzecznie w ławce przez całą mszę, robi amen, lubi kościółek:) uważam, że niegrzecznemu dziecku trzeba zwrócić uwagę. Gdy jest nieznośne - wyjść. Każdy ma prawo spokojnie się pomodlić. A każde dziecko jest w stanie nauczyć się spokojnego zachowania w pewnych miejscach. Pozdrawiam wszystkich rodziców zabierających dzieci do kościoła:)
albo mieszkasz na emigracji, kiedy jest tylko jedna masza niedzielna (w przypadku mnie tak jest) i co, jeden rodzic bedzie uczestniczyl w lirturgii tego tygodnia a inny nastepnego moze? Zabieram zawsze dziecko, pomimo, ze "przeszkadza", halasuje czasem. Mam gdzies ludzkie spojrzenia, powinni sie skupic na modlitwie jako dorosli, a nie urozmaicaja sobie czas patrzac na dzieci, a potem komentujac.
A słyszałaś o przykazaniu "będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego"? Ważniejsze jest ciekawe kazanie czy życzliwość wobec drugiego człowieka?
Msza nie powinna być dłuższa niż 20 min. Zrozumienie tego w Polsce zajmie ok. 20 lat i nastąpi po 50-75% spadku liczby uczestniczących.
W każdej parafii, w której byłam dotychczas były msze dla dzieci. Przedpołudniem, z kazaniem odpowiednim dla dzieci.
Może i w każdym są dla dzieci, ale czy przystosowane dla nich? Wątpię...
nie wiem po co ty chodzisz do kościoła, zauważasz nie to co trzeba!!!!
Trochę rozwinę ten cytat ..Często słyszałam takie stwierdzenia że "chodzę do kościoła bo moja matka chodziła"Większość Polaków nie wie po co tam chodzi szczególnie w małych miejscowościach to jest presja sąsiadów oraz pokaz mody (ubrań i samochodów)
makabra, dzieci są obleśne źle wychowane, mają durnych rodziców, którzy zezwalaja im na wszytsko i tak rośnie pokolenie rozwydrzonych pólgłówków.
Moja córeczka ma 2,5 roku, do kościoła zabieramy ją właściwie od 3mca życia - po prostu ciężko nam ją komukolwiek "podrzucić". Gdy zaczynała robić sceny, po prostu mąż lub ja wychodziliśmy z nią przed kościół. Był okres, że trochę po kościele biegała. ALE! Jako już półtoraroczna "panienka" zauważyła, że ludzie siedzą w ławkach, a nie biegają. Też trak chciała. Teraz siedzi z nami grzecznie w ławce przez całą mszę, robi amen, lubi kościółek:) uważam, że niegrzecznemu dziecku trzeba zwrócić uwagę. Gdy jest nieznośne - wyjść. Każdy ma prawo spokojnie się pomodlić. A każde dziecko jest w stanie nauczyć się spokojnego zachowania w pewnych miejscach. Pozdrawiam wszystkich rodziców zabierających dzieci do kościoła:)
Jest tylko jedna prawda. Warto poznać prawdę objawioną przez Boga. http://tradycja-2007.blog.onet.pl/
Znam takich, którzy twierdzą, że nie należy dzieciom mówić o seksie, bo ich to nie dotyczy i nic nie rozumieją. Pozwólcie jednak rodzicom wychowywać własne dzieci - jak dorosną same wybiorą swoją drogę, a rodzicom odpłacą - dobrze wychowane pomogą, źle wychowane zostawią samym sobie albo odegrają się za znęcanie.
Ula, wyobraź sobie, że do Kościoła jest bardzo daleko, albo nie kursuje tam komunikacja miejska i trzeba jechać samochodem. Prawo jazdy ma tylko jedno z rodziców........Muszą jechać wszyscy razem! Jak widzisz problem nie do końca jest rozwiązany.
to sie smiac chce komu to potrzebne takie bzdury to jest bicie piany mowa o niczym.Dzieci chodzily do kosciola ze swoimi rozdicami i beda chodzic.Komuna nie pzreszkadzala pzrez 50 lat dzieci byly chrzczone bierzmowane braly sluby w kosciolach wiec po co ta mowa.
Hehe... To samo chciałem napisać.
omina twoje dzieci niechaj nie patzra na ten portret mniejszosc ma sie dostosowac a jak nie to coz twoja sprawa.
Warto poznać prawdę objawioną przez Boga. http://tradycja-2007.blog.onet.pl/
logicznym ciagiem dalszym tego stwierdzenia jest, że nie powinnismy dzieci wcale uczyć co jest dobre a co złe. Jak dorosną to sobie wybiorą. Ma pan dzieci czy tak pan tak sobie teoretyzuje?
dokładnie
Czym matka może pójść do kościoła dopiero jak jej dzieci skończą 5 lat i będą wiedziały o co chodzi? a jak urodzi 3 dzieci w odstępie 2 lat? to będzie mogla pójść do kościoła po 11 latach? nie każdy możne zostawić dzieci w domu, Kościół jest dla wszystkich.
Szkółka niedzielna to nie lekcja religii. Lekcje religii są w tygodniu.
nie wiesz to jestes slabym rodzicem poradze ci powiesic sie (zartuje).Na jedna msze izdie jeden rodzic na druga drugi problem rozwiazany.
Wy katolicy nie zdajecie sobie sprawy jak jesteście indoktrynowani przez czarnosukienkowych i jeszcze wciągacie dzieci które są nieświadome tego co się dzieje w około nich Jak większość polskich katolików chodzicie do kościoła pokazać ubrania samochody żeby sąsiedzi wam zazdrościli ..........
Szkoda, że twoi rodzice nie byli tacy światli.
W takiej sytuacji widac ze dziecko jest madrzejsze od rodzicow. Wedlug mnie jest to teroryzowanie dzieci juz od najmlodszego wieku. Dlaczego czlowiek nie moze decydowac o swojej wiarze kiedy jest dojrzale i dorosle? Ja mialem taka mozliwosc i tak samo postapilem w stosunku do swoich dzieci. Kazdy mialby mozliwosc decydowania o swoich krokach a nie wiezc sie wplywem fanatycznego otoczenia. Jest przykre i smutne ze wiekszosc rodakow ocenia swoje otoczenie za to w co wierzy a nie za to co robi.
Zgadzam sie, dzieciom nie powinno sie mieszac w glowach sprawami religijnymi. Ale w sumie o to chodzi by Kosciol wychowal sobie narybek kolejnego pokolenia wiernych i platnikow. W koncu oprocz tego, ze panstwo z konkordatu przeznacza miliardy na kosciol to jednak dobrowolne datki wynosza lacznie okolo 10 miliardow zlotych, szacunkowo.
wiesz bo u nas na pierszym miejscu są ,,skupione dewotki ,, które podczas każdego przyklęknięcia klepiąc sie pięścia po piersiach obcinają od góry do dołu sąsiadki z ławki !
oczywiscie jezeli rodzice katolicy zakladaja rozdine to chyba wiedza ze zdieci trzeba wychowac z duchem wiary katolickiej.Dziecko powinno wiedziec od malego co mu wolno a co nie i nie zwalac winy na babcie ktore zajmuja dzieciom miejsca w kosciele.Nie wazne czy pojdziemy na msze dla zdieci czy dla doroslycvh.Pamietam kiedy ja bylam dzieckiem nie bylo mszy dla dzieci chozdilam na msze z rodzicami i bylko dobrze.Dzisiaj rodzicom ksiadz nie pasuje to zakonnica albo starsza pani siedzaca w lawce .Wtedy z mojego dziecinstwa nie bylo do pomyslenia aby dziecko siedzialo a matka stala pzry lawce albo starsza osoba.Jak wychowacie taki plon zbierzecie.Mam tez dwoje zdieci i malutkiego wnuka nie mialam nigdy problemuow z dziecmi ani pijanstwa narkotykow ale one widzialy ze matka jest matka a ojciec ojcem wiedza co im wolno a czego nie wolno.Tak samo wychowuja maluszka
Już się nie mogę doczekać, żeby je przeczytać:)
po co zmuszać dziecko do chodzenia do kościoła ? po co robić im wode z mózgu, rodzice opamiętajcie się
Gardzisz katolicką Polską, to teraz granice sa otwarte....
Mt 7:21 "Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie." http://tradycja-2007.blog.onet.pl/
niewierzacy po co sie tutaj wypowiadaja nie ich dzialka wiec wara od katolikow.AMoje dzieci i ja je wychowuje tak jak uwazam .
Są msze w radio i telewizji.
Mam dwoje dzieci starszy ma 13 lat i jeszcze dzisiaj potrafi sie spytać kiedy koniec.Młodszy ma 2,5 roczku i nie usiedzi spokojnie nawet 10 minut.W kosciele,do którego chodzę,jest kaplica,która miała być dla rodziców z małymi dziećmi i zgadnijcie kogo tam najwięcej?Oczywiście dojżałych pań i "kawalerka" w wieku około 16 lat.A tak na marginesie to dodam,że mając lat dwadzieścia parę myślałam,że dzieci sa po prostu rozpuszczone.Ale moje pokazały,że to nie kwestia dyscypliny.PO prostu takie są. Wiedzą,że w domu dostaną karę ale i tak zrobią swoje.Mój pierworodny wychodził z kościoła ze łzami w oczach bo juz wiedział,że nie będie bajek za karę.
Normalnymi, czyli słabiutkimi człowieczkami już jesteśmy i nie damy rady bez Boga odgonić bożków. Uważaj, bo pewnie nie wiesz, ale już zagarnął cie jakis bożek. Bożków jest pełno, Bóg jest jeden, a bożkowi wystarczy, gdy nie wiesz nic o Bogu.
Prawd jest wiele.
zabieranie 4 czy 5-letniego dziecka do kościoła to wyraz skrajnej głupoty. nie dość, że przeszkadza, to jeszcze nie jest w stanie nic zrozumieć z tego co mówi ksiądz. a wiadomo, że nasi księżulkowie do mistrzów oratorstwa nie należą. amen.
Szczytem w kościele jak podczas ciekawego kazania dziecko zaczyna krzyczeć, tupać, zaczepiać ludzi, a jego rodzice nie interweniują tylko zachwyconym wzrokiem wodzą za swoim maleństwem. Sory, ale ja tego zachwytu nie pochwalam. Na mszę przyszłam po to, aby się spotkać z Bogiem i wysłuchać kazania, a nie narażać się na ryki i wrzaski przesłodkiego dzieciaczka.
przeszkadzały w kościele. Dzisiaj już jako studenci nie są też stadionowymi bandziorami. Zachowanie dzieci tak w kościele jak innych miejscach publicznych jest obrazem wydolności wychowawczej rodziców. Uczcie swoje dzieci dawania czegoś innym a nie tylko konsumpcji. Przyniesie to korzyść wszystkim. Wam i waszym dzieciom również.
ale kazdy dorosly moze tez na te msze pzryjsc nie jest ta msza inaczej odprawiana jest ty;lko nauka dostosowana do zdieci.Nikt nie zajmuje miejsca chyba ze jakis malutki kosciolek i malo miesc siedzacych wtedy owszem powinni starsi nie przychodzic na ta msze.
zarówno dla rzymo- jaki i greckokatolickeigo kościoła zwierchnikiem jest papież :)
Problem w tym, że nauczanie religii dla dzieci jest w szkołach. Wystarczyłoby, by religia wróciła do koscioła - lekcje religii w trakcie nabożeństwa dla dorosłych dałyby dzieciakom skupienie, a dorosłym - mozliwość wysłuchania w spokoju kazania...
To nie Twoja mama jest od decydowania, kto jest rozwydrzonym bachorem i kto może przyjść do kościoła. Dzieciom - tak, Twojej mamie - nie!
aha jak masz dla zdieci to dzieci moga biegac krzyczec smiac sie nie zwazajac ze sa w kosciele?Z takim podejsciem ammy potem tych zabijakow nie szanujacych starszych nie szanujacych ksiezy i swietosci
I owszem, masza jest dla wszystkich, a więc jakim prawem dzieciom wolno innym przeszkadzać w modlitwie? Choćbym miała nie wiem ile pokładów tolerancji i dobrej woli, nie jestem w stanie skupić się, gdy wokół biegają,pokrzykują marudzą dzieci. To rodzice są odpowiedzialni za ich zachowanie! Niech wezmą dla dziecka na ten czas odpowiednią!książeczkę,"święte" obrazki, aniołka; niech wymagają pozostania przy sobie, niech uczą mówienia szeptem. A przede wszystkim - niech myślą o innych, a nie tylko o sobie i swoim dziecku!
Tak masz rację .Czy wy nie byliście dziećmi,też w kościele strasznie się wierciłam. Ale mój pobyt w kościele był wynagradzany lodami.
Nie jesteś ateistką lecz ANTYteistką. Ateiści są obojętni religijnie a nie wrodzy!
hehe :P co prawda to prawda... u nas w Kościele jest dużo dzieci ale tylko 1/3 z nich to takie przez których się nie da skupić na Mszy.. Zachowanie dziecka zależy od wychowania, od rodziców... przykładem jest mój brat.. kiedy był mały był w Kościele grzeczny jak aniołek (mama mu tłumaczyła jak należy się zachowywać w Kościele) a jego rówieśnik robił sobie z Kościoła plac zabaw...pewnej niedzieli go ugryzł nawet w rękę ;/ a teraz to razem do klasy chodzą
szkółka niedzielna w k. katolickim??? Pierwsze słyszę. Gdzie tak jest? Bo w artykule jest mowa o parafii MBJ w Łodzi gdzie dzieci są co prawda w osobnej salce, ale słuchają tego samego nabożeństwa co dorośli. Szkółka niedzielna to osobna forma prowadzona przez specjalnie przeszkolone osoby.
Dziecko to nie twoja własność. I nawet swojemu dziecku nie możesz robić krzywdy katoliczko.
mnie zmuszano do udziału w mszach, byłam grzeczna, posłuszna i cicha. i zawsze koszmarnie znudzona i zmarznieta. nic nie rozumiałam z liturgii. dlatego swoich dzieci nie zmuszam do niczego
Jestem protestantką. W naszym kościele dzieci mają szkółkę niedzielną w czasie nabożeństwa dla dorosłych - zamiast religii w szkole. A gdy są ferie albo inna przerwa w zajęciach szkółki, dzieci mają zorganizowane zajęcia plastyczne,żeby się nie nudziły. Dla najmłodszych jest sala zabaw, gdzie dorośli mogą słuchać kazania, a brzdące mają zabawki. I tak jest chyba najlepiej - mamy nie muszą się martwić, że brzdąc w ramach nudów się rozpłacze, a tatusiowe mogą nawet porysować z maluszkiem, jednocześnie nie tracąc kazania. Dlaczego kościół katolicki nie mógłby w podobny sposób zadbać o swoich najmłodszych (może kiedyś) wiernych?
Babcie moga pzrychozdic i dzieci tez wszyscy sie pomieszca w kosciele .Czy babcie rozumieja chyba tak bo wychowaly swoje dzieci i pewnie wnuki tez.Dzieci ida pod oltarz na taka nmauke wiec babcie im w niczym nie pzreszkadzaja.Jak to sie mowi zlej tancownicy przeszkadza rabek u sudnicy tak samo i tobie .
i nie mają z kim zostawić dzieci, których obecność "przeszkadza" innym? Zostawić dzieci na ulicy...?!!!
Jak można pozwoli dzieciom słucha np. o Abrahamie , który aby udowodnic ,że kocha swojego bożka miał zabic swoje dziecko . Ciekawe jak wy katolicy tłumaczycie te rzeczy dzieciom . Załóżmy , że tak było naprawdę . Ciekawe który z was katolickich rodziców wziąłby do ręki nóż i stanął na miejscu Abrahama ze swoim dzieckiem . Przecież ten wasz bożek to jakiś psychopata niedowartościowany , który zabawia się ze swoimi owcami . I na koniec stwierdza : w porzo Abraham , żartowałem , OK już po zabawie. Posłuchajcie co ksiądz na to . Zauważcie jak nie po ludzku tłumaczy tę opowieśc . To jest wasz bóg . Macie jeszcze szanse ale trzeba uruchomic myślenie i wyzwolc się z tej żałosnej mistyfikacji . Trzeba zostac normalnym człowiekiem
Najlepiej jak rodzice nie wychowują swych dzieci, tylko mają PRETENSJE do księży, do nauczycieli, do Kościoła, do szkoły, do wszystkich. Bo po przygotowaniu pedagogicznym jedyne co potrafią, to mieć PRETENSJE
Masz racje to roodzicow tzreba wychowywac a nie tych maluchow.Kiedys bylam w kosciele i matak z maluchem moze 2lataka moze nie mial stoi przy konfesjonale i wali drzwiczkami a luzdie sie ogladaja nie reaguje madra mama.Kilka razy postukalo zobaczyla ze luzdie sie ogladaja wtedy zabralo dziecko i odeszkla w inne miejsce.Kto tu winien a no matka.
Zgadzam się całkowicie!!!
są wrzaski dzieci w kościele.Oczywiście to nie ich wina lecz rozlazłych "rodziców", którym NIE CHCE się upomnieć małego wyjca.Pewnego razu, kiedy to dwójka dzieci -rodzeństwo- prawie rozniosła i zdemolowała boczny ołtarz, jedyna reakcją rodziców na zwróconą im uwagę było stwierdzenie: a co za nogę do kaloryfera mam przywiązać??? Ręce opadają..
No to mamy rozwiazanie jezeli rozdice nei wiedza jakiego s awyznania wiec te biegajace wrzeszczace DZIECI nie wiedza gzdie sa i po co tam sa .
tak nalezy jezeli dziecko wrzeszczy to nie slychac co ksiadz mowi a chyba poszlas po to zeby sluchac no chyba ze poszlas dla rozrywki.
Dzieci są małe, a nie głupie – to motto powinno przyświecać, w pierwszej kolejności, organizatorom mszy (innych spotkań z dziećmi też) oraz opiekunom odpowiedzialnym za najmłodszych. Msza dla dzieci powinna być dla dzieci, a nie dla Dziadków (starszych osób, którzy chętnie w nich uczestniczą, bo krótsza i zabawniejsza, a i na maluchy można popatrzeć, i raczej jest / powinno być wesoło, a coś śmiesznego musi się zdarzyć). Opiekunowie powinni mieć pełną świadomość swojej działalności. Msza powinna być „przygodą / spotkaniem” a nie karą lub wymuszonym rygorami zachowaniem. Prowadźmy nasze pociechy tam gdzie sami chcemy być, a nie popychajmy w miejsca gdzie „musimy?”.
dokładnie. ja pracuje w restauracji hotelowej i często patrzę na owoce bezstresowego wychowania dzieci. sciagane obrusy, stłuczone naczynia to częsty widok, na zwróconą uwagę mamuśka wyjdzie z hotelu z wielkim żalem do świata. ale cóż..nasz klient nasz pan
Bóg uczy tolerancji.... A może Ty poszukaj miejsca bardziej sprzyjającego zadumie - może las, albo góry (tam też jest Bóg)... Tylko tam może Ci przeszkadzać w skupieniu szum wiatru...
Cytat: "To pozwala dziecku nawiązywać relacje z Bogiem i utożsamiać się z wiarą rodziców od małości". Wiekszego idiotyzmu w życiu nie słyszałem. Trzeba naprawde miec poprzestawiane pod kopułką.
Głupku,tu chodzi o to,że ludzie są dziećmi bożymi,bez względu na wiek,pomyśl trochę to naprawdę nie boli
prosze a jeszcze co a ty od czego jestes to twoje dziecko i ty je wychowuj tak zeby nie pzreszkadzalo w kosciele.Mam wnuka ktory nie ma jeszce 2 latek ale nie krzyczy w kosciele tylko sobie spaceruje w kolo mamy i taty.Jak wypuszcza sie dalej na kosciol matka go zawraca .Wychowalam dwoje dzieci one nigdy nie chodzily po kosciele siedzialy stojaly [pzry mnie albo bawily sie przy lawce.
BRAWO! Wreszcie mądry post! Ja jestem mamą 1,5 rocznego chłopca i dokładnie to samo się dzieje. Choć mój Mały ostatnio zawędrował z tatą do pierwszej ławki i ... pozostał całą Msze spokojnie -bo mali ministranci i ksiądz się do niego uśmiechali :) za chwile pewnie mnie ktoś skarci, że mój syn rozpraszał dzieci, no ale cóż, czyż P.B. nie pragnie abyśmy się uśmiechali?
Jak ludzie mają się skupić, skoro jakieś dzieciaki biegają po całym kościele i wrzeszczą jak na placu zabaw? Szkoda, ze księża takich "rozkosznych" rodzinek nie wypraszają.
uwaga podaję miasto: Kórnik pod Poznaniem (może ksiądz przeczyta), na mszę dla dzieci przychodzą same stare babcie, bo im akurat godzina pasuje (11.15). Przychodzę z dziećmi i co widzę: wszystkie mniejsze i większe ławki na przodzie - pozajmowane przez babcie w beretach. Jak wygląda msza? Ksiądz wychodzi do dzieci do nawy głównej i rozmawia z nimi po dziecięcemu. Iniech ktoś mi powie,że te babcie coś z tego mają!!! Przychodzą dla odpękania, bo chyba nie po to żeby posłuchać jak ksiądz mówi "a co to jest?" - "ziareeeenkooo" - dzieci. A co będzie z ziarenka? "rośliiinkaaaaaa" - dzieci. Po czym dzieci wracają usiąść na marmurowe lodowate schody. I na mszy dla dzieci babcie zszokowane latającymi gadającymi dziećmi. A dzieci trzeba przyprowadzać od najmłodszych lat.
Drodzy katolicy, jeśli chcecie tolerancji ze strony ateistów to zacznijcie może sami szanować uczucia ludzi innych wyznań. Jak na razie wszędzie wpychacie się i narzucacie swój światopogląd a zwłaszcza w publicznych szkołach. W szkole moich dzieci jest jakieś 10% uczniów innych wyznań niż katolickie, a pomimo tego wszystkie muszą uczestniczyć dwa razy w roku w apelach ku czci JPII z odmawianiem "zdrowaśki" itp. Ostatnio nieustannie w głównym holu wisi ogromny portret papieża - polaka z kwiatami, a na rozpoczęcie roku jest msza ogłaszana na stronie internetowej szkoły. Na wszystkie ważne uroczystości jest zapraszany katolicki ksiądz proboszcz. Co mam zrobić, gdzie zapisać moje dzieci, które nie są katolikami, żeby nie były nieustannie dyskryminowane, jeśli takie rzeczy się dzieją w publicznej, świeckiej szkole?
Pan Jezus ponoć sam szedł do chrztu a niesion na rękach. Każdy człowiek winien mieć wolną wolę (ponoć).
"Samców" w sukienkach z "Lambda" i Kampanii Przeciw Homofobii.
Piorę mózg nie piorąc. Religa jest bardziej szkodliwa od narkotyków i dostęp do niej powinien być pod nadzorem i reglamentowany. A pod żadnym pozorem nie powinno się dopuścić do kontaktu z nią niewinnych i nieświadomych dzieci.
agenciku rodzic jest od tego zeby wychowywac dziecko nie hodowac tylko wychowywac!
.Ateiści i agnostycy posiadają rozum i empatię, dlatego są dobrymi ludźmi. Wy katolicy nie czynicie zła ze strachu przed karą (jak małe dzieci, które które są posłuszne, bo inaczej dostaną klapsa).
Twoja głupota ateistko też powinna być karana. Nie twoja sprawa, jak wychowuje moje dzieci. Tak jak nie moją, jak Ty wychowujesz swoje.
Widzę, że ktoś nie do końca przeczytał artykuł... Otóż jest, ale nie wszędzie...
wystarczy wejsc na spotkanie religijne innych niz katolickie wyznan chrzescijanskich i zobaczyc ze wszyskie dzieci biora w nich zywy udzial
:) bardzo dobre
chyba sama masz z tym problem...jesli naszym zwierzchnikiem jest papiez to jasne jest i wyznanie.
Jestem za ateizmem . Jest bardziej oczywisty i prosty . Taki przykład . W świecie bez religii dobrzy ludzie czynią dobro a źli zło . Aby dobrzy ludzie czynili zło potrzebna jest religia . ( krucjaty , inkwizycja , prześladowania żydów , tępienie oświecenia (Galileusz) , pedofilia w KK itp.) . Tyle w tym temacie
lika co masz na mysli powoidzenia na pozniej?Tak powinno sie zdiecko wychowywac popieram takie postepowanie rodzica.Dziecko biegajace krzyczace wyprowadza sie na zewnatzr kosciola jezeli jest cieplo.te maluchy i tak nic nie zrozumieja mowa o dzieciach 2 3 i 4 latkach.Nie moze byc tak zeby zdiecko pzreszjadzalo innym w nabozenstwie.
No właśnie a. A teraz włóż ręce grzecznie pod kołderke.
To jeszcze nic - mój kolega, robił kiedyś ankietę - najczęściej wybierano odpowiedź: członek kościoła polsko-katolickiego - ten rzymskokatolicki jakoś im do głowy nie przyszedł...
to co znaczy ze na takiej mszy zdieci maja pelne prawo aby ksiedza ciagac za sutanne i isc do oltarza wchodzic na prezbiterium? Msza to swietosc wiec tzreba uzcyc dziecko ze w kosciele tzreba sie zachowywac godnie ze to nie market.
Na głowie zapomniałem dodać.
A gdzie są msze dla dzieci? Jeżeli już są tzw masze dla dzieci to niczym się nie różnią od zwykłych nabożeństw no i oczywiście dzieci można liczyć na palcach rąk. Są jeszcze parafie gdzie wyraźnie jest określone że o danej godzinie jest masza wyłacznie kierowana do najmłodszych, gdzie nie ma czytania listów od biskupów, nudnych kazań, zawodzących organistów, długich mszy, itp, itd. Niestety zależy to wyłącznie od księży i ich chęci. Pamiętam ze swojej młodości że takie msze trwały ca 30 min, były wzbogacane przez chóry dziecięce, grę na gitarach i innych milej bżąmiących instrumentach. Tak na podsumowanie dowcip podkreślający jakość mszy: Po mszy wracają rodzice z dzieckiem z kościoła i: - ojciec: ale ten ksiądz nudził - matka: a ten organista zawodził - dziecko: a co chcieliście za 1 PLN
jak komuś przeszkadza obecnośc małych dzieci w kościele to iech wybiera msze inne, a nie te przeznaczone dla dzieci. Mnie osobiścia bardzo wkurza na mszy dla dzieci obecność wielkiej ilości starszych ludz. Chcesz skupienia wybieraj mszę przeznaczoną dla siebie. Proste, a żadne dziecko nawet najbardziej ułożone nie jest w stanie w spokoju wysiedzieć na mszy bez żadnych "pomysłów", potrzebuje na to kilka mszy(lub więcej w zależności od dziecka) aby się z wszystkim oswoić.
Może zaczniemy od tego ze nigdzie nie jest napisane ze w kościele musi być cisza. Nie raz uczestniczyłem w mojej rodzinnej parafii w mszy dla dzieci na której ksiądz rozmawiał z nimi jak również śpiewał razem z nimi piosenki religijne przy akompaniamencie gitary i wszyscy byli zadowoleni. Była również msza dla młodzieży na której grał zespół muzyczny z perkusja, gitarami i organami i tez nikt nie narzekał. Może warto wszędzie księży do tego zachęcić bo my nie cieszymy się ze jesteśmy katolikami.Jak wiecie dzieci trzeba czymś zainteresować a nie będą przeszkadzały a my w kościele traktujemy je jak kogoś kto jest gorszy od nas.
nie da się czytać spokojnie niektórych wypowiedzi!!!Człowieku skoro przyszedłeś do kościoła na mszę to skup się na modlitwie a nie na tym co dzieci i inni parafianie w kościele robią. Te Wasze skrzywione "buzie"same mówią za Was na czym w danym momencie się skupiacie.
mam wrażenie, że nie rozumiesz Słowa Bożego.
na msze dla dzieci maja prawo przyjsc dorosli i strasi ludzie.Calego kosciola nie zajmuja dzieci wiec nie opowiadajmy glupot.Rozdic jest od tego zeby nei pozwalac dla dzieci na wszystko bo to jest kosciol a nie plac zabaw czy przedszkole.Jak wychowacie tak bedziecei mieli.Kazdy krzyk wrzask zdiecka pzreszkadza ksiedzu i uczetniczacym w emszy nawet tym rodzicom bo przyszli chyba na msze a nie na rozrywke.
"Znam dzieci tylko pucułowate albo chude. Pucołowate są lepsze" - wolny przekład z fragmentu książki bodaj: "Oliwer Twist".
a indoktrynacja ateizmem ??
Zapraszam wszystkich na mszę św. w parafi Biertułtowskiej o godz. 11.00 w niedziele. Zobaczycie jak może wyglądać msza dla dzieci.
Zabieranie dzieci do kościoła jest formą molestowania psychicznego i powinno byc ścigane przez prokuraturę . Cóż takiego ciekawego o życiu może powiedzie ksiądz ? Np. to , że jak się komuś wyrządzi krzywdę to wystarczy iśc do takiej budki w kościele i powiedziec , że się kogoś skrzywdziło . Ksiądz wysłucha , rozgrzeszy i zaleci wyklepanie kilku zdrowasiek . I PO SPRAWIE . A pokrzywdzony ? Cóż ,miał pecha . Jeszcze jedem cytat z pieśni , których każą sie uczy dzieciom komunijnym " Ciebie On z łowczych obieży wyzuje " To już jest szczyt poezji kościelnej . Ja nie rozumiem o co kaman .
Dziecko może wszystko, dorosły nie może zwrócić mu uwagi, a potem się dziwić, że dzieci się tak zachowują...
moja kuzynka ma 2 lata a kuzyn 5 i zachowują się w kościele bardzo grzecznie:) tak ich wychowuje ciocia:) możecie wierzyć lub nie:) pomimo małego wieku wiedza jak powinni się zachowywać w kościele:)
sa msze dla wszystkich a dzieci rozrabiajace w kosciele to wina rodzicow .Rozdice zapomninaja gdzie sa z dziecmi a w kosciele obowiazuje inna procedura niz w supermarkecie.Kosciol to miejsce swiete dziecko wrzeszczace powinno byc uciszone pzrez rodzicow a nie pozwalac dziecku isc do prezbiterium i ciagac ksiedza za sutanne.
Oczywiście później ich umysły zostaną zmolestowane przez samców w sukienkach i wszystko będzie normalnie!
jakie to szczęscie że są głupsi ode mnie
to samo można zastosować do ateistów, nie branie dziecka do kościoła jest taką samą idoktrynacją jak branie ich,w zdecydowanej większości dzieci dziedziczą przekonania rodziców więc będąc ateistą również "pierzesz mózg" swojemu dziecku, i nie łudź się wolnością wyboru,narzucasz dziecku swoje przekonania
w czasie nabożeństwa rodzinnego jest dla młodzych dzieci szkółka niedzielna (w salce obok kościoła) i wszyscy są zadowoleni; rodzice i starsze dzieci w kościele , a maluchy - na szkółce; tam się bawią, malują, śpiewają i słuchaja opowieści o bogu; czemu w kosciele katolickim jeszcze nikt na to nie wpadł? szkoda
I bardzo mi się to podoba. Dzieci są oczywiście różne, spotykałem czasami, ale raz to przez lata pamiętam, jak dzieci potrafią słuchać. Jedna dziewczynka całą mszę przesiedziała z takim skupieniem i wręcz fascynacją przez całą mszę, że nikt z dorosłych jej chyba nie dorównał. Zresztą sam, jak byłem mały, z zainteresowaniem słuchałem kazań. Teraz mnie troszkę nudzą :)
Widać, że i na mózgu masz prezerwatywę!
Jest krótka,a nie biadolenie 30 min. o Duchu Świętym
A ty gdyby nie wizja piekielnych mąk to byś sobie poswawolił? Przyznaj się. A tak musisz być grzeczny.
u mnie też jest taka msza na 11:00 tylko że w pierwszych ławkach już pół godziny wcześniej siedza stare babcie i mamy z dziećmi nie mają gdzie usiąść. Skoro msza dla dzieci to nie powinno nikomu to przeszkadzać, że maluch spaceruje i sobie śpiewa na mszy a te babcie to zabiłyby wzrokiem za poruszenie się w ławce. Każdy szelest im przeszkadza. Skoro im dzieci przeszkadzają to po co chodzą na msze dla dzieci?
proponuję się zastanowić czy słowo "haniebnie" zostało użyte we właściwym kontekście
A ja chcę się wyciszyć i uduchowić w kościele, słucham każdego słowa liturgii i kazania. Płaczące i dokazujące dzieci przeszkadzają mi bardzo,działają na nerwy. Rozdrażnienie we mnie wzbudzają, przecież to nie są moje dzieci aby ich tu wysłuchiwać. Nie po to przychodzę do kościoła, aby wychodzić rozdrażniona. Miejcie litość, gdzie człowiek ma szukać chwili wytchnienia. Pan Bóg jest wszędzie, w przedszkolu, na placu zabaw. Nie tylko w kościele, jeśli chcecie je do Niego zaprowadzić to idźcie z nimi na spacer, zajmijcie się nimi. Tak będzie lepiej.
Róbta co chceta !
dzieci szkółka niedzielna. Po Słowie Bożym dzieci idą do osobnej salki i tam jest dla nich prowadzona szkółka (śpiewają piosenki religijne, rysują i rozmawiają o Bogu w sposób dla dzieci przystępny). Rodzice i dzieci sami decydują kiedy dziecko jest gotowe żeby uczestniczyć w całym "dorosłym" nabożeństwie. Są też czasem specjalne nabożeństwa rodzinne i wtedy wiadomo że będą tam rodzice z małymi dziećmi, więc jak ktoś chce zadumy i skupienia to się tam raczej nie wybierze. Mnie to rozwiązanie bardzo odpowiada, ciekawe dlaczego katolicy nie zastosują podobnego.
Moje dziecko nigdy nie łaziło po kościele w trakcie mszy. To kwestia wychowania. Kościół to nie plac zabaw. To nie jadalnia dla dzieci, bułeczki, soczki, chrupki. Koszmar. Dla niesfornych, może msza dziecięca, są w każdej parafii. Winni są rodzice, nieodpowiedzialni, idą do kościoła z dzieckiem jak na majówkę, obładowani zabawkami. Z miną na twarzy: patrzcie na mnie, ja przyszłam/em z dzieckiem, jaka to z nas wspaniała rodzina! Nic ich nie obchodzi, że ktoś mszę traktuje z należytym szacunkiem i przychodzi tu po to, co większość nie rozumie.
rzeczy w kościele. Bez przesady.
A mnie osłabia fakt, że nawet na takie msze dla maluchów przychodzą starsze panie, które wyłudzają miejsce do siedzenia. Kiedyś ksiądz napomknął, że to jest MSZA DLA DZIECI i że dorosłych (poza rodzicami z maluchami) zaprasza na inne godziny.
Poleciałes po bandzie jak prostak.
Niech swoje obrzydliwe, pedofilskie łapska trzymają lepiej z dala od dzieci.
Odwrotnie ,skarbie. Biorę odpowiedzialność za zapewnienie spokoju modlącym się i "opanowuję" moje dzieci lub...wychodzę.
Współczujesz mi, bo mam szczęśliwe życie? Wy katolicy jesteście dziwni.
Przykro mi, ale w kościele biegające i zaczepiające dzieci przeszkadzają. Podziel się z mężem, chodźcie z jednym dzieckiem, łatwiej upilnować. Gdy jest wyjątkowo pobudzone, niestety trzeba wyjść.Nie ma uczenia na siłę przez godzinę.Wytrwałości i uśmiechu w wychowywaniu życzę:))
Greko czy rzymsko-katolickiego. Mój mąż jest rachmistrzem i w ankiecie pada pytanie o wyznanie i wtedy pojawia się konsternacja na buziach ankietowanych i uśmiech oraz teksty typu: No wie Pan tu w tym kościele na osiedlu :) Taka jest wiara Polaków...
To Tobie potrzebne jest jakies bostwo, by twrzymac Cie w ryzach? Zlym czlowiekiem jestes...
Ateiści i agnostycy posiadają rozum i empatię, dlatego są dobrymi ludźmi. Wy katolicy nie czynicie zła ze strachu przed karą (jak małe dzieci, które które są posłuszne, bo inaczej dostaną klapsa).
według starego testamentu: oko za oko ząb za ząb......PRZYKRE, acz prawdziwe
Masz problem ze sobą.... idź do psychiatry, lub do psychologa....
Pamiętam , jak moje dziecko miało około 2 lat i wybrałam sie z nim na mszę niedzielną dla dzieci, oczywiście moje dziecko nie usiedziało spokojnie ale po cichu kulało się po podłodze nikomu nie przeszkadzając, przyszła starsza pani, ustąpiłam Jej miejsca, a ona po chwili jak już wygodnie rozsiadła się w ławce zaczęła komentować zachowanie małego, co zrobiłam? Jak głupia wzięłam synka za rączkę i wyszłam z kościoła połykając łzy. Zresztą nasz proboszcz podczas mszy dla dzieci też potrafi zwrócić uwagę, żeby wyprowadzić dziecko, bo przeszkadza.
Ale co sądzić o starszych paniach, które nim jeszcze msza się na dobre skończy, szturmują ku wyjściu, taranując bez pardonu wszystkich stojących na drodze - przeciskanie się, popychanie, popłoch jakby się paliło. Obezwładnia mnie ta dwulicowość - pseudoskupienie w czasie mszy, śpiewy zahaczające o wycie, wypowiadanie kwestii księdza, karcące spojrzenia na innych, a potem ten bieg... Ech
Fajna, trefna wypowiedź!!!!I fajne masz podejście do maluchów- powodzenia na później
To sobie chodźcie, ale nie znęcajcie się nad swoimi dziećmi biorąc je ze sobą.
Jestem za.
Są dzieci grzeczne i bachory, a to wszystko zasługa rodziców.
A dlaczego uważasz, że jak ateista to leniwy? Religia w główce namieszała jak widać już za młodu. I nie jestem ateistą tylko mam dystans do takich spraw. Religia jest prywatną sprawą każdego człowieka a nam nic do tego. W końcu to Bóg dał ludziom wolną wolę.
ja na moich dzieciach wymuszałam grzeczność pod rygorem kar. Nie może być tak aby jeden rozpuszczony przez swojego rodzica malec przeszkadzał całemu kościołowi w skupieniu się na modlitwie.Często przeżywam w kościele haniebną moim zdanie postawę rodziców, którzy zamiast zachęcić swoich dzieci do godnego przebywania w kościele to pozwalają mu na wszystko.
Współczuj swojemu wypranemu mózgowi i dokładaj więcej kasy, bo watykan ociekający złotem bardzo jej potrzebuje.
Rodzice chodzą na msze oddzielnie.
Kościół to instytucja która nienawidzi i tego uczy ludzi.
raczej świr helmud
Kościół uczy nienawiści.
Ja, ja , ja odpowiem... Małe uproszczenie... Ateista - NIE MA BOGA, NIEMA PIEKŁA, NIE MA NIEBA, nie ma wiecznej kary za uczynki... Prosta i łatwa droga do czynienia zła bo jak mnie nie złapią to można mi skoczyć
Po prostu w kościele szerzy się nienawiść do dzieci np.
... ksiądz zrobił plac zabaw, są alejki wokół kościoła żeby można było pospacerować z dzieckiem w wózku, czy też za rączkę. I jest msza na 11h która umownie jest dla dzieci. Kościół nie jest ogrodzony i zamknięty na 4 spusty więc na plac zabaw można przychodzić kiedy się chce. Jest też ładna zieleń wokół kościoła i są ławeczki.
Bardziej martwi mnie to, że często to księża mają problem z zachowaniem dzieci nawet na Mszach odprawianych specjalnie dla maluchów. Nic nie da organizowanie osobnych spotkań, ani nawet "przyzwyczajenie" innych uczestniczących w nabożeństwie osób, jeżeli w prezbiterium pojawi się naburmuszony gość i obdzieliwszy wszystkich wzrokiem mówiącym "i tak wszyscy będziecie potępieni" zacznie monotonny monolog przerywany zerkaniem na zegarek. Dorosłych może to irytować, ale dzielnie wytrzymają godzinę w ławce. Jak reagują dzieci wie każdy. I czasem mam ochotę się do nich przyłączyć...
A będą zakonnice ?
OWSZEM, POKAZAĆ I ŚWIĘCIĆ ALE TEŻ UCZYĆ STOSOWNEGO ZACHOWANIA, POWA ITD. OD MAŁEGO. A SZACUNEK W OBIE STRONY - RODZICE Z DZIECMI TEŻ POWINNI SZANOWAĆ INNYCH!!!! ŻEBY NIE BYŁO SAMA MAM 2 MAŁYCH I TEZ CHODZIMY DO KOŚCIOŁA
Jego po prostu rodzice nie kochali i wyrósł na zboka.
A nie spotkałeś się z dzieckiem, które podchodzi do ciebie, podaje jakąś zabawkę, zaczepia cię a rodzice nie reagują? Czy naprawdę wtedy możesz się wyłączyć i modlić? Może będziesz przez rodziców uznany za niegrzecznego, że nie chcesz pobawić się z ich dzieckiem. Ja nie karcę dzieci, ja karcę rodziców. Niech przychodzą do kościoła z dziećmi, ale niech zwracają na nie uwagę.
Nawet energiczne dziecko, jeśli jest dobrze wychowywane, jeśli wie co mu wolno, a czego nie, zachowa się odpowiednio do sytuacji, w której się znajdzie. Edukacja, edukacja, edukacja - często obeserwuję małe dzieci w Kościele - jedne siedzą grzecznie w ławce z rodzicami całą mszę (można?), inne skutecznie utrudniają skupienie, a ich rodzice mają to gdzieś, bo nie muszą się nimi zajmować. Porażka rodzicielska od małego, niestety.
od kilku lat nie bywam regularnie w kościele ponieważ strasznie nudzi mnie ta forma mszy, czuję się jak na skazaniu (mam odruch ADHD), co tydzień to samo!!! Jak Watykan zmieni sposób odprawiania nabożeństw na bardziej radosny i śpiewny to będę chodzić z moimi malcami na msze, bo dziś nie mam sumienia zmuszać ich i zniechęcać do BOZI!!!
Mam dwoje dzieci. 1,2 roku i 4 lata. Więc jestem w "temacie" W MIARĘ MOŻLIWOŚC WYBIERAM MSZE DLA DZIECI (KROTKIE WIĘC MALUCH SIĘ NIE ZNUDZĄ ZA BARDZO). JEŚLI NIE MA TAKIEJ, STAJĘ NA KOŃCU I STARAM SIĘ KONTROLOWAĆ ZACHOWANIE DZIECI, JESLI ZNUDZĄ SIE ZA BARDZO WYCHODZĘ NA ZEWNĄTRZ, TAM JEST NAGŁOSNIENIE I MOZNA WYSŁUCHAĆ DO KOŃCA. WIADOMO ŻE NIE "USIEDZĄ', ALE KOPANIE STOJĄCYCH OBOK, BIEGANIE PO CAŁYM KOŚCIELE,TO ZA DUZO JAK DLA MNIE. DZIECKO, NAWET MAŁE NALEZY WYCHOWYWAĆ, W TYM PRZEZWYCZAJĄC DO STOSOWNYCH DLA RÓZNYCH SYTUAVJI ZACHOWAŃ.
Prosze Państwo , co wy wypisujecie na ten temat ,czy dzieci powinny brać udział we mszy św., czy nie? krytykujemy ich zachowanie itd... Jeśli od małego dziecka rodzice wychowują w duchu wiary,miłości do Boga i ludzi...to napewno nie ma takiej potrzeby,żeby dzieci wychowywać w kościele ,bądź w innym miejscu publicznym. Mam przykład w swoim domu ,nigdy nie mieliśmy ja i mąż z synami żadnych kłopotów, ani w kościele ,ani gdzie indziej.Nie stosowaliśmy kar cielesnych,ani nie wychowywaliśmy bezstersowo.Wiedzieli co im wolno ,a co nie.Teraz mają jeden ma 25 lat ,a druku 20. Wychowujemy, powtarzam jeszcze raz /powinniśmy być drogowskazem i wzorcem dla swoich dzieci/na całokształt dziecka składa się wiele czynników-nie powinnam tu podawać jakich...,ponieważ każdy rozumny człowiek powinien wiedzieć, o jakie tu chodzi... Proszę Państwo ,ośmieszacie się okropnie swoimi wypowiedziami. Na koniec powiem jeszcze jedno zdanie ,jeśli zakładacie rodzinę to trzeba wiedzieć, że nie żyje się tylko dla siebie ,dla zaspokojenia tylko potrzeb fizycznych ale żeby wydać na świat potomstwo i wychować z godnie z prawem Bożym.W dziesiejszym świecie jest bardzo ciężko, ale po kilku latach, zobaczycie ,że było warto.... Pozdrawiam wszystkich rodziców.Dzieci powinny uczestniczyć we mszy św. razem z rodzicami.
jest taka, że księża mimo wszystko się ciesz z tych dzieci. Chodzi o to, zeby wyrobic w nich nawyk chodzenia do kościoła. Nawet taki rozrabiaka w chwili dawania kasy na tacę jest głaskany po główce, ma wiedzieć, że tak trzeba robić całe życie.
do krytyków smoka opis autentycznego zdarzenia. Autobus a w nim mamuśka z dzieckiem 4-5 lat malec siedząc kopie innych i głośno się zachowuje. Na uwagę innych, żeby go uspokoić jakoś mamuśka mówi, że go wychowuje bezstresowo. Autobus zatrzymuje się na przystanku, wstaje chłopak 9-11 lat, wyciąga gumę z ust i przykleja mamuśce na czole mówiąc "mnie też wychowywano bezstresowo".
Od maleńka to on był bachorem. Do chrztu podawali go na gaflach. a teraz żona daje na boku komu popadnie bo katolicki ptaszek nie staje.
I wychodzą z Was prawdziwi "katolicy". Podstawowe przykazanie to: Kochaj bliźniego swego. A skoro przekszkadzają Wam dzieci, to wara od Kościoła, dewoty... a nie katolicy.
Tak tak, uczcie dzieci od małego płacić na tych gnojów..
Mnie też denerwują biegające i nudzace się dzieci w kościele.Nie potrafię po prostu skupić się na mszy.Jeszcze gorsze są matki nerwowo potrzasajace wózkami aby uspić dziecko.Jaki ma sens przychodzenie do kościoła z małymi dziećmi,przecież nikt na tym nie korzysta,ani znudzone dzieciaki,ani rodzice a przede wszystkim inni wierni,którzy nic nie korzystają z mszy.Przecież siostry zakonne,wzorem supermarketów,mogłyby zorganizować zajęcia dla dzieci na czas mszy,trzeba tylko wyobrazni i chęci.
Wypowiada się tutaj bachor który z pewnością dobrze wychowany nie jest.
Dzieci przeszkadzają czarnuchom w kościele.
Czyżby pedofilskiego duchownego rozpraszały dzieci.
własne zdanie, to dobra rzecz ... na własny użytek +++++++++++++++++++++++
ZAPOMNIALY WOLY JAK BYLY CIELAKAMI! Widac po komentarzach ze paru nie jest jeszcze rodzicami.Pozyjemy zobaczymy jak beda wasze pociechy sie zachowywac! Ale to tak jest ze TOLERANCJA to wielka niewiadoma.Juz Jesus nie byl przykladowym do bölu grzecznym dzieckiem bo co bylo jak go rodzice szukali a on jako 12 letni im sie zgubil i siedzial w swiatyni a starzy odchodzili od zmyslöw gdy go szukali?! KTO JEST BEZ GRZECHU NIECH PIERWSZY RZUCI KAMIENIEM!!!!!!!!!!!
OKRES MIĘDZYWOJENNY ŚLĄSK DZIECKO W KOŚCIELE USIŁUJE ZACHOWYWAĆ SIĘ NIESTOSOWNIE...... I TO JEST OSTATNIA TAKIA PRÓBA W ŻYCIU TEGO DZIECKA BO PO POWROCIE DO DOMECZKU GŁOWA RODZINY OJCIEC W SPOSÓB AŻ NADTO CZYTELNY PRZEMAWIA DO WYOBRAŻNI DZIECKA I PO SPRAWIE TERAZ GROZI ZA TO WIĘZIENIE I POZBAWIENIE PRAW RODZICIELSKICH DAWNIEJ TO BYŁ NIEZASTĄPIONY I BAAARDZO SKUTECZNY ŚRODEK WYCHOWAWCZY
Jesli rodzice z małymi dziećmi stoją na polu, to naprawdę nie ma problemu. Gorzej, gdy wejdą do kościoła i nie wytłumaczą, że to nie pole i nie plac zabaw.
zgadzam się w 100%
jako dorosłe ,na uczestnictwo we mszy powinno sie zasłuzyc ,sami katolicy i ksieza pomniejaszja waznosc tej uroczystosci ,chodzenie od niemowlectwa do koscioła powoduje tylko cos podobnego do odruchu pawłowa ,uzaleznienie a nie swiadoma potrzebe ,KK to mistrz manipulacji niestety
Po ślubie się dowiesz, albo po kolędzie.
Juz teraz wie co to ..czarni ... i sobie kpi z nich jak umie ...hahahah
WITAM, SUPER, ŻE W KOŃCU KTOŚ O TYM NAPISAŁ. JA MAM DWÓJKĘ DZIECI, 2 LETNIĄ CÓRECZKĘ I 4-LETNIEGO SYNKA, DZIECI SĄ BARDZO GRZECZNE, SŁUCHAJĄ, ALE JAK WCHODZĄ DO KOŚCIOŁA, DO "NOWEGO MIEJSCA" SĄ CIEKAWE WSZYSTKIEGO, TŁUMY LUDZI, ŁAWKI, KRZESŁA, OŁTARZ, KSIĄDZ, SZUM, PIEŚNI, DZIECI TEGO NIE ZNAJĄ, WSZYSTKO IM SIĘ PODOBA, WSZYSTKIEGO CHCĄ DOTKNĄĆ - BO JAK WIADOMO DZIECKO UCZY SIĘ TAKŻE PRZEZ DOTYK. LUDZIE OTRZĄŚNIJCIE SIĘ TROCHĘ, TO NIE JEST BEZMYŚLNOŚĆ RODZICÓW CZY ZŁE WYCHOWANIE, TO PO PROSTU NIEZNANY ŚWIAT DZIECKA. I MOŻE W KOŃCU, JAKBY ZACZĘŁY SIĘ WŁAŚNIE POJAWIAĆ W KOŚCIOŁACH TAKIE MSZE DLA MALUCHÓW, WSZYSTKO BYŁOBY INACZEJ. NIE TYLKO DOROŚLI MAJĄ PRAWO PRZYCHODZIĆ DO KOŚCIOŁA, TO WŁAŚNIE DZIECI POWINNY BYĆ W NIM NAJWAŻNIEJSZE. MOŻE PROSZĘ WRÓCIĆ DO SŁÓW PAPIEŻA, DLA KTÓREGO DZIECI SĄ CUDEM BOŻYM!!!
KK to nic innego jak NUDNY TEATRZYK ! Politycznie poprawnie jest w farbie na desce dopatrywać się [w zadumie] Boga. KRÓL JEST NAGI !
A może zamiast wymagać od innych sami się dostosujmy. Jeżeli nie odpowiada mi zachowanie dzieci w kościele mogę pójść na mszę o 6.00 lub o 18-tej. Jeśli chcemy wychować dzieci w chrześcijańskiej wierze należy mu pokazać, że rodzina razem święci niedziele.
co za głupota. moze dawac mu wybór czy ma jesc warzywa czy lody? dziecko wybierze to co najłatwiejsze i najprzyjemniejsze. mnie nie pytano czy chce isc do koscioła i bardzo sie ciesze bo dzis byłabym leniwym ateistą któremu nie chciało sie siedziec w kosciele wiec z wygody nie wierzy.
"Tylko maluchom nie nudziło się w czasie kazania stale mieli coś do roboty.."
Bardzo dobry pomysł. Dodajmy jeszcze: - zakaz chodzenia do szkoły, - zakaz mycia zębów, - zakaz ograniczania dostępu do słodyczy, - zakaz ograniczania dostępu do komputera i tv, przecież o wszystkim dziecko może samo zdecydować gdy dorośnie, czego i tobie życzę.
nie rażą mnie rozbiegane w kościele dzieci. Razi mnie, kiedy rodzice z zaciętą miną każą im stać w miejscu, albo szarpią za rękę
popieram ,wychowanie przez przykład dobrego zycia a religia swiadomie jako dorosły
moje dziecko jakos do bahorow sie nie zalicza ale czasem z nudow ma ochote pobrykac no coz do bycia cierpliwym ma jeszcze czas a dzieci to szczere male osobki a takimi tekstami oznajmiasz ze nie masz dzieci a jak masz to pewnie ostra dyscyplina z reka na czele. co do restauraji jakos chodzimy z mezem z nasza dwojka i nie narzekamy dzieci maja swoje krzeselka maja zabawki i osobne menu z przeroznymi daniami w zabawnym stylu trzeba dziecko zrozumiec a nie traktowac jak psa byle je wytresowac
super ;)))
No dobrze,tyle pisze się o dzieciach a gdzie starsi ludzie.Oni też kaszlą, prychają,, głośno spiewają ,niejednokrotnie przeciagają(fałszują).Czy oni też nie powinni przychodzić na msze?Albo na oddzielne?Przeciez Kościół jest dla ludzi i każdy ma prawo przyjsc do niego.Tylko my ludzie(oczywiście nie wszyscy)lubimy interesować się wszyskim innym a nie tym czym akurat powinnismy.
No , jakie to szczęście? Opisz odkładnie, bo nie wiem.
SMOKU DZIECI TO NIE BACHORY.MAM DOROSLE DZIECI OD 13-22LAT, ALE ZAWSZE W KOSCIELE BYLY GRZWCZNE.MYSLE, ZE TAKIE BEZSTRESOWE WYCHOWYWANIE I POZWALANIE NA WSZYSTKO JUZ ODBIJA SIE NA NASZYM SPOLECZENSTWIE.
Samo określenie dziecka " bachorem " kwalifikuje cie już do grona idiotów i bardzo mi przykro że miałeś trudne dzieciństwo , nikt cię nie lubił i pewnie dręczyłeś muszki .
a ja Ci po prostu współczuję, bo nie ma z czego się cieszyć...............
Mnie w dzieciństwie również "pozwalano" przychodzić na msze. Skończyło się tym, że jak tylko mogłem już sam stanowić o sobie, moja noga nie stanęła w kościele przez ok. 10 lat. Interesowały mnie wszystkie inny wyznania, tylko nie katolicyzm. Śmiało, zróbcie to samo swoim dzieciakom. Dla dziecka godzina w kościele trwa całą wieczność. Cała wieczność nudy, nadęcia i nonsensu.
Rodziców z małymi dziećmi to najlepiej nigdzie nie wpuszczać tak? Bo ich pociechy uprzykrzają innym życie swoją energią? W domu nie da się wszystkiego nauczyć, jak rodzice nie będę chodzić z swoimi dziećmi do kina, kawiarni czy na msze to takie dzieci nigdy nie nauczą się jak powinny się zahowywać w miejscach publicznych. Wszyscy oburzeni i krytykujący rodziców małych dzieci chyba zapomnieli że kiedyś sami byli takimi dziećmi a szkoda.I pryska czar chrześcijańskiej wyrozumiałości dla bliźnich.....
Myślę, że ma podobne prawo, żeby mieć własne zdanie, jak ty... Również z całym szacunkiem...
Dokładnie tak!
chwila, chwila. z tego co wiem, to w każdym kościele są specjalne msze dla dzieci. np. u nas o godz. 11:30 jest taka msza. Jeśli komuś się nie podoba, jeśli dzieci mu przeszkadzają, to niech nie przychodzi. Strasznie mnie denerwują te babcie i inne "dystyngowane" małżeństwa, ubrane na świątecznie, które prychają, wzdychają, kręcą głowami, mlaskają, kiedy dzieci biegają po kościele. To jest msza DLA DZIECI, więc dzieci mają prawo w niej uczestniczyć. a reszta niech sobie idzie na 8, 10 czy jeszcze inną godzinę.
...iście KATOLICKIE podejście boskich księży i żarliwych chrześcijan z pierwszych ław kościelnych
Oczywiście - dzieci można zabierać na mszę... Akurat moja parafia jest spora i bardzo znana, pojawia się więc wielu pielgrzymów. Zatem obecność dzieci na mszy to normalka (i bogaty materiał do porównań i analiz). Co chyba oczywiste - dzieci są różne: - Są takie (nawet malutkie), które cichutko wytrzymają całą mszę. Widziałam już i berbecia kilkumiesięcznego, który przez całą mszę zachowywał się jak aniołek (może większość przespał?...), i 2-3 latki, które przez całą mszę siedziały cichutko, obserwując księdza, ludzi, ewentualnie obrazy - oczywiście czasem wychodząc z ławki, ale nie biegając po kościele z tupotem stada koni... Czasami zamieniając parę uwag z rodzicami - ale nie przez cały czas i nie na cały regulator... Wtedy nie ma problemu i dyskusji... - Są egzemplarze bardziej kręcone, które po prostu fizycznie nie wytrzymają całej godziny spokojnie. Wtedy chyba lepszym rozwiązaniem jest zajęcie jego uwagi (pokazać obrazy, cichutko wytłumaczyć, o co chodzi - ale bez przesady, bo miałam już przyjemność siedzieć w ławce z panią, która przez pół mszy rozmawiała z dzieckiem tak głośno, że zagłuszała księdza; dodam, że dla odmiany dziecka prawie nie było słychać - tylko mamusię... ;-) ) A jak się nie da - to można po prostu wyjść przed kościół (zwłaszcza latem), pospacerować "w zasięgu słuchu" (kościoły mają często nagłośnienie na zewnątrz, a jak jest ciepło - drzwi często pozostają otwarte, więc mamusia nie "traci" mszy). Nie ma co dzieciaka męczyć i trzymać całą mszę w jednym miejscu, jeśli się on do tego nie nadaje. - Natomiast sytuacje, kiedy dzieciak biega (z głośnym tupaniem) po całym kościele, głośno gadając, krzycząc czy śpiewając, a rodzice nie reagują (albo udają, że to nie ich dziecko, taki numer też już raz widziałam: rodzice "przyznali się" do dziecka - na oko 3-4 letniego - dopiero, jak po zakończeniu mszy większość ludzi już wyszła z kościoła - chyba było im wstyd...) - UWAŻAM ZA SKANDAL. I koniec. A na zwrócenie uwagi taka mamuśka tłumaczy, że ona wychowuje dziecko bezstresowo. Normalnie tylko dać w tyłek (Nie, nie dziecku - mamusi. Tak, wiem, to nie po chrześcijańsku... Trudno, i tak mam ochotę. Aczkolwiek jeszcze nigdy nie przylałam - ale zawsze może być ten pierwszy raz). Albo tekst, że to tylko dziecko (jakie dziecko - bachor niewychowany i rozwydrzony!). No sorry - jakieś zasady zachowania obowiązują!
właśnie, też zauważam zorganizowaną nagonkę na KK. Dajcie nam spokój "ateiści". Zastosujcie "róbta , co chceta" do katoli. bo my chcemy chodzić do kościoła
Moj ksiądz proboszcz-dzieci w kościele i ich zachowanie-to ich modlitwa.
brak wychowania od poczatku...masakra
A szczytem wszystkiego są zalegające we wszystkich ławkach DEWOTKI na mszy DZIECIĘCEJ, które prawią umoralniające uwagi na temat wychowania dzieci. Proponuje zwrócić uwagę na inne wyznania, gdzie zabawa i śpiew jest MODLITWĄ:) Pozdr.
Całkowita racja. Najczęściej szumnie nazwana "msza dla dzieci" ogranicza się do śpiewającej dziecięcej scholki. A gdzie praca księdza? Gdzie kazanie dla dzieci? Gdzie modlitwa wiernych z dziećmi? Ano niestety - kilka prostych słów dla dzieci to o wiele trudniejsza praca niż przeczytanie dorosłym wielu mądrych słów z katechizmu kościoła katolickiego. A prawda jest taka, że to o dzieci właśnie kościół powinien dbać, bo to dzięki nim księża na stare lata będą mieć utrzymanie. Ciekawe kiedy to zrozumieją... Chyba wtedy, gdy zacznie im brakować na chleb.
Chłopie opanuj się, masz jakąś manię prześladowczą.
do Kościoła chodzi się podobno pomodlić, a rodzice z dziećmi przeważnie stoją na polu, więc wejdź egoisto jeden z drugim do kościoła i módl się. Zawsze mówiłem że najgorszy naród do katolicki, bije z Was tyle nienawiści że brak słów.
Msza nie powinna być tylko dla dorosłych ale to nie znaczy , że należy do kościoła zabierać już kilkunastomiesięczne maluchy. Mnie nie przeszkadza obecność dzieci w kościele tylko ich najczęściej niestosowne zachowanie, które jest wynikiem braku opieki ze strony rodziców. Nie można pozwalać dzieciom na bieganie między wiernymi, przepychanie się, deptanie po nogach i rękach w czasie klęczenia i modlitwy, krzyki i głośne rozmowy. Stoicki spokój rodziców jest godny lepszej sprawy . Czasem wręcz udają zatopionych w modlitwie i nie słyszących niczego obok. Zaobserwowałam również młodych rodziców( mieszkam tuż obok kościoła ) , którzy nie wchodzą do kościoła tylko stoją przed wejściem i w trakcie mszy zajmują się tylko swoim maleństwem , karmią, poją, przewijają . Z modlitwą nie ma to nic wspólnego. Dziecko można "oswajać" z kościołem nie koniecznie zabierając od razu na całą mszę . Swoja córkę zaczęliśmy zabierać do kościoła stopniowo, w trakcie różnych świąt chodziła z nami na krótko: ze święconką , do grobu, w Boże Narodzenie , na mszę dopiero gdy miała 4-5 latek i to tylko na msze dla dzieci . W niektórych parafiach są takie krótsze i bardziej dostosowane do "wytrzymałości" maluchów. Teraz jest dorosłą kobietą, mężatką i wiem , że takie wychowanie niczego nie zepsuło, nie zagubiło jej wiary, wręcz przeciwnie , jej wiara jest coraz głębsza.
Ale spokojne!
Jeśli chcesz je wychować po katolicku to i owszem masz całkowitą racje , ale jeśli mają z nich być chrześcijanie i do tego normalnie myślący ludzie to zdecydowanie nie.
Współczucia, napraw se mózg.
nie ateista, tylko egoista :-D
Nawet ortografii brak, a gdzie szukać wychowania ...
no właśnie nie tedy droga nie należy mylić bezstresowego wychowywania z próbą zaradzenia nudzie, które dopada małe dzieci przeciętnie po 15 minutach bezruchu. Posadzę cię na wykładzie o życiu mrówek olbrzymek w języku suachili , którego zapewne nie rozumiesz to zobaczymy jak się zaczniesz zachowywać po 15 minutach
Brak wychowania, przechodzi niestety z rodziców na dzieci.Zarówno ja jak i dzieci w mojej rodzinie byliśmy kiedyś mali ale nikt z nas nie biegał, krzyczał po kościele, grał w piłkę lub jadł przez całą mszę!!!Byliśmy po prostu przygotowani - wychowani.
nie bardzo rozumiem - to rodzice puszczają małego dzieciaka samopas po kościele? są w stanie w ogóle skupić się na mszy wodząc non stop wzrokiem za potomkiem? kościół to w końcu nie plac zabaw z atestami...
50 minut w ciszy, siedząc w jednym miejscu. U nas dzieci przychodzą na mszę dla dzieci, jest ich wtedy pełen kościół i msza prowadzona jest trochę inaczej, bardziej na luzie. Kiedyś pewien maluch zapędził się do ołtarza stanął przy księdzu i próbował go zaczepiać. Proboszcz wziął dzieciaka na ręce i przez kilka minut odprawiał z nim mszę. Kiedyś jakiś 3-4 letni chłopczyk w trakcie kazania wypalił na cały głos: niech on już skończy, nudzi mi się. Na co ksiądz: dobrze, zaraz będzie koniec :), :). Oczywiście inaczej sytuacja wygląda na mszach wieczornych na przykład, podczas których starsze panie potrafią wzrokiem zabić jak dziecko głośniej się odezwie-zupełnie jakby nie rozumiały, że dziecko to tylko dziecko, że grzeczność owszem, ale jak ze wszystkim wszystkiego musi się nauczyć, nawet wytrzymywania w ciszy 50 minut mszy.
a co to znaczy dobrze wychowane - czy to może taki mały konformista - no po prostu strach się bać
pokój do zabaw na czas, kiedy rodzice siedzą na mszy ... siostrzyczki zakonne miałyby jakieś zajęcie +++++++++++++++++++++++
to faktycznie szczęście, bo będzie mniej ateistów ;) +++++++++++++++++++++++++++++
gorzej, kiedy faktycznie robi ... +++++++++++++++++++++
twoja mama, z całym szacunkiem, nie ma tutaj nic do gadania ... ++++++++++++++++++++++++++
fajna teoria, szkoda tylko, że w praktyce nie zawsze sie sprawdza ... każde dziecko jest inne i nie nad kazdym da sie do końca zapanować ... dużo zależy od jego temperamentu ++++++++++++++++++++++
Popieram, dziecko biegające po kościele to jakiś koszmar. Rozumiem, że 4 - 5 latek się nudzi, ale powinien już się uczyć, że nie wszystko mu wolno.
Jeżeli dziecko nie umie się zachować odpowiednio to rodzice powinni wyjść z nim z kościoła i tyle.Kościół to nie plac zabaw. Ludzie nie przychodzą tam żeby oglądać rozbrykanego smarkacza.Nawiasem mówiąc rodzicom takiego dziecka tez należy się parę ostrych słów.
...podobno kiedyś taki "rozkoszny" berbeć zobaczył podczas mszy księdza spowiadającego wiernych w konfesjonale i wypalił na cały głos: "Robiś kupe???"...
jeżeli dzieci przeszkadzają ci w modlitwie, to nie przychodź do kościoła ... wystarczy, że zastosujesz się do słów Pana: 6. Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie. (Mat. 6:6) ++++++++++++++++++
Nie jest mozliwe aby male dziecko skupilo sie na czyms dluzej niz pare minut, zas msza trwa 60min.
główna katolicka doktryna :) a rodzic który "puszcza" dziecko na te seanse jest wyjątkowym debilem sadystą.
Uważam, że większość księży i parafii nie potrafi przyciągnąć maluchów do kościoła. W każdym kościele powinny być specjalne msze św. dla przedszkolaków. Msze dla dzieci to zdecydowanie za mało, ponieważ są to zazwyczaj msze dla dzieci starszych, chodzących do szkoły, przygotowujących się do pierwszej komunii świętej. Efekt jest taki, że od malucha dzieciom kościół kojarzy się z nudą, godziną męki i czasem straconym. To potem przekłada się na stosunek do religii w późniejszym okresie, niechęć do chodzenia do kościoła się pogłębia. Rozmawiałem z księdzem z mojej parafii na ten temat, pokiwał głową z uwagą, ale nic się nie zmieniło. Szkoda... rozumiem, że przygotowanie mszy św. dla maluchów wymaga doskonałego przygotowania również pedagogicznego, nie każdy ksiądz sobie z tym poradzi, ale apeluje do duchownych - nie zostawiajcie przedszkolaków, chyba nikt nie ma wątpliwości, że katecheza w przedzkolu, wychowanie w wierze przez rodziców, dziadków, to trochę za mało. Efektem będą puste kościoły i w najlepszym razie postawa "jestem wierzący ale niepraktykujący". Pozdrawiam RP
Ciekawy jestem kto z tych katolickich rodziców wspomina dziecku, że są inne religie, że mamy wolność wyboru religii (o ile chcemy w coś wierzyć - niestety nie raz słyszałem co jest wart człowiek który w nic nie wierzy). Mi nigdy nie przeszkadzały krzyki czy wrzaski dzieci, to tylko dzieci, pełne energii i ciekawe świata :)
człowieku ty chyba nie masz dzieci! Albo g.. miałeś z wychowaniem do czynienia!!! Co najmniej 50 % dzieci jest energicznych i na pewno nie są bachorami.A może ty masz jakiś kompleks wyrośniętego bachora?
rodzice co na to pozwalają PORAŻKA
Powinna być karana.
nikt nie slucha, nie analizuje, nie realizuje...perpetum mobbile, a dzieci stanowia oprawe , ktora denerwuje tych niemogacych sie skupic.
jw
Po owocach ich poznacie.
Ale nie ma "pozwólcie dzieciom wrzeszczeć i przeszkadzać innym w modlitwie". Jak najbardziej, niech rodzice przychodzą z dziećmi do kościoła, ale w momencie, gdy dziecko jest znudzone i po prostu przeszkadza innym, należy z nim wyjść przed kościół. Najczęściej działa nagłośnienie i rodzice mogą tam się modlić, a dziecko bawi się bez zaprzątania uwagi innych.
Jak powiedziała moja mama w takiej sytuacji - "dzieciom - tak, rozwydrzonym bachorom - nie!!!"
i używam prezerwatyw :)
Nie mam tu pretensji do małych dzieci za ich zachowanie w trakcie mszy.Taki trzy, czterolatek po prostu się nudzi.Najgorsi są rodzice którzy wogóle nie zwracają uwagi na to co dziecko w tym czasie robi.Ja przychodząc do kościoła chcę się skupić i wyciszyć a nie być rozpraszany przez biegające i hałasujące dzieci.Mnie to osobiście przeszkadza.Kościół to nie plac zabaw.
gdy dziecko pyta księdza siedzącego w konfesjonale: - Robisz kupę?
rozbrajają :) I pamiętajcie, że Jezus nakazywał, by nie zabraniać tym najmłodszym przychodzenia do niego.
małe dziecko nigdzie nie przychodzi samo - jego obecność w jakimś miejscu to decyzja (mniej lub bardziej odpowiedzialnych)dorosłych. w moim przekonaniu rodzice mogą w tym konkretnym przypadku wymieniać się opieką nad maluchem (jeśli wiedzą, że dziecko jest niesforne, ciekawskie i trudne do okiełznania) i na mszę przychodzić pojedynczo. pamietam koszmarne wakacje, gdy przez cieniutką ścianę sąsiadowaliśmy z młodą mamą, kilkumiesięcznym maluchem i parą dziadków jako pomocników. dziecko noc w noc odwalało min. półgodzinny "koncert" budząc wszystkich dookoła. po drugiej (czy trzeciej) kolejnej nocy zapytałam młodą mamę czy aby nie jest chore i usłyszałam, że "dziecko jest zdrowe jak rybka tylko tak ma, że sobie w nocy musi popłakać" ... od tamtego urlopu na wakacje jeżdżę upewniwszy się, że na moim turnusie nie będzie tak małych dzieci.
Te przesadnie grzeczne i spokojne prawdopodobnie są dotkliwie bite za najdrobniejsze nieposłuszeństwo.
Zachowanie takiego bachora,to wizytówka pracy wychowawczej rodziców.
Zgadzam się; źle wychowywane (podkreślam: wychowywane, a nie wychowane)dziecko wszędzie będzie sprawiało kłopot. Kościół, przychodnia, sklep, plac zabaw (tak, nawet plac zabaw), restauracja, środki komunikacji. Ale to wina tylko i wyłącznie rodziców.
od paru lat unikam mszy nie Kościoła, gdyż spotkałem się wielokrotnie z ostracyzmem ze strony parafian, którzy nie mogli znieść zachowania mojego niepełnosprawnego syna - autysty. Ksiądz po kolędzie nie był lepszy, kiedy zorientował się że w domu jest dziecko niepełnosprawne unikał go jak dżumy
a weź bezstresowo wychowuj, np: klaps w miejscu publicznym to powiedzą że się znęcasz...
he he faktycznie dobrze wychowane dziecko objawia się staniem grzecznym, odpowiadaniem tylko jak je zapytają, biega tylko w miejscach wyznaczonych a i czyta w wieku lat 3 by wzbudzić ogólny zachwyt dorosłych.... oczywiście jest czyściutkie i nieusmarkane ... pozdrawiam wszystkich którzy "kradli" ziemniaki z pola i piekli je w ognisku mając mniej niż 8 lat a mimo to wyrośli na porządnych ludzi
A może to dobrze z pozoru wychowane dziecko jest w domu zastraszane albo bite pod byle pretekstem. Siedzi cichutko w kościele bo w domu tatuś wytłumaczy mu ręcznie jak powinien się zachować. Moja 14 miesięczna córka ma już dość bycia w kościele zanim rozpocznie się msza. Jak się chwile pokreci i pospaceruje gdzie chce i robi sie zbyt głośna to po prostu idziemy na zewnątrz tam sobie rysuje po ziemi połapie robaczki, i godzinka zleci i tacie i córce.
Popieram, dzieciaka można wziąć ze sobą WSZĘDZIE pod warunkiem, że się w miarę poprawnie zachowuje. Np. biegający tam i siam mały człowieczek w restauracji, w której kelnerzy noszący gorące dania najnormalniej go nie widzą (bo dzieciaka zasłaniają im niesione talerze) powoduje u mnie stres - chyba mam większą wyobraźnie od rodziców dziecka i jednak bardziej mi na nim zależy ;)
Dzieci muszą przychodzić na mszę św., jeśli rodzice chcą je wychować po katolicku. Ale rodzice też muszą reagować, jeśli dzieci przekraczają wszelkie normy zachowania. Chodzą po ołtarzach bocznych, ściągają z nich przykrycia, tupią stając w ławce, bawią się z innymi dziećmi jak na podwórku. A rodzice cieszą się, jakie to rozgarnięte dziecko, i nie interweniują.Jak się im zwróci uwage, obrażają się.
MSZY.
my w miarę możliwości jeździmy z naszymi dziećmi na mszę dla przedszkolaków (w naszej parafii o takie dzieci niestety nikt się nie troszczy). Msza odbywa się w małej kaplicy, przy ogromnym ołtarzu wokół którego wszyscy stoją, a przede wszystkim dzieci. Dzieci mają tam swobodę, ale wiadomo, ze jak ktoś za bardzo rozrabia to trzeba go uspokoić lub też wyjść na chwilę. Mszę odprawia świetny kapucyn, bardzo charyzmatyczny i mający bardzo fajne podejście do dzieci. Kazania są w formie rozmów z dziećmi i są krótkie. Nawet do nas dorosłych bardziej przemawiają niż te wydumane za bardzo na innych mszach.
Dla katolików wiernych Tradycji, wiadomo ohyda.
w jednym z kościołów w mieście z dopiskiem Podlaski na lubelszczyźnie, ksiądz bezpardonowo dość aroganckim tonem zwracał uwagę dzieciom. Wystarczyło to dziecku na dłużej , bo potem nie chciało chodzić do kościoła.
tak zwane bezstresowe wychowanie nie tylko do kościoła ale również do szkoły i na ulice.Wszystko mogące gówniarze panoszą się tam do woli.Jeśli czegoś się im zabroni wówczas są szalenie zdziwione i wpadają szaleńczy amok.Nie tędy droga.
Jaką "dziecią"?
DLA DZIECKA JAK TEATR KOŚCIELNY GRAJĄCY TO SAMO?
a ja smoka rozumiem, nie po to się przychodzi do kościoła czy kawiarni żeby wysłuchiwać tupania, krzyku itp Dobrze wypowiedziała się w artykule matka szesnastomiesięcznego synka - wie iż on nie wysiedzi spokojnie więc go nie zabiera, jeśli człowiek przewiduje iż dziecko będzie grzeczne to jasne czemu nie, ale dla mnie to też jest uciążliwe takie zachowanie małych dzieci.
Brak indoktrynacji = bardziej świadome społeczeństwo. Niech człowiek zacznie chodzić do kościoła bo czuje, że chce, a nie dlatego, że rodzice kazali.
nie wiem o co te żale,że szarpał za sutannę, przecież nie miał jej na gumce
ma rację. dobrze wychowanego dzieciaka ze swieca szukac. Niestety.
i tyle w tym temacie
Prawda o świecie nie jest łatwa do przyjęcia, bo nasza duma ludzka nie pozwala nam przyznać się nawet przed samym sobą do tego, że być może przez całe życie żyliśmy w błędzie. Wyzwoliłem się z błędu i dlatego ostrzegam przed niebezpieczeństwem piekła. http://tradycja-2007.blog.onet.pl/
co im wolno a co nie, od najmłodszych lat.Dobrze wychowane dziecko widać z daleka tak samo jak to, które o wychowaniu nie ma pojęcia!!!
a Ty Smoku od maleńkosci byles grzeczniutki, poukladany i pokorny? no cóz pozostaje tylko wspolczuć Ci braku dziecinstwa
teraz zacznie sie pozorowana dyskusja,ktora zdominuje forum.Będą się wypowiadać "mądrzy w temacie przeciwko innym"madrym" i beda się pochylać w "trosce"nad zasciankowościa Polski,ciemnogrodem itp,itp.Oczywiście płatni "madrzy",po to ,zeby dokopać KK i katolikom.Jak zreszta każdego dnia,bo nie ma dnia,bez artykułu,blogu przeciwko KK.I pewne jest,ze przeciwko tej dyskryminacji nie wystapi żaden rzecznik,stowarzyszenie,organizacje,fundacje.Jak to jest??-ano za to nie płacą.
bachor to rzecz straszna w różnych miejscach publicznych. Podobny do opisanego bachora kościelnego występuje również jako odmiana kawiarniano-restauracyjna. Zgroza !!!
Uważam,że msza jest nie tylko dla dorosłych. : Owszem: można iść z dzieckiem do kościoła[jak najbardziej].Dziecko powinno się zapoznawać z religią od małego, ale jeżeli dziecko biega po kościele i 'szaleje'- to co zrobić??Ono jeszcze nie wie co to powaga podczas mszy św. ... można tłumaczyć.. (jeżeli dziecko za mocno 'rozrabia' w kościele to albo nie prowadzić go tam, albo się zajmować .. ! )
moim zdaniem mza nie jest tylko dla dorosłych akurat w moim kościele istnieje coś takiego jak masza dla dzieci na 11.30 gdzie ksiądz mówi kazania w prościejszym wydaniu, które dzieci z łatwością zrozumieją, a po kazaniu zadaje im pytania czy zgadzają się z tym o czym w nim mowa czy nie...ale każdy kościół i ksiądz są inni....kościół rzymsko-katolicji
choć przyznam ,że w kościele ewangelicko-augsburskim kwestie opieki nad dziećmi w trakcie nabożeństwa są rozwiązywane w sposób należyty i zgodny z sugestiami internautów . W małych salkach katechetycznych równolegle do nabożeństw dla dorosłych odbywają się zajęcia dla dzieci