Menel też człowiek

2011-04-14 20:06:22 Marcin Turkot

Do Himeko podszedł żebrak. Poprosił o 50 gr na bułki, więc mu je dała. Usłyszała na to: "Tylko tyle? A więcej się nie da?!". "Myślałam, że padnę tak, jak stałam" - pisze internautka, komentując debatę pt. "Wybredny menel". Jednak większość jej uczestników w podobnych sytuacjach, kiedy daje coś żebrakowi, spotyka się z wylewnymi podziękowaniami.

Dla internautów debata stała się przyczynkiem do rozważań o tym, kto zasługuje na miano menela, jakim potocznie określa się ludzi z marginesu społecznego. "Czy menelem powinienem nazwać pijaka, który prosi o kilka groszy na procenty?" - pisał brux. "Jak nazwać zatem zadbanego osobnika, który w sobotni wieczór baluje tak mocno, że w nocnym busie wiesza się na współpasażerach, a na każdym zakręcie mało nie wypadnie przez uchylone okno?" - pyta bloger.

Upadek

Zygmunt miał wszystko - żonę, pracę, mieszkanie (oczywiście na kredyt). Ale żona odeszła do innego, z pracy został zwolniony, u drzwi pojawili się windykatorzy, komornik zabrał mieszkanie. Rodziny nie miał. Większość majątku poszła na spłatę długów. Resztę zapakował do solidnej torby i poszedł do noclegowni.

W biedę może popaść każdy - przez splot niekorzystnych okoliczności, złą wolę ludzi, załamanie nerwowe spowodowane wstrząsem psychicznym. Nie każdy daje sobie z tym radę, wielu pada ofiarą wykluczenia ze społeczeństwa. Czasami dużą rolę odgrywają w tym używki, jak w przypadku brata darii, który po śmierci ich matki, by stłumić żal po jej stracie, rozpił się i zaczął brać narkotyki. "Nie starczało mu pieniędzy z pracy, zdarzało się, że kradł jedzenie. Dziś jest zniszczonym, doświadczonym przez życie facetem z WZW typu C". Obecnie ma on co prawda mieszkanie, ale wyposażone w rzeczy znalezione na śmietniku.

Mężczyzna, klęczący z kubkiem na drobniaki na zalanej deszczem ulicy, wydał się blogerce W innym świecie znajomy. Później odnalazła go na starych rodzinnych fotografiach. "Miał takie cudowne życie... żonę, dwie córki, dobrą pracę... i nagle wszystko się skończyło".

Na ulicy

By zabić czas, Zygmunt chodzi po mieście. Kiedy zgłodnieje, prosi o kilka groszy na bułkę. Na początku był trochę zażenowany, potem jednak przełamał się - ssanie w żołądku było najlepszą motywacją. Czasem ludzie go ignorują. Często słyszy odmowę: "Pewnie na wino zbierasz", albo "Nie mam drobnych". Niekiedy ktoś da złotówkę czy dwie. Bardzo rzadko ktoś podzieli się kanapką lub drożdżówką, a raz jakaś kobieta wzięła go do sklepu, kupiła bułki i jakiś pasztet. To był najlepszy pasztet, jaki kiedykolwiek jadł.

Wiele z osób, które chcą pomóc żebrzącym, obawia się, w jakim celu zostaną wykorzystane dane przez nich pieniądze - wielu żebraków od pełnego żołądka woli stan upojenia alkoholowego. Blogerka mllf widziała, jak żebrak wszedł z otrzymaną pięciozłotówką do piekarni, a gdy ofiarodawca wsiadł do autobusu - "myk-myk na drugą stronę do monopolowego".

Przeczytaj także:
Jak pomagać, żeby nie zaszkodzić?
Jak radzisz sobie z natrętnymi menelami? Porozmawiaj na czacie

 

 

{strona}

Wręczenie bułki, bochenka chleba czy czekolady jest dobrym sposobem na to, by odróżnić naprawdę potrzebujących od tych, którzy z żebrania uczynili wygodny sposób na finansowanie nałogu. Ktoś, kto naprawdę jest głodny, "choćby żebrał na działkę i tak weźmie jedzenie i podziękuje" - uważa brux. Wspomina też, jak jego znajoma "dokarmiała pewnego żebraka-narkomana - kupowała mu bułki, robiła w domu kanapki - ale nigdy nie dawała mu pieniędzy. Sam poprosił, żeby nie dawała mu gotówki, bo zamiast zjeść, da sobie w kanał".

Blogerka W innym świecie nigdy nie daje proszącym pieniędzy. Każdego pyta, na co zbiera. Jeśli odpowiada, że na jedzenie, po prostu idzie i mu je kupuje. Jej postawa jednak nie zawsze spotyka się z akceptacją "porządnych ludzi". Pewnego dnia, kiedy była z dwojgiem znajomych w barze na obiedzie, w drzwiach pojawił się biedak i zaczął krążyć wśród klientów. Większość go ignorowała. W końcu podszedł do jej stolika. Kiedy internautka usłyszała, że prosi o jedzenie, po prostu wstała, by pójść do sklepu. Jedna z towarzyszących jej osób na taką chęć pomocy spojrzała z dezaprobatą, jakby chciała powiedzieć "Co robisz? Siadaj!". Bochenek chleba, margaryna i ser topiony kosztowały blogerkę 7,16 zł. Mniej niż obiad w barze. Obdarowany powiedział, że jedzenia starczy mu na dwa dni.

misia kupiła żebrzącemu drożdżówkę i napój. "Facet był tak wdzięczny, że miał łzy w oczach. Gdy poszłam dalej, ukradkiem obserwowałam jego reakcję. Drożdżówkę wsunął natychmiast..." - wspomina internautka.

Życie

Zygmunt nie trzyma się z kolegami z noclegowni, którzy notorycznie są z niej wyrzucani za pijaństwo. Nie lubi kłamać. A koledzy bardzo przekonująco potrafią mówić, że od wczoraj nie mieli nic w ustach i proszą o kilka złotych na chleb. Kiedy ktoś da im bułkę, wyrzucają ją do kosza, nawet się z tym nie kryjąc. A niektórzy, jak Franek, wrzeszczą: "Na ch... mi ta bułka! Kasę dawaj!".

Nie każdy z żebrzących ma na tyle taktu, by podziękować za otrzymane jedzenie, nawet jeśli potem ukradkiem wyrzuci je do kosza. Bo tak naprawdę żebractwo jest dla nich sposobem na życie - wstają kiedy chcą, nie muszą harować od rana do nocy za minimalną stawkę. "Nie wspomagam Cyganek z dziećmi" - pisze brux. Ma po temu powody. Pracował bowiem kiedyś  w fast-foodzie, do którego co wieczór przychodziła romska kobieta i zamawiała dużą porcję kurczaka i frytek. Bloger co rano spotykał ją w tramwaju, jak żebrała.

Do znajomego Himeko, będącego na zakupach w supermarkecie, podszedł żebrak i poprosił o pieniądze. "Znajomy powiedział, że nie da mu pieniędzy, ale może dać mu pracę, i podał mu wizytówkę". W odpowiedzi usłyszał wrzask: "Wypchaj się, nie chcę pracować. Chcę kasę, sknerusie!".

***

Internauci apelują, by mimo tego, że często natrafia się na ludzi zbierających pieniądze na alkohol, dostrzec w żebraku człowieka. Takiego, któremu się nie powiodło, nieradzącego sobie z rzeczywistością. "Czy człowiek bezdomny to śmieć, obrzydliwy, niegodny naszej uwagi i pomocy przedmiot, który według wielu nie zasługuje na dobry gestu od innego człowieka, któremu się lepiej wiedzie?" - pyta rozpaczliwie halapc. brux nigdy nie odwraca się od potrzebujących. "Zbyt wiele razy na moich oczach olewano ludzi potrzebujących pomocy lekarskiej, »bo są brudni i pijani«. Człowiek to człowiek. Im mniej dostał od świata, tym niżej trzeba się nad nim pochylić" - stwierdza bloger.

Zygmunt jest człowiekiem.

Przeczytaj także:
Jak pomagać, żeby nie zaszkodzić?
Jak radzisz sobie z natrętnymi menelami? Porozmawiaj na czacie

 



Marcin Turkot

 
Skomentuj

 

 

 


Nie możesz odczytać kodu? Pokaż inny


0 odpowiedzi

Przeczytaj również

Daj mi złotówkę.....

2013-01-07 17:59:57 Agata Bar

Podwiozłem do szkoły dziecko, które czekało na "stopa" – wspomina widz. - Chłopiec był w trampkach i cienkiej kurteczce. Dostał moje śniadanie i 10zł, bo w domu czeka jeszcze troje rodzeństwa. Wysiadł, podziękował i zabrał ze sobą mój telefon komórkowy. W ten sposób zostałem skutecznie wyleczony z zabierania... »

Nie można tak po prostu...

2012-10-26 19:19:55 Agata Bar

Po śmierci Wojciecha Dąbrowskiego, który w ramach protestu głodował przez półtora miesiące przed Urzędem Miasta w Gdańsku po tym, jak został wyeksmitowany z mieszkania wraz z chora żoną, w sieci zawrzało. Jedni oburzają się, że w tej sytuacji na pewno było inne wyjście, że można było zamienić mieszkanie... »

Nie zdążyłam się ...

2012-10-11 08:54:32 Redakcja Blog.pl

Czy możemy przygotować się na śmierć kogoś bliskiego? Pewnie nie. Ale możemy się pożegnać, powiedzieć jak bardzo kochamy i jak bardzo będziemy tęsknić. No właśnie. Możemy. Ale tego nie robimy.  Nawet jeżeli spodziewamy się, że śmierć jest blisko. Odkładamy słowa pożegnania, bo „to na pewno nie stanie... »

Załóż bloga

Zalety naszych blogów:

  • nowoczesne i funkcjonalne
  • duży wybór domen
  • multimedialność
  • dodatki na blogi
Dowiedz się więcej »

Katalog »

Zobacz cały katalog

Chmura tagów »

Tag Dnia
Tag dniaksiążki
Zobacz wszystkie tagi