Małżeństwo to pójście na całość, a konkubinat?

2009-04-23 14:42:05 Helena Gąsior

Dyskusja na temat instytucji małżeństwa i coraz powszechniejszego modelu życia „na kocią łapę", podzieliła uczestników biorących udział w debacie na serwisie blog.pl „Małżeństwo kontra konkubinat". Decyzja o oficjalnej legalizacji związku nie dla wszystkich jest jedyną słuszną drogą życiową. Oto przegląd wybranych opinii z debaty.

Małżeństwo? W życiu!

To, co dla jednych jest marzeniem snutym jeszcze od lat dziecięcych, dla innych stanowi najgorszy z koszmarów. Biała suknia, welon i przysięga małżeńska składana w otoczeniu licznie zgromadzonej rodziny i znajomych nie dla wszystkich kobiet jest ziszczeniem snów dziewczęcych.  W życiu nie wezmę ślubu, przeraża mnie już sama wizja wielkiej ceremonii, nie wyobrażam sobie włożyć białej sukni, butów na obcasie i umalować się, jak bym Indianinem idącym na wojnę była - pisze ów ja.

Oprócz przerażającej wizji ceremonii ślubnej, na niekorzyść małżeństwa przemawiają również nasze specyficzne ludzkie predyspozycje. Jak twierdzi autorka blogu stalocieplna: Nawet dla białej sukni i pięknego ślubu w kościele nie chcę się w to pakować, nawet piękne związki kiedyś się rozpadają. Wielka miłość, oddanie zaufanie  jest tylko chwytem marketingowym telewizji i produkcji Hollywood, łapką na młode naiwne kobiety . Oglądamy i wierzymy że w życiu też nas to spotka, zauroczenie i miłość aż po grób. Nic bardziej mylnego, czeka nas chemia, koniec chemii, przyzwyczajenie.{strona}

Uzurpacja Kościoła

Polska, jako kraj o silnych korzeniach katolickich niejako narzuca małżeństwo jako jedyną, powszechnie akceptowalną formę życia w związku. Motyw stanowiska Kościoła w tej kwestii, niejednokrotnie wywołuje niechęć i rozgoryczenie blogerów.

To jest okropny egoizm księży, że uzurpują sobie prawo do wydawania różnego rodzaju decyzji o czyimś życiu twierdzi autor wszystkojuzbylo. Redus podkreśla natomiast, że w prawicowo-liberalnym państwie, a takie państwo sobie zafundowali sami wyborcy, myślenie o związkach konkubenckich powinno być takie: nie zaglądam nikomu do łóżka, póki nikt nie zagląda mnie.
Co kto robi ze swoim życiem, jego sprawa i statystyka się tam wdzierać nie powinna
- pisze blogerka medithanera. Nie wyczuwam braku akceptacji dla wolnych związków. Tylko kolega-katol-oszołom od czasu do czasu z udawanym niesmakiem rzuca uwagę "tak bez ślubu?!"

Ślub jako gwarancja trwałości związku nie sprawdza się zdaniem Alme. Czy mając na ręku obrączkę bardziej kogoś szanujemy i kochamy? Czy bez obrączki i tej całej otoczki stajemy się inni? Czy obrączka hamuje małżonka czy małżonkę przed zdradą? Wanak tak rozwija tę myśl: Kontrakt małżeński nie jest gwarancją szczęścia i trwałości związku, a szczęśliwe pary równie trwale pozostaną ze sobą nawet bez jego podpisania. To wspólne cele i uczucia ich wiążą, a nie papier. Przy okazji oberwało się również Kościołowi: Jak można krzewić miłość i jednocześnie jej nie uznawać? Nie widać tu hipokryzji?

Zwolennicy konkubinatu postrzegają instytucję małżeństwa jako niepotrzebne więzy, które w przyszłości mogą stać się przyczyną problemów. I znów krytyce poddawane jest obecne stanowisko Kościoła katolickiego. Rozważmy taki przypadek - kobieta i mężczyzna się pobrali, słodko, przez 10 lat. A potem on ją zostawił. I ona samotna, z dziećmi... Wzięli rozwód dla dobra dzieci, ksiądz dał jej rozgrzeszenie, bo nie jej wina. Ale już innego mężczyzny nie może mieć. Mimo iż kocha ją bardziej niż tamten. I jej dzieci kocha. I chcą być razem (...) Gdzie tu grzech? - pyta Taka-sama.

Sprawa doczesnego grzechu i wieczności poruszana jest również przez autora blogu shalenie: Według wiary oczywiście, że małżeństwo. Według zysku - konkubinat. Co wolisz? Zyskać teraz, czy zyskać później?{strona}

Małżeństwo to pójście na całość

Rozwodów w Polsce przybywa, jednak ludzie, nie zrażając się statystykami, decydują się na zawarcie małżeństwa z przekonaniem, że trwać będzie ono całe życie. Zwolennicy formalnych związków postrzegają konkubinat jako pójście na łatwiznę, jako pozostawienie sobie swoistego wentylu bezpieczeństwa na wypadek kłopotów w pożyciu z partnerem.

Niechęć wobec legalizacji związku jest tak naprawdę, zdaniem znacznej grupy blogerów biorących udział w debacie, oznaką strachu i niepewności. Zwolennicy wolnych związków często odpowiadają na pytania odnośnie małżeństwa, że papier im jest niepotrzebny. To tylko pozory. Tak naprawdę oni się boją. Całe to gadanie o nieskrępowaniu się jest wyrazem lęku - podkreśla kaif.
Śmiem twierdzić, że życie w konkubinacie zawiera w sobie podświadome założenie, że może się jednak nie udać. Najfajniejsze jest w tej przysiędze właśnie takie pójście na całość - owo "na zawsze" "aż do śmierci" - pisze dudi.

Czarna19perla jednoznacznie ocenia motywy par żyjących w tzw. wolnych związkach: Tak naprawdę są ze sobą tylko dlatego, bo nie mają innego wyboru. Nie kochają się, albo nie są pewni swojego uczucia i boją się, że wchodząc w związek małżeński zrobią błąd, którego będą żałować.

Poczucie bezpieczeństwa płynące z faktu zawarcia małżeństwa jest niejednokrotnie podkreślane w komentarzach zamieszczanych w debacie. Małżeństwo kojarzy mi się z bezpieczeństwem, trwałością. Konkubinat z nietrwałością, niepewnością. Jeśli dwoje ludzi chce ze sobą być nie tylko w chwilach pięknych, beztroskich, dobrych ale także być razem w trudnych, kryzysowych sytuacjach, zawarcie małżeństwa jest dopełnieniem ich związku, przypieczętowaniem wzajemnej woli - twierdzi makusz.

Życie z kimś bez ślubu dla niektórych osób jest po prostu życiem niepełnym. Konkubinat to jakby zdobyć nagrodę nr 1 i nie otrzymać dyplomu twierdzi autorka blogu malastokrotka. Nie potrafiłabym żyć z myślą, że jestem z kimś, mieszkam z kimś bawię się w dom i rodzinę, a jest ona sztucznie stworzona.

Czy uczucie zwieńczą obrączki, czy prywatne, wspólne postanowienie, najważniejsze, by odnaleźć się w związku z partnerem i po prostu być szczęśliwym. Jak pisze nie-byc-zni-kac: Każdy z nas ma prawo do własnej definicji szczęścia i do własnej definicji związku. Jeśli ktoś potrzebuje małżeństwa, by przez to mieć pewność, że to „ta" osoba - proszę bardzo. Mi wystarczy głębokie uczucie i zaufanie.

 



Helena Gąsior

 
Skomentuj

 

 

 


Nie możesz odczytać kodu? Pokaż inny


0 odpowiedzi

Przeczytaj również

Daj mi złotówkę.....

2013-01-07 17:59:57 Agata Bar

Podwiozłem do szkoły dziecko, które czekało na "stopa" – wspomina widz. - Chłopiec był w trampkach i cienkiej kurteczce. Dostał moje śniadanie i 10zł, bo w domu czeka jeszcze troje rodzeństwa. Wysiadł, podziękował i zabrał ze sobą mój telefon komórkowy. W ten sposób zostałem skutecznie wyleczony z zabierania... »

Nie można tak po prostu...

2012-10-26 19:19:55 Agata Bar

Po śmierci Wojciecha Dąbrowskiego, który w ramach protestu głodował przez półtora miesiące przed Urzędem Miasta w Gdańsku po tym, jak został wyeksmitowany z mieszkania wraz z chora żoną, w sieci zawrzało. Jedni oburzają się, że w tej sytuacji na pewno było inne wyjście, że można było zamienić mieszkanie... »

Nie zdążyłam się ...

2012-10-11 08:54:32 Redakcja Blog.pl

Czy możemy przygotować się na śmierć kogoś bliskiego? Pewnie nie. Ale możemy się pożegnać, powiedzieć jak bardzo kochamy i jak bardzo będziemy tęsknić. No właśnie. Możemy. Ale tego nie robimy.  Nawet jeżeli spodziewamy się, że śmierć jest blisko. Odkładamy słowa pożegnania, bo „to na pewno nie stanie... »

Załóż bloga

Zalety naszych blogów:

  • nowoczesne i funkcjonalne
  • duży wybór domen
  • multimedialność
  • dodatki na blogi
Dowiedz się więcej »

Katalog »

Zobacz cały katalog

Chmura tagów »

Tag Dnia
Tag dniakryminał
Zobacz wszystkie tagi