Małżeństwo to pójście na całość, a konkubinat?
2009-04-23 14:42:05 Helena Gąsior
Dyskusja na temat instytucji małżeństwa i coraz powszechniejszego modelu życia „na kocią łapę", podzieliła uczestników biorących udział w debacie na serwisie blog.pl „Małżeństwo kontra konkubinat". Decyzja o oficjalnej legalizacji związku nie dla wszystkich jest jedyną słuszną drogą życiową. Oto przegląd wybranych opinii z debaty.
Małżeństwo? W życiu!
To, co dla jednych jest marzeniem snutym jeszcze od lat dziecięcych, dla innych stanowi najgorszy z koszmarów. Biała suknia, welon i przysięga małżeńska składana w otoczeniu licznie zgromadzonej rodziny i znajomych nie dla wszystkich kobiet jest ziszczeniem snów dziewczęcych. W życiu nie wezmę ślubu, przeraża mnie już sama wizja wielkiej ceremonii, nie wyobrażam sobie włożyć białej sukni, butów na obcasie i umalować się, jak bym Indianinem idącym na wojnę była - pisze ów ja.
Oprócz przerażającej wizji ceremonii ślubnej, na niekorzyść małżeństwa przemawiają również nasze specyficzne ludzkie predyspozycje. Jak twierdzi autorka blogu stalocieplna: Nawet dla białej sukni i pięknego ślubu w kościele nie chcę się w to pakować, nawet piękne związki kiedyś się rozpadają. Wielka miłość, oddanie zaufanie jest tylko chwytem marketingowym telewizji i produkcji Hollywood, łapką na młode naiwne kobiety . Oglądamy i wierzymy że w życiu też nas to spotka, zauroczenie i miłość aż po grób. Nic bardziej mylnego, czeka nas chemia, koniec chemii, przyzwyczajenie.{strona}
Uzurpacja Kościoła
Polska, jako kraj o silnych korzeniach katolickich niejako narzuca małżeństwo jako jedyną, powszechnie akceptowalną formę życia w związku. Motyw stanowiska Kościoła w tej kwestii, niejednokrotnie wywołuje niechęć i rozgoryczenie blogerów.
To jest okropny egoizm księży, że uzurpują sobie prawo do wydawania różnego rodzaju decyzji o czyimś życiu twierdzi autor wszystkojuzbylo. Redus podkreśla natomiast, że w prawicowo-liberalnym państwie, a takie państwo sobie zafundowali sami wyborcy, myślenie o związkach konkubenckich powinno być takie: nie zaglądam nikomu do łóżka, póki nikt nie zagląda mnie.
Co kto robi ze swoim życiem, jego sprawa i statystyka się tam wdzierać nie powinna - pisze blogerka medithanera. Nie wyczuwam braku akceptacji dla wolnych związków. Tylko kolega-katol-oszołom od czasu do czasu z udawanym niesmakiem rzuca uwagę "tak bez ślubu?!"
Ślub jako gwarancja trwałości związku nie sprawdza się zdaniem Alme. Czy mając na ręku obrączkę bardziej kogoś szanujemy i kochamy? Czy bez obrączki i tej całej otoczki stajemy się inni? Czy obrączka hamuje małżonka czy małżonkę przed zdradą? Wanak tak rozwija tę myśl: Kontrakt małżeński nie jest gwarancją szczęścia i trwałości związku, a szczęśliwe pary równie trwale pozostaną ze sobą nawet bez jego podpisania. To wspólne cele i uczucia ich wiążą, a nie papier. Przy okazji oberwało się również Kościołowi: Jak można krzewić miłość i jednocześnie jej nie uznawać? Nie widać tu hipokryzji?
Zwolennicy konkubinatu postrzegają instytucję małżeństwa jako niepotrzebne więzy, które w przyszłości mogą stać się przyczyną problemów. I znów krytyce poddawane jest obecne stanowisko Kościoła katolickiego. Rozważmy taki przypadek - kobieta i mężczyzna się pobrali, słodko, przez 10 lat. A potem on ją zostawił. I ona samotna, z dziećmi... Wzięli rozwód dla dobra dzieci, ksiądz dał jej rozgrzeszenie, bo nie jej wina. Ale już innego mężczyzny nie może mieć. Mimo iż kocha ją bardziej niż tamten. I jej dzieci kocha. I chcą być razem (...) Gdzie tu grzech? - pyta Taka-sama.
Sprawa doczesnego grzechu i wieczności poruszana jest również przez autora blogu shalenie: Według wiary oczywiście, że małżeństwo. Według zysku - konkubinat. Co wolisz? Zyskać teraz, czy zyskać później?{strona}
Małżeństwo to pójście na całość
Rozwodów w Polsce przybywa, jednak ludzie, nie zrażając się statystykami, decydują się na zawarcie małżeństwa z przekonaniem, że trwać będzie ono całe życie. Zwolennicy formalnych związków postrzegają konkubinat jako pójście na łatwiznę, jako pozostawienie sobie swoistego wentylu bezpieczeństwa na wypadek kłopotów w pożyciu z partnerem.
Niechęć wobec legalizacji związku jest tak naprawdę, zdaniem znacznej grupy blogerów biorących udział w debacie, oznaką strachu i niepewności. Zwolennicy wolnych związków często odpowiadają na pytania odnośnie małżeństwa, że papier im jest niepotrzebny. To tylko pozory. Tak naprawdę oni się boją. Całe to gadanie o nieskrępowaniu się jest wyrazem lęku - podkreśla kaif.
Śmiem twierdzić, że życie w konkubinacie zawiera w sobie podświadome założenie, że może się jednak nie udać. Najfajniejsze jest w tej przysiędze właśnie takie pójście na całość - owo "na zawsze" "aż do śmierci" - pisze dudi.
Czarna19perla jednoznacznie ocenia motywy par żyjących w tzw. wolnych związkach: Tak naprawdę są ze sobą tylko dlatego, bo nie mają innego wyboru. Nie kochają się, albo nie są pewni swojego uczucia i boją się, że wchodząc w związek małżeński zrobią błąd, którego będą żałować.
Poczucie bezpieczeństwa płynące z faktu zawarcia małżeństwa jest niejednokrotnie podkreślane w komentarzach zamieszczanych w debacie. Małżeństwo kojarzy mi się z bezpieczeństwem, trwałością. Konkubinat z nietrwałością, niepewnością. Jeśli dwoje ludzi chce ze sobą być nie tylko w chwilach pięknych, beztroskich, dobrych ale także być razem w trudnych, kryzysowych sytuacjach, zawarcie małżeństwa jest dopełnieniem ich związku, przypieczętowaniem wzajemnej woli - twierdzi makusz.
Życie z kimś bez ślubu dla niektórych osób jest po prostu życiem niepełnym. Konkubinat to jakby zdobyć nagrodę nr 1 i nie otrzymać dyplomu twierdzi autorka blogu malastokrotka. Nie potrafiłabym żyć z myślą, że jestem z kimś, mieszkam z kimś bawię się w dom i rodzinę, a jest ona sztucznie stworzona.
Czy uczucie zwieńczą obrączki, czy prywatne, wspólne postanowienie, najważniejsze, by odnaleźć się w związku z partnerem i po prostu być szczęśliwym. Jak pisze nie-byc-zni-kac: Każdy z nas ma prawo do własnej definicji szczęścia i do własnej definicji związku. Jeśli ktoś potrzebuje małżeństwa, by przez to mieć pewność, że to „ta" osoba - proszę bardzo. Mi wystarczy głębokie uczucie i zaufanie.
Helena Gąsior
Przeczytaj również
2013-01-07 17:59:57 Agata Bar
Podwiozłem do szkoły dziecko, które czekało na "stopa" – wspomina widz. - Chłopiec był w trampkach i cienkiej kurteczce. Dostał moje śniadanie i 10zł, bo w domu czeka jeszcze troje rodzeństwa. Wysiadł, podziękował i zabrał ze sobą mój telefon komórkowy. W ten sposób zostałem skutecznie wyleczony z zabierania... »
2012-10-26 19:19:55 Agata Bar
Po śmierci Wojciecha Dąbrowskiego, który w ramach protestu głodował przez półtora miesiące przed Urzędem Miasta w Gdańsku po tym, jak został wyeksmitowany z mieszkania wraz z chora żoną, w sieci zawrzało. Jedni oburzają się, że w tej sytuacji na pewno było inne wyjście, że można było zamienić mieszkanie... »
2012-10-11 08:54:32 Redakcja Blog.pl
Czy możemy przygotować się na śmierć kogoś bliskiego? Pewnie nie. Ale możemy się pożegnać, powiedzieć jak bardzo kochamy i jak bardzo będziemy tęsknić. No właśnie. Możemy. Ale tego nie robimy. Nawet jeżeli spodziewamy się, że śmierć jest blisko. Odkładamy słowa pożegnania, bo „to na pewno nie stanie... »
Zalety naszych blogów:
- nowoczesne i funkcjonalne
- duży wybór domen
- multimedialność
- dodatki na blogi
Katalog »
- Art (332828)
- Kulinarne (79019)
- Rodzina (125576)
- Życie codzienne (1523292)
- Gry (7565)
Chmura tagów »
- życie (47168),
- milosc (41502),
- ja (19456),
- kobieta (18838),
- muzyka (18330),
- przemyślenia (16403),
- codzienność (15776),
- blog (13503),
- smutek (11216),
- praca (11074),
- szkoła (10085),
- ludzie (9730),
- seks (9649),
- poezja (9569),
- polska (8938),
- dzieci (8718),
- opowiadanie (8459),
- rodzina (8347),
- film (8310),
- warszawa (8156),

Związek 2 ludzi to dobrowolne zobowiązanie świadomie odnawiane każdego dnia, a nie jakiś przykry przymus nad którym wisi STRASZNIE GROŹNA PRZYSIĘGA. To nie przysięga trzyma ludzi razem, ale ich codzienny wybór. Pytanie o wierność nie ma nic wspólnego z kwestią małżeństwa/konkubinatu, w każdym związku wierność jest wyborem. Jeśli ktoś tego nie rozumie i jest wobec partnera nielojalny, no to jest pytanie : czego właściwie szuka w tym związku ? Co masz jej teraz powiedzieć - tego nie wiem, Ty znasz najlepiej i tą osobę, i waszą sytuację, i nikt tu mądrzejszy od Ciebie nie będzie. Ale wiem, że ewentualna przysięga małżeńska nie zmieniałaby dziś waszej sytuacji, taki sam miałbyś dziś problem gdybyście byli małżeństwem. Pozdrawiam
nie wierna kochanka i żona była by też i jeszcze jedno honoru nie kupi się z żadne pieniądze i w żadnych okolicznościach a lojalność to kolejny aspekt ta kobieta to wolna istota przyjemności tak obowiązki nie a co na starość ?
Prawda. Ale czy POWINIEN być łatwiejszy, przynajmniej w tych sprawach, o których Ty piszesz ? Ja nie widzę powodu. Ty proponujesz coś takiego: wybierzcie małżeństwo z oportunizmu, małżeństwo to mniejsze kłopoty i większa wygoda życiowa. I OK, można, ja to doskonale rozumiem , ale warto zauważyć, że te problemy, które wymieniłaś , można (i chyba trzeba?) rozwiązywać raczej poprzez stworzenie bardziej cywilizowanego i przyjaznego dla ludzi prawa ( w ogóle bez dotykania kwestii małżeństwa). Jeśli na przykład chcę móc odwiedzać osobę X w szpitalu w razie wypadku (nieważne CZY X to konkubina albo konkubent, czy ktoś inny ) i osoba X też tego chce, to rozsądne jest, żebyśmy (ja i osoba X) mogli to gdzieś (np. w jakimś ośrodku służby zdrowia ? ) w łatwy i prosty sposób zadeklarować z dokumentami tożsamości w rękach, a nie żebym koniecznie się z tą osobą musiał żenić w celu uzyskania prawa do takich odwiedzin. Prawo powinno jak najbardziej ułatwiać WSZYSTKIM (żonatym i nieżonatym) ludziom życie, a nie naciskać i popychać ich w jakąś stronę w ściśle prywatnych sprawach ( żeby się np. ożenili). Pozdrawiam :)
A może Twój konkubent sorry KOCHANEK nie chce tego ślubu.Odpowiedz sobie na pytanie czy On Cię KOCHA????
ale małżeństwo to nie zabawa. Jeśli sądzisz inaczej to jesteś nieodpowiedzialny/na i lepiej rzeczywiście nie bierz ślubu bo unieszczęśliwisz i siebie i tę drugą osobę.
A może nie KONKUBIN tylko KOCHANEK bo tak chyba należy nazwać po imieniu wasze relacje, zresztą chore przy okazji...
Wszystko zależy od tego na czym komu zależy.Jeśli dwoje ludzi decydując się na wspólne życie,darzą się uczuciem,szacunkiem i maja wspólne plany to tylko od nich samych zależy na ile są dojrzali i pewni siebie by uwieńczyć to małżeństwem konkordatowym czy też tylko cywilnym.Jeśli ktoś już na samym starcie wysnuwa że ten związek skończy się klapą lub kłopotami rozwodowymi to nie jest pewny nawet sam siebie.Z przykrością stwierdzam że rośnie nam grono tak myślących ludzi.Przyznaje racje osobie która napisała że są to ludzie którzy się boją podjąć ewentualna odpowiedzialność za jakiekolwiek decyzje związane z przyszłością związku lub samego siebie.Naciski i presja wywołana z strony innych nie jest dobrym sposobem na wpłyniecie czyjegoś życia.Z reguły cel wychodzi odwrotny od zamierzonego.Ważne by wiedzieć czego chce się od siebie a potem zastanowić się czego chce się od partnera,związku.Życie pokaże nam rozwiązanie.
Racja. Nie przysięgała. Ale jeśli trwa w związku to wierna powinna być. Chyba nie chciałaby się znaleźć w odwrotnej sytuacji i takie słowa usłyszeć.
jednak jeżeli byli ochrzczeni i chodzą do kościoła to na koniec życia staną przed poważnym problemem . Proszę o wypowiedzi katolików a nie prowokacyjnych ateistów
hm i myślisz że za 10 lat będziesz sądzieła to samo co dzisiaj ? "na gębę" w dzisiejszych czasach to duże ryzyko, papier jest cierpiwszy i ma to do siebie że trudno inaczej interpretować jego zapisy.
"jedna taka" nie oszukuj się. Popatrz prawdzie w oczy. Małżeństwo to oprócz "podbudowy emocjonalnej" zwanej miłością również a przede wszystkim instytucja, mały biznes skodyfikowany w przepisach prawa. Wyjście z takiego "biznesu" to nie sprawa emocji, "nie podoba mi się juz..." ale sprawa głębszych przemyśleń ustaleń - odpowiedzialności za drugą osobę ( coś w końcu obiecałem..), odpowiedzialnościza dzieci (nalezy im sie jakieś poczucie bezpieczeństwa ode mnie ...) no i majątek uzbierany wspólnie, podzielić ? jak ? może szkoda ?. No ale,jedna taka, pierwsza lepsza, będzie miała kłopoty skumać, no i zrozumiec że związek z drugą osobą to nie tylko ma być sielanka...
To widać, słabo szukasz ;-) Mnie na przykład myśl o małżeństwie przeraża bardziej niż myśl o tym, że miałabym być całe życie sama. Po prostu nie wyobrażam sobie siebie jako żony
To jest właśnie miłość.Wiem co mówię,bo rozpoczęliśmy z mężem 34 wspólny rok.Przyjaźnimy się i lubimy ze sobą przebywać.I powiem więcej: im dalej, tym lepiej.
To nie jest zbyt trafne porównanie z jednego względu - większość z nas po prostu MUSI pracować, żeby żyć, mieć gdzie mieszkać, co jeść i w co się ubrać. Ponieważ praca to konieczność, a pracodawca nie jest żadną bliską dla nas osobą, potrzebujemy prawa, które nas ochroni. Natomiast nie ma jakiegoś przymusu ekonomicznego, żeby się z kimś wiązać, chyba, że ktoś traktuje małżeństwo jako sposób na "ustawienie się" w życiu, ale nie o to w nim chyba powinno chodzić. Cóż, jeśli dla kogoś powodem zawarcia małżeństwa są względy ekonomiczne, to rozumiem konieczność małżeństwa. Niestety trwałości uczucia nie da się zabezpieczyć żadnym prawem, papierkiem czy przysięgą, można nad nim jedynie pracować przez cały czas. Jednym łatwiej jest to robić w małżeństwie, innym w nieformalnym związku i nie rozumiem, o co tyle krzyku.
Moja uwaga jest nastepująca .Żyję w wolnym związku od 15 lat, mamy udanego 10 letniego syna . Ostatnio moja partnerka wdała się w romans, który odkryłem . Nie czuła z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia,nie zamierzała się tłumaczyć czy też przepraszać. W burzliwej dyskusji stwierdziła, iż nie mam zadnego tytułu, żeby mieć do niej pretensje,bo w końcu przed ołtarzem wierności mi nie przysięgała. I co na to odpowiedzieć ??
żyć z inwalidą któremu się kolano nie zgina ? Nie ! dziękuję.
Taka jak każda inna. Każda ŚWIADOMA decyzja (czyli podjęta przez poczytalnego człowieka z możliwie pełną wiedzą o aktualnej sytuacji) jest w jakimś stopniu ryzykiem, na które jednak ŚWIADOMIE się godzisz. Jeśli nie jesteś wprowadzony w błąd w jakiejś sprawie i jesteś sprawny umysłowo, to masz wtedy wszystkie dane żeby podjąć w tej sprawie świadomą (dopiero czas pokaże, czy słuszną, czy nie - ale świadomą) decyzję. Na tym to polega, a nie na jakiejś wszechwiedzy o przyszłości.
Poważny związek dwojga dorosłych ludzi, formalny czy nie, to także obowiązki i odpowiedzialność za drugą osobę. A argument o "zostawianiu sobie furtki jakby się chciało odejść" w dobie powszechnych łatwo dostępnych rozwodów jest co najmniej śmieszny i nie ma racji bytu. A co do gówniarzy... mało to ich zawiera w bardzo młodym wieku pochopnie związek małżeński a potem jeszcze szybciej się rozwodzi? Co człowiek, który jak widać nic nie wie o związkach nieformalnych i ma poglądy rodem z minionej epoki może w ogóle wiedzieć, z jakich powodów ludzie decydują się na konkubinat? Czasem jest to wstęp do małżeństwa, czasem alternatywa dla "papierka", czasem efekt urazu do instytucji małżeństwa po wcześniejszym rozwodzie. A że niektórzy nie traktują osoby, z którą nie mają ślubu poważnie...Hmmm, co z tego, skoro niektórzy również żony czy męża nie traktują poważnie.
Te bzdury które czytam że niby konkubinat jest zły i dla meneli itd. a że ślub i małżeństwo to coś wspaniałego i cudownego o tym marzą małe dziewczynki biała suknia cudowny książę na białym koniu i że cię nie opuszczę aż do śmierci. Niestety życie pisze inne scenariusze. I niestety coraz częściej.
Co za bzdury! Mąż czy żona też może sobie po prostu odejść jak się znudzi małżeństwo albo pozna kogoś innego, tyle że jeszcze trzeba formalnie rozwód załatwić (czasem kwestia jednej rozprawy i opłaty kilkuset złotych). Alimenty na dzieci przysługują zawsze a i o majątek zgromadzony wspólnie można walczyć w sądzie, nawet jak para małżeństwem nie była. Związek dwojga ludzi, formalny czy nie, to nie zabawa, chyba, że sami go tak traktują, ale to się niektórym zdarza i w przypadku małżeństwa. W konkubinacie nie ma tylko dziedziczenia i alimentów dla byłego partnera, generalnie jest kilka minusów pod względem prawnym.
Zrównanie praw i obowiązków i wspólne miejsce na ziemi można mieć również bez ślubu. To nie ślub to daje. Pozdrawiam
Czy na przykład w szpitalu taki wspólnik ma te same prawa co rodzina (np. prawo do odwiedzin) ? Owszem, można różne rzeczy zastrzec w umowie pomiędzy wspólnikami, ale zastanawiam się co to obchodzi szpital, który tej umowy na oczy nie widział i raczej chyba jej analizować nie będzie ? Pytam zupełnie serio, bez cienia ironii - ciekaw jestem czy Twój pomysł faktycznie rozwiązuje takie problemy.
Cała prawda i tylko prawda
Zastanów się, przecież sam podajesz argumenty na rzecz przeciwną, niż byś chciał... Wytykanie palcem drugiego człowieka z powodu sytuacji rodzinnej jego rodziców to właśnie jest 100% menelstwo. Jeśli ktoś w takiej sytuacji ma powody do wstydu, to wytykający, a nie wytykany.
Sama żyję w konkubinacie już 10 lat mamy 4 letnie dziecko menelami nie jesteśmy i kochamy się szanujemy nie zdradzamy. A ślub umknął gdzieś po drodze. I wcale mi tego nie brakuje, wystarczy mi że mój konkubin jak to się mówi przez 10 lat nie przed księdzem i całą familia tylko przede mną i mnie wyznaje codzienną miłość i okazuje wierność. Czego np: nie widzę w wielu małżeństwach.
Ja żyje w konkubinacie już 10 lat mam 32 lata i mamy cudownego 4 letniego synka nie jesteśmy menelami a wręcz przeciwnie bardzo szanowaną rodziną. ślubu do tej pory nie wzieliśmy bo po prostu nie mamy na to ochoty i czasu. To nie był nigdy nasz priorytet nawet kiedy nie było jeszcze dziecka . A teraz po prostu nie ma na to czasu a nważniejsze jest dla nas nasza miłość szacunek i wychowywanie synka.
A czy jest papierek, czy go nie ma... ? To kwestia urzednicza i organizacyjna, i tylko taka, przynajmniej dla ludzi takich jak ja. Jesteśmy z kobietą którą kocham razem od 25 lat, to spory staż (de facto małżeński), ale formalnie nie jesteśmy małżeństwem. Moze kiedyś będziemy, może nie - dla nas to obojętne. Nie dlatego naszego związku nie sformalizowaliśmy, żeby nam jakoś przeszkadzała instytucja małżeństwa, bo ta instytucja nas ani nie ziębi, ani nie grzeje. Po prostu nie widzieliśmy powodu, żadnemu z nas nie zależało , dzieci niestety nie mamy, a męczą nas wszelkie uroczystości i inne takie zawracanie głowy. A jak coś jest obojętne, to sie tego nie robi jak sie niezbędnie nie musi. Były nawet pomysły, żeby sie pobrać z bardzo przyziemnych powodów (wspólne rozliczenie podatkowe na przykład), ale one jak dotąd upadały z równie przyziemnych powodów ( też finansowo-organizacyjnych). Może kiedyś sie pobierzemy z następnych takich przyziemnych powodów ( podatki, spadki, ułatwienia w dostępie do chorych w szpitalu itd.) , ale jeśli tak, to będzie to kolejna z uciążliwych formalności biurokratycznych w życiu, załatwiona na szybko dwoma podpisami i nic wiecej ( a prawde mówiac wolałbym, żeby Państwo jak najmniej takich formalności nakładało na Obywatela i Podatnika, za to jak najbardziej ułatwiało mu życie bez biurokracji ). Na koniec : można sie żenić, można nie żenić - to już jak kto woli, ale na pewno to nie papierek łączy dwoje kochających sie ludzi.
Problem jest dużo głębszy.Myślę że powinien być tylko decyzją dwojga. Natomiast państwo powinno bezwzględnie doprowadzić do zrównania praw dla związku wolnego i małżeństwa papierowego.
wymaga... wiele trzeba się nagłowic żeby funkcjonowalo jak należy. Konkubenci nie maja tych problemów, żyją razem "na gębę" bez zobowiązań.
Masz nie ciesz sie? a nie masz nie smuc się...I nie potępiaj, abys nie był potępiony...
A może TO właśnie jest miłość..??pozdrawiam
Słowo "żona" obrączka na palcu, człowiek przy ktorym dzień by sie zaczynał i kończył...polemiki na rozne łatwe i trudne tematy wspólnego życia... Tak to bylo jak "wytyczne" na moje życie...Gdybym miała to powtorzyc...??? niezapatrywałabym sie na wiatr..., który jest zawsze wolny...
Nie rozumiem ludzi, którzy twierdzą, że w konkubinacie ludzie idą na łatwiznę, że się boją i nie kochają lub nie są pewni swoich uczuć. Ja żyję w konkubinacie. Mamy z moim partnerem cudowną córeczkę. Wspieramy się i kochamy jak ludzie, którzy założyli sobie obrączki na palec.Funkcjonujemy w ten sposób od ośmiu lat. Przeżyliśmy już niejedno-podejrzenie nowotworu u mojego mężczyzny, jego operację, trudne poszukiwania pracy, niepewność czy będziemy w stanie utrzymać nasze dziecko. Teraz doszła moja choroba i jakoś nie widzę, żeby mój partner próbował uciekać- wręcz przeciwnie-wspiera mnie i daje poczucie bezpieczeństwa. Znam kilka małżeństw, które nie wytrzymały takiego napięcia i się rozpadły, a nasz związek trwa nadal. nam na prawdę nie jest potrzebny "papierek" bo nie zapewnia on wzajemnego szacunku, lojalności i miłości do końca życia. Związek trzeba pielęgnować i można to robić bez obrączki na palcu
A ja sie z Toba zgadzam... choc...a może nie bede sie rozpowiadac w temacie...powiem tylko, ze nie lada sztuką jest brac odpowiedzialność za swoje słowa... pozdrawiam serdecznie...na miły dzień!
Ten wywód ma na celu przekonanie Ogółu, że należy przymierzać, szuka, szuka, przymierzać?
Jak to oddalił? Przecież nie mieszkałbyś z nią jeszcze, bo to byłby konkubinat!
A ja nie chce byc zoną.Wolne zwiazki sa o wiele bardziej wartosciowe moralnie. Bo ludzie ze soba sa , bo chca byc. Bo sie kochaja. Małzenstwo czesto to kontrakt, uklad ekonomiczno-finansowy w ktorym ludzie zyja bo nie potrafia sie z niego wymiksowac czesto mimo strasznych patologii, pijanstwa i zdrad.Nie chce byc zakładnikiem wiec ZONA BYC NIE CHCE.Wole zeby mezczyzna byl ze mna bo mnie kocha i ma taka potrzebe a nie dlatego ze mam na niego papier. pozdr.
Wspaniale. Cieszę się ,że Wam się udało i jesteście bezgrzeszni.
Slub nie daje gwarancji, że facet nie odejdzie, jesli myslisz inaczej jestes faktycznie glupia
Tak samiutko miałabyś ze ślubem. Z tą tylko różnicą, że byłby bardziej pewny siebie a więc mógłby cię jeszcze pobijać. No i trzeba by było chodzić do sądu i prać brudy. I tegi prania sobie zaoszczędziłaś.
jest małżeństwo. Nie rozumiem tylko, skąd się biorą te rozwody, stwierdzanie nieważności, te tragedie, "bo pije, bo bije, ale przysięgałam więc niech pije , niech bije". Przecież była biała suknia i welon, i ksiądz tak pięknie mówił, i cały świat nas kochał a my jego, i gości tyle było. To dlaczego jet tak? Dlaczego mam być bita, maltretowana aż do śmierci? Czy wtedy kościół nie mógłby reagować, natrzeć uszu? Nie. I nie ma podstaw do "stwierdzenia nieważności.A więc aż do śmierci.
Co Wy tak o tej miłości ???Miłośc jest na poczatku , póżniej odpowiedzialnośc , przyzwyczajenie , przyjażń - i wspólny dom , za który powinny być odpowiedzialne 2 osoby.I po to ślub - dla zrównania praw i obowiazków- i swojego miejsca na ziemi.
Niestety - coraz wiecej mamoinsynków i Piotrusiów Panów - czego konsekwencja sa konkubinaty .Co to za próby ???Maminsynkowie - wieczni poszukiwacze - z wielkim mniemaniem o sobie - a koniec ??Panieny przy starym , bogatym trepie . Tacy mężczyżni są po prostu niewiarygodni.
To co, mam się żenić to będę macho? A dlaczego na mnie ma ciążyć mniejsza odpowiedzialność za moją ŻONĘ niż kogoś, kto ją przysiągł przed bogiem i urzędem stanu cywilnego? Czy trzeba jakiejś szczególnej ceremonii, żeby wziąć na siebie obowiązki męża / żony? A znowu ktoś, kto te gusła odprawi, ma mieć jakiś szczególny dar do wywiązywania się z tych obowiązków? To o czym mówisz to jest zabawa w dorosłych: jak się bawisz w ślub to musi być welon i obrączki, bo inaczej się nie liczy!
...to pójście na całość, ale bez tej całej hecy w kościele i podpisywania papierków. Jak ktoś należy do jakiejś tam społeczności religijnej, to jest to zazwyczaj obowiązek, bez którego związek nie jest mile widziany. Ale ja i moja dziewczyna nie należymy, więc ślub kościelny byłby bezsensowną maskaradą, a ślub cywilny zawsze wydawał nam się niepotrzebnym zabezpieczeniem. Bo jeśli ja jej obiecałem, że jej nie opuszczę i nie zdradzę, a ona mnie to samo, to czy coś więcej może pomóc? Jeśli coś zniszczy nasz związek, to ślub cywilny doda do tego wszystkiego tylko formalności rozwodowe. A podpisywanie "umowy", która uczyni nas mężem i żoną wydaje się nam obojgu dziwaczne.
Ja oczywiście wolałabum byc żoną ...ale co z tego do tanga trzeba dwojga((( Jesteśmy razem 8 lat ale on nie chce ślubu
moze w twojej wsi
Pozdrawiam, w zwiazku z cudownym Partnerem 14 lat. Coraz mniej boimy sie chrześcijańskich , nieobliczalnych krzykaczy :) żyje sie juz powoli lepiej w uśiwadomionej europie. Pozdrawiam.
Konkubinat jest dobry dla mięczaków jakich teraz jest pełno. Brakuje prawdziwych facetów z krwi i kości takich którzy podejmują wyzwania i są twardzi. Więcej jest maminsynków, jak coś będzie nie na rączkę to zabiorą zabawki i idą z piaskownicy. Śmieszne jest to, że dziewczyny sobie to jakoś tłumaczą i żyją z takimi łajzami. Prawdziwy facet musi mieć żonę i rodzinę. To dla tego warto żyć. Zycie na kocią łapę lub w samotności jest bardzo samolubne.
a jaka to może być świadoma decyzja jeśli dotyczy przyszłości o której nigdy nic nie wiadomo - a kocha się osobę, która jest w danym momencie a której za 20 lat możemy nawet nie poznać !!!!!!!!!!!!
sądzę, że konkubinat to wygodna opcja, ale nie do końca życia. większość ludzi potrzebuje wreszcie ustatkowania! więc, co? może konkubinat przez kilka lat a potem małżeństwo?
To czegos w Twoim malzenstwie brakuje, bo bys sie nie zdecydowala na ten krok. To samo jest u mezczyzn. Zastanow sie dobrze co to jest i sprobuj o tym porozmawiac ze swoim mezem. Moze znajdziecie rozwiazanie. Natomiast jezeli go nie kochasz, to zadne przysiegi tego nie zmienia i wczesniej czy pozniej tak sie rozstaniecie.
Oj dzidzius, obudz sie, bo jeszcze trafisz na zwierzaka! Ja znam potworow w chrzescijanskiej skorze, zwanych malzonkami katolickimi. Zwierze, to jeszcze za lagodna nazwa dla takich.
Ty tego nie pojelas, a szkoda.
Zgadzam sie z Toba. Slub mozna pozniej tez wziasc, a nie po pol roku rozwody, bo okazalo sie, ze malzonkowie mieli rozowe okulary na nosie, a sasiedzi chcieli miec okazje popic na weselu. Tylko tyle im obchodzi.
Ludziom nigdy sie nie dogoci, albo zazdraszczaja, albo pogardzaja. Rzadko kiedy pochwala, a ze ludzie zyja pozorami, to nie widza ile brudu maja w swojej rodzinie. Kazdy niech zyje tak jak moze o ile nie robi nic zlego. Ludziom nic do tego. Kto ma wiecej rozumu to zrozumie, ze slub w zwiazku to jeszcze nie wszystko.
Dziewczyno, to byl nieodpowiedni czlowiek. Jesli ktos kogo nie chce, to i slubem jego do milosci nie zmusisz, bo i w malzenstwie moglo Ci sie to przytrafic. Albo bys miala z nim slub, a on szedlby po drugich, a ty bys nerwy stracila, gdybys byla z nim. Slub to nie gwarancja, ze mezczyzna Cie bedzie kochal. Wczesniej czy pozniej powstaja klopoty. Ciesz sie, ze sie go pozbylas. Nie byl Ciebie warty. Nie mozna sie do konca ponizac.
Jak chciałeś mieć je na dłuższy czas to wymagało to sporo zachodu. Przymierzasz pierwsze- są ok ale być może są gdzieś lepsze. Schodzisz pół miasta i okazuje się, że pierwszy wybór był najlepszy. Wracasz i podejmujesz ostateczną decyzję- płacisz. Nie ma opcji, że jak będą niwygodne to zamienisz(chyba że posiadają wady ukryte. Na partnera tego na całe życie też należy postawić wszystko. To wymaga dojrzałości, której niestety coraz mniej:((
No tak to nie jest. Kto odwazy sie rodzic dzieci z brzydkim facetem i musi pozniej patrzec na koszmarne dzieci. Ja tak nie moge i wole biednego.
Ja wole miec czlowieka, ktory mnie kocha taka jaka jestem i ja chce go kochac. Radze najpierw pozyc razem i zobaczyc, czy jeden do drugiego pasuja. Nic mi z tego, ze moj przedstawi mnie jako zone, ale nie traktuje mnie za zone. Nic mi z wesela tylko dlatego, bo tak trzeba, albo co ludzie powiedza...tak z tradycji. To ja bede musiala z nim zyc, a nie ci inni ludzie. Jezeli dojdziemy do wniosku, ze pasujemy do siebie, to mozna wziasc slub koscielny. Nie chce tu porownywac mojego kochanego do pralki, czy samochodu, ktorego chce kupic...bo tu chodzimy dlugo po sklepach, porownujemy i za jakis czas musimy nowy kupic, bo stary sie zepsul czy sie nie podoba. Ale prosze zapamietac, ze wychodzac za maz skladamy slub milosci i wiernosci i nie mozemy wiecej wybierac. A jak ja moge zlozyc taki slub, jezeli mojego partnera znam tylko z chodzenia do kina lub jakis imprez. Zycia nie da sie oszukac! Trzeba sie znac na wylot.
A ile ty masz lat? Moze dwadziescia pare? I ty znasz zycie, ze ludzi gowniarzami nazywasz? To nie jeden byl taki pyszny jak Ty, a pozniej zdradzal swoja zonke. Nie znasz prawdziwego zycia, to opowiadasz takie bzdury!
Tez prawda, ale nie musi tak byc. Gdyby w malzenstwach wszystko funkjonowalo jak sie nalezy, to by nie bylo rozwodow...a jednak tak nie jest. Moze wprowadzic w szkole jako przedmiot obowiazkowy nauke malzenstwa. Ciekawe, dlaczego takiego przedmiotu nie wprowadzono? Nie chce uwierzyc, ze nikomu nie zaszlo to na pomysl!!!
Jesli oboje tego chca, to tak. Jezeli jeden z nich nie chce, albo nie nadaje sie na malzenstwo, to nie.
Na pewno nie wiecej niz tradycyjnie przyjeci "swieci" mezowie po slubie! To dlaczego jest tyle rozwodow? Mozesz mi na to odpowiedziec? Nie kazdy nadaje sie na malzenstwo lub nie moze. W Pismie sw. jest napisane, ze nie wszyscy maja powolanie na malzenstwo czy kaplanstwo. Ludzie jednak nie moga zyc sami, bo nie zostali do tego stworzeni. Lepiej jak to sie do tego przyzna niz oklamuje partnera. Malzenstwo i slub koscielny jest sytuacja idealna. Prosze zrozumiec-idealna, gdzie wszystko gra i nie powinno sie go szybko zawierac. Pamietaj rowniez, ze Pan Bog nie potepia takich zwiazkow, tylko ludzie je potepiaja. A do nieba nie dostaniesz sie za to, ze zyjesz ze slubem, czy za twoje dobre uczynki tylko z laski i milosierdzia Bozego! Przed Bogiem nikt nie jest sprawiedliwy...czy ze slubem, czy bez. Pan Jezus umarl za nasze grzechy, bo my nie moglibysmy za nie zaplacic. I tylko z laski Boga wejdziemy do nieba.
Alez oczywiscie, ze powinno sie ratowac zwiazek malzenski za pomoca doswiadczonego ksiedza czy lekarzy psychiatrow. Jezeli sie nie da, to czlowiek sam bez innego czlowieka zdurnuje. Kto nie byl sam, ten nie wie jak to jest. Zycie nie jest podzielone tylko na biale i czarne, ale pomiedzy jest duzo roznych odcieni. Moze to Cie przekona.
A co to ma do tego slub, zeby wierzyl w Boga i nie pral zonki? Znam facetow, ktorzy ida do kosciola i sa aniolami do cudzych ludzi, a w domu najgorszymi diablami. Ale ludziom jest jedno wazne: oni maja slub i sa katolikami! Pozal sie Boze takich rozumow!
A ja nie jestem w konkubinacie i jestem z tego dumny!
Chrzest jest sakramentem ,który gładzi grzech pierworodny i wpisuje ochrzczoną osobę do Kościoła Katolickiego.Osoba ta /dziecko/ powinna mieć szansę wychowania w wirze, w której została ochrzczona.Jeśli rodzice nie chcą wziąć ślubu, to czynią to z jakiegoś powodu.Jeśli tym powodem jest np ateizm albo wrogość wobec zasad katolickich-to dlaczego chcą ochrzcić i w jaki sposób wychować w wierze?I o to pyta ksiądz. Rodzice, którzy nie mogą wziąć ślubu kościelnego/po rozwodzie cywilnym/,mogą ochrzcić ,jeśli wyrażą wolę katolickiego wychowania i przedstawią chrzestnych- praktykujących,którzy pomogą w tym wychowaniu.Tyle wiem z życia.
Nie chodzi mi o samą pisownie nazwiska. Przykre, że tego nie rozumiecie. O czasy o obyczaje...
zgadzam się. nie ma nic gorszego niż popadanie w niezdrowy fanatyzm religijny - to jest popularne zwłaszcza u katolików. próbują wychować swoje dzieci z dala od grzechu, ale przecież grzechu nie da się uniknąć, bo grzesznikami jesteśmy wszyscy. a moim zdaniem konkubinat to nie margines społeczny i patologia, ani nie grzech, tylko życiowy wybór dwojga dorosłych ludzi.
Ślub jest rozsądny, ale dla osób którzy naprawde są szczęśliwi... Nie ma co brać ślubu z rosądku.. Ale co prawda to prawda, potem psuje się wszystko;(
Tak, to grzech. Tego ucze i odpowiedzialnosci przede wszystkim. Tylko ty uczysz przysiegi, a nie prawdziwego zycia. Nie zmusisz nikogo, zeby ktos kogo kochal i spelnial obowiazki malzenskie (nawet lozkowe). Wielu ludzi nie nadaje sie na malzenstwo i rodzenie dzieci. To ty takich tez chcesz zmusic do malzenstwa? Co mi z takiego meza, ktory nie troszczy sie o rodzine, bije mnie, przepija majatek, niszczy dzieci psychicznie i fizycznie, albo z takiego, ktory z gory wie, ze nie da rady miec i utrzymac rodziny, czy porzadnie wychowac dzieci lub tego w ogole nie chce? Taka postawa jest dla mnie przyznaniem sie do swoich mozliwosci i slabosci. Nie kazdy nadaje sie na malzenstwo. To lepiej tak, niz udawac, ze w tym "katolickim" domu jest wszystko w porzadku, a tak naprawde wszyscy cierpia. Taka sytuacje mozna porownac z sytuacja szukajania pracy. Nie kazdy nadaje sie na stanowisko kierownika, lekarza czy nawet sprzataczki, czy do dojenia krow. A dlaczego tak jest?- to zastanow sie lub prosze spytac psychologa.
Mylisz się, i to bardzo. Wszystko zależy od typu ludzi którzy tworzą parę, jedni są monogamiczni z naturym tak ma ją i już, i będą starać się naprawić to co się psuje, tak długo jak tylko sie da, bez względu na to czy to konkubinat czy małżeństwo. Dla chcącego nic trudnego, ale ... cały w tym ambaras żeby dwoje chciało naraz. Kto łatwo rezygnuje temu widocznie nie zależy, takich małżonków też znam, zbyt szybko przynajmniej jedna strona machnęła ręką, i się rozwiedli. Znam też takie pary które mimo że ślubu nigdy nie mieli, i nie mają nadal, to umieli zawalczyć o siebie, i sa ze sobą nadal, i zanosi się na to że tak już zostanie, bo bardzo się kochają, nawet jeśli nie zawsze się ze sobą zgadzają. Oto dowody na to że bardzo się mylisz co do różnych związków.
W takim razie nie chcę tu pisać co ja bym musiała zrobić gdybym spotkała na swej drodze tak fatalnie spróchniały móżdżek jak twój, wygłaszający takie "mądrości". I wierz mi , zwymiotowanie to byłoby zdecydowanie za mało. Takich jak ty powinno się odseparować od reszty normalnego zdrowego na umyśle zrównoważonego społeczeństwa. Chorym skrajnościom mówię NIE. (jak można takie chore rzeczy opowiadać, aż wstyd!)
Owszem, i dlatego wielu ludzi nie chce brać ślubu. Z resztą nawet gdy weźmie się ślub to małżeństwo nie gwarantuje szczęścia na wszystkie następne długie lata, i wiele małżeństw rozpada się. To już lepiej nie brać ślubu wcale, a juz z pewnościa nigdy pod naciskiem osób trzecich, rodziców itd To musi być przemyślana decyzja, a nie kaprys chwili.
TAK, WŁAŚNIE, DOKŁADNIE TO CO NAPISAŁAŚ, TYLKO ŻEBY TAK WŁAŚNIE BYŁO NIE POTRZEBNY JEST ŚLUB :)))))))))))))))))) SĄ ZWIĄZKI DŁUGOLETNIE, I DOZGONNE, BEZ ŚLUBÓW, KOCHAJĄCY SIĘ DOROŚLI LUDZIE MAJĄ ZE SOBĄ DZIECI, I TEŻ IM ŚLUB DO NICZEGO POTRZEBNY NIE JEST:) TY NIE POTRAFISZ TEGO ZROZUMIEĆ BO MASZ GŁOWĘ NAPCHANĄ KOŚCIELNYMI NAKAZAMI, I PEWNIE UWAŻASZ ŻE BEZ ŚLUBU KOŚCIELNEGO TO NIE JEST ŻADEN ZWIĄZEK, ŻADNA MIŁOŚĆ, ŻADNE WSPÓLNE ŻYCIE:) NO TO CÓŻ TO JEST TWOIM ZDANIEM??:)))))))))) JEŚLI NIE PARA LUDZI KTÓRZY SIĘ KOCHAJĄ I CHCĄ BYĆ ZE SOBĄ, I NIE POTRAEBUJĄ LEGALIZOWAĆ SWEGO ZWIĄZKU BO I TAK JEST TRWAŁY, WIĘC PO CO IM CAŁA TA BIUROKRACJA ZWIĄZANA ZE ŚLUBEM? BO TY TAK CHCESZ???:))))))))))))) NIE ROZŚMIESZAJ DZIEWCZYNO.
Cóż to znaczy "rzeczy których normalnie by nie robili"?????:-] Zakładasz, że ślub i ogólnie małżeństwo, to są warunki nie-normalne?;-D Jaka to różnica - czy a)- bierzesz ślub bo chcesz, a potem gdy się coś po kilku latach nie układa, bierzesz rozwód, czy b)- nie bierzesz ślubu i związek rozpada się bez biurokracji po kilku latach gdy się psuje, czy c)- bierzesz ślub na 3/4 lata a potem gdy się psuje po prostu związek się rozpada też bez biurokracji tak jak w przypadku b) No ludzie, jaka to w sumie róznica?:-] Jak się coś ma rozejśc to i tak się rozejdzie, i po co się nad tym zastanawiać już na samym początku związku? Przecież to i tak nic nie zmienia.
Tak, tak, tak. Moze sie obudzisz, jak ktores z twoich dzieci albo wnukow bedzie zylo w konkubinacie, to moze wtedy zrozumiesz na czym rzecz polega. Nie mysl, ze ty mozesz w zyciu zagwarantowac, zeby zadne z twoich dzieci albo wnukow znalazlo odpowiedniego malzonka i wszystko bylo cacy laly! Nie jeden tak juz myslal, a nisko usiadl!
Popieram Cie! Niektorzy mowia: kocham Cie, a tak nie mysla i ida do oltarza. Co mi z tego? Co mi z takiej przysiegi? Po slubie najczesciej padaja slowa: lepiej bym sie z toba nie ozenil, jestes nic nie warta i nic nie umiesz, jestes za biedna, to moje pieniadze-a gdzie twoje? chcialas dzieci-to masz i rob, twoja rodzina jest taka i taka. Nasuwa sie pytanie: nie lepiej by bylo pozyc razem i sie sprawdzic, anizeli patrzec na moralnosc i isc do oltarza i cos falszywego przysiegac?... i po slubie krzywdzic zone (czy meza) oraz dzieci???
Jestem zupelnie twojego zdania. Nie jakas przysiega laczy ludzi, tylko milosc. W innych konkubinatach laczy wzajemna pomoc, bo nie maja pomocy z rodziny, albo nie maja w ogole rodziny. A nie samym chlebem zyje czlowiek i potrzebuje bliskiej duszy! O seksie nikt tu nawet nie mysli. Nie we wszystkich malzenstwach czy konkubinatach uprawia sie seks, z wielu powodow!
Nikt tego nie niszczy! Czy nie jest ona zgorzkniala z powodu ludzkiego egoizmu (zazwyczaj brak poparcia ze strony rodziny czy krewnych)? Czy mogla ona kogos namowic do malzenstwa? Chyba nie, bo jezeli ktos by ja kochal, to by sie z nia ozenil! Czy mezczyzni nie patrza w pierwszej kolejnosci na urode, pozniej na bogactwo, wyksztalcenie czy z jakiej rodziny sie pochodzi? Kto moze spelnic te wszystkie warunki??? Pozostaje wiec niektorym samotnosc. Wiec lepiej przezyc kilka lat z czlowiekiem, ktorego sie kocha i go stracic, niz od mlodych lat zdurnowac z samotnosci, jezeli nie ma innej mozliwosci. Zazwyczaj zaczyna sie to po trzydziestce. Niestety nie da sie nikogo zmusic do malzenstwa! I tego nie wolno nigdy zapomniec!!!
Zapomnialas przy tym o ludziach, ktorzy maja negatywne przezycia, brak ufnosci. Sa rowniez osoby, ktorych nie stac na slub. Jest duzo biednych bez wszelkiego poparcia. Wiele osob nie ma innej mozliwosci, a nie chca pozostac sami, bo kto tak naprawde moze byc sam w zyciu? Czlowiek moze zdurnowac z samotnosci, a co mu innego pozostaje, jak zycie w konkubinacie? Nie zapomnij rowniez o ludziach, ktorzy zyja razem, ale nie uprawiaja seksu! Tacy ludzie nie maja bliskich, a moze maja egoistyczna rodzine, ktora im nie pomaga (nie odwiedza, nie pomaga finansowo itd.) Czy konkubinaty nie powstaly z ludzkiej obojetnosci i egoizmu wzgledem drugiego czlowieka? Skad te zle przezycia sie wziely? Odpowiem Ci!-to przezycia generacji naszych rodzicow i naszych uwiezionych, meczonych matek. My sie tego napatrzylismy i boimy sie, bo zazwyczaj nie ma ratunku po nieudanym zwiazku malzenskim, jezeli kobieta sama sobie nie jest w stanie pomoc. Zyjemy w kraju, gdzie kobiety maja gorszy start niz mezczyzni...ale w innych krajach (np. na zachodzie) jest to samo. Zrujnowane zycie, brak pieniedzy i nierzadko choroby psychiczne sa tego skutkiem, a nawet smierc. Nie wchodzcie z butami w czyjes zycie, bo brakuje tu niektorym z Was doswiadczenia i prawdziwego rozpoznania sprawy!
Ty sie mylisz. Oczywiscie, ze jestem za slubem koscielnym, ale nie pogardzam par zyjacych bez slubu. Pan Bog ich nie potepia, tylko ludzie! Ile to psob idzie przed oltarzem zlozyc przysiege wiernosci i milosci, bo z tradycji, ale z nie przekonania, bo wiele tak mysla, ze tak wszyscy robia, to i ja. A mam przyklad mojego ojca, to wiem, co mowie. Czy nie tak samo rodzice chrzestni zapomnieli, ze musieliby objac obowiazek wychowania chrzesniaka w razie smierci rodzicow. I kto z Was podejmie sie tego??? Niestety, ale malo kto dotrzymuje obowiazkow chrzescijanskich. To stalo sie tradycja bez glebszego sensu, a nie z przekonania i milosci do blizniego. Nie potepiajcie ludzi, bo Pan Bog ich nie potepia. Sa zawsze powody, dlaczego zyje sie bez slubu koscielnego. Slub koscielny nie jest nigdy gwarancja milosci w zwiazku, jezeli oboje ludzi nie beda do tego dazyli. Moj tato katowal nas, a wszyscy "chrzescijanie" patrzyli na to i sie wysmiewali, okradali nas i zaden sad nie zaiteresowal sie nami i nie pomogl. Znam wiele takich przypadkow. Szczesliwy tylko ten, w ktorego rodzinie sie uklada, ale kazda rodzina ma swoj KRZYZ!
Rzeczowo i na temat! Oklaski wszystkimi rączkami i nóżkami:))
TO SIE TWOJ PRADZIAD W GROBIE PRZEWRACA JAK SLYSZY CZYM JEST DUMA DLA CIEBIE
TAKI WOLNY ZWIAZEK TO JAK PRACA NA CZARNO-NORMALNI LUDZIE CHCA LEGALNEJ UMOWY OD PRACODAWCY ,BO PORZEBUJA SIE CZUC BEZPIECZNIE,WIEDZIEC ZE STOI ZA NIMI PRAWO,BHP,ZWAZKI ZAWODOWE,ITD.TY NATOMIAST WOLISZ OSZUKIWAC SWOJA KOBIETE TWIERDZAC ZE TO WSZYSTKO JEST JEJ NIEPOTRZEBNE.
Proponuję zawiązanie spółki cywilnej, daje uprawnienia jak malżeństwo, a nawet lepiej, bo w umowie spółki można pewne rzeczy zastrzec, albo uwypuklić czego w małżeństwie się nie da. Pozdrawiam
nie zazdroszczę, ale co do regulacji prawnych...ulg podatkowych i pomocy państwa , póki co, znacznie więcej mają "samotne matki" i to jest niezłe przekleństwo (a co nikogo już w rodzinie nie ma?),kwestie zabezpieczenia i spadków mozna zrobić u notariusza i polisami ubezpieczeniowymi,...no i dlaczego Państwo ma wspierać coś, co nie jest z natury swojej, stałe (konkubini podają to jako zaletę) na takim samym poziomie jak instytucję (małżeństwo), która gwarantuje ciąglość Państwa ? Nie da się mieć ciastko i zjeść ciastko...
Po mojemu chęć bycia w konkubinacie , to strach przed odpowiedzialnością (kto nas uczy rozmawiać ze sobą? kto uczy przeżywania wspólnych sukcesów, czy też porażek?...koedukacyjna szkoła?dom rodzinny?). Nakłania też do tego Państwo pomagając "samotnym matkom"...Niestety wyrośli nam lenie i tchórze...przetrwać cywilizacyjnie nie mamy szans przed np azjatami...no ale sami zaslużyliśmy:(
i siedzisz o północy z z pcetem zamiast z facetem? Coś Ci się roi!
Jest jeszcze jeden aspekt: w razie "awarii" związku swobodnego strony zbierają swoje zabawki i wracają do domu. To jest prosty dowód na niedojrzałość konkubentów. Dla nich podjęcie jednej świadomej decyzji na całe życie ze wszystkimi konsekwencjami jest ciężarem ponad siły- lepiej zostawić sobie uchyloną furtkę.
Autorze, Twoja wypowiedź jest mało czytelna. Polecam lekturę słownika ortograficznego.
grzech a małżeństwo już nie? A jak ktoś chce tylko ślub cywilny? Wg Kościoła sam ślub cywilny to też grzech...
Masz rację co do prawa polskiego i tu należałoby rozpocząć całą dyskusję. A kwestię wyboru małżeństwo-konkubinat pozostawić już każdemu indywidualnie.
Zwykły prosty przykład: wyobraźcie sobie, że żyjecie z partnerem w konkubinacie. Wspólnie dorabiacie się przez całe życie. Niestety życie jest bardzo niesprawiedliwe i to najczęściej kobiety mają niższe dochody i są skazane na pozostanie w domu wychowując dzieci (choć nie zawsze). Wniosek - zazwyczaj większa część majątku zostanie zakupiona przez mężczyznę. Niestety po jego śmierci partnerce należy się figa z makiem - takie polskie prawo... Kolejny przykład - niespodziewana wizyta w szpitalu - wiadomości o stanie zdrowia przekazywane są wyłącznie najbliższej rodzinie, a konkubina to nie rodzina... (osobiście się z tym spotkałam) Przykład nr 3 - znajomy zrządzeniem losu dostał się do więzienia - jego partnerce odmówiono wizyt przez cały jego pobyt (1 rok), ponieważ nie jest rodziną... Owszem, na pewno są rozwiązania wymienionych przykładów, ale po co komplikować sobie życie? Przykładów możnaby mnożyć, ale po co? Jeśli dwójka ludzi naprawdę czuje coś do siebie i chce spędzić ze sobą resztę życia, to czemu nie zalegalizować związku?
to ona może to i tamto. Guzik! Na przyjemności trzeba zapracować.
konkubinat jest dobry dla tych co nie sa pewni swoich uczuc malzenstwo powinno byc dobrze przemyslana decyzja.i to nie jest prawda ze to tylko chemia co wygasa po paru latach bo znam duzo kochajacych sie malzenstw z dlugim stazem a co do wiekszosci malzenstw to mam watpliwosci czy zostaly zawarte z milosci czy dlatego ze dziecko w drodze albo juz pora to jest dopiero koltunstwo i zaklamanie wiec nie mylmy pojec
sercem i umyslem sluzymy swemu bogu a nie klepaniem paciezy i fanatyzmem w bibli pisze ze panu bogu jest milszy jeden dobry uczynek niz lezenie krzyzem w kosciele i klepaniem pacierzy a konkubinat to zwiazek oparty na zaufaniu , nawet w bibli pisze ze ta gdie dwoje ludzi kobieta i mezczyzna sa ze soba to jest rodzina mauzenstwo ,tylko katolicy o tym nie wiedza bo nie czytaja bibli podstawy chrzescijanizmu. i zeby nie bylo niejasnosci jest tylko jedna biblia
nie mieszajcie wiary w boga ze zwiazkiem maluzenskim a kosciul to przecierz nic innego tylko organizacja ktura wykorzystuje wiare w boga i mami ludzi nawet nie pozwola poznac prawdy a w bibli pisze tam gdzie kobieta i mezczyzna postanawiaja ze soba zyc tam jest rodzina tz maluzenstwo i bogu powinno sie dziekowac a nie prosic boga bo bug dal nam wszystko wiec co ma jeszcze za nas robic
wow 10/10
szkoda sie nawet rozpisywac na ten temat.a gadanie ze ja do niczego papierka nie potrzebuje jest dla naiwnych - malzenstwo to obowiazki a nie tylko branie i jak jest zle to ucieczka.sporobuj na JAKIMKOLWIEK egzaminie powiedziec ze tylko umiesz i nie potrzebujesz zadnego papierka....smieszne.papier jest dla mnie wazny a gdyby moja dziewczyna powiedzila mi inaczej oddaalil byl bez zadnego zalu-znaczy to ni mniej ni wiecej ze nie traktuje mnie powaznie
przeciez to jest sprawa indywidualna, kazdy moze robic jak mu sie podoba, po co wsadzacie nosy w czyjesc zycie? Boze, ludzie sa dziwni.
Hmm, ale a konstruktywna krytyka?
Chciałem ci coś napisać, ale czuję, że i tak byś wszystko zanegował tak po prostu, więc napiszę tylko, że życzę ci dużo miłości.
Super. Jestem chłopcem. I co z tego?
Widzisz, dla ciebie grzech i to nawet śmiertelny. Ale ona może nie jest katoliczką i dla niej to normalne. Jest szczęśliwa? Pewnie jest. Zresztą w ogóle nie wiem skąd żeś to wziął, że jak nie ma małżeństwa, to nie ma Boga. To ja ci powiem, że nie chodzę do kościoła, żyję w konkubinacie i z Bogiem mam się elegancko. Pomyśl sobie. W twojej religii jest nawet napisane, że Bóg jest miłością. I jest też napisane, że miłość cierpliwa jest itd. Więc skoro Bóg jest miłością, to kocha ludzi bezwarunkowo. Tak wynika nawet z twojej religii. Problem jest w tym, że chcesz narzucasz innym swój światopogląd, swoją wiarę przerzucasz na innych. Może więc lepiej zajmij się sobą i czynieniem dobra. Przecież wyznajesz religię, gdzie macie nie osądzać innych. Czyż nie?
A kto tak stwierdził? Bo chyba nie sam Bóg..przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo! W tego samego Boga wierzą też muzułmanie mający haremy także nie bredź człowieku!
Stefan baranku, sorry że Cię odrywam od stacji ojca dyrektora, ale pozwól że będę miał własne zdanie. To nie ja nie umiałem utrzymać związku, ale to ja miałem tę świadomość, że kontynuacja nie ma sensu. To moje życie i mam zamiar być szczęśliwy w życiu. A kościół mi w tym nie przeszkodzi. A w Boga wierzę bez pomocy instytucji kościelnych.
pam, pam, pa, pam pam, pam, pa, pam żałośni jesteście - dla was tylko seks się liczy i tzw. miłość, a na świecie jest tyle fajniejszych rzeczy, a najfajniejsza jest FREEDOM. żyję sam i jest ekstra - nikt się nie wtrąca co i kiedy robię :))))))))) czy gram na kompie, czy na syntezatorze, czy oglądam DVD, czy rysuję, czy jeżdżę na rowerze, czy latam na lotni, itd. FREEDOM seks jest strasznie przereklamowany, miłość tym bardziej ;)
No właśnie, skoro każdy sam przed Bogiem będzie, to czemu oceniasz kogoś? Skąd wiesz, że to grzech? To tylko twoja religia tak mówi. Nie wiesz, jaki jest prawdziwy Bóg. Nie narzucaj innym swojej wiary.
Ale pesymista z ciebie tak łatwo wszystkich uśmiercasz.Naprawdę dzieciom to wisi czy rodzice mają ślub najważniejsze dla nich jest by się kochali i było w domu spokojnie, bezpiecznie i miło. Poza tym jak ktoś się decyduje na konkubinat to nie przejmuje się za bardzo wspólnym rozliczaniem podatków. Tak więc pozostaje przy zdaniu, konkubinat na początku a potem ślub by nie zaszkodził moherku.Co ci się urodziło z tą wiecznością, to nie wiem ale jak się podpisałeś jesteś oszołomem i póki nie nabierzesz rozumu to nim pozostaniesz.
Zlote słowa. Też to miałem gdzieś w głowie, ale dopiero ty to powiedziałeś jak trzeba. Pozdrawiam
Jesteście zahipnotyzowani przez słowa... Jakie to ma do jasnej cholery znaczenie czy się kogoś nazwie żoną, kochanką, partnerem? To tylko słowa, chyba ważne, czy się kochaja, prawda? Ale niestety dla większości liczą się pozory.
Żyjesz jeszcze? udaru nie dostałaś??
Nie doszukuj się dziury w całym, poprostu jesteś i tyle, nie chodziło mi o żadną głębszą wypowiedź, wyraziłam tylko swoje zdanie.
Co ludzie mówią, należy mieć w (_!_). To będę wpajał swoim dzieciom, jeśli kiedykolwiek będę je miał.:P
Starszy facet, młoda żona. Czy ktoś się zastanowił jak ten związek wygląda?
...ćpanie, mówiąc brutalnie. W mózgu osoby zakochanej wytwarza się fenyloetylamina, która powoduje, że jest ona 'na haju' i potrzebuje kolejnych dawek narkotyku, żeby nie czuć się źle. Po dwoch - trzech latach inny hormon, a nazwie, która z głowy mi wyleciała:P, zastępuje miejsce fenyloetylaminy i pojawia się przywiązanie. No a jeśli się nie wydziela ten hormon, to tzw. 'wielka miłość' gaśnie. Każda miłość jest egoizmem, spójrzmy jak to jest tak naprawde; co myślimy w podświadomości: 'będę cię kochał tylko wtedy gdy będziesz ze mną, inaczej będę nieszczęśliwy' i różne wariacje na ten temat. Kochasz nie osobę, lecz swoje wyobrażenie o tej osobie. Itp itd etc.;P Prawdziwą miłością byłoby gdyby ktoś usłyszał od osoby w której jest zakochany że jest z kimś innym i ze jet szczęśliwa i również uradowałby się, jak absurdalnie by to nie brzmiało. Inaczej to egoizm. Nie mówcie mi, że jestem cynikiem, poczytałem po prostu pare ciekawych książek, obserwuję sam siebie. Zresztą sam jestem w chwili obecnej zakochany, co nie zmienia faktu, że uważam to za stan zupełnie idiotyczny i nie wart zbytniego rozczulania się. Jak to powiedział de Mello 'osoba zakochana jest osłem w sposób szczególny'. Dlatego mam pewien szacunek do kogoś, kto po prostu, bez ogródek, aplikuje sobie dawkę tej czy innej substancji do organizmu. Przynajmniej jest szczery, nie udaje, że to coś szlachetnego itp.:P Pozdrawiam
??????ktoś narąbany czy nie kumaty?
Mam 60 lat. Nie twierdzę że wyglądam jak młódka. Lubię seks, mam niezłą figurę i dobre zdrowie.I co Wy na to?
Nie wierzysz. No ja to bym na twojm miejscu zechlał się z tego utrapienia.
Masz rację. Nie popieram jego sposobu wychowania dzieci, ale jego prawo wychowywać jak chce. Tylko czy jego dzieci będą potem tolerować innych?
Super. To jestem dla ciebie marginesem i patologią. No ale co z tego?
No cóż, różnie to bywa. Mój związek w konkubinacie zakończył się po 7 latach. Mnie wydawało się że jesteśmy szcześliwi. Tym bardziej, że mamy dziecko i wiele wspaniałych przeżyć. Okazało się później, że mój pan zabawiał sie w tzw. międzyczasie z innymi panienkami. Przeżyłam chyba jakieś załamanie psychiczne ale wystawiłam walizeczki za drzwi największej miłości mojego życia. Nie mam zamiaru być tą drugą, trzecią...
To sam widzisz, że to nie ważne czy mąż/żona, czy konkubenci. Liczy się człowiek i jego charakter. Znam pełno katolików, którzy są gorsi od tzw. ateistów. Nie wiem tylko czemu przemawia przez ciebie złość do niekatolików, bo tak to odczuwam?
Poniżenie? Dlaczego? To właśnie ja (kobieta) jestem przeciwna małżeństwu, on akurat chce się żenić. No i gdzie tu moje poniżenie?
Jej no! matka bo to na wsiach jeszcze ciemnogród,dłuuugo jeszcze im nie po drodze do cywilizacji.Kto za ciebie pisze na kompie?
Super. Ja nie żyję dla Boga, chociaż w niego wierzę. Co ze mną? Nie odpowiadaj, tylko się zastanów.
...co mozesz teraz innego powiedziec??nie umiales pielegnowac milosci i porzadku w swoim malzenstwie -to sam sie pokarales !z pewnoscia cos z toba nie tak! a nie obarczaj Kosciola ,ktory jest prawdziwym straznikiem porzadku spolecznego w swiecie!
Bo konkubinat to jest margines społeczny i patologia. Tyle w temacie.
...a komu chcesz zostawic to prochno ktore wykorzystywales przez 3,4 -lata?????bo ja na kobiete z taka przeszloscia moglbym sie tylko wyzygac !!!
Sie misiu pysiu dziś rozbrykałeś na tym forum by dowartościować swoje ego.Przerośnięte czy zakompleksione??
Super. Jak dla ciebie małżeństwo ma sens, bierz ślub. Są ludzie, dla których nie ma sensu. Szanuj ich wybór, tak jak oni szanują twój.
Nie rozumiem całej tej dyskusji. Według mnie osoby będące katolikami powinny wiedzieć, że małżeństwo to nie jakiś tam papierek tylko sakrament i wierzyć w to że podczas ceremonii ślubu sam Bóg uświęca związek dwojga ludzi, tj. w dużym uproszczeni szczególnie im błogosławi. Natomiast dla osób, które nie kierują się w życiu wiarą ślub kościelny to BZDURA i powinien być bzdurą, po co brać ślub kościelny skoro się w sens sakramentu nie wierzy przecież to jakaś paranojaaaa! Wszystko to nie zmienia faktu, że wiele osób wiąże się z drugim człowiekiem bez przekonania, z czego wynikają później tragedie życiowe.
Zastanowiła mnie teraz jedna rzecz. Czepiacie się ateistów, że wpieprzają się w waszą religię i wszędzie o niej gadają. A sami próbujecie narzucać innym swoje. Że małżeństwo jedyne słuszne. Kto beż ślubu to gorszy. Co się wpieprzacie w życie innych? Niech sobie żyją ze ślubem, bez ślubu, byle byli szczęśliwi ze sobą.
ostra -z czego ty mozesz byc dumna? ty chyba nie masz absolutnie rozeznania co ;DUMA;oznacza?-przeciez to grzech smiertelny ,ktory zrywa wiezi z Samym Bogiem ! -kim czlowiek jest bez Boga ? Niczym -zerem !!!
> To ja podziękuję za takich wierzących ludzi i za > małżeństwo. Sąsiad leje regularnie swoją żonę i upija się > co dzień, ale pewnie jest gorąco wierzący w Boga Pleciesz bzdury! Jeśli leje to nie wierzy. Gdyby wierzył to stosowałby się do zasad wiary. Najwazniejsze przykazanie wierzących to przecież PRZYKAZANIE MIŁOŚCI; Będziesz mołował Pana Boga swego (...), a bliźniego swego jak siebie samego!
oczywiście że chciała bym być żoną. To takie nawet samo poczucie że twój partner przysiągł Tobie przed samym Bogiem miłość i zobowiązuje sie być oddany tylko Tobie..to takie poczucie bezpieczeństwa(jeśli oczywiście coś znaczy w tym związku moralność) DLA MNIE to każdy wybiera to na czym został wychowany. Jeśli został wychowany że prawdziwy legalny związek to związek małżeński to bedzie do niego dążył;) a jeśli że małżeństwo niczym sie nie różni od konkubinatu i jest niepotrzebne to tez bedzie dążył do swoich racji;) to w sumie kwestia wygodnictwa bo małżeństwo zobowiązuje gdyż jego zerwanie jest bardzo trudne a wg wiary nierozerwalne, natomiast konkubinat nie zobowiązuje do niczego bo w każdej chwili można go zakończyć gdyż nie jesteśmy prawnie do niczego zobowiązani;) ja w sumie jestem tolerancyjna i mam zasade nie oceniania ludzi ale to moje zdanie;)
Super. Szkoda, że bzdura.
Może zbyt dobitnie to nazwał, chodziło o to że starsza kobieta prędzej czy później przestanie być dla młodego kochanka akrakcyjna fizycznie. Lepiej jednak jak w związku facet jest starszy. Tak mi się wydaje
A ty jak wychowujesz swoje dzieci? Żeby naśmiewały się z ludzi, którzy nie żyją tak jak ty?
To, w czym matka ma rację, bierze się z tego, co napisała taka jedna. Uświadom to sobie.
Tylko jeśli w konkubinacie jest zdrada,to można krótko załatwić sprawe-żegnam cześć.A w małżeństwie jest albo zdradzanie na okrągło i żona o tym wie ale sie nie odezwie bo są dzieci i sie boi że zostanie sama,albo jest rozwód darcie kotów o majątek,alimenty itp,więc łatwiej odejśc z konkubinatu jeśli przytrafi sie zdrada.
Zgadzam się. Życie w konkubinacie to pójście na łatwizne. Ale może dzieci to można by było mieć po ślubie, po tych paru latach mieszkania razem.
> Ze względu na dzieci i sprawy majątkowe czy podatkowe. Jakaś dziwana ta logika! Może zabraknąć czasu na sformalizowanie tak wygodnickiego związku. Dzieci mogą nie doczekać na ślub rodziców bo wcześniej mogą być powołani do wieczności. Fiskus też nie będzie czekał aż zdecydujesz się na ślub - do kieszeni sięga przez cały czas.
jak to, on sam ma placic? a ona? koszta powinno sie dzieli na pol. dlaczego niby to mezczyna ma placic?
Na to wygląda!
ania - a co ma do tego Sakramentalny Zwiazek !! jeszcze nie wiesz chyba jakimi katami sa konkubenci! -posluchaj wiadomosci ;ile dzieci pozabijali a ilu wprowadzili w kalectwo !!!
dlaczego dla kobiety to poniżenie?
to jeden z mądrzejszych wpisów na forum. gratuluję poglądów
Julita -jak mozesz twierdzic ze slub koscielny nie jest najwazniejszy -skoro nie znasz Boga ani jego przykazan ! bo gdyby bylo inaczej wiedzialabys ze tylko On ma wladze do laczenia w zwiazki malzenskie -bo jest Naszym Stworca i Panem i dla Niego wszyscy zyjemy !!;slub cywilny -to nic innego jak ;rejestracja;-taka sama jak samochodyu ,psa czy kota !!!
normalny -a o czym chcesz dyskutowac? Przeciez to jasne ze dobry chrzescijanin nie wezmie innej kobiety nawet gdy go porzuci zona ! mam zostac sam ,albo wrocic do swojego pierwszego partnera_(meza,zony)-tak nakazuje Pismo Swiete i nikt tego nie moze zmienic!
sam jestes glab, bo takie rzeczy wychodza "przy okazji" dzięki sasiadom, nauczycielom, lekarzom wiedzacym cos o innych
Masz rację ale żeby wilk był syty i owca cała to może najpierw przez kilka lat konkubinat a jak się sprawdzi i oboje czują, że się kochają naprawdę mimo przeciwieństw, to ślub by nie zawadził. Ze względu na dzieci i sprawy majątkowe czy podatkowe.
Liczy sie Sakrament Malzestwa ,ZGODA I PRZYZWOLENIE SAMEGO BOGA -na kazdt zwiazek ! bo On tylko jest wladca naszych cial i dusz i tylko On moze nas polaczyc lub rozlaczyc !!!wszystko inne pochodzi od rzadzy ciala -ktorego wladca jest sam lucyper !!!
trudno odmówić ci racji. Pozdrawiamy serdecznie (z konkubiną ;)
jeżeli małżeństwo jest dla kogoś tylko papierkiem to faktycznie nie widzę sensu jego zawierania... małżeństwo to przede wszystkim przysięga przed Bogiem, którą dwoje ludzi składa sobie nawzajem...to jest najważniejsze
hmmm... dziwne, żadna z moich koleżanek nie zamierza, ani ja (a mam 28 lat). W związku 7
myślimy podobnie
No tak ludzie lubią chodzić na łatwiznę bez wysiłku. chcesz zabezpieczyć finansowo nieformalną rodzinę czyli partnerkę ewentualnie dziecko z takiego związku pofatyguj się do notariusza i spisz testament. Nic prostszego formalnie i zgodnie z prawem będą zabezpieczeni. Trzeba tylko chcieć nic więcej. Masz rację z ulgami podatkowymi no ale trzeba nad tym pracować utworzyć lobby ktore zabiegałoby w sejmie o utworzenie prawa które traktowałoby takie związki jak małżeństwo.
Po pierwsze: nie ma czegoś takiego, jak wolny związek, związek zawsze rodzi zobowiązania, więc możemy mówić o nieformalnym związku. I tutaj znowu formalności nie mają znaczenia, ponieważ i tak nie mówilibyśmy do siebie "mężu" czy "żono", papier to papier, może się przydać ze względu na te nieszczęsne formalności (większość ludzi jest tak ograniczona, że przywiązuje do takich bzdetów dużą wagę). W sumie potrzebne to bardzo nie jest, ale na pewno by niczego nie popsuło, bo poprawiać już nie ma czego:))) Dobrze przynajmniej, że przez małżeństwo nie wpakowałam się w takie bagno, jak niektóre osoby z mojego otoczenia. Wolę przez całe życie mieć partnera niż "męża" dla pozorów. Nazewnictwo i ceremonie na pokaz nie są ważne, ważne jest tylko to, czy dwoje ludzi się kocha i chce być razem.
taaaaaaaaa, jasne. Bo dziecko mówi "cześc! Jestem Alik. Moi starzy żyją w konkubinacie." Lecz się głąbie. Sam pewnie nie wiesz czy tak naprawdę twoi starzy wzięli ślub koscielny.
Matka ma racje i nie ma tu nic do rzeczy ograniczenie umysłowe, chyba, że masz problemy bo właśnie jesteś wytworem takiego związku
na ciebie też przyjdzie czas
16 lat byłem w związku małżeńskim i końcówka to koszmar. Cieszę się, że miałem tyle siły, żeby to skończyć. Nie zamierzam wiązać się formalnie nigdy więcej. Tylko że państwo nie zabezpiecza i nie traktuje równo związków nieformalnych. Nie ma wspólnego rozliczania podatkowego, nie ma spadków, nie ma udogodnień i ulg jak dla małżeństw etc, etc.... i długo nie będzie, bo kościół na to nie pozwoli.
Jeśli to miłość, to chciałabym być żoną. W świetny sposób zadałeś te pytania! Brawo!
nie wierzę tym, którzy mówią,że papier nie jest im potrzebny do szczęścia.Myślę,że idą na łatwiznę,bo w końcu co mają powiedzieć kiedy albo ich partner nie chce ślubu,więc oni też udają,że nie chcą i ze wszystko jest ok,albo sami są nie dojrzali i się boją, bo sama odpowiedzialność za drugiego człowieka ich przeraża.Owszem papierek nie daje gwarancji, że związek przetrwa ale tak naprawdę nic jej nie daje,nie wiemy co będzie jutro,za rok, za 10 lat...jeżeli nie dbamy o miłość to nic nie pomoże.Wszystko zależy od nas samych!Ale miłość i małżenstwo mają sens.
Jestem socjologiem. Wbrew powszechnej opinii z badań jednoznacznie wynika, że związek małżeński jest dużo trwalszy niż konkubinat. Bierze się to z tego, że jest istotna rożnica w podejściu psychologicznym.
Biedactwem to ty jesteś, skoro uważasz, że miłość automatycznie oznacza małżeństwo. Ale co mnie to obchodzi, ja jestem szczęśliwa i ślubu to tego nie potrzebuję (i nie wykluczam), po prostu reprezentujesz typ ludzi ograniczonych, ale to twój problem, nie mój i mam ciebie i inne tak ograniczone osoby głęboko gdzieś:)))
Życiowe pierdoły dodają sobie otuchy, jakie to pocieszające.
Ty załamana? Nie do wiary. Ty też jesteś jego kochanka, była kochanka. Później obecna będzie była i następna. itd.
100% prawdy..wlasnie tak mam..
Oj biedaczki, jęczycie , płaczecie co z Wami Weź się w garść, przytul do męża, porozmawiaj szczerze poprowokuj i weszystko bedzie ok. Ile razy tak jest ze mąż przyjdzie utyrany z pracy, a tu zona fochy jeszcze pokazuje, to co dędzie miał ochotę na nadąsańca? Niewiem jaki macie układ kto pracuje, a kto chodzi do pracy, Jakie macie kwestie do rozwiązania ale jak się przyrzekło trudno trzeba wóz ciągnąć, wybaczać nie 7 a 77 razy, tak jedna jak i druga strona. Miłość trzeba pielęgnować odnawiać szukać jej w domu a nie poza domem. Mam 65lat, 37 lat żona ale my o bokach nie myslimy żadne. Bóg złączył Bog rozdzieli. Taką wyrozumiałą zonę wiem rzadko spotka, ale jak się oboje starają, to zawsze bedzie dobrze. Trzeba wierzyćw siebie i sobie nawzajem. Zaufanie jedna z najważniejszych podstaw trwałego związku. Gdyby nie było zdrad nie byłoby tyle chorych na AIDS, raka narządów rodnych innych wenerycznych itp. Pozdrawiam.
No i z czego wynika ta duma?
Czują się tak dzięki tak umysłowo ograniczonym osobom jak ty, pewnie wkładasz takie brednie swoim dzieciom do głowy (szkoda, że je masz) i potem nie traktują normalnie na równi swoich kolegów, których rodzice nie mają jakiegoś papierka, umysłowo ograniczone osoby zazwyczaj niestety przekazują swoje ułomności umysłowe dzieciom.
sory, że tu piszę, nie do ciebie tylko do głównego postu. Przede wszystkim u kobiet miłośc to coś innego niż u mężczyzn. Kobiety kochają wyłącznie bezpieczeństwo, byt i stabilizację. Niespecjalnie ma znaczenie kto jej to zapewni, byle był ładniejszy od diabła.Faceci zupełnie inaczejrozumiecie miłośc.
A co wg Ciebie jest miłością?pragnienie bycia razem,spędzenia razem reszty swojego życia,wspieranie się i kochanie-to jest wlaśnie miłość,najpiękniejsze uczucie na świecie,pozdrawiam
Cudzo-łożyć to znaczy dosłownie "leżeć w cudzym łóżku".Tymczasem konkubenci maja zwykle jedno wspólne, własne łóżko. Nikogo nie zdradzają, a więc nie "cudzołożą". Nie porównuj ich i mnie przy okazji do zdrajców, takiego mojego męża na przykład, który " cudzołozył" sobie w najlepsze, zdradził mnie i dzieci i sobie poszedł, mimo przysięgi małżeńskiej. Skrzywdził tym postępkiem kilka osób. Mój obecny, wolny związek nikogo nie krzywdzi, a przynajmniej dwie osoby uczynił szczęśliwymi. Twój komentarz świadczy, że mało jeszcze przeszłaś w życiu, ale zmienisz zdanie o konkubinacie, gdy któreś z Twoich dzieci lub wnuków podejmie decyzję o życiu w takim właśnie związku.
Błagam , ja nie chce , chce być wolny do końca życia i sex mnie nie interesuje ,może przez to jestem dziwny ale jakoś mnie to obrzydza i nie rozebrał bym się przed kobietą ,wstydzę się:/,a gejem tym bardziej nie jestem ,gejowsko to pomyłka matki natury, a nie jestem przeciwny temu żeby się inni wiązali i robili to i tamto, byle im się dobrze żyło a reszta się dobrze potoczy. Dla mnie wolność to nie ograniczona przestrzeń , mogę jechać gdzie chce i kiedy chcę i wracać w każdej chwili, nie ma pytań domysłów i kłótni , jest cisza, każdy problem można na spokojnie rozwiązać.Acha no i mogę spać dłużej jak mam wolne:P. Wiem o czym myślicie że samotność to przekleństwo że jak przychodzą święta Bożego Narodzenia to wtedy nie powinno się być samemu a ja wiem dobrze że są rodziny które nawet w tym dniu czują się samotni każdy z osobna, jak nie ma iskry miedzy ludźmi to nawet pierwsze zauroczenie apotem pseudo zabujanie nic nie pomoże. Wybrałem wolność to nie samotność ,samotność była by gdyby nie było TV i internetu, inne czasy inne wymogi tyle mogę powiedzieć.
Ja też byłam "wydawało" mi się w formalnym związku 22 lata wszystko było takie poukładane że az mdliło no i taki "numer" mi wywinął.Teraz wiem jaka przewage ma konkubinat a wiem co mówię !!!!!!!!
Skoro tak mądrze masz to przemyślane, to spróbuj jeszcze dociec Sherlock'u, skąd się biorą słowniki ortograficzne i jak z nich korzystać. Pozdrawiam gorąco:)))
powodzenia! Dla pocieszenia dodam, że gdybyście byli małżeństwem prezent w postaci kredytu należałby do Ciebie jedynie w połowie:> konkubinat rządzi;)
Jak sie nie zna słowa to piszę się głópoty i nie wykazuje się brak szcunku dla innych oddanych sobie ludzi bo w świętych zwiazkach niektórzy żyja jak pies z kotem ale to jest dobrze bo są mężem i żoną
to ty nie rozumiesz. milosci papierek jest niepotrzebny. jedyne w czym pomaga malzenstwo to sprawy podatkowe, mozliwosci odwiedzin w szpitalach itd... czyli zenimy sie dla korzysci:)
Nieprawda,nie masz pojęcia co słowo "cudzołóstwo"oznacza.Z mężem jesteśmy małżeństwem i nawet przed ślubem nie spaliśmy,żeby nie budować swojego związku na grzechu-konkubinat jest grzechem ale każdy za samego siebie zda sprawę Bogu i cała prawda
Tak rozstanie w konkubinacie jest łatwiejsze i prostsze,jeśli chodzi o mężczyzn,jeżeli się znudzi to żegnaj i już go nie ma.Wieczny kawaler,zawsze może powiedzieć,że jest wolny bo nie podpisał tego tak nic "nieznaczącego papierka".Życzę Ci dużo wytrwałości i nadziei na przyszłość.
To wielka szkoda, że je masz, tak ograniczone umysłowo osoby nie powinny się rozmnażać. Z drugiej strony jednak potrzebni są też ciecie do kopania rowów i zamiatania ulic, więc może nie powinno się takich jak ty sterylizować, na pewno jednak zabronić dostępu do netu, żeby głupot nie wypisywali.
Zgadzam się!
Myślisz, że jak byście byli małżeństwem, to by Cię nie zostawił?? Mój nie miał takich obiekcji - zdradził mnie i zostawił z roczną córką, chociaż przysięgał przed Bogiem. Dla mnie ślub nic już nie znaczy - co najwyżej ułatwia załatwianie spraw spadkowych, emerytalnych itp. po śmierci któregoś z małżonków. Lepiej się szybko pozbieraj i żyj swoim, pełnym życiem - masz jeszcze tyle rzeczy do zrobienia, których nie mogłabyś zrobić z nim :)
A co mężatki się nie starzeją i są wiecznie młode? Według ciebie małżeństwo to eliksir na starość? gratuluję wiedzy.
po płci.
jeśli kogoś kocham to mi to wystarczy by brać odpowiedzialność za jego błędy. nie potrzeba mi do tego papierka.
jak małżeństwo.
jak się czują gdy inni świadomie lub nie conajmniej się "dziwią", że po wielu latach znajomości, a następnie kolejnych kilkunastulatach konkubinatu ich rodzice ciągle nie mają ślubu. Upokorzenie i wstyd, za który dzieciaki płacą ogromnym stresem.
Wstyd to pisać takie głupie posty...
Bo ma to sens jedynie to nic więcej.Nieważne w jakim obrządku zawarte, chodzi o zasadę i normę.Resza jest tylko podróbką ,rozpaczliwą próbą udowadniania wszem i wobec, że jest się oryginalnym a tak naprawdę brak żony męża to życiowa porażka, bez przerwy negowanie modelu rodziny,posiadania dzieci, otaczanie się psami, kotami i w wieku 45 lat bieganie do pubu z kolesiami lub koleżankami albo męki stanu duchownego np.Lipa prosze ja was
Wyjdziesz za mąż z chytrości...a będziesz kochać Go tak samo z papierkiem czy bez.No to sie zastanów...czy z chytrości,czy z miłości to małżeństwo ma być?
Nie przejmuj się, jak dzieci dorosną, to Cie nauczą, że lepiej żyć w konkubinacie i być szczęśliwym, niż w małżeństwie męczyć się latami z drugą niekochaną osobą. Uwolnij się na chwile od nauki kościoła, rozejrzyj się wokół i nie uogólniaj. Ludzie żyją w wolnych związkach, bo tak chcą, nie czynią nikomu krzywdy. A Ty jako chrześcijanka, możesz nosić w sobie jakąś nienawiść?? A może chodzisz tylko do kościoła, ale chrześcijanka nie jesteś?? Bo dla mnie to duża różnica.
racja , ja lubię być sam , wolny, i niech sobie każdy myśli co chce, po prostu lubię być sam i na wszystko patrzeć z oddali z mojej perspektywy widać lepiej błędy ludzi. PS możecie sobie myśleć że na lewo i prawo brykam ,w końcu każdy ma fantazje.
zgadzam się. kiedyś ludzie pobierali się dla zasady, 'bo tak wypada'. ba, kiedyś 16 latka to była panna na wydaniu, a dziś jak taka zajdzie w ciążę to afera. no cóż, zmieniają się czasy, więc zmieniają się ludzie. teraz nie ojciec decyduje kiedy wyjdziesz za mąż, może ewentualnie biadolić jeśli nie będziesz chcieć dać mu wnuków lub wziąć ślubu. dlatego też uważam tradycje cygańskie za chore.
Zastanawia mnie jedna wazna sprawa.. w jaki sposób po badaniu ginekolog stwierdza, które tabletki są dla mnie dobre? na podstawie czego to robi? nie ma to jak ludzka ciekawosc ;p
Takie pomysły na życie lekkie bez zobowiązań biorą się z tąd, że nasze dzisiejsze pokolenie, nie lubi brać odpowiedzialności za podejmowane decyzje, a jesli nawet decyduje się to napewno w puźniejszym etapie życia.
Zgadzam się z Cristie, stwierdzenie, że Kościół narzuca pewne rozwiązania życiowe jest przerzucaniem odpowiedzialności za własne decyzje. Każdy robi to co uważa za słuszne, jeżeli komuś odpowiada życie bez ślubu to niech żyje, tylko po co chce ochrzcić dzieci?żeby Kościół skrępował ich wolność i im też narzucił np. małżeństwo?...
Dziesięć lat temu dowiedziałam się, że mój mąż mnie zdradza. Zostawił mnie z roczną córką, na całe szczęście pracowałam i nie miałam kredytu. Przeszłam koszmar rozstania, później rozwodu.Od kilku lat żyję w wolnym związku - nie chcę już ślubu, dla mnie nic on nie znaczy, czego dowodem jest moja i Twoja historia. Poradzisz sobie świetnie bez faceta, dziecko doda Ci sił. Pamiętaj, szczęście nosi się w sobie, nie da go nam żaden facet. Powodzenia !!!
Cóż...ja też jestem mężatką-nieszczęśliwą, a mam dopiero, a może już 30 lat.(Staż małżeński 3 lata-związku 10 lat )
za 10 lat ....menopauza,skora wiodczeje, miesnie wiodczeja .Nie trzymasz moczu, masz infekcje , sex od wielkiego dzwonu. Stres pomiedzy wami paskudzi relacje. W lustrze widzisz babe po przejsciach a on mlody bóg. Zasdrosc nie daje ci spac po nocach. Dzieckiem go nie uwiazesz.Wydajesz kase na kremy, masaze a on patrzac na ciebie nad ranem marzy o jedrnym ciele. Po 50 hormony, dzialaja na pol gwizdka. siada zdrowko, serduszko, cisnienie, naczynia krwionosne, macica zaczyna sie starzec.Miesniaki.Operacja.plastry. itd.itd.
to tylko z chytrości, a nie z miłości. mojego wybranka będę kochać tak samo i z papierkiem, i bez. ale małżeństwo ma lepiej i łatwiej w świetle prawa - rozliczanie się, a gdyby niedaj Boże coś się któremuś stało to wtedy możemy się odwiedziać w szpitalu bo 'jesteśmy dla siebie osobami bliskimi'.
kot przy jednej dziurze nie wyżyje :))
Ja Ci odpowiem, chciałbym mieć romans z mężatką bo Ty wiesz co to miłość jesteś znudzona związkiem szukasz rozrywki a nie męża, chcesz czerpać coś więcej niż tylko mżonki o wielkiej miłości białym welonie dzieciach pieluchach i innych szarościach dnia codziennego. A faceci chcą rozrywki seksu bez grożby, że ta jedyna i najlepsza w łóżku zamieni się w wiecznie nie zadowoloną i migreniastą żonę. Ślub wszystko psuje ludzie popadają w rutynę i szarość dnia codziennego
Ale bzdury!
Kejtka, masz absoltnie racje. W polskim kosciele panuje wielkie zastraszenie a przeciez Bog ma byc milosierny i ma byc miloscia. Nie rozumiem dlaczego mamy byz za to karani. Przeciez bog kocha nas tacy jakimi jestesmy. Moim zdaniem ksieza nie maja prawa glosu o sprawach damsko-meskich bo nie maja w tym praktyki ( no chyba za na boku co czesto sie zdarza).
Tylko patrzec jak dostaniesz zzaproszenie na slub
Trzeba bylo myslec o zyciu a nie o sukni i zazdrosci kolezanek..Oj GLUPOTA
ale nikt nie musi się wiązać każdy wie co robi i żyje tak jak mu wygodnie byle żeby nie krzywdził innych.
Droga Cristi, Skoro kosciol niczego nie narzuca to dlaczego nie chca chrzcic dzieci rodzicow ktorzy nie maja slubu koscielnego?
to jest właśnie myślenie polaków. Jak znana osoba z telewizji żyje w konkubinacie to mówi mój partner/narzeczony natomiast o zwykłym szarym ludku mówi się już menel/ patologia
pozdr...chcesz tolerancji , a co prezentujesz ?
Wiesz co Misiu? Wolę byc menelem w konkubinacie, gdzie jestem szanowana przez swojego partnera, dla którego jestem kobietą, jestem i czuję się kochana... Żyłam prawie 8 lat w małżeństwie, gdzie byłam poniżana i traktowana jak służąca, gdzie mąż swoje kompleksy leczył moim kosztem, zdradzał mnie a sam nazywał mnie kur... Także ja wolę zyc w tym, jak to nazwałeś Misiu,"menelskim konkubinacie", gdzie mam równe prawa, gdzie moje dziecko mam szczęsliwy dom i kochająca się rodzinę . Następnym razem przemyśl, to co napiszesz...MISIU...
Zgadzam się nareszcie mądra opinia...
Dla mnie szczeście mojej żony jest ważniejsze niż mój egoizm,jeśli tak podejdziesz do swojego małżeństwa to nie będziesz stawiać takich pytań.Życie jest naprawdę piękne i ma sens kiedy wiesz że możesz w 100 % i w kazdej sytuacji liczyć na pomoc tego którego wybierasz na całe życie na dobre i złe.pozdrawiam- kochający mąż i ojciec.
kINIA A KTO CI TAKI KIT WCISKA?.zostawi Cie dla innej.Dostaniesz zaproszenie na slub...Tak mysle ;)
Moj ojciec cale zycie bil nasza matke i nas, wszystko przepijal i zmarnowal majatek i nasze zycie, a nie interesowalo to zadnego sadu, ani sasiada. Wszyscy ze wsi chodzili do kosciola (oprocz naszego ojca, ktory uwielbial Papieza), ale kazdy ze wsi nas wykorzystywal i sie z nas wysmiewal. Moge tylko powiedziec: faryzeusze!
młodziutkie dziewczę i już takie znudzone??? fe..
że mój konkubent mnie zdradza. Podobno się kochają, a ja siłą do miłości go nie zmuszę. Szkoda tylko, że zostawił mnie z trzyletnią córką i kredytem. Teraz ważna jest tylko kochanka, a ja jestem załamana :-(((
odpowiedź, zakładając że kocham go a on mnie to oczywiste, że mężem
Pewnie masz naście latek i tak naprawdę nie znasz jeszcze zycia, a mamusia wszystko podkłada Ci pod nosek...Życzę Ci MISIU, zebyś poczuł sie jak "menel" w małżeństwie...natomiast nie zyczę tego Twoim dziecim...
ślub to zobowiązanie na całe życie.
niezależnie czy żyjm ze sie ze ślubem czy nie jak się kochają 2 ossoby jest im to obojętne,to oni decydują,a nie jakies tępe stereotypy,to proste
Trzeba bylo myslec o zyciu a nie o sukni i zazdrosci kolezanek..Oj GLUPOTA
a nie ŚLUB za 3 miesiace. :( Ona jest niedojrzala.Widze i slysze jak synowi robi wymowki za to ze musi isc do pracy w sobote.Chorego z wysoka temperatura wyciaga na impreze.Chyba nie kocha go bezwarunkowo.Sama gdy choruje to idzie nafaszerowana prochami". Ona lubi sie nim chwalic .Wysoki , przystojny i pewnie "glupi" ze zakochal sie na zaboj w takiej "gesi". ALE ze mnie wredota..powiecie.Boje sie ze ich pózniejsze rozbieznosci odbija sie na moim zyciu , szczegolnie jak dziecko sie zjawi na swiecie.Ja chce miec juz spokojne zycie.Pomoge ale bez nerwów, szlochów, walki o bzdety.
przecież nawet w Kościele jest separacja
niczego nie narzuca. Głosi swoją naukę.Kto chce, korzysta z niej,kto nie chce, nie korzysta.A konkubinat kojarzy mi się z brakiem zaufania i strachem przed odpowiedzialnością.
Dlaczego księża nie legalizują swoich tajnych związków tylko nam pieprzą o życiu w grzechu ,niech najpierw sami będą w porządku..kobiety mają,dzieci mają-to nie jest konkubinat..?Przecież ślubowali czystość..
Co Ty wypisujesz za śmieszne rzeczy, jaka wolna wola??? Mieszkam ze swoim chłopakiem już dwa lata, wieże w Boga i chodzę do kościoła co tydzień, ale do ślubu nie jestem przekonana i nie zamierzam się pobierać. Czego nie rozumie ksiądz z mojej parafii. Jestem brudna i nie godna chodzi do jego kościoła, traktuje mnie jak powietrze. Tak jest w małych miastach, zacofanie.
dla kobiet to poniżenie
zgadzam sie w 100%, człowieka możesz poznać jak jesteś z nim na co dzień, a nie jak się widzicie od czasu do czasu...
Szczerze mówiąc właśnie z tego powodu mam obawy przed wyjściem za mąż.... Przykra sprawa, gdy ma się poczucie że sobie życie tylko człowiek spieprzył....
mój związek zniszczył się sam z powodu jego kłamstw, też mi się wydawało, że aż tyle razy mnie nie oszukał, że to nic takiego, zawsze mówił, że żałował że mnie okłamał a zaraz robił to samo - znowu poszedł z kolegami i zarzekał się, że był w domu. Ok, wybaczyłam raz, drugi, setny i tak przez trzy lata. Ile można? W końcu przestałam się łudzić, że on kłamie w dobrej wierze. Kłamał, bo jemu było wygodnie bo wiedział, że będę zawiedziona że zamiast ze mną spędzić czas to wolał iść pić z kolegami i jak będę mu mówić, że mi przykro to będę miała rację bo znowu to zrobił. Mam takie pytanie jeszcze - czy sądzisz, że twój chłopak spożywa za dużo alkoholu? Jeżeli chcesz - to odpowiedz tylko szczerze proszę..... Może wtedy będę mogła coś więcej doradzić
Konkubinat jest to forma przedwstępna do małżenstwa,porównywalna do kwarantanny.W jestdobie obserwacji częstych zmian małżonków, szczególnie widocznych w kręgach artystycznych, konkubinat jest pożyteczny a nawet wskazany.
no wiec o to wlasnie chodzi:(
mam 43 lata i jestem w związku z 31 latnim mężczyzna, kochamy sie bardzo, planujemy jeszcze mieć dziecko
Marzysz o takiej..ciekawe czy ja bym sie wogole na ciebie spojrzala...watpie
mozna dodac ze jesli małżenstwo zawiera się dla samego obrzędu tzn. biała suknia itd..to potem nie dziwmy się ze to się rozpada..najważinejsze jest to co się ma w sercu czyli sam sakrament a w tedy nie wazne jak jestes ubrana tylko z kim stoisz przy ołtarzu:)
przeież nie jest sie z kims po to zeby się z nim rozstawac prawda? małżeństwo to troski,radosci,problemy ale wszystko dzielone jest na dwa.Nie rozumiem dlaczego niektórzy boją się zawrzeć związek małżeński,być może wynika to z tego, że nie są pewni partnera..małżenstwo to nie tylko wielka miłośc,to poczucie bezpieczeństwa,stabilizacji,po co ciągle gonic za nowymi wrażeniami,niektórzy mylą wielką miłosc z zauroczeniem i wtedy faktycznie mozna miec wątpliwosc co do związku małżeńskiego.a poza tym małżeństwo to nie "papierek",małżenstwo to przyjaźń,zaufanie,miłość i to jest to co pozwala spełniać się nam jak i partnerowi:)
idz w cholere z tym kosciolem!! mialam cywilny..
Ja nie marzyłam o białej sukni i weselu, ale chciałam żyć w zalegalizowanym związku, dlatego wzieliśmy ślub cywilny i jestem szcześliwa:)
czy ty znasz wogole znaczenie słowa patologia a wolny zwiazek
Świetny i oddający sens temu problemowi komentarz....na te i inne pytania powinni sobie sami wszyscy odpoiedzieć. Chbya więkość tak naprawdę się boi...ale to już każdy wie dokładnie czego.. i od niego zależy czy podejmnie właćiwy wybór...
małżeństwo jest dla mnie koszmarem, z którego nie mogę się obudzić, a wszystko przez tą przysięgę pod ołtarzem... jaka ja byłam głupia!
margines społeczny i patologia...? to czym w takim razie są rodziny, w których obecna jest przemoc fizyczna i psychiczna, narkotyki czy alkohol?...
W końcu "samotnej "matce"" "siem nalerzy"
wiesz ale najgorsze jest to że nie wiem moze sie zmienil az tak duzo razy mnie nie oklamal i nic nie zrobil tylko wyszedl z kolegami i sie napil ale trudno mi teraz w kazda rzecz uwierzyc jak cos mówi..ale szkoda mi tego zwiazku tak niszczyc marnowac....
A ty jestes zamężna i twój mąż też żyje w cudzołóstwie. Tylko że Ty jestes hipokrytką i udajesz że wszystko jest OK :)
Jeżeli małżeństwo sprowadza się tylko do urzędowego papierka a nie do wykładni życia to związek ten w tym momencie nie ma sensu, bez różnicy czy to będzie konkubinat czy małżeństwo. Małżeństwo to sposób na życie któremu albo chce się podporządkować, albo się udaje że che się żyć z drugą i więcej osób (mam tu na myśli dzieci) wedle własnego widzimisie. Jedna jak i druga strona związku powinna dbać o jego rozwój nie tylko finansowy również duchowy i kulturalny.
A 40 letnia rozwódka sobie znajdzie? Myślisz że ludzie w tym wieku się nie rozwodzą? Nie rób z 40letniej kobiety staruszki przeważnie są to atrakcyjne kobiety znające swoją wartość i część z nich jest bardzo ponętna gdy się nie zapuści. W tym wieku są duże szanse znalezienia sobie partnera i w dodatku wartościowego a nie takiego co ma fiu bzdziu w głowie.
ja je smarze na patelni
Kinga Rusin ma koło 40-stki i chętnie bym ja poznał pomimo, że jestem o 10 lat od niej młodszy.
Dlaczego nie są? Sam akt zawarcia małżeństwa nie świadczy o czyjejś dojrzałości.
Do miłości nie trzeba papierka. Do wszystkiego innego tak. Konkubinat to małżeńskie obowiązki bez małżeńskich praw.
chłopcy nigdy do tego nie dorosną ;>
i finansowej zwłaszcza dla niego. Ślub i wesele to koszty, których poniesienie świadczy o tym,że on nadaje sie na męża, ojca i głowę domu. Po to został wymyslony. Gołodupców na to nie stać i dlatego muszą żyć w konkubinatach.
To czemu po roku nie odeszłaś zamiast po ośmiu?
Dzieci z konkubinatów są wytykane palcami.
Jak byś była jego żoną to by wziął z Tobą rozwód a tak rozstanie obyło się bez stresów z rozwodem byście się szarpali jak wściekłe psy nie mówiąc o kosztach. Istniałaby jeszcze jedna ewentualność on nie rozwiódłby się z Tobą, ale znalazłby sobie kochankę lub chodził do prostytutek no i gryzlibyście się w tym małżeństwie jak psy. Papier nie jest gwarancją szczęśliwego małżeństwa aż po grób.
Facet w tym wieku kogoś sobie znajdzie, a kobieta?
Jak byś wyszła za mąż to ten twój były byłby taki sam. A tak przynajmniej masz czystą kartotekę i poznasz normalnego faceta.
Mam narzeczonego,którego matka całe życie błąkała się po konkubinatach z facetami.Teraz jest biedną zgorzkniałą i nieszczęśliwą kobietą.On sam uważa,że ludzie po kilku latach narzeczeństwa powinni się zdecydowac na małżeństwo.A ja to popieram.Moi rodzice całe życie byli małżeństwem i teraz na starość z dumą mówią,że małżeństwo to podstawa trwałego związku.Nie próbujcie niszczyć czegoś co od setek lat spełnia swoją funkcję lepiej niż inne zastępcze formy rodziny.
To jest własnie sedno sprawy.
zgadzam sie... podlejemy z roku na rok
Miłość to wielka energia, małżeństwo to wystawiony rachunek za prąd zużyty pzy powstawaniu tej energii...
a ja myśle że to dobry pomysł ze ślubem na 4 lata, bo nie mozna wiedzieć czy za pare lat nadal bedzie druga osoba odpowiadała..ludzie się zmieniają..a obrączka zdaniem niektórych osób uprawnia ich do robienia rzeczy których by normalnie nie robili jakby jej nie mieli
bierze się ślub. Taki związek oparty na samym chodzeniu to jakaś pomyłka. Nikt zdrowy na umyśle nie zwiąże się z kimś na całe życie o kim niewiele wiadomo - mieszkać razem pod jednym dachem to coś jednak innego niż chodzenie za rękę do parku czy do kina... a ci wszyscy co tak krytykują taki związek niech zajmą się swoim smutnym życiem.
zgadzam sie z Wami drogie Panie, konkubinat dla "dzieciaków", wygodnickich, tchórzy, bez odpowiedzialnosci. Ci którzy w nim tkwia oszukują nas podatników wyłudzajac np, swiadczenia dla samotnie wychowujacych dzieci-co jest bzdura, dlatego z jednej strony jestem za legalizacja konkubinatu skoro tak szybko sie mnozy, aby tkwicy w nim na równi ponosili zobowiazania...
A może już czas zastanowić się w jakich czasach żyjemy.A swoją drogą to czy Ty żyłaś w konkubinacie?. Ja żyłem w małżeństwie i w konkubinacie potrafię odróżnić jakość życia ( na korzyść konkubinatu). Wojtek
trzeba dzis odwagi i odpowiedzialnosci do malzenstwa.kto tego dzis wymaga? prawie nikt.jako ludzie karlejemy i biedniejemy.
Tiaaa a z kąd bierze się tyle nienawiści na forach do kobiet do meżczyzn jak ta 'willa" się rozpada? jak tą 'willę" cza dzielić na pół hehe ŻEBY na pół.Żyjcie po swojemu i dajcie żyć innym nie wasza brocha.Ciemnota!
Nie widzę problemu, by mieć "Kochankę" mężatkę.
dokladnie tak konkubinat jest dla wiecznych studentow ktorzy boja sie doroslego zycia czytaj margines spoleczny
Małżeństwo nie gwarantuje żadnego solidnego fundamentu.
zgadzam się, ślub to tragedia. po 24 latach twierdzę, że w konkubinacie trzeba się bardziej starać.
Oj znam małżeństwa zawarte po kilka miesiącach znajomści, trudno tu o dobre poznanie. Natomiast konkubinat, przemyślany i odpowiedzialny też "zawiera się" jakby po głębszym zastanowieniu i dobrym poznaniu. "Od razu" to można sobie pójść razem do łóżka a nie zdecydować się na wspólne życie z drugą osobą. No i jaka to asekuracja w dobie rozwodów? ... > Bo jak się już kogoś poślubia to po głębszym zastanowieniu > i po dobrym poznaniu. A konkubinat zakłada od razu > asekuracje typu jak ci się nie podoba to do widzenia. Do > takiego czegoś nie trzeba się nawet dobrze znać bo waga > całej sprawa jest mała i nic ludzi nie wiąże.
porozmawjaj z mezem wszystko morzna sobie powiedziedz jesli naprawde sie kocha
Zgadzam się
Czy ruchanie to raj na ziemi prosta istoto?
I będziesz tego gorzko żałować!Ale to póżniej. Teraz myślą że jutra nie ma
nadal jestes idiotką nieuleczalną
Zabawa w małżeństwo fajna rzecz, kiedy cię znudzi, lub przewlekła choroba partnera, zbierasz manatki i odchodzisz. Mając ślub trzeba się zastanowić - może jednak pójść na kompromis? może spróbować od nowa?.......
Z lasu niedawno wyszłaś do cywilizacji.Wiele przed tobą nauk jeszcze.
Stare dewoty wymierają.
Mareczek masz rację. Witaj w Klubbie. Popieram.
Nie wiem czy Cię rozumiem?Jesteś tylko kochanką i żyjesz w cudzołóstwie
człowieku niby jesteś inteligetny a nie zoważyłes że mamy 21 wiek i niema podziałow wykształconych i nie ...............ja np.nie studjuje bo nie mam takiej ptrzeby bo robie to co lubie,
byłam w konkubinacie,bo byłam głupia,nie słuchalam rodziny,nikogo kto nie akceptował mojej decyzji,było tez wielu"przyjacioł",ktorzy popierali moja decyzje,oni ułozyli sobie zycie a mnie po 8 latach bydlak olał i zostałam sama,on zwiazał sie z młodą kobietą,ona tez bedzie jego ofiarą,teraz wiem że to był najwiekszy bład mojego życja a ON jest ludzkim badziewiem,kobiety nie bądzcie głupie ,albo slub albo fora ze dwora ,to ja sama zgotowałam sobie ten los,nie ,moge pojac jak mogłam byc taką idiotką
Dziec dorosną, pójdą w świat i same zadecydują jak będą żyły.
to co napisałas jest strasznie plytkie i to sie nie nazywa MILOSC
Konkubina-to brzmi dumnie:)))
W Europie to twój zamknięty świat i podejście do życia jest marginesem.
Mogę sama stwierdzić na swoim przypadku że konkubinat nie jest niczym strasznym!!!Żylam w wolnym związku z mężczyzną z którym mam dziecko,matka jego zmuszała mnie do ślubu ze swoim cudnym synusiem.Bardzo dobrze ze sie nie zgodziłam ponieważ z biegiem czasu wyszło na jaw jakiego pokroju jest Ten człowiek...Niestety okazał sie KATEM..Nie interesował sie dzieckiem wogule nawet nie uznał je za swoje...Dzis minęło już parę lat od tego jak pewnego dnia uciekłam od niego i zabrałam tylko dziecko i to co miałam pod ręka!!!Poznalam innego mężczyzne i moje życie całkowicie się odmieniło synus nie pamieta nic z tamtych trudnych chwil ponieważ ma swojego tatusia który potrafi go kochać...Ale mimo to nie zdecydowalam sie na legalizacje związku poprzez strach jaki gdzieś tam we mnie tkwi po dziś..Uważam że nie potrzebuje nic wiecej ,bo tak mi jest dobrze nie chcę się wiązać na stałe...Moim zdaniem małżeństwo jest wyczynem niemal ekstremalnym...Mamy XXI wiek ...
Iśka nie pisz tak!! bo starą panną zostaniesz vel;singlem z przymusu!Też i na konkubinat się nie załapiesz.A nie prostuj ,że jesteś szcześliwą mężatką hehe.
Jeżeli mężczyzna wybierze kobietę i ona zaakceptuje ten wybór stają się małżeństwem.Małżeństwo mogą poświadczyć urzędowo w celu "zarejestrowania" związku od strony prawnej.Jeżeli tego nie zrobią i tak są małżeństwem.Termin "małżeństwo" jest terminem biblijnym przejętym przez nazewnictwo urzędowe."Konkubinat" określa to,że związek nie jest zarejestrowany urzędowo ale nie oznacza ,że nie jest małżeństwem.Małżeństwo to nie podpis na akcie małżeństwa.Większość młodych ludzi tego nie rozumie tak jak nie rozumie ,że miłość to nie to samo co "zakochanie się".Stąd tyle rozwodów.
Przez wieki ludzie pobierali się nie z miłości, jak to wielu by chciało, ale z rozsądku. Ona umiała szyć i gotowac, on zaś był majsterkowiczem i umiał na tym zarobić by wyzywić rodzinę. Albo: ona miała majątek, on też, razem mają dwa razy większy majątek. Miłość? A co to za zwierzę? Tak było do końca XIX wieku, kiedy fala emancypacji uwolniła kobiety z "niewoli" męskiej, głownie ojcowskiej, pojawiły się związki z miłości. Wraz z tym pojawiły się rozwody stricte, takie jak dzisiaj. Zdrada? Była od zawsze, od kiedy męzczyzna jest w stanie sprostać wielu kobietom, a kobieta podoba się wielu mężczyznom. Tylko, że kiedyś o takich "rzeczach" się głośno nie mówiło. TEraz zaś naukowcy zaczęli badać i okazało się, że zdrad jest wpisana w zachownaie człowieka. Poligamii, wynikajacej z biologicznych zachowań człowieka nie da się zniszczyć. Nawet 5 tyś lat zachowań społecznych, uwarunkowań religijnych, nakazów, zakazów, palenia na stosie, wieszania, wbijania na pal itd, itd, nic nie zmieniło. To oczywiście nie zmienia faktu, że są ludzie wierni sobie. Ale generalnie spółkowanie z wiekszą liczbą partnerów jest nie do zlikwidowania. Obecnie nie są zakaze spotykania się i umawiania wiele razy z różnymi osobami płci odmiennej. Raz ten, raz ktoś inny. Czy to zdrada? Nie bo przecież nikomu nic żeśmy nie obiecywali. Dlatego każdy związek, takze małżeński może się skończyć zdradą. Obiecywalismy? Oczywiście, ale kto o tym pamięta? 3-4 ludzi na 100? Może 10/100. A reszta? Dlatego konkubinat jest na tyle uczciwy, że nikt nikomu nic nie obiecuje. Zyjemy ze sobą bo chcemy. Nic nas nie zmusza, nic nie jesteśmy sobie winni, kochamy się i jestesmy razem. Kiedy następuje zdrada, boli jednak tak samo jak w małżeństwiem, a może nawet bardziej bo człowiekowi powinno bardziej zależeć. Małzeństwo daje pewnien komfort. Jest ze mną, zawsze na zawsze. Ale czy na pewno? Czy aby ludzie musza być ze sobą. Wolność to odpowiedzialność. Małżeństwo niewiele tu zmieni. Można być w konkubinacie i być wiernym latami, a można byż w małżeństwie i "rozsiewać swoje uroki" na lewo i prawo. Jest takie pwoiedzenie: jaki człowiek, takie jego życie". Coś w tym jest. Od razu zastrzegam. Jestem po slubie i to nawet kościelnym, ale przez 2 lata zyłem ze swoją żona w konkubinacie. Jestem z tej decyzji zadowolny. Poznalismy się dokładnie i decyzja o slubie była niewymuszona, a ślub wcale nie musi byc na 200 gości i z białą suknią ślubną. Nikomu, kto nie chce brać ślubu go nie polecam. Każdemu polecam zaś zasadę : "Żyj i pozwól żyć innym".
radzę sporządzić zawczasu umowę cywilno -prawną i zabezpieczyć majątek.
A na drzwiach macie wypisane dwa nazwiska?
Wiecie, to nie chodzi o jakieś banie się tego, egoizm księży itp... chodzi o WIARE wiecie co to WIARA??? ślub to przyrzeczenie Bogu, wiedzac ze zycie jest trudne i zawsze czekaja nas problemy, ze bedziemy kochac druga ososbe mimo wszystko ... i nigdy jej nie zawiedziemy, zostawimy... jestesmy za nia odpowiedzialni.. to nie chodzi o kase.. o ten wasz znienawidzony KOSCIOL ktory postrzegacie jako MAFIE.. to chodzi o BOGA i to jak bardzo w Niego wierzycie.. to są Wasze wartości. Czasami żal mi ludzi którzy wierzą tylko w siebie... to oni są egoistyczni...
a mnie z cwaniakami , tchórzami i pochodzą z tzw.połświatka!
no właśnie ze nie. kobieta która ma niewiele do zaoferowania w różnym sensie godzi się na układ z którego w każdej chwili ten niby bardzo kochający ja facet może się ulotnić bez żadnych następstw. Ta która się szanuje w życiu się nie zgodzi na takie coś. Zresztą wiele zależy od przekonań, ale to już inna bajka.
a mąż ślubował że będzie cię dręczyć swoim alkoholizmem, aleś ty naiwna !
zgadzam się!
Konkubinat to zwykłe cudzołóstwo nie wiem czemu ludzie chcą w takim bagnie żyć?
eeeeetam , przeciez robimy to samo
ano właśnie!
nikogo nie zmusza...jest wolna wola i kazdy robi to co chce! ale jak ktos chce zyc w wolnym zwiazku i dostawac rozgrzeszenie, to przykro mi...kosciol nie bedzie zmienial swoich zasad pod zachcianki ludzi...
Taką żonę sobie weż...hahahaha
masz 100 procent racji!
i bardzo dobrze bo jakbyś była w konkubinacie to bys miała figę a nie mieszkanie itp.
Co? Wy mi tu o instytucji małżenstwa wyjeżdżacie kurde co? jak ja mam nie żyć w konkubinacie jak mojej ojcu zachciało się 8siem kóz,jednego capa i chatę mam zbudować!! kogo na to stać w czasie kryzysu mądrale co?? A ksiondz? na kartce napisał 1,500zł.A jakaś spudnica do ślubu 3,500zł w morde to nie koniec!!
"...Nie ma gwarancji, ze po slubie maz > bedzie mnie kochal. Jesli istnieje milosc, to zwiazek > bedzie trwal, czy z obraczka na palcu, czy bez." Skoro wlasnie najwazniejsza jest molosc to nie widze powodow bym właśnie nie zdecydowała się na małzęństwo.Z milości,bo niby z jakiego innego powodu zdrowy,rozsądny czlowiek decyduje sie ten krok...
Wystarczy zalegalizowac burdele i zwiazek z kobieta przestanie sie oplacac, po co ryzykowac jesli za 200zl mozna sie uwolnic od plemnikow i miec swiety spokoj, tak mysle i wiem , powaznie, uwazajcie mlodzi ludzie
ja po 22 latach malżeństwa uważam, że ślub to coś gorszego od konkubinatu. Mój mąż jest pijakiem sięgnął dna, ale o rozwód wcale niełatow, bo moim obowiązkiem podobno jest opieka nad tym alkoholikiem .Ślub to wielki koszmar.
DOKŁADNIE konkubinat nie gwarantuje ci nawet alimentów nie mówiąc o zabezpieczeniu twojego majątku, ale można spisać umowę u notariusza .
Jak to już napisano na innym forum...GRZECZNE DZIEWCZYNKI IDĄ DO NIEBA, A NIEGRZECZNE MAJĄ RAJ NA ZIEMI ;))))))) Więc do dzieła :D
pewnie w walizeczke i plecak
Jesteś tylko kochanką,z czego tu być dumnym?
Głupie są kobiety , które godzą się na konkubinat . Są w sytuacji służących . Radze Wam kobiety , zostawcie takiego " palanta " niedorobionego emocjonalnie , z brakiem jakiejkolwiek odpowiedzialniści .Nie wiem jak można zatrudniać takiego mena bez ureg. sytuacji rodzinnej . On po prostu sobie nie radzi , ani w zyciu ani w pracy . Wieczny asekurant.
A Ty szanujesz nazywając wybór innych zezwierzęceniem? To jest przecież czysta pogarda- a może po prostu wczuj się w sytuacje osoby, która przeżyła dramat w związku rodziców i nie chce tego powtórzyć, albo osoby, która uważa że biała sukienka to szopka jeśli ktoś nie wierzy. To bardziej miłosierne rozumienie ludzi. I wątpię, żeby Cię serce bolało, bo z takim podejściem rzadko boli.
małżeństwo jest drogą instytucją , konkubinat jest tańszy i mniej wymagający
Mareczek tak trzymaj,zgadzam się z Tobą w 100%
Bzdury wypisujecie-małżeństwo jest cudowne-nikt z was tak naprawdę nigdy nie był zakochany,biedactwa
konkubinat jest dla oszustów matrymonialnych dla szumowin , kobieciarzy i takich łajz którzy boją się odpowiedzialności i są przy tym cwani na swoją stronę.
Jesteś w błędzie ale żyj dalej w swojej nieświadomości.
Słusznie żona znudzona ,bo mąż zaśmiewa się do rozpuku z inną i im wesoło hehe.
a ile tacy rodzice powinni dać młodym ? Myslę że dla małżeństwa 100 tysiecy zł , a dla konkubentów nie musieliby nic dawać , ew, zrobic bibe
no właśnie po to się bierze ślub a nie żyje w konkubinacie :)
znam przypadek takiego związku , Ona szaleńczo w nim zakochana , młoda uczciwa lecz niestety zbyt ufna żeby nie powiedzieć naiwna godzi się na jego propozycję bycia ale w konkubinacie .Facet przez cały czas ja wykorzystywał do różnych swoich celów głównie ciemnych interesów gdzie naiwna i wierząca ślepo podpisywała wszystko jak leci. Co potem ? nabrała kredytów facet ja wycyckał z kasy i się zmył a ona została z długami bez majątku bo wszystko wcześniej czego się dorobili przepisał na siebie !dlatego konkubinat tak ale wcześniej spisujcie umowy u notariusza o wspólnocie dorobionego majątku bo konkubinat tego nie przewiduje jak i wiele innych spraw życiowych jak np. alimenty !!! Dzielę się tym z wami bo to spotkało moją przyjaciółkę i wiem jak cierpi .
posagi były praktykowane od czasów rzymskich powinno się wrócić do tej fajnej tradycji
zapomniałeś też dodać, że było po prostu rodzinnym interesem :)
Już wiem wszystko na PIS napewno nie zagłosujesz, hehe.Poprawiłaś mi humorek.
wolę taksówkę i tytuł partnerki czy przyjaciółki. miłość to miłość. nieważne są nazwy i sukienki.
jezeli rodzice zabezpiecza bytowe potrzeby młodych to wtedy ślub , gdy nie - to konkubinat i po sprawie
a żyj se dalej, krzyżyk ci na drogę...a swoje zdanie i tak mam. pozdrawiam.
Bo jak się już kogoś poślubia to po głębszym zastanowieniu i po dobrym poznaniu. A konkubinat zakłada od razu asekuracje typu jak ci się nie podoba to do widzenia. Do takiego czegoś nie trzeba się nawet dobrze znać bo waga całej sprawa jest mała i nic ludzi nie wiąże.
Wiesz gdzie ja mam "tradycję katolicką":)))) tak, tak, nie mylisz się;p dokładnie tam;p
"Wasza"?;)) Ja jestem liczbą pojedynczą, inna inszość, jedyna w swoim rodzaju;) dlatego głupotą jest wrzucać mnie do jednego wora z jakimiś innymi rozhisteryzowanymi panienkami którymi jedynym celem w życiu było "złapać chłopa" na męża;p Pomyliłeś adres. Zabawny jesteś;p
A ja myślę, że małżeństwo jest dla tchórzy. Bo ludzie myślą, że wtedy mąż czy żona zostaną do końca życia. I że wtedy ma się gwarancję, że się na stare lata nie zostanie samemu. Ale ta instytucja tak nie działa. To życie weryfikuje nasze poczynania i nie zawsze mamy wpływ na to jak się ono potoczy.
wszystko. W małżęństwie któreś leży i ma wszystko gdzieś.
Skad taki kretynski poglad nie majacy absolutnie odzwierciedlenia w rzeczywistosci? masz 12 lat?
miłość i małżeństwo bez pieniędzy to jak kwiat bez ziemi i wody
i zadbajcie o dobre podstawy materialne młodych małżonków . Mieszkanie 2 pokoje z meblami - nowymi , to absolutne minimum i podstawa .
też piszę niech poda wymiary, a dam odpowiedź, może to mąż jej już ma jej dość? hehe
A ja Cię rozumiem. Sama jestem w podobnej sytuacji, od lat mam dylemat: odejść? a dzieci? zostać? a co z moim szczęściem? a lata lecą.....
Zastanawiam ile wolnych związków jest wolnych bo tego chce kobieta lub obydwoje partnerów a w ilu jest to wola mężczyzny, który nie chce sobie zamykać drogi do innych wolnych związków bo przecież monogamia jest niezgodna z naturą na co podaje się przykłady koni, kotów i psów.
banialuki.żyje na tak zwaną kocią łapkę 30 lat i jakoś nic mi się nie wypaliło/dzieci i tak mówią mi tato/ .jak miałbym brać ślub to tylko cywilny.i co ma do tego bóg
tak?...a ja znam nieroba, który po rozwodzie domagał się sprzedazy domu i podziału majątku po połowie ...podczas gdy nic do małżenstwa nie wniósł, tylko bogato sie ozenił...to ci dopiero nierób "wykastrowany"
Myślę, że generalizujesz, bo ja jestem kobietą a ani białej sukni, ani wesela nie chcę
Wolę być ukochaną kobietą, zamieszkać z kimś, kogo kocham i mieć z nim dziecko, nie chcę wesela, nawet jak kiedyś będzie ślub, który mi nie jest do niczego potrzebny. A kocham bezwarunkowo i na całe życie.
A jaka gwarancja ze malzonek formalnie poslubiony ni epojdzie sobie po pol roku? Puknij sie w leb bo bzdury wypisujesz.
Mężatki? nie cierpię arbuza!Truskaweczki i to jak najbardziej świeże.
A ja mam kilku kolegow zonatych, ktozry zdradazaja swoje zony na lewo i prawo.
Podaj mi swoje rozmiary, a najlepiej namiary to powiem ci czy w ogóle obejrzałbym się za tobą. Jak kraść to miliony jak zdradzać to z księżniczkami. Żeby moja żona była dumna ze mnie na co mnie stać jeszcze.
Statystyki wykazują, że taki stan udaje się osiągnąć ok. 10% małżeństw. Pytam więc, co tu jest właściwie normą?
tak, mąż to najlepszy środek antykoncepcyjny, a najlepsza żona to żona sąsiada. nic dodać ni ująć. sad but true.
Wyrok hrabiny Szampanii: "Powiadamy i stwierdzamy osnową niniejszego pisma, że miłość nie może rozciągać swych prawa na dwie osoby zaślubione. Albowiem kochankowie wzajemnie i bez przymusu, nie zniewoleni żadną koniecznością, użyczają sobie wszystkiego, gdy małżonkowie powinni z obowiązku cierpieć, wzajem swą wolę i nie odmawiać sobie nawzajem... Niechaj ten wyrok, który wydaliśmy z osobliwą rozwagą i po zasięgnięciu zdania wielu innych dam, będzie dla was prawdą stałą i niezłomną. Tak osądziliśmy, Roku Pańskiego 1174, trzeciego dnia kalendów majowych, terminu VII. (Szampania - kraina we Francji gdzie w średniowiecze działały "Trybunały miłosne").
ludzi nieodpowiedzialnych którzy nie dotrzymują w życiu słowa. Konieczne jest jednak materialne zabezpieczenie dzieci na wypadek zgłupienia jednej ze stron w postaci weksla in blanco egzekwowanego w bezwzględny sposób.
"w tą socjologię"
Dokładnie tak.
jasne pieniądze są najważniejsze , ja musze wreszcie dojść do jakiegoś grosza , więc od małżonka to nie zaden wstyd i jeszcze można narzekać ze był np drań.
Czego od razu do biednych kobiet zalatujesz a ilu frajerów doi kobiety przyszdłszy z torbą skarpetek a odchodząc z woreczkem złota.
ja też miałam przez 3 lata takiego faceta i powiem jedno: nie warto z takim być, ja też za każdym razem wybaczałam, wierz mi- o połowie jego wybryków nie wiesz tak samo jak ja nie wiedziałam. Co jakiś czas przyznawał się do jakiegoś wypadu, ale to tak na odczepne żebym myślała, że jest uczciwy czy też, że ma wyrzuty sumienia udając,że nie umie mnie okłamywać. Nigdy mu nie wierzyłam. Pod koniec związku i po zerwaniu wiele wyszło na jaw. A o ilu rzeczach do dzisiaj nie wiem! Nie warto poświęcać się takiemu facetowi. Nie mówię tego, żeby celowo Cię zniechęcić lub zdenerwować tylko po to, by podzielić się swoimi doświadczeniami.Jeszcze raz - nie warto
Dziewczyno masz grzeszne myśli, powinnaś się wyspowiadać i więcej pracować nad sobą.Zdrada jest potępiona przez koścół katolicki i musisz walczyć z tą pokusą. Pamiętaj że składałaś przysięgę przed Bogiem ,a on widzi wszystko, nawet twoje grzeszne myśli.Życzę powodzenia i nie daj skusić się szatanowi oraz nie słuchaj innech niewieżących cudzołużników którzy oddalają cie od Boga i Królestwa Boskiego.
Wam, bohaterowie od siedmiu boleści, mogę tylko życzyć, żebyście poczuli smak klęski.
Konkubinat-można nazwać związek wtedy gdy oboje partnerów mieli już za sobą jakiś związek małżeński! Wolny związek dwojga młodych ludzi nazywa się kochabitacja!!!
a ciekawe w co wyposażysz dzieci do małżeństwa ?
Marne masz wyobrażenie o kodeksie cywilnym.Nazwisko nosi dziecko po ojcu również w konkubinacie a nawet ojciec ,który pozostawia matkę nieślubnego dziecka może mu nadać swoje nazwisko w USC.
kwiaty już były ...czy sama je ukradła:) Konkubinat - wstęp dla niecierpliwych, może troche przestawiona kolejność....takie jedzenie w fast foodach zamiast spokojnie w restauracji czy domu inaczej ramy.... czekające na obraz....
ciekawe czy ty zonie wystarczysz..hehe
Ludzie dawno chyba zapomnieli co to miłość. Żądzą nami instynkty i emocje. W tej sytuacji małżeństwo rzeczywiście nie ma racji bytu. Nie uda się, jak babka z suchego piasku.
pełne oparcie w tradycji i są oparte na solidnych podstawach materialnych , posagu , dobrej pozycji społecznej rodziców , wtedy konieczne jest zapewniać o dozgonności i wierności bo to jest wtedy poważna sprawa , ale w tych nowoczesnych małżeństwach gdy rodzice daja tylko córce walizkę na kółkach , a goście ochłapy nie pokrywające nawet wydatków na orkiestre , a przy tym futrujące kazdy za trzech , to wtedy myślę ze lepszy jest konkubinat.
Ja wolałabym jednak usłyszeć "czy zostaniesz moją żoną" i dlatego jestem dziś po ślubie. Często jest mi ciężko w małżeństwie, ale nie ma sensu się o tym tu rozpisywać. Powiem tylko jedno - facet się po ślubie zmienia
"mulu",sądząc po Twoim piśmie to jesteś człowiek zacofany dobrych parę lat,mnóstwo błędów w tekście .A kto kogo może trzymać przy sobie ze ślubem czy bez.Nikt na sznurku nie jest uwiązany i nie jest czyjąś własnością.Takie myślenie powoduje,że masę ludzi siedzi ze sobą,biją się ,awanturują w imię małżeństwa bo to rzecz święta.Niech każdy żyje jak mu wygodnie nie martwy się o czyjeś spadki to ich sprawa.
Wyjątkowa zasobność portfela-oto co się podobało mojej zonie we mnie. Dziś już niestety razem nie jesteśmy.
sorry kucha, staż <14>
zalezy jak kto mysli ja szanuje malzenstwo a ze bywa w zyciu roznie to da sie przezyc
nie sądziłem, że jeszcze ktoś wróci do tego wątku ale otworzyłem kompa i widzę pytanie.OK Mam żonę i dwoje dzieci.
a powiedzcie mi czy kazdy facet musi klamac??ja mialam juz pare takich sytuacji np wyszedl z kuplami opil sie i pozniej dowiedzialam sie dopiero, wypieral sie przyrzekal ze nigdzie nie byl potem wkoncu sie przyznal ale powiedzial ze nie zrobil mi na zlosc tylko poprostu z jego glupoty potem znow za 3 miesiace gdzies powtorzyla sie ta sytuacja ilez mozna to znosic a jestesmy juz 5 lat mialam takie mysli ze robi to bo i tak wie ze mu wybacze ale kiedyś pękne i nie wiem jak sie zachowam on tlumaczy mi ze i tak jakby powiedzial ze idzie z kumplami to bylabym zla ale chodzby nawet to co z tego chociaz bym wiedziala i nie musial by mnie oklamywac bo mielismy sobie o wszystkim mówic jak gdzie wychodzimy
no widzicie , taki konkubinat jest o wiele uczciwszy
Poprzez narzucania "biurokracji kościelnej", obdzieranie podatkowe etc. doprowadzimy do.... ogromnego spustoszenia narodowego, znaczna część obywateli poszuka wolności kraj zw. Polską - Ludową, Demokratyczną itp. pozostanie pustą plamą, oznaką ucisku i wyzysku?
konkubinat - domek z kart małżeństwo - to fundament pod dom
nazwiska jego dla potomka biologicznego.A tak maja z buta gwarantowane,czy sie przyznaja i placa, czy tez nie. To istna dyskryminacja i ponizenie kobiety! Baby rodza,baby RZADZIĆ mają! I tyle!
a jaka gwarancji ze konkubent będzie cie kochał dłużej niż pól roku od wspólnego zamieszkania? puknij się w czółko bo bzdury wygadujesz i podważasz to co jest wartością a bronisz dysfunkcji.
dokladnie..:(
To prawda człowiek nie jest istotą idealną,więc dlatego czasem w związku dzieje się zle.Ale jeżeli jesteś związany małżenstwem to znaczy że kiedys podejmując tę decyzje kierowałeś się czyms...Coś Ci sie w tej osobie wydawało wyjątkowe,bo przecież nie podjął byś takiej decyzji...Należy sobie w takich chwilach właśnie to przypomniec.A małżenstwo właśnie w takich chwilach pomaga sie na chwilę zatrzymac,a w wolnym związku byś już dawno odszedł.
myślę ze kazda z kobiet chcialaby i marzy o bialej sukni i zabawie do rana ale wiekszosc z nas boi sie ze to "uleci" i chodz jestesmy dlugo juz w zwiazku i kochamy sie jednak zawsze je obawa i ta nutka niepewnosci gdyż nie duzo potrzeba do zdrady a liczba rozwodów rośnie ale myśle ze chyba trzeba zaryzykowac i sprobowac jesli sie tego nie zrobi nigdy sie nie dowiemy jak bedzie..
> i tak ucze swoje dzieci!Jesteś cofnięty w rozwoju i twoje dzieci takie będą.
człowiek wchodzący w związek praktycznie nie ma doświadczenia życiowego , ogłupiały jest od hormonów , oszołomiony nowymi doświadczeniami i na tym ma sie budować całe życie ? Powtarza formułkę której nawet wcześniej nie słyszał bezmyślnie , a stado słucha z namaszczeniem
Kto na tym traci? Wiadomo ...
Jezeli jest sie katolikiem to slub jest kolejnym etapem w zyciu,nie wyobrazam sobie miec dzieci i zyc w konkubinacie
te długie namowy , to jak wiem taka wasza gra , a niechby powiedział do widzenia , byłby ryk
a potem zmiana; aż do pierwszego zawału; wtedy przyjdzie refleksja i zbyt późny żal za zmarnowane życie; rodzina ślubna to kosciół, gniazdo, nauka życia, oparcie, przykład ojca i matki, świętość, cegła w domie narodu;
j.w.
juz cie adwokaci oduczą podejmowania ryzyka małżeństwa jak cie wydoją i obedrą
Dokładnie się z tobą zgadzam.Uważam że miłosc ponosi każde ryzyko,a naprawde zakochani nie zastanawiają sie nad tym co będzie za pare lat.
otoz to. facet po 30, 40 ma duzo latwiej znalezc sobie kobiete niz kobieta po 30,40 faceta. Nie ma co ukrywac ze dla faceta uroda ma znaczenie a dla kobiety moze nie az tak bardzo (licza sie inne czynniki).
beret nie uciska ?
Z ta 'mała' różnica ze w tym z obrączką na palcu jest jeszcze Bóg , jeśli jest zawarte w Kościele. A w tym bez obrączki nie ma nic oprócz tzw. miłości która będąc tylko ludzka szybko się wypali i która z czasem minie spotkawszy się z codziennym życiem i jego problemami, rutyna, zwykłością i rozczarowana niedoskonałością partnera. Trochę to naiwne myślenie ze na miłości się zbuduje, jak piszesz....miłość ludzka jest słaba i zawodna, ja bym tak na nią nie liczył
Człowiek głupi i bez wyobrażni twierdzi ,że jest pewny!
to Rosjanie nie brali do wojska młodych małżonków przez 2 lata po ślubie , a nasi dobrodzieje nawet nie dali chłopakowi należycie skonsumować małżeństwa i spłodzić potomka , tylko łudzili młodych jakimiś mżonkami
moj facet oświadczył mi sie po roku znajomości po półtora wzielismy slub, razem jesteśmy 10 lat i ciągle nie możemy się sobą nacieszyć, nie ma znaczenia czy weźmiecie slub czy nie, poprostu trzeba trafić na odpowiednią osobę. ale ja osobiście nie mogłabym żyć w konkubinacie
Konkubinat nie jest rzeczą normalną. Ja ze swoim mężem byłam długo w konkubinacie (brrr, co za paskudne słowo...). Do czasu, aż nasz syn zaczął nam docinać, że my tylko udajemy małżeństwo, bawimy się w rodzinę. I "zmusił nas" do ślubu. I musze przyznać, ze po ślubie ulżyło mi. Poczułam się po prostu bezpiecznie!
Życie w konkubinacie jest nieczyste i nie zgodne z polską tradycją katolicka!Pozatym ludzie żyjący w konkubinacie nie maja prawa do konsumpcji związku bez wyrażnej zgody kościoła co może mieć bardzo niekożystny wpływ na wyż demograficzny w naszym kraju co ostatnio obserwójemy w całej europie.mniejsza ilość sakramętów w polsce może też odbić sie niekożystnie na wzros cen tego rodzaju usług w kościele za co niestety koszty ponoszą tylko osoby praktykujące , cóż za niesprawiedliwość społeczna!
ja akurat mam bliskich znajomych zyjących w konkubinacie, on zdradza ją na potęgę, a pytany dlaczego tak robi, mówi że przecież nie są małżeństwem. twoja teoria bierze w łeb. zdrady są tak samo w małżenstwie jak i w konkubinacie.
dla mnie malzenstwo .to to ze mamy siebie do konca zycia .. dbamy o siebie i czasami ona czasami on ma slabsze dni wtedy pomagamy sobie ...milosc to nie zauroczenie to praca i wielki szacunek jednej osoby do drugiej ...
POPIERAM - pozdrawiam.
Jesli nie jestes pewien swojej partnerki czy partnera to po co sie zadawac? Z popedu? - znizajac sie do zwierzat,a moze nawet i nizej? Sam papierek niczego nie zmieni,a napewno poprawi samopoczucie dziecka ktorego rowiesnicy maja rodzicow w zalegalizowanych zwiazkach.Warto pomyslec .
Czytaj z zrozumieniem.Osoba wspomninajaca o kołtunstwie wyraznie dała przykład...w sumie zatajenie prawdy i rzeczywistosci jest kołtunstewm.Tak myślę.Po ztym odpisuje takiemu co też nie toleruje innych zachowań i rzecz nazywa po imieniu.Jejku co za ludzie nic nie myślacy logicznie.
ładnie sie wyraziles/las - BACHORY! to od razu swiadczy o podejsciu do zycia
Ale czego się nie robi, aby przy marnej urodzie i innych "zaletach" nie zostać na lodzie ...
to bardzo dobry pomysł. Po naprzykład dwóch latach małuzonkowie powinni przechodzić badania i psychotesty a następnie egzamin państwowy. Jeżeli wszystko było by w pożadku to przedłuzało by sie sakrament na kolejne dwa lata, a w przypadku kiedy zainteresowani nie zgłosili by sie na przedłużenie legalizacji małużeństwo automatycznie było by anulowane przez system.To bardzo dobry pomysł.
WYRACHOWANIE ZIMNO I ŁÓŻKO
mozna zamieszkac ze soba przed slubem ale nie musi to trwac dluzej niz 2 -3 lata ja nie jestem :starej daty:, mam 33 lata, przed slubem zamieszkalam z narzeczonym co bylo dobrym rozwiazaniem....ale potem sie pobralismy nikt nie kazde bezmyslnie decydowac sie na malzenstwo...mozna rozwiazac to na wiele sposobów ale zawsze powinno byc to jedna droga ku zalegalizowaniu zwiazku, i nie mam wcale tutaj na mysli aspektów religijnych sama mam "tylko" cywilny
Matol to jest z Ciebie.I wytlumacz mi dlaczego geje tak bardzo pragna slubu skoro to takie be??
więc albo ślub albo nic
konkubinat jest dla ludzi 'na wpol'/ no tak troche/ no niby tak a moze trafi sie cos lepszego zakochanych malzenstwo dla zakochanych pewnych ze chca byc ze soba do konca zycia lub dla tych co zaciazyli;)
...hmm,jak najbardziej mężem ale i partnerem.Zresztą mam dziecko z innego związku i on kocha ją jak własną córkę
ludzie decydujący się na życie w konkubinacie, idą na łatwiznę, boją się więc zabezpieczają się na przyszłość, gdyby się nie udało zawsze mogą odejść bez większych komplikacji. Konkubinat to strach i niepewność przed odpowiedzialnością za drugiego człowieka, to pójście na łatwiznę pod przykrywką obłudnej "nowoczesności"
Spadłem z krzesłaaaa .Superrr hehehehehehehe.
... chyba, ze tylko w twoim otoczeniu :prawie kazdy jest po rozwodzie"..u nas w rodzinie nikt od 8 pokolen co jest udokumentowane jak sięgnę pamiecia wstecz, jeszcze się nie rozwiodl- i wcale to nie sa przechwalki a ten co mowi, ze malzenstwo jako instytujca nic nie znaczy jest w wielkim błedzie...i wcale nie musi to byc podyktowane religij nymi przeslankami
ludzie decydujący się na życie w konkubinacie, idą na łatwiznę, boją się więc zabezpieczają się na przyszłość, gdyby się nie udało zawsze mogą odejść bez większych komplikacji. Konkubinat to strach i niepewność przed odpowiedzialnością za drugiego człowieka, to pójście na łatwiznę pod przykrywką obłudnej "nowoczesności"
POpieram i pozdrawiam
BOLI TAK SAMO BEZ WZGLEDU NA PAPIEREK
Osoby zyjace w konkubinacie po prostu nie sa dojrzale emocjonalnie!Kieruja sie raczej przywiazaniem i zauroczeniem,trudno tu mowic o milosci czystej i prawdziwej,wspolczuje im.
Ludzie żyjący w konkubinacie żyją ze świadomością strachu i niepewności, usprawiedliwiają się że papierek szczęścia nie zapewni, a prawda jest taka że chcą się zabezpieczyć na przyszłość, w razie gdyby się nie udało zawsze można odejść od siebie i bez problemu, bez komplikacji, lecz gdzie w takim podejściu zawarte są cechy tej wielkiej, prawdziwej miłości. Ludzie nie decydują się na małżeństwo bo boją się odpowiedzialności za siebie i drugą osobę, wolą pójść na łatwiznę pod obłudną przykrywką tzw."nowoczesności"!!!
Twoje dzieci - nie moja sprawa. Ucz ich tego, co uważasz za stosowne. Ani nie jest to sprawa tych, którzy Cię tu obrażają i zarzucają kołtuństwo. Chcą tolerancji dla siebie i swoich poglądów, lecz nie mają jej dla innych.
na złość innemu, żeby pokazać koleżankom i rodzinie,takich w których po 2- miesięcznej znajomości już były zaręczyny a po 3 nastepnych ślub i to kościelny
Haha ;)
Totalna bzdura! Wystarczy sie przyjrzec tym parom staruszkow w parku.Prosze to wytlumaczyc na ich przykladzie,ze czlowiek nie jest stworzony do trwalego zwiazku.
Amen
Nadużyciem? Dlaczego tak sądzisz?
Kto ma racje?
Leo Oldwicz - (Lew Starowicz)?
wspolczuje prostoty!
no wlasnie!
Mam doczynienia ze ...świnką ?;) JESTEM Z MEZEM po SLUBIE, dopiero 37 lat.
dogłębna renowacja.....No ,cóż....panta rhei..
Nie ślub jest wyrazem strachu, a konkubinat. Boisz się, że się rozpadnie więc wolisz nie brać ślubu, bo będą problemy z rozwodem. Twój komentarz to wyraża.
Zona mi wystarcza w zupelnosci!
Tak konkubinat i po co papierek..ble ble ble i cała 'ideologia jak nam cudnia i nowoczesnie".Mija od 3-8 lat. Facet spotyka mniej 'NOWOCZESNA , BIERZE SLUB I PO ROKU rodzi sie im, DZIECKO.:) Jedni wczesniej nie chcieli dzieci jak ble ble gadajaca konkubentka, a teraz w oczach ma serce na widok własnego dziecka. Inni zostawiajadziecko z mata z wolnego zwiazku, unika kontaktu a dba o ślubne dziecko i zone. Wiec kto odpowie ? dlaczego coraz wiecej takich odejsc z poczekalni.....konkubinatu. Konkubinat to taka poczekalnia dworcowa.Czeka sie tylko na własciwy ..pociąg :)
Prawda? O tak, niestety.
masz racje
Na nudy dzieweczko jest jedno lekarstwo.Powiedzieć uczciwie swojemu mężowi ,że szukasz wrażeń ....bez rezultatów.Po za tym co do męęatek....to ja sie cenię bardzo...stać mnie na nie zchetane....
Tylko z mężatką - bo: - w razie czego dziecko można przypisać prawowitemu mężowi, - jak ma dzieci - to jest szansa, że nie odejdzie od męża (dla dobra dzieci :-) ) więc mniejsze ryzyko, że sie przyczepi na stałe, - pewnie stosuje jakąmś stałą formę antykoncepcji, - zna się choć trochę na sex'ie
skoro upada instytucja małżeństwa to dlaczego prawie w każdym domu weselnym, restauracjii, zajeździe, etc. nie ma miejsc nawet na rok przed planowanym weselem?
No,bo już dawno powinno się znieść terror i przymus notarialny.Część ich kompetencji powinni przejąć adwokaci.Tak jak w każdym cywilizowanym państwie.
Taka młoda i już znudzona? Hm przykra sprawa.
Miłość jest ślepa, to raz. Dwa - pewnie przekonany był o tym, że powstanie się uda, a dla siebie i dla niej wywalczy szczęście i dostatek...
Oczywiście,że jest.
czemu nie wziasc slubu?????i przynajmiej sie starac aby dotrwac do zlotych godow.nie uda sie to trudno ale przynajmiej staranie jakies bylo.jakie beda dzieci wychowane przez "konkubinow",jezeli maz czy zona zachoruje to mozna go spokojnie zostawic i znalesc sobie zdrowa osobe.tego chcemy??????jezeli straci prace to niech zdycha z glodu????Nie jestem specjalnie moherowa babcia ale kto wie czy nie zostane,Ta historia o powstaniu daje do myslenia -na dobre i zle dopuki smierc nas nie rozlaczy,Czy to takie naganne???
A tak ,tak ucz.Ucz kołtuństwa przy okazji ucz ,że przysiega przed Bogiem w kościele to nic ,żaden grzech ...przy okazji rozwodu któregoś z twoich dzieci.Nawet jak trafi córa na psychopatę.!!Syn na kurtyzanę co wszystkie męskie plemię na wsi będzie korzystać z jej usług.Ucz bo nauka to potegi klucz.
Cos mi ta OPOWIEŚĆ w 3/4 wyglada na dr.Żywago.
każdy psychol z uporem maniaka zawsze twierdzi ze jest normalny , a inni wkoło są cos nie tego . Spytaj psychiatrów .
Po rozwodzie miały okazję zagarnąć połowę majątku męża!A co teraz będą kraść?Czy będą musiały wziąść się do uczciwej pracy?
Zle uczysz, bo nie znasz prawdziwego zycia i losow ludzi. Zeby zwiazek sie udal (czy malzenstwo) potrzebne jest dwoje ludzi, ktore mialyby takie same (czy podobne) plany i cele. Niestety ludzie sa za bardzo zroznicowani, zeby sie udalo. Mozesz mi wierzyc! W dzisiejszych czasach (mam 35 lat) ciezko jest znalezc meza, ktory chcialby zalozyc rodzine. Jest wielu mezczyzn (jak i kobiet), ktorzy nie maja zielonego pojecia o rodzinie i pozniej sie rozwodza! Powinno sie w szkole wykladac kurs malzenstwa. Kazdy na swiecie ma prawo sie zenic i miec dzieci, ale malo kto sie na tym zna.
Nooooo!! też tak uważam.Ten artykulik (przydługi trochę) kurcze konkretnie napisałabym...ale; ,że to pisał pewnie jakiś adwokacina z jakimś księdzem to wyszło jak wyszło. Żadenego z nich nie chciałabym za 'papugę" w sądzie. hehe.Zbiłabym kilkoma mądrymi argumentami i byłoby szybko po ptokach ..z korzyścią dla tych co chcą i maja prawo żyć po swojemu.Nie ma prawa pospulstwo coś komuś narzucać.To przykł; ja uciołęm palec...ty też musisz...chore.?
każdy psychol z uporem maniaka zawsze twierdzi ze jest normalny , a inni wkoło są cos nie tego . Spytaj psychiatrów .
trzeba być zwykłym chamem i prawdziwie nie kochać , by po miesiącu "miodowym" (?) zostawić żonę na pastwę losu w kraju objętym pożogą . Każda normalna młoda kobieta by chciała o takim "mężu" zapomnieć
bagno i pięć metrów mułu, pani mężatko :/
...ale widać że jestes osobą "starej daty" i to co piszesz byłoby bardzo prawdopodobne w czasach Twojej młodości. Dziś jest inaczej, konkubinat staje się rzeczą normalną i dziewczyny same wychodza z propozycją takiego życia, nikt nie traktuje tego jak obelgę, raczej rzecz do przemyślenia.
Do tego nalezy zawsze dwoch ludzi, ale niestety nie wszedzie tak jest. U czlowieka nie ma guzika jak w maszynie, aby mozna byloby go wcisnac i wtedy kocha jeden drugiego. Jesli nie ma uczucia, to nie da sie tego wymusic.
hej ty , a dokąd sie tak chcesz nudzić? Coo?
I słusznie;) bo nawet gdybyś chciał wziąć to dostałbyś odmowne;) Jest tylko jeden taki z którym zgodziłam się wziąc ślub;p (po długich namowach;p) i jak się domyślasz w urzędzie i bez zbędnych bajerów:)
no i wreszcie jeden szczery przyznaje ze w tym wszystkim chodzi o kasę
Znam duzo malzenstw, ktore sie rozwiodly. Znam duzo par zyjacych na kocia lape, ktorym sie udaje. Maja rowniez dzieci. Co mam z malzenstwa, ktore tylko na pozor ludzki istnieje, a nie ma milosci. Tylko na milosci mozna zbudowac zwiazek. Nie ma gwarancji, ze po slubie maz bedzie mnie kochal. Jesli istnieje milosc, to zwiazek bedzie trwal, czy z obraczka na palcu, czy bez.
Uwierzcie mi wokół jest więcej małżeństw takich, gtdzie ludzie się po prostu dogadują i są ze sobą, bo tak "jest łatwiej" lub z przyzwyczajenia. Rozwód to za dużo zachodu i koszty, do tego wspólne obciążenia, kredyty, wspólny majątek, a czasami brak innych możliwości.....
zapewnianie o dozgonnej miłości w dniu ślubu jest zwykłym nadużyciem i powinno być karalne
;) Nie mówmy o skrajnościach, o jakichś śmiesznych ludziach którzy przez całe swoje życie marzyli i welonach białych bajkowych sukniach;p albo garniturach czy frakach;p o tłumie gości, tonach prezentów, super wynajętych brykach na tą okoliczność;p wymyślnych obrączkach, nowym nazwisku;p i cholera wie co tam jeszcze;p Aż trudno mi sobie wyobrazić taką szopkę, odczuwałabym silny niesmak, dla mnie taka błazenada byłaby stratą czasu i nie zdecydowałabym się na coś takiego nigdy, nawet gdyby partner błągał na kolanach żeby tak to wyglądało;p Jak to dobrze że moja druga połowa ma taki sam stosunek do tego typu "zabaw" w ceremonie slubne. Jeśli już to minimalizm dotyczący pary, świadków, i najbliższych z rodziny. Koniec kropka:) a reszta może się obrażać:)
no widzisz Tomek jakich to mamy socjologów , ale swoją drogą uwierzyłeś w tę socjologię na słowo
Jestem mężatką i przyznaję, że po okresie wzniosłych uczuć i chemii małżonkowie nie dbają już o swoje uczucia, nie pielęgnują ich, nie zabiegają o siebie .... po prostu są. A każdy potrzebuje adoracji, flirtu, zainteresowania .....
Ależ nasze dzieci mają nazwisko mojego (męża hehe)i to wyobraż sobie bez sądu..Dziedziczą i po mnie i po ojcu bez dodatkowych problemów.
to obelga dla dziewczyny? Gdyby kochał to chciałby jak najszybciej się ożenić :) Nasz ślub odbył się po półrocznej znajomości i trwamy razem 39 lat :)
z Toba Baśka ,to bym wogóle nie brał ślubu
tylko nie byłoby doli z racji rozwodu , nie byłoby kontroli nad obywatelem ,
ciekawe jak opowiesz dzieciom o tatusiu który "odleciał" na inny kwiatek !!- to tak a-pro po " mogę mieć faceta , dzieci ale bez ślubu " powodzenia !!
Uwierz-normalni ludzie istnieją!Po prostu fora internetowe to śmietnik i rynsztok mysli ludzkiej! Tutaj każdy post,nawet najmądrzejszy znajdzie przeciwników! Pozdrawiam!
żałosne !!!!
no sam widzisz "łowco debili" że trudno sie zyje bez inwektyw i ukrytej agresji
jeśli mówimy o milości , odpowiedzialności , pragnieniu bycia razem to myślimy o małżeństwie , jeśli chodzi o niezdecydowanie , brak wiary i ewentualne wyjście awaryjne ( czytaj zabieram swoje zabawki i odchodzę ) to myślimy o konkubinacie!! wyjątkiem są tylko związki ludzi po przejściach , którzy mają niejednokrotnie problem z legalizacją związku reasumując : kto KOCHA PODPISZE KAŻDY PAPIER , KTO MA WĄTPLIWOŚCI BĘDZIE DĄŻYŁ do KONKUBINATU!!
He,he...jesli tak, to po to , by sie wyzyc seksualnie i bez zobowiazan pouprawiac sex. Jesli nie, to pewnie dlatego, ze sie czlowiek zakocha i wtedy sytuacja sie komplikuje. Wszystko zalezy od tego, na ile czlowiek ma gruba skore i jest w stanie walczyc przeciw uczuciu i pozadaniu...ktore z czasem zaczyna przychodzic.Nic gorszego, niz sie uzaleznic emocjonalnie od kogos, kto i tak nie uwolni sie od swojego malzenstwa.
Gdyby wszystko bylo takie prost moi rodzic pobrali sie w wieku 22 to tak jak ja w tej chwili ojciec wyjechal jak mam byla w ciazy zarobic w Ameryce kiedy wrocil zastal inna kobiete z innymi pogladami na zycie on tez sie zmienil, bum rozwod. Ciotka wziela slub z idiota i marnotrawca pieniedzy na zlosc swojej mamie meczyla sie ponad 10 lat w tym zwiazku zanim zrozumiala ze popelnila blad. Zyjac w swiecie gdzie na krok prawie kazdy czlonek twojej rodziny jest po rozwodzie coraz bardziej rozważasz kwesite a moze to z moja rodzina jest cos nie tak moze lepiej jak ja stworze zwiazek na kocia lape. Bedzie mniej bolalo.
w jaki sposób byś nie dopuścił? zabroniłbyś, gdyby taka była jej wola? twoja teoria jest tak samo łzawa i nie mająca potwierdzenia w realnym życiu - zobaczymy czy to samo powiesz gdy będziesz się rozstawał ze swoją kobietą
Z Twoją naturą ludziku może jest sprzeczne:) I ok, potrafię zrozumieć;p ale nie odnoś tego do wszystkich innych ludzi i związków bo tylko się kompromitujesz;p Ośmieszasz się na zbyt dużą skalę;p Wesoło żegnam, niepoważnego Leona;p
ja to po co? dla sukni z welonem, imprezy dla ciotek i mozliwości pochwalenia sie przed koleżankami mężem, bo jest wiele takich co tak robiąi to jest dla nich motyw zamążpójścia (niestety)
Są rozwiazania, m.in. testamenty, umowy cywilno-prawne Zawsze jest jakieś wyjście Ja byłam pewna na 100%, że chcę spędzić swoje życie z tym człowiekiem, ON też, ale niestety nadeszly chwile, że wolał inną. Potem zauroczenie minęło, przejrzał na oczy, dostrzegł wartości małżeństwa itd. Jesteśmy razem, bo były dzieci, wspólne mieszkania, bo tak łatwiej, bo ograniczają nas przepisy, bo zbyt wiele jest załatwiania, bo nie chce się zaczynać wszystkiego i życia od nowa ....?
e tam kto by cie tam objeżdżał , no chyba że jakaś nawiedzona np socjolożka
nawet gdy pierwsze zauroczenie przeminie,związek nie musi być martwy.piszesz o czymś, czego nie rozumiesz z braku doświadczenia.
bo to o psychozie facetki , która ma z głową po prostu, a oni stawiaja ja za przykład
Mój dziadek żył w konkubinacie (po rozwodzie) przez 30 LAT :-)
Danina może być, pytam o to czy ksiądz nie będzie robił problemów, że ja nie z jego parafi i takie tam.
wiem , że pewnie starsznie mnie za to objedziecie i zwyzywacie ale ludze - czy życie aż tak was zepsuło? Uważam że prawdziwa miłość nie jest wymysłem mediów , jest tylko przez nie obudowana w niepotrzebną otoczkę. Najlepiej uwierzyć , że nic się nie uda , że nie może być pięknie. Co z wami!!! To może od razu wszyscy się rozstrzelajmy , będzie mniej pesymistów na świecie. Ta histroia jest jedną z wielu podobnych , a wierność nie jest głupotą tylko sposobem na przetrwanie przy drugiej osobie całego życia bezwzględu na sytuacje gorsze do tych , które sobie wyobrażaliśmy. To że wiecznie nie jest różowo nie znaczy , że zawsze ma być szaro. Pozdrawiam.
O Boże! dlaczego na tych forach musi być zawsze tyle "psychicznych" :-) :-)
Zwykle nie czepiam się ortografii, ale tym razem... Socjolog, który pisze "swera" jest dla mnie pseudohumanistą. Wszak jednym z głównych narzędzi jego pracy jest słowo. Świadczy to również o kompletnej nieznajomości języków klasycznych (łacina, greka), które moim zdaniem powinien znać w stopniu podstawowym każdy humanista. Chyba, że to akurat absolwent jednej z tych uczelni - widm, które powstały z chęci: 1) Dorobienia sobie niektórych pracowników naukowych poza macierzystą uczelnią państwową. 2) Usilnej chęci uzyskania dyplomu magistra, choćby był on niewiele wart.
W każdym związku prędzej czy póżniej zaczyna się dziać żle. Akt małżeństwa bardzo utrudnia rozejście się partnerów. Jest ograniczeniem swobody działań i decyzji, zwyczajnym obciążeniem dla dwojga ludzi. Ciągłe, wieloletnie przebywanie w jednym i tym samym związku, jest sprzeczne z ludzką naturą.
Kobieto!! zauważyłaś ?,że to nie ludzie żyjacy na'kocią łapę"wynajdują problemy, komentują co komu ,jak nie narzucają jak mają żyć inni .My poprostu różnimy się tym ,że nie przywiazujemy do jakichś tam tradycji ,religi etc.To nasze życie mamy swoje własne zasady ,wartości.Potrafimy iść obojętnie obok tych co nas krytykują...nie tłumaczymy się.Chcesz mieć obrączkę na palcu proszę bardzo...ja też ją noszę hehe o rany ale macie problem!!
Natomiast biała suknia i wesele to nie jest to o czym marzę. Jeśli jakieś obietnice to bez świadków, fanfar i w ogóle calego świata. Nigdy nie chcialam być panna młoda.
rodzina to instytucja stworzona po to by troche podoić poddanych
?? Tylko po jakiego diabła w ogóle brać ślub skoro tylko na te kilka lat??;p Kompletny bezsens. Albo sie bierze, i zakłada, że to tak na zawsze (a wychodzi różnie) Albo się nie bierze, zakładając, że nie wiadomo co sie może stać, i że bardzo możliwe że coś się stanie i związek się rozejdzie. Jeśli ktoś nie jest pewein to bezsensem będzie branie ślubu:)))) To jest przecież oczywiste:) O czy m tu jeszcze dyskutować?
Od mojego mężczyzny usłyszałam najpierw "czy mogę się do Ciebie wprowadzić?". Zgodziłam się i dla mnie było to zobowiązanie najpoważniejsze z możliwych, podjęcie decyzji o wspólnym byciu razem. On co jakiś czas wspomina o ślubie, i tu mam dylemat, bo ślubu nie chcę, więc nie powiem, że sprawia mi tymi propozycjami przyjemność. Nasze dziecko nie ma problemów z tyt. braku ślubu rodziców. Jedynie sprawy ostateczne mają tu znaczenie, ale nie ze względu na nazewnictwo ( mąż/niemąż) tylko podatek od spadku większy niż w przypadku zalegalizowanych małżeństw. NIe chciałabym aby musiał płacić podatki od majątku, do którego zgromadzenia sam się przyczynił.
By to powiedzieć, niektórym wiele nie potrzeba. Zależy, co to dla kogo znaczy. Udowadniać to każdego dnia, nawet poprzez drobne gesty, ale także wyrzeczenia i poświęcenia, bywa trudniej, szczególnie z czasem. Wiele osób myli pożądanie, zauroczenie i fascynację z miłością do 2-ej osoby. Jestem zwolenniczką instytucji małżeństwa (w przypadku gorszego etapu w związku, a takie też muszą być, nie jest tak łatwo spakować walizek i go opuścić) , ale wiąże się ona z ryzykiem (dla obu stron), a także umiejętnością i darem zaufania (naturalnie w jakimś stopniu) 2-ej osobie. Wiele osób na to nie stać. Każdy człowiek czegoś szuka, ja do pewnego momentu pragnęłam, by mężczyzna dawał mi poczucie bezpieczeństwa, ale dziś wiem, że często siły trzeba szukać w sobie, a poczucie bezpieczeństwa dają mi praca i swoje pieniądze. Chyba jedynie ze względu na uczucia do mężczyzny, ewentualnie także w przypadku urodzenia żywego wspólnego potomka/kini mogłabym ponownie wyjść za mąż. Myślę, że trzeba szanować wybory innych ludzi, niekoniecznie zgadzając się z ich poglądami (to chyba istota tolerancji). Jest wiele sposobów na życie, tak było i będzie.
Hej nie rozumie pytania! Co za różnica kogo się zdradza? Zdrada jest zdradą i tak samo boli. Wiadomo od dawna że w miłości i na wojnie nie ma reguł ! I nie ma to żadnego znaczenia bo jak dwóm osobom ,,odbije” na swoim punkcie czytaj kochają się to Świat się nie liczy i nie ma tu znaczenia kogo się rani.
Nie rozumiem twej agresji wobec posta, w którym ktoś podzielił się swoją jeśli nie wiedzą to przemyśleniami.czyżby była owocem wolności i lliberalizmu, który wyznajesz?
i jestem z tego dumna
Ślub? A na co? Po co? Nie boję się że kocha mnie tylko za urodę i za chemię, nie boję się że kiedy to przeminie będą go przy mnie trzymać tylko zmajstrowane po drodze bachory i obrączka. Nawet gdy mnie zostawi - nigdy na nim nie pasożytowałam, poradzę sobie i bez martwego związku, nie boję się że ktoś mnie musi utrzymywać.
ja bym nigdy do tego nie dopuścił żeby moja konkubina czy żona cały majątek zmarnowała i swoje młode zycie , takie historyjki są dobre dla starych niechcianych panien, wielbicielek seriali i badziewiastej literatury
świetny pomysł :-) jakby ludziom zalezało na sobie, to by się starali, żeby po tych 3-4 latach przedłuzyc na następne, i tak mogliby przedłużać do końca zycia. A jak by nie wyszło, to rozstaliby się po tych 3-4 latach.
ty masz pewnie dwa ray tyle a i tak nie rowumiesz z tego nic ? wiesz tylko ze przed kompem mozesz pisca co chcesz ,a w realu czym ,bo raczej nie kim jestes?
ludzie się boją małżeństwa bo chcą żyć chwilą zauroczenia, a do tego trzeba podejść rozumem a nie tylko przyjemnością :) Tak wiec ja jestem "za" małżeństwem ;)
Fenks , bo już myślałam że na Kozi Róg
zwyczajnie zmienić, i nie chodzi np o wpadniencie w alkocholizm itp., tylko o to, że ludzie z wiekiem się zmieniają i życie z kimś, bez kogo kiedyś nie wyobrażało się sobie życia, może stać się udręką DLA OBU STRON. Być ze sobą na siłę, bo tak trzeba, bo był ślub.., czy naprawdę warto? Wg. mnie nie. Trzeba pamiętać, że żyje się raz i w dodatku tak krótko...
Nie pisz!!!! kurde ,że Ty nie ten-teges no nie fiku-miku!! kurde nie wierzę bo i zakonnicom ,księżulkom nie wierzę hehehe.
Zgadzam się z tobą w 100%
"Nie potrafiłabym żyć z myślą, że jestem z kimś, mieszkam z kimś bawię się w dom i rodzinę, a jest ona sztucznie stworzona." no to juz nie sa przemyslenie, tylko bzdury na pokaz chyba! to znaczy ze para kochajacych sie ludzi z np. dwojka dzieci to nie rodzina i jest sztuczna, a uczucia udawane? chyba ktos tu za daleko pojechal. dodam jeszcze ze jestem zwolenniczka malzenstw, ale uwazam ze to osobista sprawa kazdego czlowieka.
twój poziom "socjologu" pasuje akurat , do świń a gwiazdy zostaw nam astronomom
Jestem znudzoną mężatką, mam 28 lat i tak mnie zastanawia czy chcielibyście mieć romans właśnie z mężatką - jeśli tak to dlaczego jeśli nie to też dlaczego:)
Pomyślała któraś z Was przy tym wszystkich o dzieciach z takiego związku i ich przyszłości?
Proste i logiczne
dziękuje za ten wpis. Przywracasz mi wiare w ludzi
Wolałam by przyjechal po mnie taxi poprostu. Żyjemy z wszystkimi przywilejami hehe 'małżeńskimi" mamy dwoje dzieci wszelkie ewentualności materialne zabezpieczone bez uszczerbku dla nas i dzieci..zwracamy się do siebie kochanie ,lub stary , stara lub mamuśka ojciec ,kochamy się nadal.Przedstawiamy się jako mój mąż-żona.Nie interesuje nas jak to ktoś odbiera.Życzę milionom papierkowym małżeństwom takiego stażu jak nasz!!!
cos mi sie wydaje że jestyeś moherem , i doić ci się zachciewa ludzi którzy się kochaja i którzy się rozstają . A tu chała .
Najlepiej być singlem i żyć w czystości.
Dobrze powiedziane. Nie wyobrażam sobie posiadania dzieci w konkubinacie, przecież moje dzieci muszą mieć moje nazwisko i prawo do majątku po mnie. Pozdrawiam.
rozwodza sie bo sie zeniom dzieci niedojrzale emocjonalnie brak mamusi i tatusia ich przeraza jak ma sobie poradzic jak ma lewe rece zawsze wszystko robili za nich jak ma sie odnalezc w nowej zeczywistosci
Ciekaw jestem jaki masz staż małżeński.
Twoja rodzina zażąda zachowku, majątek notarialnie przepisany zaliczy się do masy spadkowej i Twoja luba zostanie niemal z niczym.
gdyby nie było małżeństw nie byłoby rozwodów
czy malżeństwo czy konkubinat nieważne aby ludzie się rozumieli a najgorsze w tym wszystkim jest to słowo "konkubinat" kojarzy się z patologią i menelstwem nie można nazwać innym słowem
nie byłam w ciazy, nikt mnie do tego nie zmuszał, jako dziecko nie snułam marzeń o białej sukni, po prostu kocham mojego meża i zawsze wiedziala że chce z nim być. Dzisiaj doceniam fakt ze jestem żoną w najbardziej codziennych sytuacjach, gdy polecony n apoczcie trzeba odebrać, gdy mąż leżał w szpitalu a ja chciałam sie dowiedzieć o jego stan zdrowia. Jeżeli ktoś z góry zakłada że sie nie uda to po co w ogóle zawracać drugiej osobie głowe??
Niestety kobiety też uległy zmianą teraz idą tam gdzie kasa a nie tam gdzie miłość. nie ma już takiego czegoś jak zaufanie to wszystko mity. egoizm i chęć bogactwa to ma teraz znaczenie.faceci to tez swinie ale w końcu panuje równouprawnienie jeden i drugi gatunek są siebie warci
jedynym wytłumaczeniem twego posta jest to, że dzisiaj pisać może każdy - nawet durna matka!
normalni zrozumieli i potwierdzili wpisami, a bydło skomentowało po swojemu - jak zwykle
tak, i tutaj wpadlam na tych pytaniach . Masz racje, chcialabym byc zona ale tylko czlowieka ktorego kocham ze wzajemnoscia i ufam mu . Tak przyznaje sie chcialabym byc zona, a jednak mieszkam 7 lat w wolnym zwiazku. ale wiesz co ? ja juz nie chce byc zona mojego chlopaka , bo go poznalam na wylot. Ja chce byc zona czlowieka z zasadami bez nalogow i mowiacego prawde.
no i zeby płacił
Trafiłeś w samo sedno a złośliwymi komentarzami bez kontrargumentacji się nie przejmuj. Pozdrawiam i dziękuję za głos rozsądku (moim zdaniem oczywiście).
pokusa związku kazirodczego! zanim wytężysz swój słuch może najpierw warto nauczyć się czytać ze zrozumieniem? czyżby zdania złożone były poza twoim zasięgiem?
i bronia swoich racji. a prawda jest taka ze kazdy powinien zyc jak chce i jak mu wygodnie. Dla jednych slub jest wazny i go chca a dla drugich nie jest wazny , wola zyc bez niego i go nie biora. w czymm problem jak zwykle ? Ja zyje juz ponad 7 lat bez slubu i jakos mi dobrze, mieszkam za granica i w moim kraju konkubinat uwazany jest jak malzenstwo..
Hehehe masz z 14 lat??
Warunki ekonomiczne. Dzisiaj w świecie samochodów i komputerów ludzie są biedakami i nie stać ich na założenia normalnej rodziny. Muszą wszystko kraść.
jak przez portal można się rozwieśc,czlowieku,partner by cię i tak zdradził,nie potrzeba do tego neta gdy są ciągoty,jakoś by se poradził
O cie florek! też nad tym boleję ale przepisy ,ustawy są po to by je łamać co nie? Sami ci co je ustanawiają uczą nas tego...heh to też prawda !! przecie wiesz...
No właśnie. Dziś też mogłoby tak być. Tylko nikt by na tym nie zarobil oprócz nowożeńców, którzy nie musieliby wydawać kasy.
bzdury aśćka wygaduje , wygląda na to ze moja Andrzelika zapędziła aśćke w tzw kozi róg,
Człowieku! Nie wiem dlaczego kwalifikujesz mnie jako urzędnika? Czyżbyś nie rozumiał słowa socjolog? I ja mam z tobą dyskutować, gdy ja o gwiazdach a ty o świniach....?
Czy od chłopaka/mężczyzny którego kochasz bezwarunkowo wolałabyś usłyszeć "czy zamieszkasz ze mną ?" lub "czy zostaniesz moją żoną?" Czy chciałabyś mieć ślub w białej sukni i prawdziwe wesele czy wystarczy jak on przyjedzie po twoje bagaże taksówką? Czy zakładając, że wasze związki przetrwają do śmierci wolałabyś żeby to było małżeństwo czy "wolny związek"? Czy mając 50-60 lat wolałabyś być przedstawiana w towarzystwie "to moja żona" czy też "to moja partnerka" ? Czy wolałabyś aby ojciec twoich dzieci był twoim partnerem czy mężem?
a jak ci powiedzą: ojej, a co z dzieckiem? to odpowiesz, że jak je sobie urodzicie, to ojciec poleci z radością zadeklarować w USC swoje ojcowstwo, gdy ty jeszcze będziesz na porodówce. sam poleci, nie państwo mu wpisze dzieciaka w dokumenty.
Pięknie napisane...właśnie o to chodzi :)
a któreż to pokusy są prawnie i biologicznie patologiczne dzisiaj ? Słucham!
jak nam nie odpowiada związek małżeński to po co się wiązać w jakiekolwiek związki damsko męskie. Jak kobiecie nie odpowiada małżeństwo z mężczyzna to sobie weź koleżankę, przecież lepiej baba babę zrozumie, podobnie mężczyzna, niech żyle z kumplem, chłop chłopa lepiej zrozumie, nieprawdaż???? Jestem mężatką i mamy cudowne dziecko.Czekałam na podjęcie tej ważnej decyzji na partnera aż do wieku 35 lat.I nic nam nie zagwarantuje ,że będzie cudownie, on i ja o tym wiemy, wiemy ,że nad związkiem trzeba bardzo mocno pracować .To instytucja dla mądrych , twardych, odpowiedzialnych ludzi, więc nie zawierajcie małżeństwa, jeżeli nie będziecie w stanie znieść różnych baaardzo trudnych zdarzeń losowych, kiedy będziecie musieli poświęcić siebie dla drugiej osoby.Próby życia na "kocia łapę" dają poniekąd wgląd w bycie razem po zawarciu małżeństwa, ale gwarantuje Wam,że zupełnie inaczej patrzy się na małżonka(kę) po ślubie, zachodzi jakaś dziwna przemiana w psychice obojga ludzi i nagle dostrzegamy o wiele więcej niż przed.Poza tym moim zdaniem zawarcie związku małżeńskiego ma dać nam razem zaspokojenie nie tyle materialne co emocjonalne, ma nam dać spokój serca, ducha i ciała i dać oparcie w samorealizacji, która przyniesie korzyść obojgu partnerów. Bo jak się tak żyje w konkubinacie to gdzieś tam pod skórą czuje się ,że nie tak do końca jesteśmy pewni tego partnera, gdzieś za uchem szepcze nam głos, że jeżeli któreś z nas ma wyskok... no to przecież nie jest stały związek i zawsze możemy odejść, zawsze...bez konsekwencji ( no chyba, że trzeba pralkę, lodówkę i inne przedmioty podzielić na pół , albo oddać kasę pożyczona od partnera....)Podziwiam związki konkubinackie, które dają gwarancję j/w. to duża rzadkość.Trzymam za nie kciuki.
w górę!
cywilizacja ma teraz uruchomione takie procedury - o czym wypadałoby wiedzieć ,że dodatkowe opłaty urzedowe z okazji ślubu i z racji ew rozwodu niestety przejdą wam urzędnikom koło waszego nosa . Przynajmniej od nas
Pani Ewo! proszę się nie przejmować! Autor powinien dodać pod nim dopisek "Nie dla idiotów"! Pozdrawiam!
nie jesteś ani gorsza, ani lepsza. Na pytanie co nam grozi odpowiadam: ingerencja państwa i kościoła w nasze związki. Co nie bardzo mi się podoba.
wolny od cudzej decyzji o tym, czy macie być razem (istnieją rozwody i unieważnienia, słyszałes o tym? ale wtedy, choć oboje chcecie się rozstać, decyzję podejmuje kto inny)
slub nie znaczy od razu koscielny! tak latwo na ''kocia lape'' szczegolnie facetowi,''zuzyje '' sobie jakas tam kobietke i nagle mowi ze to jednak nie a potem idzie dalej ,a wiadomo nawciska wczesniej ciemnot ze po co slub ze to niczego nie udowadnia ze i tak kocha...,a slub to jednak juz cos co nie ulatwi mu skoku na inny kwiatuszek...;)
ya man, ja jestem przeciw slubom, czy to cywilnym czy koscielnym, nie potrzebuje papierka, a cala przysiega to hipokryzja, nie bedac hipokrytka, nie moge przysiegnac milosci i wiernosci do konca swych dni, bo nie wiem co sie stanie, nie wiem jak dlugo wytrwam z mym ukochanym, dlatego nie wezmiemy nigdy slubu, bo to glupota i mamienie ludzi.
Andrżeliko-w specyficzny sposób rozumiesz pojęcie "niemarnowania" sobie życia. Zgodnie z nim Twoi rodzice też je sobie poniekąd zmarnowali. Tobą, nieprawdaż?
śluby są wyłącznie w ich interesie. urzędnicy, urzędy, średni dochód, obowiązek wymiany dokumentów, kiedyś nawet metraż "należącego się" mieszkania - ślub to forma kontroli! a jak nie zrobisz rozdzielności majątkowej, to na "waszym" ślubnym kobiercu stoi tłum łacznie z potencjalnym przyszłym komornikiem za długi współmałzonka.
Sorry za błąd - niektórzy...
Małżeństwo to tylko forma, a cel jest inny: stworzenie trwałego, bliskiego związku z drugim czlowiekiem, do tego dochodzą wspólne dzieci, wspólne marzenia itd. A te cele można też osiągać w innej formie niż powszechnie uznana.
wolny od wtryniania nochali w nie swoje sprawy przez rozwiedzione panie w urzędach z wypiekami na twarzy słuchakjące odpowiedzi na głupkowate pytania
obwarowanie związku paragrafami zabija uczucia
a może po prostu ślub chcą brać osoby które czują się niepewnie i nie do końca mają zaufanie do partnera ? związek potwierdzony na papierze, wydaje im się że partnerowi trudniej będzie uciec ?
i chyba właśnie dlatego sama nigdy nie bede chciała wyjść za mąż. Po pierwsze małżenstwo moich rodziców, było czystą pomyłką a po drugie na prawde nie znam szcześliwych małżenstw!!! :( Jestem typem obserwatora i to co zauważyłam skutecznie odrzuca mnie od instutucji małżenstwa. Ludzie, których znam tkwią w związku małżenskim ze wzgledu na dzieci, wspólny majątek itp...czesci z nich brakuje odwagi, zeby z tego "małżeńskiego bałaganu" sie wyplątać - ach bo rodzina, bo sąsiedzi itd... Na prawde chciałabym poznac szczesliwych małżonkow i przekonac sie na własne oczy, ze cos takiego w ogóle jest możliwe...ale wątpie i po prostu w to nie wierze... Więc jesli bedzie mi dane byc w szczesliwym związku nie sądzę, zebym dała sie przekonac do zawierania małzenstwa... ot co. I fajnie byłoby gdyby inni szanowali moje zdanie w tej kwestii a nie wyzywali od "ladacznic" itp
Chrzanisz hehe jesteśmy oboje 100% zabezpieczeni przed taką ewentualnością.! hehe młody i naiwny? czy starszy i moralizuje ineczej??
ten kolega to jakiś kombinator
Dokładnie!
Bardzo słusznie popieram.Żyję w takim zwiazku i wierz mi mamy najdłuższy staż naszej miłości.Żyjemy dla siebie i nie musimy mieć do tego świadków, czy przysięgi, białej sukni i tego całego blichtru.Nasi znajomi mniej wiecej 85% to juz rozwodnicy a nie którzy podójnie.Też nie zniosłabym by był ktoś ze mną z powodu bo przysiegał, przyzwyczajenia czy bo kogoś trzeba mieć.Pozdrawiam.
to kolejny przykład uzurpacji praw państwa: oczywiście, można zabezpieczyć, ale państwo weźmie większy podatek niż od krewnego lub małzonka!! niech państwo odda mi prawo do decydowania o moich pieniądzach, a nie uzaleznia grupy podatkowe od stanu cywilnego!
ciekawe jak gwarantujesz trwałość takiego małżeństwa ? Za rozwód jest dola , za konkubinat nic . No i o to chodzi. Znam was.
Zycie w konkubinacie to zostawienie sobie otwartej furteczki , no bo niby mam kogos , ale jestem wolny, niezonaty, w kazdej chwili bez rozwodu jestem gotow na inny zwiazek, bez zbednego tlumaczenia zonie, rodzinie , ze sie rozwodze.Bardzo wygodne rozwiazanie razem a jednoczesnie nie razem:):):) Nie wspomne o kobiecie , ktora na porodowke trafia jako panna i urodzi panienskie dziecko i jeszcze pytaja sie ja o dane ojca dziecka i czy sie taki osobnik zgadza:):)Ja osobiscie balabym sie miec dziecko z facetem , ktory nie chce slubu.
nie sądzę, to właśnie ludzie mniej inteligentni, wykształceni, biedniejsi, tacy których nie stac na zawarcie małżeństwa decydują się na związki kohabitacyjne..
To nie brak odwagi a raczej racjonalne myślenie. Co to za odwaga, wziąść ślub? Odwagą jest branie się za bary z życiem i z problemami w związku, a ślub tego ani nie ułatwia ani nie utrudnia. Kiedy spojrzymy na stastystyki rozwodów, gdy spojrzymy na znajomych pożenionych w wielkiej miłości, którzy kiedys przysięgali pewni swego, że aż do śmierci, a dziś dawno po rowodzie, to co każe nam twierdzić, że z nami będzie na pewno inaczej? Tego po prostu nie wie nikt, możemy tylko powiedzieć, że mamy wolę i chęci dokładania wszelkich starań, aby nasz związek się nie rozpadł. Robimy to każdego dnia, dlatego jesteśmy razem, bo chcemy być. Nie ma we mnie strachu przez przyszłym rozstaniem, niezależnie od tego, czy do niego dojdzie czy nie. Po prostu jednym sie udaje a innym nie. Nie jestem w stanie trzymać mojego mężczyzny na smyczy, oczekiwać publicznych obietnic, bo one nic nie znaczą. Jeśli ma być dla mnie dobry, bo tak obiecał ludziom, to ja nie chcę tej dobroci, a jeśli obiecuje mnie, swoimi codziennymi staraniami, to innym już nie musi. Proste. Ja mam awersję do takich publicznych uroczystości. Nie widzę siebie w roli panny młodej. Jeśli już miałabym wziąc ślub, to na zasadzie złożenia wniosku w urzędzie stanu cywilnego, tak jak przy zameldowaniu. Sprawdzenie tożsamości, podpis i po ptakach, bez publiki. Wtedy może rozważyłabym ten krok, ale też tylko dlatego, że mojemu mężczyźnie na tym zależy. > wiele par zyjacych na tzw ''kocia lape'',poprostu nie ma > odwagi ,milosc ?,skoro sa tacy pewni siebie to czego sie > boja? > jeden oszukuje drugiego! chca miec owarte drzwi do > ucieczki? > wiec jednak sie obawiaja ze jedno z nich pewnego dnia > moze...?
To slabo sie orientujesz kolego. MOzna notarialnie dokonac niemalze 100% zabezpieczen wspolnego majatku. Wlasnie sam tak uczynilem:)
nie ma co generalizować, niektórym papier nie przeszkodzi kochać się naprawdę długo. ale na pewno tam, gdzie pojawia się papier pojawiają się inni w NASZYM związku. czy ja biorę ślub z księdzem? z urzędnikiem skarbowym? z bankierem? z sędzią, który mi-jak uzna za stosowne- udzieli rozwodu? z rodzeństwem męża, które będzie po nas automatycznie dziedziczyć? pomyślcie o tym, ilu ludzi wpuszczacie do swojego związku przy ślubie!!
a ty sie pewnie cieszysz że dwoje zmarnowało sobie zycie ,bo to takie piękne , Naprawde wstyd ,Ewo !
Wolny od prawnej odpowiedzialności za partnera i za ewentualnego potomka.
Bzdury, bzdury, bzdury! To tylko toja subiektywna opinia.
nawet konkubentka by nie dała mu zmarnować miłosci , no chyba że od niej uciekł.
Ironizujecie sobie! Łatwiej obśmiać niż pomyśleć, prawda? Zupełnie tak jak w małżeństwie i konkubinacie - łatwizna zawsze będzie atrakcyjniejsza.....
zakładam, ze nigdy nie wyjdę za maż, gdyż małżeństwo jest wszystkim czego się obawiam... a jesli czegos sie boje to po co sie do tego przymuszac? A poza tym - pomijając nieszczęśliwe małzenstwo moich rodziców ja obserwuję małżenstwa moich znajomych...i wiesz co? - JA NA PRAWDE NIE ZNAM ANI JEDNEGO PRAWDZIWIE SZCZĘŚLIWEGO MAŁŻEŃSTWA! Większosc tych osób jest ze sobą w tej chwili juz tylko i wyłącznie ze względu na dzieci lub wspólny majątek....hmmm - smutne...Ja juz chyba wolałabym, zeby mężczyzna ode mnie odszedł aniżeli był ze mną "na siłę" czyt. bo przysięgał "az do śmierci"...
Znając Brukselę za parę lat się z tym upora.
Nie łapię róznicy między małżeństwem (cywilnym a nie kościelnym) od konkubinatu. Tu i tu mozna od siebie odejść a w razie pojawienia sie dziecka jest ono lepiej zabezpieczone. Zreszta pokrzywdzony partner też. Jęsli chodzi o majatek to jest intercyza. W końcu jak cos jest na papierze to porządkuje problemy i nie przeszkadza w miłości. Więcej : pomaga przetrwac "wyboje". Ludzie niebiorący slubu nawet cywilnego sa po prostu niedojrzali. Nawec idąc do pracy podpisuje sie umowe o pracę. No nie?
Małżeństwo chroni przed kazirodztwem-czy w wolnych związkach ludzie będą na tyle silni by nie ulegać tej niewątpliwie patalogicznej(biologicznie i prawnie) pokusie?
która dziewczyna dzisiaj by dopuściła do tego zeby młody małzonek zamiast pracować poszedł na jakieś bijatyki
Ale to jest Twoje zdanie, czy taka jest rzeczywistosc?
Corrumpere et corrumpi saeculum vocatur” “Uwodzić i być uwodzonym jest u nas w modzie”
tam gdzie się zaczyna papier , to kończy się miłość
Co to znaczy wolny związek? Wolny od czego?
to wstyd osiągać jakieś tam korzyści za taki rozwód
i o tę wolność w nim chodzi. wszystko inne jest jak w małżeństwie. Konkubinat odbiera kościołowi i państwu prawa, które sobie uzurpują przy ślubach. Broniąc ślubów nie bronicie swoich praw, tylko tych instytucji.
Blebleble hehe kochanie to nie tylko klepanie w próżnię kocham ,kocham bleble to czyny ,to poświecenie ,zrozumienie ,szacunek,itp.Co ma do rzeczy jakaś tam odwaga? głupia wypowiedż.
Po traumatycznym rozstaniu i czteroletniej walce procesowej zwanej rozwodem nie mam zamiaru przechodzić, ewentualnie, tego samego. Dlatego żyję w wolnym związku i nie mam zamiaru tego zmieniać.
że nie jest stworzony do życia w stałym związku ??!
może miała wyrzuty sumienie że nie potrafiła go powstrzymać przed angażowaniem się w jakieś nielegalne awantury
żawarty związek uprawnia kobietę do podziału majątku , do wypłatyalimemntów na 5 lat po rozwodzie , więc ,,szalony mężczyzna ,, nie może tak sobie powiedzieć z dnia na dzień ,, przestałem jakoś mieć do Ciebie miłość, możesz sobie iść jak chcesz,,.No tak a mamy dziecko z upośledzeniem na opiece całodziennej i on tak sobie chce odejść jak dziecko jego potrzebuje .Teraz jest i ma być cicho i żyć dla dziecka .Kobiety więc zastanówcie się czy dobrze wyjdziecie na ,,konkubinacie jeśli ,,całe ,,się zaangażujecie w miłosć..
Hehehe słusznie!! Odemnie też kasy nie wyciągną.A gdybyś był przy rozmowie naszej na ten temat.. z księdzem hehe. Przy wyjściu już powiedział z ulgą ciiii nikt nie może wiedzieć ,że jestem pokonany waszymi argumentami.Nie przychodzi juz na kolędę hehe ,ale jest przyjazny i już wie ,że z nami trzeba inaczej rozmawiać.Pozdrawiam.
Pozdrowienia dla dewotki.
Co ma kierunek do stylu życia?
tylko tyle z tego zrozumiałaś Andżeliko? bo nawet ironia powinna mieć swoej granice!
jad ? jaki jad? , to swoboda wypowiedzi , a wstydzić się powinny małżeństwa
MOżna być jednocześnie związanym (własnym postanowieniem) i wolnym (od konieczności brania udziału w tradycyjnie/prawnie/religijnie uznanym rytuale artykulacji własnego postanowienia).
Jeszcze kilkaset lat temu zawarcie oficjalnego (nie zwyczajowego) małżeństwa było czynnością trudną, kosztowną i wymagającą zgody - reliktem tego są współczesne procedury i opłaty urzędowe czy kościelne. Zatem powszechne prawo do zawierania związków małżeńskich jest nabytym prawem ludzkości w wyniku rozwoju cywilizacyjnego, tak jak choćby demokracja. Dlaczego zatem liberalizm chce cofnąć człowieka do czasów pierwotnych? Ps.Małżeństwo jest hamulcem dla ludzkiej ułomności w swerze zachowań i gwarantem dla członków rodziny w swerze prawnej. Proszę o przemyślenie zagrożeń jakie niesie w sobie konkubinat choćby w kontekście związków kazirodczych.
albo też umieć kłamać bez zmrużenia oka
Jeżeli związek partnerski w 100 % przypomina związek małżeński to czym jest małżeństwo dla tych partnerów jak nie jedynie zdobyciem papierka? Sam papierek tworzy związek czy ludzie? Można wziąć ślub i nie dbać o związek (konsekwencja: rozwód), można nie wziąć ślubu i dbać o związek (konsekwencja: trwały związek), można wziąć ślub i dbać o związek (konsekwencja: trwały związek), i wreszcie można nie brać ślubu i nie dbać o związek (konsekwencja: rozstanie). Jak dla mnie ślub to tylko papierek. Pusta deklaracja.
Wielu mlodym ludziom malzenstwo kojarzy sie z niewola,ale skoro jest milosc,uczucie to co stoi na drodze aby to uczucie oglosic calemu swiatu.Czy ich uczucie ,to tylko zabawa...np.odejde jak nie bedzie tak jak chce!..to juz nie milosc to zycie egoistyczne pelne nakazow i rozkazow.A sztuka jest kochac sie, byc pewnym swych uczuc, byc pewnym ze zawsze ktos na Nas czeka..ktos kto nie odejdzie jak powinie sie noga albo przytrafi choroba...ale popieram jesli nikt nie czuje sie gotowy dzielic radosci i jednoczesnie trosk razem to lepiej nie mowic tego slowa,,tak"-Pakujmy swe walizki za kazdym razem kiedy ukochany zawiedzie...pytanie tylko ilu tych ukochanych kiedys bedzie...6 a moze wiecej...i co to da...Jesli kochasz,tak naprawde to slub tylko we dwoje bez tych cyrkow- da wam wiecej radosci i spelnienia niz zycie na kocia lape.Sztuka jest kochac...wybaczac..rozumiec...szanowac..i czuc.
za taki bzdet dostaje sie tytuł doktora . W technice trzeba sie dobrze napocić na taki tytuł magistra . Macie fajnie !
popieram wypowiedz !brawo !nasza klasa to portal przez ktory ludzie sie rozwodza !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! media z ludzi uczynily czubkow !!!wszystko pada na leb i szyje !!!!!!swiat zmienia swoje oblicze i tylko masy sa ciemne i glupie jak to hitler mowil !!!!!!!!!!!!!
2 panie 1 facet , albo odwrotnie , albo małżeństw wieloosobowych . Dlaczego ?? To jest jakieś ograniczanie swobód obywatelskich . A co na to Bruxela ?
Przyjacielu , skąd masz takie dane? Podziel się nimi! Przez 39 lat trwam w szczęśliwym małżeństwie nie wiedząc o tym że jestem pozbawiony inteligencji??? A może to Ty zamiast rozumu masz kapustę - zastanów się dobrze nad tym co wypisujesz.
pomyliłas pojecia,konkubinat to nie wolny związek tylko niezalegalizowany.Model wolnego związku mozna takze stosowac w malżenstwie,to dosć popularne zwłaszcza po latach bycia razem i znudzeniu soba aby uniknac zdrady daja sobie przyzwolenie i to sie zwie wolny związek.
wiele par zyjacych na tzw ''kocia lape'',poprostu nie ma odwagi ,milosc ?,skoro sa tacy pewni siebie to czego sie boja? jeden oszukuje drugiego! chca miec owarte drzwi do ucieczki? wiec jednak sie obawiaja ze jedno z nich pewnego dnia moze...?
powinno się brać na okres limitowany , 3 , 4 lat , opotem sie zobaczy
Tak. Wszystko zależy kto taka pracę będzie pisał, a kto czytał. Zobacz to forum ile rozbieżności poglądów, jaki jad żeby ukryć swój wstyd.
Nie mam zamiaru się żenić, ale dotąd nie znalazłem dziewczyny, której odpowiadałby wolny związek.
raczej bycie razem
A to byłby przecież dowód szczerego uczucia z jego strony...
zawarte przed Obliczem Bożego Urzendnika a jak sie to komus nie podoba to nieh se kupi bilet w jednom strone do Korei Pułnocnej !!! HA HA HA
Uuuu... Trafiłam w czuły punkt chyba:P chodzi o to ze nic nie wiesz o ludziach ze wsch Polski a rozsiewasz stereotypy:)Moze jakas mała wycieczka krajoznawcza???
Mówi się: "wolna wiązanka" :D
A co powiesz o związkach małżeńskich, w których tkwią dwie osoby, ale wcale się nie kochają? Związkach małżeńskich, w których nie ma miłości, a są jedynie "utrudnienia prawne"? Ich też nikt nie policzył. Bez zastanowienia zakłada się, że skoro są razem to znaczy, że się kochają i że chcą być razem...
zobaczcie jak z góry patrzy na was taki urzędas , jak sie puszy , nadyma jak taki pan i władca waszego życia , wreszcie z łaski orzeka . Unikniecie tego w zbawiennym konkubinacie
Ciekawy temat na pracę doktorską. Jaka by ta praca nie była zawsze będzie zła.
Żyjąc w wolnym związku w każdej chwili można powiedzieć sobie "do widzenia". Póki jest dobrze to ok, a jak przyjdą większe problemy można uciec od nich w każdej chwili. Niektórzy mówią, że małżeństwo to tylko papierek i że nie trzeba brać ślubu by być szczęśliwym. Ale faktem jest że będąc w małżeństwie wiele poważnych problemów rozwiązuje się a nie ucieka przed nimi. Wtedy ludzie starają się bardziej uratować związek. Ten papierek właśnie staje się granicą, której ludzi kochający się i walczący o związek nie przekroczą. W konkubinacie nie ma żadnych granic. Miłość jest taka sama w obu sytuacjach ale konkubinat to brak stabilizacji i bezpieczeństwa, a to są rzeczy które powinny być dopełnieniem miłości. Tak naprawdę ludzie którzy nie chcą się wiązać boją się że coś w związku zacznie się psuć i nie będzie już drogi odwrotu. A rozwód to nie taka przyjemna i łatwa sprawa. Tak więc związek małżeński powinni zawierać ludzie którzy naprawdę się kochają i są tego pewni. A konkubinat? Nigdy nie będzie do końca tolerowany przez otoczenie. Ale to powinna być tylko i wyłącznie sprawa ludzi którzy w nim żyją. Póki nie odbija się to na nikim więcej(np. na dzieciach) nikt nie powinien się w to mieszać. Ale jedyną niesprawiedliwością, moim zdaniem, jest sytuacja poruszona w artykule. Szczęśliwe małżeństwo przez 10 lat, dzieci, a tu nagle on ją zostawia. Jest rozwód, ona zostaje rozgrzeszona przez Kościół ale nie ma prawa znów wejść w "normalny i legalny" związek. Gdy spotka kogoś kto chce z nią stworzyć prawdziwy związek to co? Jedyną winą jej jest to że nie przewidziała tego że małżeństwo rozpadnie się po kilku szczęśliwych latach. I jeszcze jedna kwestia. Para żyje w konkubinacie, ma dziecko. Ona chciałaby stabilizacji, bezpieczeństwa, ślubu. On uważa właśnie że małżeństwo to tylko papierek i on go nie potrzebuje. Ona jest z nim bo go kocha i jest jednak to dziecko które potrzebuje rodziny. I pojawia się brak akceptacji otoczenia. Ludzie widzą tylko to że para żyje w konkubinacie, nie zastanawiając się często jaka jest tego przyczyna. Pojawiają się nieprzyjemne komentarze i "patrzenie z ukosa". Przeważnie w takiej sytuacji najbardziej cierpi na tym ona i dziecko. I co teraz? Zrezygnować z miłości tylko dlatego by ludzie nie patrzyli "krzywo"?
juz sie osmieszyles piszac to -lepiej nie zakladaj rodziny bo sie nie nadajesz do niczego widocznie ,gdyby tak mysleli Twoi rodzice dzis by ciebie na swiecie nie bylo ...konsumpcyjne pokolenie a na starosc "nocnik " ...swiat zmienia swoje oblicze ....miliony w wirtualnym swiecie zyjacych ludzi -samotnych ludzi -tak wykancza nasz cywilizacja !z demokracji nie umiemy korzystac -2+2=5 pozdrawiam forumowiczow !
10/10 w samo sedno
Babciu nie myl wolnego związku z konkubinatem.
NIE JESTEM!!!!! A ty zamiast powtarzać obiegowe opinie może lepiej zafunduj sobie wycieczke do "POLSKI B" (a swoja droga co to za nazwa?) to sie dowiesz kilku ciekawych rzeczy o mentalności tamtejszego społeczeństwa:)
"Coraz więcej par, decyduje się na trwanie w wolnym związku, potocznie zwanym konkubinatem" Jest wręcz na odwrót. Konkubinat to nie nazwa potoczna, ale prawnicza, używana już w starożytności przez jej twórców- Rzymian. Pozdrawiam wszystkich studentów prawa ;)
Masz rację.
trza mieć drugiego chłopa w zapasie
Nie trzeba być wierzącym aby chcieć ślubu, ja również zamierzam wziąć ślub, ale cywilny, przecież kościelny to nie jedyna forma ślubu, kościelny może??? Jeśli będzie to niezbędne dla mojego partnera, co się nie robi dla osoby którą się kocha. Ślubu nie biorą osoby które czują się niepewnie, które nie do końca czują, że to ta osoba i nie ma co tutaj zachwalać konkubinatu, bo jednak dla większości taka forma związku nie odpowiada, kiedy spotka się już tą właściwą osobę, najgorzej jest gdy jedna strona nie chce ślubu, a myślę, że najczęściej tak jest, więc ta druga strona mu wtóruje, bo właściwie co ma robić.
powinno być celem życiowym a nie żadnym problemem...
sami prawnicy , sędziowie , adwokaci ,
mogłabym się z tobą ożenić, za poglądy, ale że to nie zawsze jest OK, tylko pozdrawiam
Tutaj nie chodzi o kasę na imprezę, tylko o pazerność księży. Zawsze lepiej zaprosić na ślub 300 osób i zebrać od każdego z nich 10-20 zł, no nie? Jak już napisałem, do Jezuitów żywię ogromny szacunek, dlatego właśnie, że u nich pazerności i biurokracji kościelnej po prostu nie spotkasz... Zupełnie inna klasa. Więc cichy, kameralny ślub - tylko oni nie będą stwarzać problemów.
Odezwał się Ciemnogrodzinin
Jeśli formalność ma to trzymać, nie dziękuję! Autentyczna miłość polega na CIĄGŁYM WYBIERANIU BY BYĆ RAZEM. Żyję wile lat z dziewczyną świadom, że jest ze mną, gdyż chce. Ja także z nią jestem, bo tego pragną. Jeśli przed odejściem/zdradą trzyma ją zakaz, przysięga, a nawet (tylko) moralność - niech zdradza, a nie udaje...
Masz racje .Mieszkam w Skandynawii i tutaj 50%par mieszka razem i laczy ich dobra wola a nie papierek.
Coż? zawstydzające!
Czy w sadzie sie mowi Konkubina czy Dziewczyna ? Wolny zwiazek to jak Wyzwolona kobieta :D - nowomowa "postepowych" ludzi
jak można być jednocześnie wolnym i związanym ?? Dla mnie to raczej "LUŹNY ZWIĄZEK" dla tych którzy nie są przekonani co do swojego wyboru i nie są gotowi do życiowej deklaracji. I w sumie lużny związek chyba nie jest taki zły ;)
kobieta z facetem w konkubiancie to raczej musi się starć mieć wszystko co razem zakupi na papierze albo najlepiej spisaną u notariusza umowę, że współnie prowadzicie gospodarstwo i po ewentualnym rostaniu wszystko na pół, w naszym KIEPSKO PRAWNIE UREGULOWANYM KRAJU po rozpdzie takiego związku czeka was bój o majatek na zasadach bezpodstawnego wzbogacenia co jest absurdem !!!!! Dziewczyny miejcie rozum zawsze przy sobie :) doświadczona była konkubinataka:(
nie lubiących komplikować sobie życia i myślących o przyszłości swojej i swoich wspólnych dzieci. Jedno nazwisko, wspólny majątek etc. I toby było na tyle w tym temacie.
prawne kruczki, wystarczy iść do USC i już.
Niestety,żyjemy w ciemnogrodzie i kraju gdzie ludzie patrzą na to co powiedzą inni,kościół chciałby decydować o wszystkim,a ja mógłbym podać sporo przykładów ludzi żyjących w konkubinacie tak jak nie żyje wiele małżeństw,mógłbym również podać przykłady takich par które żyły super w konkubinacie,po czym wzięły ślub i nagle wszystko się zepsuło,bo każdy zaczął uważać że druga strona teraz już musi i wiele jej nie wolno.Miejmy więcej zaufania do ludzi,a kościół niech decyduje o tym na czym się zna,a nie o życiu w małżeństwie i sexsie,bo to go przecież nie dotyczy,chyba ze mówimy o księżach,którzy uprawiają sex mają dzieci i to wszystko pokątnie na kocią łapę,bo to nie tajemnica że tak się dzieje,tylko w ciemnogrodzie to temat tabu,dopóki nie ma afery z wykorzystywaniem seksualnym nieletnich.
po co? Szacunek do siebie mamy lepszy niż w małżeństwach znajomych!
malzenstwo tez sie moze rozpasc nagle, poza tym twoj zwiazek nie rozpadl sie nagle, psul sie dlugo tylko tego nie widzieliscie a potem bylo juz za pozno
Są różni ludzie o różnych temperamentach. Dla mnie człowiek który się puszcza to po prostu człowiek który nie szanuje sam siebie... jednak nie mam zamiaru go wytykać palcem lub prawić mu morałów bo taka osoba powinna sama zastanowić się nad swoim postępowaniem.
nie prawda, tak sie sklada ze znam pare ludzi z francji (francuzow). biora slub koscielny dla ceremonii, nie koniecznie sa wierzacy,ale koniecznie naleza do kosciola
Gratuluję, też bym uciekł z tego ciemnogrodu i rozpoczął tam normalne życie. To wszystko zależy od człowieka i szczęścia niestety. Dlatego odwagi brak.
Tak oczywiście zapomniałem że AWF, Turystyka i Marketing to też studia.
nic dodać nic ująć! dla współczesnych nie do wyobrażenia!
U nas nie było rewolucji, we Francji zrobili z tym porządek, ja wiary nie neguję ale kościół przez setki lat ja bardzo skrzywił.
Nie wszystko kotek.Bzdury!Prowokujesz lub jesteś młodym marzycielem-lką.Oddałabym swoje organy by ratować życie.Ale zdrady nie wybaczyłabyn mimo wszystko.Pomyśl dlaczego.
Co chodzi ci po głowie myślisz tylko o ślubie konkordatowym jak by istniał tylko ten. Ale bardziej mądry i rozsądny jest ślub cywilny bardzo ważny bo państwowy. A strój nie jest aż taki ważny.Uczucia wzajemne są najważniejsze i najpiękniejsze.
Jest jeszcze jedna bardzo ważna kwestia, nie poruszana na żadnym forum. Wszystko pięknie jeśli się układa i zdrowie dopisuje obojgu. Jesteśmy młodzi choć niekoniecznie i ludzie starsi żyją w konkubinacie. Np. jeśli któraś ze stron zachoruje w szpitalu nie udzielą informacji. Potrzebne jest wtedy pełnomocnictwo notarialne. Ale przecież nie przewiduję się złych rzeczy w życiu, nie zawsze jesteśmy na to przygotowani, ale życie może spłatać figla niestety. / W/g prawa są dla siebie obcymi ludźmi. / A gdyby wydarzyło się najgorsze to są następne utrudnienia np. pochówek czy nawet renta po konkubencie. A
Ja nikogo nie chce oceniać i do nikogo się nie wtrącam to forum każdy ma prawo się wypowiedzieć CZYŻ NIE? To moje poglądy i moje zdanie chyba o to w tym wszystkim chodzi.
Danina kościelna musi być.
Bo stereotyp studentki wśród chamstwa jest taki, że studentka wytrzyma stu i jest dętka. I nic na to nie poradzisz. Pozdrawiam
Ale tak myślą! Bo jesteś sama nie?
Co mi tu pitolisz o wykształceniu - u nas wykształcony jest co drugi polak! A pieniądze ma co dziesiąty! Ci wykształceni pracują fizycznie u tych z kasą - i jaki z tego morał???
Nie chodzi mi o to by zaoszczędzić na imprezie... Zdaje sobie sprawę, że trza będzie sypnąc na kasę, chodzi mi o ślub bez rozgłosu. Dzięki za sugestie o Jezuitach
dobrze jasne że może tak być nie zaprzeczam jednak zwracam się do tych którzy tak zapewniają o swojej miłości, że żyją jak w małżeństwie a papierek im nie jest potrzebny, bo to TYLKO papierek więc ? Partnera nigdy nie pozna się w 100% nawet i po 15latach wspólnego partnerstwa ;]
Chyba znasz odpowiedź, to po co pytasz. Chciałbyś spędzić resztę życia w burdelu, jesteś stracony.
Kto był żonaty ten wie o czym mowa...
Uważam ,że najlepszym rozwiązaniem były by tylko śluby cywilne przed urzędnikiem USC w pełnej oprawie tz. biała suknia,welon itd. Da to wiele korzyści pełny związek gdzie są dzieci i jakieś wspólne zgromadzone dobra materialne wrazie rozwodu te wspólne zostają dla dzieci,brak dzieci uczciwy podział co do włożonej pracy. Złem jest zmuszanie ludzi do bycia ze sobą mimo,że dużo zła to przynosi.Mianowicie dzieci patrzą na taką kaleką rodzinę a to bardzo na nich wpływa żle,nieszczęśliwi oboje. A wiem o tym z obserwacji i też sama to przechodziłam.Istne piekło na ziemi.
Ja też nam wielu co wyjechali i żyją normalnie bez akoholu czy narkotyków jak to skomentujesz?
nie kazdy
Moim zdaniem ludzie zawierają małżeństwa, "bo tak powinno być" .. tak chcą ich rodzice, zdaniem sąsiadów bachor bez ślubu, albo wspólne mieszkanie to hańba. Ludzie jeszcze nie do rośli do innych rowiązań, tak im nakazał kościół i tak ma być. Moi rodzice otwarcie mówią że żałują, że wzieli ślub, choć są ze sobą i się bardzo kochają. Nie raz był poruszany temat "bierzemy rozwód", ALE TO DZIĘKI NIEMU SĄ RAZEM i głupie kłótnie nie są w stanie rozwiązać tej więzi. Ja osobiście jestem bezstronna, ponieważ czasem widze, że ludzie żyją w konkubinacie, dla wygody, ale skoro się tak kochają, to dla czego z góry zakładają, że może się nie udać? z drugiej strony po co im głupi papierek? jest wiele opini, ale pewne jest, że polski stereotyp będzie jeszcze długo u nas gościł.
beda zwalac wine na slub/papierek/obraczke. ci ktorzy sa w zwiazku nie do konca udanym, ale w nim tkwia z przyzwyczajenia/az sie trafi ktos lepszy/bo tak jest wygodniej beda takze krytykowac malzenstwo. Bronic je beda tylko ci ktorzy sa szczesliwa zona/mezem. moim zdaniem malzenstwo nie psuje/zmienia/ulepsza zwiazku. albo to byla ta osoba z ktora chcemy byc zawsze albo nie. czy wezmiemy slub czy nie, jesli ma sie rozpasc to sie rozpadnie. oczywiscie trzeba zawsze sie starac i pracowac nad zwiazkiem. nie zgadzam sie ze po slubie sie przestaje, rownie dobrze mozna przestac sie starac bedac 5lat w zwiazku bez tzw papierka.
zastanawiam sie skad sie biora takie stereotypy... mam 23 lata, mieszkam we wschodniej Polsce i jakos nikt mnie nie nazwal stara panna.
on poszedł do powstania. Potem była "polska droga" - bitwa, rana, niewola, rozpaczliwe prośby rodziny o ułaskawienie, na koniec zsyłka na Syberię. Ona, oszalała z rozpaczy, sprzedała wszystko co miała; niewielki mająteczek i całą biżuterię, i ryszyła za ukochanym. Tysiące kilometrów od Polski osiedliła się w malutkiej rosyjskiej wiosce przy której był obóz pracy zesłańców. Gdy pieniądze się skończyły polska szlachcianka została służącą rosyjskich chłopów - za dach nad głową i lichą strawę. Nagrodą było to, że dwa razy dziennie; rano i wieczorem mogła zobaczyć swojego męża w drodze do i z katorżniczej pracy. Z odległości... kilkuset metrów! On umarł pierwszy. Mimo próśb rodziny nie wróciła do kraju. Siostrze, która po nią pojechała na Syberię, powiedziała: "przecież tu jest grób mojego męża, kto się nim będzie opiekował?" Umarła kilka lat potem... Potrafilibyście? Ps. Kryzys małżeństwa nie jest kryzysem tej instytucji społecznej ale kryzysem więzi i uczuć międzyludzkich - tak sądzę...
Znam kogoś kto wrócił z holandii, całe dzieciństwo i młodość tam. Powiem delikatnie, ma złe rokowania na przyszłość.
od pana i władcy nie wychodż za mąż! Po ślubie każdy facet się zmienia i traktuje Cię jak swoją własność!!
no trochę to bujda ale ciotki stare dewotki tak to traktują
Tak masz gościu rację. Wszyscy których znałem a wyjechali zmarnowali swoje życie osobiste. Wolność, Luz, Jam jet Pan. Dzisiaj płacz, alkohol i narkotyki. Fajnie jest no nie.
Małżeństwo nie daje żadnej gwarancji że że nie zwinie manatek.
Większość moich znajomych studentów mieszka w konkubinacie wiec się nie ośmieszaj
A dla kogo jest Bog? Czy tylko dla swietych? Simon - i fundamentalizm ma swoje granice. Podyskutuj prosze.
obawiam sie, ze zaskoczylaby cie moja odpowiedz
Myślisz, że ksiądz tak łatwo zrezygnuje z "tacy" z ceremonii ślubnej? Będziesz musiał mu to wynagrodzić... Mam tylko jedną radę - idź do Jezuitów, oni jako jedyni w Polsce mają jeszcze do tego zdrowe podejście.
bic mozna przed i po slubie, tu nie ma zadnej reguly. slub nie robi z faceta bandyty, tylko kobieta byla slepo zakochana a moze wrecz liczyla na to ze slub cos zmieni
A czy seks też łądzy w burdelu?
też tak myślę
A mnie poraża twoje obycie i wykształcenie.
hmm współczuje, niewykształceni to raczej tak jak Ty piszą REGÓŁY :)... Prości ludzie zazwyczaj szanuja innych a prostacy czyli Ty to jak widac zero szacunku i zero rozumu, wstydu pewnie tez nie masz:(
Ale to prawda (przynajmniej z tą panną - szybko tetryczeje i jest nie do zniesienia)! A ztym grzechem to bójda.
malzenstwa nie powinno sie kojarzyc z poczuciem bezpieczenstwa, jesli dla ciebie tak jest to masz problem. przed czy po slubie zwiazek powinien byc taki sam. slub nie oznacza jego wzmocnienia. slub powinno sie brac z milosci, chcesz z kims byc cale zycie bierzesz slub. to jest tylko symbol tego ze zdecydowales/las sie na ta osobe i ze teraz bedziecie jakby czyms polaczeni.moim zdaniem to taki nastepny krok w milosci, jesli jest sie 100% pewnym tej drugiej osoby to slub jest ok. jesli ktos tego nie potrzebuje, nie bierze slubu. to nie ma nic wspolnego z jakims tam bezpieczenstwem itp, rozwod nie jest teraz zadnym problemem
I miałbyś zagwarantowaną eutanazje (po osiągnięciu wieku emerytalnego)! Po prostu Raj na ziemi!
Reszta to przepisy i paragrafy. Kto miał wiele żon, mężów musi mocno prosić Boga o przebaczenie. Stąd pełne kościoły.
Polska B czyli ściana wschodnia, mentalność niektórych ludzi mnie poraża - panna lat 22 to już stara panna, życie w partnerstwie to śmiertelny grzech itd.. przykłady można mnożyć.
Po prostu w konkubinatach żyją z regóły ludzie prości (niewykształceni) - a niewykształceni znaczy że byli słabi w nauce a dlaczego? Bo mieli niskie IQ!
do zalozenia malzenstwa jako instytucji jako komorki rodzinnej o ktora wlaczyl nasz Jan Pawel II trzeba byc dojrzalym emocjonalnie czlowiekiem !czego "nie zabrali ci rodzice " dasz swojej rodzinie !!!!!do zakochania jeden krok a dwa do nieszczescia i gehenny niewinnych kobiet czy tez dzieci !naturalnie jak masz slabe IQ to lepiej nic nie rob tylko po prostu zyj !
A jesteś dziewicą? Chyba znasz stanowisko kościoła w tej sprawie.
To ja podziękuję za takich wierzących ludzi i za małżeństwo. Sąsiad leje regularnie swoją żonę i upija się co dzień, ale pewnie jest gorąco wierzący w Boga i wszystko zło które wyrządza swojej małżonce, to tak w imię wiary, bo jak sam napisałeś małżeństwo jest dla ludzi wierzących!
pojęcie wszystko a Wszystko to różnica
Powinieneś się urodzić w Holandi - byłbyś geyem, konkubentem, ateistą, narkomanem i wszyscy by cię klepali po ramieniu.
Ok. Są rozwody. Być może jest ich dużo. Być może rozwodnikami są właśnie katolicy. Lecz jak policzyć rozpadnięte związki konkubinackie, kiedy nie są nigdzie zalegalizowane? :) Skąd wiesz, że konkubinaci częściej nie odchodzą od swoich partnerów?:) Moim zdaniem właśnie konkubinaci się rozstają, ponieważ nie do tego żadnych utrudnień prawnych.
Gdybyś urodził się we Francji zobaczyłbyś że na malzeństwo kościelne decydują sie tylko i wyłącznie osoby , które są katolikami a nie tylko deklarują że są nimi , dlatego też liczba rozwodów małżeństw katolickich we Francji jest mniejsza niż w Polsce. Małżeństwo NIE JEST ZWIĄZKIEM RELIGIJNYM , TYLKO ZWIĄZKIEM DWOJGA LUDZI.Jeżeli mieszasz religię do małżeństwa to znaczy że jesteś smarkaczem niedorosłym do odpowiedzialnego związku. PS. NIE PRZYTACZAJ PRZYKŁADU PAŃSTW KTÓRYCH NIE ZNASZ
I dobrze zrobił.
Przecież w małżeństwie nie chodzi jedynie o papierek od księdza ani o obrączkę. Małżeństwo to sakrament,przysięga przed Bogiem, błogosławieństwo Boże na wspólną drogę życiową. Oczywiście trzeba już do końca pielęgnować ten związek, a więc wspólna modlitwa małżeńska, modlitwa za małżonka, wspólne msze św. np. z okazji rocznicy ślubu. To wszystko jest gwarancją udanego życia w małżeństwie. Oczywiście trzeba być wierzącym, chociaż nie wykluczam udanego życia małżeńskiego ateistów.
Z całym szacunkiem, ale nie rozumiem, co ma IQ do małżeństwa. Istnieją jakieś profesjonalne badania, które potwierdzają twoją tezę? Bo jeśli to tylko twoje "widzimisie", to nie ośmieszaj się człowieku...
To byo prymitywne i dobre dla jaskiniowców a dla cywilizacji jest dobre małżeństwo par zawierane czy to przed Sędzią czy przed Kapłanem! A najlepiej oba!
Ja go rozumię! A ty napisz na temat - że jesteś konkubentem i nie trawisz związków małżeńskich bo w twojej rodzinie był taki przykład!
Masz rację. Konkubinat jest lepszy dla mężczyzn, bo w przypadku spotkania "nowszego modelu" zwijają manatki swoje lub partnerki i mają gdzieś utrzymywanie dzieci czy sprawiedliwy podział majątku. W małżeństwie są kryzysy, ale w większości kończą się wyjściem z nich, a nie rozstaniem. Popraw styl pisania, bo trudno cię zrozumieć.
Skoro jestes niewierzący, to co cie obchodzi, co mowi Kosciol???? nie rozumiem twojej irytacji
Zgadzam się z Tobą .Sama jestem w takim "przypadku".Można oszaleć.Życie zmienia się w koszmar ,ale trzeba jakoś żyć.Nie ma wyjscia.
czy twoja druga połówka myśli dokładnie tak samo, czy ma jakiś niedosyt. A poza tym małżeństwo czy konkubinat ? W mojej moralności kobieta którą posiadłem stała się w tym momencie moją żoną. Ślub był tylko formalnością. Czy żyjący w wolnych związkach też tak myślą???
...ludzie którzy chcą żyć w konkubinacie chcą mieć furtkę na wypadek ,,a gdyby nie wyszło", szukają mozliwości awarynej dla własnej niepewności , niepewności swojego uczucia do drugiej osoby , bycia z nią nie na dobre ale przede wszystkim na złe . Religia nie ma tu żadnego znaczenia , ktoż kto próbuje tłumaczyć małżeństwo obowiązkiem religijnym jest słabym ignorantem .MAŁŻEŃSTWO , OBOJĘTNIE, RELIGIJNE CZY CYWILNE JEST ZWIĄZKIEM OPARTYM NA WZAJEMNYM NAJLEPSZYM UCZUCIU ŚWIATA I OBOWIAZKU UCZCIWOSCI WOBEC DRUGIEJ OSOBY. Im mniej małżeństw z głupoty tym lepiej dla samej wagi małżeństwa. Dlatego ludzie słabego uczucia szukaja wytłumaczeń dla konkubinatu czy tez ,,jestem singlem i jest mio tym dobrze" .
A pisze to małżonek od 11 lat w którego życiu jest więcej dni złych niż dobrych , ALE DLA TYCH DOBRYCH < CHOC MAŁO > ,DZIĘKUJĘ ZA ŻONĘ
Twoje IQ odpowiada kapuście. Wyłącz CapsLocka, zacznij używać przecinków i kropek, bo nie można zrozumieć twojego bełkotu.
W okresie wczesnochrześcijańskim (do 380 roku naszej ery), tzn. zanim chrześcijanie zdemoralizowani przez uzyskaną władzę zaczęli się sprzeniewierzać naukom Chrystusa, do zawarcia małżeństwa między dwojegiem ludzi WYSTARCZAŁA wzajemna deklaracja miłości i wierności, NAWET JEŚLI BYŁA składana bez świadków. Tak rozumiane małżeństwo było uznawane za zawarte i ważne. Wiadomo z historii, że za każdym razem, gdy dana grupa ideowa lub warstwa społeczna otrzymywała pełnię władzy, zaczynała popełniać nadużycia, mające na celu - świadomie lub nieświadomie - utrudnienie życia innym grupom ideowym życia, oraz wypracowanie w świadomości społecznej odpowiednich tabu w celu uzyskania kontroli socjotechnicznej nad społeczeństwem na poziomie irracjonalnych, egzystencjalnych lęków - gdyż właśnie tego typu lęki są i zawsze były najsilniejszym inhibitorem wyzwoleńczego sprzeciwu (w postaci nieposłuszeństwa obywatelskiego lub podjęcia zbrojnych działań w celu położenia kresu dominacji jednej doktryny i przywrócenia naturalnego pluralizmu ideowego). Czym się właściwie różni "konkubinat" od "małżeństwa" oprócz statusu prawnego określonego przez jedną tylko ideologię? Małżeństwo nie jest gwarantem trwałości związku, jesli nie ma w nim miłości. Rozwody były, są i będą. A co się może dziać w sytuacji, gdy rozwodów się zabroni, można się przekonać obejrzawszy film "Rozwód po włosku" z 1960 roku. Jeśli przyjmiemy przyzwolenie na rozwód, to w tym kontekście CZYM się będzie różnić małżeństwo od konkubinatu, oprócz aspektów formalnych, związanych oczywiście z tym, że zarówno zawarcie małżeństwa, jak i sprawa rozwodowa są nieuchronnie związane z ponoszeniem dość słonych opłat na rzecz państwa? Jedynie tym, że "kohabitanci", w przeciwieństwie do małżonków, nie są zmuszani kontraktem do bycia razem pomimo wypalenia się miłości i nie muszą ponosić opłat na rzecz państwa - ani przy "pobieraniu się" (czyli podejmowania decyzji o wspólnym zamieszkaniu), ani przy rozstawaniu się (jeśli ich związek okaże się nieudany). Nakazy typu "MUSISZ, POWINIENEŚ" zawsze zniechęcają. Wystarczy wpisać jakąś chętnie czytaną przez dzieci książkę na listę lektur obowiązkowych, a od razu poczytność spada. Możliwe jest zatem nawet to, iż rzeczy w konkubinacie będące przyjemnością stracą swą atrakcyjność w małżeństwie TYLKO DLATEGO, że będą już klasyfikowane jako "obowiązek". A słowo "obowiązek" - czy chcecie tego, czy nie - większości ludzi bardzo źle się kojarzy... Oczywiście to, co napisałem wcale nie znaczy, że zawarcie małżeństwa skazuje dany związek na rozpad. Jedynym czynnikiem określającym trwałość związku jest wzajemne dopasowanie partnerów. Im ono lepsze, tym trwalszy związek, niezależnie od tego, czy jest on formalny czy nieformalny. Jednak w wieku 18 - 25 lat, tj. w wieku, gdy najczęściej podejmowane są decyzje o małżeństwie, zarówno mężczyźni, jak i kobiety dokonują swoich wyborów na podstawie bardzo pobieżnych kryteriów, a imperatyw erotyczny (u obu płci) i dodatkowo jeszcze macierzyński (u kobiet)jest w tym wieku tak silny, że w zamian za "dyspozycyjność" partnera czy partnerki jesteśmy w stanie często przymknąć oko na wiele jego wad. Niestety, to przymykanie oczu nie trwa wiecznie - stąd właśnie tyle rozwodów i zdrad...
wy sie tu dzielicie i walczycie miedzy sobą. a media i zydzi triumfuja bo sami dbaja o siebie i sie zenia a naiwne goje i polaczki sie kłoca miedzy soba . wszyscy przeciw wszystkim . o to tutaj chodzi naiwniaki. zeby was podzielic i skłócic.
jw
DLA LUDZIZ IQ MNIEJ NIZ 100 KOBIETY SIEDZA NA NASZEJ KLASIE IE ZDJECIA DODAJA NIE MAJA POJECIA O ZYCIU W CO SIE PAKUJA
Konkubinat jest dla ludzi....dorosłych emocjonalnie, takich którzy decydują się na bycie wiernym tylko jednej osobie do końca życia, którzy dbają i pielęgnują związek mimo wszelkich przeciwności,którzy chcą dbać o taki związek i wiedzą, że jest dla nich najważniejszy na świecie. Malżeństwa są dla ludzi niezbyt pewnych uczuć partnera i gwarantujących sobie jego odpowiedzalność w formie deklaracji podpisanej, lubiących prezentować orgiastyczną rozwiązłość z okazji triumfu po akcie zniewolenia "na zawsze"! a nam cóż pozostaje? szare, pracowite zycie opromienione dzień w dzień świadomościa bycia ze soba z własnej woli, taka prawda.
Nie ma sprawy, to po prostu z Kościoła odejdź, a jesli do niego nie należysz to co się się burzysz?
jw
o co wogle chodzi???
A dlaczego większość ludzi żyje w związkach??? Bo musieli, bo wpadli, bo rodzice wpłynęli na decyzję, dużo można by wymieniać np koleżanka opowiadała mi, że wyszła za mąż bo wszystkie z klasy już powychodziły - hehe. Tacy ludzie nigdy nie powinni tworzyć małżeństwa bo wtedy jest tak jak piszesz.
A 70 tys rozwodow rocznie w naszym kraju jest wlasnie dowodem na dojrzalosc emocjonalna wchodzych w formalne zwiazki. Pozdrawiam i radze zweryfikowac poglady:)
dokładnie popieram. Nasze życie zależy nie tylko od uczuć ale i od pieniędzy. Nie wyobrażam sobie żeby mój mąż został bez zabezpieczenia po mojej śmierci. I to jest miłość. Dbanie o drugich na "zaś". Reszta to poprostu baju,baju,baju. Jedno drugie oszukuje.
Wszystko? Czyli mam też zabijać jeśli zostanę o to poproszony przez swoją miłość? Puknij się w głowę i pomyśl, zanim coś durnego napiszesz. Człowiek ma swój rozum i to nim powinien się kierować, a nie jakimiś "wymysłami".
Czy ksiądz da mi ślub jeśli przyjdę do niego w innym mieście? Bez zapowiedzi czy jak to tam się nazywa? Nie cierpie hec w stylu wesele... Chciałbym to zrobić po cichu, bez zbędnych ceregieli.
popieram
Rozumiem Cię. Nie zakładaj, że nigdy nie wyjdziesz za mąż. Po prostu decyzję taką zostaw na trochę później, najpierw dobrze poznaj partnera, szczególnie jak zachowuje się w sytuacjach trudnych, spożyciu alkoholu, w towarzystwie innych kobiet. Naprawdę człowiek nie jest w stanie długo ukrywać swojego prawdziwego oblicza.
MENELE TEŻ SIĘ TEŻ ZAŁATWIAJĄ POTRZEBY CIELESNE! ALE CZY SĄ LUDŹMI?
to tylko kwestia wiary! w Boga i człowieka. Ten kto jest słaby zawsze będzie żył na kocią łapę
Tak tak, tylko Ci katolicy "dojrzali emocjonalnie" coś często się rozwodzą, z roku na rok coraz więcej rozwodów.
Byłem w związku od 1997r.do końca 2004r. Byliśmy narzeczeństwem. Był planowany ślub. Zbyt długo czekaliśmy z tym, nie mówiąc o dziecku (praca, nauka, awans ). Potem wystarczyło większe nieporozymienie i wszystko się nagle posypało jak domek z kart.Małżeństwo nie daje możliwości nagłego rozpadu, daje za to szanse na porozumienie choćby w dłuższym okresie czasu.
i tak ucze swoje dzieci!
Ale bzdury. Zyje bez slubu juz 30 lat, majatek zabezpieczony notarialnie w razie smierci, ktoregos z nas. Wiekszosc malzenstw z naszego otoczenia juz dawno sie rozpadla. O czym piszesz nieswiadomy czlowieku?
A to ojcem się tylko wtedy jak się jest mężem? Hmm ciekawa teoria... zawsze myślałem ze w rodzinie potrzebna jest miłość, a nie papier zaświadczający że mam żonę.
A do czego się odnoszą te brednie? Jak się to ma do konkubinatu i małżeństwa? I od kiedy to dzieci zarządzają eutanazję rodziców?
Ale wypróżniać się pozwolisz mi niezależnie od tego czy jestem w małżeństwie czy nie, prawda?
Niestety mnostwo ludzi w legalnych zwiazkach zyje jak zwierzeta. Musisz byc bardzo mloda osoba, skoro wypisujesz takie bzdury.
KONKUBINAT OPIERA SIĘ NA NIEPEWNOŚCI. RZADKO SPOTYKA SIĘ KONKUBINATY PRZEŻYWAJĄCE DO PÓŹNEJ STAROŚCI. STARY DZIADEK MÓWI DO KONKUBINY: PODAJ MI HERBATĘ MOJA KOCHANA KONKUBINO.
wszystko? doprawdy wszystko? Bicie i poniżanie również? Zdrady?
cywilizowanym kraju, gdzie nikt nie narzuca swoich moherowych bzdur. Jak ja żyje to moja sprawa, a jak ktoś będzie się wtrącał to gorzko tego pożałuje.
cały ten chałas z kocią łapą robią księża czy ja żyjąc w konkubinacie jestem gorszym człowiekiem mamy 21 wiek a rozwój kościoła został w średniowieczu mój ksiądz chce mnie uczyć moralności gdy sam jest większym grzesznikiem niż ja pokerki ,kobiety,polowania ,samochody terenowe to jest jego życie w ubustwie a w parafi mieszka wielu ludzi potrzebujących pomocy
MĘCZY MNIE JUŻ TO CIĄGŁE WYNOSZENIE TEGO TEMATU DO RANGI CZEGOŚ SUPER-WAŻNEGO. CIĄGLE PISZE SIĘ NA TEN TEMAT JEDNO I TO SAMO. JAK ŚWIAT ŚWIATEM, LUDZIE ZAWSZE BĘDĄ SIĘ ZE SOBĄ WIĄZAĆ, ŻYĆ/BRAĆ ŚLUBY-WG UZNANIA/WIARY, UPRAWIAĆ SEKS, ECT. BO JESTEŚMY LUDŹMI I PO PROSTU CHCEMY NORMALNIE ŻYĆ. I DLA KAŻDEGO "NORMALNIE ŻYĆ" OZNACZA COŚ INNEGO-I TO JEST NIC DZIWNEGO, BO LUDZIE SĄ RÓŻNI (RÓŻNIĄ SIĘ OD SIEBIE).I MOŻE BY TAK ZNALEŹĆ JAKIŚ AMBITNIEJSZY TEMAT DO DYSKUSJI, NIŻ TAKI, POWTARZANY JUŻ PO RAZ "N"-TY ?
meżatką od ponad dwudziestu lat.I uważam,że każdy powinien żyć tak ,jak mu pasuje.Małżeństwo,konkubinat..Co innym do tego??A żyjcie sbie ludzie tak,jak Wam pasuje..Powodzenia!
Egoiści, moja wolność kończy się tam gdzie zaczyna się Jej. Pamiętajcie będziecie kiedyś starzy i dzieci które uczą się od was albo wam pomogą lub znajdą łatwiejsze życie bez starych(eutanazja), bo tego zabrakło im w młodości uczucia i więzi rodzinnej i trwałości, stabilizacji.
papierek może zmienić: znam przypadki, że faceci "gnuśnieli" po slubie, bo uważali, że skoro wybranka ich poślubiła, to juz jest jego i nie musi się starac. Dlatego zrobiłsię zgorzkniały, nic mu się nie chciało, a pozatym zrobił się chorobliwie zazdrosny i zniewolił swoja żonę, nie pozwalając jej wychodzić z domu, spotykać się z ludźmi, itp, itd. Uważam, że brak "papierka" powoduje, że OBYDWIE strony bardziej się staraja w związku, bo zawsze jest ta nić niepewności, że druga strona może odejść. Dlatego ja nie chcę ślubu, moge mieć faceta, dzieci,ale bez ślubu. Nie potępiam nikogo za to że bierze slub, uważam że to indywidualna sprawa, przedstawiłam tylko własny pogląd na to.
Nie ma możliwości w konkubinacie zabezpieczenia majątku tak, aby w 100% przeszedł na drugą osobę. W wyniku rozmów z klientami doprowadziłem do zawarcia wielu małżeństw tylko z tego powodu. Poglądy poglądami, wiara wiarą a małżeństwo jest rodzajem spółki cywilnej podpartej uczuciami,ale jednak majątek się tworzy i należy zabezpieczyć byt drugiej stronie także po naszej śmierci. Generalnie ludzie żyją w konkubinacie tylko z jednego powodu (choć udają ze jest inaczej) Jedno z nich nie jest pewne na 100 drugiego. Innych przyczyn nie znaleziono.
jestem córką pary,która się pobrała..... Ich małżeństwo było czystą pomyłką a ja na tym tylko cierpiałam. Dla mnie jako dla dziecka byłoby lepiej gdyby sie rozeszli a nie żyli razem "dla dobra dziecka".... :( Powiem tak... Nigdy w zyciu nie wyjde za mąż - NIE MA MOWY!!!!
>>Czy jestem gorsza, że nosze obrączkę na palcu i że skoro czuję się na tyle dojrzale mogę stworzyć rodzinę<< Tak.
smiecie... zamknnac tu te bezsensowna dyskuja i rozgonic towarzystwo do domu .
I TYLE W TEMACIE
konkubinat to nieszczescie nie mozna tego porownac z małzenstwem,dopiero po slubie ludzie zauwazaja roznice
Zaś w małżeństwie jak się znudzi to można zdradzać na lewo i prawo tak?? matole! czy myślisz, że poznając człolwieka przez np. 6 miesięcy dobrze go znamy?? odpowiedź brzmi NIE!! i milion par przez zauroczenie bierze śluby, wydaja olbrzymie pieniądze na wesela i co?? po kilku l;atach się rozwodzą lub jak mają dzieci to często zostają w nieszczęśliwym związku i zdradzają się jak świnie i to uwarzacie za moralne rozwiązanie?? Jest takie przysłowie: "papier wszystko przyjmie" a przez ten papierek to psychika każdego z małżonków uświadamia sobie, że zakupiło sobie niewolnika!! ja rozumiem, że tępym ludziom jest to ciężko zrozumieć dlatego śmieje się co troszkę kiedy idę na ślub i wesele i słyszę, że przyżekają tam sobie miłości do końca życia, a często znqam bardzo dobrze tych ludzi i wiem co robią jak nie ma blisko drugiej połówki:)
nikt jeszcze nie wymyślił sposobu na dobry udany związek jaki by nie był tylko to zależy od dwojga ludzi go tworzących kwestia jest tylko jedna czy wyznajemy jakąś religię w której związek zawarty przed jej kapłanem jest ważny i czy ten fakt ma dla nas znaczenie bo komfort psychiczny w związku ma istotne znaczenie dla jego trwania dobry związek polega na ciągłym zdobywaniu tej drugiej strony musi nam się chcieć być ze sobą.
Zaś w małżeństwie jak się znudzi to można zdradzać na lewo i prawo tak?? matole! czy myślisz, że poznając człolwieka przez np. 6 miesięcy dobrze go znamy?? odpowiedź brzmi NIE!! i milion par przez zauroczenie bierze śluby, wydaja olbrzymie pieniądze na wesela i co?? po kilku l;atach się rozwodzą lub jak mają dzieci to często zostają w nieszczęśliwym związku i zdradzają się jak świnie i to uwarzacie za moralne rozwiązanie?? Jest takie przysłowie: "papier wszystko przyjmie" a przez ten papierek to psychika każdego z małżonków uświadamia sobie, że zakupiło sobie niewolnika!! ja rozumiem, że tępym ludziom jest to ciężko zrozumieć dlatego śmieje się co troszkę kiedy idę na ślub i wesele i słyszę, że przyżekają tam sobie miłości do końca życia, a często znqam bardzo dobrze tych ludzi i wiem co robią jak nie ma blisko drugiej połówki:)
Zaś w małżeństwie jak się znudzi to można zdradzać na lewo i prawo tak?? matole! czy myślisz, że poznając człolwieka przez np. 6 miesięcy dobrze go znamy?? odpowiedź brzmi NIE!! i milion par przez zauroczenie bierze śluby, wydaja olbrzymie pieniądze na wesela i co?? po kilku l;atach się rozwodzą lub jak mają dzieci to często zostają w nieszczęśliwym związku i zdradzają się jak świnie i to uwarzacie za moralne rozwiązanie?? Jest takie przysłowie: "papier wszystko przyjmie" a przez ten papierek to psychika każdego z małżonków uświadamia sobie, że zakupiło sobie niewolnika!! ja rozumiem, że tępym ludziom jest to ciężko zrozumieć dlatego śmieje się co troszkę kiedy idę na ślub i wesele i słyszę, że przyżekają tam sobie miłości do końca życia, a często znqam bardzo dobrze tych ludzi i wiem co robią jak nie ma blisko drugiej połówki:)
Rozejrzyj się dookoła i zobacz ile małżeństw się rozwodzi i odpowiedz na pytanie cz małżeństwo dało gwarancję bycia razam ? A nie widzisz par w podeszłym wieku bo wtedy małżeństwo było normą tak trzeba i już. Te czasy mijają dużo młodych ludzi żyje bez ślubu. Pozwólmy żyć ludziom tak jak chcą i dajmy im wybór bo to każdego indywidualna decyzja. Jeśli ktoś chce brać ślub, proszę uprzejmie, jeśli nie chce go brać również proszę bardzo. Ważne jest z jakim człowiekiem żyjesz,a nie czy masz ślub czy nie.
Nie jesteś jedyny.Jak czytam niektóre komentarze to serce mi pęka-co stało się z ludżmi,ich wartościami-totalne zezwierzęcenie. Żyją chwilą,nikogo i niczego nie szanują i już na starcie zakładają,że będą ze sobą na chwilę-tylko do znudzenia,bądż poznania ciekawszego,nie zawsze lepszego modelu. Przecież to jest okropne !!! Trzeba wiązac się z kimś,kogo kochamy i pragniemy właśnie z nim przeżyć swoje życie. Jaka jest wartość ludzkiego życia,jeżeli się wzajemnie nie szanujemy i nie jesteśmy wierni żadnym zasadom ani ideałom-zarówno Bożym jak i ludzkim
dobre niedojrzalosc emocjanalna niewiernosc rozwiazlosc seksualna- -glodnemu chleb na mysli
Taka to hipokryzja tam panuje I nie pytajcie mnie co większość klech zrobiłaby z waszymi córkami, gdyby były całkiem naiwne. Wyobraźcie sobie, że za komuny klechy wyrabiały sobie dow. osob. z cywilnymi zdjęciami i danymi. PO CO?
Dla mnie sprawa jest prosta, ciało które puszczało się przed ślubem będzie to robić zawsze. Może to i lepiej, że nie dane im jest żyć w trwałym związku. Niech żyją jak zwierzęta, niech popęd decyduje kiedy i z kim będą to robić.
Jeżeli kochasz to zrobisz wszystko dla drugiej osoby. Małżeństwo jest jej przypieczętowaniem. Miłość to nie tylko seks, ale przede wszystkim więź emocjonalna. Więc jeśli się boisz sakramentalnego "tak" to jest coś "nie tak" z tobą.
Odezwał się "psycholog" po prywatnej uczelni... hue hue
Zastanawiam sie dlaczego ludzie myślą, że ślub musi być wielki huczny z całą rodziną zaproszoną. Nie można sie hajtnąć na spokojnie, nie wydając tysięcy na rodzinę którą nie widziało się od swoich urodzin? Co za problem zaprosić znajomych do kościoła lub urzędu a potem zorganizować małe spotkanie rodzinne. To ma być świeto państwa młodych. Ślub też jest lepszym wyjściem od konkubinatu pod względem prawa polskiego... Po za tym ludzie konkubinat czy slub papierek nic nie zmieni ( poprawi tylko ewentualne problemy finansowe, zabezpieczenia, odszkodowania itp) Jak ktoś jest ze soba długo to ślub nic nie zmieni... tak samo trzeba o partnera dbać i zbiegać.. tak samo trzeba podtrzymywać uczucie które polączyło tę parę
Małżeństwo jest dla ludzi czystych, reszta żyje jak zwierzęta. Wiem, że nikt mi nie odpisze bo jestem jedyny z takimi przekonaniami.
jak sie znudzi partner-ka mozna wziac mlodsza jak on wpadnie w tarapaty lub zacznie chorowac mozna znalezc innego natomiast w mauzenstwie walczy sie z przeciwnosciami losu by zwiazek utrzymac by jutro bylo leprze osobiscie nieznam pary zyjacej w konkubinacie ktora razem bylaby w podeszlym wieku z reguly zostaja samotni
jesli kochasz to musisz byc pewien jesli masz problem z odpowiedzia zapytaj rodzicow
czytam to i widzę wypowiedż młodej osoby z zaburzeniami psychicznymi a przede wszystkim z ogromnymi kompleksami a to trzeba leczyć od najmłodszych lat
ale rozwodników nie przyjmuje to znaczy od niedawna przyjmuje ale w kruchcie bez żadnych praw
Co za dziwne czasy -skoro ktoś jest szykanowany z powodu wyboru życia w zalegalizowanym związku ...Domagają się tolerancji dla swoich lęków przed przysięgą małżeńską a szykanują tych którzy znależli swoją drugą połówkę i nie maja żadnych wątpliwości ,że to jest związek na dobre i na złe ...
Jaka to druga połówka jeśli nie jesteś jej pewien ?
Z góry zakładasz, że skoro nie jesteś pewien drugiego człowieka to się nie uda, właśnie przez takie myślenie większość małżeństw się rozpada, bo zaczynają się podejrzenia, sprawdzanie, nieufność,a w małżeństwie to podstawa..Tylko ludziom pozytywnie nastawionym, wiedzącym czego chcą udaje się żyć szczęśliwie w małżeństwie.
Argumenty za małżeństwem: poczucie bezpieczeństwa, potrzebne właśnie w chwilach kryzysu, zwykle jest tak, że kryzys mija a małżeńtwo trwa, w konkubinatach kryzys częściej zakańcza związek. Argumenty finansowe: wspóne rozliczanie małżonków, większa zdolność kredytowa, dziedziczenie, wreszcie chojniejszy sponsoring od rodziców dla młodej mary. Argument dobro dzieci: Brak problemów z nazwiskiem, podśmiechujkami w szkole, że bękart, dobrostan psychiczny dla dziecka - bardzo ważne poczucie, że ma normalną rodzinę. Argumenty za konkubinatem: dziś tak, jutro inaczej, przecież oboje się na to zgadzamy (?), bez papierka liczy się tylko nasza miłość, która stanowi o sile naszego zwiąku, jesteśmy szczęśiwsi niż niejedno małżeńtwo. Argumenty finansowe: można dostać zasiłek dla matki wychowującej samotnie dziecko, łatwiej o przedszkole, nie ewentualnych ma kosztów narzeczeńkich(pierścionek) śubnych i rozwodowych. Jednym słowem co tu wybrać??? Myślę, że każdy wybiera to co dla niego najlepsze i nie ma co kogoś zmuszać albo zniechęcać.
o czym tu dyskutowac ? kto chce niech sie zeni a kto nie chce to nie, ani slub w kosciele nie daje gwarancji na udany zwiazek ani rozwod |sam papier| nie uwalnia od uczuc.
może nie tak szybko by zostawil z uwagi na podzial majatku itd...
Niestety z punktu widzenia prawnego a zwłaszcza spadkowego pojawia się problem. W razie śmierci jednego z partnerów takiego związku niestety partner zostaje z niczym o ile nie pozostawił testamentu. Cześć należąca do zmarłej strony podlega dziedziczeniu ustawowemu czyli dziedzicza zstepni, rodzice, rodzenstwo i skarb panstwa. Ale nie konkubent narzie :/ A i jak strony sie rozchodza to tez jest problem bo jak sie potem wzajemnie rozliczyc ze wspolnego majatku...
..dorosłych emocjonalnie, takich którzy decydują się na bycie wiernym tylko jednej osobie do końca życia, którzy dbają i pielęgnują to małżeństwo mimo wszelkich przeciwności,którzy chcą dbać o taki związek i wiedzą, że jest dla nich najważniejszy na świecie. Konkubinaty są dla ludzi nie znoszących odpowiedzialności,deklaracji, lubiących rozwiązłość seksualną, taka prawda.
po co? a po to żeby w kryzysowej, beznadziejnej sytuacji.. mieć jakiś punkt zaczepienia. Wtedy myślimy sobie "obiecałam wierność, miłość i bycie z tą osobą" w takich beznadziejnych sytuacjach jest to jedyna myśl która podtrzymuje nas na duchu i nie pozwala uciec.. tak rozwód to tchórzostwo.. a konkubinat? to zawieszenie się w próżni.. żyłam ze swoim mężem 3 lata w konkubinacie.. i te 3 lata utwierdziły nas w przekonaniu, ze bardzo chcemy być małżeństwem.. a teraz? jestem pewna ze to był najlepszy wybór w moim życiu.. polecam.
Czy jestem gorsza, że nosze obrączkę na palcu i że skoro czuję się na tyle dojrzale mogę stworzyć rodzinę? - mogę i bez ślubu ale jeżeli mówicie że papierek nie jest wam do niczego potrzebny to czy mając go coś się zmieni? moim zdaniem patrząc na wasze poglądy chyba nie, więc co wam grozi? jak to czytam moge tylko stwierdzić waszą słabość. Poza tym stwierdzając że ślub biorą tylko PRZESADNI WIERZĄCY W KOŚCIÓŁ jest głupotą ponieważ ja nie jestem taka, jednak po co mam żyć w grzechu skoro moge i bez niego a moje życie przez ten ''papierek'' nic sie nie zmieniło.
macie rację i tak jak miał poszukać to by poszukał bez względu na to czy byli zaegalizowanym związkiem czy nie.A jak to kobieta pozostała na lodzie ona też może znależć sobie kogoś.Ja to zrobiłam a byłam w związku małżeńskim 25 lat.Teraz mam młodszego a mój mąż po tych szukaniach nie żyje bo z powodu odzyskanej wolności rozpił się z tymi paniamu które znalazł.
Uważam,że to sprawa indywidualna jaką formę związku wybierze! A ludzi powinny łączyć uczucia a nie papierkowe formalności i wtedy nie byłoby takich dylematów!
Kościół jest miłosierny, przyjmie każdego zbira, nierządnicę. Wystarczy pokazać skruchę.
i co umarli w tym konkubinacie?
pewnie by szybciej poszukał.
A gdyby mieli ślub to by nie poszukał sobie nowej?
Zgadzam się!!! :)
on w kryzysie wieku średniego poszukał sobie młodszej, a kobieta została na lodzie
> uważam, ze wszyscy powinni się żenić a po co?
uważam, ze wszyscy powinni się żenić
Kto jest tak pewny drugiego człowieka żeby się z nim związać do końca życia?