Kiedyś podwórko, teraz komputer

2010-05-31 11:46:11 Marcin Turkot

Czy dzieci XXI wieku będą wychowywać się przed ekranem komputera, a nie w towarzystwie rówieśników? Wiele z nich nie potrafi już pokopać piłki i pobawić się na trzepaku, a na podwórko wychodzą tylko po to, by zaszpanować nową komórką.

"Każde pokolenie ma swoje dzieciństwo" - stwierdziła internautka nova, komentując debatę blogową pt. "Dzieciństwo - kultowe czy obciachowe?". Internauci wymieniali rzeczy, które kojarzą się im z własnym dzieciństwem. Oto kilka z nich: płaszcze ortalionowe, lambadówka i czarne getry, napój w woreczku ze słomką, wafelki Kukuruku, swetry, czapki i rękawiczki robione na drutach, "Disco Relax", "kawusia likworowa" w tekturowym pudełeczku z nadrukowaną głową murzynka, dekatyzowane dżinsy, rower Wigry 3, kreskówki w "Polonii 1", tenisówki czyszczone pastą do zębów, Gabagibagazyl, nawet chleb moczony w wodzie i posypany cukrem. Pod znakiem tych przedmiotów upływało dzieciństwo Polaków w latach '60, '70, '80 i '90. Ale to nie te przedmioty stanowiły o prawdziwym smaku dzieciństwa, bo, jak napisała Anka "Sofixy, piramidy i turecki sweterek były tak samym towarem pożądanym jak iPod teraz, tylko że wtedy nie były celem życia i oznaką lepszego statusu".

Smaki słodyczy, którymi internauci objadali się w dzieciństwie, na trwałe znalazły miejsce w ich pamięci: "Pamiętam smak oranżady i lemoniady produkowanej w rozlewniach PSS »Społem«, którego nie odnajdziemy dziś w plastikowych półtoralitrówkach... Krówki nie kruszyły się, tylko zalepiały buźkę, wyroby czekoladopodobne były kiepskie, więc landrynki smakowały lepiej, a czekolada z zagranicznej paczki dawała o wiele więcej radości" - wspomina organista.

Blogerka anulaaa nie miała żadnej z powyższych rzeczy, ale i tak z lat dziecięcych pozostały jej niezwykłe wspomnienia, o których pisze "Moje dzieciństwo było kolorowe i piękne, choć bez markowych ciuchów czy gumy do żucia Donald. Nikt mi nie zabierze wspomnień takich jak: zbieranie skrzeku na pobliskim jeziorze i hodowanie kijanek w domu, zbieranie zaskrońców z ulicy w czasie lęgu aby nikt ich nie przejechał, spanie z kotami w sianie".

W czasie deszczu dzieci się nie nudzą

Z największą nostalgią uczestnicy debaty wspominali swoje podwórkowe zabawy. "Nasze dzieciństwo z przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych wyznaczone było rytmem życia podwórka. »Podwórko« to miejsce kultowe owego czasu beztroski i zabawy" - wspominała Pioanka.

Baranowski wychowywał się w latach 60. ubiegłego wieku. Mieszkał w kamienicy czynszowej w centrum miasta. "Mieszkania bez łazienek, część bez toalet. Długie podwórko z jakimś pojedynczym drzewem, w końcu podwórka trzepak i komórki. Wokół trzepaka skupiało się życie towarzyskie dzieciaków i przy komórkach, tam grało się w piłkę, w chowanego, urządzało gonitwy (...) Byliśmy bardzo zaradni w wynajdywaniu sobie rozrywek jako dzieciaki".

Podwórkowe spotkania z rówieśnikami wyzwalały u dzieci kreatywność i fantazję, jak opisuje DD "Dużo czasu spędzałam na podwórku razem z innymi dziećmi. Mieliśmy głowy pełne pomysłów i nigdy się nie nudziliśmy. Nawet w czasie deszczu. W niewielki deszcz biegaliśmy między kroplami sprawdzając, kto mniej zmoknie".

Listę swoich zabaw podwórkowych przedstawiła też Irmina Garret: "Byłam szczęśliwym dzieckiem, do zabawy miałam swoją wyobraźnię, koleżanki, z którymi biegało się naokoło bloków i grało w gumę, ścigało z rowerem, jeździło na rolkach, tworzyło arcydzieła na chodniku z pomocą kawałka cegły, kamienia, a czasem nawet kolorowej kredy. Place zabaw z całą pewnością były niebezpieczne, kałuże dostarczały rozrywki, używało się wszystkiego, aby ubarwić sobie życie".

Z podwórka się nie wyrasta

"Nie zamieniłabym tamtego świata na ten wirtualno-elektroniczny, współczesnych dzieciaków" - kończy swoje podwórkowe wspomnienia blogerka Pioanka. Wielu uczestników debaty dostrzegło to, że na podwórkach jest coraz mniej dzieci, gdyż całe dnie spędzają przed monitorem.

Lue, której dzieciństwo przypadało na lata 90. i która wiele czasu spędzała bawiąc się na podwórku, pisze: "Gdy mój młodszy o sześć lat brat wychodzi na dwór, zabiera ze sobą telefon i główną atrakcją jest przesyłanie sobie gier bluetoothem. Teraz umawia się z kolegami na jakieś grze internetowej zamiast ustalać »To po obiedzie na trzepaku, dobra?«".

Blogerka DD, będąca nauczycielką, tak charakteryzuje swoich dzisiejszych podopiecznych: "Dzisiejsze dzieci nie potrafią zagospodarować sobie samodzielnie czasu. Nudzą się. Próbuję moich uczniów nauczyć zabaw z mojego dzieciństwa - patrzą na mnie tak dziwnie. Wolą chodzić i marudzić »Nudzi się nam«. Szybko się męczą i zniechęcają. Nie potrafią samodzielnie wymyślać zabaw" .

Ci, którzy pamiętają podwórkowe szaleństwa, z niepokojem patrzą na dorastające pokolenie - pozbawione fantazji, mało kreatywne, nastawione konsumpcjonistyczne. "Mój syn jest uzależniony od komputera. Niewolnik cywilizacji. A ja nadal jestem ta sama wariatka i wiszę do góry nogami na trzepaku. Z tego sie nie wyrasta... to jest w nas do końca życia" - napisała blogerka drugie-wcielenie. A ile jest podwórka w Waszym życiu?

 



Marcin Turkot

 
Skomentuj

 

 

 


Nie możesz odczytać kodu? Pokaż inny


319 odpowiedzi

  1. ~czechmar pisze:

    Dzieciństwo bez komputerów telefonów i internetów coś wspaniałego, mieliśmy ogromnie dużo szczęścia że zdążyliśmy przed tą tragiczną dla dzieci cyberologią. Niezapomniane chwile od rana do wieczora na podwórku gry zabawy pełno ludzi dookoła potem ogniska wycieczki rowerowe nigdy nic i nikt mi nie odbierze mojego dzieciństwa i nigdy za nic bym go nie oddał teraz już mogę spokojnie umierać bo przeżyłem przez 15 lat tyle wspaniałych chwil ile dzisiejsze nowe pokolenia nie przeżyją przez 1000 lat

  2. ~pm pisze:

    A kto pamięta inne podwórkowe rozrywki: - grę w państwa? - grę w kapsle? - zawody samolotów z papieru? (a teraz prawie żadne dziecko nie umie złożyć z zeszytowej kartki samolotu, który przeleci więcej niż parę metrów)

  3. ~dabliu pisze:

    Człowiek na trzepaku wyćwiczył się jak akrobata i mógł występować w cyrku. Teraz od biurka i komputera to tylko skolioza i bule (bule wg. prezydenta komoruskiego)w krzyzu. A pamiętacie grę w tzw. "dołka" na forsę? To był hazard. A tzw. "terasy", czyli wyścig pokoju z guzikow lub kapsli.

  4. ~anonimek pisze:

    Zgadzam sie z tym. Wiekszosc dzieci cały wolny czas spedzaja na komputerze, play station itp. zabawkach, ale to nie ich wina tylko rodziców. wiekszosc z nich pracuja cale dnie i kiedy przzychodza do domu chca miec swiety spokoj i funduja dziecku tragiczna zabawe. na przykładzie swojego młodzszego brata mozna wywnioskowac,że wiekszosc młodziezy 80% swojego wolnej chwili poswieca na siedzenie przed monitorami. coraz czesciej słyszymy od dzieci "nudzi mi sie". wiekszosc z nich cierpi na nadwage czy inne skutki braku ruchu. zima jest to pora roku, ktora ludzie wyobrażaja sobie w nastepujacy sposob: komputer, kaweczka(czy inny napoj) lub dobry film. a kto powiedział, że nie mozna swojego dziecka zabarac na sanki, czy na spacer. za 20 lat nie zobaczymy ani jednego dziecka na podwórku, place zabaw beda nie uzyteczne. w którym domu nie ma komputera. no w ktorym. jest to teraz najpopularniejsza forma rozrywki. sama przyznaje że duzo czasu spedzam przed komputerem, ale w czasie swojego dzieciństwa grało sie w noża, klasy, czy chodzilo sie po drzewach. teraz jak dzieci dostaja kary wychodzenia na dwór. jest to absurd. jak mozna tak marnowac dziecinstwo. ja bardzo chetnie wrociłabym do swojego. do takiej beztroski, problemow o lepsze jutro. trzeba zyc jakby kazdy dzien byl naszym ostatnim. warto marnowac czas przed komputerem, no warto??

  5. ~gogo170779 pisze:

    Mam sama 3-kę dzieci i komputer,widzę co się dzieje.Nie idzie dać z nimi rady.Ciągle się sprzeczają ko pierwszy i jak długo.Naprawdę trzeba bardzo uważać.

  6. ~weronika pisze:

    Tak :) W książeczkach znajdują się naklejki, podpisane po angielsku. Które dziecko musi dopasować :)

  7. ~tola pisze:

    Rozwijają manualnie?

  8. ~somila pisze:

    Niestety to prawda..

  9. ~weronika pisze:

    Ale to są raczej takie rozwijające zeszyciki. Poza tym, że uczą angielskiego, rozwijają też dziecko manualnie :)

  10. ~bzik pisze:

    Ale to w dużej mierze wina rodziców, jednak.

  11. ~tola pisze:

    Ale przecież takie maluchy jeszcze nie czytają?

  12. ~somila pisze:

    Ale w dzisiejszych czasach dzieciaki wolą komputer.

  13. ~weronika pisze:

    Ja też jestem za książkami. Wiecie, że są już książeczki dl nauki angielskiego dla dzieci trzyletnich?

  14. ~pause pisze:

    A nie lepsza tradycyjna forma nauki?

  15. ~tola pisze:

    I wierzysz w to, że dziecko bedzie uczyło się jezyków obcych? Kiedy tylko się odwrócisz, zajmie się grą..

  16. ~over pisze:

    komputer wcale nie musi być taki zły. Przecież może również służyć do nauki. Chociażby języków obcych...

  17. ~magdziarz.blog.pl pisze:

    Skakałam w gumę, frajdę sprawiała mi możliwość wykrzyczenia do dziewczynki skaczącej: 'skucha! skucha!', kupowałam najpierw za 10, potem za 15 groszy donaldy do żucia, z naklejkami lub tatuażami,oranżady w proszku-koniecznie liżąc je z dłoni, bo tak najfajniej szczypały w język robiłam z koleżankami bazy w krzakach, bawiłam się w sklep, w dom, w berka, w chowanego, wychodziłam z koleżankami 'na koc' przed blokiem, robiłyśmy witraże w piaskownicy z kolorowych szkiełek od butelek i kwiatków, wymieniałyśmy się karteczkami ... Mam 24 lata, a kiedy opowiadam o tych zabawach 10-latkom, czuję się jak przybysz z obcej planety...bo wtedy nie zwoływaliśmy się pisząc do siebie sms'y, nie spędzaliśmy czasu wolnego w domu przy komputerze na najnowszej grze albo naszej-klasie... Eh...

  18. ~kizi pisze:

    tez pamietam mleko w proszku ale to byl rarytas,babcia 38 lat

  19. ~kizi pisze:

    Mam 38 lat,jadlam palcami orenzade w proszku,ale jaka to byla frajda,haha,

  20. ~ludzia pisze:

    To były czasy, a jakie się miało palce czerwone, do dziś czuje się ten smak.

  21. ~m9Cytryma pisze:

    tragedia... jestem naprawdę szczęśliwa, ze za moich czasów [to przecież nie tak znowu dawno bo mam 20 lat!] skakałam po słomie, wchodziłam na drzewa, bawiłam się gliną a nawet smołą ściekającą w gorący dzień ze ściany domu i robiłam wyścigi ślimaków... a dzisiaj moja 8letnia siostra wraca ze szkoły i... idzie pograć w gry komputerowe. ja biegałam z chmara dzieci a ona nie ma nawet najlepszej koleżanki ani w ogóle jakiejś podwórkowej paczki... to jest przykre, ona nawet nie wie co traci i prawdopodobnie jak dorośnie to nie koniecznie to zrozumie, bo przecież tego nigdy nie przeżyła. Niesamowite, ale w życiu bym nie zamieniła mojego biegania po polach na gry komputerowe.

  22. ~vp pisze:

    Heh... Koleżanki z podwórka poczęstowały mnie Visolvitem, oczywiście proszkiem z torebki, niebo w gębie. Poprosiłam potem tatę, żeby kupił bo to takie dobre. Uświadomił mnie że dla dzieci jest Vibovit i to mi kupi - no dobra, może być. Kupił i dostałam od razu przygotowany napój w szklance - o mało się nie rozpłakałam - jak mógł mi to zrobić! Przecież tego się nie pije tylko wybiera palcem... w płynie było ohydą nie do wypicia! jedno z największych rozczarowań mojego dzieciństwa. Ech, jak "starzy" wtedy nic nie rozumieli i nic dziwnego, że dzieci musiały mieć fantazję żeby wymyślać sobie atrakcje :-)

  23. ~Rocznik1994 pisze:

    Hmm. Masz rację. Nie chodziło mi o taką zazdrość, że oni tego nie mieli, tylko że to MY jesteśmy młodzi. Ale źle się wysłowiłem, miałem ciężki dzień i już za bardzo nie kojarzyłem :) W sumie to masz rację, cywilizacja idzie do przodu, ale dzieci potrafią bawić się bez komputera. Wystarczy (przynajmniej w moim przypadku, ale jak patrzę, to jest częste zjawisko) spojrzeć przez okno by zobaczyć uśmiechnięte, bawiące się dzieci.

  24. ~Rocznik1994 pisze:

    No, z tym akurat się nie zgodzę. Przynajmniej patrząc na siebie i moich znajomych z tym radzimy sobie całkiem nieźle.

  25. ~średni pisze:

    Jasne, że pamięta :)

  26. ~Natka pisze:

    widać szanowny dziadku ze nikt w owych czasach nieżyl jeszcze na ty lez padole

  27. ~kika pisze:

    to twoje dziecinstwo to szczyt dzieciecej glupoty i niodpowiedzialnosci doroslych

  28. ~dolores pisze:

    Pewnie , ze pamiętam . Tak jak grę w gumę, podchody , nobilitację tego , kto odważył sie na koziołka "do przodu" na trzepaku ...........

  29. ~40-stka pisze:

    Oszywiscie, i nie tylko, bylo tez specjalne "kakalko", ktore wylizywalo sie z garsci, jesli tylko dostapilo sie zaszczytu, ze ci ktos "nasypal". Cale dnie spedzalo sie na podworku, nie to co teraz, strach dzieciaka na ulice wypuscic.

  30. ~Ruda26 pisze:

    co prawda nie mam jeszcze 30 lat ale też jadłam oranżadę palcami i pewnie że nie ma nic lepszego dla dzieciaka, moje dzieciaki też jedzą paluchami i wcale nie jest im z tego powodu źle...a Ty co będziesz wspominać z dzieciństwa, kolor komórki czy laptopa?? Żal mi młodszego pokolenia...

  31. ~Ruda26 pisze:

    podzielam opinię większości z Was, też jestem z lat 90-tych ale nie miałam komputera tylko to co może zaoferować wieś ;), zapamiętam łapanie żab i kijanek, łażenie boso po kałużach,bieganie po lesie,zabawy w podchody czy wojnę albo tzw. skup gdzie sprzedawało się różne znaleziska za określoną ilość liści,robienie rybek z liści kasztanowca, bitwy śnieżne, zjeżdżanie na workach pełnych siana i jazdę na łyżwach na zamarzniętych łąkach... piękne czasy...moim dzieciom nie zabraniam biegania w czasie deszczu czy wspinania się na drzewo, cuda techniki mogą poczekać, dzieciństwo nie...takich zabaw mogłabym wymienić wiele, mam tylko nadzieję że nasze dzieci też kiedyś będą mogły powiedzieć że też miały wspaniałe dzieciństwo i nie będą żałowały czasu spędzonego przed szklanym ekranem czy telefonem...

  32. ~Olaa pisze:

    O tak! Ja jestem z 1990r. Pamiętam latanie z bandą dzieciaków, zabawę w chowanego, osła, gumę, robienie torów dla 'resoraków' w piaskownicy, Uwaga baba jaga patrzy, rolki, rowery i tak dalej. A teraz? "WOW! Nowy God of War!!!" Cytat dzieciaka, którego słyszałam... miał może z 12 lat. 12 lat i taka gra??? Coś tu nie halo ;/

  33. ~Czarny pisze:

    rocznik 87 pamieta!!!

  34. ~prawda pisze:

    'kraj lat dziecinnych,on zawsze zostanie,świety i czysty,jak pierwsze kochanie".........

  35. ~Tomek pisze:

    PO RAZ PIERWSZY W ŻYCIU KTOŚ NAZWAŁ MNIE DZIADKIEM. Nie wiem czy się śmiac czy płakac... Mam 30 lat i nie czuję się dziadkiem. Ale dla 12-latka może jestem dziadkiem...wnusiu:) Acha i odpowiem na pytanie: ja nie jadłem palcami oranżady w proszku ale mimo wszystko nie uważam tych co jedli za dzikusów.

  36. ~pawlo pisze:

    To były japońskie produkcje czyli anime.

  37. ~Tomek pisze:

    Masz sporo racji. Chuligaństwo i chamstwo było zawsze. Problem polega na tym, że teraz jest więcej młodych ludzi (w wieku 13-18 lat) zdemoralizowanych niż kiedyś.

  38. ~jamie pisze:

    Skoro tylu rzeczy nie pamiętasz nie znaczy to że nie pamiętają ich inni. Myślę że jak byś miał te 5-10 lat więcej to byś je pamiętał i miał do tego trochę inny stosunek a nie posądzał ludzi o tworzenie mitów i im uleganie. Dobranoc przyjacielu :)

  39. ~Tomek pisze:

    Piszesz o przystojniaczku z kolonii. Już mając 11 lat podobali Ci się chłopcy? A jeśli chodzi o pamiętniki to pamiętam, że moje koleżanki je miały i się do nich wpisywałem:)

  40. ~Tomek pisze:

    Myślę, że Twoi rodzice też mieli lęk i obawy o Ciebie, o Twoje dorastanie i wychowanie. Może pozwalali Ci na więcej niż Ty pozwalasz swoim dzieciom ale też się o Ciebie bali (martwili). To jest niezależne od tego czy się żyje w latach 80-tych XX wieku czy w XXI wieku-tacy są rodzice (większosc rodziców).

  41. ~Kokos pisze:

    mam trochę więcej lat i bardzo dobrze pamiętam oranżadkę w proszku a nawet kolor jej opakowania - białe z pomarańczowymi paskami z boków. Oranżadka bąblowała i pieniła się na języku w kontakcie ze śliną :) Visolvit to marna podróbka. Wapno w tabletkach o smaku pomarańczowym nieco przypomina wyborną oranżadkę.

  42. ~Tomek pisze:

    Napój Ptyś pamiętam ale muzyki Papa Dance nie. Czy to były cudowne czasy? Myślę, że fajnie jest powspominac ale ja zauważyłem na tym forum robienie mitu wspaniałego dzieciństwa lat 80-tych, które moim zdaniem aż tak wspaniałe nie było. Ulegacie pewnemu mitowi.

  43. ~Tomek pisze:

    Gra w noża? Mam 30 lat i nie pamiętam takiej gry. Po dachach też nie biegałem.

  44. ~Tomek pisze:

    Myślę, że tworzycie pewne mity o tym jakie to wspaniałe było dzieciństwo w latach 80-tych. Mam 30 lat i nie pamiętam, żebym w dzieciństwie pił oranżadę w proszku. Były oranżady w szklanych butelkach (z takimi brzydkimi jak na dzisiejsze czasy etykietkami) ale nie przypominam sobie oranżady w proszku. Niektórych tak kręci takie syczenie jak się wodą proszek zalewa-informuję Was, że w aptece można kupic sobie Visolvit-wsypuje się proszek, wlewa wodę i tak fajnie bulgocze. W aptekach Visolvit jest dostępny bez recepty, jak najbardziej. Jeśli chodzi o zabawy na podwórku to na pewno dzisiejsze dzieci więcej czasu przebywają w domu przed TV albo komputerem ale co niektórzy tutaj na forum przesadzają-piszą np. o jakiejś zabawie polegającej na wchodzeniu do pustych mieszkań na 4.-5. piętrze na dodatek za aprobatą dorosłych. Pamiętam grę w piłkę nożną, jazdę na sankach w zimie, zabawy na trzepaku, w chowanego, kółko i krzyżyk kredą na asfalcie. No i pamiętam wołanie rodziców dzieci na obiad albo wieczorem do domu, bo już się ściemnia. Byłem grzecznym chłopcem i po drzewach, po dachach, po jakichś pustych mieszkaniach itp. nie chodziłem. Nie wiem co może byc fajnego w zabawie w pustym mieszkaniu...?

  45. ~rocznik 74 pisze:

    Łezka się w oku kręci jak to się czyta, jednak tamte czasy miały coś w sobie, Ja dziękuję rodzicom że mogłem mieć takie dzieciństwo. Dzisiaj mam obawy i lęk o moje dzieci- o dorastanie i wychowanie.

  46. ~Ashia pisze:

    Pamiętacie? Do tego Teleranek, Domowe Przedszkole, Miniplayback show, Tik Tak, piosenki Majki Jeżowskiej "Wszystkie dzieci nasze są".

  47. ~heterosapiens pisze:

    Eh,stare dobre czasy, dzięki za link.

  48. ~Ashia pisze:

    A prawdziwe było Kukuruku jest chrupiące, w szkole w lesie i na łące, najsmaczniejsze w świecie danie, Kukuruku powiedz mamie! No i albumy można było brać i wklejać do nich naklejki z kukuruku :D ! http://www.youtube.com/watch?v=FNEoyiFLGKs - to jest to :))

  49. ~Kasia pisze:

    Oj tak..to byly cudowne czasy! Dyskoteki na koloniach przy muzyce Papa Dance...Teleranek, napoj Ptys...i tysiace innych smakow, dzwiekow i zapachow...Cieplutkie pozdrowienia Rocznik 1975

  50. ~85 Ashia pisze:

    Kto pamięta tę reklamę? :D

  51. ~aleksandra pisze:

    latem w miescie i zostawianie na nim sladow a wieczorami ten charakterystyczny odglos jaskolek na warszawskiej pradze, trzepak, wchodzenie na drzewo, gra w podchody, w gume, lany poniedzialek i uciekanie przed chlopakami, guma do zucia turbo. legginsy, lambada :) jakis 11 letni przystojniaczek z kolonii hah:P robienie sekretow w ziemi za pomoca szkielka i kwiatkow, pamietnik do ktorego sie wpisywaly kolezanki, bale przebierancow i moja mama szyjaca mi stroje,zima gorka i sanki, skafander...lalka barbie z pewexu i czeszki z Pragi..chcialo sie zyc kazdego dnia

  52. ~Franz pisze:

    Narzekając na mało fantazyjne zabawy naszych dzieci pamiętajmy, że to my stworzyliśmy ten świat, my stworzyliśmy te realia.

  53. ~rr pisze:

    Pamietam czasy jak sie mialo tylko dwa programy a poznij regionalny to byl szal ale co tam moi rodzice chodzili do sasiadow na wieczorynke a teraz mozesz zobaczyc kazdy zakatek swiata a jak masz troche kasy pojechac tam. Co czeka kolejne pokolenia nasza Ziemia w sumie powoli zaczyna byc nudna.

  54. ~vig pisze:

    Dla dzieciaka lata 80 były bajką jak najbardziej. Dla dorosłych może mniej. Żenada to dzisiejsze czasy.

  55. ~Johny Mnemonic pisze:

    Nie wytrzymują pogoni za kasą i gadżetami,to czy masz nową komórkę,czy nową grę urosło już do rangi statusu społecznego,biedniejszych dzieci na to nie stać (a takich jest może z 80,90%) więc zaczynają się przestępstwa w stylu wymuszanie pieniędzy czy kradzieże - ta rywalizacja jest podłożem do tego

  56. ~mz pisze:

    Najczęsciej w wakacje na plaży nad morzem spożywało sie ten napój i lody na patyku Bambino. Pamiętam jakby to było wczoraj choć było to w latach 80-tych.

  57. ~nata pisze:

    100% racji. Rocznik 1975 pozdrawia.

  58. ~86 okolice tarnowa pisze:

    chodzenie po drzewach, zabawy w chowanego w lesie, kreslenie kreda po asfalcie( mieszkam na wsi) sciaganie bram w dniu pasterki,zbieranie sonki z ziemniakow, zbieranie borowek aby nastepnie moc je sprzedac i zarobic na ksiazki zeszyty do szkoly, do szkoly chodzilo sie 1,5 km i wtedy chodzilismy po polach uprawnych stawach (w zimie) po lodzie, dzis autami dowoza ... piekne lata ... teraz tylko praca :( czy pamietacie te czasy?

  59. ~siwy pisze:

    Ja obserwujac moje osiedle musze stwierdzic jedno- cio... Kiedys dachy w po bliskiej szkoly byly nasze gonilismy sie tam prawie co dzien w srodku tez jak jeszcze byly drewniane okna ;D czy ktos sie przejmowal ze moze zrobic jeden blad zle stapnac spasc i zlamac sobie kark? Dzisaj lanusje sie jakis parkour a jak widze te kaleki ktore sie zachwycaja ze jakis skok mu sie udal to sie pytam wejdziesz po piorunochronie na dach szkoly (3 pietro) na czeresnie nawet by nie weszli a jak by komus sie udalo to fotka i opis na nk a bulki i swiezy chleb to wola kupywac w dzien w piekarni ja ich nie rozumiem.

  60. ~aga pisze:

    rzeczywiście,też robiłam i na budowie się bawiliśmy :)

  61. ~Johny Mnemonic pisze:

    Pamiętam to i to,ta pita przez słomkę była w takich przezroczystych woreczkach w różnych kolorach - różne smaki (wiśnia,orange,cola),woreczek przebijało się plastikową słomką i się piło,oranżadę w proszku też pamiętam,kojarzy ktoś napój TANG ? - to taka oranżada w proszku,zawartość wsypywało się do kubka (coś jak gorący kubek Knorra) i zalewało wodą - jak to syczało i bomblowało

  62. ~nata pisze:

    Żal tylko dzisiejszych dzieciaków. Co to za dzieciństwo przed ekranem kompa. Znajomi to facebook a rozmowy to sms-y. MASAKRA

  63. ~Zapi pisze:

    cieszę się że sie załapałem na lata 90. urodziłem się w 1989 r. wychowałem się na Lubelskiej wsi. Moje dzieciństwo było wspaniałe, na nic innego bym go nie zamienił. Mieliśmy mnóstwo zabaw, poczynając od palanta po podchody gdzie ukrywalismy sie po stodołach sąsiadów , zabawa potrafiła trwać cały dzień, nie było wtedy problemów typu narkotyki i komputery komórki, kieszonkowe, i brak wolnego czasu, internet, wolny czas trzeba było sobie organizować , tych gier było mnóstwo , ciężko je spamiętać, graliśmy w kwadraty, i w piłkę , lecz nie mieliśmy boiska lecz za bramkę służyły nam brama od piwnicy i brama od garażu to był nasze własne Wembely!!! :D żeby się nauczyć pływać zastawialiśmy wodę deskami na rzekach odpowiedzialnych za melioracje łąk . a dziś, co widzę ?? a raczej nie widzę , NIE WIDZĘ TYCH DZIECI .pewnie siedzą i czekają na kolejne wersje nowych gier i wypisują głupoty na necie. DO CZEGO DOPROWADZI NAS TO POKOLENIE>>?? TEGP NIE WIEMY , PONIEWAŻ WSZYSTKIE POKOLENIA RZĄDZĄ SIĘ SWOIMI PRAWAMI :d

  64. ~Johny Mnemonic pisze:

    Na moim osiedlu kiedyś dzieci grały w klasy,czy bawiły się hula hopem,macie rację,obecne dzieci to w większości dzieci neo podniecające się 300-ma znajomymi na Naszej Klasie,co z tego,że widziały na oczy może 10 osób,ale mają 300 znajomych,inne wpadają w szał z powodu Tibii,bo im postać zginęła

  65. ~imago_inc pisze:

    Visolvit mój drogi był produktem z wyższej półki... ;-D Dla "reszty" był vibovit... ;-DD

  66. ~inya_la_magica pisze:

    Taak, czas leci coraz szybciej. To przez szybki rozwoj technologii. Swiat tak szybko sie zmienia. Straszne P.S. Jadlam orazzadke w proszku palcami i byla dobra:)

  67. ~Czarek pisze:

    Cholera ! Ja mam też 50-tkę i dotychczas myślałem , że tylko mi odbijało z lizaniem kostek Maggi :: ))

  68. ~jare pisze:

    Lepiej uwarzaj na slowa swiat dzisaij tak zapierdziela ze ty w wieku 20 lat bedziesz dziadkiem mentalnie ja juz to odczuwam a mam dopiero 28 lat.

  69. ~aga pisze:

    rocznik '85 - u nas nazywałyśmy to "szkatułkami". najbardziej pożądane było białe szkło ale najczęściej musiały wystarczyć kolorowe butelki po piwie czy oranżadzie ;) aż się dziwie jak je później odnajdowałyśmy ;)

  70. ~heterosapiens pisze:

    U mnie był inny, Kukuruku jest chrupiące i kosztuje dwa tysiące, nadziewane kokainą (choć wtedy nie wiedziałem co to jest), a od tego dzieci giną. Pozdrawiam.

  71. ~rocznik 82 pisze:

    Był o tym wierszyk kukuruku jest chrupiące i kosztuje 2000 L... Wał... go spróbował i w szpitalu wylądował:P

  72. ~SZKODA pisze:

    Aż się kręci łezka w oku jak tak wszyscy wspominają stare czasy. Dziś mój 2 letni synek dostał zabawek ja pół przedszkola za moich czasów miało! To jakaś paranoja !!! Poskakał po tym wszystkim i poszedł się bawić drzwiami od lodówki. Sami psujemy dzieci. Pamiętam za łebka (6-8 lat) dziadek był kowalem i zrobił mi takie kółko z widelcem - latałem z tym jak wściekły i pijany z szczęści po wiosce. Pamiętam jak mu wytłukłem wszystkie elektrody bo się tak fajnie jarzyły. Teraz idzie i się kupuje ale kiedyś to był deficytowy towar. Ah szkoda to były czasy! Nasze dzieci mają wszytko, ale my mieliśmy magię dzieciństwa!!!! Strasznie mnie to przygnębia że mój synek tego nie przeżyje i nawet nie będzie wiedział co stracił.

  73. ~rocznik 82 pisze:

    A Gigi białe majteczki?:)))

  74. ~heterosapiens pisze:

    Jajka i formułki jeszcze były, do tego te wafelki Kukuruku, chleb ze smalcem i cały dzień nad jeziorkiem na plaży z kolegami.

  75. ~heterosapiens pisze:

    2000zł za sztukę, pamiętam jak dziś.

  76. ~kepsel pisze:

    Myśmy mieli inny patent. Delikatnie trzeba było wydłubać gumkę z kapsla i włożyć odwrotnie. Ach, ten "tiuningowany" dźwięk. Kapsle inne niż butelkowe były zabronione

  77. ~młody pisze:

    Eee tam, tygrysia maska i yattaman chowają się przy KAPITANIE "JASTRZĄB" TSUBASA. To Leo Messi mego dzieciństwa;-)

  78. ~rocznik 82 pisze:

    A pamiętacie gumy kulki takie kolorowe? Na początku super słodki smak a pózniej aż buzia bolała od żucia:P

  79. ~xyz2 pisze:

    blok to byl blok :P a bambo to chyba chodzilo o lody bambino ;)

  80. ~Fikus pisze:

    Nigdy nie zapomnę spływów dętką w okolicznej rzece, czy zimą spływów krą, łyżwiarstwa na stawie, czy robienia lodowiska na szkolnym boisku przy pomocy szmaty na patyku i wody lanej ze szlaufa. Gdybym miał wszystko wymieniać, to zeszło by mi kilka godzin. Np skakanie na odległość z huśtawki łódki .... że myśmy się wtedy nie połamali ...., o wspinaczkach po drzewach nawet nie wspomnę. Miło się wspomina echhhhhh.No i mój pierwszy matchbox Masseratti ......to se ne vrati Pane Havranek

  81. ~63 latek pisze:

    sam to robilem wiele razy

  82. ~rocznik72 pisze:

    Ja na takim rowerku nauczyłam się jezdzic,niestety nikt mnie nie wprowadził w temat hamowania,więc wjechałam w nogi jakichś przygodnych babc...ale była afera.Rodzice udawali,że mnie nie znają:)

  83. ~Ada pisze:

    Nie! Wtedy leżały na podwórku szkła z potłuczonych okien. Wtedy szyby w oknach się jeszcze tłukły. Teraz nie widziałam ani jednego potłuczonego okna z pcv.

  84. ~82 pisze:

    Pamiętam zawsze naciągałam mame na taki napój pod Stadionem Dziesięciolecia od pana w białym fartuchu:)

  85. ~ana pisze:

    Taaaaaaaaaaak i była pyszna jak serwowit prawie

  86. ~Magnolia pisze:

    blok się nazywał chyba Bambo :)

  87. ~rocznik72 pisze:

    Papierki z historyjkami pachniały nawet jeszcze po kilku latach:)

  88. ~xyz2 pisze:

    jeszcze pamiętam gumy Turbo z samochodami w środku - się z kumplami wymienialiśmy :)

  89. ~Tato pisze:

    nie jadło się palcami, tylko wysypywało do środka wygiętej w miseczkę dłoni i lizało proszek. Pycha!

  90. ~rocznik72 pisze:

    I ja też uwielbiałam oranżadę w proszku,wspominam również jedzenie mleka w proszku,tak fajnie przyklejało się do podniebienia i zębów...

  91. ~rocznik 82 pisze:

    Tak masz racje z obrazkami a Donaldy z historyjkami o ile sie nie myle:P Ale były też jakieś z tatuażami bo mama krzyczała że to rakotwórcze ale i tak je przyklejaliśmy na wode:) Pozdrawiam

  92. ~radość pisze:

    i "orenżadę" za 1.60 zł czy Blok Kakaowy?

  93. ~rudekorale89 pisze:

    a ja mam 21 lat i biegałam po podwórku od 8 rano do 22, wychodziłam z domu o tej samej godzinie o której ojciec wychodził do pracy:). Na obiad mnie siłą zaciągali , wspomnień i zabaw mam masee ;)

  94. ~magnolia pisze:

    no faktycznie, przypomniało mi się jak co któryś z rodziców wrzeszczał przez okno wzywając dzieciaki do domu, to była norma no i to błaganie dzieciaków o chociaż 5 minut dłużej:)

  95. ~Michał94 pisze:

    Sprecyzuje za niego :) chodzi mu o to że brak nam tego ducha do radzenia sobie bez TV i komputera, brak nam tej spontaniczności, umiejętności pozyskiwania radości z prostych czynności :D i przebywania z przyjaciółmi.

  96. ~Ada pisze:

    A już myślałam, że nikt nie pamięta! To były i sekrety i widoczki. Pokazywało się je tylko najlepszej koleżance. Takiej od serca. Macie jeszcze te koleżanki? Nadal przyjaźnię się z tymi, które poznałam gdy miałyśmy po 5 lat.

  97. ~Kel pisze:

    gumy turbo z tego co pamietam byly z obrazkami aut a nie tatuazami :P ale moge sie mylic :] Pozdrawiam

  98. ~Magnolia pisze:

    Najpyszniejsza guma do żucia i te historyjki w środku. Miałam ich spory worek:)

  99. ~Michał94 pisze:

    Rocznik, myślę że nie boli ich zazdrość, po prostu nie znają tego, nie wiedzą co czujemy, hmm jakby to ubrać w słowa, powiem tak że oni nie zazdroszczą nam że spędzamy dużą część życia przed komputerem, a my nie zazdrościmy im "zabaw w gumę, czy unikania kropel deszczu" rozumiem że dla nich to była frajda, nawet sobie wyobrażam z uśmiechem na twarzy, ale nie wiem jak to jest że nas (młodsze pokolenie) to nie bawi, po prostu, wydaje nam się głupie, dlaczego? to postęp cywilizacji, po co robić coś na zewnątrz, skoro możemy zrobić coś bez zmęczenia się przed komputerem,ehh, staram się to "mniej,więcej" opisać, czasem żałuję że jednak nie urodziłem się w ich pokoleniu, dzisiejsi ludzie...powiem tak że gdyby przez jakiś kataklizm brakło prądu na całym świecie bylibyśmy bezbronni, nie mówiąc o kolejnych pokoleniach które nie wiedziałyby jak sobie poradzić no bo "zawsze był prąd,komputery,automatyka", dobra zagalopowałem się, jeszcze taka wzmianka, swoje dzieciństwo spędziłem przed komputerem-żałuję.

  100. ~Magnolia pisze:

    ten szklany skarb nazywaliśmy niebko

  101. ~girlie pisze:

    wystarczy mieć 24 lata, aby takie rzeczy ze swojego dzieciństwa pamiętać, synu.

  102. ~Patryk 21 pisze:

    Mial ktos rower bulik ? :) poczatek lat 90 :) Pozdrawiam !

  103. ~rocznik 82 pisze:

    Pamiętam jak po znajomości sąsiadka załatwiła dla mnie srebrne relaksy!! Byłam gwiazdą podwórka:))) Fajnie tak powspominać biały rower Reksio, kukuruku, Gumy turbo z tatuażami, gry w wojne, podchody w lesie z chłopkami, zbieranie puszek po napojach, lambadówki i czarne lajkry:)))) To były czasy...

  104. ~Leon pisze:

    Oj jedliśmy oranżadę w proszku.Na Śląsku mówiło się na to cibibi, pyszotka .....

  105. ~ziom pisze:

    A niby, które pokolenie stworzyło dzieciom ten świat, w którym żyją? To właśnie dzisiejsi 30, 40, 50 latkowie byli motorem zmian dążących do porzucenia tamtych, niekiedy biednych czasów i zapewnienia dzieciom dobrobytu, ale takiego pustego - na zasadzie być to mieć. I te dzieci teraz ciągle toczą wyścig o nowe gadżety, które produkują ludzie z pokolenia ich rodziców (ci którzy wspominają te trzepaki, lemoniady i swetry z Turcji). Sami chcieliście żeby dzieciom było lepiej (czyli wam było jednak źle), ale nie znaliście umiaru i teraz jest to co jest. kończę, nie chcę mi się z wami gadać tępe narzekacze.

  106. ~24 lata pisze:

    Zawsze wyżerałam drożdże jak Babcia ciasto robiła - do dzisiaj to robię :)

  107. ~Stara pisze:

    Mam tych znaczków około 200. Ech to były czasy.

  108. ~wroclawski dzieciak pisze:

    A my we Wrocławiu szliśmy do 'warzywniaka' kupić paczuszkę słonecznika a w niej rożne nominały imitacji dolarów lub takie nalepki które się moczyło w wodzie i przyklejało się i potem to tylko skrobać aby ja zerwać. i jeszcze mleko w proszku 'bebiko'

  109. ~Maciej pisze:

    To nie wiem gdzie mieszkasz, u mnie stale ktoś jest na dworzu

  110. ~Rocznik1994 pisze:

    To zależy co masz na myśli pod hasłem "wyobraźnia". Sprecyzuj.

  111. ~judka pisze:

    taaaak to byly piekne czasy :) mam moze dopiero 24 lata ale tesknie za tamtymi latami:(( kiedy to sie biegalo po kaluzach po deszczu na boso!robilo namiaty na trzepaku z kocy:)a owoce jadlo sie prosto z krzaczka i pito wode z weza w ogrodzie:)) i samak gumy balonowej i tego napoju w woreczku :)) szoook szkoda ze dzisiaj tak juz nie jest :((

  112. ~Stara pisze:

    No to my jesteśmy mamuty. Gorąco pozdrawiam i wszystkiego dobrego.

  113. ~Rocznik1994 pisze:

    Na Mazowszu, skąd pochodzę, mówi się "na dworzu". Taka gwara

  114. ~Fikus pisze:

    Nigdy nie zapomnę spływów dętką w okolicznej rzece, czy zimą spływów krą, łyżwiarstwa na stawie, czy robienia lodowiska na szkolnym boisku przy pomocy szmaty na patyku i wody lanej ze szlaufa. Gdybym miał wszystko wymieniać, to zeszło by mi kilka godzin. Np skakanie na odległość z huśtawki łódki .... że myśmy się wtedy nie połamali ...., o wspinaczkach po drzewach nawet nie wspomnę. Miło się wspomina echhhhhh.No i mój pierwszy matchbox Masseratti ......to se ne vrati Pane Havranek

  115. ~Stara pisze:

    Kochanie, nie wiem ile masz lat, ale wnioskuję że malutko, czyli jesteś z pokolenia ja to nazywam "jenorazówek". Nie wiesz co straciłeś rodząc się tak późno. Tamte czasy to była sama słodycz, a dziś macie krzywe kręgosłupy, nie umiecie czytać, pisać i w przeważającej części jesteście właścicielami próchnicy zębów.

  116. ~xyz pisze:

    pychotka

  117. ~gag pisze:

    tak, lata 70 i 80 - niby biedne, ale jako dzieci mysmy tego nie odczuwali. Kazdy mial co jesc i w co sie ubrać, pamietam wyprawy z mamą po buty dla mnie czy jakies palto, ale zawsze jakos cos kupiłysmy fajnego, dobrej jakości, skórzane, wyprodukowane przez polskie firmy, Relaksy stoją w domu do dzis:-) Wychodzilo sie do piaskownicy na podworko, mama patrzyla z okna, rzadko kto coś mial typu rower, nie mowiąc o hulajnodze, chodzilismy na sanki, bo i zimy byly tez prawdziwe, a te zaspy w 1979 roku byly na 3 metry, chodziło sie tunelami po ulicach. W okien fabryki cukierków Syrena na Powislu pracownicy rzucali cukierki przechodzacym dzieciom. FAbryke wykupila jakas firma zachodnia, po 2 latach zbantkrutowala, pare lat stała pusta dziura i ruina, dzisiaj budują apartamentowce. Tam nie ma podworek, na ktore kazdy moze wejsc. To nie sprzyja wspolzyciu spolecznemu. Bogaci odgradzają sie od reszty swiata. I takie dzieci z apartamentowcow od razu mają inaczej poustawiane w glowach.

  118. ~kaja pisze:

    Grało sie !!! Najpierw Ojciec później matka, kapucha odwracana kapucha palec łokiećbroda itd.

  119. ~kaja pisze:

    Ja miałam rower Kos składak w kolorze niebiskim.Sama umiałam naprawić pękniętą dętkę.

  120. ~Grazka pisze:

    A kto pamieta grę w pikuty? Brrr z nozem.W dzisiejszych czasach chyba sama bym dziecku nie pozwolila.Ale my bylismy bardziej odpowiedzialni i samodzielni.To byly piekne czasy :(

  121. ~BOBO pisze:

    co z pikutami,czy nikt o tym nie slyszal, palec reka lokiec,ramie, glowka?

  122. ~gag pisze:

    albo blokowa patologia, jak i komunalnych mieszkan. Nie ma gdzie sie bawic, bo osiedla sie pozagradzały w miescie. strach przed pedałami, gwałtami. Jako dziecko pojecia nie mialam, kto to pedał, teraz dziecko boi sie podejsc do nauczyciela płci męskiej. Nauczycielka boi sie podetrzec tyłek dziecku, bo zaraz ją posądzą o molestowanie.

  123. ~Paweł pisze:

    Komputer i TV pozbawia Was wyobraźni i nawet nie wiecie o tym.

  124. ~maturzystka pisze:

    rocznik 91. Komputery są dla ludzi. Większości ludzi tutaj chodzi o to że ich dzici nie potrafią zyć bez komputera, technika poszła do przodu. Niestety powodujac tym samym coraz to nowsze choroby spodowowane długotrwałym siedzeniem przed komputerm. Jak widac o tym nie wiesz. Jestem tegoroczną maturzystką i wierz mi nadgarstki, plecy zaczynają ci wysiadać jeśli piszesz swoją prace. Większość ludzi uzależniła sie od komputerów do tego stopnia że jak nie wejdą na komputer to wydaje się im jakby by byli bez ręki. Tu nie chodzi o to że komputery są złe. Sama od dziecka miałam z nimi doczynienia technika szła do przodu.... chodzi o to że ludzie zaczynają zapominć że jest też coś oprucz świata wirtualnego.

  125. ~kaja pisze:

    Tak jestem 50-letniąstaruszką uwielbiałam lemoniadę w proszku, a także drożdże i kostkę maggi pycha!!!

  126. ~Tomek pisze:

    MYŚLĘ, ŻE PRZESADZASZ. Podaj przykład tych bezwstydnych zachowań dziewczynek.

  127. ~kaja pisze:

    A kto z Was grał w korale? Kopalo się dołek w ziemi i pstrykało palcami korale do dołka. Prawie jak golf:).Najbardziej wartościwe były kulki, rurki i oczka wydłubywane z pierscionków! Łza się w oku kręci...

  128. ~aga 78 pisze:

    Grało sie gumę,w chowanego, skakało na skakance, grało w nogę, wisiało na trzepaku, rysowało na chodniku kredą, w piaskownicy królował scyzoryk i kapsle. A po drzewach łażenie to była rozrywka że hej :), albo wyplatanie wianków z mleczy. A wieczorem rozolegały sie głosy matek z okien "do domuuu...!!!" :) Teraz dzieci to tylko małe z rodzicami na spacerach widać.

  129. ~marta pisze:

    to nie były widoczki tylko sekrety;)pod szkiełkiem układało się kwiatki i różnego rodzaju skarby po czym się je zakopywało ajjj i ten dresczyk emocji z myślą że ktoś go znajdzie... fajne chwile takie beztroskie a jednak wydawały się całym światem;)

  130. ~mimi90 pisze:

    A moi od wszystkiego mnie chronili, w gimnazjum nie pozwalali jeździć autobusem bo jeszcze by mnie ktoś dorwał, praktycznie nie wychodziłam z nikim na zewnątrz... a teraz nie mam ani wspomnień, ani przyjaciół. I smutno, tak wam zazdroszcze tego dzieciństwa. Pozdrawiam

  131. ~olszyna pisze:

    ja też jadłam palcami oranżadę- nawet jeżykiem wylizywałam z torebki, a jestem rocznik 88'

  132. ~bobo pisze:

    pamietacie gre w pikuty? to byla zabawa

  133. ~aga pisze:

    heheh ja pamiętam dokładnie i do końca życia nie zapomnę mam szramę 5 centymetrową na dłoni po takim szkiełku ale było warto :)

  134. ~aga pisze:

    no pewnie, pycha

  135. ~offshe pisze:

    a kto pamieta "raz dwa trzy babajaga patrzy"? :D

  136. ~staraRASZPLA1 pisze:

    tak. tak robiła większość z nas weteranów a Ty możesz tylko pozazdrośćić! a czy ktoś ze starej kadry pamięta gre refleks? taka mechaniczna gra z zegarem...kosztowała pare tysięcy...wydębiłam od chrzestnego i mam ją do dzisiaj....i jeszcze do młokosów- wy niemacie i nigdy niebędzieci wiedzieli co to prawdziwe dzieciństwo, wy jesteście swego rodzaju ZOMBI. pytasz tu o oranżadke w proszku...wiesz jak wspominają swoje dzieciństwo np moi rodzice? dla nich dzieciństowo to zapach chleba który pikła babcia...jakiś cukierek od wielkiego dzwonu. i wpier...od nauczyciela za brak pracy domowej.

  137. ~olszyna pisze:

    moje dzieciństwo również przypada na lata 90' i kojarzy mi się z podwórkiem, trzepakiem, rowerem i kolegami na NIC bym tego nie zamieniła!!!!

  138. ~janajajj pisze:

    LOL. typowy przykład.

  139. wrona_wolnosci@vp.pl pisze:

    I ZBIERAŁ WPINANE ZNACZKI Z GODŁAMI MIAST???

  140. ~ćpun91:) pisze:

    Widzisz kolega, powiem Ci więcej, rocznik 91' i okoliczne wdychały nosem proszek z cukierków Zozoli :) pozdrawiam maturzystów! :)

  141. ~wujek kuba pisze:

    na dworze a nie na dworzu kolego...

  142. ~romaneo pisze:

    Ponieważ tego dzieciństwa nie chcą spędzić w ten sposób naprawdę dziecinny ( każdy swój ulubiony) nie zdają sobie sprawy że mnóstwo siedzenia przed tym komputerem czeka ich w przyszłości jak będą dorośli i będą chcieli zarabiać.

  143. ~Mad pisze:

    Wykopywało się mały dołek w ziemi,wkładało się do niego rózne "skarby" np kolorowe szkiełka,papierki,płatki kwiatów i na koniec przykrywało sie całość szkiełkiem(najlepszy był płaski,bezbarwny kawałek).Następnie zasypywało się całośc ziemią i potem odgarniało tylko maleńki obszar-uważając aby nie odsłonić brzegów szkła.I to właśnie "widoczek"

  144. ~nostalgia pisze:

    Wkladalo sie pod nie jakies sreberka, patyczki, kwiatki. To byly cuda!!! :-)))) Inna banda :-) probowala wytropic te tajemnice i zniszczyc i tak kwitla osiedlowa rywalizacja:-) a i gra w pikuta- jakos rodzice nie bali sie dac kawalek noza do zabawy :-) Fajnie bylo

  145. ~zibi pisze:

    teraz to za duzo macie w tyłkach ,a w tamtych czasach wszystko było dobre

  146. ~Danniel pisze:

    Mam dokładnie te same odczucia ... Mam 27 lat i jeśli tylko czas pozwoli (a tego coraz mniej), spedzam go tak aktywnie jak tylko moge, z dala od tego całego szumu cywilizacji. Tylko pogoń i czubek wlasnego nosa. Żal mi dzisiejszych nastolatków, którzy wychowuja sie w erze 'wymogu dobrobytu'. Kiedyś rozmawialo sie o muzyce, dziś o komórkach ... Oby w przyszłośąci mieli co wspominać ;) Pozdrawiam.

  147. ~Logh pisze:

    Nie zgadzam się. Po to są orliki i inne boiska żeby tam grać. A nie żeby niszczyć elewacje, samochody i nieliczne skrawki zieleni. Ludzie, myślcie to nie boli:)

  148. ~Anula pisze:

    Na górze roże na dole fiłki a my się kochamy jak dwa aniołki ;)

  149. ~Anula pisze:

    A ja pamietam ze swojego dzieciństwa grę w kapsle :) Te z nadrukiem były najbardziej pożądane - ale grało się czymkolwiek, po pare godzin dziennie.. tak długo, aż nasze Mamy nie wołały do domu na kolacje.

  150. ~nemo pisze:

    19 lat,a piszesz jak weteran...wojny ze słownikiem ortograficznym.

  151. ~Anna pisze:

    to były piękne czasy!!

  152. ~Rocznik1994 pisze:

    U nas to się te zakazy zaklejało papierem albo przekręcało Z na N. Ewentualnie po prostu (jeśli był oczywiście wbity w ziemię, a nie powieszony na ścianie) to się po prostu wynosiło :D Ale teraz gramy w kosza i takich problemów już nie ma

  153. ~Płocczanka pisze:

    a u mnie to nazywało się "w wojnę"

  154. ~staruszka pisze:

    A kto gral w paluszek, brodke, uszko itd. scyzorykiem, ktory odpowiednio wyrzucony musial wbic sie w ziemie lub piasek? A strzelanie z korkowcow! To dopiero byla zabawa! Na kazdym odpuscie kupowalam dla siebie, oprocz piernikowego rozanca, korkowiec :)

  155. ~płocczanin pisze:

    Płock rządzi :)

  156. ~staruszka pisze:

    Tez zbieralam butelki :) Czasem czekalo sie nieopodal pijaczkow, ktorzy raczyli sie w krzakach winkiem czy wodeczka, a jak tylko odchodzili, to my smig po buteleczki :D

  157. ~AAA pisze:

    Mam 15 lat i pamiętam jak graliśmy w paletki przed domem. Nigdy nie zapomnę gumy, czy skakanki, ale jakoś nie chciałabym wrócić do tamtego życia. Spędzałam całe dnie na świeżym powietrzu, było zdrowiej, jednak z czasem wpadłam w inne, niż podwórkowe towarzystwo. wtedy wydało mi się to dziecinne. Teraz nie wychodzę i nikt mnie nie wyciągnie na spotkanie. Nawet koleżanka.

  158. ~zibi pisze:

    Tak trasy rysowane;tak zwane etapy ,fajnie sie grało w kapsle,fajnie sobie powspominac ,albo w kwadraty pamietacie?

  159. ~aga pisze:

    Tak!!!!!!

  160. ~taki_sobie_ktoś pisze:

    Ja jestem z rocznika 1995 i muszę przyznać, że nieprawdą jest to, że moje pokolenie jest zdemoralizowane.. Owszem, zdarzają się i tacy, ale nie można mówić o wszystkich. Pozdrawiam...;)

  161. ~taki_sobie_ktoś pisze:

    To prawda...Ja mam 15 lat i często tęsknie za wczesnym dzieciństwem...Czas spędzałem tak samo jak koleżanka wyżej ;)Gdy miałem 9-10 lat wszystko zaczęło się zmieniać... Przyszła moda na komórki, laptopy, MP3 i inne dziwactwa... Fajnie by było mieć znów te 7 lat...;)

  162. ~Rocznik1994 pisze:

    bo mam 16 lat a zawsze wolałem spędzać czas na dworzu. Fakt, siedzę długo przed kompem, ale umiem sobie zorganizować czas tak, że czasu wystarcza mi na naukę, przebywanie na zewnątrz, a także na siedzenie przed kompem. A dzieciństwo przed kompem wydaje Wam się złe, bo WY TAK NIE MIELIŚCIE. Czasy się zmieniają. Kiedyś więcej czasu spędzało się na dworzu, teraz ponoć przed kompem (choć to jest mocno naciągane). Mówicie, że to szkodliwe. A na dworzu nie jest niebezpiecznie? Skaleczenia, pobicia, a nawet skrajne przypadki jak złamanie którejś kończyny albo wpadnięcie pod samochód. To jest moje zdanie. Choć nie preferuję siedzenia przed kompem cały czas, to trzeba w końcu zrozumieć że komputer to nie zło, tylko forma rozrywki, której dawniej nie było. I moim zdaniem TO Was boli. Zazdrość. Dziękuję za uwagę

  163. ~hajka pisze:

    Łezka się kręci jak to czytam, mam dopiero 26 lat a mam wrażenie że życie ucieka mi przez palce:( tak bardzo chciałabym sie cofnąć o te 10-15 lat, teraz tylko praca, pogoń za kasą, rywalizacja, nikt nie ma na nic czasu. Niech mi ktoś nie mówi że tak było kiedyś. Była mniejsza rywalizacja, każdy miał więcej czasu dla siebie, tak bardzo chciałabym być inna niż wiekszość, ale niestety jestem taka sama, ciągle zabiegana, zmeczona, coraz częściej wspominającą te młodsze lata, a co będzie za 10 lat? Coraz częściej o tym myślę, ludzie w dzisiejszych czasach są okropni, nikt sobie nie ufa, każdy patrzy na siebie, rządzi kasa, to co masz świadczy o tobie a nie to kim jesteś!!!! nie wiem dokąd zmierza ten świat...

  164. ~alka pisze:

    Mam 39 lat i swego czasu zajadałam się oranżadą w proszku w sposób "na ślinionego palucha". Zapewniam, że częściej niż teraz zabolał brzuch, ale nie było poważniejszych chorób z powodu tego wymyślnego savoir vivre. W naturalny sposób nabywało się odporność. Z braku słodyczy kupowało się paczkę Acronu i było smacznie i ...zdrowo ;) Wyobraźnia pracowała na maxa, zabawy w "Kosmos 2000", "Czterech pancernych...", państwa i miasta, gumę, skakankę, statki, podbijane, kapki, dwie linki, kapselki, scyzoryk. Kto pierwszy dopadł huśtawki rządził całą zgrają na placu zabaw. Czy jesteś w stanie to ogarnąć swoim pozbawionym wyobraźni umysłem?

  165. ~kasiulka311 pisze:

    cos prawdy w tym jest... ja jestem rocznik 88 a mam siostre z roku 99... i ta róznica mnie poprostu rozwala... ja moglam sie uczyc, ewentualnie raz w tygodniu odwiedzic kolezanke... ona- jedno popołudnie w tygodniu jest w domu, nie mówiąc juz o tym że chodzi wymalowana i bardzo skapo ubrana... i nikt mi nie powie że to jak kto sie zachowuje jest uzalezniome od wychowania... sorry ale mamy tych samych rodziców a zachowujemy sie całkiem inaczej bo ja w wieku 22 lat sie nie wystroje i nie wymaluje tak jak ona, która ma lat 11...

  166. ~Kaśka pisze:

    Moje dzieciństwo...oficjalnie skończyło się w zeszłym roku, ale coś czuję, że wewnątrz mnie potrwa jeszcze bardzo długo. Jestem z rocznika 91', jak wspominam ten miniony czas? Wspaniale, pomysłów do zabaw nigdy nam nie brakowało. Z siostrą, z kuzynami, z sąsiadami, w szkole nigdy nie było nudy. Czy to moja ukochana piłka nożna, tzw. wysokie i niskie na przerwach w szkole, w domu często bawiliśmy się w chowanego, łaziliśmy po jakiś krzakach, po drzewach, budowaliśmy bazy w lesie, jazda na rowerze i te poobdzierane kolana! Bywało też, że wymyślało się jakiś fantastyczny, odjechany świat, gdzie robiliśmy "wytworne" przyjęcia na stole z dmuchanego materaca opartego na 2 taboretach...Ach rozpisałam się...A komputer kupiłyśmy z siostrą za zaoszczędzone z komunii pieniądze, gdy ja miałam 12 lat, a ona 10 i bardzo się cieszę, że nie wcześniej! I nie rozumiem jednej rzeczy, dlaczego rodzice dzisiejszych 8,9, czy 10 latków, nie nauczyli ich zabaw swojej młodości, kreatywności i fantazji? Byś może sami stali się w pewien sposób zafascynowani techniką, jako czymś nowym, lepszym i w sumie nie dziwię się. Ale teraz kiedy już spostrzegliśmy, że komputery itp. tylko "zjadają" dzieciństwo, czas wziąć się za zmiany. Bo kto jak nie my? Przynajmniej ja mam taki zamiar, moje dziecko przed 10 rokiem życia komputera nie dostanie, będzie grać w piłkę i chodzić po drzewach...choćby ze mną jeśli nie będzie miało z kim! :D łoo, wzięła mnie wena;) Pozdrawiam:))

  167. ~semia pisze:

    pamietacie złote mysli i pamietniki?

  168. ~mili pisze:

    Piękne czasy:) często miałam problem ze znalezieniem moich "widoczków", bo tyle ich robiłam i w różnych miejscach:)

  169. ~Obiektywny pisze:

    W sumie to nie cierpię uogólnień, ale patrząc na gimnazja, to 3 klasy (rocznik 1994) są jakby "normalniejsze" od młodszych kolegów. Ale to i tak duże uogólnienie, zdarzają się totalni debile w każdym roczniku, tak samo geniusze

  170. ~76' pisze:

    Moje dzieci też te filmy uwielbiają :)

  171. ~76' pisze:

    Oj, ja też... (dziś wyjadam galaretki ;) )

  172. ~Piotrek1972 pisze:

    Szczęście, że napisałem ten post, bo nie daj Boże nie mielibyście się do czego przyczepić. A ja chciałem tylko wskazać, że dzieci jak najbardziej na dworze też się dzisiaj bawią. Inaczej niż ja i Wy,ale bawią się. No a Wy jak zwykle. Zagłosujcie sobie na PiS i nakażcie klapsy dla dzieci, które nie chcą wychodzić na dwór dalej niż 200m od domu.

  173. ~kwiotek rocznik 77 pisze:

    pamiętam tylko u nas to nazywało się państwa miasta i grało się aż do księżyca.. ach to były czasy ...

  174. ~noelle pisze:

    o co chodzi? :)

  175. ~mmm pisze:

    ja też pamiętam ;) teraz na poloni1 leci yattaman o 6.50 a w weekendy ok. 19

  176. ~Babcia pisze:

    Ja też jako 30letnia babcia jadłam oranżadę z torebki uwielbiałam visolvit,skakanie w gumę a jeszcze były takie napoje w woreczku (do tego słomka) niby cola i inne smaki,kupowało się po drodze do szkoły "na spółę"z koleżanką lub siostrą:)Super czasy a teraz smutne te dzieciaki nie wiedzą co to wymyślać zabawy i cieszyć się z drobnych rzeczy

  177. ~pp pisze:

    to tak:) pamietam ze kupowało sie same wafle do lodów:) i saturatory:)))

  178. ~abrakadabra pisze:

    Masz 14 lat i takie wspomnienia... czyli jeszcze nie tak źle z nami

  179. ~Twojagłupotamnieprzeraża pisze:

    O tak, ale ja jestem zdemoralizowana. Mam jutro sprawdzian z matmy, a zamiast tego siedzę w necie.

  180. ~jana19 pisze:

    Każde pokolenie ma swoje prawa, zabawy, i co tylko chce. A kto pamięta OWOWITINĘ ?

  181. ~Felix pisze:

    pomarańczowa była najlepsza:) A współczesnym odpowiednikiem są zozole strzelające gumy i czekoladki z musującymi granulkami. A jedliście kwaśne zielone jabłka? prosto z drzewa. Twarde jak cholera, które trzeba było "ubić", aby się dało ugryźć, zwłaszcza w latach, gdy zęby stałe dopiero się wyrzynały?

  182. ~ed. pisze:

    u nas to byly szkatulki:))skrycie chowane przed chlopcami ktorzy je niszczyli...

  183. ~semia pisze:

    ja pamietam miałam zeszyt na kazdej stronie u góry było jedno pytanie,rozdawało sie znajomym i odpowiadali na nie czesto anonimowo a i tak sie wiedziało kto pisze,to były tzw złote mysli pamietacie?

  184. ~semia pisze:

    to było wspaniałe...my nazywalysmu to pamietnikami...

  185. ~ape pisze:

    Pamiętamy! To było cudowne. Ach... chciałoby się wrócić do tamtych szczęśliwych czasów. Raj utracony...:)

  186. ~FREDRO pisze:

    Ja jestem z rocznika 95 i pamietam dziecinstwo jedynie z podwórka , a do komputera siadam gdy bardzo mi sie nudzi. Moi koledzy również

  187. ~lola pisze:

    Wytlumaczenie poprosze. Co sie robilo z tym szkielkiem? Bo mimo moich "dziestu" lat to nie wiem co to jest "sekret ze szkielkiem"

  188. ~madz pisze:

    A ja mam 16lat i jadłam oranżadę w proszku palcami :) cudowne wspomnienia. Dopóki nie poszłam do szkoły właściwie codziennie biegałam po podwórku. Współczuję tym co nie mieli/ nie mają takiego dzieciństwa.

  189. ~matka pisze:

    Nie każde dziecko z tego rocznika jest zepsute, wystarczy dobrze przygotować je do życia, dużo rozmawiać, nawet o sexie i antykoncepcji, pokazywać własnym życiem i przykładem, "ze nie wszystko złoto co się świeci" . Moja jest z 95 rocznika. Chodzi na chór kościelny i gra na gitarze, a nawet daje lekcje tejże gry koleżankom, w naszym domu pod naszym okiem, więc bez domysłów proszę.

  190. ~Ola. pisze:

    weszłam jakiś tydzień temu aby coś do szkoły zrobić i po pół godzinie, gdy chciałam napisać w pracy 'e' to sie nie dało. :P

  191. ~Ania pisze:

    Zabawy w piaskownicy,Na trzepaku,na boisku w ganianego,Chodzenie po drzewach,Krecenie na karuzeli,skakanie na liscie,noszenie w kocu-dywanie(jak nalesnik),Chodzenie po torach,zabawa w podchody(ta ze strzałkami),wejście do zamknietego mieszkania na 4lub 5 pietrze przez balkon sasiadki-sama nas wpusciła!!,Zabawa w masz-go,na boso bieganie po kałuzach,robienie tam dla wody,wagary (w dzien wagarowicza)na działkach,wedrowanie w nartach na mała górke,przemarzniete stopy,wywoływanie duchów na strychu,bomby z saletry,Obcinanie włosów żyletkami---Moje wspomnienia Udane dzieciństwo!!!:)

  192. ~Matka pisze:

    Mam 2 dziś już dorosłych dzieci i nastolatkę - gimnazjalistkę. Jak cofam sie o 4-5 lat jestem przerażona. Pokolenie naszych rodziców zniszczyło wszystko co dostępne dla dzieciarni na podwórku. Pod blokami praktycznie nie ma huśtawek, piaskownic. boisko? to marzenie ściętej głowy. Za to na trawnikach tabliczki "zakaz grania w piłkę", "Zakaz wchodzenia na trawnik" Starsi ludzie wzywają policje do dzieci grających pod oknami w badmintona.... zapomnieli już że kiedyś sami byli dziećmi i że też mieli kiedyś dzieci, które komuś pod oknem krzyczały. Tylko, ze wtedy nikomu to nie przeszkadzało, bo ludzie byli inni. Brak osiedlowych świetlic z czasów mojego dzieciństwa, brak ciekawych zajęć pozalekcyjnych, takich rozwijających, a nie douczających... To jakaś paranoja i absurd. Na szczęście moja nastolatka ma w głowie muzykę, gra na gitarze, ma chór kościelny... gdyby nie to, nie wiem jak zapełniłabym jej czas. A potem zdziwienie : skąd ta młodzież taka agresywna, zdziczała i nieokrzesana?

  193. ~marta pisze:

    bez kitu dziecinstwo to byly caszy juz nie raz rozmawialam ze swoimi rowiesnikami i mowilismy ze dzisiaj dzieci siedza tylko przed komputerem kiedy ja w tym czasie w ich wieku latalam do nocy bawiac sie ze wszystkimi dziecmi na osiedlu. zbieralismy sie wszyscy i cala banda gralismy np w chowanego na pilce to byla nasza najlepsza zabawa:) gdy teraz nawet chce wziazc mojego mlodszego brata by pojsc sie powydurniac na dwor czy pogrc w pilke to On robi tylko wielkie oczy i mowi: nie chce mi sie;/ nie beda mieli co biedni wspominac pozniej jedynie to ze cale swojhe dziecinstwo przezyli przed komputerem. urodzilam sie w 91 roku i mysle ze bylam jednym z ostatnich rocznikow ktore umialy latac i wyglupiac sie na podworku..

  194. ~miko pisze:

    cytrynowa była najlepsza

  195. ~Zuzka :-) pisze:

    taaa, ja też w tym wieku... tęskni się za starymi zabawami w piaskownicy, czy grach w chowanego lub klasy ... teraz każdy kto w klasie zaproponuje coś innego niż gra na komputerze to wszyscy go wyśmiewają od idiotów... szkoda :(

  196. ~h pisze:

    Tak, właśnie tak jedliśmy, wybierając palcami z torebki papierowej. PYCHA!

  197. ~sf pisze:

    Nikt tu nie mówi, że wszyscy są zdemoralizowani. Ale taka jest prawda, że dzisiejsze pokolenie jest bezwstdne i "oswojone" z seksem i perwersją od najmłodszych lat. Z tego rodzą się patologie. Dzieciaki nie znają żadnych granic.

  198. ~aqua48 pisze:

    Ja grałam nałogowo w gumę, w baba jaga patrzy, w chowanego i w taką grę z rysowanymi kredą państwami, nie pamiętam jak to się nazywało, ale rzucało się patyczek w górę i ktoś potem komuś zabierał część jego państwa jeśli patyczek upadł na jego terenie.

  199. ~patty pisze:

    Bardzo chciałabym się cofnąć do czasów dzieciństwa. Znowu bawić się w chowanego, gonić się, huśtać, czy skakać w gumę :)

  200. ~What's that ? pisze:

    JA mam 12 lat i jak ktoś jest taki komputerowy lamus to go nikt nie lubi DESKA to jest to !

  201. ~prawie dziadek pisze:

    Jak się pomogło nosić chleb do sklepu to piekarz dawał rogala lub bułkę. Czasem się biliśmy kto ma nosić, każdy chciał. Nie nosiliśmy z głodu, chodziło o prestiż.

  202. ~turkusowaa.blog.onet.pl pisze:

    dosłownie jak reszta! na podówrko wychodziło się pochuśtać, pogonić, pobawić, a teraz szpan komórka, rowerem, nawet ciuchem/ mam 19 lat i szamałam oranżadki z przyjaciółmi co dzień : D i pzynajmniej mamy co wspominać a wy sie sami zagubicie. ;< staruszka. ;p

  203. ~noname pisze:

    A ja (lat 33 obecnie) wolałabym się powiesić, niż wrócić do czasów "wspaniałego dzieciństwa". Odstawałam od reszty- wyglądem, rozumem... I "słodkie dzieciaczki" moich czasów dały mi to odczuć. Nigdy nie zapomnę opluwania, kopania, totalnego odrzucenia, szykanowania... Jeszcze długo potem, gdy już wyrwałam się z tego bagna, musiałam leczyć kompleksy... Udało się, ale cenę zapłaciłam wysoką. Takie mam właśnie wspomnienia z tamtych czasów.

  204. ~mag.. pisze:

    o tak u nas to były widoczki i wkładało się rożne kolorowe papierki i kwiatki....piękne czasy

  205. ~``MONIQE pisze:

    CALA GRUPA RAZEM I CHLOPCY I DZIEWCZYNKI I ZABAWY NP.RAZ DWA TRZY BABAJAGA PATRZY NA OCZY :) ALBO GRE W GUME CZY INNE ZAWODY ,PAMIETAM TEZ GRE W PODCHODY PO CALYM OSIEDLU..WTEDY WSZYSCY TRZYMALI SIE RAZEM I POMAGALI SOBIE NAWZAJEM...A JAK PADAL DESZCZ TO CHODZILO SIE BOSO PO CHODNIKU :) I NKIT POZNIEJ NIE CHOROWAL :) OJ DUZO BY WYMIENIAC ...SZKODA ZE TERAZ DZIECI NIEWIEDZA JAK SIE BAWIC ...TERAZ TO OBCIACH TAKA ZABAWA A SZKODA

  206. ~anQśś z rocznika 95!! pisze:

    ej no sory.. masz cos do rocznika '95? no bo raczej nei wszyscy tacy sa. sama napewn jestes z '99 tylko tu sie nie przyznasz ..

  207. ~1994 pisze:

    Jak ja lubię te uogólnienia, wydawanie nieznośnie ostrych opinii bez jakiejkolwiek wiedzy, statystyk itd. Nie ważne, czy to rocznik 1960 czy 2000, chodzi o człowieka i jego wychowanie.

  208. ~Ventrue1 pisze:

    Ja tam je doskonale pamiętam - i to jeszcze z czasów telewizji Rondo, przed Polonią 1. Stare,dobre czasy...

  209. ~EjDżej_1976 pisze:

    Pomyślcie, że kiedyś kreatywność była wymuszona (ale w tym pozytywnym sensie)bo nie było konsol, telewizji HD komputerów i telefonów. Mnie wystarczył kawałek kija jako karabin i potrafiłem cały dzień biegać po lesie. A teraz sam dla wygody kupiłem dziecku konsolę, żeby uczył się jeździć samochodem. Tęsknię za czasami podstawówki.

  210. ~prawie dziadek pisze:

    W sklepie było za nie 3 złote. Za 3 złote była oranżada za 1,6 zł. i rogal za złotówkę. Jak to smakowało i koledzy zazdrościli.

  211. ~halszka41 pisze:

    w berka, chowanego, podchody, skakanie na skakance, gumie.

  212. ~babcia pisze:

    ja babcia majac 54 lata i 80 kg wagi ide na trzepak z wnukiem i robimy fikołki ha to jest nielada dla mnie wyczyn ale moje dzieciństwo bylo na podwórku i mam duzo wspomnień dzis naprawde dzieci nie umiejasie bawic

  213. ~obserwator pisze:

    Co tam nasze dziecinstwo. Teraz dzieci moga sobie pomordowac w wirtualu!

  214. ~mama pisze:

    Moja 8 letnia corka i jej kolezanki niemki tez jedza czasami oranzade palcami.czy to jakies dziwne jest,czy co???

  215. ~rocznik 74 pisze:

    Pamietam, chodziłem do kina z tatą dzisiaj moja córka jak zobaczyła ten film to w oczach miała iskierki- te filmy miały coś w sobie, a mi też łezka w oku zakręciła się.

  216. ~ech pisze:

    Tak owszem tak własnie było, jestem 34 letni dziadkiem i jadłem oranżadę brudnymi paluchami po grze w kapsle, teraz mam firmę a ty 16 lat za pare lat dobijesz do 20, skończysz zawodówkę i przyjdziesz do mnie a ja zatrudnię cię za 1000 zł miesięcznie i módl sie by za tyle bo jak kryzys będzie postępował to za miseczkę ryżu będziesz pracował :):):)

  217. ~Kilijka pisze:

    Jestem z rocznika 1995 i muszę powiedzieć, że moje dzieciństwo wspominam niesamowicie mile. Zabawy na podwórku, łapanie żab i pająków, wchodzenie na drabinki i "fikołki" na nich. Było naprawdę wesoło! Nie jest prawdą, że wszyskie osoby urodzone w tym roku są zdemoralizowane. Chyba mówisz o poszczególnych przypadkach. Za pewne zależy to od wychowania; od środowiska, w jakim te dzieci się wychowywały. Ja, np: uważam siebie za osobę na poziomie. ;) Pozdrawiam.

  218. ~Ania pisze:

    Ha! Ja Cię rozumiem. A pamiętasz może telewizję "Krater" ??

  219. ~zyrafa1996 pisze:

    Niby tak, ale żal mi jest, kiedy patrzę na 9 letnie dziewczynki kłócące się o to, która wersja Simsów lepsza, i czy Lady Gadze lepiej w czerwonym czy w czarnym

  220. ~Ania pisze:

    właśnie widać: "przepraszam że nie pisze 'e' z ogonkiem, ale coś mi sie stało z komputerem i nie umiem tego naprawić." Ja mam prawie 30 lat. Komputer w domu posiadam od 8 roku życia, internet od 17. Powyższe naprawić umiem. A mówią, że to dzieciarnia jest taka nowoczesna a dorośli zacofani ;)

  221. ~zyrafa1996 pisze:

    Z częścią się zgadzam, a z częścią nie. Według mnie (przynajmniej w mojej szkole tak jest) to to, czy dziecko/ nastolatek jest lubiane przez rówieśników nie zalezy od ilości zielonych w kieszeni. Mam pewną bogatą dziewczyne w klasie- kasy mają, że szok. W domu w każdym pokoju mega wielki telewizor, komputer najnowszy, wieża extra. Ale nikt jej nie lubi. Dlaczego? Bo jest hamska, nie uczy się, denerwuje innych, obgaduje...

  222. ~`71-wspaniały rocznik:) pisze:

    ech, to były czasy:) Dzis dzieciaki są...no własnie jakie są...niby nasze a jakiś obce.....

  223. ~pozdrawiam pisze:

    ehehehehe

  224. ~zyrafa1996 pisze:

    Chyba ci coś na mózg padło, droga kawusio. Za dużo kofeiny spowodowało nadwyraz widoczne zniekształcenie mózgowia?

  225. ~basiaxx pisze:

    bylyjeszcze dwa ognie ,zbijak",krolu gulu ile krokow do mostu'"....

  226. ~zyrafa1996 pisze:

    96 ma rację. To nie zalezy od rocznika- to zależy od tego, jak rodzice dzieci wychowują. Jeśli nie potrafisz wychować swojego dziecka, to potem się nie dziw, że się ono szlaja nocą po mieście ubrane w prawienic.

  227. ~zyrafa1996 pisze:

    Mam 14 lat. Ale swoje dzieciństwo (to takie młodsze, bo nadal dziecko jestem xd) wspominam dobrze- karmieie kur z babcią czy mamą, "łowienie ryb" patykiem w rzece, zabawa w babcinym ogrodzie. Pierwszy komputer miałam w domu w wieku (chyba) 7 lat. Ale rzadko go używałam- gonitwy po podwórku czy zabawa w chowanego to było coś lepszego, nie? Ale załamują mnie dzisiejsze 7-9 latki. Mam kuzynów w tym wieku. Dzieci te nie potrafią się same bawic, cały czas się kłócą, i najchętniej cały dzień by przy komputerze spędziły. O powrocie do domu ze szkoły oddalonej o 1,5km nie ma nawet co mówić... Rodzice! Sprawcie, by życie Waszych pociech było jak najbardziej kolorowe. Kolorowe barwami świata- nie najnowszego monitora o dużej przekątnej ekranu...

  228. ~basiaxx pisze:

    pamietam i tesknię za takim dzieciństwem,piękne chwile ktore teraz sie docenia majac ok.50lat....

  229. ~riomare pisze:

    hehe ja też brałam udział w wojnie :) my urządzaliśmy taką w pobliskim lesie, czasami bywało groźnie jak nasi "wrogowie" lub my łapaliśmy jedną osobę i przywiązywaliśmy do drzewa (zazwyczaj była to ta sama osoba :D)mieszkam na wsi i kiedyś nie było czasu na mówienie "ale mi się nudzi" tylko biegało się tu i tam, to były wspaniałe czasy, które niestety nie wrócą. zachęcam rodziców aby aktywnie spędzali czas ze swoimi pociechami!

  230. ~agatta pisze:

    ja pamiętam też :D chociaż tylko raz je robiłam ze starsza siostrą i jej koleżankami, fajne to było :P a skąd brałyście szkiełka, też z butelek po piwie? ;)

  231. ~96 pisze:

    Jestem rocznik 96 i czuje ze chcesz mi dowalic. Bezwstydne? To raczej ty skoro masz czelnosc tak pisac, niewiem jak u Cb ale mnie rodzice wychowali.

  232. ~siostrzyczka pisze:

    Hmmm prawda ja też mam 14 lat i pamiętam takie słodkie dzieciństwo :) A komputera nie miałam długo i co, żyję jakoś i mam się dobrze. Przynajmniej nie jestem niewolnikiem technologii (i broń Boże)....

  233. ~aaa pisze:

    Tak, codziennie. Kosztowała 20 groszy (starych, przed denominacją). Piłam też wodę z saturatora - "gruźliczankę". Żyję i mam się dobrze. A jestem już 50-letnią prababcią.

  234. ~agatta pisze:

    kurcze czasami mam wrażenie, ze sobie te kreskówki wymyśliłam, albo ze oglądałam je na jakimś dostępnym tylko w moim telewizorze kanale! Czarodziejskie zwierciadełko, tygrysia maska, yattaman- kogo nie zapytam o te bajki to się puka w czoło... Powiedzcie, ze też je uwielbialiście! To bajki mojego dzieciństwa :d kto płakał jak umarł pies maszyna z Yattamana??!

  235. ~Mimi pisze:

    Tak, pamietam :-)

  236. ~kawusia pisze:

    teraz to honor, nawet dla gimnazjalistki.

  237. ~mopka pisze:

    mimo, że mam 34 lata nie wyrosłam z bajek oglądam je razem z córką :) A trzepak to super sprawa... zamątuje sobie na działce. Chętnie powiszę z córcią i razem zobaczymy jak wygląda świad do góry nogami.

  238. ~av pisze:

    drzewach, placach mają psp, mp4 i inne bajery. Rodzice wolą kupić dziecku abonament do WoWa niż żeby wróciło o 21 (mówię o dzieciakach) bo to dla nich jest bardziej przerażające niż choroby kręgosłupa, otyłość, uzależnienie, problemy z komunikacją z rówieśnikami...

  239. ~ab/negat pisze:

    nie spędzał za dużo czasu w internecie. Mówił też,że wtedy wielu umiało czytać i pisać. I to podobno bez błędów. Nie wierzę mu,jakem ab/negat, ale z drugiej strony dlaczego miałby okłamywać ukochanego wnuka?2023

  240. ~jgf pisze:

    idz sobie, nie mecz glowy

  241. ~Gomez pisze:

    Trafiłaś w sedno

  242. ~37latek pisze:

    to był hit kiedy jadło się je palcami gdy zdobyło się je z darów z Zachodu,a kto miał możliwość kupić mleko w granulkach - to był luksus!zajadaliśmy się też wit.B w granulkach kupowaną w aptece lub visolvitem czy rzadziej vibowitem!a z mleka w proszku robiło się czekoladę domowej roboty-pychotka!a zabawy w domki w lesie,chowanego w piwnicach w bloku,podchody,fikołki na trzepaku,gra "małe piwko naprzeciwko,wywołuję wojnę z...",oj działo się wtedy!i jako przysmaki to wystarczyło kupić sobie ćwiartkę gorącego chleba prosto z piekarni i nie trzeba było nic więcej!

  243. ~tiaa pisze:

    jeju ja też brałam udział w wojnach, chociaż nigdy nie dowodziłam żadną :P pamiętam ze u mnie wyrywało sie garściami trawę z korzeniami i tym całym piachem i sie tym rzucało! co to była za zabawa, jakie wyładowanie emocji, szaleństwo! a jak sie po tym bosko spało, a kolacja jak smakowała :D a mamy jakie były wściekłe jak nam musiały szorować głowy z piachu (bo ciuchów to sie nawet nie prało- szły na kolejną wojnę) :D

  244. ~INeed$ pisze:

    Bo są dwa rodzaje dzieci-te czyste,i te szczęśliwe ;).Mimo moich skromnych 19 lat i skromnego dzieciństwa,bo rodzice budowali dom,zawsze mogłem ubrudzić się jak tylko chciałem.Nigdy nie słyszałem "tylko tego nie ubrudź bo to kosztowało xxxxx zł",a to były czasy kiedy ciężko było dostać na prawdę dobry ciuch...Piękne czasy kiedy telewizor był ostatecznością..

  245. ~Gomez32 pisze:

    W moim mieście jest piękny plac zabaw sobota czy niedziela piękna pogoda a tam pustki, często tylko ja z moją córką

  246. ~M pisze:

    Mieszkaliśmy w małym miesteczku. Tym samym z którego pochodzi dzisiejszy finalista JCD. Do szkoły podstawowej zaczęłam chodzić w 56 roku. Na rozpoczęcie roku szkolnego zaprowadziła mnie Mama, ale na drugi dzień do szkoły poszłam sama, bo obciachem było odprowadznie przez mamę lub babcię.

  247. ~Julek pisze:

    ja mam 19 lat i też pamiętam oranżadę w proszku. pamiętam także wszystkie inne zabawy, które opisują tutaj blogerzy. u nas "na blokach" nigdy nie brakowało zajęć. :-) teraz dzieci bawiące się wspólnie koło bloku to niestety bardzo rzadki widok...

  248. ~Gomez32 pisze:

    Pamiętam jak jadało się visolvit z torebki to musowanie na języku było super

  249. ~KASIA pisze:

    TO BYŁY CZASY NIE ZAPOMNĘ TEGO DO KOŃCA ŻYCIA

  250. ~Gimnazjalistka. pisze:

    Tak... ja mam 15 lat i mimo wszystko miałam wspaniałe dzieciństwo. Bo wtedy nie każdy miał już komputery ( w tym ja). I cały wolny czas spędzałam na podwórku z koleżankami. Było prawie jak na wsi, takie fajne podwórko, łażenie po małych osiedlach, zabawy na trzepaku, berek, chowaniec. Zabawy w piaskownicy, budowanie namitów z sznurów na bieliznę i koców. Wieczorne opowiadanie strasznych historii. Do tej pory pamiętam tą atmosferę, ten nastrój. I niepotzrebny byl komputer, komórki i mniej ważne rzeczy. Łażenie po raz setny do tego samego sklepu, po 5 loda cytrynowego, sprawiało mi większą frajdę. Teraz już tego nie mam, bo co rusz do kogoś zadzwonię to "sory, nie mam czasu" "nie chce mi się". Cóż, dobrze, ze pozostały mi chociaż cudowne wspomnienia. Niektórzy nawet tego nie bedą mieli.

  251. ~J23 pisze:

    tak ... i galaretkę w proszku tez tak się jadło... mniam...

  252. ~as pisze:

    hehe, moj starszy brat raz znalazl niewypal dosyc duzy to sie bawilismy w rzucanie nim, zeby nie upuscic. nie rozumialem za bardzo, ze moglby wybuchnac. jak mama to zobaczyla to taka zrobila awanture, ze potem dwa wozy wojskowe przyjechaly po niego 8)

  253. ~J23 pisze:

    u mnie ta gra w "noża" nazywała się grą w państwa...nikt nie chciał być Niemcami i Ruskami...

  254. ~, pisze:

    u nas się to nazywało " widoczek"

  255. ~:) pisze:

    taaaaak !!!!!!!!!!!!

  256. ~weteranka pisze:

    podwórkowe, brałam udział w kilku, jedną nawet dowodziłam.

  257. ~Teodora pisze:

    Pamiętam, jakie to było miłe zajęcie

  258. ~Padawan lukasha mastera pisze:

    Yes, my master.

  259. ~stara akrobatka pisze:

    z moimi koleżankami nie zwisałyśmy z trzepaka lecz wspinałyśmy się na niego i chodziłyśmy po nim........

  260. ~renia pisze:

    Tak to było cudowne ,takie dzieciństwo wspominamy dziś na Nk ,mamy po 40 kilka lat ,i każdy pamięta kto spadł z hukiem z trzepaka i kto wymyślał najlepsze zabawy.Nie bylo nawet domofonów,wszedzie na piechotę,bez sms-sów,telefonów.Nikomu sie nie nudziło.

  261. ~Oll. pisze:

    Nie koniecznie od 1995.

  262. ~Ola. pisze:

    Mam 14 lat i jeszcze pamietam, że gdy byłam poniżej 10 roku życia to było naprawde bardzo fajnie... Z koleżankami i kolegami spotykaliśmy sie kolo lasu i gdzieś budowaliśmy sobie bazy. Mieliśmy do nich hasła i spedzaliśmy praktycznie całe dnie. Przynosiliśmy tam jedzenie, książki, kredki, latarke... Owszem, korzystałam wstedy z komputera ale w małym stopniu. Najwyżej przechodziłam z mamą jakąś gre przygodową. Na piaskownicy z dziewczynami kładłyśmy deski i to była scena. Śpiewałyśmy wiele piosenek, tańczyłyśmy.. Codziennie oglądałam wieczorynke oraz inne bajki, które wtedy były bardzo znane. Cieszyłam sie z każdej lalki, klocków, puzzle, kolorowanki, kredek a nawet z czekolady (bo wtedy każdy je lubił :) ). Bardzo chciałabym powrócić do takiego dzieciństwa i mam nadzieje że nasze życie nie zmieni sie pod wzgledem technologi. Wiele osób marzy o latających samochodach. Ale po co .?! Kiedyś jeździło sie bryczkami i zwyklymi samochodami a pobyt na wsi był frajdą. :) ps. przepraszam że nie pisze 'e' z ogonkiem, ale coś mi sie stało z komputerem i nie umiem tego naprawić. :P

  263. ~75r pisze:

    ja też lubiłam tę orężade i trzepak tęsknie do tamtych dni

  264. ~kojan094 pisze:

    Co, one nie mają rodziców - nygusów?

  265. ~monik75 pisze:

    dzisiaj ogladalam z moimi corkami Akademie Pana Kleksa...jakie to byly piekne czasy...

  266. ~F_R pisze:

    że żadna osoba nie ma monopolu na jedynie słuszny "styl zabawy", czy sposób "zaliczenia" dzieciństwa. Na jakiej podstawie piszące tutaj osoby uważają, że tylko oni bawili się w prawidłowy sposób, a ich dzieci już nie? Czyżby te zabawy zrobiły z Was tak wspaniałych ludzi? Jeśli tak to dlaczego nie widać tego na codzień? Tak się składa że jako rocznik 1985 dobrze pamiętam część ze wspominanych tutaj zabaw/przedmiotów. Z wczesnej młodości najlepiej jednak wspominam wspólne granie ze swoimi znajomymi, czy to na mojej Amidze, czy też na ich Atari XE bądź Commodore 64. Zabawy "podwórkowe" w żaden sposób się z tym nie równały. Bo co to za przyjemność: siedzenie w piaskownicy w której ktoś wczoraj peta wyrzucił, czy też na trzepaku i wymyślanie jakiegokolwiek sposobu na zabicie czasu i udawanie że dobrze się bawimy. Jest dobry powód dla którego współczesne dzieciaki preferują gry komputerowe od tzw. "podwórka": są one po prostu znacznie ciekawsze. Moim zdaniem sentyment uniemożliwia Wam rozsądną ocenę tego okresu. A na ocenianie tego czy z obecnych dzieci wyrosną gorsi dorośli niż ich rodzice przyjdzie czas za x lat. Pozdrawiam.

  267. ~monik75 pisze:

    No i oczywiscie Akademia Pana Kleksa...dzisiaj ogladalam ten film z moimi corkami...to byly wspaniale czasy...

  268. ~jaco pisze:

    ze jeszcze moze samo bez opieki wyjsc, dojdziemy do tego, ze dziecko bedzie wiezniem domu, dla bezpeiczenstwa nie opuszczajacym go

  269. ~desperantos pisze:

    Jak widzę jakie bezwstydne są te dziewczynki, to aż żal ściska serce. Cięzko myślec, co będzie się działo za parę kolejnych lat.

  270. ~Czytelniczka pisze:

    Dzieciństwo- podwórko, trzepak= fikołki na drągu, piaskownica i pełno foremek, zabawa w "dom" na placu zabaw, bieganie po kałużach w deszczu (wywoływanie burzy też było:) ), granie w gumę, jeżdżenie rowerami na piknik, zbieranie mirabelek, zabawa w chowanego, zbijaka, malowanie kredą na chodniku. Było wszystko! Nie zapomnę tych czasów, kreatywność i fantazja brały wtedy górę. Pozdrawiam wszystkich, którzy znają te czasy. :)

  271. ~nieplastykowy pisze:

    Nie jedliśmy palcami , tylko palec oblizywaliśmy , i taki wilgotny wsadzaliśmy do torebki a pózniej oblizywalismy . Mniam mniam . Jednak nie gapiliśmy się po 8 godzin dziennie w szklany monitor z wypiekami na twarzy , nie graliśmy 1000 razy w debilnie głupia grę . Ciagle cos nowego ,ciagle do przodu . Nie terroryzowaliśmy rodziców żeby kupili gówn..iany telefonik za całą wypłatę bo " ...nudzę się..." , .

  272. ~mamatrzysietoparoletnia pisze:

    A dlaczego tak jest ze dzisiejsze dzieci to tylko komputer i komórka ?czy ktoś z dzisiejszych trzydziestoparolatków zastanowił sie nad tym?to my rodzice dorośli powinniśmy im pokazac jak i w co się bawic.Pytanie brzmi:czy potrafimy?Sama jestem mamą nastolatków, to ja ich nauczyłam jeździc na rowerze i rolkach ,jako parolatki z zapałem tarły ze mną ceglę na kakao do mieszczącego się na łące za blokiem,po tej samej łące biegały boso po mokrej jeszcze od deszczu trawie,godzinami wysiadywały na >uliczkach>przychodziły niemiłosiernie ubrudzone ale szczęśliwe bo dziecko umorusane to dziecko szczęśliwe.Z dziecmi trzeba przebywac, uczyc je życia odpowiedzialności ale także uczyc je zabawy.Ale niestety młodzi rodzice często zabiegani zmęczeni pracą nie mają czasu na zabawę z dzieckiem ,i są wręcz zadowoleni że pociecha siedzi cicho i grzecznie w swoim pokoju przed komputerem i nie zawraca im głowy.Zastanówmy się nad tym, bo lata lecą i niestety w którymś momencie nasze dorastające dziecko już nie będzie chciało z nami jeździc na rowerze czy ganiac po trawie.Właśnie ja jestem w takim okresie gdzie moje nastolatki wolą towarzystwo swoich rówieśników, ale nie żałuję że nauczyłam je zabaw z moich dziecięcych lati aż mi się serce śmieje kiedy trzynastoletnie dziewczyny zamiast siedziec bezczynnie na ławce grają w gumę

  273. ~Raija pisze:

    Och tak! Stokrotki...

  274. ~Ada74 pisze:

    lukash-ja myślę że ty jednak masz poczucie humoru1ŻARLIŚMY jęzorem prosto z małej torebeczki.Nieraz we trójkę!:D

  275. ~Pozytywnie zaskoczona pisze:

    Pewnie mieszkasz w Nowej Hucie - jak tam mieszkałam trzy lata, to się nie dało okna otworzyć, takim mięsem rzucały dzieci i młodzież. Teraz mieszkam na Krowodrzy i jestem pozytywnie zaskoczona; na boisku pod oknem grają często w piłkę chłopcy i miesiącami nie słyszę przekleństw, rzadko któremu coś się wyrwie.

  276. ~Roman pisze:

    Nie ograniczaj się - walnij cały wykład 8-) Zrobi Ci się zaraz lżej na duszy...

  277. ~wczoraj dzis jutro pisze:

    Jak równiez "Wakacje z duchami", "Stawiam na Tolka Banana" itp. w wakacje... Gra w piłę, noża, chowanego i ganianie po dachach na pobliskiej budowie. No i Ci sami ludzie - ale mlodsi, chyba weselsi... Smutno jakoś.

  278. ~zxzxz pisze:

    tak !!

  279. ~Marta pisze:

    Mam 20 lat i razem z 2 lata młodszym bratem robiliśmy dokładnie to samo ;) taka była najlepsza!

  280. ~czerwone pisze:

    i "service no 5"

  281. ~gFX pisze:

    Sęk w tym Dosiu, że aby spełnić swoje zamierzenia, twój maluch będzie potrzebował podobnych mu dzieciaków. A z tym dziś problem. Najdziwniejsze jest w tym wszystkim to, że mając dzieści lat, w moim życiu przewinęło sie setki ludzi. A ciągły kontakt mam w zasadzie tylko z ludźmi, z którymi siedziało się kiedyś na przysłowiowym trzepaku i "konie kradło". I jesli miałbym na kogoś w jakiejs sprawie liczyć to tylko na nich. Chyba prawdę powiedział jeden z tych moich znajomych, najlepsze i najprawdziwsze przyjaźnie to są te z dzieciństwa. Nieraz ostro się ścieliśmy (różnimy się dosłownie wszyscy jak ogień, powietrze i woda), nawet czasem boczylismy się miesiące czy rok lub dwa. Ale zawsze w końcu jakoś wspólnie się spotykamy i godzimy (bo jaki kwas jest wart wieloletniej znajomości do małego?). Czy dzis dajmy na to takie dziesięciolatki mają szansę na takie znajomości? (Swoją drogą rok temu spotkałem się po prawie 20 latach z ludźmi z klasy z podstawówki, było dosłownie tak jakbyśmy sie nie widzieli rok i wciąż mieli po 15 lat, dla siebie nawzajem kompletnie sie nie zmieniliśmy). Mamo jeszcze 20 minut... -Do domu... -Jeszcze 10... ;)

  282. ~wasz odmieniec pisze:

    Ekonomia to prostota, ale to dziwne, że nikt jej nie zna? Kto płaci rzekomo podatki na dzieci na ich szkoły becikowe zasiłki rodzinne ten zakłada, że te dzieci to darmozjady i nie zapłacą podatków w przyszłości? Gdyby założył, że te dzieci zapłacą takie podatki jak on to takich głupot by nie rozgłaszał, że on płaci podatki na dzieci! Wiedziałby, że te dzieci zapłacą podatki i to większe. Podatki każdy płaci na siebie na swoje szkoły studia itd. Człowiek to istota samo finansująca się, ale jak to durnym wytłumaczyć? Durni ludzie pomagają dzieciom, bo nie wierzą, że te dzieci im dorównają, co ja nazywam prosto złodziejstwem!

  283. ~rasta pisze:

    nom. i szczerze to nigdy wiecej nie jadlem niczego lepszego.

  284. ~ziutek pisze:

    to chyba miałeś zamknięte okno i nie słyszałeś jakim mięchem dzieciaki teraz na podwórku rzucają... papierosy pewnie też gdzieś pochowały

  285. ~ost_kac pisze:

    Było super, owszem, ale potem towarzystwo podrosło i zrobiło się strasznie. Kto pamięta czasy rozplenienia się "gitowstwa"?

  286. ~Babcia pisze:

    Pamietacie dziewczyny?

  287. ~Babcia pisze:

    Oczywiscie Mlody ze jedlismy palcami, a nawet jezorem prosto z torebki. I to bylo pyszne!!!

  288. ~Jeanne pisze:

    A ja mam 14 lat, i też jadła palcami oranżadę w proszku! ;))

  289. ~mf. pisze:

    Póki te znaki będą tkwić na osiedlach, nie spodziewajmy się, że nasze dzieci chętnie odejdą od komputerów.

  290. ~mama pisze:

    To wszystko zależy od rodziców. Moja córeczka zajada się oranżadą w proszku, co prawda zupełnie inną i strzelającą, ale jej "sterylne" paluszki nie używają do tego lizaka lub łyżeczki.

  291. ~mania pisze:

    A pamietacie grę w "noża?"rysowało sie wielkie koło i przeciwnikowi zabieralo sie czesc pola -ziemi.To bylo ekscytujace.Albo guzikami do dołka sie celowało albo 2 ognie albo w gume inaczej w podwyzanke?Jak mojej 13-letniej córce opowiadam to soe smieje ze nudy ze staroświecka jestem.CAŁY dzien spedzalo sie na swiezym powietrzu...zabawa w podchody to bylo ekscytujace ,wyprawy cała paka na jagody do lasu i w koncu przyjscie do domu z pustym koszykiem ,bo wszystkie jagódki zjadlo sie po drodze.A dzisiaj dzieci ubogie wlasnie o normalny kontakt z rówiesnikami .DZisiaj wazne kto ma wiecej kasy .kto ma wypasiona komórke ...ech!szkoda gadac

  292. ~maturzysta pisze:

    Nie tylko 30sto letni ludzie.Ja mam 19 i za czasów dzieciństwa chodziliśmy z innymi dzieciakami co sklepu kupować oranżadę w proszku za 20 groszy i wchrzanialiśmy paluchami!;p

  293. ~rekkoo pisze:

    "Szaleją na placu zabaw, który na szczęście mamy przy naszym domu"? Czyli nadal typowo - dziecko na coraz krótszej smyczy, 2 bloki dalej nie pójdzie się pobawić nawet.

  294. ~Na szczęście? pisze:

    "Szaleją na placu zabaw, który na szczęście mamy przy naszym domu"? Czyli nadal typowo - dziecko na coraz krótszej smyczy, 2 bloki dalej nie pójdzie się pobawić nawet.

  295. ~76r pisze:

    pewnie pyyyszota:))))))))

  296. ~krysia pisze:

    Życzę powodzenia bo to jest bardzo dobre podejście do życia. Takie dziecko na pewno będzie szczęśliwsze od tych co siedzą przy komputerze.

  297. ~desdemona___ pisze:

    uśmiechnęłam się czytając ten post,wspomnienia podobne do moich,zaraz spytam się swoich chłopców,jakie pamiętają zabawy z podwórka (pewnie będzie to tylko piłka i granie w karty)

  298. ~Ananke pisze:

    Tak, to prawda. Moje dzieciństwo było jak bajka...Wszyscy z podwórka razem się bawiliśmy w chowanego, w podchody, w "króla" przy trzepaku. Razem z kolegami grałam w piłkę nożną. Zimą wylewaliśmy lodowisko koło bloku i szaleliśmy na łyżwach lub chodziliśmy na pobliskie forty na sanki. Ale było wspaniale.

  299. ~Rumcajs pisze:

    Najlepiej wspominam gry w kapsle. Zalewało się je woskiem ze świec. Z atlasu wycinało się flagi państwowe i naklejało. Najlepsze kapsle robiło się z takiego malutkiego pojemniczka po miętowej maści -nie pamiętam ja się ta maść nazywała. Coś wspaniałego.

  300. ~Krysia pisze:

    Tak, ja pamiętam jak jadłam oranżadę palcami i to było wspaniałe. Dzisiejsze dzieci nie będą miały takich wspomnień. Są sfrustrowane.

  301. ~Noemi pisze:

    dziadkiem to ty już będziesz dziecko jak skończysz 15 lat.niestety ale tak właśnie zachowuje się dzisiejsza młodzież,pozbawiona energii i chęci do życia.Skapciała i zużyta.Tak ja babcia 30-letnia odbieram dzisiejszą młodzież.Ten wasz wulkan energii już wybychł i pozostał sam popiół

  302. ~krystek.makow pisze:

    widzisz, dziecko, w twoim sterylnym, "bezjajecznym" świecie takie zachowanie nie ma racji bytu... podobnie jak gra w kapsle, czy nawet "solówka" po szkole. Wasze dzieci będą już tylko z probówek, nie starczy wam inwencji i pomysłu (chyba że w Wikipedii znajdziecie) na inny sposób ich poczynania... :D

  303. ~krystek.makow pisze:

    PAPA DANCE? :) Maxi, Maxi singiel krotko trwa, znika jak wiatr kosmiczny holender :D

  304. ~Piotrek1972 pisze:

    Do mojego syna Krzysia przyszli Marcin i Zosia. Maja po 9-10 lat i w normalną pogodę z upodobaniem szaleją na placu zabaw, który na szczęście mamy przy naszym domu. Bawią się w piaskownicy, szaleją na rowerach i walczą na "miecze świetlne". Oprócz tej trójcy w zabawach uczestniczy jeszcze dwóch Bartków, Dawid z młodszym bratem Maćkiem, Paulina i dochodzący z innego podwórka Mikołaj. Powiem szczerze, że ich zabawy są inne od tych z mojego dzieciństwa, ale na pewno nie mniej zwariowane. Ale dziś jest fatalna pogoda i wspomniana trójka siedzi w pokoju Krzysia. Grają na komputerze i bawią się klockami LEGO.

  305. ~Pan_jacek pisze:

    z ciekawosci wyjrzalem przez okno... mlodziaki na hustawkach, w piaskownicy i uwaga! na trzepaku! moze tak zle jeszcze jednak nie jest. przynajmniej za moim oknem.

  306. ~łukash master pisze:

    proszku jak dzikusy jakieś?

  307. ~zyczliwy pisze:

    niestety.. czasy sie zmieniaja... swiat idzie do przodu a wraz z nim i ludzie... nie wszystkie technowinki wplywaja dobrze na rozwoj dziecka.. niektore programy dydaktyczne dla dzieci tez potrafia uzalezniac nietylko zwykle gry.. mam w tej chwili 19 lat i mam mlodszych braci i siostry i ja w ich wieku innaczej bawilem sie niz oni... kiedys dla mnie liczylo sie podworko a nie komputer... umawialem sie z przyjaciolmi na rower.. zabawe w ganianego czy w chowanego... zyjemy w czasach w ktorych komputery sa coraz nowsze.. maja wieksze mozliwosci i nowosci... dzieci przyszlosci nie beda wiedzialy co to znaczy prawdziwa zabawa... moim zdaniem zabawy dawnych dzieci byly o wiele atrakcyjniejsze i przyjemniejsze a nawet zdrowsze... a wiec prosze Was drodzy rodzice swoich dzieci... probujcie zainsteresowac wlasne dziecko czyms pozyteczniejszym... czyms co wzbogaci je w lepsza wyobraznie... i szybsze myslenie :)

  308. ~aga z płocka pisze:

    Mam 2 dziewczynki w wieku 4 i 2 lata jeśli pogoda i czas pozwala to chodzimy na plac zabaw. Z tego co zauważyłam wcale nie dziwię się, że dzisiejsze dzieci wolą siedzieć przed komputerem. Rodzice dają przykład. wyjście z dziećmi na podwórko traktują jako obowiązek, a nie przyjemność. Jak ja widzę tych 30-letnich "emerytów" stojących za kare pod zjeżdżalnią czy huśtawką. Nikt się nie ruszy, nie pokaże dziecku jak ma się bawić, a jeszcze słychać "tyko się nie pobrudź!" To co się dziwić, że dzieci naśladują tatę albo mamę, która całe wieczory siedzi w necie. Gdy moje dzieci skaczą po kałużach jak szalone większość ludzi patrzy się na mnie jak na idiotkę, że też dzieciom na coś takiego pozwalam. więc to chyba nie jest wina dzieci tylko sposobu wychowania ;)

  309. ~J. pisze:

    mam 23 lata a też jeszcze miałam te rzeczy i cieszę się tak samo jak Pan :) Pozdrawiam

  310. ~Dori pisze:

    i zabawy w które bawiłam się gdy byłam dzieckiem, ono mówi że miałam dzieciństwo jak z bajki.Do końca bajeczne to ono nie było.Bo czy lata 80-te można nazwać bajką? Bajką na pewno był świat wykreowany przez naszą wyobraźnię i fantazję, gdzie wszystko mogło sie zdarzyć.Bajką była wolność,bo rodzice nie trześli się nad nami, nie chodzili za naszym cieniem.Maluchy bawiły się z nastolatkami.Starsze rodzeństwo opiekowało się młodszym.Bawiłam się w wojnę z zardzewiałymi oryginalnymi karabinami i hełmami niemieckim,które odnaleźliśmy w ogródku przy naszym domu(100-letni poniemiecki dom).W pobliskich bunkrach mieliśmy amunicję,jakieś niewypały i kule którą podpaliliśmy.Był wielki wybuch, nikomu nic się nie stało, a dorośli- nawet nie domyślali się że to my.W lesie organizowalismy sopot festiwal,każdy był przebrany za jakąś gwiazdę.Mieliśmy swoje szałasy, z podziałem na grupy i hasła, które trzeba było wychwycić od "wroga".Sami zrobiliśmy sobie boisko na wielkiej polanie.Zbudowaliśmy tratwę i pływaliśmy po stawie (nikt nie utonął, choć mało brakowało)Bawiliśmy się w tak przedziwne, wymyślne i ekstremalne zabawy, że aż trudno mi uwierzyć, że wszyscy żyjemy.Mieliśmy o wiele bogatsze dzieciństwo niż nasze dzieci, nie mające nic wspólnego z materializmem.Szkoda że pomimo iż mają zapewnione lepsze warunki swojej egzystencji,są i będą od nas biedniejsi, nie tylko pod względem wspomnień, ale też emocji i wrażeń,czasem budzących grozę,ale jakże kreatywnych, pasjonujących, emanujących dziecięcą fantazją.

  311. ~paula pisze:

    :) Ja mam takie same wspomnienia. I jeszcze ten sygnal Lata z Radiem :) odrazu kojarzy sie z upalnym latem. Teraz nawet nie ma odkrytych basenow panstwowych jak to bylo kiedys :) Tesknie za tymi czasami :(

  312. ~Puk puk pisze:

    Dobrze że rodzice nie są egoistami....

  313. ~aga. pisze:

    Ja jako dziewczyna, której dzieciństwo przypada na lata '90 nie zamieniłabym nigdy swojego dzieciństwa, na żadne elektroniczne, czy wirtualne atrapy. Podwórko to był stały element, gra w chowanego, pomidora, trzepaki, policjanci i złodzieje. Późniejsze chodzenie po oranżadę na miejscu za 50 gr. BEZCENNE! Nikomu wtedy nie marzyło się siedzenie przed komputerem, czy paradowanie z komórką po placu. Współczuję dzieciom, które przeżywają obecnie swoje dzieciństwo, bo w wielu przypadkach jedynym wspomnieniem będzie nowy dzwonek na telefonie przeslany od kolegi, czy nowa gra komputerowa. To przykre..

  314. ~P. pisze:

    Wyrosną z nich egoiści ? Mi się tak właśnie wydaje. Oni o sobie nawzajem praktycznie nic nie wiedzą. Często jest tak, że zapytany nastolatek o jego najlepszego kolegę nie potrafi powiedzieć do którego liceum uczęszcza. Jedynie ważne w rozmowach jest przejście jakiegoś levelu czy podanie sobie tajnych kodów do "nieśmiertelności". Dziś żyją w wirtualnym świecie, ale jak będzie wyglądać ich zderzenie z dorosłą rzeczywistością gdy zaistnieje konieczność dyskusji niekoniecznie o grach ?

  315. ~XYZ pisze:

    to przerażające, że młodzież nie widzi już nic innego po za Pc-tami i innymi gadzetami typu ipod czy wypasiony telefon komórkowy. Sam mam 18 lat i szczerze to denerwuje mnie to że każdy wgapia się tylko w ekrany swoich monitorów zamiast wyskoczyć gdzieś i porobić coś ciekawego. Może to już nie dla mnie, ale są młodsi ode mnie. Np. tacy 16 latkowie to powinni coś robić na podwórkach. Ich jedyny temat to gry mmo, konsole play station i inne... Zastanówcie się! Trzeba coś z tym zrobić. A Ci których nie stać na owakie zabawki wybierają inną drogę. Taką jak narkotyki, papierosy... Tego już nie skomentuje bo to nie ten temat.

  316. ~fiolka pisze:

    najlepsza zabawa trzepakowa

  317. ~DOSIA pisze:

    OJ TAK JA TEŻ PAMIĘTAM CZASY TRZEPAKA, GIER W DWA OGNIE CZY ZBIJAKA...MAM MAŁEGO SYNKA WŁASNIE KOŃCZY ROCZEK I WIEM ŻE BĘDĘ STARAŁA SIĘ NIE DOPUŚCIC ABY POCHŁONEŁY GO TERAŹNIEJSZE CZASY SKOMPUTERYZOWANIA....

  318. ~Az pisze:

    Ale jakoś nikt nie bierze pod uwagę, że to jest ICH dzieciństwo! Świat się zmienia i zabawy też. Za kilkadziesiąt lat oni będą wspominać w jakie to gry komputerowe grali etc mogę się założyć, że z ich ust wypłyną słowa 'ta dzisiejsze dzieci, w ogle się nie umieją bawić. My to mieliśmy dzieciństwo...'

  319. ~myślący_obywatel pisze:

    gumy turbo, ruskie gry w jajeczka albo ośmiorniczkę, lemoniada w woreczkach, pan Tik-Tak w telewizji lub okienko Pankracego, do tego całe lato na dworzu - od świtu do nocy. No i to lato które było latem z upalnym majem, czerwcem, lipcem, sierpniem i czasem nawet wrzesniem. Ahh jak wtedy smakowało życie ... na próżno to tłumacvzyć moim dzieciom.

Przeczytaj również

Daj mi złotówkę.....

2013-01-07 17:59:57 Agata Bar

Podwiozłem do szkoły dziecko, które czekało na "stopa" – wspomina widz. - Chłopiec był w trampkach i cienkiej kurteczce. Dostał moje śniadanie i 10zł, bo w domu czeka jeszcze troje rodzeństwa. Wysiadł, podziękował i zabrał ze sobą mój telefon komórkowy. W ten sposób zostałem skutecznie wyleczony z zabierania... »

Nie można tak po prostu...

2012-10-26 19:19:55 Agata Bar

Po śmierci Wojciecha Dąbrowskiego, który w ramach protestu głodował przez półtora miesiące przed Urzędem Miasta w Gdańsku po tym, jak został wyeksmitowany z mieszkania wraz z chora żoną, w sieci zawrzało. Jedni oburzają się, że w tej sytuacji na pewno było inne wyjście, że można było zamienić mieszkanie... »

Nie zdążyłam się ...

2012-10-11 08:54:32 Redakcja Blog.pl

Czy możemy przygotować się na śmierć kogoś bliskiego? Pewnie nie. Ale możemy się pożegnać, powiedzieć jak bardzo kochamy i jak bardzo będziemy tęsknić. No właśnie. Możemy. Ale tego nie robimy.  Nawet jeżeli spodziewamy się, że śmierć jest blisko. Odkładamy słowa pożegnania, bo „to na pewno nie stanie... »

Załóż bloga

Zalety naszych blogów:

  • nowoczesne i funkcjonalne
  • duży wybór domen
  • multimedialność
  • dodatki na blogi
Dowiedz się więcej »

Katalog »

Zobacz cały katalog

Chmura tagów »

Tag Dnia
Tag dniaimpreza
Zobacz wszystkie tagi