Humaniści czy ścisłowcy?
2009-04-20 12:50:00 Monika Fiołek
W dobie powszechnego studiowania uczelnie zaczęły masowo otwierać kierunki o profilu humanistycznym, gdyż nie wymagają one kosztownego zaplecza technologicznego. Łatwiej i taniej stworzyć bibliotekę niż laboratorium. Wybór studiów humanistycznych wśród młodych często jest podyktowany nie autentyczną pasją, lecz tym, że takie kierunki mają opnię łatwiejszych, niewymagających dyscypliny i systematyczności we wkuwaniu często bardzo trudnej do przyswojenia wiedzy. Niestety potem okazuje się, że humaniści mają problemy z zatrudnieniem. Brak specjalizacji powoduje, że absolwenci kierunków filologicznych czy pedagogicznych muszą albo podjąć nisko płatną pracę, albo się przekwalifikować, albo wyjechać, albo zasilić szeregi sfrustrowanych bezrobotnych. Tymczasem absolwenci kierunków ścisłych dostają zwykle pracę "od ręki", także lepiej płatną i bardziej prestiżową. Obserwuje się, że świeżo upieczeni humaniści próbują za wszelką dowartościować swoje wykształcenie. M.in. sytuacja na rynku pracy spowodowała, że narodziły się antagonizmy pomiędzy humanistami a ścisłowcami? Głównym polem walki stał się internet, szczególnie fora i blogi.
W serwisie blog.pl odbyła się debata o przysłowiowej wyższości jajka nad kurą, czyli o tym, kto ma rację - humaniści czy ścisłowcy?
Zwolennicy nauk ścisłych twierdzą, że tzw. humaniści to "intelektualni inwalidzi", a ich nieznajomość matematyki czy fizyki wynika z lenistwa i tępoty umysłowej. Humaniści z kolei zarzucają ścisłowcom ignorancję i brak kultury. Prawdą jest, że wielu "matematyków" nie potrafi czytać ze zrozumieniem i poprawnie pisać po polsku, a "poloniści" nie radzą sobie w życiu z logicznym myśleniem i rozwiązywaniem problemów. Czy obowiązkowa matura z matematyki pomoże zażegnać ten spór? - na tak postawiony problem odpowiedziało kilkudziesięciu blogerów, w tym wielu maturzystów, którzy stoją przed wyborem życiowej drogi.
Matematyka na maturze? Jestem na tak
"Uważam, ze matura z matmy to dobry pomysł. Bo myślę, ze człowiek legitymujący się średnim wykształceniem powinien opanować na poziomie podstawowym j. ojczysty, j. obcy i matematykę - podstawy w dzisiejszym świecie. Skoro ścisłowcy mogą pomęczyć sie nad polskim, niech humany biadolą nad matmą - pisze Itnoha
"Nie uznaję lamentów w stylu "Matematyka jest za trudna, żeby zmuszać wszystkich do jej zdawania na maturze". Czemu nikt nie przejmuje się tym, że osoby bez talentu do języków (a takie się zdarzają!) muszą jakiś język obcy zdawać? Czy "humaniści" nie rozumieją, że dla niektórych "ścisłowców" napisanie krótkiego tekstu może być takim samym wyzwaniem, jak dla nich zadania matematyczne?" - opinia A
"WSZYSCY kończący szkołę średnią są w stanie zdać podstawową metematykę. Nie mówię, że na 100%. Ale po prostu zdać - to nie problem.
Zawsze uważałam, że to czysta niesprawiedliwość, aby ścisłe umysły musiały zdawać polski, a humaniści nie musieli zdawać matematyki. Matura jest egzaminem dojrzałości, trzeba więc mieć pojęcie o wielu rzeczach, które mogą się w przyszłości przydać. Matematyka jest bez dwóch zdać potrzebna w życiu, tak jak umiejętność czytania ze zrozumieniem i zrozumiałe komunikowanie się z innymi.
W związku z tym jako tegoroczny maturzysta całkowicie popieram pomysł wprowadzenia matury obowiązkowej z matematyki" - pisze Jeżyk
"Z obecności "królowej nauk" na egzaminie dojrzałości skorzystają także ci, którzy wybierają się na filozofię, psychologię, socjologię, itd. bo wydziały nauk społecznych czy humanistycznych wcale nie są strefą całkowicie wolną od matematyki - a to za sprawą takich wymagających "matematycznej wyobraźni" przedmiotów jak logika czy statystyka" - dopowiada A{strona}
"Uważam, że wprowadzenie matmy jako obowiązkowego przedmiotu na maturze jest bez sensu... Jestem niestety pierwszym rocznikiem, który zdaje, więc nie mam wyjścia. Jestem pewna, że 70 proc. humanistów (no tak mniej więcej) nie zda tej matury. Niestety mam nauczyciela, który nie umie tłumaczyć, miesza nam w głowach strasznie... Więc liczymy na jakiś cud, ściągi, rozwiązania zadań i rzeczy tego typu. Bo bez tego jesteśmy straceni. Nie wiem, po co nam potrzebna większość śmiesznego materiału z matmy. Fakt, są zagadnienia, które mogą nam być potrzebne w życiu, ale większość nie... Liczę, że będzie łatwo. A raczej marze" - Buka
"Mój rocznik (1991) będzie pierwszym, który pisze obowiązkową maturę z matematyki. Prawdę mówiąc, prawie nikt (żeby nie napisać nikt) w mojej klasie nie jest zadowolony z takiego obowiązku. Ja również! Uważam, że matura z matmy powinna być tylko dla chcących - tak jak to było do tej pory. Jestem humanistką i nie radzę sobie zbytnio z tym przedmiotem. Nieprawdą jest, że nieznajomość matematyki wynika z lenistwa. Przykładem jestem ja. Ucząc się regularnie z tego przedmiotu mam bardzo niskie oceny. Jest to tym bardziej krzywdzące, gdyż z innych przedmiotów radzę sobie całkiem nieźle (nawet z fizyką)" - żali sie zdruzgotana{strona}
"Nie wiem dlaczego taki problem mają niektórzy z tą maturą z matmy. Sama jestem humanistką, tak mi się wydaje, ale... Matematyka jest ważna w życiu. Moim zdaniem zawsze się przyda. Poza tym po co biadolić, że się jest pierwszym rocznikiem? Nie patrzcie tylko na koniec swojego nosa, może spójrzcie w dalszą przeszłość? Moja babcia miała obowiązkową matmę na maturze. I nie umarła z tego powodu.
Moja mama była pierwszym (sic!) rocznikiem, dla którego wprowadzono wybór: matma, historia, biologia albo język. Mama i tak zdawała matmę. Też nie umarła z tego powodu. Nie przesadzajcie, bo jak słucham, jak się kiedyś zdawało maturę, w sensie trudności, konieczności opanowania wiedzy, itd., to i tak mamy łatwiej... By nie rzec - jesteśmy ograniczeni" - pisze Kasiula
W kwestii matematyki na maturze zabrały też głos osoby, które egzamin dojrzałości mają już dawno za sobą.
"Matematyka na egzaminie dojrzałości nie jest najgorszym pomysłem. Oczywiście należy zastanowić się, co we współczesnym świecie młodemu człowiekowi płci dowolnej jest potrzebne - zapewne wyliczanie podatków, ale rachunek różniczkowy - może już niekoniecznie. Wiąże się to nieodmiennie z przemyśleniem tego, w jaki sposób i czego powinny uczyć szkoły. Dla mnie - stuprocentowego humanisty - kwestią kluczową jest to, by każda i każdy z nas znał i rozumiał dwie kwestie. Po pierwsze, poprzez wychowanie obywatelskie z prawdziwego zdarzenia czuł się obywatelem/obywatelką i by rozumiał/a świat, który go otacza i procesy, jakie w nim zachodzą. Po drugie, każda i każdy z nas musi rozumieć kontekst kulturowy, w którym operuje, stąd kanon lektur szkolnych i to, co w nim się znajduje, nie jest technokratycznym wyliczeniem, ale podstawowym kanonem cnót, jakie chcemy zafundować młodym ludziom - Bartłomiej Kozek
Dwa światy
"Problem przewija się w moim życiu odkąd pamiętam. Te krzywe spojrzenia pani od polskiego w podstawówce, która dostawała ataków epilepsji, czytając moje wypracowania i zawarte w nich zdania baaaardzo wielokrotnie złożone. Zorientowałem się, że po prostu nie potrafię pisać składnie, ładnie i przyjemnie dla oka, pomimo tego, że książki czytałem w każdej wolnej chwili. Trudno. Odbijałem sobie za to na matematyce i fizyce... Moja Panna jest typowym przykładem humanisty - sztuka, muzyka, poezja, zdolności językowe itp. Wielokrotnie przewrotnie zostawałem zaginany z różnych aspektów kultury, o których po prostu nie miałem zielonego pojęcia - moja riposta była banalna: "kochanie, a ile jest 11x12?" - efekt taki sam, chociaż powinienem użyć takiego samego kalibru jak ona i zapytać się np. o ruch cząstek w nieograniczonej studni kwantowej, ale jakoś mnie to nie bawi. Najgorsze jest to, ze humaniści nie zauważają swoich braków w naukach ścisłych - i tu nie chodzi juz o matematykę, tylko najczęściej o logikę" - Crusader{strona}
"Humaniści to nie ludzie od logicznego myślenia. Może i potrafią się pogubić we wszystkich tych pierwiastkach, potęgach, nawiasach, ułamkach, liczbach nierzeczywistych i tak dalej. I ścisłowcom wydaje się to nienormalne. Ale nie należy robić zaraz różnic typu "a ten to baran jak sto pięćdziesiąt, bo matmy nie łapie". W końcu kto myślałby abstrakcyjnie? Kto upiększałby świat? I choć takie czynności jak pisanie wierszy, malowanie, rzeźbienie wydają się niektórym zbędne, to jak wyglądałby świat pozbawiony kwiatów, gdyby Bóg nie miałby w naturze czegoś z humanisty? Jestem humanistką. Nie z lenistwa, spędzam nad nauką dużo czasu. Interesuję się trochę fizyką, to zasługa mojej nauczycielki, która tłumaczy ją w sposób ściśle humanistyczny, ale matematykę czy chemię można mi tłumaczyć jak chłop krowie na rowie, a nic z tego nie wychodzi" - odpowiada Brązowa Czuprynka
"Ja tam znajdowałam uciechę w rozwiązywaniu zadań, to często prostsze od czytania tysięcy stron. Mam kilka młodszych koleżanek, po rozmowach z nimi i po wielu "korepetycjach" wiem, że problemy z przedmiotami ścisłymi wynikają z tego, że wielu ludzi nie uczy się ich od początku, tymczasem gdy choć jeden element ktoś opuści, nie da rady z późniejszym materiałem. Będzie umykać mu wiele rzeczy, a wielu nie zrozumie. Wielu również ze zwyczajnego lenistwa nie jest systematycznych i nie chce się im uczyć i rozwiązywać zadania, a bez praktyki i biegłości daleko się nie zajdzie. Do tego często dochodzi źle ułożony program, czy kiepski nauczyciel - co mi osobiście dało kopa, bo sama musiałam wszystkiego się uczyć" - pisze Eji
"Uwierzcie mi, dla własnego dobra chadzałam kiedyś na korki z fizyki, chemii i matematyki. Wysilałam się, pociłam, ćwiczyłam, a gdy przychodziło do sprawdzianu, dostawałam ledwo 3. Bardzo chciałam rozumieć matematykę, wiedziałam, że to mogłabyś jakaś przyszłość dla mnie, ale z każdym kolejnym zadaniem zdawałam sobie sprawę, że jednak nic z tego. Nie mam prawa wypowiadać się za wszystkich humanistów, ale wielokrotnie zdarzyło mi się, że byłam wyśmiewana przez osoby należące do politechnicznych klas. "Bo humaniści się nie znają!", "Co wy w życiu robić będziecie?". Trochę kultury z obu stron, a jakoś nam się to życie ułoży" - apeluje maturzystka Lady of Shallot {strona}
Idea "złotego środka"
"Jak dla mnie taki spór jest po prostu śmieszny - coś w stylu szalikowców. Mam mnóstwo znajomych, którzy identyfikują się raczej z humanistami, a jakoś potrafimy znaleźć wspólny język. Inna sprawa, że czasem naprawdę trudno rozgraniczyć jednoznacznie, czy ktoś jest "humanem" czy "ścisłowcem"; wielu ludzi ma wszechstronne uzdolnienia. Kiedyś ludzie nie rozgraniczali, dla nich istniała po prostu nauka i było dobrze" Itnohia
"Jestem ścisłowcem, ale przepraszam! Ukłon należy się Platonowi, Diogenesowi i wielu, wielu innym. To oni jako pierwsi starali się odkryć naturę człowieka. I pojęli ją w pełni akceptując" - its-always-a-catch
"Każdy w jakimś stopniu powinien się czuć i humanistą, i "ścisłowcem", chociażby był w swojej dziedzinie ewenementem na skalę światową - najgorzej jak ktoś wybierze tylko jedno, i TOTALNIE oleje drugie. W ten sposób powstaje intelektualne kalectwo, którego niestety jest coraz więcej" - pisze Crusader
"Gdyby tak humaniści i ścisłowcy zaczęliby współpracować, to z całą pewnością stworzyliby coś wspaniałego. Ale oczywiście lepiej się kłócić o to, kto jest bardziej tępy, tym sposobem udowadniają, że obydwa obozy są równie tępe i tak naprawdę są na jednej płaszczyźnie. Ja osobiście z matematyki/fizyki i podobnych jestem przysłowiową „nogą". Owszem umiem dodawać, odejmować, mnożyć i dzielić, ale trzymajcie ode mnie z dala ułamki, całkowanie, procenty i inne... Aczkolwiek wbrew tej całej propagandzie, całkiem dobrze idzie mi posługiwanie się komputerem - nie, włącz/wyłącz, pograj i miej gdzieś. Oczywiście też gram sobie od czasu do czasu, ale też programuję jak mnie przestanie boleć głowa od poprzednich linijek kodu, tworzę grafikę jak najdzie mnie wena, czasem bawię się w tworzenie stron internetowych, chociaż nikomu nie pokazuję, wszystko na własny użytek. I co? I jak ktoś chce to potrafi..." - wylicza Clandestino
"Ludzie wyłącznie ściśli mogą wyglądać jak martwi, bez uczuć. Bez kontaktu. W swojej głowie. Tym bardziej, iż każdy ma swoją logikę, więc do człowieka wyłącznie ścisłego można dotrzeć przy pomocy jego logiki. Tylko jaka ona jest ? Czy widzieliście typowo ścisłych profesorów, na przykład. Wyglądają niechlujnie, bo ich ścisłość nie zwraca na wygląd uwagi, wypowiadają się skrótami, niemalże przy pomocy wzorów matematycznych. Kto to zrozumie? Jak odebrać ich wrażenia czy nastroje przy pomocy wzorów matematycznych? Ludzie wyłącznie humanistyczni, z drugiej strony, mogą być zbyt emocjonalni, przywiązujący wagę do każdego zbędnego drobiazgu i tworzącego z niego świat sam w sobie. Zbytnio rozpraszający się, aby podjąć konkretne działanie. Takie "lanie wody" z którego nic nie wynika" - pisze MaWiniarski. Według blogera potrzebny jest "złoty środek, i umysł i uczucia".
"Powiem tak, jest więcej humanistów, niż ścisłowców i prawda jest taka, że humanista będzie dłużej szukał pracy (choć nie jest to regułą), niż np. absolwent Informatyki na polibudzie... Myślę, że humanista doskonale może odnaleźć się też w "dzisiejszych zawodach" dobrze płatnych, chociażby w branży PR, czy w dziennikarstwie, psychologii, czy HR. Dodatkowo, tak obserwując tendencje na studiach, największe oblężenie podczas rekrutacji przeżywają wydziały m.in. psychologii, socjologii i filologii. Dlatego konkurencja na rynku pracy jest ogromna i trzeba być bardzo dobrym, aby znaleźć dobrze płatne stanowisko. sądzę także, że humanista szybciej przystosowuje się do nowych warunków, niż ścisłowiec, który myśli "określonymi" kategoriami - uważa Ignezja, która przez wszystkie lata edukacji balansowała między przedmiotami ścisłymi a humanistycznymi, usiłując znaleźć wspomniany złoty środek.
By sprostać oczekiwaniom współczesności, humaniści powinni wrócić do korzeni - znać się nie tylko na kulturze i literaturze, ale na wielu innych dziedzinach. Premier Donald Tusk i minister Barbara Kudrycka, dofinansowując kierunki ważne dla gospodarki, stawiają na materialny postęp i wynalazczość młodych. Na razie jednak nie zanosi się na to, aby nastąpił w Polsce wielki zwrot i rzesze abiturientów rzuciły się na politechniki i uczelnie kształcące inżynierów, a nie na uniwersytety i akademie pedagogiczne. Być może zmieni ten trend rocznik zdający obowiązkową maturę z matematyki. Czy pokolenie, które w jednaki sposób będzie znać język polski oraz matematykę zakończy bezsensowny spór o wyższość humanistów nad ścisłowcami i odwrotnie?
"Społeczeństwu przydają się tak inżynierki, jak i filozofowie, tak informatycy, jak i noblistki z literatury. Ważne, by czerpać z tego, co się robi frajdę i by robić to dobrze. Opłaci się wszystkim, a kto wie, czy i w ten sposób nie pokażemy osobom lubującym się w fizyce, że dobra książka nie jest zła, zaś miłośniczki i miłośnicy poezji zadumają się nad teorią względności... Marzyć piękna rzecz" - napisał jako podsumowanie swojej notki Bartłomiej Kozek.
Monika Fiołek
Przeczytaj również
2012-05-24 10:33:07 Just Arek
"Za nic w świecie nie chciałabym, aby mój poród odbierał mężczyzna! Moim zdaniem, wybierają ten zawód, ponieważ chcą po prostu pooglądać sobie to i owo. Bez urazy dla mężczyzn, ale oni chyba są lepsi w innych profesjach." – pisze Mercy. Czy rzeczywiście kobiety rezygnują z pomocy położnego w trakcie... »
2011-12-21 00:28:40 Rozmawia Damian Gajda / Onet.pl
Damian Gajda: Jacek czy Ela? Jak się do Ciebie zwracać? Jacek Pałka: Jacek. (śmiech) Swój blog (elka-gra.blog.pl) podpisujesz jednak kobiecym imieniem. Skąd ten pomysł, by opisywać rzeczywistość z kobiecego punktu widzenia? Cóż, napotkałem w życiu wiele bardzo osobliwych perypetii natury damsko-męskiej,... »
2011-11-21 10:28:36 Jolanta Przygoda
- Czasem mam wrażenie, że żyję w jakimś dziwnym trójkącie - mówi Agnieszka, od dwóch lat mężatka. - Ja, mój mąż i ta jego przyjaciółka. Wiem, że Tomek mnie nie zdradza, ale dziwnie się czuję, kiedy on z nią spotyka się sam na sam, albo spędza godziny na pogaduszkach na Skypie. Nie zdradził, ale… Agnieszka... »
Zalety naszych blogów:
- nowoczesne i funkcjonalne
- duży wybór domen
- multimedialność
- dodatki na blogi
Katalog »
- Fotoblogi (10217)
- Życie codzienne (14665)
- Kulinarne (4941)
- Polityka, społeczeństwo (3333)
- Pasje i zainteresowania (10237)
Chmura tagów »
- życie (9596),
- milosc (8430),
- ja (4360),
- muzyka (3955),
- kobieta (3549),
- codzienność (3515),
- zdjęcia (2896),
- foto (2779),
- praca (2767),
- fotografia (2665),
- przemyślenia (2469),
- blog (2378),
- smutek (2252),
- podroze (2243),
- polityka (2134),
- szkoła (2132),
- kuchnia (2029),
- film (2016),
- warszawa (1959),
- poezja (1942),

znL5j5 uyprjluznrtd
O7H7zu , [url=http://omlcnjftwvsm.com/]omlcnjftwvsm[/url], [link=http://qqacqphzmwxe.com/]qqacqphzmwxe[/link], http://jfvpukgifzge.com/
794bL7 kmbmujzbbisa
That inshigt solves the problem. Thanks!
Wybaczcie powyższą literówkę.
Nie wyobrażam sobie humanisty nie posidającego krytycznego/refleksyjnego stosunku do świata. Humanista to człowiek badający przestrzenie ludzkiej egzystencji w sposób profesjonalny, możliwie najlepszy i najodpowiedniejszymi metodami, również logicznymi. Ponadto zastanawia mnie termin "humaniści". Bo w kogo wymierzona jest krytyka, w ludzi po studiach humanistycznych czy ludzi aktywnie zajmujących się humanistyką (np. wykładowców akademiskich)? Komu zarzucacie brak inteligencji moi mili?
Wyjaśnij, jak to możliwe, że ścisłowiec może być humanistą, nie zaś odwrotnie. Czy takiego osobnika nie można także nazwać humanistą, który jest ścisłowcem? Haha, to wydaje się aż za logiczne ;).
wartościowe dziewczyny
To po prostu rozrabiacze z pretensjami, że matematyka sama nie włazi im do łepetyn.
Zgadzam sie z Toba, ale prosze nie zaliczaj Historii do jednej z nauk ! Powojenny mój kontakt z historią w szkołach (podstawówka, średnia, Uniwerek)przekonał mnie że nie jest ona nauką, której założeniem jest badanie i opisywanie zdarzeń ich przyczyn i skutków w przeszłości. "Nauka" ta służyła(i służy) bowiem przez lata polityce i w zaleznosci od politycznego zapotrzebowania opisywała i interpretowała przeszłość. Takie "coś" nie może byc nazywane nauką !
Oczywiście , że scisłowcy ! Dlaczego ? a no dlatego ,ż ścisłowiec zawsze moze byc humanistą, a odwrotnie nigdy ! Ponadto, dzisiejsze czasy i charakteryzujace je wyzwania, wymagają logicznego, konsekwentnego myślenia i działania ! A tego uczą jedynie nauki scisłe! Jak bowiem mozna stery kraju oddać "humaniscie" ktory działa na podstawie "serca" a nie "szkiełka i oka" ?
Nie był. Pierwsze imię to Francios
Wolter była kobietą?
Ja jestem z pewnością humanistką. Z tych humanistycznych przedmoiotów mam bardzo dobre oceny i je lubię, ze ścisłych trochę gorsze...
Jako humanista w rozumeiniu tradycyjnym czuję się nieco szturchnięty Twoją wypowiedzią, przyjacielu. Ale może masz do czynienia rzeczywiście z nowohumanistami, czyli antytalentami matematycznymi, nierozumiejącymi praw fizyki i stroniącymi od logiki. Pocieszę Cię jednak - wciąż uchowali się humaniści, którzy po prostu są erudytami, a czytając i tworząc literaturę, moga porozmawiać jednoczeście o fizyce kwantowej i probabilistyce. Znam takich.
Każdy człowiek ma określone talenty i nic w życiu nie wolno robić na siłę, bo z tego tylko stresy i nowotwory. Matura powinna być zarówno z polskiego i z matematyki. Z tym , że dla " umysłów ścisłych" powinna być rozszerzona matematyka a dla "umysłów humanistycznych" to j. polski powinien być rozszerzony - i wtedy orły mogłyby się wykazywać.A każdy miałby obowiązek nauczenia się pisać i liczyć.
Ja jestem i tym i tym!
Jestem saperem i uwielbiam literaturę (poezję). Jestem w czymś gorszy???? Ja się sprawdzam w praktyce tysiące razy..i moja pomyłka drogo kosztuje..twoja nie...
jako jeden z nielicznych po pisemnym byłem zwolniony z "ustnego" tak z matematyki jak i polskiego. Na studiach uwielbiałem matematykę, mechanikę, wytrzymałość materiałów oraz... Rilkego, Leśmiana, Norwida, Jasnorzewską... Znam na pamięć bardzo wiele wierszy Kochanowskiego, Mickiewicza, Słowackiego, Norwida, Or-Ota, Asnyka, Leśmiana, Jasnorzewskiej, Syrokomli, Pola, Lenartowicza, Konopnickiej, znam na pamięć sto kilkadziesiąt fraszek Sztaudyngera (a w 1962 r.znałem 252 fraszki), znam kilkudziesięciu poetów rosyjskich, znam blisko tysiąc melodii, interesuję się mitologią, historią, literaturą, kwiatami (sam je uprawiam), mogę pisać wiersze, układać melodie (mam ich kilkanaście w "dorobku"), śpiewam..... Bo wąska "specjalizacja" to jest pewnego rodzaju kalectwo...Zawsze moim studentom powtarzam za Pascalem: Ponieważ nie można wiedzieć wszystkiego o jednym, o wieleż wspanialszą rzeczą jest wiedzieć o wszystkim po trochu..Moim idolem w tym zakresie jest Maria Arouet (celowo podaję prawdziwe nazwisko a nie znany wszystkim pseudonim).
Widzisz, ja za to studiuję polonistykę, rozumiem matematykę (zdawałam z niej obowiązkową maturę, lecz szczerze bym jej nie chciała, gdyż zabrakło mi czasu, by pouczyć się do mojej kochanej biologii i rozszerzenia z angielskiego i musiałam z nich zrezygnować, został mi tylko czas na rozszerzenia z polskiego, wosu i historii oraz na podstawowe przedmioty). Wszyscy "ścisłowscy" myślą, że ludzie z klasy humanistycznej to tępaki i lenie nad leniami, bo nie chcą matmy na maturze, gdyby liceum było 4-letnie, a klasom takim jak moja nie dawali niedouczonych nauczycieli od matematyki to z radością bym zdawała matmę, którą - powtarzam - lubię i w dużym stopniu rozumiem. I teraz ja mam zrozumieć Ciebie, że Ty jesteś słaby ze swojego ojczystego języka, przecież to przykre. Ja jestem dobra z nauk humanistycznych, są one moją pasją, a i tak wszyscy mi wytykają, że będę bezrobotna. A to jest moje życie i nikt nie prosi umysłów ścisłych, by się wtrącały... Proszę Was tylko o to, żebyście nie krytykowali, jak nie znacie całej prawdy, to i Wy nie usłyszycie ani jednego słowa krytyki.
Stereotyp. Ludzie, nie wszyscy ludzie wybierający studia ,,humanistyczne" zrobili to,bo są kiepscy z matematyki, chemii czy fizyki... To jest kolejny, już oklepany, bezsensownie powtarzany frazes. Ja zawsze lubiłam przedmioty ścisłe. No może nie wszystkie, bo nie przepadałam za fizyką, ale też nie jest tak żebym kompletnie nic z niej nie rozumiała, dlatego denerwuje mnie takie gadanie innych ludzi,że studiuję prawo, bo pewnie byłam za głupia żeby iść na politechnikę. Tak samo ,jak na ścisłych kierunkach jest wielu oczytanych, znających języki obce ludzi- tak na ,,humanistycznych" kierunkach jest wielu ludzi ,którzy nawet lubią przedmioty ścisłe...
Nie jestem dobry z polskiego mam b. slabe oceny. Ale za to matma dla mnie jest prosta. Aktualnie tworzę algorytm szyfrujący dane. Coś w stylu sha1 czy md5
z rzeczywistością. Nie potrafi myśleć konstruktywnie, a jedynie naśladowczo lub abstrakcyjnie. Miłe na pierwszy rzut oka wizerunki, po bliższym poznaniu okazują się wyzutmi z uczuć egocentrykami pasożytującymi na innych niewiele z siebie dając bezinteresownie. Takie "coś za coś" na prywatny użytek. Wszystko musi się opłacać. Smutna rzeczywistość w ich otoczeniu.
Chemiku poczytaj ostatnie doniesienia z dziedziny biologii :) Kilka miesięcy temu naukowcy (bodajże skandynawscy) dowiedli, że pierwsza była kura. A argument pozostawiam do "wygoglowania" :)
Jako były tzw. ścisłowiec miłościk fizyki, matematyki, nauczony własnym doświadczeniem, uwzględniając własne predyspozycje w młodym wieku i obecne stwierdzam, że bardzo trudno wyrokować będąc w wieku 19-20 lat o tym czy "jest się" humanistą czy ścisłowcem. To bardzo trudne można co najwyżej określić pewne predyspozycje do uczenia się przedmiotów humanistycznych czy ścisłych. Ludzi o wyraźnych talentach humanistycznych czy ścisłych w populacji jest zdaje się tyko około 5%. Reszta podlega procesowi różnie rozłożonemu w czasie, kształtowania umysłu pracą, ćwiczeniami . Jestem tego przykładem jako były zapalony ścisłowiec, wręcz fanatyczny pasjonat fizyki i matematyki w wieku ok. 10 - 40 lat, obecnie z zamiłowaniem zajmuję się literaturą , historią naukami typowo humanistycznymi , choć kończyłem profil matematyczno-fizyczny i wszelkie wybieralne egzaminy maturalne zdawałem z tych przedmiotów później była politechnika . Faktem jest, że inaczej powinno się podchodzić do uczenia przedmiotów ścisłych ( tu przede wszystkim nauka poprzez liczenie zadań ) inaczej do uczenia przedmiotów humanistycznych. Jak ten fakt uczeń sobie uświadomi i jest na tyle elastyczny, potrafi przystosować do sposobu nauki to wcale dla "ścisłowca" historia nie musi być straszna i dla "humanisty" matematyka, przynajmniej w zakresie szkoły średniej. Najważniejsze to mieć otwarty umysł i być nauczalnym .
Na kasie najwięcej jest magistrów kulturoznawstwa, filozofii, polonistyki i tym podobnych :D
I jeszcze: pięcioklasista, w miesiącu maju, piąty październik, wysłuchaj nasze modlitwy, "wracając po pracy z nocnej zmiany dzieci są odebrane ze szkoły"
Ścisłe, to prawdziwe nauki a nie ideologie.
Ja uczęszczam do LO na bio-chem i uważam, że trudniej jest się dobrze nauczyć historii niż biologi mino, że to przedmiot humanistyzny.
albo historię sztuki bez wkuwania dat powstania setek obrazów, rzeźb i budynków na przestrzeni wieków łącznie z rozpoznaniem ich, podaniem autora, określeniem zasad stylu, Powodzenia! a logiczne myślenie? ja zawsze z matmy miałam między 4 a 5 (szóstek w systemie nie było)
Z ciekawości - gdzie studiujesz? Podoba mi się taki mix - wygląda na dobrą podstawę pod tłumaczenia, zwłaszcza literackie
Wszystko zależy od ludzi - i studentów i wykładowców. U mnie po pierwszym roku 1/3 miała 'aktywną dziekankę', do licencjatu dotarła połowa. Chociaż przyznam, że trzeba tu winić bardziej kaprys pani profesor, która uznała że nam pokaże niż kierunek studiów
hahhah Nie można w Polsce trwonić pieniędzy na głupie pomysły humanistów. To dzięki naukom ścisłym rozwija się gospodarka a nie głupiemu pisani dupereli przez humanistów. Wiadomo , że umysł ścisły zawsze góruje nad umysłem humanisty. Większość rzeczy da się opisać wzorami , a to że humanista ich nie zrozumie to wynika z jego niższości. W wysoko rozwiniętych państwach przy podejmowaniu ważnych decyzji gospodarczych itp . na początku się myśli(tego brakuje u polskich humanistów-polityków) stosuje się zaawansowane metody matematyki ( badania operacyjne itp). PS: Jak jesteś humanistą nie używaj rzeczy , które powstały dzięki rozwojowi nauk ścisłych : od komputera,samochód po kosmetyki !!!!!!!!!!!!!!!!!
Niestety nasz kochany rząd , który w głównej mierz składa się z humanistów (ludzi , którzy nie doceniają jaką ważną rolę pełnią przedmioty ścisłe w życiu człowieka , rozwoju gospodarki), jest za tym aby matematyka była traktowana (i reszta przedmiotów ścisłych nauczanych w polskich szkołach) po macoszemu. Nikogo nie dziwi fakt , że w Polsce mamy nadmiar nauczycieli z wykształceniem "humanistycznym" ,politologów ,socjologów ogólnie ludzi , którzy nie wnoszą nic nowego do nauki polskiej . Brak jest natomiast najważniejszych zawodów , które w XXI w. odgrywają najważniejszą rolę na życie człowieka ,jego zdrowie , rozwój gospodarczy państwa i jego infrastrukturę. Jeśli poziom nauczania w Polsce będzie spadał to za 20 lat nie będzie w tym kraju : inżynierów , architektów ,nauczycieli matematyki ,fizyki itp . To przedmioty ścisłe pełnią najważniejszą rolę w rozwoju cywilizacji a nie pisanie wierszy ,rozprawek .
Jestem humanistką, studiuję języki obce. W liceum chodziłam do klasy językowej. Na maturze jako przedmiot obowiązkowy zdawałam... matematykę na poziomie rozszerzonym. Uzyskałam z niej 84%. Kierunek studiów był moim wyborem, a nie koniecznością. Humanista nie znaczy ograniczony umysłowo, a wręcz przeciwnie.
Zgadzam się z Tobą w 100%. Jestem na pierwszym roku FP i im dalej tym lepiej, choć z początku nie byłem przekonany, że mogę być akurat do tego 'powołany'. Studiuję z coraz większą pasją i zaangażowaniem, spełnia się moje marzenie i pragnienie bycia 'prawdziwym humanistą'. Poza czytaniem mam też szereg innych zainteresowań. Fotografia, html&css, php i inne.... i co najważniejsze u humanisty - CHĘĆ POGŁĘBIANIA WIEDZY, ZDOBYWANIA UMIEJĘTNOŚĆI,zatem i docenienie przedmiotów ścisłych. Wtedy można się nim nazwać.
Dokładnie. Np. taka 'gramatyka opisowa' jest hm.. ścisłym przedmiotem humanistycznym, a nie jest to wyjątek. Nieobecność na 1-2 ćwiczeniach tworzy duże zaległości... Jestem na filologii polskiej z angielskim (taki mix) i dużo osób już nie dało rady...
Nóż w kieszeni się otwiera, gdy słyszę to słowo. Ohyda jakaś, potworek językowy. To takich mamy humanistów, że nie są w stanie wymyślić słowa, od którego by muchy nie padały?
Matematyka jest na maturze po to, żeby maturzysta nie był kretynem. Tyle.
Humanistą napadającym na ścisłowca jesteś Ty! Ale tego chyba nie zauważyłeś. Jestem ścisłowcem a ta wojna i wymiana ciosów jest śmieszna. Nie będę się zniżał do twojego poziomu i krytykował humanistów a wywyższał ścisłowców. Tak jak ty wywyższałeś siebie a poniżałeś ścisłowca. A ta cała wojna bierze się z waszego nienasyconego EGO! Ot co!
są po stronie ścisłowców (chemia, fizyka - to czysta matma, tam nie ma nic z nauk humanistycznych)
"Dwutysięczny dziewiąty" jest błędem, bo nie mówi się przecież "Tysięczny dziewiąty"...
brawo. Ja jestem ścisłowcem i idę na prawo, nikt mnie nie będzie zatrudniał, najprawdopodobniej. Uwielbiam historię i WOS. Język polski lubię. Matematykę, fizykę i chemię kocham. Ale najbardziej kocham mieć kasę, dlatego idę na prawo.
Z pewnością każdy tzw "humanista" wierzy w Boga, a każdy tzw. "ścisłowiec" w niego nie wierzy. Moim zdaniem taki podział jest najzwyczajniej w świecie tępy. Co ma to do tego? Wiara jest ponad wszystko, nic się do niej nie przyczynia.
Poszłam na pedagogikę (dorosłych, żeby nie było, że pedagogika to tylko dzieci, dzieci, dzieci) z powodu moich zainteresowań związanych z człowiekiem, ale w liceum ulubionym przedmiotem była chemia i geografia. Nawet z matmą nie miałam większych problemów. Książek czytam dużo, a nawet bardzo dużo. Wszystko zależy od człowieka. Pozdrawiam
tych sporów pomiędzy humanistami i ścisłowcami? Nie można żyć w zgodzie? Po co się kłócić, kto lepszy? Wydaje mi się, że wzajemnie się potrzebujemy. Poza tym to, że ktoś studiuje na przykład pedagogikę albo jakąś filologię, nie oznacza, że jest tępy i nie rozumie matematyki albo chemii. A i przecież fizyk albo chemik może uwielbiać historię i zaczytywać się w powieściach Sienkiewicza. Po prostu ich główne zainteresowania są skupione na czymś innym. Nie ograniczajmy ludzi. Pozdrawiam
wf powinien mieć akurat sporo godzin, nie każdy ma po zajęciach dostęp do sprzętu sportowego a poruszać się jest dobrze i zdrowo, tylko ta religia jest zbędna, do kościoła z nią
Ale bezsensowna dyskusja, mnie nie interesuje kto jest lepszy albo gorszy. Najwazniejsze jest by zyc w zgodzie ze soba a nie na przekor innym. (lepiej wykorzystalibyscie energie na cos bardziej pozytecznego niz obrzucanie sie miesem na forum)
Ja też ,tyle że jestem z wykształcenia pedagogiem i socjologiem.
Trudność kierunku humanistycznego zależy od tego, ile pracy się włoży w studiowanie go. Bo można sobie takie studia często "przebimbać", a można się w nie naprawdę wciągnąć. Jeśli kierunek staje się twoją pasją, to harujesz całymi dniami, ale nie dlatego, że ktoś cię do tego zmusza, ale dlatego, że tego właśnie chcesz. I myślę, że na tym też polega urok studiów humanistycznych - można przez nie po prostu przejść, ale można też uczynić prawdziwą pasją. I wtedy może nie jest łatwo, ale z pewnością jest satysfakcjonująco.
Po wprowadzeniu gimnazjum liczba lekcji matematyki, fizyki, chemii zmniejszyła się znacznie. Program nauczania okrojono, ale za to są dwie religie tygodniowo i cztery lekcje wf. Pozdrawiam serdecznie wszystkich
jestem skromnym humanistą zatrudniającym inżynierów
Matematyka jest zazwyczaj teoretyczna , a przedmioty scisle przechodza ponad zasady , humanisci to ludzie wyzwoleni, scislowcy sa potrzebni , pieknie jest gdy kazdy podaza za wlasnymi uzdolneiniami . '' Z niewolnika nie ma robotniaka'' Brawa dla scislowcow ,iz znosza polski na maturze Brawa dla humanistwo , iz zgodzili sie na owa ustawe;] Ciekawe jak zajecze za rok , ale i tak nie zmienia sie moje plany logiczne , ze humanista i tak nie pojdzie na studia zw. z matemtayka ,w Rzadzie chyba nie pomysleli nad tym do samego konca:) Pzdr.
"(...)debata o przysłowiowej wyższości jajka nad kurą(...)" można się spierać co było pierwsze, bardziej by pasowało: o przysłowiowej wyższości świąt wielkiej nocy nad świętami bożego narodzenia np.
Po prostu większość nie jest ani humanistami ani ścisłymi umysłami. Terminy te były używane gdy dotyczyły małego procenta społeczeństwa: humanistami byli poeci, artyści, krytycy sztuki, a "ścisłowcami" naukowcy, inżynierowie. Teraz każdy uważa, że to binarna klasyfikacja i muszą wybrać jedno z dwóch określeń siebie. Kiedyś nikt by się ich o to nie pytał, bo pracowaliby 12h na dobę na roli. Powszechność edukacji na pewno jest wspaniałym osiągnięciem cywilizacji, ale też deprecjonuje pewne pojęcia.
No ale rok dwutysięczny dziewiąty tez nie jest formą poprawną - dwutysięczny, ale dwa tysiące dziewiąty!!
Niestety z autopsji wiem, że w polskich szkołach nietrudno natrafić na kompetentnego matematyka, ale z nauczycielami tego przedmiotu jest już gorzej. Sama uważam się za umysł "ściśle humanistyczny" i choć z takimi przedmiotami, jak chemia czy fizyka miewałam niekiedy trudności - ale zawsze do pokonania, o tyle w przypadku matematyki trudności te pojawiały się na każdym kroku i okazywały nie do przeskoczenia. Moim zdaniem lenistwo i brak motywacji w nauce matematyki są spowodowane głównie słabą kadrą pedagogiczną, a w nauczaniu przedmiotów ścisłych odgrywa ona znaczną rolę. Każdy z uczniów - i ten ukierunkowany na przedmioty ścisłe, i ten, który radzi sobie z nimi gorzej, powinni mieć równe szanse w poznaniu arkanów "królowej nauk".
Tylko pierwszy przykład stanowi formę niepoprawną: półtorej zestawia się jedynie z formą żeńską rzeczownika, np.þółtorej szklanki ryżu, półtorej godziny.
Nie znam osoby, ale z tego co piszesz to ona jest tę...
Półtorej roku, dwie tysięczne, rok dwutysięczny dziewiąty, itd... Przykłady wypowiedzi humanistów redaktorów z TV.
oczywiście że nie wierzymy bo posiadamy wiedzę która nam mówi że bogowie nie są potrzebni, że jest to prymitywna odpowiedź na to dlaczego słońce wstaje i zachodzi a 'humaniści' nie rozumiejąc wielu procesów sobie tłumaczą bo tak łatwo.
Uważam że zarówno jedne jak i drugie przedmioty są bardzo ważne w życiu każdego człowieka. Spójrzmy jednak prawdzie w oczy każdy robi to co lubi; dla jednych liczy się kasa i moim zdaniem są to raczej indywidualiści dla innych możliwość porozmawiania z drugą osobą na różne ciekawe tematy. Nasze społeczeństwo może istnieć bez liczb, ale czy bez komunikacji? Człowiek jest istotą społeczna która jest stworzona do życia w gromadzie - tak jest od wieków.
są pośrodku zapewne.
ścisłowcy nie wierzą w Boga a humany uwierzą w każdą nawet najgłupsza historie.
ścisłe są bardziej potrzebne bo uczą logicznego myślenia w rozwiązywaniu problemów. Bez majcy nie można normalnie żyć, wszystko trzeba liczyć i sprawdzać. Jak kogoś w sklepie oszukają to na co mu wtedy potrzebna HISTORIA??
Wszystko zależy od NAUCZYCIELI pierwszych lat edukacji. do nauki się WABI UCZNIA, a nie goni szpicrutą!
Ty nic nie masz w pracy, to praca ma was obu. I tak długo będzie was miała jak długo będziecie jej potrzebni i to na tyle humanistko!
Ty nic nie masz w pracy, to praca ma was obu. I tak długo będzie was miała jak długo będziecie jej potrzebni i to na tyle humanistko!
Ludzie kochani... Nie nazywajmy nikogo tępakami, bo świadczy to tylko tępocie tego kto to pisze. To czy człowiek jest inteligentny, nie zależy od tego czy jest humanistą, czy też ma umysł ścisły. Często humanista nieznający się zbytnio na przedmiotach ścisłych i powszechnie uważany za pozbawionego logicznego myślenia umie powiedzieć coś nad wyraz logicznego, niekiedy zaginając niejednego ścisłowca. Tak też niejeden ścisłowiec umie zagiąć humanistę, nagle ujawniając swój mniej dopracowany talent do myślenia abstrakcyjnego. Trochę bawi mnie podejście umysłów ścisłych - humanista jest tępy, bo nie myśli logicznie, bo nie rozumie matematyki! Zdarza się, że ścisłowiec ma problem z językami, które dla większości humanistów są wręcz banalne. I w tym momencie, możemy się dalej wyzywać i kłócić, kto jest górą, kiedy w rzeczywistości obie grupy są równie ograniczone. Szanujmy się choć trochę bardziej i starajmy się zrozumieć, że zarówno umysły ścisłe jak i humaniści są potrzebni w społeczeństwie.
Chyba troche przesadziłes , pisząc,że "ścisłowcy" mają problem z czytaniem ze zrozumieniem. To raczej "humaniści" mają ten problem. Z samej definicji umiejętności logicznego myślenia.
przeczytaj wszystkie posty, ktos tam pisał o dysleksji-to dobry kontrargument:)ortografii sie nie uczy bo w poradni papierek dadza, prosze jakie to proste.A nauczyciele, którzy was od szkoły podstawowej uczą to w wiekszości przecież humanisci(studia pedagogiczne sa traktowane jako humanistyczne)Ciekawe no nie?z moich własnych spostrzeżeń dodam, że nauczyciele tych scisłych przedmiotów nie znaja gramatyki polskiej, buduja toporne zdania i bardzo ubogie pod względem jezykowym.Wszystko jest dobrze dopóki po polsku nie trzeba czegos zinterpretować
wypowiadaj się tylko za siebie, do humanistów sądząc po poscie, też sie nie zaliczasz. Czyli reasumując w jednym miałeś racje-zbieranina to dobre słowo
Mitem jest, że umysły ścisłe nie czytają książek - ja np uwielbiam fantasy, ksiązki historyczne i SF. I czytam pewnie więcej niż średni Polak - humanista na pedagogice. Nie licząc książek technicznych. Wśród znajomych z informatyki znam wielu zapalonych czytelników, głównie fantastyki (jakaś korelacja tu jest - programiści często czytają fantastykę :)). Wśród znajomych z innych kierunków też wielu czyta dużo, ale chyba jednak mniejszy procent. Wydaje mi się, że to dlatego, że czytają ludzie inteligentni, a na kierunkach ścisłych był kiedyś większy odsiew i większe progi punktowe. Po prostu. Dlaczego napisałem "był" - bo po wprowadzeniu gminazjum poziom nauczania z przedmiotów ścisłych siadł kompletnie. Ludzie, którzy lubią matematykę dalej są - samoucy zawsze będą. Ale ludzie, którzy mogliby się jej nauczyć, gdyby ich zainteresować, już niestety sobie odpuścili, bo "to nie na ich głowy" i mają do nadrobienia za dużo. Dlatego mam złą opinię o tak zwanych humanistach - czyli ludziach, którzy poszli na studia bo wypada, ale wybierali drogę najmniejszego oporu. Matematyki się nie musi uczyć, bo pisze ładne wypracowania. Biologii się nie musi uczyć ,bo pisze ładne wypracowania. Historii się nie musi uczyć, bo...
Jestem zdecydowanie humanistką, ale uważam, że matematyka jest równie ważna, co język. W tym roku rozpoczęłam naukę w liceum. Miałam ogromny problem z wybraniem profilu klasy (mat-geo czy human), ponieważ wiem, że lubię uczyć się języków i o różnych kulturach, ale z matematyką mam problemy, a maturę trzeba zdać. Doszłam do wniosku, że lepszym profilem jest mat-geo (ponadto kocham geografię). W mojej szkole jest wprowadzony taki system, w którym od 2 klasy nie mam przedmiotów tj. fizyka, biologia, historia itd. Mam za to więcej godzin matematyki, geografii, języków... Przeglądając arkusze maturalne z matematyki, stwierdziłam, że podstawę każdy powinien zdać. Mi naprawdę duży problem sprawia przyswojenie nawet pozornie prostego materiału z tego przedmiotu. Dla umysłów ścisłych ciężko jest ze zdaniem matury z polskiego, a dla humanistów - matematyki. Niestety te dwa przedmioty uważam za podstawę naszego wykształcenia i bez nich ani rusz. Wszędzie stykamy się z liczbami i literami. Według mnie każdy, kto posiada wykształcenie średnie, powinien znać m.in. "Pana Tadeusza", podstawowe prawa logiki!
... że humaniści to dzisiaj nie ludzie zdolni z nauk humanistycznych, tylko zbieranina tych niezdolnych z niczego. Ja idę na studia humanistyczne tylko po to, by uniknąć matematyki, której nie rozumiem.
są niezbędni w społeczeństwie, żadna ze stron nie jest lepsza od drugiej.Nie o to przecież chodzi. Humanisci myslą w innych kategoriach, a ścisłowcy w innych i nikt tutaj absolutnie jest ważniejszy. Życie okazuje sie trudniejsze dla humanistów( np rynek pracy jest tutaj bezlitosny)ale ta tendencja nie będzie trwać wiecznie. Zauważyłem też, że scisłowcy zdecydowanie częściej atakują humanistów, a ich zarzuty bywają śmieszne.Bo jesli humanista to nieuk, to jak wytłumaczyc fakt, że tak gigantyczny odsetek scisłowców ma TZW. dyslekcje(czytaj-nie chce uczyc sie zasad ortografi lub cierpi na ksiażkofobie)Czy dawniej wogóle było cos takiego jak dyslekcja?oczywiście zdarzały i zdarzaja się pojedyncze przypadki, ale nie na taką skale!nawet to śmieszne bywa, jak w klasie połowa osób ma dyslekcje a potem na maturze przewagę,taka jest prawda.A reszta musi ortografie znać i jeszcze matematyke na maturze obowiazkowo pisać. To gwoli sprawiedliwości humanistom na maturze z matematyki moze jakąś ekstra dyskalkulię przyznawać?to mnie razi, bo jest ścisłowcy przeginaja z ta dyslekcją, wykorzystując fakt, że poradnie hurtowo rozdaja zaświadczenia, a należałoby sie tylko małemu procentowi osób faktycznie na te przypadłość cięrpiącym.
Takie umiejętności powinien każdy uczeń wynieść ze szkoły, która kończy się maturą. I nie chodzi o: 1. rozwiązywanie zadań, przy których i najprzedniejsze mózgi klasowe mają problem 2. rozumienie naukowych tekstów, których "naukowość" opiera się na zagmatwanym, "naukowym" stylu, po rozszyfrowaniu którego okazuje się, że dany tekst to przerost formy nad treścią. Chodzi o rozumienie zwykłych komunikatów - bo wierzcie lub nie i z tym coraz częściej absolwenci szkół średnich mają problem 3.umiejętność "ubrania myśli w słowo", dokonania operacji: wiem, o co chce spytać i umiem tak sformułować pytanie lub wypowiedź, by było jasne, o co chodzi, a nie przez 5 minut składać sylaby przerywając cały proces "przeglądem samogłosek" (yyyy... eeee....)
A czy ja napisalam, ze trace czas? Koncze, bo zawsze chcialam pracowac jako tlumacz. Nie zmienia to wcale faktu, ze nikt mi nie wmowi, ze jest ciezko, skoro nie jest.
to po co ją kończysz? jakbyś była taka mądra, to już dawno zmieniłabyś kierunek, żeby nie tracić czasu!!
<3
MAsz 100 proc. racji, ale to dziala w obie strony :) Jest mnostwo ludzi, ktorzy nazywaja siebie humanistami, bo gubia sie w tabliczce mnozenia do 100. Ale zdarzaja sie tez przypadki oslow, ktore nazywaja sie "scislowcami", bo przez kilkanascie lat edukacji nie przyswoily sobie, ze pisze sie "który" a nie "ktury" :) Natomiast zarowno "prawdziwi humanisci", jak i "prawdziwi scislowcy" SA potrzebni swiatu. Jedna grupa bez drugiej nie mialaby racji bytu, wiec nie pozostaje nic innego, niz tworcza wspolpraca.
Nie zgodze sie z Toba. Studia filologiczne SA latwiejsze i tyle, wiec nic dziwnego, ze przyciagaja nie tylko pasjonatow, ale tez cale mnostwo przypadkowych ludzi. Ja rozumiem, ze czytanie lektur czy zdawanie egzaminow w obcym jezyku nie jest proste, ale nie przesadzajmy, nie jest trudno. Mowie to jako studentka 5 roku filologii (studia dzienne, na jednym z wiekszych uniwersytetow). A ze wielu studentow mowi, ze jest ciezko... Coz, czlowiek juz tak jest skonstruowany, ze ciezko mu przyznac uczciwie, ze na jego kierunku jest latwo :) Znam studentow roznych smiesznych szkolek piatej kolejnosci odsniezania, znanych z produkcji magistrow, ktorzy ida w zaparte, ze u nich jest CIEZKOOOO, ze odsiew straszny, ze trzeba sie uczyc bez przeeeerwy... Coz. Wiec prosze, nie oszukujmy sie - sa ciezsze kierunki, niz filologia :)
Termin "humanista" nie tyle nabrał pejoratywnego wydźwięku, co zaczął być nadużywany, przez co uległ dewaluacji. "Humanista" (łac. "humanus" - ludzki) to człowiek, któremu nieobce są nauki przyrodnicze; to człowiek, który nie lekceważy znaczenia nauk ścisłych; to wreszcie człowiek, który łaknie wiedzy z każdej dziedziny, gdyż "nic, co ludzkie, nie jest mu obce". Tymczasem wielu ludzi bez zdolności, a również takich, którym po prostu "nie chce się", mieni się humanistami, bo "lepiej im idzie z polskiego niż matmy". Odnośnie sporu w kwestii znaczenia nauk ścisłych i humanistycznych: świat nie byłby takim, jakim go znamy, gdyby nie współistnienie obu tych gałęzi, wzajemnie się uzupełniających, tak samo potrzebnych. Bynajmniej nie mam zamiaru bagatelizować wpływu ścisłowców na kształtowanie dzisiejszego świata; to nauki ścisłe stanowią motor napędowy rozwoju techniki. Humaniści zaś mają swoje nisze. Niech każdy robi swoje, a będzie dobrze.
To bardzo ciekawe- pani prowadząca zajęcia z logiki zrobiła wielkie oczy gdy ją spytałam o punkty styczne logiki formalnej i matematycznej- i oczywiście miała rację, więc nie do końca rozumiem Autora pojęcie "wyobraźni matematycznej"
"Wybór studiów humanistycznych wśród młodych często jest podyktowany nie autentyczną pasją, lecz tym, że takie kierunki mają opnię łatwiejszych, niewymagających dyscypliny i systematyczności we wkuwaniu często bardzo trudnej do przyswojenia wiedzy." Tak? To spróbujcie skończyć jakąkolwiek filologię BEZ wkuwania i nakładów pracy. Powodzenia.
No ciekawa teoria. Jakoś mi się nie sprawdziłą w życiu do tej pory.
oto tajemnica
Podobno jak ktoś jest w stanie nauczyć się matematyki, to potrafi nauczyć się wszystkiego ;)
Jestem raczej humanistą, studiuję filozofię, nie wierzę w Boga, głosowałem na PO. I co Ty na to?
czyli prościej: są ci którzy widzą gdzie są, otrafią nad tym zapanować, i kreować rzeczywistość, rozwijać świat, oraz mażyciele wierzący w niewidzialne istoty.
Jestem z rocznika '83, który uniknął obowiązkowej matury z matematyki, chociaż widmo przykrego obowiązku zdążyło pochłonąć pieniądze moich rodziców na dodatkowe zajęcia. Myślę, że problem tkwi jak zwykle w nauczaniu, sposobie w jaki podaje się wiedzę z tego przedmiotu (w nadwyżce dla przeciętnego ucznia), podobnie zresztą jak z polskiego.Oczywiście nie jestem zwolenniczką równania poziomu do przeciętnych, ale wyboru. Dlaczego od pierwszej klasy LO nie ma systemu fakultetów? Po co wciskać wszystkim taką samą wiedzę, stresować przy tablicy humanistę, który fizykiem nie zostanie i zadręczać lekturami ścisłowca, który czytać Żeromskiego i tak nie będzie? Dajmy ludziom wybór,a sami zaczną się uczyć. Osobiście uważam,że zarówno prawdziwych "ścisłowców", jak i "humanistów" jest bardzo niewielu. Poznać ich po tym, że darzą się nawzajem szacunkiem.
Ciekawy spór: z jednej nieuki i lenie z uprzedzeniami, nie rozumiejące nawet znaczenia słów których używają (neohumaniści czy raczej "chómaniści") z drugiej ludki których indeks politechniki upowaznia do sądów nad światem, nie wiedzący jednoczesnie że w kwestii matematyki czy fizyki (czy innych nauk podstawowych) są ignorantami w stosunku do poprzedniego pokolenia. http://www.joelonsoftware.com/articles/ThePerilsofJavaSchools.html
Taak, ścisłowcem - zapewne dlatego została kasjerką, ściemniasz człowieku aż wstyd.
a nie 'humanistów', tak gwoli ścisłości.
Praktyka (nie tylko polska) pokazuje jasno, że tzw. 'umysły ścisłe' wyznają często 'światopogląd naukowy' (scientyzm) i są radykalnymi racjonalistami, którzy wierzą, że cały świat można opisać za pomocą prostych równań fizyki matematycznej, rugując przy tym całkowicie Boga. Wojujący ateizm, naukowy racjonalizm i cały dorobek oświeceniowo-pozytywistycznej technokracji to wymysł ścisłowców. W Poslce tacy ludzie na ogół głosują na PO, gdyż ta partia - ich zdaniem - patrzy w przyszłość, w której mają być realizowane ich nowinki technologiczne. Humaniści wolą natomiast historię, religię, język polski. Ich stosunek do życia jest bardziej wyważony. Znajdują czas na pozytywne emocje, romantyzm, sentymentalizm - czyli coś dla ducha. Potrafią współczuć, dopuszczają wiarę w pozaracjonalnego Boga, którego nie da się ująć w racjonalne, matematyczne regułki.
jednak trudno jej sklecić sensowne zdanie. Zadziera nosa kiedy trzęsąc się liczę te swoje miedziaki w portfelu,jednak czy ona napisze taki wiersz jak ja, czy rozróżni Mondriana od Miro i czy wie dlaczego ja to widzę a ona nie? Ponieważ jej do szczęścia wystarcza swiadomość jej nieskończonej wiedzy, a mnie dołuje świadomość mojej niewiedzy. Nie porówna, nie zsyntetyzuje, nie przanalizuje. Liczy. I tak ma większość ścisłowców niestety. Jeśli tak nie mają to są już humanistami. I tak jak oni mnie, mogę sobie ich bezpodstawnie krytykowac. Jednak szersze spojrzenie humanisty mi na to nie pozwala. Niech sobie zyją. każdy po coś jest. Tyle, że ścisłowcy często nie potrafią tego zaakceptować. To jest jak wojna brunetek z blondynkami. Czy kiedykolwiek widzieliście humanistę napadającego na ścisłowca. A blondynkę szydzącą z brunetki?
co znaczny: "potrafić polski"?
a ja w ogólniaka miałam gościa, który naprawdę wszystko chwytał, języki, matme, chemie i jeszcze jak typowy humanista się wysławiał, pisał... ale był takim burakiem, zadufanym w sobie cepem, potworem, zero inteligencji społecznej, nikt go nie lubił, wyszydzał ludzi za drobne potknięcia no i nosił brudny sweterek haha :)
To, że zdał informatykę(zapewne na jakiejś podrzędnej uczelni)nie znaczy, że jest ścisłowcem. podobnie jak nie każdy absolwent uczelni(kierunku)z pozoru humanistycznej musi lepiej czuć się w przedmiotach odpowiadających jego 'specjalizacji'(przypadki skrajne) PS. Zakładam, że powyższy komentarz pisała osoba, która uważa się za humanistę.
co zresztą na okrągło podkreśla (jakby to był powód do dumy) - ten chłop (informatyk) bez kalkulatora nie policzy najprostszych rzeczy a wysłanie poprawną polszczyżną napisanego maila przekracza jego możliwości!
Ja osobiście jestem ' podobno ' ścisłowcem, uczęszczam do liceum o profilu mat-fiz, jednak nie uważam, iż nie potrafię napisać dobrego wypracowania czy pięknie się wysłowić. Nie znam ścisłowca, który nie potrafi polskiego. A jeśli tak jest, to pewnie dlatego, że nie jest dobry z niczego. Moje ulubione przedmioty? - matma i polski. Ale jednak polski duuuużo łatwiejszy. ;)