Dla takich grzeszników nie ma przebaczenia

2012-09-20 14:09:40 Agata Bar

Jedni uważają, że to hipokryzja – z jednej strony grzeszyć, a potem szukać usprawiedliwienia dla swoich występków. Inni uważają, że stanowisko Kościoła odnośnie seksu przedmałżeńskiego, jest mocno anachroniczne. Nie zmienia to faktu, że aby móc przystąpić do sakramentu małżeństwa – musimy iść najpierw do spowiedzi. A z racji tego, iż większości par nie udaje się wytrzymać w czystości do ślubu – to jakoś obawa przed wyznaniem wszystkiego księdzu jest spora…

Nie chciał jej dać rozgrzeszenia

Koleżanka Dor.baj była wzorową katoliczką, ale nie udało jej się wytrwać w czystości do ślubu. Świadoma swojego grzechu – postanowiła pójść do spowiedzi – nie byle gdzie, bo na Jasną Górę. „Gdy doszło do wyznawania zasadniczego, ksiądz przerwał jej i zaczął głosić na całą Bazylikę Jasnogórską o popełnionym przez nią czynie. Dość, że dziewczynie wstydu narobił, to jeszcze rozgrzeszenia nie dał. Koleżanka, jak ostatni potępieniec, szła przez bazylikę, myśląc, co począć dalej” – wspomina dzisiaj  Dor.baj.

Aga też planowała ślub. Miała za sobą 10 letni związek i dwójkę dzieci. Ksiądz, który ich przygotowywał do ślubu, nie dał im kartek do spowiedzi przedślubnej, bo stwierdził, że nie będą tworzyć fikcji. Prosił, aby się modlili i przyszli do spowiedzi dzień przed ślubem. Kobieta jednak poczuła szczerą potrzebę spowiedzi i wcześniej wybrała się do kościoła: „Powiedziałam o sytuacji, a ksiądz - na którego miałam pecha trafić - nakrzyczał na mnie i stwierdził, że "dla takich grzeszników nie ma przebaczenia. Mieszkając z mężczyzną pod jednym dachem sieję zgorszenie i nawet gdybym zachowała wstrzemięźliwość seksualną do ślubu, to ludzie tego nie wiedzą, a widzą to, co złe" – wyznaje nie bez żalu. Ksiądz był głuchy na argumenty, że co tam ludzie, przecież Bóg widzi szczerość jej intencji…

Ona ma znajomą, która w konfesjonale też spotkała się z podobnym „przyjęciem”. W trakcie spowiedzi ksiądz powiedział jej wprost, ze jest „szmatą” dlatego, że żyje bez ślubu z mężczyzną.

Jak się kogoś kocha - to nie grzech?

Na dwa dni przed ślubem Ona poszła z narzeczonym do spowiedzi. Wyznała wszystkie swoje grzechy – łącznie z seksem przedmałżeńskim. Jej narzeczony próbował to zataić – ze strachu: „Ksiądz zapytał go wprost o seks. Mąż powiedział, że nie wyznał tego, bo skoro chce kogoś poślubić i na dwa dni przed ślubem idzie do spowiedzi, to nie uznaje seksu przed za grzech. Ksiądz na to: "Masz dziecko rację. Jeżeli twoje uczucie jest silne, to przez dwa dni nic się nie zmieni i też uważam, że to nie grzech."

Motylek wspomina, że jej nikt nie beształ, za nieczystość przed ślubem, choć spowiednik podczas ostatniej spowiedzi powiedział im, żeby „dla siebie zachowali taką wstrzemięźliwość tygodniową. Dla umocnienia siebie w wierze i miłości”. Dalej przyznaje, że chciała zaczekać z seksem do ślubu, jednak w momencie, kiedy zamieszkała z narzeczonym, to takie wspólne, codzienne, bliskie życie skłoniło ich do bliskości fizycznej. „Człowiek jeśli wie, że to ta jedyna osoba, nie musi czekać do ślubu. Najważniejsze to być wiernym sobie i partnerowi. Bóg popiera miłość, grzechy wybacza, gdy widzi, że nie są notoryczne i dziecinne. Jeśli miłość jest dojrzała, to jej podsumowaniem jest i taka bliskość” – uważa kobieta.

Jak to, żyjecie razem bez ślubu?

J. jest kobietą po 40-tce, wdową. Od czterech lat spotyka się z mężczyzną. Dzieli ich spora odległość i z różnych przyczyn nie mogą zawrzeć związku małżeńskiego. Kiedy chciała przystąpić do spowiedzi, usłyszała wiele przykrych słów pod swoim adresem: „Ksiądz powiedział, że to tylko chuć, że kierujemy się instynktem – jak zwierzęta! Ponadto, że jestem wyrachowana, bo akurat "okazją" do spowiedzi była chęć pełnego uczestnictwa we mszy św. z okazji I Komunii chrześniaczki mojego przyjaciela. Nadmienię, że staram się być u spowiedzi choć 3-4 razy w roku – także bez "okazji". Padło jeszcze wiele bardzo upokarzających mnie, dojrzałą kobietę  po przejściach, słów. Szczęka mi opadła, bo owszem, rozumiem, że grzeszę jako katoliczka i żałuję, że nasza bliskość fizyczna nie jest powiązana z sakramentem. Ale życie  jest różne! Nie jestem jakąś małolatą skaczącą z łóżka do łóżka! Nawet jakbym była, to skoro idę do spowiedzi, to żałuję swego grzechu, czy  tego, czy innego. Owszem, mogę oczekiwać upomnienia, wezwania do prób powstrzymania się, ale nie zgnojenia!” – oburza się kobieta.

MarioVanHenas jeszcze będąc na studiach też, niejako pod wpływem chwili, postanowił pójść do spowiedzi. Ksiądz sam zapytał go, czy uprawia seks i tu wywiązała się między nimi dyskusja. „Powiedziałem, że jestem z kobietą, którą kocham, z którą chcę być. Uprawiamy seks, ale nie mogę powiedzieć, że tego żałuję. Celebruję tak moją miłość. Trwało to jeszcze chwilę, po czym zostałem poinformowany, że nie dostanę rozgrzeszenia” – wspomina mężczyzna. Kilka lat później pobrali się, od 12 lat są razem i nadal bardzo kochają. To, co go najbardziej denerwuje w takim podejściu księży, to proste myślenie i hipokryzja. „Ten, który leje żonę cały tydzień, w niedzielę idzie do spowiedzi, mówi jak bardzo żałuje i dostaje rozgrzeszenie. A mężczyzna, który kocha kobietę, ale nie mając ślubu uprawia z nią seks  - już nie”. Według niego polski kościół pełen jest tego typu absurdów.

Zamiast oczyszczenia – niesmak

Oleczka szła do ołtarza z pokaźnym brzuszkiem. Ksiądz wprost zapytał jej, co ofiaruje po ślubie swojemu mężowi, skoro już wszystko wcześniej dostał… „Mój małżonek za to, usłyszał przypowieść o św. Józefie, co że niby niepokalanie poczęte, czy też się może puściłam z innym?” – wspomina kobieta.

Butt z niesmakiem wspomina swoją spowiedź przedślubną: „Gwoździem do przysłowiowej trumny stał się seks przedmałżeński. Nawet nie musiałam nic mówić. Oczywiście sam wydedukował, gdy powiedziałam, że oboje jesteśmy za granicą. I się zaczęło – o Ty niegodna, dno duchowe, grzesznico! Co za szatan Tobą kieruje! W niebo popłynął potok słów, wbijający w ziemię moje morale. Na koniec wysyczał tylko, abym wyszła...czego rzecz jasna nie zrobiłam. Wybroniłam się i rozgrzeszenie cudem dostałam, ale niesmak pozostał. Naprawdę czułam się tak, jakbym kogoś co najmniej zamordowała!” – wspomina kobieta i dodaje, że zamiast ulgi i oczyszczenia po spowiedzi, czuła wyłącznie złość.

 

 

 
Skomentuj

 

 

 


Nie możesz odczytać kodu? Pokaż inny


0 odpowiedzi

Przeczytaj również

Daj mi złotówkę.....

2013-01-07 17:59:57 Agata Bar

Podwiozłem do szkoły dziecko, które czekało na "stopa" – wspomina widz. - Chłopiec był w trampkach i cienkiej kurteczce. Dostał moje śniadanie i 10zł, bo w domu czeka jeszcze troje rodzeństwa. Wysiadł, podziękował i zabrał ze sobą mój telefon komórkowy. W ten sposób zostałem skutecznie wyleczony z zabierania... »

Nie można tak po prostu...

2012-10-26 19:19:55 Agata Bar

Po śmierci Wojciecha Dąbrowskiego, który w ramach protestu głodował przez półtora miesiące przed Urzędem Miasta w Gdańsku po tym, jak został wyeksmitowany z mieszkania wraz z chora żoną, w sieci zawrzało. Jedni oburzają się, że w tej sytuacji na pewno było inne wyjście, że można było zamienić mieszkanie... »

Nie zdążyłam się ...

2012-10-11 08:54:32 Redakcja Blog.pl

Czy możemy przygotować się na śmierć kogoś bliskiego? Pewnie nie. Ale możemy się pożegnać, powiedzieć jak bardzo kochamy i jak bardzo będziemy tęsknić. No właśnie. Możemy. Ale tego nie robimy.  Nawet jeżeli spodziewamy się, że śmierć jest blisko. Odkładamy słowa pożegnania, bo „to na pewno nie stanie... »

Załóż bloga

Zalety naszych blogów:

  • nowoczesne i funkcjonalne
  • duży wybór domen
  • multimedialność
  • dodatki na blogi
Dowiedz się więcej »

Katalog »

Zobacz cały katalog

Chmura tagów »

Zobacz wszystkie tagi