Ateista na ślubnym kobiercu
2011-11-08 15:20:58 Redakcja
Beata i Jan osiem lat temu stanęli na ślubnym kobiercu w jednym z krakowskich kościołów. Ceremonia ślubna była zwyczajna. Biała suknia, świadkowie, goście, kapłan.
Jedyną różnicą było to, że pan młody jest ateistą i nie wypowiada słów "Tak mi dopomóż...". Wcześniej wzięli ślub cywilny, bo nie chcieli brać konkordatowego. - Mam wątpliwości co do prawidłowości tej akurat umowy międzynarodowej - mówi Beata.

"Kościół ma gdzieś, czy do sakramentu małżeństwa przystąpi katolik, ateista czy muzułmanin, oby tylko »co łaska« była odpowiednio duża, to ożenią katoliczkę nawet z satanistą!" - nie przebiera w słowach Dream Maker. "Od strony formalnej sprawa nie jest skomplikowana" - stwierdza ks. Karol. Pisze, że taki sakrament zawierany jest według specjalnego formularza, również w przypadku osób ochrzczonych, które "nie praktykują". Jednocześnie stwierdza dobitnie, że sakramenty są dla wierzących. "Dla osoby wierzącej sakrament małżeństwa jest bardzo ważny, bo ludzka miłość staje się drogą zbawienia człowieka" - wyjaśnia. "Czystą hipokryzją" nazywa Maeve uczestniczenie ateistów w sakramentach. "Sama sugestia ślubu kościelnego obraziłaby mnie. Przecież nie wierzę w Boga, czemu chcesz, żebym brała ślub w otoczeniu, które uważam za g... warte?" - pisała oburzona. Taki ślub odrzuca również Irmina Garret. "Jeśli dwie osoby o rożnych poglądach religijnych chcą brać ślub, powinny ograniczyć się do ślubu cywilnego" - uważa. "Ślub kościelny wzięty przez jednego z małżonków »na niby«, »dla rodziny«, »bo ładny« jest po prostu kpiną z cudzej wiary" - pisze blogerka. Ojciec Jacek Salij w swojej książce "Szukającym drogi" zwraca uwagę na wątpliwości, które mogą pojawić się przy okazji ślubu katolika z osobą niewierzącą. Bo Kościół takie małżeństwa oczywiście dopuszcza, nazywając je mieszanymi. Pierwszy to problem "gwałcenia sumienia" osoby niewierzącej, zmuszonej niejako do uczestnictwa w ceremonii pozbawionej dla niej znaczenia. Druga sprawa to kwestia tego, czy godność sakramentu nie zostaje naruszona przez udzielenie go ateiście. "Kościół raczej odradza zawierania takich małżeństw, a czyni to w przeświadczeniu, że strona wierząca narażona jest wówczas na zobojętnienie w wierze, zaś dzieciom w takiej rodzinie może zabraknąć należytej atmosfery religijnej" - stwierdza dominikanin w swojej książce.
lubiedeszcz sądzi, że ateista jak najbardziej ma prawo stanąć na ślubnym kobiercu, jednak pyta "po co?". "Skoro nie wierzy w Boga, to po co ma przed nim przysięgać? Na przykład po to, by plotek nie robić. By film ze ślubu był ładny. I po to, by panna młoda mogła wystąpić w białej sukni, o której przecież marzyła latami. Czy tacy ludzie są jednak ateistami? Nie, bo ateista myśli" - stwierdza na koniec blogerka. O. Jacek Salij przywołuje w książce swoje doświadczenia z działalności duszpasterskiej i stwierdza, że niewierzący często mają opory przed uczestnictwem w takiej ceremonii, która ich "ani ziębi, ani grzeje". "Strona niewierząca może - w ramach swoich przekonań - przeżyć ślub kościelny z prawdziwym zaangażowaniem" - sądzi dominikanin. Według niego ateiści mogą przy okazji ceremonii ślubnej wzbogacić swoje postrzeganie małżeństwa jako związku nierozerwalnego, a miłości jako czegoś większego niż człowiek.
- Nie uznaję władzy Kościoła w kwestii formalnego zawierania związków - mówi Jan, jednak zgodził się na ślub kościelny z szacunku dla swojej narzeczonej, która chciała dostąpić sakramentu. Pierwszy ksiądz, do którego trafili, pytał Jana, czy nie boi się piekła. Ale to odosobniony przypadek. Reszta księży była przychylna ich związkowi. - Chyba potraktowali Beatę jako dorosłą osobę, która podjęła decyzję, a oni to szanują - uważa Jan. Franciszkanin, który miał udzielić im ślubu, powiedział ojcu Beaty, że jego przyszły zięć "to porządny człowiek". Podczas ceremonii wykazał się jednak taktem i wirtuozerią. - Moja głęboko wierząca babcia do dzisiaj się nie zorientowała, że uczestniczyła w ślubie jedynej wnuczki z ateistą - wspomina Beata.
{strona}
Ślub kościelny jest szczególnie ważny dla osoby wierzącej, która bez niego "mieszkając razem i współżyjąc, będzie grzeszyć", jak uważa Czerwona Czarownica. Często jednak ważniejszy jest dla rodziny przyszłych małżonków. Jak stwierdza Emilka "wszystko jest sztuczne i na pokaz i nie ma żadnej magicznej mocy błogosławieństwo akurat w kościele. A jak jedna z osób w te głupoty wierzy i chce się w to bawić, gdyż potrzebuje wsparcia niewidzialnego przyjaciela, to tylko sprawa tej drugiej (ateisty), czy ma ochotę to akceptować". Sama jest niewierząca, jej przyszły małżonek również. Biorą ślub kościelny pod wpływem presji rodziny. Znajomi P.m-w również tak postąpili. Mimo obopólnego ateizmu wstąpili w sakramentalny związek małżeński. Również zrobili to dla rodziny. "Teraz mają już dziecko. Zapytałem więc, czy zamierzają je ochrzcić. Powiedzieli, że tak. Ale nie pytałem już czemu, bo ich rozumiem" - pisze internautka. Wie, że jako rodzice boją się, że dziecko będzie wytykane palcami jako "inne", jeśli nie będzie chodzić chociażby na lekcje religii albo nie pójdzie do pierwszej komunii.
"A jakie to ma znaczenie?" - pyta Gytek, "jeżeli są normalnymi nowoczesnymi ludźmi, kochają się i chcą zalegalizować swój związek?" - dodaje. Bloger uważa, że Polacy nie wiedzą, że ślub kościelny można zawrzeć także z osobą niewierzącą bądź innego wyznania. karisia8rybka twierdzi, że w związku liczy się przede wszystkim miłość i jeżeli ateista "nie zabroni chrześcijaninowi wychować dzieci zgodnie z religią, wpoić im wartości, przestrzegać ich samemu", to wszystko się uda. "Zjawiskiem co najmniej dziwnym" nazywa Back43 takie śluby, ale stwierdza również, że w małżeństwie chodzi o miłość, szacunek i akceptację. "Wierzący powinien akceptować przekonania ateisty, a ateista nie powinien czynić wyrzutów stronie wierzącej. Wychowanie dzieci jest sprawą obojga małżonków i jeżeli przed ślubem nie dojdzie do kompromisu w tym względzie, związek nie ma sensu". Swoje obawy co do wychowywania dzieci przez taką parę wyraża lubiedeszcz: "Współczuję dzieciom, które z jednym z rodziców będzie odmawiało paciorek, a od drugiego się dowie, że Bozia to tylko taka figurka z gipsu". olgga23 zauważa, że nawet jeśli niewierzący rodzic nie będzie się wtrącał do katolickiego sposobu wychowania i tak może mieć wpływ na odciąganie dziecka od wiary, choćby w takiej sprawie, jak niedzielne chodzenie do kościoła. "Jak dziecko będzie widziało, że tata nie wierzy, więc nie musi chodzić, uzna, że to jest lepsze" - stwierdza. Internautka jest córką ateisty i katoliczki. "Zupełnie to w niczym im nie przeszkadza" - stwierdza. "Tata obiecał przy ślubie, że nie będzie przeszkadzał w katolickim wychowywaniu dzieci, więc jesteśmy z rodzeństwem ochrzczeni, bierzmowani itd.". Jednak internautka rozważa odejście z Kościoła i, jak stwierdza, ateizm ojca miał wpływ na taką decyzję.
{strona}
Kościół wymaga złożenia przez osobę wierzącą przyrzeczenia, "że uczyni wszystko, aby odsunąć od siebie niebezpieczeństwo utraty wiary" oraz że dzieci z małżeństwa zostaną ochrzczone i wychowane w duchu katolicyzmu. Ateista ma potwierdzić, że nie będzie tego utrudniał.
"Jeśli ktoś świadomie chodzi z Bogiem, już od samego zawarcia znajomości będzie ostrożny z uczuciowym angażowaniem się w taką relację z osobą niewierzącą" - zauważa tezero, protestant. Wie, co pisze, gdyż był w takim związku trzy lata. "Niby wszystko super, akceptacja wzajemnych poglądów, ale jak dochodziło do kłótni, to wyciągane były właśnie te najcięższe argumenty, dotyczące wiary" - wspomina bloger. Właśnie to było przyczyną rozpadu związku. Podobnie relacje ateistów z wierzącymi postrzega bloger posługujący się nickiem o: "w tym wypadku »miłość« ogranicza się chyba do sfery jedynie cielesnej. Nie jestem w stanie zrozumieć bowiem, jak dwie osoby różniące się na tak podstawowym poziomie, jak kwestia wiary/niewiary są w stanie znieść się nawzajem". Bloger deklaruje swój ateizm i nie wyobraża sobie związku z kimś wierzącym, którego poglądy nazywa "irracjonalnymi". "Naprawdę ciężko spotkać ateistę, który jest w stanie zrozumieć możliwość kochania każdego, że miłość to nie tylko motylki w brzuchu, ale całe zestawienie zachowań i motywacji" - sądzi osaya, odmawiając niewierzącym prawa do posiadania podstawowych uczuć. dzikiczarnykot uważa, że jeśli osoba wierząca chce ślubować przed Bogiem, "ateista powinien wyrazić zgodę na jednostronną uroczystość z szacunku dla swego wybranka". Jednak blogerce nie wydaje się, żeby takie małżeństwo mogło przetrwać. "Szybko pojawią się różnice światopoglądowe, często niemożliwe do pogodzenia. I rozwód gotowy. Oj, przepraszam, wymsknęło mi się. Oczywiście, unieważnienie małżeństwa" - pisze z przekąsem. Przedstawiciel duchowieństwa, ks. Karol, sądzi, że takie związki nie mają przyszłości: "łatwo powiedzieć »liczy się miłość«". Jednak jego doświadczenia temu przeczą: "częściej to nie strona wierząca stawia przeszkody i robi trudności, ale brakiem tolerancji, zrozumienia i szacunku popisuje się ten, który z wiarą nie chce mieć nic wspólnego" - pisze kapłan.
Nie zawsze jest to prawda. Beata z Janem nie rozmawiają na temat wiary. - Chyba oboje wychodzimy z założenia, że wiara jest prywatną sprawą każdego - mówi Beata. - Ja narzekam na Kościół - dodaje Janek. - Kiedy Beata narzeka na Kościół, mówię jej, że krytykuje władze własnego klubu. Czasem wyzłośliwiam się w kwestii jej sumienności w praktykach religijnych.
Kolega internauty wolskiego pochodzi z rodziny, w której ojciec jest ateistą, zaś matka - chrześcijanką. "Wiem, że są bardzo szczęśliwą rodziną i dobrze się dogadują. Uważam, że jeżeli człowiek naprawdę kocha drugiego człowieka, to bez względu na różnicę wyznania będzie z nim szczęśliwy" - konstatuje internauta. Pytam Beatę i Jana o to, czy są zgodnym małżeństwem. - Myślę, że mieścimy się w średniej krajowej. Ale niewątpliwie nie mamy tego samego zdania na każdy temat - odpowiada ona, a jej mąż dodaje: - Trochę nie wierzę w zgodne małżeństwa. Znasz jakieś?
Marcin Turkot
Widzisz .. chociaż możesz tak to odczuwać to pamiętaj jednak że nie ponosisz odpowiedzialności za to co inni sobie myślą. A to że że religie są niezaprzeczalnie ważnym elementem każdego społeczeństwa, samo w sobie nie jest niczym złym. Popatrz ile dziś możesz zwiedzić pięknych miejsc i zobaczyć dzieł sztuki które były inspirowane religią, i tradycjami z nią związanymi. Nie uważam aby istotne było zastanawianie się nad tym co myślą inni jeśli chcesz działać z wolnej woli. Obojętnie bowiem jakie dobre by nie były Twoje działania to i tak połowa zawsze je oceni wedle tego jak chcieliby je widzieć a nie jak je widzą. Uważam tylko że nawet jeśli nie wierzyłbym w ogóle w Boga to za nic nie pozwolił bym zburzyć kościołów.
Ślub tzw. jednostronny w kościele katolickim to nic innego jak nie odbieranie prawa swojej Ukochanej do wolności wyznań i poglądów. Nie chodzi nawet o sam szacunek, ale też o zrozumienie drugiej osoby. To właśnie zrozumienie, wraz z uczuciem, jest podstawą związku. Nie zaś zgodność poglądów. Jeśli dwie różniące się znacznie osoby mają problem z dbaniem o więź między sobą, to nie można też szukać jakiejś "winy" czy "racji" po jednej ze stron; ale nie dziwi fakt, że ksiądz szuka argumentów, aby poprzeć swoją wizję "złego" ateisty. Mógł jeszcze dodać, że wina leży równie często po stronie osoby pochodzenia żydowskiego, żeby nikt nie miał wątpliwości co do jego problemów z tolerancją. Zaskakuje za to opinia, jakoby ateista nie potrafił kochać. Niektórzy chyba zapominają, że osoba wierząca, to niekoniecznie katolik; równie dobrze to buddysta czy muzułmanin. Podobnie ktoś, kto nie wyznaje żadnej z "gotowych" religii, nie musi być ateistą. Osobiście wierzę w istnienie czegoś - nazwijmy od biedy - wyższego. Siła ta obecna jest w Sztuce i naturze. Otacza nas, a jednocześnie jest w nas, przenikając z zewnątrz, oraz rodząc się samoistnie w postaci uczuć zwanych wyższymi. Jestem osobą niewierzącą, lecz nie ateistą. A nawet, gdybym był, nie musiałbym jednocześnie prezentować postawy cynika.
Nie przesadzaj. Aż tak bardzo lubisz demonizować?;)
Zawsze mówie o sobie:) ale mówiąc "my" mam na myśli tych których znam o takich samych lub bardzo podobnych do moich poglądach:)) Czy już wybroniłam sie uzasadniając dlaczego czasem piszę "my" a nie tylko "ja" ?;) czy jeszcze jakiś niedosyt czujesz w tej kwestii?;)))
To ja mam definiować na czym ma polegać Twój antyklerykalizm ? Wymyślać aktywność i sposób działania ? Nie chodzenie do kościoła to jeszcze nie antyklerykalizm. Już krytyka na forum instytucji Kościoła, czy ingerencji wierzących w system prawny naraszająca prawa niewierzących jest rodzajem takiej aktywności (jeżeli już nie lubisz słowa "walka").
Nareszcie o sobie (nie o innych) i w liczbie pojedyńczej (a nie "my"). Tak trzymać.
A jednak o czymś zapomniałam:))))) musze to dopisać:) Otóż owszem walczę - Z TYPOWĄ WREDNOŚCIĄ LUDZKĄ, DURNYM CIEKAWSTWEM, GŁUPAWĄ ZŁOŚLIWOŚCIĄ UPRZYKRZAJĄCA DRUGIEMU CZŁOWIEKOWI ŻYCIE, Z OBRZYDLIWYM PLOTKARSTWEM, Z WYMYSLANIEM I DORABIANIEM NA CZYJŚ TEMAT NIESAMOWITYCH HISTORII, Z ZAWIŚCIĄ ITP KARYGODNYM SYFEM. Z tym rzeczywiście WALCZE :) przeważnie słownie:) potrafie bardzo dosadnie "walnąć wykład" lub rzucić krótkie "hasło" komuś na temat jego idiotycznego zachowania wobec mnie, ale dzieje sie to przeważnie tylko wtedy gdy mam bezpośrednią stycznośc z kimś takim i z tym co wyprawia, bo gdybym miała urządzać "wojenkę" z każdym kto mnie gdzies tam obgaduje chociaż dobrze nie zna lub w ogóle nie zna to musiałabym zbyt często strzępić sobie język, a nie zawsze mi sie chce:) I to sa momenty w których faktycznie "WALCZE" ;) jasno i głośno;)
Ależ ja właśnie z tego nie rezygnuję:))) Ty to odwrotnie widzisz, mamy inny kąt patrzenia:) Po prostu nie rozumiesz mnie, doszukujesz sie niepotrzebnie czegoś wyjątkowo! skrajnego! w moich poglądach, a ze mną wierz mi można sie normalnie dogadać:) i w całkiem miłej atmosferze spędzić czas mimo różnicy zdań:) oby tylko jeden drugiemu nie wchodził z butami w życie (bo na to jestem wyjątkowo uczulona;p) i to wszystko:) Zwykły człowiek ze mnie, tylko ja nie rezygnuje z moich przekonań, z tych uzasadnionych:) bo wiem że są słuszne:), chociaż w wielu innych sprawach w życiu mogę sie mylić:)
Teraz to już kompletnie nie wiem o co ci chodzi kolego. Może doszukaj sie logiki w tym co sam piszesz, we własnym toku myslenia, bo zaczynasz sie czepiać w tej chwili już nie na poziomie przedszkolaka ale bardziej oseska:) Jesli jestem anty-klerykalna to co mam dosłownie "walczyć" z klerem? ;D co mam robić Twoim zdaniem? - chodzić i podkładac nogę każdemu facetowi w kiecuchnie? ;D a może mam ciskać w kościół z procy??? Chory jesteś? No czy ty przypadkiem nie przesadzasz w swoich wizualizacjach?;D Jesli jestem anty-pierogowa to mam zakazać robienia pierogów?;D a może uprzykrzac życie tym wszystkim którzy robią pierogi i je lubią?:D A niech sobie każdy robi po swojemu, zawsze to powtarzam, ale to nie zmienia faktu że ja nadal będe miec swoje zdanie :) Czy to do Ciebie dojdzie w końcu, czy juz tej prostej rzeczy nie pojmiesz nigdy?:) W jakim jestes wieku że tak dziecinnie "rozumujesz"? Człowieku nie załamuj mnie sobą ;) Juz gdzieś napisałam jasno, że WALCZYĆ to ja moge z własnym choróbskiem, np z grypą czy innym badziewiem które czasem człowieka dopadnie, wtedy mój organizm walczy:)
Teraz to już kompletnie nie wiem o co ci chodzi kolego. Może doszukaj sie logiki w tym co sam piszesz, we własnym toku myslenia, bo zaczynasz sie czepiać w tej chwili już nie na poziomie przedszkolaka ale bardziej oseska:) Jesli jestem anty-klerykalna to co mam dosłownie "walczyć" z klerem? ;D co mam robić Twoim zdaniem? - chodzić i podkładac nogę każdemu facetowi w kiecuchnie? ;D a może mam ciskać w kościół z procy??? Chory jesteś? No czy ty przypadkiem nie przesadzasz w swoich wizualizacjach?;D Jesli jestem anty-pierogowa to mam zakazać robienia pierogów?;D a może uprzykrzac życie tym wszystkim którzy robią pierogi i je lubią?:D A niech sobie każdy robi po swojemu, zawsze to powtarzam, ale to nie zmienia faktu że ja nadal będe miec swoje zdanie :) Czy to do Ciebie dojdzie w końcu, czy juz tej prostej rzezcy nie pojmiesz nigdy?:) W jakim jestes wieku że tak dziecinnie "rozumujesz"? Człowieku nie załamuj mnie sobą ;) Juz gdzieś napisałam jasno, że WALCZYĆ to ja moge z własnym choróbskiem, np z grypą czy innym badziewiem które czasem człowieka dopadnie, wtedy mój organizm walczy:)
Zawsze myślałem, że jeżeli ktoś mówi o sobie, że jest anty-"cośtam" to z tym "cośtam" walczy. Ale z Twoich postów wynika, że można być any i nie walczyć. Może niesłusznie doszukuję się logiki ?
Myślę, że wielu katolików podziela Twój pogląd w kwestii tzw. "hipokryzji ateistów". Szkoda tylko, że świadomie rezygnujesz z tego co w ateiźmie najwspanialsze: niezależność, wolność i tolerancja.
Oj nie jestem żadnym wzorem i nigdy nie stawiałam sie za wzór, w niczym, ja po prostu lubie ludzi logicznie myslących, racjonalnie myslących, i z charakterem, szanuję tą cechę, szanuję także siebie właśnie za tą cechę, choć wiem jak to fatalnie brzmi:) Gdybyś porozmawiała ze mną tak zupełnie prywatnie wiedziałabyś że nie jestem wbrew pozorom skrajną osą (tnącą innych żądłem - chociaż to też potrafię robić jak większość gdy zajdzie taka skrajna potrzeba):) tylko zwykłą przeciętna osobą która jedynie ma w niektórych kwestiach troche bardziej "skrajne" (?) poglądy niż reszta(?) większość(?) np na temat religii tak w ogóle, a także mojego ateistycznego stosunku do kościoła i jego śmiesznych pracowników:)))) przed którymi ani mi sie śni klękać, pajacować, tańczyć tak jak mi zagrają:) A przysięganie komuś czegoś moim zdaniem powinno dotyczyć tych dwojga a nie "tradycyjnych" przyzwyczajeń i robienia czegoś dla "świętego spokoju" bo do tego sie to sprowadza (przeważnie do tego że robi sie coś dla "rodziny, rodziców, babć, dziadków" itd zwłaszcza w kwestiach wyznaniowych, czego absolutnie nie pochwalam - delikatnie mówiąc ;p) W moim przypadku z moim chrakterem z moimi poglądami nigdy by to nie przeszło, nigdy, i min za to samą siebie szanuję:) chociaż przez niektórych może być to odbierane jako niepotrzebne ich zdaniem podkreslanie, wręcz demonstrowanie, własnych poglądów:) tyle że moje poglądy jak i wielu innych ludzi o innych poglądach mam prawo raz na jakiś czas (bo przecież nie robie tego codziennie az tak wyraźnie) wystawić na światło dzienne:) Tak naprawdę to nic złego, to tylko moje poglądy, które nikomu innemu nie wyrządzaja krzywdy, jedynie ktoś może sie ze mna nie zgodzić, i to wszystko:) Ja też nie zgadzam sie z wieloma ludzmi i co z tego? :) Każdy i tak robi w życiu po swojemu, Ty, ja, i wielu innych, oby tylko nikt nie zaglądał nikomu do jego prywatnych pieleszy, a poglądy każdy może mieć jakie chce. W dalszym ciągu nie rozumiem po co niewierzący zmuszają sie (!) do robienia czegoś co jest dalekie im, bo gadanie że "dla osoby kochanej to wszystko" to jest żaden argument, dla mnie to jest dziecinada, bzdura, to naciagne tłumaczenie własnej słabości, słabości charakteru, robienia czegoś dla "świętego spokoju". To porażka w moim przekonaniu. Po prostu. Ja jako człowiek o konkretnych poglądach zbyt szanuję siebie aby móc pozwolić sobie na to żeby pod przykrywką robienia komuś przyjemności dać z siebie zrobić kukiełkę w teatralnym przedstawieniu przy jakimś ołtarzyku z innymi kukiełkami w sukienkach które lubią pociągać za sznurki bo tłumy im na to pozwalają od lat i tak sie do tego przyzwyczaili że juz traktuja to jak normę, bezkrytycznie, jak wzór do nasladowania:) To nie ja uważam siebie za wzór, to wielu innych myśli że są wzorami:) Nie widzisz tego? Po co sie bawić w jakieś ołtarzyki i przysięgania "dla kogoś"(?) bo sobie tak wymyslił? skoro można kochać i być kochanym bez tych wszystkich szopek:) Sama pomyśl i zrozum mój punkt widzenia. Ja nie walczę:) ja po prostu mam takie poglądy i będę takie mieć, tak to widzę, po prostu:) Pozdrawiam, mimo że jako ateistki okazuje sie mamy zupełnie inne podejście do zagadnienia:)
przeczytałam większość Twoich wpisów i odpowiedzi na nie i przyznam, że jest mi trochę wstyd. jestem ateistką, mam dość radykalne poglądy w tej kwestii, ale... bez przesady. nie chciałabym, żeby mnie ktoś zmuszał to wzięcia z nim śłubu kościelnego, ale jak napisałaś co za różnica, gdzie wygłosiłabym tę przysięgę? co za różnica, czy byłby to park, plaża, boisko, czy chociażby kościół skoro i tak jest to dla mnie przysięga złożona ukochanej osobie a nie jakiemuś bogu?! owszem, chciałabym spotkać osobę podobną poglądami do mnie, ale jak to mówią "miłość nie wybiera", więc nie wiem co mnie czeka. bardzo uogólniasz i jest to nie w porządku wobec innych ateistów. to, że uważasz się za wzór, nie znaczy, że tak właśnie jest. pozdrawiam i życzę większej otwartości...
to moze lepiej ty wez urlop, jak chcesz sie modlic ;)
Jasne, my wszyscy atei ści-antyklerykały jesteśmy OPĘTANI, ZNIEWOLENI :)))))) a WY WSZYSCY religianci jesteście zdrowi normalni racjonalnie myslący;p;p twardo stąpający po ziemii;p;p i oczywiście nie naiwni ;p;p Fajnie to brzmi, prawda? wrecz BAJKOWO!;) Daj juz spokój z tym bajaniem bo zostaw te swoje bajeczki dla własnych dzieci lub wnuków (juz mi tych dzieciaków szkoda że będzie im sie wciskac takie bujdy)
Dokładnie:))))) I doszliśmy do sedna:) (no chyba że załozymy że nie wszyscy z religiantów dają na tacę;p to i tak byłby wielki postęp;p)
WYBÓR dajesz dziecku gdy nie decydujesz za niego!!! a fundując niemowlakowi chrzest nie dajesz mu wolnego wyboru tylko na starcie wtłamszasz go w SEKTĘ JAKIEJŚ KONKRETNEJ RELIGII. Obrzydliwe to jest. Wybacz szczerość ale to co piszesz to skrajna hipokryzja jesli rzeczywiście jesteś "ateistką" (w co bardzo trudno mi uwierzyć;p)
Nawet nie znamy dokładnej daty urodzin Jezusa . Data świąt Bożego Narodzenia została zaanektowana przez katolicyzm - to data narodzin Mitry .
Nazizm musisz zaliczyć w tym zestawieniu po stronie katolicyzmu .
Chyba przemądrzałym jak ty chora z nienawiści obłudna katodewotko :)
Podobnie to widze. Chrzest to jest dla mnie szczyt wariactwa. ŚLub kościelny "ateistów" (?;p) to dla mnie jakaś farsa, pomyłka, komizm, przedstawienie, nieokreślona choroba, może w pewnym sensie jakiś "masochizm" :) Nie kumam tego, nie pojmuję takiej kompletnie bezsensownej szopki;)))))) A co do brania kościelnego ateisty z wierzącym tez tego nie pojmuje bo nie rozumiem po jakiego licha niewierzący ma sie zmuszac do obrzędów wierzącego (?????) Czemu to ma służyć? Komu? Po co? Na co? Skoro przecież można wziąć ŚLUB CYWILNY! :)))))) albo nie brać wcale:))) Przerąbane to jest, i kompletnie pozbawiaone sensu, nie wyobrażam soebie normalnego ateisty który zgadza sie na coś tak bzdurnego:)
Nadstawianie drugiego policzka dotyczy tych sytuacji, w których nikt ani nic nie jest zagrożone oprócz mojej dumy i pychy, jeśli demonstracja siły przeciwnika nie poskutkuje stratami dla moich najbliższych. W sytuacji zagrożenia najbliższych należy odekwatnie do sytuacji reagować: można się wycofać (jeśli jest taka możliwość) lub zaatakowac w odwecie aby minimalizowac skutki działań agresora
Histryjka z morałem?
Rozumiem Cie. Twoje obawy mogą być uzasadnione, życie róznie sie układa, pewnie byłoby potem przykro gdyby kochając kogoś nagle trzebaby stanąc na tzw "ostrzu noża" z powodów różnic światopoglądowych. Dlatego zawsze jednak lepiej dobierać sie w pary z podobnymi poglądami w tle:) Mój mąz też jest ateistą, inaczej byc nie mogło;) Chociaż wydaje mi sie czasem że nawet z wierzącym lecz niepraktykującym lub z agnostykiem mogłabym sie życiowo dogadac:) najwyżej w niektórych kwestiach byłabym nieugięta;)) bo z pewnościa byłabym:) Moglibyśmy ślubu nie brąc wcale:) bo co do chrztu to sprawy w ogóle by nie było bo dzieci nie mam i nigdy mieć nie chciałam i z innym partnerem tez nie chciałabym ich mieć, więc temat i tak by nie istniał:) no chyba że rozeszlibyśmy sie z powodu że on chciałby dzieci a ja nie;))) Pozdrawiam raz jeszcze.
Kochana twój komentarz przebił wszystkie W GŁUPOCIE. Otóż musze cie zdziwić, ale mam męża :) wzieliśmy ślub cywilny bo on chciał (nigdy legalizacja związku nie była mi do niczego potrzebna) Kochałam i kocham, i tylko dlatego jestem z tym człowiekiem od wielu lat bo juz jakoś będzie około 20 lat, nie przywiązujemy wagi do rocznic, noszenia obrączek itp Jestem dorosłą kobietą a nie szczeniakiem, mój mąż to tez ateista, a moje poglądy to jedne z wielu jakie w życiu sie spotyka:) Dlatego nie wygaduj mi tu bzdur i lepiej zajmij sie tym co masz w głowie a czego nie masz, bo wychodzi na to że zbyt duże masz braki. Myslenie to nie jest twoja najmocniejsza strona:)
Moje reakcje są odpowiedzia na pewne AKCJE:) które mają miejsce w życiu, z udziałem kościoła dlatego na ten temat dyskutujemy, oraz w postaci tego artykułu - bo to też pewna AKCJA:) a ja jestem reakcją:) tyle że ja potrafię argumentowac swoje wypociny, a Wy jesteście rakcją na mnie:) tyle że bardziej sie irytujecie, wkurzacie na mnie i na moje poglądy:) Rozumiesz już o co biega? Jest pewna różnica.
Moje reakcje są odpowiedzia na pewne AKCJE:) które mają miejsce w życiu, z udziałem kościoła dlatego na tenm temat dyskutujemy, oraz w postaci tego artykułu - bo to też pewna AKCJA:) a ja jestem reakcją:) tyle że ja potrafię argumentowac swoje wypociny, a Wy jesteście rakcją na mnie:) tyle że bardziej sie irytujecie, wkurzacie na mnie i na moje poglądy:) Rozumiesz już o co biega? Jest pewna różnica.
Jedyne co zrobiłaś to zacytowałas jeden z moich komentarzy:) ale nie zrozumiałaś sedna. To że jestes ateistką która widzi pewne sprawy troche inaczej niż ja, łagodniej - nazwijmy to, i nie tak dobitnie krytykujesz to co ja krytykuje, a nawet momentami wyśmiewam, nie znaczy że jesteśmy wrogami. Na litość! Kochana! Może Cie we mnie coś drażnić, mój cynizm, moja dosłownośc, moja krytyka tak w ogóle? Ale nie przesadzaj. Ok, Ty nigdy nikogo i niczego nie krytykujesz zgodnie z własnym poglądem? Nigdy? Jesteś pewna? :)) Jesteś ateistka która bierze ślub, chrzci dzieci? Dlatego tak zabolała moja krytyka takich jak Ty? Czy tak w ogóle jestes taka nadwrażliwa na wszelka krytykę, nawet ta uzasadniną, bo przeciez moja krytyke jasno uzasadniam. gdybyś przeczytała każdy mój wpis od początku do końca to może więcej byś zrozumiała i pojęła jak widze całokształt. Ale nie musisz tego robić, nie zmuszaj sie aż tak, przeciez i tak juz masz mnie za potwora:) Prawda?:) Sama dorośnij moja droga, nie udawaj takiej nieskazitelnej i "na poziomie" ostojo spokoju bo jakoś mi sie w to wierzyć nie chce:)) Ja jestem z krwi i kości, podobnie jak małpy:))))) i inne stworzenia, a Ty z czego jesteś? z jakiejś lepszej gliny? ;)) Krytyke trzeba umiec uzasadnić, ja nie boję sie argumentowac tego co myslę. Co trak naprawde Cie najbardziej w moich komentarzach zabolało, rozdrażniło, nie wierze że sam fakt KRYTYKI.
O ile ślub ateisty z katoliczką pod krzyżem można próbować irracjonalnie tłumaczyć jakoby szacunkiem dla osoby małżonka /współczuję wyborów!/, o tyle kościelny ślub ateistów pod presją rodziny i otoczenia spod krzyża, to zwykłe kretyństwo! Względnie ateiści tyle warci swojej wiary, co przeciętni kościelni ludzie swojego religijnego dyletanctwa, fałszu i obskury?! Natomiast chrzest niemowlaka, to nic innego, jak psychiczne obrzezanie i brutalna defloracja dziewiczej świadomości dziecka średniowieczno-religijnym obrządkiem!
to ze sie mienią nie znaczy ze sa nimi poza tym wyjscie z kosciola nie zwalnia z obowiazku przestrzegania przykazań trzymam sie z daleka od złodzieji przynajmniej staram sie w mcach w ktorych moze dojsc do kradziezy staram sie unikac albo torebke miec przy sobie zapięta jesli jest na suwak,bo złodzieja zawsze bedzie kusił ZŁY
Zgadza się, 9 peron bez powrotu na tor.
Zakochałem się w krówce sąsiadów. Kocham ją. Ma takie śliczne czarne plamy, no i ta mordka. Pozwól mi ją kochać w zaciszu domowym.
Po II wojnie, w wiejskiej szkole na katechezie ksiądz pyta dzieci: Kto udziela ślubu młodej parze? -Ksiądz, ksiądz... - na wyścigi odpowiadają dzieci. -Nie, nie ksiądz - odpowiada katecheta. -Pan Bóg, Pan Jezus, Matka Boska.. - przebąkują na przemian nieco zdezorientowane dzieciaki. -Ani ksiądz, ani Pan Bóg, ani Pan Jezus, ani Matka Boska nie dają ślubu! To para młoda, nawzajem składa sobie ślub, czyli przysięgę, a ksiądz, Pan Bóg, Pan Jezus i wszyscy zebrani są tylko świadkami tego aktu. Zapadła cisza. Tą autentyczną historię opowiedział mi ojciec. Dowodzi jednego: Ani kościół, ani ksiądz nie świadczą o ważności zawartego małżeństwa. Nie gwarantuje większej trwałości takiego związku. Przysięga zobowiązuje, bez wzgędu na to, gdzie byłaby zawarta.
"no ale wiadomo jak ktoś nie mysli dokładnie tak jak wy to zaraz nagonke na niego robicie :)) Typowe, znam to w końcu w polsce żyje;) tu taka mentalność:) " Jeszcze raz Ci wkleić Twoje własne wypowiedzi?
Ludzie dlaczego chcecie odmawiać sakramentu małżeństwa osobie wierzącej? Czy tylko dlatego że zakochała się w niewłaściwej osobie (w cudzym pojęciu oczywiście). Osobiście uczestniczyłam w takim ślubie i nic gorszącego się nie wydarzyło, a państwo młodzi żyją ze sobą szczęśliwie już ponad 10 lat. Inaczej rzecz się ma jeśli chodzi o zagorzałych katolików co to się rozwodzą przy każdej nadarzającej się okazji. Wstyd! Każdy zapytany powie przecież że nic nie ma do tego. To ja się pytam skąd tyle w Was jadu do miłości?
Proszę bardzo, przeczytałam uważnie i oto, co znalazłam: ŻADEN ! ż a d e n ! szanujący sie świadomy siebie ateista NIGDY NIE STANĄŁBY PRZED ŻADNYM OŁTARZEM :) Dla mnie ateizm to jednoznaczne z antyklerykalizmem bo jedno wynika z drugiego, jakby na to nie patrzeć, Kościół i religie to coś co wymyslili ludzie dla ludzi:) smieszna próba trzymania tłumów na smyczy:) To celowy wymysł sprytnych skierowanych do naiwnych:) Szkoda że tego nie widzisz. Religie (wszystkie) to jakaś chora maniakalna masowa histeria, obrzędy kościelne to dokładnie samo. Religie NIKOMU DO NICZEGO NIE SĄ POTRZEBNE, ALE CWANIACY WMÓWILI NARODOM ŻE TO JEST NIEZBNĘDNE DO ŻYCIA, MIELI W TYM SWÓJ CEL, TZW ZAMORDYZM, CZYLI KONTROLA NAD LUDZMI, WSKAZANIE IM JAK MAJĄ ŻYĆ. To jest chore, i nie chcę tego, odrzuciłam to dawno temu, to dla mnie niepowazne nie aturalne, cwaniackie, niewiarygodne wręcz i ogłupiające, popatrz ile fanatyzmu na świecie, patrz i słuchaj co robią i co wygadują fanatycy religijni. Szanuję siebie i swoje poglądy dlatego niegdy nie stan ełabym przed jakimś komediantem przebierańcem księzulem ani przed żadnym ołtarzem na mszy to wybacz mi szczerość ale to skrajna hipokryzja, az sie dziwie że oddzielasz swój prywatny "ateizm" (?;p) od "antyklerykalizmu" :) a także w bardzo dziwaczny sposób postrzegasz miłość czyjąś do kogoś, czyli Twoją do swojej kochanej, robiąc z siebie pajaca przed jakims ołtarzykiem i przysięgając coś gdzieś przy kimś pozbawiając siebie własnego tzw HONORU osoby niewierzącej. Ty kochanie nie masz pojęcia kim jest szanujący sie "normalny/prawdziwy" ateista:)))))) Dla mnie to bajdurzenie chorego z nienawiści do innych światopoglądów, zwyczajnie agresywnego fanatyka antyreligijnego. I Ty śmiesz twierdzić, że nie oceniasz??? Wybacz, ale jako ateistka nigdy nie wypowiadałam się w ten sposób o ŻADNEJ z religii, bo, w przeciwieństwie do Ciebie, nie utożsamiam braku wiary z obowiązkiem plucia na to, co mi się nie podoba. Dziewczyno, naprawdę, dorośnij.
Gdzie tu kto walczy i z kim????:))))))) Czy wygłaszanie swojego zdania głośno i tak jak sie czuje to jest walka??????????????? :))))) Widze że juz całkiem was pogrzało:) Komiczni jesteście, no ale wiadomo jak ktoś nie mysli dokładnie tak jak wy to zaraz nagonke na niego robicie :)) Typowe, znam to w końcu w polsce żyje;) tu taka mentalność:) Nie przytakne wam, a wy nie musicie przytakiwac mi, ok? Czy jeszcze coś was boli?:) Kochani walczyć to ja mogę z GRYPĄ NA JESIEŃ ALBO NA WIOSNĘ;)))))))
Ludzie stworzyli religię, religia sama nie powstała, to twór ludzkich umysłów, bożki to narzędzie ludzkiej sprytnej wyobraźni, kult symbole narzucane zasady obrzędy to wszystko to własnie cwaniactwo, zamordyzm, oraz śmieszny lub wręcz niebezpieczny FANATYZM, zalezy jaka postać przybiera w ludzkich umysłach. Religia to mieszanie ludziom w głowach, to pod przykrwyką "uporządkowania" wcielany w życie ludzi CHAOS. To co widze czasem dookoła mnie w postani religiantów jest śmieszne, jedynie śmieszne, ale w innych rejonach świata to już nie jest smieszne ale tragiczne, okropne, więc moge sie jedynie cieszyć że mieszkam (z przypadku) w takim miejscu na świecie i w takim czasie w którym z powodów religijnych az tak mnie to nie DOTYKA, i może mnie to na co dzień nie dotyczyc, moge sie z tego śmiać, być cyniczną, odrzucac to, i robic swoje tak jak ja chcę. Gdybym jednak urodziła sie w innym miejscu lub w innym czasie to nie byłoby tak jak jest mi tutaj dzisiaj. Historia wie swoje, prawda? Ten świat juz widział nie jedno, poczytaj, zainteresuj sie tematem, a z przerażenia będziesz mieć ochotę walnąć pięścią w stół. Ale skupiając sie na tym co jest teraz, tu gdzie jestem, mieszkam, żyję, powiem wprost, nie ze mną takie numery :)))))) Mam mozliwość wypiąć sie na to co mi nie odpowiada i robię to bez najmniejszego problemu, jesli czegoś nie uznaje nie robię tego, bo mam wybór, całe szczęście:) i nie mam najmniejszego zamiaru NIGDY uczestniczyć w czymś co jest w moim przekonaniu pozbawione jakiegokolwiek nawet najmniejszego sensu:)
Doskonała ocena. Dziewczyna zamiast tracić energię na walkę ze "śmiesznymi" ateistami o "ateistyczną czystość" powinna się skupić na walce z fanatyzmem religijnym.
A więc, moja droga, przeczytaj w takim razie od początku wszystko to co napisałam, ale DOKŁADNIE I SPOKOJNIE:)) a nie byle jak aby tylko sie przypiąć. Poczytaj raz jeszcze a może zaskoczysz, ale najpierw ochłoń bo sie przegrzejesz:) To wszystko jest moja droga bardzo łatwe do zrozumienia, proste, klarowne, jasne, oczywiste, ale tylko dla tych którzy robia uzytek ze swoich szarych komórek, czyżby Towje komórki były az tak zakurzone że nie dajesz rady tego ogarnąć? Postaraj sie, jesli chcesz dyskutować, najpierw czytaj dokładnie zamiast kolejny raz głupoty pisać. Jak sie postarasz dasz rade;) Wierzę w Ciebie;))
Prezentujesz maksymę 'mołość ci wszysko wybaczy'?
Myślę, ze tracisz energię na walkę z ideą, myślą, teorią i bajką (religią), a naprawdę niebezpiczni są ludzie ( nie duchy, księgi czy obrzędy). Nie boję się żadnej religii, boję się fanatyzmu jej wyznawców. Boję się "Frondy", T.Terlikowskiego i jemu podobnych. Oni są groźni. Oni atakują nawet duchownych.
Czy przysięga małżeńska małżeńska składana jest partnerowi, czy duchownemu ? Może mi ktoś wyjaśni. Jeżeli partnerowi, w obecności świadków, to państwowy Urząd Stanu Cywilnego jest miejscem równie GODNYM, co miejsce kultu(świątynia,synagoga,etc).
Nie demonizuję, tylko oceniam na podstawie postów, które sama tu zamieściłaś. A było ich na tyle dużo, by móc wyciągnąć pewne wnioski. I wyraźnie z nich wynika, że Twoja fiksacja na punkcie własnego ateizmu osiągnęła poziom zwykłego fanatyzmu, tylko że w tym wypadku antyreligijnego. Gdyby stworzyć kościół ateistów, byłabyś świetnym kaznodzieją - idealnie wychodzi Ci tworzenie "kodeksów prawdziwego ateisty", ocenianie i piętnowanie przez pryzmat własnego światopoglądu. Naprawdę nie widzisz zbieżności między Twoim zachowaniem, a zachowaniem klasycznych dewotek? One również mają usta pełne frazesów o tym, czego "prawdziwy katolik" nie powinien, a co powinien. Tak naprawdę, na tym forum wypowiedzi Twoje, i wypowiedzi fanatycznych katolików nie różnią się NICZYM. W tym samym stopniu czujecie się upoważnieni do wtrącania się do tego, czy Kowalska chodzi do Kościoła, czy nie chodzi. I jesteście w identycznym stopniu przekonani, że z racji światopoglądu posiedliście rację absolutną. Palenie na stosie za odstępstwa od "świętej ateistycznej wiary" też przewidujesz?
No, no! To brzmi prawie jak DEZYDERATA.
precz!
Kościół i religie to coś co wymyslili ludzie dla ludzi:) smieszna próba trzymania tłumów na smyczy:) To celowy wymysł sprytnych skierowanych do naiwnych:) Szkoda że tego nie widzisz. Religie (wszystkie) to jakaś chora maniakalna masowa histeria, obrzędy kościelne to dokładnie samo. Tą histerie nazywa sie szumnie "TRADYCJĄ":) Nie z e mna takie numery:) Takie tradyzje mnie nie interesują, odrzucam religie, wszelkie, nie uznaję kościoła, papieży, księzy itp To jest smieszne, dla mnie myslącego człowieka:) A tak w ogóle to jest tragikomedia, gdy widze jak wielu ludzi wciąż w tym tkwi i pewnie czasem już sami nie wiedza dlaczego, po co im to, bo równie dobrze moga życ jak przyzwoici ludzie normalnie bez religi którą narzucono im od dziecka, tak jak narzucono ich rodzicom przez ich babki itd itd Cenie logiczne myslenie u ludzi, samodzielne funkcjonowanie światopoglądowe, wnioski swoje prywatne, słuchanie siebie, tego co sie czuje i czego sie chce a czego nie, a nie tego co robi większość "bo tak wypada" "bo tak sie przyjęło" "bo taka tradyzja" "bo tak trzeba" itp BZDURY. Czy już rozumiesz? Religie NIKOMU DO NICZEGO NIE SĄ POTRZEBNE, ALE CWANIACY WMÓWILI NARODOM ŻE TO JEST NIEZBNĘDNE DO ŻYCIA, MIELI W TYM SWÓJ CEL, TZW ZAMORDYZM, CZYLI KONTROLA NAD LUDZMI, WSKAZANIE IM JAK MAJĄ ŻYĆ. To jest chore, i nie chcę tego, odrzuciłam to dawno temu, to dla mnie niepowazne nie aturalne, cwaniackie, niewiarygodne wręcz i ogłupiające, popatrz ile fanatyzmu na świecie, patrz i słuchaj co robią i co wygadują fanatycy religijni. Ale to już osobny temat, szeroki temat. Skup sie na tym co napisałam a zroumiesz może o co mi chodzi:)
Już wkurza mnie to! Prawdę swą mówię jasno i spokojnie,słucham też tego co mówią inni,bo każdy ma przecież swoją opowieść.Nawet głupcy i ignoranci.Jednak obrzydliwe kłamstwa bywają grube jak pięść i podobne do prawdy jak pięść do nosa.Są to fałszywe świadectwa prawdy.Obok zdrowej dyscypliny staram się być łagodna dla siebie i innych.Nie mniej niż gwiazdy na niebie mam prawo być tutaj i czy to jest dla kogoś jasne czy nie,nie wątpię,że świat jest taki jak być powinien.Jestem w pokoju z Bogiem cokolwiek myślę o jego istnieniu i czymkolwiek się zajmuję.Nie wyrzekam się siebie i staram się być w dobrych relacjach z innymi ludżmi. Nie kradłam, nie oszukiwałam, nie zamordowałam,nie skrzywdziłam nikogo, a jeśli ktoś się skrzywdził ,to sam na własne życzenie.
Czy przysięga małżeńska małżeńska składana jest partnerowi, czy duchownemu ? Może mi ktoś wyjaśni. Jeżeli partnerowi, w obecności świadków, to państwowy Urząd Stanu Cywilnego jest miejscem równie GODNYM, co miejsce kultu(świątynia,synagoga,etc).
Nie muszę. Powiem więcej nawet nie rozmiem większości z tych rzeczy których "nie robisz" i dlaczego Cię śmieszą. Czy doznałaś jakiejś krzywdy ze strony Kościoła lub religii ?
Kochana, może sama usiądz spokojnie:) Nie jestem tą za jaką mnie bierzesz:)))) Śmieszne jest Twoje wyobrażenie mojej osoby:)))) Nie mam takiej potrzeby aby przechodząc obok kościoła czy cmentarza czy krzyża demonstrowac moich poglądów:))))))))))))))))))))))))))))) To nie ja! To o czym piszesz to tylko i wyłącznie Twoje wyobrażenie o mnie:))) śmieszne jak wyobrażanie sobie przez dzieci na lekcji religii "szatana" którym sie je straszy;))) Po prostu moja droga tak mnie DEMONIZUJESZ że az ręce opadają:) Gdybyś mnie znała sama zaśmiałabyś sie z tego co tu piszesz:) Zapewniam Cie:) W towarzystwie wygłosze czasem swoje poglądy tak samo jak inni, nie jestem prowodyrką takich dyskusji, jedynie moge przyłączyć sie, jak inni, lub własnie min na forum dyskusyjnym czasem zabrac głos jak wielu innych ludzi:) Z reszta moje poglądy to nie żadna tajemnica, znam wielu takich jak ja, i innych, i takich jak ty itd itp Bardzo skrajnie mnie widzisz:) ale ok, i tak mi to nie przeszkadza, po prostu demonizujesz na odległość moją osobę:) a ja tylko czasem jak każdy mówie to co myślę, a moje poglądy nie musza Ci sie podobać:)
Błędna odpowiedź. Katolik, kiedy wyjdzie z kościoła nie musi już przestrzegać przykazań.(?) Bo jak wytłumaczyć fakt, że w kraju, w którym 95% mieni się być katolikami jest tyle przestępstw.
jestes strasznie zawistnym czlowiekiem. jestem ateista, mam swoje moralne zasady i staram sie byc dobrym czlowiekiem. nie potrzebuje do tego grozby wiecznego potepienia :)
Jestem ateistą. A jak będziesz miała dzieci to co zrobisz? Sprzedasz facetom w sukienkach? W imię tolerancji? Zdradziłaś, smaż się w raju ;-)
Ja wierze w prawdę!!
kogo to gdzie byłeś moze dosatles szanse a nie umiesz jej wykorzystac poza tym zeby zobaczyc aniola to trzeba zasluzzyc
Jakie korzyści ma ateista? Nie daje na tacę, nie płaci za śluby, pogrzeby itp. Zresztą co to za wiara, za która trzeba płacić?
to moge zostawic torebke i nikt mnie nie okradnie a jak jestem w pociagu to po 2 sek jej nie ma ano dlatego ze w kosciele sa katolicy i nie kradna a pociagu sa i tacy i tacy i kradnie ateista,agnostyk albo inny taki zaznaczony.
W kościele szystko dla pozorów, niestety.
śmieszy mnie twoja trwoga, hahahaha
twój Bóg wciąż traci na wartości
To do czego odnosi się w/g ciebie "nadstawianie drugiego policzka"?
Jakie są "święte wartości Ateizmu"? Czyżbym coś przeoczył? ;-) To, że nie wierzymy w krasnoludki, nie oznacza, że nie możemy sobie w ogródku postawić krasnala (nie mój gust, chodzi o zasadę), zwłaszcza jeśli komuś z domowników bardzo na tym zależy.
Mogę mówić "my" ponieważ znam wielu takich ateistów jak ja:) ateistów antyklerykałów, którzy mają bardziej skrajne poglądy na temat min koscioła niz ja:) więc i tak jestem przedstawicielką tych łagodniejszych poglądowo w tej kwestii:) Zapewniam Cie że da sie ze mna dogadac, i mam także wielu znajomych wierzących:) i bardzo sie lubimy:) Zdziwiony?;)
Trafnie to ujęłaś: aby było "po Bożemu". W zasadzie całą religijność wraz z obrzędami należałoby włożyć w cudzysłów. Chodzi przede wszystkim o to, CO LUDZIE POWIEDZĄ. To jest właśnie hipokryzja! Ludzie tak na prawdę religijni chcą się pobierać "w Panu", tj. ze wsółwyznawcami swojej religii, aby w przyszłości uniknąć dylematów moralnych związanych z wychowaniem dzieci, czy praktykami religijnymi(tzw.życie sakramentalne).
ma odwagi wejść w dyskusje z katolikiem twarzą w twarz ano dlatego ze by wymiękł tytaj mozecie sobie pluc bo odpowiedz wam zajmuje iles tam minut ale w rozmowie wprost byscie byli zgnieceni jak muchytchorze i zwyczajne szczury kanałowe plujące na wiarę Boga i Jego wyznawców.
najważniejsza kwestia to nie popuścić zwieraczy do końca, myślę, że na tym się skupili
Może się zagalopowałam z tym "nigdy", ale z osobą zaangażowaną w jakąś religię mogłabym być ewentualnie w luźnym związku - nie miałabym pewności, czy kiedyś religia i jej zasady nie staną się "kością niezgody" we wspólnym życiu. Ale nadal nie wydaje mi się prawdopodobne, że mogłabym się zaangażować emocjonalnie w związek z kimś o innym światopoglądzie niż mój. Zbyt duża przepaść. Pozdrawiam również.
Oj, współczuję nieznajomości tematu. Nikt katolikowi nie zabrania bronienia honoru, czci i godności. Jeśli tak by było to każdy katolicki kraj byłby bez problemu do zdobycia a Polskę we wrześniu 1939 roku mieli by bronić tylko ateiści? Nie byłaby też potrzebna gwardia szwajcarska w Watykanie - głupia i prymitywna interpretacja nadstawiania drugiego policzka.
Jestem ateistą, ale popieram i bronię wiary i praw chrześcijan. Bo wiem ile nasz naród zawdzięcza Kościołowi oraz jakie niebezpieczeństwo grozi nam ze strony Islamu. Jedynie tacy jak Ty psują mi obraz. Zejdź z oczu chłopie.
No i co w związku z tym?:) Przecież żadnej nowości nie napisałeś:) Zamiast wklejać tu cytaty pomyśl rozsądnie, po prostu pomyśl, i to wystarczy:) I tak wiadomo że większośc ateistów to antyklerykały:) tak jak ja:) ale też nie uciekam jak jakiś czort na wycieczke gdy zwiedza sie kościoły, jedynie nie mocze łap w brudnej pseudo święconej wodzie (fuuj) i nie klękam ani nie składam rączek w jakieś dziwne znaki, oraz nie szepcze i nie odmawiam jakichś paciorków itp Nie boje sie symboli kościelnych jak jakiś oszołom:))) bo nie starszne mi one a jedynie smiesza mnie:) I większośc ateistów dorosłych ludzi których osobiście znam, a oni znaja kolejnych a tamci kolejnych itd itp mają podobnie jak ja, niektórzy nawet do tego stopnia że w ogóle nie lubią do kościoła wchodzić bo wystarczy że obejrza budynek z zewnątrz;) a na slubach czekaja przed kościołem bo uważaja to za stratę czasu wytrzymywanie 45 minut w dośc dziwny sposób słuchając tego co jakis facet-ksiądz wygaduje:) No i co? I nic. Każdy robi jak uważa, wszyscy mamy do tego prawo, Ty, ja i inni, ale to nie zmienia faktu że pewne rzeczy sa i będą zawsze mnie śmieszyć, będą dla mnie niepoważne itd:) Ale przecież Ty nie musisz sie wcale przejmować, prawda?:)
Mam misję - świat bez katozła.
Nie spędzam świąt inaczej, niż katolicy, ponieważ cała moja rodzina jest wierząca, a i ja byłam wychowywana w wierze katolickiej. Jeśli zapytasz, co myślę o tych świętach, to odpowiem Ci, że je lubię. Podoba mi się w nich rodzinny klimat; to, że wszyscy zbierają się przy jednym stole, śmieją się, żartują. Na co dzień takie rodzinne spotkania są mało możliwe. Może powiem coś, za co wielu "ortodoksyjnych ateistów" zniesmaczy, ale nie widzę niczego złego w tym, że pójdę do kościoła - nie po to, by się modlić, tylko po to, by towarzyszyć mojemu partnerowi, bo wiem, jakie to dla niego ważne. Być może dlatego nie kłócimy się o nasze poglądy, bo ani ja nie odczuwam z jego strony zniechęcenia do mojej niewiary, ani on nie czuje się gorzej traktowany ze względu na swoją wiarę.
kim jesteś, żeby mówić, czy jestem dobrą czy złą ateistką...? to, że masz tak ciasny umysł i nie możesz dopuścić myśli o mieszanym związku nie oznacza, że wszyscy ateiści są tak ograniczeni jak Ty. odpowiadając na Twoje pytanie: nie jestem zaręczona, nie mam ślubu, nie mam dzieci.
precz z tym żydowskim kłamstwem!!
xx satry jestes z tego co piszesz malo czasu ci zostało,jak brzydzi tzn ze mozesz byc zniewolony albo opetany
Jestem ateistą. Często spotykam właśnie tak jak ty bardzo agresywnych ludzi wieżących różnych wyznań. Staram się nie wchodzić w czyjeś sprawy jeżeli nie zostane o to poproszony, inaczej jest gdy to dotyczy mnie, natomiast katolicy bardzo często gdy tylko dowiedzą się że jestem ateistą zaraz zmieniają nastawienie wobec mnie, i kilka razy skończyło się na rękoczynach, więc teraz postanowiłem coś z tym zrobić. Więc zamiast tak się bulwersować po prostu pozwól ludziom na wiare w to co chcą, nawet jeżeli nie chcą w nic wieżyć. zachencam do spokoju, zamiast agresji po prostu zaakceptuj to że ktoś inny może mieć inne poglądy.
A ja chodzę regularnie i nic a nic nie daję "na ofiarę . A ksiądz niech sobie moją wiarą geby nie wyciera !!!!
oj dziewczyno Ty chyba nie spotkałaś swojej drugiej połówki;) jakbyś spotkała to nie tylko wzięłabyś ślub ale i do wiary byś się nawróciła;)
Ksiądz idiota ??? Mieli może poddać się aborcji , aby nie urodzić dziecka przed slubem??? Głupota kleru jednak nie zna granic .
E tam, aż tak nie mam jak Demian w"Omenie". Niemniej brzydzi.
;) Witaj rycerzu;) nie giń za nic, po prostu żyj! i rób tak jak uważasz, ale też uważaj jak robisz;)) Pozdrawiam.
"Dam piąchą w nos". I cała prawda o katoliku i jego wierze.
ty jestes ograniczony w dyskusji face to face bys padł jak mucha
Ufff. Ulżyło mi. Dzięki.
Otóż to, podobnie jak Ty mogę być gościem, turystką, w kościele, a i tak sporadycznie, nie chcodze na każdy ślub na który jestem zaproszona, a już np na chrzcinach nie bywam w ogóle,bo uważam to za skrajne wariactwo żeby niemowlakowi narzucac czyjąś religię, wręcz obrzydliwa tendencja. Jesli pogrzeb kogoś mi bardzo bliskiego to ide tylko na cmentarz i tez nie uczestnicze, tylko jestem tam. A co do porozumienia życiowego z osoba wierzącą praktykująca lub nie to byłoby to w moim przypadku mozliwe ale NIGDY nie wzięłabym z kims takim żadnego ślubu kościelnego, nie zgodziłabym, sie na ochrzczenie dziecka, moglibyśmy wziąć zwykły cywilny albo wcale nie brać:) Nie pozwoliłabym nikomu na zmuszanie mnie czy oczekiwanie ode mnie że sie "nagnę" do tego typu obrzędów:) Nie ma takiej osoby na tym świecie aby mogła mnie zmusić do uczestniczenia w czymś czego nie uznaję, nie widze w tym sensu, najmniejszego nawet:) To przecież jest oczywiste:) Pozdrawiam.
ja wierzę, że mój ptak nigdy nie zawiedzie
patrzcie jasnowidz sie znalazł buacacha
Ateista to światły człowiek, czuły na krzywdę ludzką. Gdy widzi katopożar to go gasi, a nie mędrkuje, żeby usprawiedliwić swoją bezczynność. Odsuńcie się i nie przeszkadzajcie prawdziwym ateistom ratować umysłów!
Cóż, wiadomo że tylko katolicy mają monopol na instalowanie kamerek w cudzych sypialniach by podglądać kto z kim śpi.
Wasze rozsterki i dylematy związane ze ślubem kościelnym są na pokaz.
Tak, tak leniuchy wymysliły sobie Sol Invictus...
katolicy w Boga tylko ze jeden sie przyzna w co wierzy i go zlinczują drugi nie przyzna sie otóz to w wiekszosci ateisci wierzą w mamonę a nie można słuzyc Bogu i mamonie a ci co mówią ze nie ma diabła czesto sami mu duszę zaprzedali za pieniądze i sławę żalosni maluczcy ludzie
Jeśli tylko dam radę to skutecznie dam od razu z piąchy w nos. Mam kogo bronic i żywić i nie pozwolę nikomu na bliskie kontakty cielesne z moja facjatą. A propo's 40 dni: Toże okres nazywa się Wielkim Postem nie oznacza, że mam przez 40 dni pościc, to nie ramadan!!!
Nibywierzący! Wasze rozsterki i dylematy związane ze ślubem kościelnym są na pokaz.
Cytat z wikipedii: "Choć część ateistów skłania się w kierunku świeckich teorii, takich jak: humanizm, racjonalizm i naturalizm, to nie ma jednej ideologii lub zbioru zachowań, przy których obstawaliby wszyscy ateiści".
Mogę iść do pracy za dodatkowe pieniądze, albo wówczas, gdy świętujący będą musieli odpracować święto. Pracować dłużej od religijnych nie zamierzam, przynajmniej za darmo. Płacenie podatków ma to do rzeczy, że wierzący na hobby ateistów nie płacą (a jeśli gdziekolwiek płacą, tez jestem przeciw).
Kompletna bzdura:))) Ateiści, jesli chcą komuś coś przysięgać to po prostu ROBIĄ TO:) ALBO W DOMACH ALBO W PARKACH ALBO GDZIEKOLWIEK:) I TYLKO DO TEJ KOCHANEJ OSOBY ! :) bo to JEJ przysięgają a nie gdzieś w jakims kościele z jakimś śmiesznym facetem przebranym w sukienkę udającym kogoś kim nie jest:))))))))))))) komedia (po co to komu?) Przecież to jest skrajnie komiczne:))))) Z reszta zawsze można wziąć ślub cywilny:) krócej, tez sie obiecuje, też biurokracja, też obrączki, tez można w białej kiecuchnie z welonkiem itp typowymi pierdołkami jak juz ktoś strasznie tego potrzebuje:)) Nie rozśmieszaj mnie prosze Cie:)
I niech ma ten ślub
no jasne bo jestes opętany
No, no... w samo sedno!
Idąc tą drogą powinny w liście opisać wszystkie stosunki przed ślubem. Czyżby grzechem były tylko "wpadki"?
ateizm to BRAK WIARY w istnienie bóstw. prosze, nie sprowadzaj na swoj ograniczony religijny poziom.
Wiara a obrzędowość to dwie zupełnie różne sprawy. nie rozumiem dlaczego ateista miałby nie uczestniczyć w normalnym życiu społecznym. Jeżeli większość jest katolicka to co, jako ateista mam się zupełnie wyalienować? Moje osobiste życie (to że nie mam ślubu kościelnego, dzieci nie chrzciłem) nie znaczy, że jak mnie ktoś zaprosi na chrzciny, komunie, ślub, to nie przekroczę drzwi kościoła? A że się czasem uczyni jakiś gest dla starszego człowieka? Fakt faktem, że nigdy przed rodziną nie ukrywałem moich przekonań. Jest z pewnością trudno czasami, ale "droga do zbawienia" jest kreta, stroma i wyboista jak mówi "pismo święte'.
Ano byłem chrzczony i mialem komunię, ale już jako dziecko miałem silny charakter i kiedy miałem 10 lat, to powiedziałem Nie. Zresztą nie było problemu z rodzicami. Dokładnie 10 lat to ostatnia moja msza, na ktore i tak trafiałem sporadycznie, a brzydziło mnie to od zawsze dokąd sięgam pamiecią. I na tym się skończyło, no ale później filozofia, religioznastwo - w końcu trzeba było zrozumieć siebie w świecie innego niz zdecydowanawiększość stada - przynajmiej troche sie udało - to i wiem znacznie więcej niz może się na pozór wydawać. Ale mniejsza z tym.
POPIERAM, POPIERAM!!! Dać więcej swobody i możliwość wyboru. I katolicy i ateiści i wyznawcy siódmego hot-doga powinni być zadowoleni z takiego rozwiązania!!!
I jeszcze jedno - "ludźmi waszego pokroju". Jesteś żałosny...
Włóż sobie palec do gardła i zobacz co się stanie. Porzygasz się! To nie brak kultury, tylko zwykły odruch. Nie chodzi mi o to co robisz po ciemku ze swoim katopartnerem, a o sprzedanie świętych wartości Ateizmu. Masz już dzieci? Sprzedałaś?
Płacenie podatków nie ma związku z dniami wolnymi związanymi ze świętami kościelnymi. Lepiej sie przysłużysz świeckiemu państwu idąc do pracy. Jak chcesz odpocząć to weź urlop.
To się śmiej i nie mów o sobie my.
Boże Narodzenie nie jest moje :-) nie jestem Bogiem a nazwa mówi sama za siebie :-)
Pewien ksiądz kazał podczas nauk przedmałżeńskich wstać wszystkim kobietom, które mają już dzieci (także tym, które mają ślub cywilny), aby pozostali się im dobrze przyjrzeli, i polecił im napisać list do dziecka, w którym przeproszą, że urodziło się w grzechu, bo przed ślubem (!), i dać dziecku ów list na osiemnaste urodziny.
Skoro Bóg jest wszędzie po co chodzić do kościoła? Piorą ci mózg, że musisz, no bo kto by wtedy dawał na tacę?
Czyli plujesz tylko w Internecie? Gratuluję odwagi...
no to teraz marteczko wrzucaj pieniążki na tacę
Z ducha??? Maryja puściła się na lewo i też opowiadała podobną bajkę. Jej mąż Józef chyba nawet łyknął ;-)
Z głupim się macałeś przez ścianę ?
Oj, bardzo chętnie przyjąłbym taki zakaz. Niestety sam robię zakupy w niedzielę i nie moge się od tego uwolnić. Proponuję zakaz i wysokie kary pieniężne! Nie chce robic zakupów w święta! (panie kasjerki z supermarketów tez pewnie byłyby zadowolone jak by nas mniej robiło zakupy w świeta :-)
Trzeba jasno powiedzieć: partnerzy ateistów nie są de facto wierzącymi.
No tak,obsesje i fobie to myśli prześladujące kogoś uporczywie i natrętnie,od których nie można się nigdy uwolnić.
I uważasz, że chociaż oboje szanujecie Wasze wyznania i poglądy, stworzycie zgodne i udane małżeństwo? Po jakimś czasie odmienny sposób spędzania świąt, uroczystości katolickich i poglądy jakie, mimo wszystko, będzie Ci narzucał, całkowicie będą Cię satysfakcjonowały? Zapewniam Cię, że NIE! Ciekawa jestem, czy później zgodzi się na rozwód, bo on przysięgał przed Bogiem miłość do grobowej deski...
Ale zrozum, że nie ma możliwości abym "narzucała" komukolwiek swoje poglądy:)) skoro podobno każdy (taki jak Ty i inni) maja swoje inne niż moje:) Tak? Czy nie? Pomyśl logicznie zamiast bawić sie w łapanie za słówka, ok?:) Chcesz to bierzesz ślub, nie chcesz nie bierzesz, chcesz rozmawiać na forum, rozmawiasz, nie chcesz nie rozmawiasz, nawet do rozmowy ze mna nikogo nie zmuszałam nie zmuszam i nie zmusze bo to po prostu nie wykonalne:)))))))))))))) Rozumiesz? Rozsmiesza mnie to:)
Oby na swiecie nie było wojny z powodu religi :( Troche tolerancji!!!
"gratuluję" Ci kultury osobistej. wytłumacz mi, jak się można puszczać z wieloletnim partnerem? z kimś, kogo się kocha?
Z chęcią przestałabym "dni święte święcić", gdybym tylko miała możliwość. Zamykacie sklepy, zamykacie knajpy, kina czy galerie - to siedzę w domu! Jeśli to jest według Ciebie hipokryzja, bo powinnam w tym czasie siedzieć w pracy, to uprzejmie informuję: nawet, gdybym chciała, to jest to niemożliwe.
Już to widzę jak tylko "Ateiści" pracują i robią zakupy w niedziel, jak to żaden katolik nie tknie mięsa w piątek i jak pościcie przez 40 dni .... żałosne. Niby katolik a tolerancyjny jak Rydzyk. Ciekawe czy nadstawisz drugi policzek tak jak masz to w obowiązku gdy ktoś ci przyleje w twarz..
Jestem ateistką, bywam w kościele z okazji ślubów, pogrzebów itp. Jestem jako widz, zostałam zaproszona, więc uczestniczę. Natomiast nigdy nie wezmę ślubu kościelnego chociażby z tego względu, że nie wyobrażam sobie porozumienia i bliskości czy też miłości z osoba zaangażowaną w jakąkolwiek religię.
I nigdzie indziej...
zadna !!!! nie ma dowodu ze bog stworzyl ktorakolwiek religie. Swiat powstal z materii, ktora cwaniaki nazywaja bogiem. Materia nie mogla stworzyc religi. Stworzy ja czlowiek w wiadomych celach.. :)))
Osobiście dla mnie osoby, które deklarują się jako ateiści , a biorą ślub kościelny tylko dlatego, żeby babci,mamie itp nie zrobić przykrośći są zwyczajnymi tchórzami.Dorosłe osoby, które nie potrafią przyznać się przed światem do swoich poglądów. Inną sprawą jest to, że wielu krzyczy głośno na temat tego, że za ślub trzeba zapłacić. A co w ty dziwnego? Organista, kościelny przychodzą wtedy w swoim wolnym czasie (chyba większość z pracujących dostaje za nadgodzin). Poza tym większość nie ma problemu z wydaniem 3000 i więcej na suknie , ogromnych pieniędzy za przyjęcia, a ręka się trzęsie, bo trzeba zapłacić księdzu. Generalnie wiem, że zaraz zostanę zjedzona komentarzami. Niech jednak ci wszyscy pseudo ateiści sami przed sobą przedyskutują pewne sprawy.
Bzdurzysz człowieku że aż ręce opadają:) Satanizm:))) Przestań pleść, większośc ateistów jest antyklerykalna, to widac zawsze na slubach w kościele:)))))) my ateiści nie uczestniczymy w obrzędach, i nie bierzemy ślubów kościelnych bo to przeciez oczywiste:) To jest ściśle związane jedno z drugim. I nhawet gdy ktoś kto mówi o osobie że jest " ateistą" ale ma ślub kościelny i leci do świątyń dumania ochrzcić (bezsensownie!) własne dzieci nie ma tak naprawde zielonego pojęcia kim jest, bo z cała pewnościa nie jest ateistą:))))) może jest agnostykiem??:) tylko o tym wie:))))))) Rozśmieszacie mnie.
U nas ksiądz proboszcz raz powiedział na kazaniu jaka ofiara taka wiara i od tego czasu niechodze do kościoła
Czytając art. oraz komentarze do niego nasuwa się pytanie czy ktoś niewierzący powinien wypowiadać się na temat, którego nie rozumie i nie pojmuje? Tylko głupiec i ignoranr może stwierdzić, że ateista czy innowierca ( w każdej wierze) biorąc ślub ( w tym przypadku kościelny)robi to aby rodzina młodej pary lub otoczenie nie plotkowało, aby pokazać się wbiałej sukni, mieć fajną pamiątkę w postaci filmu ze ślubu lub pokazać się w białej sukience. Nie pojmujecie, że jeśli jedna strona jest wierząca to ateista/innowierca zawiera ślub kościelny aby sprawić jej radość i aby nie żyła w grzechu- bo to jest sedno ślubu! Ślub zawiera się aby było ,,po Bożemu,, aby nie łamać przkazań. Dlatego skoro Twój partner w to wierzy, jeśli go kochasz, zrobisz to dla niego, spokoju jego sumienia i z szacunku dla niego. Jeśli tak nie jest to mylisz istotę ślubu z imprezą dla znajomych!Też jestem niewierząca ale rozumiem istotę czegoś co robi się dla drugiej osoby. Powiecie: a ona mnie zmusza do ślubu kościelnego. Tylko, że Ty przystępując do niego nic nie tracisz, a Toja połówka żyje w grzechu ( w co wierzy) i świadomości, że nie może przystępowoać do sakramentów, które skoro wierzy są bardzo istotnym elementem jej życia i środkiem do zbawienia. NIE BĄDŹCIE EGOISTAMI!
chodzi jej o tanią służbę domową, to chyba katolicy, nie?
ty już chyba nie zmądrzejesz :)
Basia, mam dla Ciebie radę: usiądź spokojnie i jeszcze raz, powoli i dokładni przemyśl swoje poglądy i sposób wypowiadania, bo wypowiadasz się tak chaotycznie i nielogicznie, że oczy bolą od czytania. Z jednej strony walisz teksty o tym, czego "żaden szanujący się ateista" nie robi, oskarżasz o hipokryzję, wypominasz brak szacunku do siebie, a na koniec piszesz: "ja nikogo nie oceniam, niech każdy robi jak chce". Nazywanie kogoś zakłamanym, nieszanującym się hipokrytą to jest właśnie to "nieocenianie i pozwalanie na to, by każdy robił jak chce"? Prezentujesz nie ateizm, tylko antyklerykalizm. Pamiętaj, są dwa rodzaje faszyzmu: faszyzm i antyfaszyzm. Ty prezentujesz właśnie antyfaszyzm. W swoim zawzięciu, by "dokopać czarnym" jesteś tak samo śmieszna, jak moherowe babcie. Jestem ateistką, w zasadzie od zawsze. Ale to nie oznacza, że mam spluwać, ilekroć przechodzę koło kościoła. Uczestniczę w uroczystościach rodzinnych (typu ślub), bo śmieszą mnie wojujący ateiści, ostentacyjnie stojący podczas nich pod kościołem. Czyjś ślub to nie jest ani czas, ani miejsce na demonstrowanie swoich poglądów. To JEGO dzień, a nie miejsce na Twoje PATRZCIE PATRZCIE, JESTEM A-TE-I-STKĄ, MAM GDZIEŚ WASZE ZABOBONY!!! Jeśli chodzi o śluby ateistów, to również nie mam nic przeciwko. Jeśli można tym sprawić przyjemność drugiej osobie, to CZEMU NIE? Dla mnie to taki sam obrządek, jak lanie wosku w Andrzejki. Zwykły rytuał, tradycja. Inna sprawa, czy małżeństwa mieszane mają sens (moim zdaniem, między katolikiem a ateistą zawsze, prędzej czy później, wybuchnie konflikt). Jeśli uważasz, że przez wejście do kościoła i odmówienie kilku formułek nagle zaczniesz wierzyć w Boga, albo ktoś przybije Ci na czoło pieczątkę: "nieprawdziwy ateista", to wybacz, ale chyba ostro się miotasz między wiarą a niewiarą w Boga, co? Mój brak wiary jest na tyle silny, że mogłabym i co tydzień brać ślub kościelny, nie zachwiałoby to moim światopoglądem. Więc naprawdę, przystopuj z tym ortodoksyjnym szufladkowaniem ateistów i z tworzeniem "Katechizmu prawdziwego ateisty", bo ateizm to właśnie WOLNOŚĆ od katechizmów.
za mojego wieloletniego partnera, z którym mieszkałam od 3 lat. Wszystko zaczęło się podczas zakładania sukni, w czym pomagały mi druhny m.in. kuzynka mojego niedoszłego męża. Podczas ubierania zaczęła delikatnie mnie muskać po szyi, a ja niemal eksplodowałam z rozkoszy, nigdy czegoś takiego nie przeżyłam! Nie mogąc się jej oprzeć, zamknęłyśmy się w łazience i ... stało się. Moje myśli krążyły tylko wokół zmiany orientacji seksualnej jaka we mnie nastąpiła. Koniec końców uciekłam sprzed ołtarza, narzeczony się wyprowadził, nie wiedząc do końca jakie były przyczyny mojej decyzji, a kuzynka..... wróciła do Niemiec i nie daje znaku życia.
Popieram, ateista nie musi być fanatykiem prawdy, bo to nieuchronnie prowadzi do antyteizmu. Ateizm to przekonanie lub pewność, że bogowie nie istnieją realnie - i nic więcej. Nie trzeba być antyklerykałem ani antyteistą, można nawet praktykować jakieś wyznanie a nawet być duchownym (np. Leon X albo K. Łyszczyński).
Podkreślić należy, że świadkiem naszego ślubowania był ksiądz, podobnie jak świadkami byli wszyscy zaproszeni i przypadkowi uczestnicy uroczystości. Jeżeli z żoną zechcielibyśmy się rozstać, to z pewnością nie zwróciłbym się do księdza czy kościoła o zgodę na rozwód. Podobnie nie pytałbym o zgodę innych obecnych na uroczystości świadków.
widziałem katolików, to jeszcze gorsze!
ktorzy nigdy złamanego gorsza nie dali na kościoł co was tak skręca ze inni dają
> skąd wiesz skoro nie wchodzisz Pewnie był chrzczony lub miał komunie to był w kosciele?
c.d."Wart Pac pałaca". W jeszcze gorszym świetle jawią się wierzący, którzy biorą sobie za żonę lub męża zdeklarowanego ateistę. Dlaczego? Z góry zakładają, że ich partner nie ceni tej części osobowości związanej z wiarą, religijnośćią - ba, ma do nich(zwyczajów religijnych) niekiedy ironiczny stosunek lub co najmniej dystans.
Drogi kp, jak na razie (a minął rok) różnice światopoglądowe nie doprowadziły do żadnego konfliktu między nami. Nie czuję się na siłach jednoznacznie doradzać Ci jakichkolwiek kroków, mogę tylko napisać, że decyzja o małżeństwie wcale nie była dla mnie tak łatwa i oczywista, minęło sporo czasu, zanim dobrze (na ile dobrze można poznać innego człowieka...) poznałam swojego narzeczonego i wielokrotnie przekonałam się, że szanuje mnie i moje przekonania i nigdy nie próbuje zmuszać mnie do niczego, co byłoby z nimi niezgodne. Może zabrzmi to dziwnie, ale okazało się, że ten agnostyk jest bardziej chrześcijański od wielu znanych mi katolików, którym deklarowany katolicyzm nie przeszkadza być niejednokrotnie podłymi i zakłamanymi ludźmi... Cóż więcej mogę napisać - spróbujcie po prostu się poznać i przekonać, czy potraficie trwać przy swoich przekonaniach, szanując jednocześnie przekonania drugiej osoby. Nie zawsze jest to łatwe, ale może się okazać, że warto... Pozdrawiam i życzę szczęścia
:)) Widzisz, rozśmieszasz mimo braku wykrzykników, emotikonek itp :) dlaczego? bo dziecinne masz podejście do tematu, nie masz absolutnie żadnych argumentów w dyskusji, ja jasno sie okreslam i wiadomo o co mi chodzi, a Ty jedynie przyczepiasz sie i bredzisz coś o znaczeniu emotikon w moich komentarzach:)))))) Tak lubie wyrażać swoje emocje min w tak obrazowy sposób podkreslając to co chce w tekście, ale oprócz tego mój tekst zawiera sedno, jak czytasz to wiesz o co mi chodzi, więc daruj soebie te dziecinne złośliwości bo akurat jak nastolatek to ty sie zachowujesz w tym momencie:) Widzisz, wzystko wyszło odwrotnie:) śmieszne co?:)
ateizm to po prostu wiara w nieistnienie boga. Bo NIE DA sie rozstrzygnac czy po drugiej stronie cos jest czy tez nie ma.
tobie i tak nikt nie da wiec czego jape drzesz michale
c.d. W jeszcze gorszym świetle jawią się wierzący, którzy biorą sobie za żonę lub męża zdeklarowanego ateistę. Dlaczego? Z góry zakładają, że ich partner nie ceni tej części osobowości związanej z wiarą, religijnośćią - ba, ma do nich(zwyczajów religijnych) niekiedy ironiczny stosunek lub co najmniej dystans. A zatem "wart Pac pałaca".
Nikt (orócz Ciebie) nie mówi o zmuszaniu, ale o prawie do podjęcia niezależnej decyzji nie podlegającej ocenie przez takich jak Ty. Ateizm to nie antyreligijność. Szanuję ludzi wierzących i ich wybór. Twoja walka z Kościołem to Twoja sprawa. "I żeby to było jasne raz na zawsze". Zmień ton swoich wypowiedzi proszę. Unikaj słow "żaden" i "nigdy" jeśli nie chcesz być posądzona o narzucanie swoich poglądów.
Chcesz zgwałcić dzieciaka? A może wolisz wychować na twardego, światłego, odpornego ateistę?
pochodzi całe zło zgnilizna i zazraza tego świata
antykoncepcji edukacji sexualnej przez religię
Kolejny zlepek wypocin osób którym się wydaje, że wiedzą co to ATEIZM, a tak na prawdę nic nie wiedzą. I skąd w chrześcijanach tak ogromny brak tolerancji ? Ja księżulkowi obiecam że dzieci wychowane będą w wierze katolickiej, ale dzieci nie ochrzczę i nie poślę w łapska zboczeńców w kieckach, dziecko będzie wychowane w wiedzy o religiach, a jak się zdecyduje wierzyć w jakieś bajki to po uzyskaniu pełni praw w wieku 18 lat zrobi co zechce. I jeszcze raz powtórzę, nie mylcie ze sobą pojęć takich jak ATEISTA, NIEWIERZĄCY, APOSTATA, ZAWIEDZIONY KATOLIK czy WIERZĄCY NIEPRAKTYKUJĄCY, bo tylko się ośmieszacie i robicie z siebie bandę ignorantów. P.S. A swoją szosą klecha jest od udzielania "czary mary" za pieniądze dla osoby wierzącej, a nie dla tej drugiej osoby. I przecież wiadomo, że chodzi im o kase, więc niech nie udają, że nie. P.S.1. Jak się księżulek zapytał o strach przed piekłem, to się idiota zbłaźnił, bo dawno temu Jan Paweł Drugi ogłosił wszem i wobec, iż piekła niema.
ale pare zł zawsze wpadnie tak to jest jak sie nic nie potrafi a chce sie dzinnikarzyc bueheheh
wybacz, ale nie rozumiem Twojej reakcji.
Popieram, ewentualnie wydłużyć urlopy o te dni i kto chce, niech bierze wolne 25 grudnia - a kto chce, np. 25 lipca.
Bo przyzwoitym człowiekiem może być każdy z nas, co więcej możemy sie lubić:) my ateiści z wierzącymi itd tyle że każde z dorosłych ludzi nas będzie mieć i tak swoje zdanie na pewne kwestie i to sie nie zmieni:) Dla mnie np coś co Ty będziesz traktowac poważnie będzie śmieszne:) Ateiści to tez porządni ludzie i wcale nie m,usza mieć żadnego "bata" nad głową (jak wy religię i jej dziwaczne interpretowane na rózne sposoby zasady) Jestem ateistka i śmieszą mnie dziwaczne obrzędy:) i trzymam sie od tego z daleka, a nhawet gdy jestem obok tego to tylko obok jako obserwator:) bez uczestniczenia w tym co mnie rozśmiesza.
puściłaś się z katolem i dorabiasz filozofię
Świąt kościelnych nie obchodzę, ale wolnego należy mi się tyle samo, co obchodzącym, bo takie same podatki płacę, a co więcej: część z nich idzie na potrzeby zw. wyznaniowych, z których nie korzystam ani ja, ani moi najbliżsi.
komu te bajki buachacha o katoliku to se mozesz pomarzyc
aha, może być cokolwiek, byleby ktoś usłyszał twojego skamlenia
Akurat nikt nie jest bardziej okrutny dla jakiejkolwiek inności, niż dzieci. One w ogóle nie myślą o tym, jak taka wyśmiana osoba się poczuje i w związku z tym nie mają pod tym względem hamulców. Bywały już takie przypadki pokazywane w wiadomościach, że takie szkolne wyrzutki popełniały samobójstwo - do tego stopnia ich koledzy i koleżanki im dokuczali. Sam napisałeś, że w szkole, w której pracujesz jest środowisko różnorodne religijnie - innymi słowy dla tych dzieciaków ateizm, albo religia niekatolicka to żadna inność, tylko norma. Pewnie wyśmiewają i dokuczają innym - np. grubasom, albo rudzielcom.
Drogiś, ja płaciłem 200 zł momo że mieszkałem z żoną juz 3 lata i to w małym miasteczku.
Czy slub ateisty z katolikiem jest wazny?czy moze sa podstawy do stwierdzenia niewaznosci tego sakrmantu,skoro ateista nie ma swiadomosci do czego sie zobowiazuje?
wiec warchoła bym sobie na głowę nie wzięła
Bóg jest w sercach tych ludzi którzy narodzili się z Ducha. A tym którzy w Niego wierzą dane będzie spotkać Go na swej drodze... Cieszmy się z małych rzeczy bo w nich jest zapisany wzór na szczęście... A niech śluby kościelne zawierane będą na wzór tych jakie są w niebie.
Tylko że to nie są święta kościelne, istniały dłuuuugo przed nastaniem chrześcijaństwa. To Twoje Boże Narodzenie to dawne Sol Invictus.
Popieram.Mam wsrod znajomych dowod na to jak pozniej konczy sie taki zwiazek.PRAWDZIWIE wierzaca osoba ma jakies wartosci i do pewnych rzeczy nigdy sie nie dopusci,natomiast ateista,zdradza,klamie,manipuluje,bo "przeciez zycje sie tylko raz" i nie ma poczucia grzechu.Druga osoba natomiast cierpi...Stara sie teraz o stwierdzenie niewaznosci tego sakrmanetu
religii?????
A czemu mają służyć te wykrzykniki i emotki? Nadać rangi i emocji Twoim wypocinom? Ochłoń, popraw błędy i dyskutuj merytorycznie a nie tup nóżką.Póki co to jawisz się dość śmiesznie, jako zbuntowana nastolatka, która chce całemu swiatu coś wykrzyczeć. Dorośniesz, więcej zrozumiesz to inaczej troche spojrzysz
Niestety nie ma racji:) własnie w tym sęk. a Ty popadłaś w jakieś swoiste zagubienie:) Dla mnie ateizm to jednoznaczne z antyklerykalizmem bo jedno wynika z drugiego, jakby na to nie patrzeć, śmieszne to wszystko jest dla mnie i jasne jeste że skoro nie wierze w jakigoś tam "bożka" i w jakieś tam obrzędy to jaki sens jest uczestniczyć w czyms czego nie uznaję:)))))) tylko dlatego aby np sprawić przyjemność osobie którą kocham???:))))))))) Przecież to byłaby kompletna kpina z samego siebie:))))) Jakiś totalny absurd:)))))) Jesli ludzie sie kochają to nie zmuszają sie do niczego, zawsze można wziąć slub cywilny zamiast zmuszac sie i odstawiac teatrzyki przed jakimś ołtarzem:)
syf wisi w powietrzu, zaczekam na swoją dziewicę
moze byc inny nie ziobro ////
Ateiści biorący śluby kościelne przysięgają partnerowi miłość a nie bogowi, tylko biorą slub w kościele bo ta druga osoba chce brać ten sakrament, a jak się kochają to musza sie jakos dogadac.
i samopoczucia, ale tylko ateistow...
Bebe słuchaj, gdyby nie to co napisałeś dalej o zabytkach to bym powiedział, że gupi ciul z Ciebie, ale tak to rozumiem :)
I nie interesują mnie. Jednak święta "kościelne" są USTAWOWO dniami wolnymi od pracy, a więc nie tylko dla wierzących. Lecz idąc Twoim tokiem rozumowania, to należałoby zabronić katolikom wstępu do jakichkolwiek sklepów i punktów usług w niedzielę. W końcu dzień święty święćcie nie na zakupach a w kościołach. Puk puk w czółko
a ty to zrobiłeś, tchórzu?
Mam propozycje azeby wszystkie te swieta zostaly zniesione a jak ktos chce swietowac te dni to niech sobie urlop wezmie. Bo to jest pogwalcenie i zmuszanie swietowania osob ,ktore nie sa w tej wierze.
wiem, jak ważny jest dla niego ślub kościelny, dlatego nie zamierzam mu niczego utrudniać. taka jest jego wiara i muszę ją uszanować, tak samo jak on szanuje mój punkt widzenia. nie widzę w tym żadnej sensacji, że ateista z takich pobudek zgadza się na sakralne zawarcie związku małżeńskiego.
Bóg to twój wróg. Podaj mi dłoń i chodź ze mną. Ja, miłosierny Ateista chcę zbawić twój umysł, który sama topisz w fekaliach.
Wolisz słuchać opowiadań niż spróbować ? Co większe strach czy ciekawość? To chyba oczywiste, że cena zależy od rodzaju usługi (te "francuski bez" biorą więcej).
Nikt nigdy nie mówił mi co ma a czego nie ma robić "ateista":)))))))))))) Jestem ateistką bo tak czułam, i czuję długimi latami, i będę czuć bo to jest oczywiste:) zostałam nią zanim wiedziałam czym jest ateizm:) i że tak sie to nazywa:) Najpierw sie czuje dopiero potem próbuje sie to okreslić, a nie odwrotnie:) To religie narzucają, nakazują, zakazują, próbuja dopasowywac ludzi, TŁUMY LUDZI!:) naiwnych ludzi, wystraszonych ludzi, do jakichś sztywnych zasad do niczego tak naprawde nie potrzebnych. Śmieszy mnie to i zawsze będzie śmieszyć. Ale róbcie po swojemu, a ja z szacunku do siebie i własneho logicznego myślenia będę robić po swojemu:) A do kościoła moge wejśc tylko jako turysta podziwiający architekturę, lub jako gość nieuczestniczący w obrzędach które mnie rozśmieszają, w dodatku sporadycznie tam bywam:) Ateista który bierze slub, chrzci dzieci itp to dla mnie komizm nad komizmem:)
baranki boze, dni wolne od pracy naleza sie kazdemu pracujacemu bo nasz organizm potrzebuje zregenerowac sie. Nie istotne jest przy tym jak takie dni nazwano. Osobiscie wolalabym nazwy bardziej trafne.. DNI ODPOCZYNKU. Odpoczynek nalezy do praw czlowieka.
wod_nick ma rację. Nie po to przestałam wierzyć w Boga i chodzić do kościoła, żeby sobie narzucać kolejne ogranicznia w kwestiach drugorzędnych, jeśli chodzi o system wartości.
Ja określiłbym siebie jako słabo wierzącego lub agnostyka (nie uważam, żeby to się wykluczało), choć chodzę co niedzielę do kościoła, uczestniczę w sakramentach itp. Dodatkowo (co uważam za bardzo istotne), nie uznaję bezkrytycznie wszystkiego co mówi Kościół - słucham argumentów, ale sam podejmuję decyzję, czy się z czymś zgadzam, czy nie. Prawdę mówiąc nie wiem jak się moja wiara potoczy w przyszłości - może przybierze na sile, a może zniknie zupełnie. Jestem w stanie u partnerki zaakceptować całe spektrum poglądów religijnych - od ateizmu po żarliwą wiarę. Jednak nie zaakceptowałbym tzw. "walczącego ateizmu", ani z drugiej strony "moherowej wiary" (gdzie myślenie jest wyłączone, a liczy się tylko to, co ksiądz mówi i odmawianie zdrowasiek na kolanach - bez rzeczywistego zrozumienia choćby podstaw wiary). Choć nie ukrywam, że nie chciałbym partnerki zbyt religijnej, sztywno trzymającej się wszystkich reguł - przykładowo takiej, która nie zgodzi się na sztuczną antykoncepcję. Czy zaakceptowałbym np. muzułmankę? Trudno powiedzieć, na pewno zależałoby to od tego, czy byłaby Polką, czy w ogóle osobą obcą kulturowo. Również od żarliwości, czy ew. fanatyzmu jej wiary. Nie muszę chyba mówić, że najlepiej by było, gdyby partnerka miała na te sprawy takie poglądy, jak ja. Myślę, że takie mieszane małżeństwa mogą być szczęśliwe i trwałe, ale pod dwoma warunkami - żadna ze stron nie może próbować ingerować w wiarę drugiej, oraz muszą wcześniej uzgodnić parę kluczowych kwestii (m.in. jak wychowają dzieci). Jeżeli ktoś zawiera małżeństwo z myślą, że z czasem "nawrócę go", albo "wykażę jej bezsens wiary", to niemal na pewno skończy się to rozpadem związku. Wiara nie jest kwestią decyzji - albo to czujemy, albo nie. Jakiekolwiek naciski nie mają tutaj sensu.
sześćset sześćdziesiąta szósta
Różnica między moralnością ateisty i katolika jest taka, że katolik nie kradnie, bo tak mu napisali w książce, a ateista nie kradnie, bo sam uznał, że jest to moralnie złe :)
Nie ma nic gorszego od śliniącego się faceta w sukience czochrającego się w konfesjonale. Lecz ślepa masa ciągnie tam nieustannie...
To idzie też w drugą stronę. Cytowałem już tu pewien fragment z tego tekstu, ale nie chce mi się go teraz szukać. Z niego jasno wynikało, że przeszkadzanie współmałżonkowi w wychowaniu dzieci po katolicku jest aktem nietolerancji i braku szacunku, natomiast o drugiej stronie się zapomina - jeżeli jest to prawda, to prawdą jest też, że przeszkadzanie współmałżonkowi w wychowaniu dzieci w duchu ateizmu jest również aktem nietolerancji i braku szacunku.
Chłopcze lub dziewczyno jak nie masz pojęcia o sprawach o których usiłujesz pisać to uczciwiej byłoby nie podejmować takiego tematu. Trudno nawet zarzucic Ci niewiedzę, bo to co prentujesz jest anty wiedzą. Totalna ignorancja. I tacy ludzie kształtują naszą rzeczywistość, dlatego mamy tak dobrze w naszej Ojczyżnie. Człowiek bez kwalifikacji jest premierem takimi samymi się obstawia i mamy co mamy. CHORE!!!!
Moje dzieci mają 16 i 20 lat, żona jest australijką, żadnej religii i celebry nie było i nie będzie. Zreszta nie sądzę żebym dokonał żywota w Polsce. Teraz tutaj siedzę z powodów osobistych, a tam gdzie będę, to religijne zachowania, to zupełnie inna bajka. Nic znaczącego w każdym razie i nic czym by się ludzie interesowali, zwłaszcza u innych.
Wiem, że 2+2 to 4, a gdyby ktoś twierdził, że 5, starałbym się wybić mu to z głowy, co nie oznacza, że wierzyłbym, że 2+2=5. To chyba logiczne?
Ty kochanie nie masz pojęcia kim jest szanujący sie "normalny/prawdziwy" ateista:)))))) i w tym sęk:) Jesteś dokłądnie przykładem kogoś kto kompletnie nie ma pojęcia o czym tu mowa, wróć do przedszkola zamiast próbować dyskutowac o czyms czego kompletnie nie ogarniasz:) Osmieszyłeś sie już wystarczająco:)
wasz wąski umysł, widać sam się kopiesz i myślisz, że to najlepsza terapia, jesteś w błędzie
dni wolne moga byc, jak najbardziej. ale nie koniecznie ze wzgledu na katolickie swieta religijne. jesli ktos chce praktykowac swoja wiare, to po pracy. ale skoro jest, jak jest, to ja w taki wolny dzien z przyjemnoscia spedzam czas z rodzina na wspolnej wycieczce do lasu, albo robiac cokolwiek innego wspolnie :)
Bardzo dojrzala wypowiedz. Popieram
Podpisałaś cyrograf? Pkt 345 - wierność? Gratuluje rodziny z kontraktu.
złośliwość wasza nie zna granic
No właśnie.
Nie wiem i Ty nie wiesz. Ale jakie to ma znaczenie dla tego by być przyzwoitym człowiekiem ?
Kris, Ty naprawdę myslisz, że ateiści boją się Twojego Boga, albo że im bedzie przykro po śmierci, jak Wasza bajka okaże sie prawdą? Czy może masz naście lat, mam nadzieję, bo to jeszcze by Cię jakoś tłumaczyło? Wy, to naprawdę nie jest towarzystwo dla nas, a zwłaszcza na całą wiecznosć, przynajmniej dla większości z nas. Nie jesteście dla nas interesujący, mądrzy, często nie jesteści fajni ani nawet specjalni porządni. I jeżeli ten Wasz Bog tak as kocha to niech się sam z wami męczy, bo ja nie mam najmniejszej ochoty.
Dwa lata temu wziełam ślub mieszany, ale z mojej strony nikt nie wie ze wziełam slub z ateistą, dlatego że niechciałam kłótni w mojej rodzinie która jest bardzo wierząca. Gdy zauwazyli ze mąż nieuczestniczy w świetach i niedzielnych mszach, byli zdziwieni i oburzeni ze wziełam slub z niewieżącym, ale teraz jakos to ucichło bo widzą ze ja niezmieniłam wiary i moze dlatego. Mamy córeczke która jest ochrzczona. Mąż niezabrania mi uczestniczenia w religi tak samo córce.Moja wiara i ateizm męża nieprzeszkadza nam w codziennym życiu, jest to sprawa prywatna. Córke zamierzam wychowywać do 18 lat po chrześcijańsku. Bedzie uczestniczyc w sakramentach takich jak Kumunia Św czy Bierzmowanie, ale gdy bedzie dorosła skończy 18 lat to sama bedzie decydować czy wierzyc czy nie.
dopiero jak Ziobro wróci, hahahaha
Nie rozśmieszaj mnie bardziej, jak wy wierzący niesamowicie sie kompromitujecie, to jest wręcz niepojęte:))))) Nie da sie traktowac poważnie takich jak Ty, wierz mi, po prostu sie nie da, zwłaszcza po takich oszołomskich tekstach jak ten Twój:)))))) Takie pytania powinienes zadać własnemu zdrowemu rozsądkowi:))) i gdybyś go miał szybko odpowiedziałbyś sobie:) ale widocznie nie masz:))))
To nie fakty tylko oceny ("żaden szanujacy się ateista"). To próba stworzenia i narzucenia ateistycznego katechizmu - co wypada, a co nie wypada ateiście (osobie niewierzącej) w odniesieniu do religii i Kościoła. To próba oceny i ingerencji w sumienie innych ateistów na podstawie włanych zasad i wyborów do których oczywiście masz prawo. Ja też. I nie muszą być takie jak Twoje.
Zgadzam się z Tobą. Jestem ateistką mieszkającą w małym ultrakatolickim miasteczku na południu Polski. Kwestię dylematu, czy posłać dzieci na religię, a potem do komunii rozpatruję dużo wcześniej. Jednak w takim środowisku wydaje mi się to jedyną rozsądną decyzją. Chodzi tu o przewidywanie konsekwencji decyzji. Jestem pewna że 7- czy 9-latek poczułby to na swojej skórze bardzo szybko. I co z tego, że wychowujemy je w szacunku dla innych, skoro nie wszyscy tolerują inność. Po co zgrywać bohatera? Nie mamy potrzeby męczeństwa. Mamy jasno określony światopogląd, który jest wynikiem dociekań i przemyśleń . W wielu kwestiach nie jest daleki od chrześcijańskiego, w innych diametralnie różniący się.
chyba dawno pociągami nie jeździłeś, tłum na maksa
... i abolutnie mnie nie interesuje. W ogóle mnie nie interesujesz.
Okazuje się, że tzw. ateiści to w większości ludzie bezideowi i konformiści. A już szczególnie, gdy chodzi o ślub wyznaniowy. Z jednej strony bezpardonowo atakują i wyśmiewają przekonania religijne, z drugiej zaś bezwolni(jak pies za suką w rui - płeć nie ma tu znaczenia)posłusznie poddają się "czczym" rytuałom i ceremoniom ślubnym, które narzuca wyśmiewana religia partnera(ki). Ergo ateista sam się ośmiesza, żeby nie powiedzieć 'robi z siebie pajaca'.
jak układa wam się życie, bo ja spotkałem wspaniała dziewczynę tylko że ona nie jest katoliczką
opowiadaj dalej, jak to w tym lesie było? płacisz i jeszcze stawia warunki? niesłychane
Generalnie nie lubię religii i słabo im ufam, ale jeżeli już do takich tematow sie odnosisz i jest Ci to potrzebne, to propunuję jednak zgłębić myśl judaistyczną, moim zdaniem jest zdecydowanie zdrowsza i sensowniejsza niż chrześcijańska. Scholem, Benjamin, Bloom, Santner, Rosenzweig czy nasi Lipszyc Adam albo Agata Bielik Robson ześwietną choć trudną książką "Na pustyni". Ciekawe myślenie o rzeczywistości, choć ja jestem z innej bajki.
Na pewno nie Jezus.
aby wyjsc za ateiste czy innowierce z tego rodziny katolickiej nie bedzie wiec nie pisz kolesiu ze one sa katoliczkami NIE SA BO katoliczka nie wyjdzie za atieste itd
Chrześcijańska choć podzielona
prowokacja bys nie napisała NIE KOSCIOLOWI ATEISTKO precz z zzakłamanymi warchołami
nie jestes katoliczką dla kogo te bajki
Dopiero niedawno rozpocząłem regularne życie seksualne, wprawdzie na razie to tylko masturbacja, ale cieszę się, że mój siusiak odnalazł się w nowej roli.
Piszesz do mnie? mam na imie Baśka a zwracasz sie do mnie "Maleńki"?:) i to nie literówka bo "I" od "A" jest zdecydowanie za daleko:))) Jesli pisałaś do mnie to nadal nie wiem o co Ci chodzi, bełkot totalny, (fantazjujesz?;p) a jesli pisałaś do kogoś innego to najpierw zdecyduj sie do kogo konkretnie bo cięzko sie zorientowac MALEŃKA:)
Nie ma już dla ciebie ratunku... Ale i tak nie "czaisz bazy" dlaczego, bo jesteś "ciemna masa"... Przynajmniej nie oszukujesz i wprost się określasz i plus Ci za to.
ateista nie ma zasad wiec kobiety ktore bira takich nieswiadomie pozniej cierpia najgrszy jest ateista ukrywany bo są i tacy to taki ktory musi miec kobiete-zone a pozniej i tak ją zdradzi to nic nie warci ludzie
Masz mentalność robola.
I tu sie wlasnie roznimy :) my z mezem nie we wszystkim musimy sie zgadzac i miec identyczne spojrzenie na kazdy temat. na tematy religijne potrafimy rozmawiac normalnie i akceptujemy odmienne zdanie tego drugiego. tak jak i w innych kwestiach- ani ja, ani on, nie mamy chrych ambicji, zeby kazdy sie z nami zgadzal w kazdym temacie. zgadzamy sie w duzo waznieszych kwestiach, niz dywagacje religijne.
Ślepa katokiszko, robaki już żrą twoaj nieśmiertelną duszę, hahahaha.
W mojej rodzinie zmarło jak dotychczas siedmioro ateistów i żadne przed śmiercią nie zmieniło zdania. O czym myśleli umierający teiści - nie wiem, ale z ich zachowania trudno przypuszczać że o ich bogu/bogach.
I własnie o takich pseudo "ateistach" jak Ty pisałam:) Nie mam więcej pytań. Szanuję siebie i swoje poglądy dlatego niegdy nie stan ełabym przed jakimś komediantem przebierańcem księzulem ani przed żadnym ołtarzem na mszy aby OBIECYWAĆ COKOLWIEK osobie którą kocham, bo obiecać to ja mogę TYLKO I WYŁACZNIE TEJ OSOBIE po ludzku normalnie w cztery oczy i do tego nie potrzebuje szopek fanatyckich pajaców w sutannach itp Zbyt szanuję siebie jako człowieka, w przeciwieństwei do Ciebie:) No ale rób jak uważasz, Twoja wola, Twoja decyzja. Ja niczego nie zabraniam nikomu, ale mam prawo mieć na ten temat swoje zdanie i moge uważać że śmiesznie sie zachowujesz z mojego punktu widzenia:)
A ja bardzo chciałabym mieć czarną suknię
do prokuratury to
BZDURA!Byłem już 2 razy,jak to mówią -jedną nogą-na tamtym świecie,i nic.Żadnego boga,diabłów czy innych stworów.Przelatują przed oczami z szybkością błyskawicy obrazy z przeszłości,których się nie pamiętało.I jedna myśl:szkoda,że to już teraz.
A kodeks prawny?
A teraz przeczytaj co napisałeś:)))) dzieciuch z ciebie totalny:) Ty nie masz pojęcia co to wolność umysłu:) więc jak możesz sie w ogóle na ten temat wypowiadać?:)))))))) Nie rozśmieszaj, oszczędź sobie kompromitacji. Pijak i narkoman to taki który pomimo że wie że zachowuje sie irracjonalnie robi to nadal i nie przestaje, i ty z całą pewnością taki jesteś, skoro w taki sposób reagujesz na poprzedni wpis, całkiem sympatyczny wpis z dużą dawką poczucia humoru i z dystansem:) czego nie załapałeś.
A Ciebie nie powinno interesować, co mnie nie powinno interesować.
Poszedłbym dalej, w ogóle nie powinno byc dni wolnych! A juz absolunie nie powinno być dnia wolnego dla tych, którzy chcą manifestować 1 maja swoja przynależność do klasy robotniczej!
podejrzewam że po smierci będzie ci jeszcze bardziej przykro, tylko może być trochę za późno
Stary, ale ci się porąbało. Na pogrzebie to pewno rodzina będzie chciała z celebrą odbyć pochówek , ślub z 'awe maria", dzieci do pierwszej komunii etc....
> A co z antykoncepcją i praktykami seksualnymi, które nie > kończą się złożeniem nasienia w pochwie? Dla katolika są > to grzechy śmiertelne, które uniemożliwiają przystępowanie > do Komunii i których powinien żałować przy okazji > spowiedzi. Ateista może czuć się sfrustrowany, że nie > wolno mu nawet z własną żoną... Ateista mozę ... NO CHYBA MIAŁ ŚWIADOMOŚĆ PRZED ŚLUBEM "W CO SIE PAKUJE "? Zatem teraz nie powinien się czuć sfrustrowany . Chyba ,ze wogóle NIE KOCHAŁ I NIE KOCHA SWEJ WYBRANKI ,NIE SZANOWAŁ I NIE SZNUJE JEJ ,a chciał ją traktować jako "lalę dmuchaną" Jeśli zatem założenie rodziny miało mu służyc do zaspokajania głównie jego popędów seksualnych ,to taniej by mu wyszło w burdelu .
Kolejny który dzieli na "prawdziwych" i "nie prawdziwych". Nie mogę zrozumieć dlaczego ktoś chce być moim sumieniem ? Cierpi za mnie i mówi co wypada a co nie. To moje życie i moje wybory.
A może umierający w starczym obłędzie majątek kościołowi zapisze ?
sprzedaje ubezpieczenie na życie po śmierci...
...a szukałeś Boga?...Dla Niego taka cena to naprawdę "niewielkie" pieniądze..
W takim razie rób to co uważsz za słuszne, tak jak ja robie to co uważam za słuszne:) Rozumiesz?:) Szkoda że nie widzisz własnej śmieszności "chłopcze" głównie w tym co tu napisałeś:) Argumentujesz jak dziecko w przedszkolu, no niestety ale taka prawda. Jesli stanąłbyś przed wszystkimi ołtarzami świata dla osoby którą kochasz i nazywasz siebie ateistą:))) to wybacz mi szczerość ale to skrajna hipokryzja, az sie dziwie że oddzielasz swój prywatny "ateizm" (?;p) od "antyklerykalizmu" :) a także w bardzo dziwaczny sposób postrzegasz miłość czyjąś do kogoś, czyli Twoją do swojej kochanej, robiąc z siebie pajaca przed jakims ołtarzykiem i przysięgając coś gdzieś przy kimś pozbawiając siebie własnego tzw HONORU osoby niewierzącej. Jesli nie lubie pierogów to nie wchodze do pierogarni, a jeśli nawet to nie po to aby tam jeść tylko po to aby kupić komuś pierogi którycxh nie lubie i zanieść temu komus kto lubi jednboczesnie nie POZWALAJĄC NA TO ABY KTOŚ ZMUSZAŁ MNIE DO TEGO ŻEBYM SPRÓBOWAŁ CHOCIAZ PÓŁ PIEROGA BO SPRAWIŁABYM MU TYM PRZYJEMNOŚĆ:))))) Czy rozumiesz ta obrazową aluzję "chłopcze"? (skoro do mnie piszesz per "dziewczyno") Śmieszne sa Twoje poglądy w mojej ocenie, ale oczywiście nie musisz sie ze mną zgadzać:) nie potrzebuję tego, po prostu rób swoje a ja będę robić swoje dalej takich jak Ty nie rozumiejąc:))) Nigdy nie pozwoliłabym sobie na to aby z miłości do kiogokolwiek zrobić z siebie pajaca i pajacować przed innymi pajacami w sukieneczkach na ołtarzu czy nad grobem itd
AteoROBACTWO ! Ponoc jestescie "lepsi" i "bardziej moralni" niz katolicy, a ZASADY macie wyssane z mlekiem matki :) Skad wiec ta piana na ustach :D Powinniscie pokazywac na kazdym kroku wasza dobroc i tolerancje, o ktorej tyle trąbicie. Chyba u was ona znaczy tylko akceptacje i poparcie dla patologii.
Zgadzam się z założycielem tematu :) Nie rozumiem osoby która żeni się z osobą która jest np. niewierząca. To jest jejjego wina że tak robi. Ale co ja tu będę mówił jak wszystko co najważniejsze zostało już napisane ;)
...widziałeś je?...
masz racje, jak najbardziej jestem za tym, zeby kazdy swoja wiare praktykowal we wlasnym zakresie i nie bylo dni wolnych od pracy, bo ktos chce isc do kosciola :)
Bzdura. Jestem co prawda katoliczką, ale na religię chodziłam wybiórczo (był nudny katecheta), a o chrzest czy komunie NIKT NIKOGO W ŻADNEJ ZE SZKÓŁ nie pytał !! Ani w podstawowce, ani tez w LO ! Jak zyje 31 lat, nie byłam swiadkiem zeby ktos komus kiedys zarzucił brak jakiegos sakramentu, a co dopiero przesladował. Ty chyba nie wiesz co piszesz. Jedz se do Jemenu albo Iranu, to zobaczysz przesladowanie.
NAWET ATEISTA WIERZY, ŻE NIE WIERZY
Cyrk też chcesz zabronić ?
Wiara w Boga to żyć zgodnie z Prawem Boskim. Szanuj blizniego jak siebie samego. I to jest Prawo Boskie.
tolerancji, zrozumienia i szacunku popisuje się ten, który z wiarą nie chce mieć nic wspólnego" Niestety, tu wg wierzących obowiązuje podwójna moralność. Jeżeli rodzic-ateista odciąga dziecko od wiary (czyli chyli ku ateizmowi), to jest nietolerancyjny i nie szanuje wiary swojego wybranka, ale jeżeli rodzic-katolik wychowuje dziecko w wierze (czyli chyli ku katolicyzmowi), to wcale nie jest to oznaka nietolerancyjności i braku szacunku do niewiary jego współmałżonka.
...jesteś pewien?...
Głupoty piszesz. Niby czemu ateista miałby unikać kościoła? Mylisz ateistów z satanistami albo antyklerykałami, którzy z założenia unikają kościoła i go zwalczają. Myślisz, że mnie parzy woda święcona albo bolą oczy od patrzenia na krzyż? Dla mnie kościół to miejsce jak każde inne, w którym kultywowane są różne tradycje m.in takie jak ślub czy chrzest. Jeżeli komuś podoba się ceremonia ślubu z jej całą oprawą (księdzowskie czary-mary, biała suknia młodej, powtarzana przysięga, marsz weselny itp.) to nie widzę powodu by z niej rezygnować. Nie wierzę by to w jakiś "magiczny" sposób umacniało małżeństwo tak samo jak nie wierzę, że rozbity kieliszek przyniesie szczęście ale tak jak każdy rozbija ten kieliszek tak większość chce uczestniczyć w tym obrzędzie. Sama piszesz, że takie sakramenty nie mają dla ateisty znaczenia i w tym tkwi sedno. W przeciwieństwie do wierzących ateiści uczestniczą w tych szopkach nie dlatego, że muszą ale dlatego, że chcą. A dlaczego chcą? Jeżeli nawet z takiego błahego powodu jak chęć sprawienia przyjemności głęboko wierzącej babci, to nie widzę w tym nic złego.
Moja sąsiadka wzięła ślub z katolikiem, głęboko wierzącym, co niedzielę w kościele oboje oraz na wszystkich innych nabożeństwach. Oczywiście zero antykoncepcji bo to zakazane. Siedmioro dzieci, mąż tłucze Ją i dzieciaki, chleje, zdradza na prawo i lewo. Ciężarnej "sprezentował" kiłę. Oczywiśćie małżeństwo trwa.
Skoro jestes ateistą to w ogóle nie powinny Cię interesować święta ani zwyczaje kościelne. A więc nie powinni korzystać z dni wolnych ustanowionych ze względu na święta kościelne (Boże Narodzenie, Wielkanoc, Trzech Króli, Wniebowstąpienie Maryi, Święto Wszystkich Świętych itp. Oczywiście ślub kościelny tylko na zasadzie komercyjnego wynajęcia księdza i kościoła bez przysięgi małżeńskiej bo to w przypadku ateisty absolutnie nie ma sensu.
Najwyższy czas na rozdział wiary od kościoła (każdego)
Mimo,że jestem katoliczką to co wyprawiają niektórzy księża strasznie mi się nie podoba,są tak zadufani w sobie że to przekracza wszelkie granice,ostatnio byłam w Łodzi na ślubie gdzie ksiądz udzielał ślubu jak z łaski, patrząc co pewien czas na zegarek a na koniec nawet nie złożył życzeń Młodej Parze ani nie wypowiedział formułki-może pan pocałować swoją żonę,po prostu sobie poszedł.Moim zdaniem to zupełny brak kultury u księdza jako człowieka.
1. Ateista tak jak i wierzący płaci na kościół, czy chce czy nie chce, więc tak jak wierzący ma prawo brać tam ślub. A to czy chce czy nie to jego a nie twoja sprawa. 2. Nie raz i nie dwa księża robią cyrk w kościele. Wygłaszając kazania o moralności, poście, nienadużywaniu alkoholu po upojnej zakrapianej alkoholem nocy spędzonej z panienkami z agencji.To jest dopiero cyrk!
Jestem niewierząca ,ale przez rodzinę zostałam niejako zmuszona by wziąśc ślub kościelny -NIE MIAŁAM NIC DO GADANIA .Potem bawiłam się dalej, wychowując syna w wierze katolickiej i będąc nawet dwukrotnie, matką chrzestną.Czuję pewien dyskomfort, że pozwoliłam innym zrobić z siebie oszustkę .Nadal jestem osobą niewierzącą i tak zostanie do końca życia.
Obyśmy zdrowi byli czego wszystkim życzę.
...i tak będziesz wtedy sam...
Ty piszesz a ateistach-dzieciakach albo o ateistach-frustratach. Tacy rzeczywiście by nigdy nie wzięli udziału w ślubie. Ciekawe, co normalnemu ateiście miałoby przeszkadzać wzięcie udziału w ślubie.
Życie ziemskie to chwila, jeśli masz szczęście i nie ulegniesz wypadkowi, nie dostaniesz raka, nie umrzesz w młodości pożyjesz 70, 80 lat. Mija to jak błyskawica. Życie ziemskie niestety w większości podporządkowane jest kultowi żołądka, kultowi seksu, i bycia zdrowym i pieknym, to że jednocześnie ktoś tam w tej chwili umiera z głodu jest mało interesujace. Świat stworzony jest jako piękny ale nie króluje w nim dobro, a sprawiedliwości i dobra dla wszystkich a nawet większości sam człowiek nigdy nie zapewni, tak już jest.Stając w prawdzie człowiek pragnie abolutu szczęścia i jeśli chce poznać jego źródło odkrywa swego prawdziwego Ojca, którego Królestwo jest nie na tym świecie.
Powiem szczerze - ja najbardziej lubie katoliczki. Te ich: boze, bOze, BOZE w kluczowych momentach sa doprawdy nie do podrobienia :D Jednak najwazniejsze, ze maja zasady morane. Nigdy kiedy sa dzieci w domu.
biedny z ciebie człowiek-I TY MÓWISZ ŻE WIERZYSZ W BOGA!!!!!!SKĄD W TOBIE TYLE NIENAWIŚCI???????????????..JESTEŚ TYPOWYM PRZEDSTAWICIELEM KATOLICKIEGO FANATYZMU.CIEKAWE CZY WIESZ SKĄD SIĘ WZIEŁA I JAK POWSTAŁA TWOJA RELIGIA,WIARA W ZAJĄCZKI FACETA W SUKIENCE,JAJECZKA,KOSZYCZKI SETKI ŚWIĘTYCH ŚWIĘTSZYCH OD SAMEGO STWÓRCY,RYTUAŁY ITD.TAK NAPRAWDĘ W TWOIM KOŚCIELE NIE MA MIEJSCA NA PRAWDZIWĄ WIARĘ.BÓG JEST CZYSTĄ MIŁOŚCIĄ,W PIŚMIE ŚW.ZABRANIA WIARY W COKOLWIEK ZROBIONEGO RĘKĄ LUDZKĄ,INNYCH LUDZI,I WYZEJ WYMIENIONE RZECZY.STWÓRCA JEST CZYSTĄ MIŁOŚCIĄ A TY BIEDNY CZŁOWIEKU NIENAWIŚCIĄ I ZACIĘTOŚCIĄ.żal mi twoich dzieci.
wszyscy bo to jedna osoba tylko w roznych religiach rozne osoby uwazane sa za prorokow
A ty skąd wiesz, z autopsji? Owszem, dość często zdarza się, że rodzina wzywa księdza do konającego, często z ograniczoną już świadomością, a potem ksiądz wychodzi i oznajmia triumfalnie, że umierający właśnie się nawrócił. Wierzysz w takie bajki? Potem obłudnie chowają takiego biedaka z księdzem i co najciekawsze, przede wszystkim oszukują tak swojego Boga, w którego podobno wierzą. Kościół ma duże zasługi w kultywowaniu obłudy i zakłamania, ważne żeby "kasa" leciała.
Oj, to się zdziwisz, chłopcze:) Wasze dzieci będą miały i komunię i bierzmowanie, skoro zdecydowałeś się ulec i wziąć kościelny. To jest jak domino:) Żonie na praktykach dzieci też będzie bardzo zależało...
WOLNOŚĆ UMYSŁU TO JAK PIJAK I NARKOMAN NA FAZIE JEST WOLNY OD OBOWIĄZKÓW ITD.WIEM TAK ŻYĆ ŁATWIEJ
A chrzest i komunia po co? To akurat nie dla "fajnej oprawy" jak w przypadku ślubu. To w celu ochrony dziecka przed nawiedzonym prokościelnym tłumem. Bez chrztu i komunii, bez udziału w zajęciach z religii nasze dzieci są prześladowane.
Możesz wziąć taki ślub ze swoją wierzącą przyszłą małżonką tylko musisz uzyskać zgodę biskupa. Wtedy ona składa całą przysięgę, a ty nie mówiesz na końcu "tak mi dopomóż Bóg". ickim. Dzieci ma chować Twoja w obrządku katolickim. W różnych rejpnach Polski jest różnie z uzyskaniem takiej zgody, ale próbuj.....
Jeśli czyjaś wiara wymaga wsparcia małżonka, to jest to pic na wodę a nie wiara. Umocnień to wymagają wały przeciwpowodziowe, a wiarę albo się ma albo udaje. Przy czy większość tzw. katolików udaje, bo tak trzeba, bo co sąsiedzi powiedzą jak się niedzielne kościelne przynudzanie odpuści. A potem znowu można grzeszyć. Taka jest większość katolików - grzeszą z pełną świadomością, ale wiedzą, że dostaną rozgrzeszenie, więc po co się przejmować :(:(:(
Zastanów sie nad tym co piszesz:) Przecież ja Ci niczego nie narzucam człowieku:)) przecież robisz jak chcesz, prawda? Więc o co Ci chodzi?:) Nie bądź jeszcze bardziej śmieszny:) Nie możesz mi odebrać prawa do moich prywatnych poglądów:) i wypowiadania ich głośno wtedy kiedy tylko będę mieć na to ochotę:) Nie obrażam Cie, ja tylko stwierdzam pewien fakt:) a Ciebie to dotyka bo najzwyczajniej w świecie wiesz dobrze że mam rację:)))) i to Cie boli:) Jestem ateistka od tak wielu lat - odkąd zaczęłam samodzielnie mysleć juz w podstawówce:) tak jak wielu z nas ateistów z rodzin tzw katolickich:) Ja nie zmieniam twoich poglądów a Ty nie zmienisz moich:) Więc w czym masz problem?:) Robisz to co chcesz i ja robie to co chcę, a tu jedynie podsumowuje pewne fakty:)
A ja wziąłem ślub kościelny, bo było to ważne dla mojej Żony i nie mam z tym problemu. Trzeba było zapłacić, ale co w tym dziwnego? W końcu ksiądz i jego pomocnicy w kościele pracowali i poświęcali swój czas. Mieliśmy piękny ślub i wcale tego nie żałuję.
A ja myślę, że Belzebub właśnie polewa mu kielicha.
Hipokryzja jest po obu stronach, tacy jesteśmy jako ludzie i dobrze, nie jesteśmy robotami zero-jedynkowymi bytami. Osobiście do kościoła nie chodzę chyba że pogrzeb się zdarzy, ale nawet wtedy jak nie muszę to nie wchodzę do kościoła.
no mam nadzieję że wiesz skąd się wzieli ludzie(poszczególne rasy),zwierzęta(jak i owady,bakterie itd.a jest ich tysiące gatunków),no i rośliny skad ?ewolucja je stworzyła to co ewolucja ma umysł bo tylko umysł,byt i inteligencja jest to wstanie wszystko stworzyć tak jak ty trzeba mysleć więc kto i co?????????????BÓG?CHYBA CO
BO to urzędowa miłość...która za sobą wlecze prawo rozwodowe...oczywiście temat rzeka się rozleje...ale żaden urzędowy ślub nie będzie taki piękny jak kościelny...czy tego chcesz czy nie...
OK, a teraz napisz swoje imię i nazwisko, oraz miejsce zamieszkania.
Od razu po twojej wypowiedzi widać, że nigdy nie miałeś żadnej kobiety :]
katolickiego sposobu wychowania i tak może mieć wpływ na odciąganie dziecka od wiary, choćby w takiej sprawie, jak niedzielne chodzenie do kościoła. "Jak dziecko będzie widziało, że tata nie wierzy, więc nie musi chodzić, uzna, że to jest lepsze" - stwierdza" No i nie widzę w tym nic złego. Dziecko samo uzna, że jedno z dwojga sposobów na życie jest lepsze.
koniec kropka. ja go wezme dla swietego spokoju. żeby ksiadz dostal kase a na wsi nie gadali. i zeby rodzice mieli to o czym marzyli i zeby ojciec mnie do oltarza odprowadzil. w boga nie wierze i w te cale bajki i zrobie to ale dla swietego spokoju wszystkich tych wielce wierzacych...
A dla mnie ten komentarz jest dowodem na to, że mieszane pary mają sens, bo pokazuje, że nie jest prawdą, że z połączenia wierzącego z ateistą zawsze wyrośnie ateista. A że osobnik nietolerancyjny to błąd wychowawczy, wynik konfliku między rodzicami i temat na odzielną dyskusję.
Ksiądz chętnie przyleci do umierającego. W końcu pogrzeby to niezły zarobek.
No tak, na tym portalu pełno co dopiero wyswieconych "ksiezy".
A dla mnie ten komentarz jest dowodem na to, że mieszane pary mają sens, bo pokzuje, że nie jest prawdą, że z połączenia wierzącego z ateistą zawsze wyrośnie ateista. A że osobnik nietolerancyjny to błąd wychowawczy, wynik konfliku między rodzicami i temat na odzielną dyskusję.
Spoko, tylko, czemu młodemu nie ściągnęła ta babka gaci? Czy sama sobie panna młoda ten brzuch zmajstrowała? Stare wiedźmy moherowe zrobią wszystko, żeby poniżyć młodsze w imię swoich kretyńskich tradycjonalistycznych wymysłów. Nikt normalny, nawet wierzący katolik, któremu taka sytuacja - baba z brzuchem i firaną na głowie - wydaje się śmieszna i absurdalna, tak by się nie zachował, tylko ekstremistka katolicka, a każdy ekstremista jest niebezpieczny.
i nasz ślub ograniczył się do cywilnego. Kościelnego ślubu nie chciałam bo księża to zakłamańcy i nie wyspowiadałabym się żadnemu z nich. W boga może i wierzę tzn że coś tam jest, ale czy w Jezusa że żył taki kiedyś to tak jak mity greckie.
ja w BOGA wierze - ale nie wierze w księzy i ich wygłaszane mądrości na temat pozycia małzenskeigo bo niby skąd oni maja to wiedziec hihihihihi
nie wiem ale wiem że ludzie rośliny i zwierzęta sami z siebie się nie wzieły i ty też koleżko nie zaprzeczysz więc mi odpowiedz BÓG,KOSMICI BO JA NIE WIEM??????TY NA PEWNO WIESZ I TO DOBRZE :)
100/100
Jak to NIKT? Przeciez gdyby nikt nie ciągnął, to bym do kościelnego w życiu nie poszła. Niestety, jesteśmy nieustannie szantażowani przez rodzinę przyszłego męża, który niby jest katolikiem, tyle, że do kościoła nie chodzi od wielu, wielu lat. O czym jego mama wie, ale nie przyjmuje do wiadomosci. Na ślubie kościelnym mu zależy bo inaczej spokoju nie zazna w rodzinie, a że mi to nie przeszkadza (byle by to był ślub mieszany) - pójdziemy.
Jest przecież Ewangelia która zakazuje przysięgi na Boga ,wiec kto tu jest hipokrytą ,który robi i wymyśla ciągle nowe sakramenty i ceremonie które mają na celu ściągnięcie kasy i baranów .???
Zyłem przed ślubem dwa lata z moja zona (dziewczyna ) 300 zł
bo ja od razu postawiłam sprawę jasno, że dla mnie ważne jest to, co powiem w USC, kościół to dla mnie teatr, w którym zgodziłam się wystąpić w roli narzeczonej. Dzieci chodziły na religię do 1 komunii, potem zapytałam, czy chcą dalej chodzić. Nie chciały, więc przestały. Mąż jest wierzący, ale nie toleruje bandy wyłudzaczy w czarnych sukienkach, to dla niego bezużyteczni oszuści. Mam nadzieję, że gdy córki dorosną znajdą sobie niewierzących partnerów, bo wiara oślepia, a najbardziej okrutne wojny to te religijne, ateiści myślą racjonalniej i są bardziej odpowiedzialni za swoje czyny, bo nikt ich nie rozgrzeszy i nie wybaczy złego postępowania w zamian za fikcję zwaną pokutą. Więzienia pełne są katolików, niestety..... Kościół to najlepsza firma świata - sprzedaje złudzenia za ciężkie pieniądze, obiecując nieosiągalne cuda po śmierci ogranicza radość z życia......
Tak idę na układy z człowiekiem, a że jest jeden z drugim katolikiem trudno nikt nie jest bez wad. Z każdym nie idę na układy, chronię swój tyłek przed klechą.
Właśnie nigdy nie zrozumiesz, bo Twoja szufladka nie dopuszcza innych poglądów niż Twoje, lub narzucone przez KK. Smutne, ale prawdziwe, takich ludzi są miliony.
Masz rację, oczywiście że masz:) ale tylko co do tego aby dać żyć innym:))) (i sobie też) bez wtrącania sie w czyjeś życie:) Nie wtrącam sie w czyjeś bo sama nienawidze gdy mi ktos nos pakuje w moje:) Nic nikomu nie narzucam, zwłaszcza w kwestiach wyznaniowych, światopoglądowych itp bo przecież każdy robi po swojemu, i nikt nie ma prawa mu mówić co i jak, tyle że tamten ktoś może mieć swoje poglądy tak samo jak ja moge miec swoje kochana moja:) I mam do swoich prywatnych poglądów takie samo prawo jak Ty i inni:) Czyż nie jest tak? Mało rozgarnięta jest taka osoba jak ty która nie ogarnia sedna tego co napisałam:) a nawet więcej- ty nie ogarniasz nawet w połowie tego co sama piszesz :)))) i to jest największy komizm:) Rozmiesza mnie taki bełkot, wybacz, ale nic na to nie poradze:)
Powstaniemy, przyjdziemy, zaoramy wasze kościoły, uwolnimy wasze dzieci. Żadna dusza nie ujdzie żywa. Czas ATEOKALIPSY jest bliski!
poczytaj wywiady z Religą, był kiedyś taki w GW i moim zdaniem Religa nie był ateistą. Myślę że jest już w niebie.
Lilciu, wiesz ze gdzies bija tylko nie wiesz w ktorym kosciele. Milosc to jest uczucie i fascynacja. Nie mozna dopasowac sie sexualnie jezeli np. ktos jest wyjatkowo oziebly a drugi ma wyjatkowo goracy temperament.To jeden z powodow rozpadu malzenstwa, moga tez byc inne powody. Dowiedz sie wiecej :))
Jak to "złe" czyny ze strony ateisty? Przecież ateisty nie wiąże żaden kodeks, który precyzowałby co jest złe, a co dobre. Przecież nie wierzy w żadne "prawo boskie". Złe jest to co ateista uzna za złe, a dobre jest to co sam uzna za dobre. Można przy tym - jeśli ma tylko ochotę - zmieniać swoje zasady moralne nawet i trzy razy dziennie, albo uznać że jeśli pewien czyn jest dokonywany przez niego to jest OK, ale jak już jest wymierzony przeciwko niemu to już nie OK. To że tak mało ateistów siedzi w więzieniu można tłumaczyć na sto sposobów np. "ateiści są bardzie wyrachowani i przebiegli w popełnieniu przestępstw niż wierzący i trudniej ich ująć i osądzić", że "w więzieniu wiele osób wcześniej niewierzących się nawraca", albo że "wierzących częściej gryzie sumienie po popełnieniu przestępstwa i przyznają się do winy albo w inny sposób się zdradzają a ateista twardo idzie w zaparte i udaje mu się wykpić od poniesienia odpowiedzialności"
Ateiści pchają się do kościoła? Trudno to zauważyć! Ateiści z całą pewnością do kościoła się nie pchają. Co za bzdura.czasem bywa że ateista bierze ślub jako osoba towarzysząc swojemu małżonkowi, ale nic więcej.
Stereotypy FOR EVER! Katolicy są cacy, ateiści bez sumienia, musłumanie to kamikadze. Ma ktoś coś na kalwinów i luteran? Aha i jeszcze anglikanie - bezbożnicy. A teraz na poważnie. Primo: każdy ma jakieś zasady moralne, tylko czsem inne od naszych. Secundo: statystyczne ateiści żadziej popełniają przestępstwa, bo nie wierzą w oczyszczenie sumienia. Niektórzy (UWAGA! Tylko niektórzy!), czyli nie wszyscy ani nawet nie większość, katolicy uważają, że można grzeszyć do woli przecież i tak bóg wszystko wybaczy. Jak widać moralność i wyznanie (nie mylić z wiarą) to dwie odrębne sprawy.
Masz w 100% rację. Kościół powinien pobierać opłaty tylko od swoich członków nie od wszystkich.
to która religia jest prawdziwa?
Widzisz, tak to jest,gdy ktoś był 3 razy w życiu w kościele:-) U nas firma wynajęta do dekorowania,przywiozła swój chodnik,stelaże na kwiaty, wstęgi itd. PO skończonej ceremonii oczywiście zabrali swoją własność. Może i tak było w tym wypadku a Ty wyciągnąłeś z tego pasujące Ci wnioski. Więcej wiary :-)))))
Ja się nie pchałem na chrzest. I proszę nie pisać że to wina rodziców, to nie rodzice tworzą sakramenty, to kościół je wymyśla.
Oto mądrość życiowa, życie w zgodzie i miłości. Nie konfliktowanie, tolerancja na poglądy innych. Myślę, że świat wyglądałby inaczej, gdyby w ludziach było więcej zrozumienia.
w sumie dobrze, mi dodaje otuchy myśl, że nawet ateista może się nawrócić w ostatniej chwili i będzie zbawiony. To znaczy że ja mam całkiem spore szanse.
Ale jak juz płacimy to możemy chociaż krytykować do woli :)
oh tak, bo każda kobieta jest na tyle ograniczona umysłowo, że jedyne o czym marzy w związku ze ślubem to biała suknia i kwiaty w kościele. tylko kto komu broni białej sukni w urzędzie? jestem niewierząca i jak mi się zachce to na cywilny pójdę ubrana jak księżniczka. nie wiem skąd przekonanie, że ślub w kościele to "taki ładny", a w urzędzie "to nic ciekawego".
Drogi Piotrze, za duzo zadajesz sie z sekta kk, jesli masz na tyle oleju w glowie to na studiach poznasz odpowiednie towarzystwo i moze sie zmienisz. A moze juz za pozno? Ateisci w przeciwienstwie do czlonkow sekty kk, nie musza byc straszeni piekielkiem (co i tak niewiele zmienia u katolikow) zeby zachowywac sie z godnoscia i czlowieczenstwem. Natomiast katolicy maja te swoje 10 przykazan (tak naprawde 9...) i maja je gleboko w *****! A moze sie myle? Przyklad przez ciebie opisany to zwykly ********* ktory majac rodzine robi takie rzeczy. Po co wiazal sie z ta kobieta? Ktos mu kazal? Wpadl? A ile znasz katolikow, ktorzy robia to samo pomimo straszenia pieklem? hmm?
co racja to racja
cyborgi moga wystąpić po każdej stronie, nie tylko wśród ateistów...
TO WOLNOŚĆ KTÓREJ TY NIE ZROZUMIESZ NIGDY:) TACO:))
To w czym problem ? A na marginesie - nawet ja ateista nie użyłbym takiego porównania.
Moja córa bierze ślub cywilny ze swoim narzeczonym. Córa będzie miała piękną białą suknię do ślubu cywilnego. Oboje pochodzą z rodzin katolickich ale uważają że nie chcą ślubu kościelnego a ja jako matka ich decyzję szanuję. Oni wierzą w Boga ale nie chcą ślubu katolickiego i żaden człowiek nie ma prawa ich potępiać. Oni czynią jak czują i każdy ma do tego prawo. Wszyscy Ci co piętnują niech wiedzą, że wiara i działania w życiu to sprawy intymne człowieka w które osoby postronne nie mają wglądu ani prawa krytyki. Każdy może czynić sam jak chce i to należy uszanować z wielu względów.
a jesli ten ktos wymaga ode mnie np. wiernosci, to tez mam dostac szału, że stawia mi warunki? Kopnij sie w łeb, takie sa konsekwencje bycia z kims - kompromisy, poswiecenie (ktore tak naprawde poswieceniem nie jest, bo jak sie kogos kocha, to sie tak tego nie traktuje). Dalej miej takie poglady, to nigdy nie stworzysz dobrej rodziny
W ogóle nie rozumiem tego tematu... Jeśli ktoś jest ateistą, to znaczy, że nie ma sakramentu chrztu, bierzmowania.. a zatem, nie może otrzymać sakramentu małżeństwa, takie jest prawo kościelne i nie wydaje mi się aby można było to przeskoczyć....
nie strasz nas, już KK dość nastraszył piekłem i nic to nie dało. PPrawdziwy Bóg nie ma nic wspólnego z KK, bo jest miłością a oni niestety krwiopijcy i zwyrodniallcy, maja kapelanów którzy rozgrzeszają chłopaków z zabijania....
Nie obrażaj ludzi. A porównanie jest tyle chamskie co nieuprawnione. Dziwka stawia warunki (cena, guma, pozycja).
Ja też jestem ateistką, ale np ślub kościelny bym wzięła ponieważ jeśli rodzinę moją lub pana młodego by to uszczęśliwiło to czemu nie? Mnie to i tak rybka. Dzieci bym ochrzciła, posłała do komunii bo chciałabym żeby w przeciwieństwie do mnie miały wybór czy chcą wierzyć czy nie. Jeśli w pewnym momencie moje dziecko przyjdzie i powie ,,mamo ja nie wierzę w Boga" to w porządku ale jeśli powie że wierzy to nie ma problemu i mimo wszystko akceptuje to . A innym ateistom, czy chrześcijanom nie powinno to przeszkadzać ponieważ takim wyborem nikomu krzywdy nie robię.
No jakoś nie zauważyłam... Biorę ślub 27.08 i do tej pory przeszłam, moze nie droge przez meke, ale niezła szkołe ! Bylismy w 4 roznych kosciolach (zapowiedzi w obu parafiach, swiadectwa chrztu w kolejnych 2 roznych kosciolach). Niestety tylko w mojej obecnej parafii ksiądz jest fajny a atmosfera przyjazna. Pozostali krzywili gęby, robili problemy, ktorych nie bylo. Jeden nawet straszył, ze nam nic nie wyda, bo nie chodzimy do tego kosciola (nie mieszkamy tam, tylko mamy meldunek!! nie będę specjalnie jezdzic na drugi koniec miasta, bo mu sie tak zachcialo). Straszył potem tez, ze w przypadku chrztu tez nam odmówi... Dramat. Jestesmy wierzący i chcemy przysiegi przez Bogiem, ale to, co nam fundują księżulkowie mający się za nadludzi, to istna masakra. Niech nikt nie mowi, ze formalnosci to drobiazg. Aha - za kazdy swistek 100 zł minimum. Jeszcze slubu nie było, a ksieza zgarneli juz od nas ok. 500 zł. Dobrze, ze chociaz slub bedzie z extra ksiedzem :)
Ja zenie sie z milosci, pamietaj cecha ta nie jest domena sekty kk, wrecz przeciwnie! Cos tam o niej mowicie, ale niz z tego co macie w swoich prawach nie szanujecie i nie respektujecie... Zenada!
chyba masz kompleksy, idz sobie krzyzem polez bedzie ci lepiej.
nieprzyjmujący kolędy - 1300, lewak - 2100, żyjący przed ślubem razem (jak zwierzęta) 2600.
Piszesz "katolicy to przygłupy". Przykro mi, ale nie potrafię Ci zaprzeczyć.
Przecież ja nikogo konkretnego nie opluwam, tylko stwierdzam oczywisty fakt.
Jestem ateistką i nigdy w życiu nie wzięłabym takiego ślubu...no bo co mnie obchodzi co powiedzą inni ludzie?Jestem sobą,ateistką i nie wstydzę się tego mówić przy innych, rodzina,znajomi wszyscy o tym wiedzą, więc to byłoby bez sensu.A co do jakiegoś komentarza, że ludzie przypominają sobie o jakimś Bogu na łożu śmierci...może i zdarzały się takie przypadki ale nie każdy, to czysta logika ludzie i nienawidzę kiedy ktoś wszystko sprowadza do jednej wiary.Na świecie jest tyle religii a każdy wyznawca jest święcie przekonany, ze to właśnie jego religia jest prawdziwa...
Bóg ma w tym wspaniały plan!!!
Ludzie biorą kościelny, bo dużo katolików zachowuje się jak sekciarze. Zaczynają się gadania, wytykanie palcem, a nawet obraźliwe słowa w kierunku pary, która nie brała kościelnego. Oczywiście wszystko to odbywa się z ust wielce miłosiernych katolików. To Wy robicie małe wojny krzyżowe, i to Wy powodujecie taki stan rzeczy. Nie potraficie być tolerancyjni dla innych, liczy się tylko wasza prawda i wasze zachcianki religijne. Jestem ateistą, ale jestem też tolerancyjny. Dla mnie nie ma problemu, że chcecie brać śluby kościelne, chodźcie do kościoła nawet codziennie, ale nie wymagajcie tego od innych. Szkoda, że uczysz dzieci od małego takiego braku tolerancji. Nie chcę Cię martwić, ale twoje nauki są na takim poziomie jak np. "dzieci, jak ktoś ma czarny kolor skóry, to jest brudny i się trzymajcie od niego z daleka" tak, niestety tak jest i nie próbuj nawet tłumaczyć tego inaczej.
przeszedłem "drogę" przez katolicyzm, ateizm, agnostycyzm i obecnie przerabiam neopogaństwo - to ostatnie bardzo sobie chwalę, odnalazłem coś w co mogę "wierzyć", w międzyczasie poznałem pewną katoliczkę z którą zamierzam się pobrać, trochę mi jest to nie na rękę ponieważ koniecznie chce ona wziąść ślub w obrządku KRK a ja bym wolał cywilny by nie mieszać żadnej religii w naszą miłością - poszedłem na kompromis i zgodziłem się na ten teatr lecz jeśli jednak będziemy mieli dziecko w przyszłości to nie będę wywierał na nie presji że ma być katolikiem - samo zdecyduje w co chce wierzyć, moja przyszła żona będzie chciała zrobić z niego katolika a ja bym raczej tego nie pochwalał
Ta bajka o "samodzielnym kontrolowaniu się" to jeden z wymysłów ateistów, żeby pokazać się w lepszym świetle. Zastanawia mnie zawsze tylko czy naprawdę wierzycie w to, że jesteście nadludźmi lepszego gatunku i o wyższej moralności, czy to tylko taka kłamliwa poza i farsa mająca zamydlić innym oczy.
Dorośnij, dziewczyno. Jestem ateistą, ale stanąłbym przed wszystkimi ołtarzami świata dla swojej ukochanej :) Zupełnie mylisz światopoglądy, ateizm nie ma nic wspólnego z antyklerykalizmem, a to właśnie reprezentujesz. Może te obrzędy nic nie znaczą, może są skrajnie śmieszne, ale jeśli tak, to równie dobrze możesz powiedzieć, że impreza urodzinowa twojej matki nic nie znaczy, jest skrajnie śmieszna, no bo po co to robić? :) Że wycieczka twojego życia na Mount Everest, na którą odkładałaś pieniądze przez parę lat jest skrajnie śmieszna, niebezpieczna, po co dawać zarabiać tym Nepalczykom bez powodu i jeszcze narażać życie? Że twoje wyjście z dziećmi na film animowany do kina to strata czasu i wielka głupota, bo przecież nie jest to ambitne kino. Życie bez szanowania kultury, ludzi, bez obrzędów i bez robienia czegoś co z pozoru może nie jest istotne, ale wypełnia twoje życie musi być bardzo nudne i puste.
Teraz nie żałuję chodzę 2x w tygodniu,tam jest prawda ,
Skąd ta pewność? Masz "sprawdzone" argumenty? Oświeć nas!
Na łożu śmierci zachodzi postępująca dysfunkcja mózgu. Wtedy można zobaczyć, co się chce, nawet niewidzialne różowe jednorożce. A instynkt samozachowawczy, najstarszy z instynktów bo odziedziczony po jednokomórkowcach sprzed miliardów lat gaśnie ostatni.
Masz rację. Jedną z podstaw mojego ateizmu jest wolność rozumiana jako niezależność od zawodowych "oceniaczy" mojej moralności.
W życiu nie chodzi o to, żeby być dobrym, ale o to, żeby coś osiągnąć, mała pusta szuflado.
Katolicy płaca na kościół katolicki i na czarnych a ateiści , agnostycy lub innej wiary tez płacą.A z jakiej paki?
Judasz był katolikiem? A to nowość. Chyba dokonałeś wielkiego, teologicznego odkrycia.
Mój drogi chrześcijanie od samego początku nie mieli skrupułów robić co im się żywnie podoba od ściemniana przy tzw. "żywotach świętych" po wyrzynanie niewinnych w imię swej wiary. Początki chrześcijaństwa można porównać do dzisiejszego islamu w wersji najbardziej fanatycznej. Podobna mentalność podobne metody. Gdyby w średniowieczu były samoloty to chrześcijanie pierwsi opatentowali by metodę zabijania niewiernych poprzez wbijanie się w aparatami latającymi w budynki.
bogow nie ma bez religii bo to religie go wymyslily wiec nie wmawiaj sobie ze on jest
i nikomu nie robiła krzywdy. Znam katolików, którzy jedynie opluwają "bliźnich", oszukują, dreczą, zdradzają żony, a na sumie na ołtarz by weszli. Katolicyzm, czy wiarę albo i wykonywanie posług w kościele traktują jako dobry PR dla swoich faktycznych podłych uczynków.
Macie tak krótką smycz czy jesteście takimi chorągiewkami z której strony wiatr zawieje? Ja skoro nie wierzę w coś lub czegoś nie akceptuję a wy wiekszości nawet się brzydzicie Kościołem po co tam wchodzicie? Ja NIGDY nie był bym z kobietą niewierzącą i jak taką spotykałem i nie widziałem perspektyw aby się nawróciła zostawiałem ją bo szansę dać należy każdemu, jednak jeśli droga któą chciałem iść nie była zgodna z drogą jaką obrałem musiałem poszukać kogoś, kto mnie zrozumie i pojdzie tą samą drogą wspólnie ze mną. Jak mówicie A to potrafcie powiedzieć B.
Przecież czytasz,one o tym marzą od dzieciństwa. Drugie marzenie to troje cuuuuuudownych dzieciaczków. KONIEC MARZEŃ.Co prawda świat jest pełen złodzieji, ćpunów,pijaków,prostytutek,no ale przecież oni nie zaczynali jako cuuuuuudowne dzieciaczki.Pewnie kosmici je podrzucili.
Mylisz się Meg! To tylko tobie się wydaje, że Bóg wszsytkim wybacza! Jak jest tego nikt nie, bo Bóg się z nami nie komunikuje! A ty wierzysz we wszsystko co czarne klech wymyśliły w średniowiczu i praktykują do teraz! Kup sobie odpust zupełny i śpij w poczuciu odpuszczenia wszystkich grzechów...
ksiądz powinien odmówić dania ślubu-to PROFANACJA i kpina z religii dla ładnych fotek na Naszą Klasę hołota robi sobie zdjęcia ślubne
a życie jest całkiem inne, i to wie każdy kto posiadł katoliczkę przed ślubem
Trudno polemizować z taką głupotą. Widać, że nie masz pojęcia ani o ateizmie, ani o źródle zasad moralnych. Dałeś sobie wmówić przez pastuchów, że trzeba być wierzącym, żeby mieć właściwą moralność i powtarzasz tę bzdurę. Poczytaj trochę o ewolucji, doborze naturalnym, antropologii i psychologii a potem bierz się za tematy, które w tej chwili cię przerastają.
Palący się na stosie też sobie o Bogu przypominali. KK utrwalał wiarę tak jak UB w latach pięćdziesiątych utrwalało władzę ludową.
cyt.: "Pierwszy to problem "gwałcenia sumienia" osoby niewierzącej, zmuszonej niejako do uczestnictwa w ceremonii pozbawionej dla niej znaczenia." Czy tylko w takim przypdku mamy do czynienia z "gwałtem sumienia" ??? A ślub ateisty z katoliczką wg obrządku laickiego bądź jego brak to nie gwałt ? Skoro "ceremonia jest pozbawiona znaczenia" dla ateisty więc nie powoduje sprzeczności w dalszym jego funkcjonowaniu ... może być lub może jej nie być ... ale już odwracając role, brak zawarcia najświętszego sakramentu jakim jest dla osoby wierzącej akt zawarcia małżeństwa pozostaje w sprzeczności z jej dalszym funkcjonowaniem w świetle wyznawanych przez tą osobę zasad wiary. Jakoś ten problem umyka ateiście ...
Napisałem długą odpowiedź, ale się nie ukazała.Drugi raz mi sie nie chce, może później. A może moderator to jeszcze odkopie? Hę?
Tak, oczywiście- ateizm to religia- to wiara w Wielkiego Ateja. Może jednak sie zastanów skąd w ogóle sam termin "ateizm". A- teizm. Coś świta? Pomyśl.
wod??? bardzo dobrze:)) wspaniale nawet, że jednak brzytwy potrafi sie chwycic....:))))
Kochaj kogoś, kto nie stawia ci warunków, nie sprzedawaj się jak dziwka przy drodze.
I Komunii to TCHÓRZE. Ich postawa to tanie wygodnictwo. Nie chodzą do kościoła ale nie powiedzą, że to dlatego, że im się nie chce tylko uzasadniają to rzekomym ateizmem. No i w towarzystwie fajnie pojeździć na "czarnych". Za to pobierają się w kościele, dzieci wysyłają do I Komunii, wołają księdza do ostatniego namaszczenia czy każą się pogrzebać zgodnie z rytuałem katolickim bo tak naprawdę boją się co będzie jak się okaże, że jednak Bóg istnieje.
Witam- zupelnie nie rozmiem po co ci ktorzy nie wierza biora ślub, skoro nie wierza to czym sie przejmuja,ze ktos cos powie, zaprzeczaja sami sobie.
To że nie chodzą do kościoa i nie wierzą w Boga nie oznacza że nie byli orzchczeni! A jak był chrzest to już katolik a nie ateista!
:))))) wiem co czujesz patrząc na takie szopki:))) ja to samo odczuwam ale mnie bardziej to śmieszy niż denerwuje:)) a raz na ileś tam lat jestem w kościele jako gość zaproszony na czyjś ślub (byłam na takich dosłownie 3 razy w życiu i to tylko u tych których darze szczególną sympatią, oczywiście nie uczestnicze w tym:)) jedynie albo cały czas siedze w ostatniej ławce, albo stoję gdzieś przy wejściu przyglądając sie wnętrzom, witrażom itp jako turystka) Same kościoły katedry itp podobaja mi sie bo to niejednokrotnie wspaniałe zabytki, architektura niektórych z nich powala mnie, zachwyca, i to wszystko. A tak ogólnie wole podziwiać kościoły z zewnątrz:) Na czyjś slub jeszcze kiedyś moge pójść i wytrzymać te 45 minut czy ile to tam trwa, ale np na chrzciny nie chodze i nie pójde bo to wg mnie skrajny idiotyzm, na pogrzebne przemówienia też nie chodze, jedynie na cmentarz zajrzę i tez nie uczestnicze w tych dziwacznych obrzędach tylko przeżywam po swojemu.
TY mylisz pojęcia ,kler nie ma prawie nic wspólnego z Bogiem.To taka sama instytucja jak PKP,PKS czy MPO.Nie jestem ateistą a na widok czarnego robi mi się "zle".Jak będę umierał to chcę mieć przy sobie dobrego człowieka a nie zakłamanego ,butnego ,tłustego,dwulicowego czarnego katabasa.
boga nie ma nigdzie, to kajdany dla ograniczonych intelektualnie
Od 6.08.1971r żyjemy bez ślubu kościelnego i jesteśmy b.szczęśliwi i nasze dzieci też. W sobotę 40 rocznica wspólnego pożycia pełnego wolności - bez kościoła
I tu właśnie pojawia się problem. My (polacy i nie tylko) identyfikujemy się jako społeczeństwo przez religię. Ci którzy nie są katolikami zazwyczaj albo są na marginesie, albo są na siłę zmuszani do udawania, że są. Ja na przykład nie miałem zbyt dużego wyjścia. Jeśli nie wziąłbym ślubu kościelnego na weselu nie byłoby rodziny żony. Gdybym wziął mieszany - mojej. Dlatego właśnie msza jest dla mnie wylko i wyłącznie symbolem zniewolenia, ponieważ nie akceptuje się mojej wiary nawet w rodzinie. Jedyni, którzy się z nią pogodzili to rodzice i siostra, ale tylko siostra zapamiętała nazwę nurtu, z którym się identyfikuję. Jeśli uczesticzę we mszy czuję się hipokrytą. Ale nie dlatego, że nie jestem katolikiem, ale dlatego, że przez to moje otoczenie ma nadzieję, że się "nawróciłem na jedyną słuszną wiarę". To tak jakbym ich świadomie okłamywał.
mam nadzieję że to twoje hahaha w godzinę śmierci wciąż bedzie rozkładało się na twoich ustach hahaha:)))
Dla tego, dla kogo "nie jest wszystko jedno czy sie mowi, czy tez nie na tematy religijne" - odpowiednim miejscem jest klasztor. Tam się będzie mówiło wyłącznie na tematy religijne. W życiu świeckim jest tyle rzeczy, o których można rozmawiać, że kwestii religii nie trzeba koniecznie poruszać.
Jakos Religa nie blagal Boga . Tak wiec nie pieprz.
to samo żydzi mówią o jezusie :-) ciekawe kto ma racje
i tu tkwi własnie cala tajemnica- jesli jest miłość pomiędzy dwojgiem ludźmi - prawdziwa miłość a nie tylko uczucie i fascynacja to nie ma tu mowy o jakimkolwiek niedopasowaniu - BO DWOJE LUDZI WZAJEMNIE SIĘ DO SIEBIE DOPASOWUJE tak że znajdują coś wspólnego dla siebie obojga. Oboje przecież też tworzą nowe życie nową rodzinę gdzie panuje pewien ład wspólny ład -razem budują swój dom. ona przejmuje część jego tradycji a on część jej i dla obojga jest to coś nowego ale wspolnego i tak samo jest z seksem
W końcu płaci na kościół chcąc nie chcąc!
Bóg może mi naskoczyć teraz i w godzinie śmierci i nawet godzinę po, hahaha.
jw
chyba jesteś mało rozgarnięta;P po co się tak szufladkujesz?? jak można się jasno zamknąć w ramach na własne życzenie?? nie rozumiem ludzi... Ważne jest jak się żyje, nie jest się dobrym człowiekiem jeżeli ocenia się na podstawie tak absurdalnych powodów innych ludzi, a ważne żeby dobrze żyć i dać żyć innym bez wtrącania się, czy nie mam racji?
nikt nie obdarza Boga takim zainteresowaniem co ateiści, złorzeczą mu , wyśmiewają go, buntują się przeciwko niemu. Przypominają dzieci, które robią na złość mamie. Kiedy brałem ślub byłem tak szczęśliwy,że chciałem okazać wdzięczność i zamanifestować moje szczęście i obojętne mi było czy to będzie w kościele, synagodze, meczecie czy w urzędzie.
To dobrze czy źle zdaniem wierzącego ?
Milena o co ci chodzi?przegrywacie na argumenty ,a ty od razu z miłością ,przecież nie napisałem że cię nie lubię wręcz odwrotnie darzę was szacunkiem,i nigdy w codziennym życiu nie dogryzam ludziom waszego pokroju.
Lansują się w rodzinie z wyższym statusem społecznym, a potem niszczą swoje małzeństwa, poniewierają żonami, zdradzają, ale najważniejsze to w niedzielę pokazać się na Mszy.
Co ma Bóg wspólnego z bandą czarnych oszustów, którzy żyją ze strachu ludzi przed śmiercią?? Czy Bogu potrzebne jest "co łaska" albo dziesiątki tysięcy hektarów gruntów wyrwanych przez Kościół od państwa?
Ta akurat wiesz co się jeszcze zdarzy w twoim życiu...i jak to twoje "jasne" może wyglądać w przyszłości...ale póki co fantazjuj... fantazjuj bo fantazja jest dla ciebie Maleńki:)))
PO 16 LATACH,ŻEBY MIEC LEPSZE SONDAZE ???
tak, bardzo MĄDRE PODEJŚCIE. w takim razie niech sakramenty będą darmowe, ksiądz dostaje wypłatę normalnie jak wszyscy a ślub bierzcie pod "chmurką" bo nie będzie za co kościołów utrzymać. Ciężko opłacić rachunki za prąd w domu a co dopiero za tak duży kościół-Pańska wypowiedź to dopiero ŻENADA człowieka który o niczym nie ma pojęcia no i pewnie :"katolika". Tak na marginesie ja na ślub pieniędzy nie miałam a dostałam go za darmo-pozdrawiam
Szczególnie jak giniesz nagle w wypadku, kiedy twoje ciało jest zgniatane na kawałeczki.
Wg badań statystycznych w USA ateiści w społeczeństwie stanowią ok. 15%, a w więzieniach tylko 1%. Dzieje się tak najprawdopodobniej dlatego, że ateiści nie wierzą, że ich złe czyny mogą być całkowicie zmazane poprzez klęknięcie przed szamanem oraz odklepanie paru zaklęć. To tyle na temat waszej "teorii moralności".
Właśnie... ludzie myślą, że w białej sukni można wejść tylko do kościoła... a najzabawniejsze jest widzieć panny z brzuchem w białej sukni i udzielających im ślubu księży z uśmiechem na twarzy... Wcale nie jest powiedziane, że biała suknia może być założona tylko w przypadku ślubu kościelnego. Dla mnie ślub cywilny jest tak samo ważny jak kościelny ( nie jestem katoliczką), bo przecież Bóg widzi nas wszędzie, a nie tylko w kościele i tak samo nas słyszy, słyszy naszą przysięgę...
jw
Tak to już jest - ponad połowa Polaków to ani ateiści, ani, tak na prawdę, katolicy. Do kościoła nie chodzą, "bo im się nie chce", ale ślub kościelny wezmą, "bo ładny". Deklarują się jako katolicy, "bo tak wypada", "bo cała rodzina" itp., ale narzekają na proboszcza i biskupa ile wlezie... Aby zadeklarować się ostatecznie po którejkolwiek ze stron, trzeba umieć myśleć, a tego większość ludzi nie potrafi, więc podąża za tym, co mówią inni. I tym sposobem mamy 90% katolików, za to puste kościoły i coraz więcej związków nieformalnych.
Wszystko pomieszane i poplątane. Bardzo nierzetelny artykuł, ale czego się spodziewać po wypocinach blogowiczów o Kościele i sakramentach? W punktach, bo krócej: 1) Ślub tzw. jednostronny, czyli taki, w którym jedna strona jest nieochrzczona bądź niepraktykująca, jest sakramentem tylko dla strony wierzącej. Przysięgę sakramentalną wypowiada katolik, Komunię przyjmuję katolik, spowiedź przedślubna też dotyczy katolika. Dla strony ateistycznej jest to tylko potwierdzenie tego samego co mógłby ślubować na cywilnym - bez brania żadnego sakramentu! Także Kościół nie rozdaje sakramentów niewierzącym. 2) To, czy ślub będzie jednostronny czy zwykły, nie zależy od ilości pieniędzy danych w ofierze, ale od życzenia małżonków. Można ślub jednostronny wziąć tylko jeśli jedna ze stron jest niewierząca, bądź odstąpiła od swojej wiary katolickiej, więc to, że ożenią satanistę z katoliczką to wierutna bzdura. Nie ożenią. Podobnie jak muzułmanina, czy buddysty. 3) Branie ślubu w kościele przez ateistę nie wiąże się z brakiem szacunku dla narzeczonej, a wręcz przeciwnie: z szacunkiem dla jej wyborów, ze zrozumieniem, że dla niej - jako osoby wierzącej - sakramentalny ślub jest ważny, z zadbaniem o to, żeby czuła się w związku komfortowo. Jeżeli ktoś jako ateista obraża się na samą możliwość pójścia na ustępstwo, żeby zaspokoić pragnienie ukochanej osoby, to znaczy, że chyba jeszcze nie dorósł do żadnego związku, a tym bardziej do małżeństwa
Kolejny nawiedzony strażnik cudzego sumienia. Człowieku nie bij się w cudze piersi, żyj jak chcesz i daj żyć innym.
Nie zgadzam się. Po prostu. Nie wierzę w boga, ale zgadzam się na obrządek, bo tego chce ktoś, kogo kocham i jest to dla niego ważne. Dla mnie bez znaczenia, może śmieszne, ale dla kogoś ważne. Tak jak dla kobiety piłka nożna jest bez sensu, ale idzie z Tobą na mecz, bo chce być z Tobą w momentach dla Ciebie pięknych. Co w tym dziwnego? Nie musisz łamać swoich przekonań uczestnicząc w rzeczach ważnych dla innych. No chyba, że kosztuje Cię to zbyt wiele. No to "sory".
Dzień dobry. Jestem rycerzem Ateizmu i z radością zginę za wolność umysłu.
Chrzty, pierwsze komunie z komputerami, quadami i nie widomo z czym jeszcze, potem sluby a na koniec ksiadz z krzyzem nad grobem i bzdurna przemowa, jakim to dobrym lub dobra chrzescijaninem byl/a nieboszczyk. Mnostwo tego rodzaju hucp juz widzialem i bardzo mnie to smuci. Wiara nie jest przymusem wiec po co ta hipokryzja ??
Przacuje i z tego zyje, wiec to by bylo na tyle.
Nam to wisi w co kto wierzy, ale proszę się do nas nie wtrącać! A to dzięki waszemu kościołowi zabrania się nam wielu rzeczy, to wasz kościół chce zabronić in vitro, nie pozwala na aborcje, a najśmieszniejsze jest to, że ja płacę za wasz kościół więc chyba mam prawo się wypowiadać i negować to co mnie osobiście dotyka.
Czytam te wzajemne opluwanie się katolików i ateistów i szlak mnie trafia. Ateiści wiadomo samo zło i co to dużo mówić odrobinę prześladowani w Naszym pięknym kraju są więc trochę ich zdenerwowanie rozumiem. Pewnie częściowo dlatego że sam nim jestem. Ale żeby Katolicy z krwi i kości tak się zachowywali jak widać w komentarzach to już przesada. Mam nadzieję że się z tego wyspowiadacie bo grzeszycie na 100%. A wystarczy trochę wzajemnego szacunku i tolerancji do poglądów drugiej osoby i okazuje się że można żyć szczęśliwie. -- Sprawdzone w praktyce ;)
Na całe szczęście Bóg wybacza wszystkim, a na łożu śmierci każdy z nas okaże skruchę i będzie wierzył, że odchodzi do lepszego świata. Jesteśmy tak bardzo nie doskonali tacy głupi, nawet ślubu w Kościele nie chcemy brać. Każdy z nas jest przekonany, że ma wolną wolę i Bogu nic do tego, może to i prawda, ale to nie Bóg nam szepcze do ucha, tylko cwany szatan, diabeł, czarna siła itp. nazywajcie to jak chcecie, ale to coś jest inteligętniejsze od nas wszystkich razem wziętych. Największym zwycięstwem szatana w dzisiejszych czasach jest to, że nikt w niego nie wierzy.
Piotrusiu czyś ty się z baranem na łby pozamieniał?Co ma piernik do wiatraka?
ze presja otoczenia. ZENADA
Ateista nie wierzy, że Bóg jest, czyli nie ma wiary:P
no i widzisz nie wszyscy mieszkają i chodza do szkoły w śrdowisku zróżnicowanym religijnie. NIEktórzy mieszkają w śrdowisku homogenicznym religijnie i zapewniam cie ze niechodzenie na religię w takim miejscu skutkuje ostracyzmem . A tak patrząc z boku to bardzo to mizerny obraz daje miłującym bliźnich katolikom i ich dzieciom
Ateista wie ,że bóg nieistnieje
Oj słabiutki ten niby ortodoksyjny ateizm. Nie wierzę w Boga, a to co robię i dlaczego to moja sprawa i nie Tobie to oceniać. Nie jesteś kapłanką, strażniczką i wyrocznią ateizmu.
Nigdy nie zrozumiem jak osoba naprawdę, głęboko wierząca może nie potrzebować wsparcia religijnego z tej drugiej strony. Szkoda, że księża przed tym nie przestrzegają...:(
najbardziej mnie smieszy jak panna z brzuchem idzie w welonie i to bialym dluuugim - hipokryzja
taka prawda, ale jak ktoś lubi sobie ściągać problemy na głowę to proszę bardzo. Jak można wiązać się z kimś, kto ma zupełnie inne zdanie w kluczowych sprawach ?
Ktoś z takim "uzasadnieniem" pewnie jeszcze nakłamał księdzu, że jest wyznania rzymskokatolickiego, poszedł do spowiedzi i przyjął komunię. Zgadłem?
100% racji
To właśnie jest prawdziwy katolik...
Oj słąaiutki ten niby ortodoksyjny ateizm. Nie wierzę w Boga, a to co robię i dlaczego to moja sprawa i nie Tobie to oceniać. Nie jesteś kapłanką, strażniczką i wyrocznią ateizmu.
Wszystko zależy od tego, czego będzie chciał mój przyszły mąż. Zastanawiałam się nad tym i mimo, że nie wierzę w te wszystkie obrzędy, to wierzę w przysięgę taką, jaką się składa w kościele. Chyba wierzę małżeństwo takie, jak postrzega je kościół, może z wyjątkiem słów "tak mi dopomóż...". Bardziej niż w Boga wierzę w człowieka.
Agnostyk jak najbardziej może być ateistą. Ateizm oznacza brak wiary w bogów, agnoza oznacza natomiast, że nie szuka się uzasadnienia dla takiego osądu (bo z definicji być rozstrzygającego nie może). Krótko mówiąc o ile dowolny teizm jest wiarą w bogów, agnostycym jest _brakiem wiary_ we wszelkie dowody, wywody 'logiczne' i inną demagogię.
Boisz się, że będą wytykać twoje dzieci palcami? A ciebie wytykają? Jesteś słabym człowieczkiem, który tylko na anonimowym forum nie boi się swoich poglądów.
A co z antykoncepcją i praktykami seksualnymi, które nie kończą się złożeniem nasienia w pochwie? Dla katolika są to grzechy śmiertelne, które uniemożliwiają przystępowanie do Komunii i których powinien żałować przy okazji spowiedzi. Ateista może czuć się sfrustrowany, że nie wolno mu nawet z własną żoną...
nigdy nie będziecie Polakami
Bardzo lubię ludzi inaczej myślących, ale wtedy, kiedy to inne myślenie mnie inspiruje, zastanawia, a najlepiej jak poszerza horyzonty, czyli rozwija. Przykro mi, ale chrześcijaństwo, tak jak i islam zresztą, w żaden sposób tego nie czynia, a słuchając wyznawców mam wyłącznie poczucie cofania się. Chrześcijaństwo jest dla mnie intelektualnie od dawna martwe, więc to co się dzieje w tym kraju, z tymi ludźmi, czasami mnie zwyczajnie irytuje. Gdyby tutaj chociaż była w miarę porządna demokracja liberalna, gdzie każdy ma prawo do życia wedle własnych przemyśleń i poglądów bez nieustannego słuchania jedynej słusznej opcji, to zapewne byłbym się w ogóle nie wypowiadał, bo i po co? Tutaj jednak nie jest normalnie.
Odezwał się przedstawiciel religii, co wyrządziła najwięcej zła na świecie!
Przecież ile z nich dotrzymuje przysięgi,składanej przed Bogiem,że "do końca życia tylko ona".Po prostu kolejna okazja do imprezki i uciszenia ciotek,by nie gadały,że para ma nieślubne dziecko.
że w Boga nie wierzy to mogę zrozumieć ale że w zgodne małżeństwa nie to już świadczy o tym, że coś z nim nie halo
Nie rozumiem dlaczego piszecie, że ateista jest zmuszany do brania ślubu kościelnego? Skoro jest z osobą wierzącą to z szacunku do niej i jej przekonań pozwoli jej dostąpić tego sakramentu. Ateista nie przysięga przed Bogiem.
jak zwykle najwięcej do powiedzenia na temat kościoła mają do powiedzenia ci, którzy najmniej mają z nim do czynienia. Propaganda w toku.
Te wypowiedzi nie mają nic wspólnego z ateizmem albo chrześcijaństwem. Są poprostu poniżej krytyki. Ubliżają innym ze względu na wyznanie (cyt. "Niewierzący [biorący ślub kościelny] jest debilem"). Autor nie bierze nawet pod uwagę szacunku do CUDZEJ wiary. W małżeństwach 'mieszanych' zawsze któraś strona musi pójść na ustępstwo. Problemem jest nie tyle wiara, co religia. Kiedy w grę wchodzi identyfikacja z grupą społeczną jaką są katolicy, bardzo łatwo o fanatyzm. Ja swoje dziecko ochrzczę, właśnie dlatego, żeby nie było wytykane palcami. Jeszcze pamiętam jak ciężko jest w tym kraju nie być katolikiem, dlateko uważam, że jest to przejaw troski o dziecko a nie "debilizmu".
Co za głupia moda z Ameryki, odnawianie małżeństwa. Porażka!
coś chyba nasz katolik nie zna wykładni swojego kościoła . Chrzest jest przyjeciem do wspolnoty katolików ( pierwotnie chrześcijan) a Nie wyznaniem wiary rodziców. Inaczej nie można by ochrzcić kogos kto się nawrócił na KAtolicyzm( konwertytę) ALe widać norma jest ze najgłośniej krzycza ci co najmniej wiedzą
Stara śpiewka. Tyle ze nieprawdziwa. Choćby przykład Religi. Ale łatwo się oczadza owieczki takimi bredniami.
Powiedzmy sobie szczerze związek dwóch osób nie przetrwa jeśli ateista odmówi katoliczce ślubu kościelnego. Całąwine ponosi za to tylko i wyłącznie kościuł i mącenie ludziom w głowach od najmłodszych lat.
byłam na ślubie Dream Makera w syna...odze pod Bocianem -było bardzo ładnie !!!!
a nie wiesz o tym, że w wierze katolickiej ślub cywilny się nie liczy? Że jak osoba wierząca żyje w takim związku to grzeszy? Więc dlaczego katolik ma rezygnować z tego sakramentu?
Panna młoda -jako, żed po spowiedzi - jest czysta. Jej wcześniejsze grzechy zostały odpuszczone więc w czym problem? Albo spowiedź zmazuje twoje winy albo jest niepotrzebnym wymysłem. A przed slubem masz spowiadać się nawet kilka razy - zebyś czasem jakiegoś grzechu nie przeoczyła.
dawaj go do mnie jak lezie z pięściami...
ŻADEN ! ż a d e n ! szanujący sie świadomy siebie ateista NIGDY NIE STANĄŁBY PRZED ŻADNYM OŁTARZEM :) Ateista nigdy nie weźmie ślubu kościelnego:))) tak samo jak nigdy nie ochrzci swoich dzieci :))) a także nigdy z własnej i nie przymuszonej woli nie będzie potrzebowac żadnego księdza czy kogoś podobnie śmiesznego w chorobie czy przed śmiercią. Czy to wreszcie będzie jasne?! :) Zrozumcie że ci którzy godzą sie na takie szopki i tłumaczą sie że "zrobiłem/łam to dla swojej drugiej połowy, rodziców" itp TO NIE NIE SĄ W ŻADNYM WYPADKU ATEIŚCI :))) bo nie mogą nimi być jednoczesnie godząc sie na jakieś obrzędy które dla ateisty nic nie znaczą a wręcz są skrajnie śmieszne:) Ktoś kto bierze ślub kościelny itd to przeważnie wierzący albo ewentualnie agnostyk, ale nigdy ATEISTA!:))) No niech to wreszcie będzie raz na zawsze jasno powiedziane.
Przecież w Polsce nie ma obowiązku ślubu Kościelnego, za komuny za jego brak jeszcze komuchy przyklaskiwały więc o co chodzi...Ateista w Kościele bo tak chce jego panna niezły pantoflarz na krótkiej smyczce musiał być ten ateista zresztą jak większośc z nich.
ja wolę być ciemną masą z Bogiem, niż jaśnie oświeconą bez Boga. Czaisz bazę?
Ateista wierzy że nie ma Boga. czyli ma wiarę.
Cała instytucja kościelna jest żenująca tylko ludzie zaślepieni wiarą tego nie widzą bądź nie chcą widzieć, te wszystkie sakramenty to chyba tylko po to są żeby kasę wyłudzać
ciekawe czy z tym raju gdzie trafisz( jak pewnie zakładasz ) będziesz razem z żydami i muzułmanami , ale bez wyznawców dzinizmu, buddyzmu itd. Czy tez każdy odłam ma swój pokoik ?
Ale Bóg cie pokarał;)
"świeta" racja.
Takie coś napisać mógł nie prawdziwy "A"-teista, lecz zwykły antyklerykał. Jestem ateistą i dla mnie urzędnik w postaci księdza podczas ślubu konkordatowego nie różni się NICZYM od urzędnika w Urzędzie Stanu Cywilnego. Ani jednego, ani drugiego nie "wyznaję", a mam gdzieś, skąd który ma swoją pensję. Dla ateisty ksiądź będzie po prostu kimś, kto sformalizuje związek - tylko ma ładniejszy gabinet (gdyż w Polsce nie można póki co z taką łatwością jak na zachodzie urzędnika z USC wyciągnąć gdzieś w teren, żeby mieć ładną okolicę i dobrą atmosferę).
jak juz ktos powiedzial, slub koscielny jest ladniejszy od slubu cywilnego, fajniejsza ceremonia i ladniejsza suknia, ot taki lokalny folklor natomiast jezeli to jest obraza czyichs uczuc religijnych, to pierwsza osoba ktora powinna na to zareagowac to kaplan udzielajacy tego slubu badz proboszcz wyporzyczajacy miejsce poza tym czy to hipokryzja jak ktos chce miec ladne zdjecia ze slubu, lub miec slub taki jak na filmie? przeciez tutaj chodzi tylko o oprawe wizualna o nic wiecej
Jesteś zwyczajnym hipokrytą, Zorro. Leć do spowiedzi, a potem ubliżaj ludziom na forum.. Patrząc na taką postawę można się tylko zniechęcic do Kościoła.. A gdzie miłość do bliźniego?
jak bezpłatnie? zrób se własną sektę i własny cennik, a od mojego wara!
masz rację... bardzo masz rację... ale czy to ludzie sami w dużej mierze nie przyłożyli do tego ręki???
zgadzam się z Tobą :) Ja również jestem w związku z ateistą, a ja jestem praktykującą katoliczką. Nie zrezygnuję ze ślubu kościelnego, bo jest on dla mnie bardzo ważny, mój Narzeczony o tym wie i również nie widzi w tym problemu :)
tak, tak, my ateiści modlimy się na klęczkach do Nicości, hahahaha
chyba ateisty w zyciu nie widziales. Ateista jest sie w stanie sam kontrolowac, nie potrzebuje wyimaginowanego przyjaciela grozacego mu wyimaginowanym palcem, by mogl sie zachowac.
Naprawdę tak myślisz? Szkoda mi ciebie. Chyba, że piszesz to, żeby sobie kogoś opluć dla sportu. Jako porządny katolik, oczywiście, tak w ramach przykazania miłości bliźniego. Tylko czemu wypowiadasz się na temat, o którym nic nie wiesz?
No tak bo pewnie wszystkie ateistki to lesbijki i pewnie do tego jeszcze lewaczki, gratuluję światopoglądu, a ty pewnie z takim ograniczonym myśleniem to musisz być katolik,to do nich pasuje
cytat z biblii: "nie zostałem posłany do nikogo oprócz zaginionych owiec z domu Izraela" (słowa Jezusa, Mt 15: 24), "wybawienie wywodzi się z Żydów" (Jan 4:22). Jeszcze Mt 19:28, Objawienie 7:4 i n. A to tylko przykłady z nowego testamentu! Pora aby Polacy przestali wysławiać zamorskich proroków i porzucili drogę kłamstw.
Taki włąśnie ślub wzięła moja córka. Ale miała więcej problemów. Tutaj zadziałały tak zwane znajomosci .Uroczystość była przepiękna,co dla mnie matki zrekompensowało straszne stresy które przeżyłam przed ślubem . TO małżeństwo jest bardzo szczęśliwe. Myślę ,ze tak jest jeżeli pobiorą sie odpowiednie osoby. Tak jest w przypadku mojej córki i myslę,ze Pani również. Zyczę dużo miłości.
Jedni i drudzy w coś wierzą.
oj zorro od razu widać że jesteś z tych "prawdziwych Polaków" sączysz jad, nienawiść i odmawiasz innym prawa do własnych poglądów - wstydź się bo to oznaka braku inteligencji i zacofania społecznego
się którego z nich to dziecko. Potem przyszedł dumny mąż i "ojciec" wiec poszli na piwo.
A do tego czasu niech Bóg spada na drzewo, hahahaha.
Od kiedy diabeł tak się troszczy o Kościół. Trochę tolerancji względem Kościoła. Zajmij się sobą. Nie nawracaj Kościoła i wierzących. Pozdrawiam. Modle się za Was ateistów, bo widzę, że jesteście fundamentalistami-ateistami.
Idiotyczne. Ludzie zyja wedlug swojej wiary, ktora mowi, (w skrocie), ze slub jest konieczny, gdy chce sie miec dzieci i wspolzyc. Ateizm nie zabrania brania slubow koscielnych. Poza tym znam osobiscie nie jednego katolika, ktory wlasnie cywilny slub wzial
Mnie śmieszy fakt panna młoda z brzuchem pod nosem ale plątającym się szkrabem między nogami, dumnie kroczy w stronę ołtarza z welonem. No troszkę samokrytyki dziewczyny. Rok temu na wycieczce, całkiem przypadkiem trafiłam do kościółka w którym miała się odbyć ceremonia ślubu. Kidy młodzi podeszli do ołtarza, jedna z babek (chyba z gości) podleciała do panny i zerwała jej welon z głowy. Jak się okazało, młoda była w 5 miesiącu ciąży. Ha,ha,ha, zdziwienie młodego i jego przyszłej małżonki- bezcenne. Panienka, takiego buraka strzeliła że aż dookoła zrobiło się ciepło, a nie którzy z gości aż dusili się od śmiechu. No młodej i młodemu a także ich rodzicom wesoło nie było, grunt że goście mieli atrakcję :P Ja też, mimo iż nie gość.
Bóg żadnych sakramentów nie ustalał- tylko Kościół wpychający się między Boga i ludzi .
chcemy wyzwolić ciemne masy spod ucisku
doskonała riposta na ichnie gadanie, pt. "w piśmie świętym napisane jest.. ", UWIERZĘ w napisane, jeśli zobaczę pismo Boga, a nie drukarni, czy człowieka.
Jak to jest że kiedy ze strony twoich braci w wierze katolikom w tym kraju groziły prawdziwe realne prześladowania i reperkusje (1945-1989), to nikt z katolików nie pękał. A teraz kiedy żyjemy w wolnym kraju każdy ateista ma majtki pełne odchodów ze strachu że będzie "strasznie szykanowany".
sprzedałeś się jak prostytutka przy drodze
Slub w kosciele to utrwalanie pychy ciemnoty! i władzy pasożytnicżej która nie wychowuje: ani moralnie ani etycżnie tylko- pseudo -duchowo na niby. Cofamy się wstecż wzrasta prżestępcżośc, bandytzm, smarkacże wychowani prżeż kk. ublizają wyzywają ponizają słabsżych starsżych ludzi strach zyc na tym swiecie!Dajcie ludziom, prace, płace. Zajmijcie sie mafiami które rośną w siłe a oligarchom zyje się jak w niebie.Bo praktycżnie to kk. utrwala niebo na ziemi. Sobie i bogacżom: a ludziom POddanym wciska KIT-CIMN. ZABABON.Wartości w które sam nie wierży bo inacżej mowi aco innego robi!!!(oto cała prawda osektach bez wartości)
Tak powinno być przy każdej usłudze sukienkowych. Niech pokażą papier od Pana Boga, bo w innym przypadku można domniemywać, że kantują szefa i nie całą forsę za usługi transferują do nieba.
Kościół za artykuły poruszające poruszające jego problemy powinien płacić - tak jak jemu za wszystko sie płaci . Nawet za przejście do raju !
Od 10 -ciu lat jesteśmy dobrym małżeństwem. Wychowujemy dzieci- oczywiście bez religii. Jesteśmy szczęśliwi. Religijne gusła, w których bezpośrednio biorą udział ateiści to hipokryzja do kwadratu i gwałt na własnym sumieniu. Dla nikogo i nigdy nie należy gwałcić własnych przekonań.
nie gadaj głupot, ślub kościelny (KRK) jest tylko dla katolików, przecież żeby mieć ślub w kościele przed ceremonią trzeba dostarczyć akty chrztu, komunii, są nauki przedmałżeńskie itd. itp.
Ateizm to swoista religia. Zatem ateisci sa ograniczeni pewnie nie tak jak ty ale zawsze.
Oto tak szanujesz swoją kobietę ateisto. sic!
Komunii, a w międzyczasie plują na Kościół na forach internetowych. W realu poddają się presji rodziny, a w necie przypominają sobie o wolności sumienia.
Musisz okreslic swoje zyciowe priorytety. Przedewszystkiem czy chcesz kontynuować związek i chcesz ( i widzisz na to szanse) żeby trwal całe życie(bo z tego co piszesz są niepokojące objawy i to moze powodowac obawy ksieży). Jeśli odpowiedz brzmi tak to powinnąś wziążć ślub kościelny bo błogosławieństwo Boże jest i bedzie Ci bardzo potrzebne. Z Bogiem
w malzenstwie jest wspolzycie :) poza sex:) na szczescie to nie kaplan nas osadzi
Zgadzam się. Jeżeli wyznaje się zasadę "nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe" to należy się zastanowić komu to przeszkadza i czy kogoś krzywdzi ? Jeżeli nie, to niech każdy troszczy się o swoje sumienie.
Doprawdy żenujące wywody...a już najbardziej żenujące są pseudo katolickie poglądy i zachowania w kościele w pierwszej ławce a poza nim tyłki innym się obrabia ot wierzący i praktykujący człowiek:) Idąc dalej wielce katolickie jest pobieranie wysokich opłat za sakramenty które ustalił Bóg i które NALEŻĄ SIĘ BEZPŁATNIE
katoliczka z pewnoscia byla cnotliwa dziewica. Odmawiala wczesniejszego pozycia sexualnego ( chyba nie myle sie bo tak nakazuje jej religia). Po slubie moglo okazac sie ze zupelnie nie pasuja sexualnie do siebie... to taki czesty przypadek ... heheh
jak można kochać kogoś kogo nie ma?
Pewnie będzie lesbą która takiego ciamciaka jak ty złupi z kasiory i odejdzie do ukochanej.
Zgadzam się. Jeżeli wyznaje się zasadę "nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe" to należy się zastanowić komu to przeszkadza i czy kogoś krzywdzi ? Jeżeli nie, to nich każdy troszczy się o swoje sumienie.
Po pierwsze to "wziąć", a po drugie to żaden szanujący się ateista nie sprzeda swoich dzieci!!!
a co w tym złego że panna zaloży biała suknie i welon jak ma brzuszek albo jak dziecko plata sie pod nogami skoro to jest dziecko albo brzyszek zrobiony przez pana młodego - kurcze przeciez facet tez powinien pozostacprawiczkiem do slubu wiec o co chodzi o co ten krzyk panowie. Lepiej przyznajcie sie ile wy panienek obracacie przed slubem - i to przez was one traca dziewictwo niezapominajcie tego. Czyli jesli narzekacie na nie to narzekajcie tez na siebie bo to wasza wina. Jestem ciekawa jakby tak nagle z dnia na dzien wszyskie kobiety powiedzialy nigdy wiece seksu, to co wy biedni byscie zrobili chyba byscie uschli!!!!!
moze tak byc, ale nie musi
dla kościola KAtolickiego - nie ma różnicy :-) i to, i to heretyk
TO SA ZWYCZAJNE SEKTY. NIE POLECAM ZADNYCH SLUBOW.
Zgadzam się z tobą klamerko. Gościu chyba nie jest jednak ateistą jak się podpisał bo poziom hipokryzji jest u niego na wyjątkowo wysokim poziomie...
Wtedy już na poważnie. Nawet autor tego artykułu.
w moim przypadku trwa 15 lat i 2 dzieci i jakos jest ok wszystko zależy od ludzi i ich wzajemnego podejscia do siebie
UWAGA, prowokacja katola!!!
Ja wzięłam z narzeczonym ślub cywilny i wszyscy się bardzo dziwili. Miałam białą suknię i wesele gdzie się wszyscy dziwili, ze to ślub cywilny. Kolejny krok to chrzest czy chrzcić dziecko i wtedy z powrotem się to zapętli. Poza tym przy ślubie cywilnym cały czas się trzeba starać bo nie daje jak kościelny już ostatecznej władzy. pozdrwaiam
To się bój... Własnej głupoty...
Dla mnie kazda walka z aparatem komunistycznym czy faszystowskim to bohaterstwo. Sluzenie aparatowi nekajacemu obywateli to dopiero zdrada. Kuklinski to bohater. W przeciwienstwie do ledwo zywej juz "wrony", z ktorej sie robi teraz ofiare i bohatera. Ciekawe czy z Hitlera tez byscie robili bohatera, zaklamane kreatury?
Prawdziwych ateistów ze świecą szukać. Zwykle mówią, że nie wierzą, ale strach zostaje, że może faktycznie tam coś jest. To i dziecko ochrzczą i ślub kościelny wezmą. To ma być ateista?