Ateista na ślubnym kobiercu

2011-11-08 15:20:58 Marcin Turkot

Beata i Jan osiem lat temu stanęli na ślubnym kobiercu w jednym z krakowskich kościołów. Ceremonia ślubna była zwyczajna. Biała suknia, świadkowie, goście, kapłan.

Jedyną różnicą było to, że pan młody jest ateistą i nie wypowiada słów "Tak mi dopomóż...". Wcześniej wzięli ślub cywilny, bo nie chcieli brać konkordatowego. - Mam wątpliwości co do prawidłowości tej akurat umowy międzynarodowej - mówi Beata.

"Kościół ma gdzieś, czy do sakramentu małżeństwa przystąpi katolik, ateista czy muzułmanin, oby tylko »co łaska« była odpowiednio duża, to ożenią katoliczkę nawet z satanistą!" - nie przebiera w słowach Dream Maker. "Od strony formalnej sprawa nie jest skomplikowana" - stwierdza ks. Karol. Pisze, że taki sakrament zawierany jest według specjalnego formularza, również w przypadku osób ochrzczonych, które "nie praktykują". Jednocześnie stwierdza dobitnie, że sakramenty są dla wierzących. "Dla osoby wierzącej sakrament małżeństwa jest bardzo ważny, bo ludzka miłość staje się drogą zbawienia człowieka" - wyjaśnia. "Czystą hipokryzją" nazywa Maeve uczestniczenie ateistów w sakramentach. "Sama sugestia ślubu kościelnego obraziłaby mnie. Przecież nie wierzę w Boga, czemu chcesz, żebym brała ślub w otoczeniu, które uważam za g... warte?" - pisała oburzona. Taki ślub odrzuca również Irmina Garret. "Jeśli dwie osoby o rożnych poglądach religijnych chcą brać ślub, powinny ograniczyć się do ślubu cywilnego" - uważa. "Ślub kościelny wzięty przez jednego z małżonków »na niby«, »dla rodziny«, »bo ładny« jest po prostu kpiną z cudzej wiary" - pisze blogerka. Ojciec Jacek Salij w swojej książce "Szukającym drogi" zwraca uwagę na wątpliwości, które mogą pojawić się przy okazji ślubu katolika z osobą niewierzącą. Bo Kościół takie małżeństwa oczywiście dopuszcza, nazywając je mieszanymi. Pierwszy to problem "gwałcenia sumienia" osoby niewierzącej, zmuszonej niejako do uczestnictwa w ceremonii pozbawionej dla niej znaczenia. Druga sprawa to kwestia tego, czy godność sakramentu nie zostaje naruszona przez udzielenie go ateiście. "Kościół raczej odradza zawierania takich małżeństw, a czyni to w przeświadczeniu, że strona wierząca narażona jest wówczas na zobojętnienie w wierze, zaś dzieciom w takiej rodzinie może zabraknąć należytej atmosfery religijnej" - stwierdza dominikanin w swojej książce.

lubiedeszcz sądzi, że ateista jak najbardziej ma prawo stanąć na ślubnym kobiercu, jednak pyta "po co?". "Skoro nie wierzy w Boga, to po co ma przed nim przysięgać? Na przykład po to, by plotek nie robić. By film ze ślubu był ładny. I po to, by panna młoda mogła wystąpić w białej sukni, o której przecież marzyła latami. Czy tacy ludzie są jednak ateistami? Nie, bo ateista myśli" - stwierdza na koniec blogerka. O. Jacek Salij przywołuje w książce swoje doświadczenia z działalności duszpasterskiej i stwierdza, że niewierzący często mają opory przed uczestnictwem w takiej ceremonii, która ich "ani ziębi, ani grzeje". "Strona niewierząca może - w ramach swoich przekonań - przeżyć ślub kościelny z prawdziwym zaangażowaniem" - sądzi dominikanin. Według niego ateiści mogą przy okazji ceremonii ślubnej wzbogacić swoje postrzeganie małżeństwa jako związku nierozerwalnego, a miłości jako czegoś większego niż człowiek.

- Nie uznaję władzy Kościoła w kwestii formalnego zawierania związków - mówi Jan, jednak zgodził się na ślub kościelny z szacunku dla swojej narzeczonej, która chciała dostąpić sakramentu. Pierwszy ksiądz, do którego trafili, pytał Jana, czy nie boi się piekła. Ale to odosobniony przypadek. Reszta księży była przychylna ich związkowi. - Chyba potraktowali Beatę jako dorosłą osobę, która podjęła decyzję, a oni to szanują - uważa Jan. Franciszkanin, który miał udzielić im ślubu, powiedział ojcu Beaty, że jego przyszły zięć "to porządny człowiek". Podczas ceremonii wykazał się jednak taktem i wirtuozerią. - Moja głęboko wierząca babcia do dzisiaj się nie zorientowała, że uczestniczyła w ślubie jedynej wnuczki z ateistą - wspomina Beata.

{strona}

Ślub kościelny jest szczególnie ważny dla osoby wierzącej, która bez niego "mieszkając razem i współżyjąc, będzie grzeszyć", jak uważa Czerwona Czarownica.  Często jednak ważniejszy jest dla rodziny przyszłych małżonków. Jak stwierdza Emilka "wszystko jest sztuczne i na pokaz i nie ma żadnej magicznej mocy błogosławieństwo akurat w kościele. A jak jedna z osób w te głupoty wierzy i chce się w to bawić, gdyż potrzebuje wsparcia niewidzialnego przyjaciela, to tylko sprawa tej drugiej (ateisty), czy ma ochotę to akceptować". Sama jest niewierząca, jej przyszły małżonek również. Biorą ślub kościelny pod wpływem presji rodziny. Znajomi P.m-w również tak postąpili. Mimo obopólnego ateizmu wstąpili w sakramentalny związek małżeński. Również zrobili to dla rodziny. "Teraz mają już dziecko. Zapytałem więc, czy zamierzają je ochrzcić. Powiedzieli, że tak. Ale nie pytałem już czemu, bo ich rozumiem" - pisze internautka. Wie, że jako rodzice boją się, że dziecko będzie wytykane palcami jako "inne", jeśli nie będzie chodzić chociażby na lekcje religii albo nie pójdzie do pierwszej komunii.

"A jakie to ma znaczenie?" - pyta Gytek, "jeżeli są normalnymi nowoczesnymi ludźmi, kochają się i chcą zalegalizować swój związek?" - dodaje. Bloger uważa, że Polacy nie wiedzą, że ślub kościelny można zawrzeć także z osobą niewierzącą bądź innego wyznania. karisia8rybka twierdzi, że w związku liczy się przede wszystkim miłość i jeżeli ateista "nie zabroni chrześcijaninowi wychować dzieci zgodnie z religią, wpoić im wartości, przestrzegać ich samemu", to wszystko się uda. "Zjawiskiem co najmniej dziwnym" nazywa Back43 takie śluby, ale stwierdza również, że w małżeństwie chodzi o miłość, szacunek i akceptację. "Wierzący powinien akceptować przekonania ateisty, a ateista nie powinien czynić wyrzutów stronie wierzącej. Wychowanie dzieci jest sprawą obojga małżonków i jeżeli przed ślubem nie dojdzie do kompromisu w tym względzie, związek nie ma sensu". Swoje obawy co do wychowywania dzieci przez taką parę wyraża lubiedeszcz: "Współczuję dzieciom, które z jednym z rodziców będzie odmawiało paciorek, a od drugiego się dowie, że Bozia to tylko taka figurka z gipsu". olgga23 zauważa, że nawet jeśli niewierzący rodzic nie będzie się wtrącał do katolickiego sposobu wychowania i tak może mieć wpływ na odciąganie dziecka od wiary, choćby w takiej sprawie, jak niedzielne chodzenie do kościoła. "Jak dziecko będzie widziało, że tata nie wierzy, więc nie musi chodzić, uzna, że to jest lepsze" - stwierdza. Internautka jest córką ateisty i katoliczki.  "Zupełnie to w niczym im nie przeszkadza" - stwierdza. "Tata obiecał przy ślubie, że nie będzie przeszkadzał w katolickim wychowywaniu dzieci, więc jesteśmy z rodzeństwem ochrzczeni, bierzmowani itd.". Jednak internautka rozważa odejście z Kościoła i, jak stwierdza, ateizm ojca miał wpływ na taką decyzję.

{strona}

Kościół wymaga złożenia przez osobę wierzącą przyrzeczenia, "że uczyni wszystko, aby odsunąć od siebie niebezpieczeństwo utraty wiary" oraz że dzieci z małżeństwa zostaną ochrzczone i wychowane w duchu katolicyzmu. Ateista ma potwierdzić, że nie będzie tego utrudniał.

"Jeśli ktoś świadomie chodzi z Bogiem, już od samego zawarcia znajomości będzie ostrożny z uczuciowym angażowaniem się w taką relację z osobą niewierzącą" - zauważa tezero, protestant. Wie, co pisze, gdyż był w takim związku trzy lata. "Niby wszystko super, akceptacja wzajemnych poglądów, ale jak dochodziło do kłótni, to wyciągane były właśnie te najcięższe argumenty, dotyczące wiary" - wspomina bloger. Właśnie to było przyczyną rozpadu związku. Podobnie relacje ateistów z wierzącymi postrzega bloger posługujący się nickiem o: "w tym wypadku »miłość« ogranicza się chyba do sfery jedynie cielesnej. Nie jestem w stanie zrozumieć bowiem, jak dwie osoby różniące się na tak podstawowym poziomie, jak kwestia wiary/niewiary są w stanie znieść się nawzajem". Bloger deklaruje swój ateizm i nie wyobraża sobie związku z kimś wierzącym, którego poglądy nazywa "irracjonalnymi". "Naprawdę ciężko spotkać ateistę, który jest w stanie zrozumieć możliwość kochania każdego, że miłość to nie tylko motylki w brzuchu, ale całe zestawienie zachowań i motywacji" - sądzi osaya, odmawiając niewierzącym prawa do posiadania podstawowych uczuć. dzikiczarnykot uważa, że jeśli osoba wierząca chce ślubować przed Bogiem, "ateista powinien wyrazić zgodę na jednostronną uroczystość z szacunku dla swego wybranka". Jednak blogerce nie wydaje się, żeby takie małżeństwo mogło przetrwać. "Szybko pojawią się różnice światopoglądowe, często niemożliwe do pogodzenia. I rozwód gotowy. Oj, przepraszam, wymsknęło mi się. Oczywiście, unieważnienie małżeństwa" - pisze z przekąsem. Przedstawiciel duchowieństwa, ks. Karol, sądzi, że takie związki nie mają przyszłości: "łatwo powiedzieć »liczy się miłość«". Jednak jego doświadczenia temu przeczą: "częściej to nie strona wierząca stawia przeszkody i robi trudności, ale brakiem tolerancji, zrozumienia i szacunku popisuje się ten, który z wiarą nie chce mieć nic wspólnego" - pisze kapłan.

Nie zawsze jest to prawda. Beata z Janem nie rozmawiają na temat wiary. - Chyba oboje wychodzimy z założenia, że wiara jest prywatną sprawą każdego - mówi Beata. - Ja narzekam na Kościół - dodaje Janek. - Kiedy Beata narzeka na Kościół, mówię jej, że krytykuje władze własnego klubu. Czasem wyzłośliwiam się w kwestii jej sumienności w praktykach religijnych.

Kolega internauty wolskiego pochodzi z rodziny, w której ojciec jest ateistą, zaś matka - chrześcijanką. "Wiem, że są bardzo szczęśliwą rodziną i dobrze się dogadują. Uważam, że jeżeli człowiek naprawdę kocha drugiego człowieka, to bez względu na różnicę wyznania będzie z nim szczęśliwy" - konstatuje internauta. Pytam Beatę i Jana o to, czy są zgodnym małżeństwem. - Myślę, że mieścimy się w średniej krajowej. Ale niewątpliwie nie mamy tego samego zdania na każdy temat - odpowiada ona, a jej mąż dodaje: - Trochę nie wierzę w zgodne małżeństwa. Znasz jakieś?

 



Marcin Turkot

 
Skomentuj

 

 

 


Nie możesz odczytać kodu? Pokaż inny


0 odpowiedzi

Przeczytaj również

Daj mi złotówkę.....

2013-01-07 17:59:57 Agata Bar

Podwiozłem do szkoły dziecko, które czekało na "stopa" – wspomina widz. - Chłopiec był w trampkach i cienkiej kurteczce. Dostał moje śniadanie i 10zł, bo w domu czeka jeszcze troje rodzeństwa. Wysiadł, podziękował i zabrał ze sobą mój telefon komórkowy. W ten sposób zostałem skutecznie wyleczony z zabierania... »

Nie można tak po prostu...

2012-10-26 19:19:55 Agata Bar

Po śmierci Wojciecha Dąbrowskiego, który w ramach protestu głodował przez półtora miesiące przed Urzędem Miasta w Gdańsku po tym, jak został wyeksmitowany z mieszkania wraz z chora żoną, w sieci zawrzało. Jedni oburzają się, że w tej sytuacji na pewno było inne wyjście, że można było zamienić mieszkanie... »

Nie zdążyłam się ...

2012-10-11 08:54:32 Redakcja Blog.pl

Czy możemy przygotować się na śmierć kogoś bliskiego? Pewnie nie. Ale możemy się pożegnać, powiedzieć jak bardzo kochamy i jak bardzo będziemy tęsknić. No właśnie. Możemy. Ale tego nie robimy.  Nawet jeżeli spodziewamy się, że śmierć jest blisko. Odkładamy słowa pożegnania, bo „to na pewno nie stanie... »

Załóż bloga

Zalety naszych blogów:

  • nowoczesne i funkcjonalne
  • duży wybór domen
  • multimedialność
  • dodatki na blogi
Dowiedz się więcej »

Katalog »

Zobacz cały katalog

Chmura tagów »

Tag Dnia
Tag dniadeszcz
Zobacz wszystkie tagi